Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Zawodna technologia rozpoznawania twarzy

Recommended Posts

Technologia rozpoznawania twarzy Rekognition oferowana przez Amazona od dawna budziła kontrowersje. Teraz budzi jeszcze większe. Organizacja American Civil Liberties (ACLU) Union informuje, że uznała ona 28 kongresmenów za... skazanych przestępców.

Do przeprowadzenia naszego testu wykorzystaliśmy komercyjny system rozpoznawania twarzy Amazona. Każdy może użyć go do poszukiwania podobnych twarzy. Cały test kosztował nas w sumie 12,33 USD, mniej niż duża pizza, czytamy na stronie ACLU.

Najpierw badacze stworzyli bazę danych składającą się z 25 000 publicznie dostępnych fotografii osób aresztowanych. Następnie wydali oprogramowaniu polecenie, by sprawdziło, czy wśród członków Senatu i Izby Reprezentantów USA nie znajdują się osoby ze wspomnianej bazy. Sprawdzenia dokonano przy standardowych ustawieniach Rekognition. Okazało się, że oprogramowanie uznało, iż 28 członków Kongresu USA było wcześniej aresztowanych.

Okazuje się, że oprogramowanie szczególnie słabo radzi sobie z rozpoznawaniem osób innych niż Białe. Kolorowi stanowią 20% członków Kongresu USA, ale w fałszywie rozpoznanej próbie stanowili oni 39%.

To przykład pokazujący, jak bardzo niedoskonała jest to technologia. Wygląda jednak na to, że nie tylko rozpoznawanie twarzy poważnie kuleje. Niedawno w San Francisco policja zatrzymała samochód, a kierująca nim starsza kobieta została zakuta w kajdanki i klęczała podczas gdy policjanci mierzyli do niej z broni. Okazało się, że automatyczny system rozpoznawania tablic rejestracyjnych niewłaściwie uznał jej samochód za kradziony.

Test przeprowadzony przez ACLU pokazuje realny problem, gdyż Amazon bardzo intensywnie reklamuje Rekognition, chwaląc się, że w pojedynczego zdjęcia potrafi on wyłowić 100 twarzy oraz śledzić ludzi w czasie rzeczywistym korzystając z rozmieszczonych w mieście kamer CCTV. W stanie Oregon jedna z jednostek policyjnych już wykorzystuje Rekognition do porównywania wizerunków ludzi z bazą ze zdjęciami osób aresztowanych.

Warto jednak dodać, że przynajmniej jeden z rozpoznanych przez Rekognition członków Kongresu był wielokrotnie aresztowany. Członek Izby Reprezentantów, republikanin John Lewis, był kilkadziesiąt razy zatrzymywany przez policję. W październiku 2013 roku jego biuro poinformowało, że pan Lewis został zatrzymany po raz 45. w życiu. W latach 60. był zatrzymany około 40 razy, gdyż był działaczem ruchu praw człowieka. Pięciokrotnie był zatrzymywany już po zdobyciu mandatu posła: dwukrotnie pod ambasadą RPA, gdy protestował przeciwko apartheidowi, dwukrotnie pod ambasadą Sudanu w czasie protestów przeciwko ludobójstwu w Darfurze oraz raz w czasie protestu na rzecz imigrantów. Podczas tego samego protestu policja zatrzymała jeszcze kilku innych członków Izby Reprezentantów.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, KopalniaWiedzy.pl napisał:

uznała ona 28 kongresmenów za... skazanych przestępców.

Może ta AI wie o czymś o czym reszta z nas nie wie ;) 

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeżeli uczysz sieć na przykładzie skazanych - którymi w USA są bardzo często Murzyni to nic dziwnego że każdego Murzyna zaczyna podejrzewać. Ludzie też tak robią.

Share this post


Link to post
Share on other sites

A mnie w tej informacji najbardziej zainteresowało jedno: zauważcie, że w USA policja ma prawo zatrzymać posła czy senatora, który zakłóca porządek/popełnia wykroczenie lub przestępstwo. Mimo tego, że są to ludzie o znacznie większej władzy i wpływach niż jakikolwiek polski poseł/senator, to w przeciwieństwie do naszych nie są nietykalni.

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 godzin temu, Mariusz Błoński napisał:

A mnie w tej informacji najbardziej zainteresowało jedno: zauważcie, że w USA policja ma prawo zatrzymać posła czy senatora, który zakłóca porządek/popełnia wykroczenie lub przestępstwo.

Zawsze  byłem za immunitetem dla posła, senatora, sędziego, prokuratora. Niestety coś się zdegenerowało i teraz immunitety są bardziej narzędziem bezkarności niż niezależności. Niezależność posła jest fikcją, zatem tak, myślę że immunitet powinien być znacznie ograniczony.

15 godzin temu, KopalniaWiedzy.pl napisał:

Niedawno w San Francisco policja zatrzymała samochód, a kierująca nim starsza kobieta została zakuta w kajdanki i klęczała podczas gdy policjanci mierzyli do niej z broni.

Stanowczo mają problem z oceną ryzyka. Jakie zagrożenie stwarza starsza pani zakuta w kajdanki? Nawet torebką nie mogła im przylać.

Share this post


Link to post
Share on other sites
16 godzin temu, KopalniaWiedzy.pl napisał:

Niedawno w San Francisco policja zatrzymała samochód, a kierująca nim starsza kobieta została zakuta w kajdanki i klęczała podczas gdy policjanci mierzyli do niej z broni. Okazało się, że automatyczny system rozpoznawania tablic rejestracyjnych niewłaściwie uznał jej samochód za kradziony.

 

Godzinę temu, Jajcenty napisał:

Stanowczo mają problem z oceną ryzyka.

Albo procedury tam takie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie ma co robić afery:

1. Jeśli na 10000 osób 30 osób zostaje błędnie uznanych za przestępców, to jest to ledwo błąd 0,3%. A tutaj jest mowa o 25 tys(!)

2. Ludzie też się mylą: https://wiadomosci.wp.pl/agresywny-protestujacy-mial-byc-czlowiekiem-tvp-jest-reakcja-telewizji-polskiej-6278694855452289a

Jeśli człowiek pomylił osoby, to tylko dlatego, że są do siebie podobne. Program działa tak samo. Sama natura rozpoznawania jest statystyczna, więc zawsze zdarzą się błędy. Wniosek: Kopalnia Wiedzy obwinia błędnie komputer zamiast procedury, które powinny zawierać pewne zabezpieczenia. Równie dobrze można napisać, że człowiek błędnie rozpoznaje twarze. NIe dodaje się tylko, że to ułamek procenta rozpoznań. Wniosek końcowy: manipulacja.

Edited by mankomaniak

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, mankomaniak napisał:

Jeśli na 10000 osób 30 osób zostaje błędnie uznanych za przestępców, to jest to ledwo błąd 0,3%. A tutaj jest mowa o 25 tys(!)

25000 to dane uczące SI. Testowano na mniejszej próbce.

Izba reprezentantów to 435+5 osób. Senat to 100 osób.

Błąd to około 5.18%.

 

3 godziny temu, mankomaniak napisał:

Wniosek: Kopalnia Wiedzy obwinia błędnie komputer zamiast procedury, które powinny zawierać pewne zabezpieczenia.

KW tylko przetłumaczyła artykuł (tekst źródłowy). Winnych szukaj gdzie indziej.

Share this post


Link to post
Share on other sites
44 minutes ago, Delor said:

Błąd to około 5.18%.

Krótko mówiąc 95% było dobrze, a 5% to typowy błąd przypadkowy.

Edited by mankomaniak

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oki, tylko jak antyterroryści wpadną Ci do domu, wywalą drzwi, zdemolują szafy, zastrzelą psa, a Ciebie, żonę i dzieciaki przez godzinę potrzymają w kajdankach na podłodze, to też powiesz "ok, rozumiem. Technologia, 95% skuteczności. Nie mam pretensji"?

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

A czy teraz jest inaczej, mało to przypadków kiedy przez błędną identyfikację, albo z powodu fałszywych informacji ucierpieli niewinni ludzie - patrz niedawny przypadek, kiedy jeden gracz "wysłał" SWAT do domu drugiego, co skończyło się tragicznie.

Jestem jak najbardziej za takimi pomocami, ale pod pełnym nadzorem ludzi. Jak każdego narzędzia,  ich zadaniem jest służyć i ułatwiać życie, ale nie powinno zastępować człowieka.

P.S. Ciekaw jestem jaki jest odsetek błędnej identyfikacji dokonanej przez ludzi - mogę się założyć o dobrą flachę, że znacznie gorszy.

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 godzin temu, Jajcenty napisał:

zauważcie, że w USA policja ma prawo zatrzymać posła czy senatora, który zakłóca porządek/popełnia wykroczenie lub przestępstwo.

To powiedz mi Mariusz czy policja w Polsce zatrzymała ówczesnego posła Wiplera czy nie? :)

11 godzin temu, Jajcenty napisał:

Stanowczo mają problem z oceną ryzyka. Jakie zagrożenie stwarza starsza pani zakuta w kajdanki? Nawet torebką nie mogła im przylać.

Nie rozumiesz ich systemu. Mają inne uwarunkowania. Tam nawet starsza babcia może mieć pistolet. I stąd inne postępowanie policji. Inne ryzyko.

Gdyby w Polsce była broń powszechnie dostępna to też policja inaczej musiałaby traktować podejrzanych.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Skoro to zapamiętałeś, to był to wyjątkowy przypadek. A to tylko potwierdza moją tezę o nietykalności "wybrańców". Tym bardziej, że nie wiemy, czy Wipler okazał na miejscu legitymację.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Aha, czyli fakt przeczący temu co piszesz traktujesz jako potwierdzający to co piszesz :)

W Polsce poseł czy senator też może być zatrzymany i też bywa. Immunitet nie oznacza że nie można go zatrzymać.

Generalnie z wielu różnych powodów po prostu nie ma potrzeby zatrzymywania posłów.

Jeśli bowiem popełniają wykroczenia i przestępstwa to raczej takie które trzeba udowodnić w sądzie a nie poprzez złapanie na gorącym uczynku.

Podaj chociaż jeden przykład kiedy polskiego posła powinno się zatrzymać a nie zatrzymano :)

W dniu 30.07.2018 o 23:40, Mariusz Błoński napisał:

policja ma prawo zatrzymać posła czy senatora, który zakłóca porządek/popełnia wykroczenie lub przestępstwo. Mimo tego, że są to ludzie o znacznie większej władzy i wpływach niż jakikolwiek polski poseł/senator, to w przeciwieństwie do naszych nie są nietykalni.

Przypomnę Ci że pisałeś o prawie do zatrzymywania. Otóż wiedz że w Polsce policja też ma takie prawo.

Edited by thikim

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Posłowie obu największych partii z amerykańskiej Izby Reprezentantów przygotowali pakiet ustaw antymonopolowych, które biorą na cel gigantów rynku IT. Jeśli ustawy zostaną przegłosowane, będą największą zmianą amerykańskiego prawa antymonopolowego od dziesięcioleci.
      Pięć ustaw to wynik trwającego ponad rok śledztwa i analiz nad konkurencyjnością rynku cyfrowego. Na cel biorą one "nieuregulowane wpływy Big Tech", stwierdzili ich autorzy.
      Amazon, Apple, Facebook i Google to cztery potężne koncerny, które mają wpływ na niemal każdy aspekt tego, co dzieje się w internecie. Ich wartość rynkowa przekracza 6 bilionów dolarów, a potęga i wpływy, jakie mają, pokazują, że tradycyjne prawo antymonopolowe nie działa w ich przypadku. Facebook to największy serwis społecznościowy na świecie, z którego korzysta tyle osób ile łącznie mieszka w Chinach i Indiach. Amazon kontroluje 38% amerykańskiego rynku sprzedaży online, a jego największy konkurent – Walmart – ma zaledwie 6% rynku. Ponadto Amazon, za pośrednictwem swojej platformy, zbiera olbrzymią ilość informacji o innych sprzedawcach. Od Apple App Store zależy los wielu deweloperów, dla których platforma ta jest jedynym sposobem dotarcia do olbrzymiej liczby klientów. Z kolei Google przetwarza około 90% wszystkich zapytań w internecie.
      Demokrata David N. Ciciline, przewodniczący Podkomitetu Antymonoplowego Izby Reprezentantów, w którym ostatnio szefowie gigantów zostali poddani wielogodzinnym publicznym przesłuchaniom, stwierdził: Obecnie nieuregulowane monopole technologiczne mają zbyt duży wpływ na naszą gospodarkę. Ich pozycja pozwala im decydować, kto wygra a kto przegra w grze rynkowej, mogą niszczyć małe firmy, podnosić ceny i pozbawiać ludzi pracy.
      Stronnicy wielkich korporacji mówią, że dzięki skali jaką osiągnęły Apple, Amazon, Facebook i Google firmy te mogły dokonać niespotykanych wcześniej innowacji i dostarczyć konsumentom tanich produktów technologicznych. Krytycy zaś twierdzą, że wpływy wielkich korporacji są szkodliwe dla pracowników, niszczą małe firmy i obciążają konsumentów innymi kosztami niż tyko finansowe.
      W proponowanych ustawach znalazły się przepisy, które zakazują dominującym platformom – jak App Store Apple'a czy Play Store Google'a – dyskryminowania sprzedawców, wybierania tych, którzy mogą z nich korzystać czy zapewniania im lepszych miejsc na platformach. Koncerny nie będą mogły decydować, kto wygra a kto przegra. Zakazane mają być akwizycje mające na celu zduszenie rodzącej się konkurencji lub takie, których celem będzie rozszerzenie lub wzmocnienie rynkowej pozycji online'owych platform. W ustawach przewidziano też ograniczenie dominującym platformom możliwości kontrolowania firm z różnych rynków. Znalazły się w nich również zapisy dotyczące obniżenia barier wejścia na rynek oraz zmniejszenia kosztów dla firm i konsumentów chcących zrezygnować z jednej platformy na rzecz innej. Ustawodawcy proponują też pierwszą od 2 dekad podwyżkę opłat za łączenie firm. Z opłat takich finansowane są działania antymonopolowe Departamentu Sprawiedliwości i Federalnej Komisji Handlu.
      Proponowane nowe przepisy to jednak nie wszystko. Wszystkie wymienione firmy mają na głowie procesy antymonopolowe wytoczone im zarówno przez Departament Sprawiedliwości, Federalną Komisją Handlu jak i prywatną konkurencję.
      Wspomniane 6-godzinne przesłuchania przed Izbą Reprezentantów, których owocem jest omawiany tutaj pakiet ustaw, miały miejsce w lipcu ubiegłego roku. Były one kulminacją trwającego kilkanaście miesięcy śledztwa, w czasie którego zgromadzono ponad 1,3 miliona dokumentów zarówno od wymienionych gigantów IT, ich konkurencji, jak i agencji antymonopolowych. Po przesłuchaniu powstał 449-stronicowy raport, w którym Apple'a, Amazona, Google'a i Facebooka oskarżono o naruszenie pozycji rynkowej.
      Inicjatywa ustawodawcza spotkała się już z krytyką. Proponowane ustawy spowodują, że rząd będzie zarządzał organizacjami przemysłowymi. Lekceważą one podstawy amerykańskiej gospodarki rynkowej i spowodują, że działające z powodzeniem firmy technologiczne nie będą mogły dostarczać konsumentom produktów i usług poprawiających ich życie, mówi Matthew Schruers, prezes organizacji Computer & Communications Industry Association.
      Głosy takie nie znajdują jednak zrozumienia u członków komitetu antymonpolowego. Republikanin Ken Buck stwierdził: Firmy Big Tech wykorzystują swoją dominującą pozycję do niszczenia konkurencji, cenzurowania swobody wypowiedzi i kontrolowania tego, w jaki sposób postrzegamy i rozumiemy świat. Nic nierobienie nie jest rozwiązaniem. Musimy działać teraz.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Amazon poinformował, że jego chmura obliczeniowa AWS odparła jeden z najpotężniejszych ataków DDoS w historii. Do ataku doszło w lutym. W szczytowym momencie napastnicy wygenerowali ruch dochodzących do 2,3 terabitów na sekundę. Poprzedni najpotężniejszy atak w szczytowym momencie generował 1,7 Tbit/s.
      Lutowy atak był o 44% potężniejszy niż jakikolwiek wcześniej doświadczony przez Amazon Web Srvices. Chmura Amazona obsługuje wiele witryn internetowych. Nie zdradzono jednak, która z nich była celem ataku.
      Przedstawiciele Amazona poinformowali, że przez 3 dni po ataku w AWS obowiązywał stan podwyższonego alertu. Jak dowiadujemy się z oświadczenia prasowego, mieliśmy do czynienia z atakiem, który Amazon określił mianem „CLDAP reflection”. Najprawdopodobniej, chociaż Amazon nie mówi tego wprost, napastnik wykorzystał błędy konfiguracyjne w protokole CLDAP w serwerze strony trzeciej, który pozwolił mu na zwiększenie siły ataku.
      Ataki DDoS i związane z tym zakłócenia pracy infrastruktury informatycznej, mogą być bardzo kosztowne dla ofiary. Specjaliści oceniają, że sama tylko Wielka Brytania może tracić na takich atakach około 1 miliarda funtów rocznie. Dużym problemem jest fakt, że tego typu ataku są łatwe i tanie do przeprowadzenia.
      Firma Kaspersky informuje, że w I kwartale bieżącego roku doszło do znaczącego wzrostu liczby i jakości ataków DDoS. Nie tylko jest ich obecnie dwukrotnie więcej niż przed rokiem, ale 80% z nich trwa dłużej.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Jeff Bezos, właściciel Amazona i najbogatszy człowiek na świecie, ogłosił, że założy fundację walczącą ze zmianami klimatu i dofinansuje ją kwotą 10 miliardów dolarów. Bezos Earth Fund będzie finansowała naukowców, aktywistów, organizacje pozarządowe oraz inne działania mające na celu ochronę środowiska naturalnego, napisał miliarder.
      Będę współpracował z innymi zarówno w celu poszerzenia naszej wiedzy w tej kwestii jak i w celu opracowania nowych metod walki ze zmianami klimatu. Na start przeznaczam 10 miliardów dolarów i już latem tego roku zostaną przyznane pierwsze granty. Ziemia to nasze wspólne dobro, chrońmy ją razem, dodał.
      Przy okazji stwierdził, że jednym z motywów, dla których założył działającą w przemyśle kosmicznym firmę Blue Origin było spowodowanie, by miliony ludzi mogły żyć i pracować w przestrzeni kosmicznej. Na stronach firmy czytamy, że w Blue Origin wierzymy, że aby uchronić Ziemię, nasz dom, i zachować ją dla wnuków naszych wnuków, musimy udać się w przestrzeń kosmiczną po jej nieskończone zasoby i energię. Tak, jak rewolucja przemysłowa pobudziła handel, pomyślność gospodarczą, pozwoliła na zbudowanie nowych społeczeństw i metod szybkiego transportu, tak przestrzeń kosmiczna otwiera nam drogę do pomyślności przyszłych generacji.
      Działania Bezosa pochwalili i jednocześnie skrytykowali pracownicy Amazona skupieni w organizacji Amazon Employees For Climate Justice. Pochwalamy działalność dobroczynną Jeffa Bezosa, ale nie można jedną ręką dawać tego, co zabiera się drugą.  Ludzie na Ziemi muszą w końcu poznać odpowiedź, kiedy wreszcie Amazon przestanie wspierać przemysł wydobywczy, który niszczy Ziemię budując kolejne szyby naftowe i gazowe. Kiedy Amazon przestanie finansować zaprzeczające istnieniu globalnego ocieplenia think-tanki w rodzaju Competetive Enterprise Institute? Kiedy Amazon weźmie na siebie odpowiedzialność za zdrowie dzieci mieszkających w pobliżu jego magazynów i przestanie używać ciężarówek napędzanych silnikami diesla?, pytają pracownicy.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Amazon planuje powołać prezydenta Trumpa na świadka w pozwie przeciwko Pentagonowi. Koncern Bezosa twierdzi, że Pentagon nieuczciwie przyznał Microsoftowi kontrakt JEDI o wartości 10 miliardów dolarów. Zdaniem Amazona prezydent był osobiście zaangażowany w rozstrzygnięcie, a jego celem było uniemożliwienie przyznania kontraktu Amazonowi.
      Jak twierdzi w swojej autobiografii były sekretarz obrony, James Mattis, Trump osobiście prosił go by wyrzucić Amazon z grona firm starających się o przyznanie kontraktu.
      Jako, że Mattis nie był już sekretarzem obrony podczas ostatnich miesięcy przed przyznaniem kontraktu, Amazon chce też powołać na świadka obecnego sekretarza, Marka Espera.
      Amazon argumentuje, że bez przesłuchania prezydenta przed sądem nie będzie możliwe obiektywne i pełne zweryfikowanie twierdzeń, wysuwanych w sądowym wniosku przez firmę.
      Prezydent Trump wielokrotnie wyrażał swoją wolę wykorzystywania funkcji prezydenta i naczelnego dowódcy do wpływania na działania rządu, w tym na zakupy dokonywane przez agendy rządowe, w celach osobistych, stwierdził rzecznik prasowy Amazona. Pytanie brzmi, czy należy pozwalać prezydentowi Stanów Zjednoczonych na wykorzystywanie budżetu Departamentu Obrony do własnych celów osobistych i politycznych dodał.
      Faktem jest, że przyznanie kontraktu JEDI było sporym zaskoczeniem dla wielu specjalistów. Uważali oni bowiem, że pewnym zwycięzcą przetargu na Joint Enterprise Defense Infrastrukture jest Amazon. Faktem jest też, że prezydent Trump nie lubi Jeffa Bezosa, założyciela i dyrektora Amazona.
      W ubiegłym miesiącu Amazon złożył do sądu wniosek, w którym prosi, by ten nakazał Microsoftowi wstrzymanie wszelkich prac nad realizacją kontraktu do czasu, aż sąd rozstrzygnie pozew Amazona.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Dwóch amerykańskich senatorów, demokrata Josh Hawley i republikanin Mark Warner, przygotowało projekt ustawy, której celem jest lepszy nadzór nad danymi osobowymi przechowywanymi przez wielkie koncerny. Ustawa ma zmusić Facebooka, Google'a, czy Amazona do ujawnienia ile danych osobowych przechowują oraz w jaki sposób – pośredni i bezpośredni – na nich zarabiają.
      DASHBOARD (Designing Accounting Safeguards to Help Broaden Oversight And Regulations on Data Act) dotyczyłaby przedsiębiorstw, które mają miesięcznie ponad 100 milionów unikatowych użytkowników i zobowiązybałaby je do ujawnienia szczegółów dotyczących zarabiania na danych użytkowników.
      Projekt ustawy zakłada, że raz na 90 dni wspomniane firmy miałyby obowiązek poinformowania każdego z użytkowników o szacowanej wartości danych tego użytkownika przechowywanych przez operatora.
      Gdy wielkie koncerny twierdzą, że ich produkt jest darmowy, tak naprawdę sprzedają konsumentów. Co więcej, firmy IT robią wszystko, by ukryć informacje o tym, ile warte są dane użytkownika i komu zostały sprzedane, oświadczył senator Hawley. Przez lata serwisy społecznościowe twierdziły, że ich usługi są darmowe. Jednak to nie jest prawda, użytkownik płaci za te usługi swoimi danymi, dodał senator Warner.
      Zdaniem twórców ustawy, nowe przepisy pozwolą konsumentom zrozumieć, jaka jest prawdziwa wartość ich danych, dadzą im nad nimi kontrolę i pokażą, że to co rzekomo darmowe, tak naprawdę słono kosztuje.
      Warto w tym miejscu przypomnieć, że od wielu lat pojawiają się próby powołania do życia czegoś, co można by nazwać „ekonomią danych osobowych”. To próby przekazania użytkownikom zarówno kontroli nad własnymi danymi oraz możliwości pobierania opłat za korzystanie z nich. Nad tego typu pomysłem, projektem o nazwie „Bali”, pracuje m.in. Microsoft.
      Gdyby ustawa DASHBOARD została przyjęta przez Kongres, z pewnością ułatwiłoby to powstanie „ekonomii danych osobowych”.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...