Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Australijczycy opracowali test do wykrywania czerniaka za pomocą badań krwi

Recommended Posts

Na australijskim Edith Cowan University powstał test do wczesnego wykrywania czerniaka za pomocą badań krwi.

Obecnie lekarze bazują na badaniu skóry dermatoskopem i biopsjach. Naukowcy podkreślają, że test z krwi może zapewnić dokładniejsze rezultaty niż oko człowieka.

Czerniak jest wykrywany dzięki rozpoznawaniu autoprzeciwciał, produkowanych przez organizm, by zwalczyć wczesny wzrost nowotworu. W badaniu, w którym wzięło udział 209 osób (105 chorych i 104 zdrowe), test zapewnił trafność rzędu 81,5%. W stosunkowo niedługim czasie przejdzie on testy kliniczne; ich celem ma być m.in. wzrost trafności do 90%. Australijczycy mają nadzieję, że test zostanie dopuszczony do użytku w ciągu 5 lat.

Choć prof. Mel Ziman docenia umiejętności klinicystów, podkreśla, że może być trudno odróżnić wczesne stadium czerniaka od pieprzyka/znamienia. Test z krwi przyda się w momencie, gdy pacjent zgłosi się do lekarza, by ustalić, czy dana zmiana jest czerniakiem. Specjalista może zrobić test przed podjęciem decyzji o biopsji.

Początkowo zespół z Edith Cowan University przyglądał się 1627 białkom funkcjonalnym. Badania pozwoliły jednak zawęzić ten spory zbiór do zestawu 10 autoprzeciwciał (one najlepiej wskazywały na obecność czerniaka).

Ziman zaznacza, że wczesne wykrycie czerniaka ma kluczowe znaczenie. Gdybyśmy mogli usunąć czerniaka, gdy ma poniżej 1 mm grubości, szanse na przeżycie [5 lat] wynoszą 98-99%.

Wyniki badań ukazały się w piśmie Oncotarget.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Istnieje już rozwiązanie, które astronomowie stosują do wykrywania nowych obiektów – porównuje się zdjęcia tego samego obszaru wykonane w odstępie czasu. W tym przypadku zamiast zdjęć nieba trzeba porównywać zdjęcia licznych pieprzyków. Może to robić sam pacjent, jeśli dostanie apkę na smartfona.

Zadanie to nie przekracza możliwości gimnazjalisty, o czym świadczy choćby przykład z Polski:

https://www.tp.com.pl/sierpc/odkryli-kolejna-asteroide.html

  • Like (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nawet jeśli kształt jednego nie będzie pozwalał na analizę porównawczą, to można opierać się o proporcje wobec innych pobliskich. Zresztą problemu z nałożeniem zdjęć na siebie w programie graficznym i porównywaniem raczej nie ma.

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 hours ago, KopalniaWiedzy.pl said:

Australijczycy mają nadzieję, że test zostanie dopuszczony do użytku w ciągu 5 lat.

Nie widzę sensu wieloletnich badań klinicznych i długotrwałej procedury dopuszczenia w przypadku testu, który nie powoduje jakiegokolwiek ryzyka dla pacjenta, nawet gdyby miał mieć skuteczność znacznie mniejszą niż 80%. Biurokratyczna bzdura.

  • Like (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, bea napisał:

Usher  - ale jednak fotografowanie ciała, to nie to samo co fotografowanie nieba. (...) Jakoś sobie tego nie wyobrażam.

@bea. Po pierwsze, nie rozpychaj się swoimi dociekaniami. Nie do tego służy wytłuszczenie (pogrubienie)  tekstu. Po drugie, obejrzyj sobie dowolny serial typu CSI.

Teraz do rzeczy - jeśli pieprzyków jest mało, ich rozmiary mierzymy linijką i zapisujemy na piechotę. Robimy zdjęcie każdego pieprzyka z osobna, aby sprawdzić, czy nie zachodzi zmiana kształtu w czasie.

Jeśli pieprzyków jest dużo, a taki problem poruszasz, można zapewne znaleźć wystarczająco mały w miarę płaski wycinek skóry, gdzie jest ich duże zagęszczenie. Zdjęcia robi się w tym samym miejscu (np. kładąc rękę na biurku) i przy tym samym oświetleniu (sztucznym, np. biurkową lampą halogenową). Zdjęcie robimy ze stałej wysokości (odległości), np. z górnej krawędzi monitora (możemy kupić statyw), a dla ułatwienia przeskalowania różnych zdjęć obok ręki na białej kartce kładziemy linijkę z wyraźną podziałką. Oczywiście rękę, kartkę i linijkę za każdym razem kładziemy w tych samych miejscach, np. zaczynając od krawędzi biurka. Rozmiary pieprzyków oczywiście też zapisujemy.

Nawet proste darmowe aplikacje do obróbki zdjęć potrafią zrobić rzeczy następujące:
- obrócić zdjęcie z dokładnością do jednego stopnia;
- przeskalować jedno ze zdjęć, aby uzyskać dopasowanie obrazu (np. podziałki na linijce) z dokładnością do jednego piksela;
- skorygować kolorystykę zdjęcia (możemy wykorzystać białą kartkę do korekty balansu bieli);
- odwrócić barwy na jednym ze zdjęć (zamienić je w negatyw);
- nałożyć negatyw na pozytyw (to już chyba nie wszystkie programy potrafią).

Po nałożeniu na siebie jednego zdjęcia i jego negatywu w rezultacie powinna wyjść w miarę jednolita zbliżona do szarości płaszczyzna. Jeśli zrobimy korekcję barwną pozytywu, aby zasymulować zmianę oświetlenia, po nałożeniu nieskorygowanego negatywu płaszczyzna przestanie być jednolicie szara i jednobarwna - zmiany jasności i koloru będą odpowiadały zastosowanej korekcie, ale będą to zapewne przejścia gradientowe, płynnie rozmyte po całej powierzchni. Jeśli negatyw będzie przesunięty względem pozytywu, na zdjęciu pojawią się kontury obiektów przesunięte w jedną stronę; jeśli jedno zdjęcie nieco przeskalujemy, wszystkie obiekty zyskają konturowe obwódki.

Jeśli po dopasowaniu przesunięcia, obrotu i skali nałożone zdjęcia nadal nieco się różnią, pozostaną widoczne wyraźnie odgraniczone przebarwienia i kontury różniących się szczegółów:
- Ciemny pieprzyk na pozytywie starego zdjęcia i jasny negatyw powiększonego pieprzyka na nowym zdjęciu w sumie dadzą ciemną plamę starego pieprzyka i jasną obwódkę jego przyrostu.
- Jeśli jeden z pieprzyków zmieni barwę, po złożeniu otrzymamy w tym miejscu plamę rozmiaru pieprzyka jaśniejszą lub ciemniejszą od otoczenia, być może zabarwioną na inny kolor.

Teraz przystępujemy do pomiaru obiektów, których nie dało się dopasować, aby się upewnić, że różnica jest rzeczywista. Różnica może bowiem wynikać np. z pochylenia aparatu czy przekręcenia ręki, co wymagałoby kolejnej korekty przez nieproporcjonalne zniekształcenie (rzutowanie – kłaniają się podstawy rysunku technicznego) jednego z obrazów (a to potrafi nawet MS Paint!).

W wolnej chwili możesz sprawdzić, czy zmyślam…

@ex nihilo  Zwróć uwagę, że ten test ma grać rolę badań przesiewowych. Zmniejszenie nietrafności z 20% do 10% to dwukrotne zmniejszenie zbędnych wydatków na kosztowne i czasem bolesne (biopsja) badania szczegółowe, więc się opłaca. Poza tym badania pomogą dokładniej określić współczynniki fałszywych pozytywów i fałszywych negatywów, a może się okazać, że tych ostatnich nie bardzo się da ograniczyć bez spełnienia dodatkowych warunków, a wtedyi test przestanie być tani albo ogólnie przydatny…

Share this post


Link to post
Share on other sites

No tak, ale to przecież nie robiłoby się co tydzień, tylko porównawczo raz na pół roku czy rok (nie wiem jak szybko się rozwijają te zmiany). Poza tym po co wszystkie pieprzyki fotografować. Zwykle niektóre zmiany sam lekarz typuje i wskazuje do obserwacji. Głównie te o nieregularnych krawędziach i kształcie.

  • Like (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@bea Miałem na myśli właśnie to, co napisał @wilk – lekarz pokazuje, które pieprzyki i jak często (moim zdaniem najwyżej raz na miesiąc) fotografować, a dobrze zrobiona apka w smartfonie prowadzi pacjenta krok po kroku, aby uzyskać wysoką powtarzalność zdjęć i uprościć ich dalszą obróbkę. Zdjęć nie trzeba ani samemu obrabiać, ani nikomu pokazywać – porównania dokonuje sama apka lub oprogramowanie u lekarza, jeśli zdjęcia będą wrzucane do jego chmury. Poza tym apka może powiadamiać pacjenta: że czas zrobić kolejne zdjęcie, że czas na kolejną wizytę, że lekarz wyznaczył wizytę przedterminową…

Rzecz w tym, że proponowane badania krwi nie będą dawały 100% pewności, więc stosowanie innych tanich i  łatwych do wprowadzenia metod kontroli z całą pewnością się przyda pacjentom troszczącym się o stan swojego zdrowia. Kto nie chce pstrykać fotek, może się ograniczyć do badań krwi, ale apkę można do używania wprowadzić szybciej niż opracowane testy.

Edited by Usher
  • Like (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Amerykańscy naukowcy wykazali, że 2 prebiotyki, mucyna oraz inulina, spowalniają wzrost czerniaka u myszy, zwiększając zdolność układu odpornościowego do zwalczania nowotworu.
      Prebiotyki to związki, które nie ulegają strawieniu w górnym odcinku przewodu pokarmowego, ale mogą być metabolizowane przez bakterie mikrobiomu jelitowego. Innymi słowy, prebiotyki stanowią pokarm dla mikroflory jelit. W ten sposób stymulują wzrost i aktywność różnych szczepów.
      Autorzy artykułu z pisma Cell Reports podkreślają, że uzyskane wyniki stanowią kolejny dowód na to, że mikrobiom jelit kształtuje odpowiedź immunologiczną na nowotwór.
      Wcześniejsze badania pokazywały, że prebiotyki ograniczają wzrost guza, ale dotąd mechanizm, za pośrednictwem którego się tak dzieje, pozostawał nieznany - podkreśla prof. Ze'ev Ronai z Sanford Burnham Prebys Medical Discovery Institute. Nasze studium jako pierwsze demonstruje, że prebiotyki ograniczają wzrost nowotworu, wzmacniając odporność przeciwnowotworową.
      Prebiotyki stanowią potężne narzędzie do przebudowy mikroflory jelitowej oraz identyfikacji bakterii, które przyczyniają się do odporności przeciwnowotworowej. Postępy, jakie czynimy, przybliżają nas do [...] wdrożenia prebiotyków w innowacyjnych terapiach przeciwnowotworowych - dodaje prof. Scott Peterson.
      Immunoterapie i terapie celowane, np. inhibitory MEK [kinaz aktywowanych mitogenami], pomagają pacjentom z czerniakiem, ale nie wszystkim. Tylko część z nich reaguje na leczenie. Dodatkowo wiele osób rozwija oporność na terapię [...]. Manipulowanie mikrobiomem za pomocą prebiotyków mogłoby być pomocnym dodatkiem do obecnych schematów leczenia. Opisywane ustalenia powinny być dalej badane na niezależnych modelach i systemach - uważa dr Jennifer Wargo z MD Anderson Cancer Center Uniwersytetu Teksańskiego.
      W ramach najnowszego badania naukowcy chcieli zidentyfikować specyficzne prebiotyki, które sprzyjają wzrostowi dobrych bakterii i aktywują odporność przeciwnowotworową. Opierając się na wcześniejszych studiach laboratoryjnych, skupili się na mucynie oraz inulinie.
      Przeprowadzono serię eksperymentów, podczas których zdrowym myszom najpierw podawano, odpowiednio, w wodzie lub pokarmie mucynę lub inulinę, a następnie przeszczepiano komórki czerniaka bądź raka jelita grubego.
      Okazało się, że wzrost czerniaka był spowolniony u gryzoni, które dostawały mucynę albo inulinę, zaś wzrost raka jelita grubego ulegał spowolnieniu tylko u zwierząt spożywających inulinę.
      U gryzoni, które dostały którykolwiek z prebiotyków, następował wzrost proporcji limfocytów infiltrujących guz; to zaś oznacza, że prebiotyki zwiększyły zdolność układu odpornościowego do atakowania nowotworu.
      Mikrobiomy jelitowe myszy dostających prebiotyki uległy zmianie. Mucyna oraz inulina prowadziły do powstania unikatowych populacji bakteryjnych, ale w obu przypadkach stymulowało to odporność przeciwnowotworową.
      Czerniaka z obecnością mutacji w genie NRAS leczy się za pomocą inhibitora MEK. Niestety, często guzy stają się na niego oporne. Podczas eksperymentów zauważono jednak, że u myszy z czerniakiem z mutacją w NRAS, którym podawano inulinę, rozwój oporności ulegał odroczeniu.
      Nasze ustalenia są krokiem naprzód w rozumieniu, jak określone prebiotyki wpływają na wzrost guza. [...] Nim będzie można jednak rozważyć ocenę prebiotyków u ludzi, należy przeprowadzić dalsze badania na bardziej złożonych modelach zwierzęcych w różnym wieku i z różnym podłożem genetycznym - podsumowuje Ronai.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Kalifornijscy naukowcy opracowali plaster, który może dostarczać inhibitory punktów kontrolnych układu immunologicznego (ang. immune checkpoint inhibitors) i zimną plazmę atmosferyczną bezpośrednio do guzów. Ma to pomóc we wzmocnieniu odpowiedzi immunologicznej i zabijaniu komórek nowotworu, w tym wypadku czerniaka.
      Plaster wielkości kciuka zawiera ponad 200 mikroigieł iniekcyjnych, które mogą penetrować skórę i docierać do tkanki guza. Dostarczana przez nie zimna plazma niszczy nieprawidłowe komórki, co ułatwia uwalnianie antygenów nowotworowo swoistych (ang. tumor specific antigens, TSA) i nasila odpowiedź immunologiczną. By wzmocnić oddziaływania przeciwnowotworowe pośredniczone przez limfocyty T, dodatkowo uwalniane są inhibitory punktów kontrolnych układu immunologicznego.
      Podczas eksperymentów na myszach z czerniakiem naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles odkryli, że dostarczanie obu terapii za pośrednictwem plastra pozwalało układowi odpornościowemu skuteczniej atakować nowotwór; znacząco hamowało to wzrost guza i zwiększało przeżywalność gryzoni.
      Co ważne, autorzy artykułu z Proceedings of the National Academy of Sciences stwierdzili, że zabieg nie tylko hamował wzrost obieranego na cel guza, ale i zmian (przerzutów), które powstały w innych częściach ciała.
      Immunoterapia to jeden z najbardziej przełomowych postępów w leczeniu nowotworów. Nasze laboratorium pracuje nad nowymi metodami dostarczania leków do zmienionych chorobowo miejsc, tak by poprawić skuteczność immunoterapii. Odkryliśmy, że plaster może być całkiem obiecującym systemem - podkreśla prof. Zhen Gu.
      Amerykanie podkreślają, że to pierwsze studium, które zademonstrowało, że zimna plazma może skutecznie synergizować immunoterapię nowotworów. Wykorzystywana plazma jest generowana przez małe urządzenie działające w temperaturze pokojowej przy zwykłym ciśnieniu atmosferycznym. Dzięki temu plazma może być podawana bezpośrednio do ciała, zarówno wewnętrznie, jak i wewnętrznie.
      To badanie stanowi kamień milowy w dziedzinie medycyny plazmowej - dodaje prof. Richard Wirz.
      Plazma może generować reaktywne formy tlenu i azotu, które są zdolne do niszczenia komórek nowotworowych - tłumaczy Guojun Chen. Takie komórki uwalniają TSA, wzmacniające reakcję układu odpornościowego.
      Zespół testował plaster z zimną plazmą na myszach z czerniakiem. Gryzonie, u których go zastosowano, cechował podwyższony poziom komórek dendrytycznych, czyli komórek przenoszących do węzłów chłonnych i prezentujących antygen limfocytom Th.
      Ta grupa myszy wykazywała spowolniony wzrost guzów. Po 60 dniach 57% myszy nadal żyło; zginęły wszystkie gryzonie z grup kontrolnych.
      Gu uważa, że po zintegrowaniu z innymi metodami leczenia plaster można by wykorzystać w terapii innych nowotworów oraz chorób nienowotworowych.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Podczas wzrostu komórki czerniaka przybierają dwa podstawowe fenotypy. Pierwszy charakteryzuje się intensywną proliferacją (namnażaniem), drugi cechuje się większą inwazyjnością (tendencją do tworzenia przerzutów). Okazuje się, że w niebezpiecznej transformacji komórek nowotworowych ważną rolę odgrywają komórki tłuszczowe, czyli adipocyty.
      Uzyskaliśmy odpowiedź na pytanie, które od lat zajmowało naukowców: co sprawia, że komórki czerniaka zmieniają fenotyp [stan funkcjonalny] i stają się agresywne? - podkreśla prof. Carmit Levy z Uniwersytetu w Tel Awiwie.
      Czerniak staje się śmiertelny, gdy się wybudza i penetruje warstwę skóry właściwej, a później przerzutuje do różnych narządów. Zablokowanie tej transformacji jest dziś jednym z najistotniejszych obszarów badań. Teraz wiemy, że w opisywanej przemianie biorą udział adipocyty.
      W ramach studium naukowcy analizowali biopsje pobrane od pacjentów Centrum Medycznego Wolfsona i Centrum Medycznego w Tel Awiwie. Zaobserwowano wtedy coś dziwnego: komórki tłuszczowe w okolicach guzów.
      Zaczęliśmy się zastanawiać, co adipocyty tu robią. Postanowiliśmy to sprawdzić i w szalce Petriego w pobliżu komórek czerniaka umieściliśmy komórki tłuszczowe [...].
      Okazało się, że adipocyty transferowały do komórek czerniaka cytokiny (IL-6 i TNF-α), które hamowały ekspresję mikroRNA-211; co istotne, mikroRNA-211 sprzyja namnażaniu komórek, hamując jednocześnie ich metastatyczne rozprzestrzenianie.
      Dalsze analizy pokazały, że mikroRNA-211 hamuje translację mRNA TGFBR1, który koduje receptor TGFβ typu I. Hamując mikroRNA-211 za pośrednictwem cytokin, adipocyty zwiększają zatem liczebność receptorów TGFβ w komórkach czerniaka. To bardzo ważne spostrzeżenie, zważywszy, że w hodowlach komórek czerniaka uruchomienie sygnalizacji TGFβ skutkowało przejściem od fenotypu proliferacyjnego do inwazyjnego.
      Ważne, by odnotować, że proces jest odwracalny: kiedy bowiem usunęliśmy z [okolic] czerniaka komórki tłuszczowe, komórki nowotworu ulegały wyciszeniu i przestawały migrować.
      Bazując na najnowszych ustaleniach, Izraelczycy szukali potencjalnych leków. Eksperymentowali z terapeutykami hamującymi cytokiny i TGFβ, których nigdy dotąd nie stosowano w przypadku czerniaka. Mówimy o substancjach, które są obecnie badane jako potencjalne leki na raka trzustki i które biorą udział w testach klinicznych związanych z rakiem prostaty, piersi, jajnika i pęcherza.
      Zaobserwowaliśmy, że ograniczały one proces przerzutowania i że czerniak wracał do stosunkowo spokojnego stanu/uśpienia - opowiada dr Tamar Golan.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Mózg zaczyna się zmieniać, a neurony ulegają powolnej degradacji na wiele lat przed pojawieniem się objawów choroby Alzheimera (ChA). Niemieccy naukowcy wykazali, że oporne na rozkład białko z surowicy można wykorzystać do wczesnego i precyzyjnego monitorowania postępów ChA.
      Fakt, że nadal nie ma skutecznej metody leczenia alzheimera, jest po części skutkiem tego, że obecne terapie są rozpoczynane zbyt późno - podkreśla Mathias Jucker z Niemieckiego Centrum Chorób Neurodegeneracyjnych (DZNE).
      Testy z krwi nadają się do monitoringu/skryningu ChA lepiej od drogich badań obrazowych. Ostatnio poczyniono postępy w tym zakresie, ale większość proponowanych rozwiązań bazuje na amyloidzie. Ekipa Juckera miała jednak inne podejście. Nasz test nie skupiał się na amyloidzie, ale na tym, co on robi z mózgiem, czyli na neurodegeneracji. Innymi słowy, przyglądaliśmy się śmierci neuronów.
      Kiedy komórki mózgu obumierają, we krwi można wykryć ich resztki. Zwykle jednak białka te szybko się we krwi rozkładają i dlatego nie mogą być markerami chorób neurodegeneracyjnych. Wyjątkiem jest drobny fragment tzw. neurofilamentu, który jest zaskakująco oporny na degradację.
      W ramach najnowszego badania naukowcy wykazali, że neurofilament akumuluje się we krwi długo przed początkiem objawów klinicznych. Oprócz tego bardzo precyzyjnie odzwierciedla przebieg choroby i umożliwia wnioskowanie o rokowaniach.
      W studium wykorzystano dane i próbki 405 osób z Dominantly Inherited Alzheimer Network (DIAN). Dzięki sieci zrzeszającej instytucje z różnych regionów świata bada się rodziny, w których przez pewne warianty genów ChA pojawia się już w średnim wieku.
      Niemcy monitorowali stężenia neurofilamentów w kolejnych latach. Do 16 lat przed wyliczonym początkiem objawów demencji nie było zauważalnych zmian w krwi. Znaczące, także dla rokowań, są nie absolutne stężenia neurofilamentów, ale ich ewolucja w czasie.
      W trakcie dalszych analiz autorzy publikacji z pisma Nature Medicine wykazali, że zmiany w stężeniu neurofilamentów odzwierciedlają degradację neuronów bardzo dokładnie i pozwalają przewidzieć, jak będzie przebiegać uszkodzenie mózgu. Byliśmy w stanie przewiedzieć utratę masy mózgu i zmiany poznawcze, do których rzeczywiście dochodziło w ciągu 2 lat.
      O ile okazało się, że tempo zmiany stężenia neurofilamentów jest blisko związane z degradacją mózgu, o tyle korelacja z akumulacją toksycznego amyloidu była już słabiej zaznaczona. Stanowi to poparcie dla twierdzenia, że choć amyloid wyzwala chorobę, degradacja neuronów zachodzi niezależnie.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Powstrzymanie komórek nowotworowych przed zablokowaniem układu odpornościowego, za co przyznano tegoroczną Nagrodę Nobla, to tylko jedna z metod immunoterapii przeciwnowotworowej.  Naukowcy z Vanderbilt University opracowali właśnie inną metodę, która pobudza komórki układu odpornościowego do walki z nowotworem. Specjalna nanocząstka pomyślnie przeszła wstępne testy na tkance ludzkiego czerniaka.
      Guzy są przebiegłe i wyewoluowały wiele różnych sposobów na uniknięcie układu odpornościowego, mówi profesor John T. Wilson. Naszym celem jest ponowne uzbrojenie układu odpornościowego w narzędzia potrzebne do zniszczenia komórek raka, dodaje.
      Blokada punktów kontrolnych to wielki przełom, jednak mimo to wielu pacjentów nie reaguje na leczenie takimi metodami. Opracowaliśmy nanocząstkę, która odnajduje guza i dostarcza do niego specyficzną molekułę, która jest w sposób naturalny produkowana w organizmie do zwalczania nowotworów, stwierdza Wilson.
      Molekuła ta to cGAMP (monofosforan guanozyno-adenozynowy cykliczny). Jest ona podstawowym elementem aktywującym ścieżkę sygnałową białka stymulującego geny interferonu (STING). STING jest zaś ważnym naturalnym mechanizmem obronnym przed mikroorganizmami czy komórkami nowotworowymi. Nanocząstka opracowana przez zespół Wilsona dostarcza cGAMP w taki sposób, że w guzie nowotworowym rozpoczyna się odpowiedź immunologiczna, powstają limfocyty T, które mogą zniszczyć raka od środka a jednocześnie poprawić reakcję organizmu na blokadę punktów kontrolnych.
      Naukowcy z Vanderbilt skupili się na czerniaku, jednak ich praca może mieć znaczenie również dla innych nowotworów. Zdaniem Wilsona w podobny spobów można będzie zaatakować raka piersi, nerki, głowy i szyi, raka płuc, jelita grubego oraz nerwiaka zarodkowego.
      Jak zdradził doktorant Daniel Shae, główny autor artykułu opublikowanego w Nature Nanotechnology, najważniejsze jest opracowanie odpowiedniej nanocząstki. Została ona zbudowana z „inteligentnych” polimerów, które reagują na zmiany kwasowości środowiska, do którego trafiły. Pierwotna nanocząstka była udoskonalana ponad 20 razy, aż w końcu naukowcom udało się opracować taką, która dostarczała cGAMP i aktywowała STING w komórkach układu odpornościowego myszy, następnie w komórkach nowotworowych u myszy i w końcu w laboratoryjnych próbkach ludzkich tkanek.
      Szczegółowy opis nowej metody opublikowano w artykule Endosomolytic Polymersomes Increase the Activity of Cyclic Dinucleotide STING Agonists to Enhance Cancer Immunotherapy.
       


      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...