Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Grupa psychologów z Uniwersytetu Karoliny Północnej w Chapel Hill postanowiła sprawdzić, jak amerykańscy chrześcijanie wyobrażają sobie Boga. W badaniu wzięło udział 511 osób, a na podstawie udzielonych odpowiedzi naukowcy zrekonstruowali twarz Stwórcy.

Osobom badanym pokazywano setki przypadkowo zestawionych ze sobą par zdjęć twarzy, a ich zadaniem było wskazanie, która z twarzy z każdej pary jest bardziej podobna do twarzy Boga. Naukowcy połączyli następnie wybrane przez uczestników obrazy, tworząc w ten sposób „twarz Boga”, która odzwierciedlała odpowiedzi badanych.

Uzyskane wyniki są zaskakujące. Chrześcijanie od setek lat przedstawiają wizerunek Boga. Niezależnie czy widzimy go w dziełach Michała Anioła, czy w skeczach Monty Pythona, Bóg jest starszym, białym mężczyzną z siwą brodą. Tymczasem Bóg zrekonstruowany podczas opisywanych badań był młodszy, miał bardziej kobiecy wygląd i rysy twarzy mniej typowe dla rasy kaukaskiej.

Naukowcy zauważyli, że wygląd Boga zależał od preferencji politycznych. Osoby określające siebie jako bardziej lewicowe nadawały Bogu więcej cech kobiecych, był on dla nich młodszy i miał bardziej przyjazny wygląd. Zdaniem konserwatystów Bóg miał więcej cech rasy białej i wydawał się potężniejszy.

Te różnice mogą wynikać z typu społeczeństwa, jakiego chcieliby liberałowie i konserwatyści. Wcześniejsze badania pokazały, że konserwatyści wolą lepiej uporządkowane społeczeństwo, nad którym czuwa potężny Bóg. Liberałowie zaś chcą żyć w tolerancyjnym społeczeństwie zarządzanym przez kochającego Boga, mówi główny autor badań, Joshua Conrad Jackson.

Odpowiedzi zależały też od cech samej osoby. Młodsi ludzie wyobrażali sobie Boga jako młodszego, Murzyni nadawali mu więcej cech rasy czarnej niż Biali. Ludzie wykazują egocentryczną potrzebę, by Bóg wyglądał tak jak oni. Ludzie często dokonują projekcji swoich przekonań na innych, a nasze badania pokazały, że tak samo dzieje się w przypadku wyobrażeń Boga. Wierzą w Boga, który nie tylko myśli jak oni, ale i wygląda jak oni.

Nie zauważono natomiast różnic pomiędzy płciami. Zarówno dla mężczyzn, jak i dla kobiet, Bóg był mężczyzną.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites
Cytat

jakiego chcieliby liberałowie i konserwatyści. Wcześniejsze badania pokazały, że konserwatyści wolą lepiej uporządkowane społeczeństwo, nad którym czuwa potężny Bóg. Liberałowie zaś chcą żyć w tolerancyjnym społeczeństwie zarządzanym przez kochającego Boga

No właśnie - ja uważam się za liberała i konserwatystę. Problem w tym że socjaliści ukradli termin liberał bo im się słowo podobało.

Ponadto spora część dzisiejszych "liberałów" powiedziałaby że większość liberałów jest niewierząca i woli wierzyć w latające spaghetti, niekoniecznie kochające.

5 godzin temu, KopalniaWiedzy.pl napisał:

Zarówno dla mężczyzn, jak i dla kobiet, Bóg był mężczyzną.

Jak tu mógł przejść taki szowinistyczny, antykobiecy tekst. Jakbym Korwina słyszał :D

Są tu jakieś feministki żeby z tym zrobić porządek?
 

Edited by thikim

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, thikim napisał:

- ja uważam się za liberała i konserwatystę

No, na zasadzie: z tego skubne, z tamtego dziubne to i taki nowotwór jak liberalny konserwatysta jest możliwy.

O znaczenie pewnych terminów decydują jednak ogólnie uznane konotacje semantyczne, a nie indywidualna interpretacja ( nawet logiczna :D).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak i nie.

Bo słowo liberał ma różne znaczenia. W naszym kraju to raczej europejskie wciąż bardziej niż amerykańskie.

Więc wszystko się zgadza.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Można cenić wolność i równocześnie uważać, że "zmiany" (vel. "postęp") w rodzaju takich jak wymuszanie czegoś poprawnością polityczną lub odgórnymi socjalistycznymi zarządzeniami są złe (zresztą skoro właśnie są wymuszone odgórnie, to gdzie ta wolność?). Można nie wierzyć w "zmiany" i nie być "skostniałym" tylko dojść do tej niewiary czy też sceptycyzmu po przemyśleniach i analizie "postępowego" świata (ja do takiej postawy doszedłem właśnie w ten sposób). Można cenić wolność np. gospodarczą i niespecjalnie wierzyć w tzw. wolność obyczajową (bardziej wyraziste chociaż brzydkie określenie: "rozporkową"). Lub na odwrót (typowi socjaldemokratyczni "liberałowie" w terminologii amerykańskiej to właśnie ci od "na odwrót"). Albo cenić obie. Albo żadnej. Można wyróżnić jeszcze sporo innych kryteriów podziału. Tak naprawdę terminy "liberał" czy  "konserwatysta" są zbyt ogólne i należałoby wprowadzić bardziej precyzyjne określenia. Ale skoro nikomu się tego nie chce robić (może to i dobrze) to IMHO można mówić o "konserwatywnych liberałach". ;)

Konserwatysta nie musi  być negatywnie nastawiony do "wszelkich zmian", może np. uważać, że niektóre są dobre inne złe, albo że powinny one przebiegać stopniowo (tzw. konserwatyzm ewolucyjny - w b. dużym skrócie myślowym). Itd. itp.

A są jeszcze tacy którzy mówiąc "wolność" mają na myśli "wolność do", podczas gdy inni mają na myśli "wolność od". Np. ktoś  może uważać, że każdemu przysługuje "wolność do" pojechania na wakacje Bahamach i jeśli jest na to za biedny to powinien mieć takie wakacje zasponsorowane przez podatnika (czyli taka "wolność do" cudzego portfela;)).

Edited by darekp
  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czy to przypadek, że jest podobny do Elona Muska? Może ankieta była wśród pracowników SpaceX?

Share this post


Link to post
Share on other sites
37 minut temu, darekp napisał:

Można cenić wolność i równocześnie uważać, że "zmiany" (vel. "postęp") w rodzaju takich jak wymuszanie czegoś poprawnością polityczną lub odgórnymi socjalistycznymi zarządzeniami są złe (zresztą skoro właśnie są wymuszone odgórnie, to gdzie ta wolność?).

Masz prawo mówić co chcesz o ile podoba się nam to co mówisz. Niestety zwolennicy cenzury i poprawności politycznej nie biorą pod uwagę, że prędzej czy później uderzy to w nich. Jeśli dopuścimy do zagnieżdżenia się pomysłu, że można nakazywać czy zakazywać pewnych wypowiedzi, to prędzej czy później ciśnienie rozerwie taki układ. W tym sensie bardzo źle się stało, że mamy zapisy o uczuciach religijnych, faszyzmie, czy ostatnia ustawa o zakazie udziału Polaków w holocauście.

Każdy powinien mieć prawo wyjść, powiedzieć co chce i ośmieszyć się w wybrany przez siebie sposób. Moje prawo: nie słuchać.

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
6 minut temu, bea napisał:

Hitler wyszedł i powiedział co chciał. Wszyscy wiemy, co z tego wynikło...

Ano, jak by powiedział Kwiczoł, tyz prowda...

Tak, że znajdą się powody nawet na to, żeby można było uważać, że w praktyce czasami niestety trzeba tę wolność ograniczać... :(

Edited by darekp
  • Like (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
35 minut temu, bea napisał:

Hitler wyszedł i powiedział co chciał. Wszyscy wiemy, co z tego wynikło... Niestety, to nie jest takie proste, jakby się wydawało. Zakładasz, że motłoch jest inteligentny, ale nie jest

Ano. Pierwsze co zrobił to zakazał mówienia źle o sobie. Oponenci mieli małe szanse oponować. Nie da się zadekretować inteligencji motłochu. W dodatku inteligencja nie gwarantuje poglądów

 

31 minut temu, darekp napisał:

Tak, że znajdą się powody nawet na to, żeby można było uważać, że w praktyce czasami niestety trzeba tę wolność ograniczać... :(

Jedyny jasny powód to kłamstwo i pomówienie, jeśli potrafisz dowieść, że kłamano lub pomówiono. Wiem, pojawia się szara strefa, niestety świat nie chce być binarny.

Ograniczanie wolności słowa źle się kończy. To bardzo zły nawyk, bo chętnie używany przez wszystkie opcje polityczne. Kiedy odbędzie następna parada równości?

 

p.s.

Pierwsze co robi okupant to odbiera broń i swobodę wypowiedzi.

 

Edited by Jajcenty
  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja bym jednak dołożył jeszcze ograniczenie w nawoływaniu do przemocy, bez względu na to, przeciwko komu ma być skierowana.

No dobra... to było zbyt ogólnie, bo mnie zwolennicy BDSM zlinczują :D

Share this post


Link to post
Share on other sites
13 godzin temu, bea napisał:

thikim - to jaka jest wg Ciebie europejska definicja liberała? Przyznam, że słabo się interesuję polityką, ale mieszkam w PL i dla mnie liberał, to osoba ceniąca wolność, otwarta na zmiany i postępowa. Konserwatysta, to natomiast ktoś o skostniałych poglądach, ceniący tradycję i negatywnie nastawiony do wszelkich zmian. Takie są moje skojarzenia.

:)
https://pl.wikipedia.org/wiki/Liberalizm

W skrócie: USA - liberał to socjaldemokrata. W Europie - jest kilka tradycji ale liberał to generalnie człowiek dla którego wolność jest nadrzędnym celem. A więc socjaldemokratą nie może być. Ze względu na coraz powszechniejsze odniesienie do USA mówi się także o liberałach klasycznych.

Liberalizm zakłada wolność ale nie anarchię. Liberał nie lubi rewolucji czym zbliża się do konserwatysty, który nie tyle nie lubi zmian co ma przekonanie że zmiany powinny zachodzić ewolucyjnie a nie rewolucyjnie.
Liberał (klasyczny, europejski) nie jest postępowcem.
Postępowcem może być lewica skłonna do zmian rewolucyjnych.

11 godzin temu, bea napisał:

Hitler wyszedł i powiedział co chciał. Wszyscy wiemy, co z tego wynikło...

Z tego co mówił to w sumie nie za dużo. Dużo więcej wynikło z biernej postawy późniejszych aliantów i ze wsparcia z ZSRR.

12 godzin temu, Jajcenty napisał:

Każdy powinien mieć prawo wyjść, powiedzieć co chce i ośmieszyć się w wybrany przez siebie sposób. Moje prawo: nie słuchać.

Tak, ale w USA postawiono temu granicę. I nad tą granicą warto dyskutować :)

2 godziny temu, pogo napisał:

Ja bym jednak dołożył jeszcze ograniczenie w nawoływaniu do przemocy, bez względu na to, przeciwko komu ma być skierowana.

I to w zasadzie jedyne rozsądne ograniczenie. Problem jest z tym jednak taki, że później zaczyna się rozwadnianie tematu.

I jak powiesz: białe jest dobre to nawołujesz do przemocy :D

Więc świńskim targiem ja bym zaproponował: karalne powinno być nawoływanie do przemocy które do takiej przemocy prowadzi.

  • Like (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
14 godzin temu, thikim napisał:

Więc świńskim targiem ja bym zaproponował: karalne powinno być nawoływanie do przemocy które do takiej przemocy prowadzi.

Czyli czekamy aż ktoś oberwie i dopiero wtedy ukarzemy tego, co mówił... o ile udowodnimy mu, że pobicie było bezpośrednim skutkiem jego przemówienia. 

Nie ma idealnych rozwiązań... :/

Share this post


Link to post
Share on other sites

Inaczej jest karanie za myślozbrodnie :) Nie ma czynu a już chcemy karać poprzez penalizację wypowiedzi.

Dlaczego mamy karać za gadanie które nie prowadzi do "oberwania" przez kogoś.

Owszem, praktycznie ciężej jest karać gdy wypowiedź i czyn dzieli jakiś odstęp czasowy.

Po przemyśleniu jednak masz rację. Ale pod pewnymi warunkami.

Trzeba by to obwarować że musi to być groźba bezpośrednia i skierowana ku konkretnym osobom i budząca w nich obiektywnie poczucie zagrożenia.
Inaczej bardzo poważnie naruszymy wolność wypowiedzi.

Edited by thikim

Share this post


Link to post
Share on other sites
51 minut temu, thikim napisał:

Nie ma czynu a już chcemy karać poprzez penalizację wypowiedzi.

51 minut temu, thikim napisał:

Dlaczego mamy karać za gadanie które nie prowadzi do "oberwania" przez kogoś.

Trzeba by to obwarować że musi to być groźba bezpośrednia i skierowana ku konkretnym osobom i budząca w nich obiektywnie poczucie zagrożenia.

 

Thikim, czyżbyś nie wiedział :blink:??? że już istnieje groźba karalna: art. 190 § 1 k.k.

Kara grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2
Strona podmiotowa umyślna w zamiarze bezpośrednim

"Przedmiotem gróźb są przeważnie zapowiedzi aktów przemocy, dokonanie szkód na mieniu bądź ujawnienie kompromitujących informacji (o ile takie ujawnienie naruszyłoby przepisy prawa). Czyn ma charakter umyślny.

Uzasadniona obawa zachodzi wtedy, gdy pokrzywdzony, realnie oceniający sytuację, potraktuje groźbę poważnie i uwierzy w możliwość jej realizacji. "

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wydaje mi się  że nie rozumiesz o czym piszemy :)

My nie piszemy o tym co konkretnie jest w Polsce.

 

 

W dniu 13.06.2018 o 07:49, bea napisał:

thikim - to jaka jest wg Ciebie europejska definicja liberała?

Pociągnę ten temat ponieważ pojawiły się nowe doniesienia:

http://wei.org.pl/article/18-do-1-czyli-kto-i-co-nam-serwuje-w-fastmediach/

Cytat

Cierpliwi i dokładni przeprowadzili badania wśród ponad 3300 dziennikarzy z 17 państw

....

W redakcjach jest 3 razy więcej feministek i zielonych, niż średnio w populacji. Nieco rzadziej do mediów pchają się komuniści, entuzjaści Unii i tzw. liberalni demokraci – tacy jak od nas z PO, czy dawnej Unii Demokratycznej/Wolności, czyli generalnie lewica z urzędów, korporacji i szkół, albo taka, co dużo siedzi w domu i Starbuksie, bo ma wolny zawód. Tych po redakcjach jest dwa razy więcej niż w populacji.
...

Dokładnie na odwrót, a nawet o wiele bardziej niż dokładnie na odwrót, jest z konserwatystami. Tych w redakcjach jest średnio 6 razy mniej niż ogółem w społeczeństwie

Tak, że ten tego :)
Z pewnością to jest prawidłowe postrzeganie świata gdy zgromadzi się w jednym miejscu 3 razy więcej wariatów niż ludzi normalnych :) Wcale to nie kreuje zaburzonego obrazu świata. Wcale a wcale :D

Edited by thikim

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Na terenie niezwykłej Vindolandy, rzymskiego fortu powstałego na północnych rubieżach Imperium Romanum, znaleziono niezwykły zabytek. W ruinach kościoła z VI wieku odkryto 14 fragmentów niezwykle rzadkiego chrześcijańskiego ołowianego kubka lub kielicha. Tym, co czyni znalezisko jeszcze bardziej wyjątkowym jest fakt, że na fragmentach wyryto różne symbole chrześcijańskie.
      Symbole te reprezentują różne formy chrześcijańskiej ikonografii tego okresu. Połączenie tak wielu symboli oraz kontekst, w jakim zostały znalezione, czyni z fragmentów jedne z najważniejszych zabytków tego typu w dziejach wczesnego chrześcijaństwa Europy Zachodniej.
      Symbole znajdują się na zewnętrznej i wewnętrznej stronie naczynia. Wydaje się, że wszystkie zostały wykonane tą mą ręką. Co prawda fragmenty zachowały się w złym stanie, jednak dzięki specjalistycznym narzędziom udało się uwidocznić i zarejestrować symbole. Obecnie trwają prace nad ich odczytaniem.
      Część z symboli znamy z dziejów wczesnego chrześcijaństwa. Są wśród nich statki, krzyże, chrystogram chi-rho, ryba, waleń, zadowolony biskup, anioły, litery łacińskie, greckie. Niewykluczone, że widoczne są litery pisma ogamicznego.
      To niezwykle ekscytujące znalezisko pochodzące ze słabo poznanego okresu historii. Widoczne tutaj oczywiste związki z chrześcijaństwem są niezwykle ważne, a naczynie jest unikatowe na Wyspach Brytyjskich. Dalsze prace powiedzą nam więcej o rozwoju wczesnego chrześcijaństwa na początku średniowiecza, mówi doktor David Petts z Durham University.
      Vindolanda zdradza więc swoje kolejne tajemnice. Niedawno znaleziono tam skórzaną mysz, służącą do zabawy, a nieco wcześniej najstarsze pisane zabytki Vindolandy, czyli listy pierwszego komendanta fortu Juliusa Verecundusa. Z kolei kilka lat wcześniej w Vindolandzie odkryto jedyną rzymską deskę klozetową.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Zdjęcia z tomografii komputerowej (TK) ujawniły twarz mężczyzny kryjącą się za malowaną gipsową maską pośmiertną. Przedstawiciel kultury tasztyckiej zmarł ~1700 lat temu w wieku ok. 25-30 lat.
      Mężczyzna z terenu dzisiejszej Chakasji był szatynem. Wydaje się, że jego osełedec został ścięty przed pochówkiem. Od lewego oka do ucha prowadzi długi szew. Naukowcy chcą głębiej zbadać tę kwestię. Na razie uważają, że najprawdopodobniej szew powstał po śmierci. Być może, by poprawić wygląd twarzy zniekształconej wskutek zranienia (niewykluczone, że śmiertelnego).
      Mężczyznę pochowano w komorze z bali w kompleksie na stanowisku Ogłachty (ok. 60 km na północ od Minusińska). Jego czaszka była trepanowana w lewej okolicy skroniowej - wyjaśnia dr Swietłana Pankowa, kuratorka z Ermitażu, która zajmuje się kolekcją syberyjską w Dziale Archeologii. [Wykonany post mortem] otwór jest raczej duży - 6x7 cm. Analiza ekspertów pokazała, że uzyskano go w wyniku serii uderzeń za pomocą narzędzia w rodzaju dłuta lub młotka.
      Sądzimy, że otwór zrobiono, by usunąć mózg w czasie złożonego rytuału pogrzebowego. Wg Pankowej, w podobny sposób dałoby się wyjaśnić bliznę. Ci ludzie bardzo poważnie podchodzili do tych rytuałów [...]. Nie mogli po prostu umieścić maski na zniekształconej twarzy. Byłoby wspaniale, gdyby udało się ściągnąć doświadczonego chirurga do zbadania szwu. Dzięki temu można by wyjaśnić, czy powstał pośmiertnie, czy jednak za życia mężczyzny. Nasze analizy komplikuje fakt, że ze względu na ryzyko uszkodzeń nie możemy zdjąć maski z twarzy.
      Pankowa opowiada, że przez sposób, w jaki pomalowano maskę (czarne pasy na czerwonym tle) oraz przez odsłaniające zęby zmarłego zniszczenie jej dolnej części powstaje wrażenie agresji. Fizjonomia kryjąca się pod maską nie ma jednak nic wspólnego z agresją. To twarz spokojnie śpiącej osoby.
      Twarzy kobiety z tej samej komory (również pogrzebanej w futrzanym płaszczu) nie poddano jeszcze TK. Bardzo bym chciała zeskanować zmumifikowaną głowę kobiety. Planuję znaleźć klinikę, która mogłaby to zrobić [...]. Na razie nie wiemy, kim była [...].
      Oprócz tego w tym samym grobie znaleziono szkielet dziecka. Naukowcy wspominają także o 2 pełnowymiarowych "manekinach"/atrapach, które miały reprezentować szczątki skremowanych osób. Wykonano je ze skóry i wypełniono skręconą trawą. W okolicy klatki piersiowej znajdowały się kieszenie ze zwęglonymi kośćmi.
      Głowa jednego z "manekinów" się nie zachowała, prawdopodobnie przez gryzonie. U drugiego na twarzy znajduje się jasnoczerwona wełniana tkanina z namalowanymi oczyma i nosem. Głowę pokrywa z kolei chiński jedwab.
      Nekropolia Ogłachty z lewego brzegu Jeniseju została odkryta przypadkowo w 1902 r. przez pasterza, który wpadł do jednego z grobów, zobaczył w drewnianej komorze ludzi z białawymi maskami na twarzach, przestraszył się i uciekł. Jego odważniejsza  zakradła się do środka i zabrała niektóre artefakty. O zdarzeniu usłyszał lokalny badacz Aleksander Adrianow, który w 1903 r. rozpoczął wykopaliska.
      Na stanowisku znajduje się ponoć ponad 200 pochówków. W XX w. zbadano 25 z nich. Jak napisano na witrynie Ermitażu, sporo artefaktów wykonanych z materiałów organicznych przetrwało w stanie niemal nienaruszonym.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Kolekcjoner z Walencji zapłacił renowatorowi mebli i luster ok. 1200 euro za oczyszczenie kopii malowidła Murilla. Ku jego zaskoczeniu, twarz Marii na zwróconym przez "fachowca" obrazie przedstawiającym niepokalane poczęcie była zniekształcona i w dużym stopniu przypominała zniszczony jakiś czas temu XIX-wieczny fresk Ecce Homo z Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Borja koło Saragossy. Nie wiadomo, jaka jest wartość dzieła. Nie ujawniono również tożsamości kolekcjonera.
      Gdy zleceniodawca zażądał wyjaśnień, renowator mebli zobowiązał się, że naprawi zniszczenia. Efekt jego działań trudno, niestety, nazwać naprawą. Hiszpańskie media doniosły, że kolekcjoner postanowił wreszcie zatrudnić profesjonalistę. Nie da się jednak powiedzieć, czy przy tylu zniszczeniach uda mu się coś wskórać.
      W tym miejscu warto przypomnieć inne tego typu zdarzenia, do których doszło w ostatnich latach w Hiszpanii. W 2012 r. ofiarą konserwatora-amatora padł wspomniany fresk Ecce Homo, zaś w 2018 r. na prośbę proboszcza lokalny nauczyciel zajął się XVI-w. rzeźbą przedstawiającą świętego Jerzego na koniu (zabytek znajduje się w kościele Sam Miguel de Estella w miejscowości Estella w Nawarze).
      W opublikowanym oświadczeniu Asociación Profesional de Conservadores Restauradores de España (ACRE) nazwało incydent aktem wandalizmu. Brak uregulowań prawnych [...] pozwala ludziom bez przygotowania [zawodowego] ingerować w nasze dziedzictwo kulturowe.
      María Borja podkreśla, że słyszymy tylko o części takich przypadków, gdy od czasu do czasu sprawę nagłaśniają media i serwisy społecznościowe.
      Wg mnie, tego człowieka czy, szerzej rzecz ujmując, tych ludzi nie powinno się nazywać renowatorami. To oszuści, którzy niszczą - powiedział w wywiadzie udzielonym Guardianowi prof. Fernando Carrera, były szef ACRE.
      Carrera uważa, że w pewnym sensie odnawianie dzieł sztuki bez koniecznych umiejętności można by porównać do przeprowadzania operacji przez ludzi niebędących chirurgami czy projektowania/konstruowania budynków bez uprawnień architekta. Sektor powinien podlegać uregulowaniom prawnym, bo stawką jest dziedzictwo kulturowe Hiszpanii. Musimy inwestować w swoje dziedzictwo. Nim zaczniemy rozmawiać o pieniądzach, najpierw powinniśmy się upewnić, że ludzie, którzy wykonują tego typu prace, przeszli odpowiednie szkolenie.
      Na razie amatorzy odnawiania na własną rękę mogą się czuć praktycznie bezkarni (grożą im wyłącznie kary administracyjne), a czasem nawet liczyć na społeczne wsparcie. Tak było np. w przypadku Cecilii Giménez (staruszki od fresku Ecce Homo), która w sierpniu 2013 r. świętowała otwarcie własnej wystawy obrazów, głównie pejzaży.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Kiedy nakładamy krem przeciwsłoneczny, pokrywamy większą powierzchnię twarzy niż wtedy, gdy stosujemy krem nawilżający z filtrem. I w jednym, i w drugim przypadku pomijamy jednak wrażliwe okolice powiek.
      Zespół Kevina Hamilla z Uniwersytetu w Liverpoolu podkreśla, że stosując te produkty, ludzie nie mają pojęcia, że omijają regiony podatne na nowotwory skóry.
      Autorzy publikacji z pisma PLoS ONE dodają, że wiele kremów nawilżających ma podobne parametry SPF (od ang. Sun Protection Factor, SPF), co kremy przeciwsłoneczne. Brakuje jednak danych, jak nakładanie kremów nawilżających z filtrami prezentuje się w zestawieniu ze smarowaniem kosmetykami stricte przeciwsłonecznymi.
      Wcześniej Hamill i inni wykazali, że używając kremów przeciwsłonecznych, ludzie nie w pełni pokrywają okolice powiek. W ramach ostatniego badania naukowcy postanowili więc sprawdzić, czy podobny trend występuje podczas rutynowego smarowania kremem nawilżającym z filtrem.
      Na 2 wizytach w laboratorium 84 ochotników oświetlono ultrafioletem (UV) i fotografowano. Przed jedną z wizyt badany smarował się preparatem z filtrem SPF30, przed drugą kremem nawilżającym.
      Jeśli chodzi o pokrywany obszar twarzy, krem nawilżający wypadał znacząco gorzej: używając filtra, ludzie pomijali 11,1% skóry, a przy kremie nawilżającym 16,6%. Różnica jest głównie skutkiem zmniejszonego pokrycia okolic powiek; przy filtrze pomijano 14%, a przy kremie nawilżającym aż 20,9%.
      Wypełniany po wszystkim kwestionariusz pokazał, że badani nie byli świadomi pomijania niektórych stref.
      Naukowcy podkreślają, że choć kremy nawilżające są stosowane częściej, obszary w większym stopniu zagrożone nowotworami nie są raczej chronione, a ludzie nie mają pojęcia, że tak się w ogóle dzieje. Wg nich, konieczne są dodatkowe środki promieniochronne i odpowiednio zaplanowana kampania społeczna.
      Zarówno nakładając preparat przeciwsłoneczny, jak i krem nawilżający, często pomijamy okolice oczu, zwłaszcza blisko nosa. Stosując kremy nawilżające, ochotnicy pokrywali mniejszą powierzchnię twarzy niż przy stosowaniu preparatów przeciwsłonecznych. Wg nas, podczas aplikowania kremu z SPF należy poświęcić więcej uwagi powiekom. Alternatywną metodą może być ich ochrona za pomocą okularów przeciwsłonecznych z filtrem [...].

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Archeolodzy przez dziesięciolecia szukali klasztoru założonego w Szkocji przez księżniczkę Ebbe z Coldingham, która odegrała istotną rolę w rozprzestrzenieniu się w VII wieku chrześcijaństwa na północno-wschodnich wybrzeżach Wysp Brytyjskich. Teraz, dzięki pomocy internautów i archeologów-amatorów, prawdopodobnie udało się odnaleźć historyczne miejsce.
      Ebbe urodziła się około 615 roku. Była córką Ethelfritha, króla Bernicji. Jej ojciec był pierwszym władcą Bernicji, który opanował sąsiednią Deirę i zjednoczył oba królestwa. Z czasem stworzyły one zalążek Nortumbrii. Władcą podbitej Deiry był szwagier króla, Edwin. Uciekł on na dwór króla Raedwalda i przy jego pomocy odbił Bernicję i Deirę oraz zabił Ethelfritha (rok 616). Żona i dzieci zabitego króla nie mogli się czuć bezpieczni. Rodzina uciekła na północny zachód, na dwór króla Dalriady Eochaida Buide. Tam też Ebbe została chrześcijanką.
      Na przełomie lat 30. i 40. VII wieku bracia Ebbe odzyskali swoje królestwo i księżniczka mogła wrócić z wygnania. Założyła klasztor w dzisiejszym Coldingham na południowym-wschodzie Szkocji. Ebbe była znaną nauczycielką i zręcznym politykiem. Doprowadziła do zażegnania sporu pomiędzy swoim bratankiem królem Nortumbrii a biskupem Wilfridem, którego król uwięził. Klasztor w Coldingham stał się ośrodkiem, z którego na wybrzeżu Szkocji rozprzestrzeniło się chrześcijaństwo.
      Ebbe zmarła w 683 roku, a niedługo później spełniła się przepowiednia mnicha Adamnana. Jeszcze w tym samym roku klasztor został zniszczony przez Wikingów. Jak zaświadcza Beda Czcigodny, ostatni z ojców Kościoła zachodniego, w swojej "Historii kościelnej narodu angielskiego", miejsce klasztoru zostało całkowicie opuszczone. Jednak pamięć o Ebbe była kultywowana przez wieki i jeszcze w XIII wieku w okolicach klasztoru odbywały się liczne pielgrzymki. Dzień świętej Ebbe obchodzony jest zaś 25 sierpnia.
      Nic więc dziwnego, że naukowcy chcieliby lepiej poznać miejsca i osobę tak ważną dla historii Szkocji. Teraz prawdopodobnie się to udało.
      Archeolodzy pracują odkopują obecnie zabytek, o którym sądzą, że stanowił vallum, mur wyznaczający granice klasztoru. Projekt finansowany przez za pomocą crowfoundingu.
      Vallum nie musiały być potężnymi strukturami obronnymi. To bardziej symboliczny znak, że przekracza się granicę miejsca kultu, mówi Maiya Pina-Dacier. Zaraz za vallum znaleziono wielkie składowisku kości zwierząt, w tym bydła, koni, świń, kóz, jeleni i perliczek. Datowanie radiowęglowe pokazało, że kości pochodzą z okresu 664–864. To pokrywa się z czasem, gdy działał tutaj klasztor. Został on zbudowany około roku 640, wkrótce po śmierci Ebbe został on spalony przez Wikingów, odbudowano go, znowu kwitło w nim życie, aż 200 lat później znowu zniszczyli go Wikingowie, wyjaśnia Manda Forster.
      Wcześniej inne zespoły naukowe poszukiwały klasztoru na klifach i nikomu nie udało się znaleźć jego śladów.
      Miejsce obecnych wykopalisk znajduje się bardziej w głębi lądu, w pobliżu benedyktyńskiego opactwa Coldingham założonego w XII wieku. DigiVentures, organizacja archeologów wspomaganych przez crowfunding oraz amatorów, która prowadzi wykopaliska, zdecydowała się na prace w tamtym miejscu, gdyż zdjęcia terenu sugerowały istnienie tam jakichś struktur. Ponadto znaleziono tam wcześniej takie przedmioty jak fragmenty anglo-saskiego pasa, fragmenty rzeźb czy struktury, które mogły być wczesnochrześcijańskimi pochówkami.
      Dotychczas zdobyte dowody sugerują, że pozostałości samego klasztoru Ebbe mogą znajdować się pod obecnym klasztorem benedyktynów. To ma sens. Późniejszy klasztor benedyktynów mógł powstać w miejscu swojego anglosaskiego poprzednika, mówi Forster.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...