Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
Sign in to follow this  
KopalniaWiedzy.pl

Sonda Dawn wchodzi na niską orbitę nad Ceres

Recommended Posts

Sonda Dawn rozpoczęła serię manewrów, dzięki którym znajdzie się na najbliższej orbicie wokół Ceres. Już w ciągu najbliższych dni Dawn powinna osiągnąć orbitę znajdującą się mniej niż 50 kilometrów nad planetą karłowatą. To 10-krotnie bliżej niż kiedykolwiek wcześniej. Sonda wykona zdjęcia powierzchni Ceres, zbierze dane o promieniowaniu gamma i promieniowaniu neutronowym, co pozwoli na określenie składu górnej warstwy Ceres.

Zmiana orbity to bardzo skomplikowana operacja. Inżynierowie przez wiele miesięcy przygotowywali się do tego wydarzenia. Leciwa sonda, wystrzelona w 2007 roku, miała już dwukrotnie przedłużaną misję. Jej celem były dwa duże obiekty w pasie asteroid, Westa i Ceres. Na orbicie Ceres Dawn znalazła się w marcu 2015 roku.

Nasz zespół niecierpliwie czeka na szczegółowe dane o składzie oraz na zdjęcia w wysokiej rozdzielczości, mówi Carol Raymond, główny naukowiec misji. Te nowe dane pozwolą nam na przetestowanie teorii stworzonych na podstawie dotychczasowych danych oraz na odkrycie nowych fascynujących struktur na powierzchni tej planety karłowatej, dodaje uczona.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Większość pracowników NASA - amerykańskiej agencji zajmującej się badaniem kosmosu - w dzieciństwie oglądała kultowy do dziś serial science-fiction z lat sześćdziesiątych: Star Trek. Bez skrępowania przyznają się do fascynacji tym pionierskim obrazem, wielu właśnie dzięki niemu zdecydowało się poświęcić swoje życie astronautyce. I nic dziwnego w takim razie, że widzą tak wiele podobieństw swojej pracy do filmowej „misji odkrywania nowych, obcych światów".
      Standardowa orbita, panie Sulu - to jedna z najczęściej słyszanych komend kapitana Jamesa T. Kirka. Łatwość, z jaką statek „Enterprise" zmienia orbity i podróżuje od jednej planety do drugiej w prawdziwej kosmonautyce nie jest możliwa. Czy też raczej: nie była możliwa aż do teraz. Napęd odrzutowy ma to do siebie, że zużywa gigantyczne ilości paliwa. Lot w kosmosie to zatem kilka minut pełnego ciągu, a potem dni, miesiące, czy lata lotu rozpędem. Nigdy dotąd żaden pojazd kosmiczny nie orbitował wokół choćby dwóch ciał kosmicznych - ilość paliwa konieczna do takich manewrów byłaby tak duża, że obciążona nim rakieta w ogóle nie oderwałaby się od Ziemi.
      Przełom nastąpił wraz z wynalezieniem napędu jonowego. Takim właśnie napędem dysponuje podróżująca właśnie przez Układ Słoneczny sonda Dawn (ang. „Świt"). Olbrzymie, bo mierzące 65 stóp baterie słoneczne generują prąd, który jonizuje paliwo - ksenon, gaz szlachetny. Nie jest to bolid wyścigowy - jak żartują inżynierowie NASA - do setki rozpędza się całe cztery dni. Ale w odróżnieniu od konwencjonalnych napędów odrzutowych, silnik jonowy nie wymaga wielkiego statku i olbrzymich zbiorników paliwa. Jest oszczędny - przez te cztery dni zużyje jedynie jeden kilogram ksenonu - i może działać przez cały czas. Sonda rozpędza się powoli, ale bezustannie, dzięki czemu może osiągać wielkie prędkości. I może manewrować.
       
      „By odkrywać nowe, nieznane światy"
       
      Silnik sondy Dawn może działać bez przerwy przez pięć i pół roku - zachwycają się inżynierowie. - Przykładowe wejście na orbitę Marsa dla tradycyjnej sondy oznacza zużycie 300 kilogramów paliwa. Dla silnika jonowego zainstalowanego w Dawnie: tylko 30 kilogramów. Co ciekawe, napęd jonowy po raz pierwszy pojawił się... tak, w serialu Star Trek. I jak filmowe okręty przyszłości, Dawn może manewrować i podróżować od jednej planety do drugiej. Pięć i pół roku działania silnika oznacza możliwość działania i manewrowania nawet przez kilkadziesiąt lat. Nie wiadomo, czy to przypadek, ale sterownia, skąd kieruje się lotem sondy bardzo przypomina... maszynownię „Enterprise". Czujemy się tu jak Scotty - półżartobliwie mówią członkowie projektu.
      Sentymenty i zabawne skojarzenia to jedno, a poważna praca to drugie. Dawn wykonuje poważną misję: zbadania dwóch planetoid: Ceres i Westę. To największe planetoidy w naszym Systemie Słonecznym, Ceres jest już tak naprawdę, podobnie jak Pluton, planetą karłowatą, a Westa niewiele jej ustępuje. Podczas gdy Westa jest ciałem skalistym, Ceres przypomina lodowe ciała istniejące bliżej krańców naszego Układu, naukowcy spodziewają się, że pod lodową pokrywą może nawet znajdować się ocean płynnej wody. Taka skomplikowana misja nie byłaby możliwa przy użyciu tradycyjnych napędów. Dzięki silnikowi jonowemu Dawn naprawdę odkrywa „nowe, nieznane światy".
      Dane zgromadzone przez sondę Dawn pozwolą być może zrozumieć, czemu te dwa ciała niebieskie są tak odmienne od typowych planetoid. To przełomowa misja, nie tylko dla Laboratorium Napędów Odrzutowych, czy NASA - mówią uczestnicy projektu - ale dla całej ludzkości. To, odwołując się do ich ulubionego serialu, naprawdę „fascynujące".
       
       
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Międzynarodowa Unia Astronomiczna (IAU) prawdopodobnie zdecyduje, że Pluton pozostanie planetą. W związku z tym, o czym informowaliśmy przed dwoma dniami, Układ Słoneczny powiększy się o kolejne tego typu ciała niebieskie i już niedługo dzieci w szkołach będą się uczyć, że jest nie 9, jak dotychczas sądzono, ale 12 planet.
      Rezolucja w tej sprawie zostanie przedstawiona jeszcze dzisiaj, a w przyszłym tygodniu niemal 2500 przybyłych na spotkanie naukowców i astronomów weźmie udział w głosowaniu, podczas którego zapadnie ostateczna decyzja.
      W wyniku głosowania najprawdopodobniej Pluton utrzyma swój status planety. Oprócz niego Układowi Słonecznemu przybędą obiekt 2003 UB313 (czyli odkryty w 2003 roku najdalszy obiekt systemu słonecznego znany też pod nazwą Xena), Charon (największy księżyc plutona) oraz asteroida Ceres, która w XIX wieku uznawana była za planetę.
      Powstanie też nowa kategoria planet, zwana "plutonidami". Będą do niej należały niewielkie obiekty podobne do Plutona, które znajdują się w Pasie Kuipera (czyli Pluton, Xena, Charon i Ceres).
      Unia poprosiła też astronomów, by zaprzestali używania słów "mniejsze planety" na określenie asteroidów, komet i innych obiektów. Mają być one obecnie znane pod wspólną nazwą "małych ciał układu słonecznego".
      Jeśli głosowanie przebiegnie tak, jak się przewiduje, to, patrząc od strony naszej gwiazdy, Układ Słoneczny będzie się składał z następujących planet: Merkurego, Wenus, Ziemi, Marsa, Ceres, Jowisza, Saturna, Urana, Neptuna, Plutona, Charona i 2003 UB313, która ma być dopiero oficjalnie nazwana w bardziej przyjazny dla laików sposób.
      Będziemy więc świadkami zmian w encyklopediach i podręcznikach szkolnych. Z kolei astronomowie będą musieli zmienić swój klasyczny model Układu Słonecznego składającego się z 9 planet.
      Pomimo tak poważnych zmian, model składający się z 12 planet może nie utrzymać się długo. Astronomowie obserwują obecnie jeszcze około 10 obiektów, które mogą się mieścić w definicji "plutonidów".
      Przeciwnicy uznania Plutona za planetę nie składają jednak broni. Zauważają, że większe od niego są zarówno nasz Księżyc, jak i 2003 UB313. IAU jednak zauważa, że Pluton odpowiada nowej definicji planety. Zgodnie z nią planetą jest każdy obiekt kulisty, którego średnica wynosi więcej niż 800 kilometrów, który krąży dookoła słońca, a jego masa wynosi co najmniej 1/12000 masy Ziemi.
      Neil deGrasse Tyson, dyrektor Hayden Planetarium w nowojorskim Amerykańskim Muzeum Historii Naturalnej powiedział: Po raz pierwszy od czasów starożytnej Grecji mamy jasną definicję planety. Teraz, gdy będziemy rozważali, czy jakiś obiekt jest planetą, czy nie, odpowiedź będzie jasna.
       
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...