Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
Sign in to follow this  
KopalniaWiedzy.pl

Islandczycy przeszli bardzo szybkie zmiany genetyczne

Recommended Posts

W ciągu ostatniego tysiąca lat Islandczycy przeszli radykalne zmiany genetyczne. Najnowsze badania dały naukowcom okazję do prześledzenia dziejów genetycznych założycieli dzisiejszej islandzkiej populacji. Nie sądzę, by takie badania były wcześniej wykonane na jakiejkolwiek populacji, mówi Jonathan Pritchard, genetyk z Uniwersytetu Stanforda, który nie brał udziału we wspomnianych badaniach.

Z historycznych zapisków dowiadujemy się, że Islandia została zasiedlona pomiędzy rokiem 870 a 930 przez Wikingów oraz ich niewolników. Osadnicy reprezentowali mieszaninę genów z krajów nordyckich oraz wysp brytyjskich. Przez 1000 kolejnych lat populacja wyspy była izolowana i niewielka. Liczyła 10-50 tysięcy osób. Obecnie Islandczyków jest 330 000, a jako, że prowadzono wśród nich szeroko zakrojone badania genetyczne, Islandia jest ulubionym miejscem pracy dla genetyków populacji.
Zespół genetyków z Uniwersytetu Islandzkiego oraz firmy deCODE Genetics, pracujący pod kierunkiem S. Sunny Ebenesersdottir przeanalizował całe genomy 27 starych szkieletów z całej wyspy. Szczątki liczyły sobie około 1000 lat, należały więc do wczesnych generacji osadników.

Analizy wykazały, że genomy osadników były niemal równo podzielone pomiędzy genami nordyckimi (dzisiejsze Norwegia i Szwecja) a gaelickimi (dzisiejsze Irlandia i Szkocja). Jednak gdy te genomy porównano z genomami tysięcy współczesnych Islandczyków oraz mieszkańców innych krajów Europy, okazało się, że w genomie dzisiejszego Islandczyka znajdziemy niemal 70% genów nordyckich. To zaś pokazuje, że w ciągu ostatniego 1000 lat na Islandii doszło do zadziwiająco szybkiej zmiany genetycznej.

Naukowcy zaprzęgli więc do pracy model komputerowy, by zobaczyć, jak szybko mogą rozprzestrzeniać się geny w danej populacji. Okazało się, że wyjaśnienie fenomenu jest na wyciągnięcie ręki. Szybka zmiana została spowodowana dryfem genetycznym, czyli przypadkowymi fluktuacjami allelów (wersji) genów, które nie wynikają z mutacji, migracji czy doboru naturalnego. Zjawisko to zostało dobrze poznane w przypadku izolowanych populacji zwierząt. Rzadko opisywano je u ludzi. A im mniejsza populacja, tym szybciej dany allel zanika lub zdominuje populację. Na skład puli genowej Islandczyków mogła też wpłynąć stosunkowo niedawna migracja ludzi ze Skandynawii, szczególnie z Danii. Ponadto w rozprzestrzenianiu się genów nordyckich mógł też pomóc fakt, że nordyccy osadnicy mieli pewną przewagę reprodukcyjną nad osadnikami gaelickimi. Z tych drugich bowiem wielu było niewolnikami, gdy przybyli na wyspę.

Badacze ostrzegają też, że wykorzystana przez nich próbka starych szczątków mogła być niereprezentatywna i znajdować się w niej mogło mniej materiału od niewolników. Ci bowiem z mniejszym prawdopodobieństwem byli chowani w dobrze oznaczonych grobach.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Zoo Wrocław odtwarza z naukowcami z Uniwersytetu Wrocławskiego (UWr) dolnośląską populację podgorzałki. We wchodzących w skład rezerwatu „Stawy Milickie” kompleksach stawowych Stawno i Ruda Sułowska wypuszczono 22 ptaki. Mają one zasilić tutejszą populację lęgową; jest szansa, że przystąpią do lęgów jeszcze w tym roku.
      Na Czerwonej liście ptaków Polski podgorzałka (Aythya nyroca) została sklasyfikowana jako gatunek narażony (VU). Jak podkreślili autorzy tego opracowania, pierwsze oznaki spadku liczebności podgorzałki w Polsce odnotowano na początku lat 60. XX wieku. [...] W ostatnich kilkunastu latach krajowa liczebność nieco wzrosła, jednak nie wróciła do poziomu sprzed regresu populacji  [...].
      Aż ponad 90% lęgowisk tego ptaka stanowią stawy rybne. Zagrażają mu przede wszystkim utrata siedlisk, niszczenie terenów podmokłych, przebudowa i regulacja zbiorników, susze oraz drapieżniki, w tym gatunki inwazyjne: norka amerykańska czy jenot. Zważywszy na niewielką liczbę A. nyroca w Polsce i krajach ościennych, najlepszą metodą na utrzymanie gatunku pozostaje zasilenie populacji osobnikami hodowlanymi.
      Dawniej w Polsce podgorzałka była stosunkowo licznym gatunkiem lęgowym z populacją ocenianą na ok. 400-500 par w latach 80. XX wieku, z największą populacją na Stawach Milickich. Pod koniec ubiegłego wieku jej liczebność spadła do zaledwie 40-45 par w całym kraju. Od początku XXI wieku nastąpił niewielki wzrost populacji, a obecny jej stan jest bardzo niski i wynosi 100-130 par lęgowych w całej Polsce – wyjaśnia prof. dr hab. Tadeusz Stawarczyk z Uniwersytetu Wrocławskiego.
      Ornitolog dodaje, że podgorzałka jest objęta Monitoringiem Ptaków Polski, prowadzonym przez Główny Inspektorat Ochrony Środowiska. Pozwala to na poznanie jej rozmieszczenia. Regularnie występuje tylko w trzech rejonach kraju: na stawach rybnych w Budzie Stalowskiej, na szeregu stanowisk na Lubelszczyźnie oraz na Stawach Milickich w dolinie Baryczy. Te kluczowe lęgowiska skupiają ok. 95% populacji krajowej. W samej dolinie Baryczy występuje ok. 1/3 populacji polskich podgorzałek (ok. 40 par lęgowych).
      „Projekt podgorzałka” jest realizowany dzięki współpracy 3 ogrodów zoologicznych, Uniwersytetu Wrocławskiego oraz Stawów Milickich SA. W maju do rezerwatu „Stawy Milickie” zawieziono 2 transporty A. nyroca. Część z 22 ptaków pochodziła z hodowli ZOO Wrocław, a pozostałe z ogrodu zoologicznego w Bratysławie i Tierparku w Berlinie.
      Program wsiedlania podgorzałek pochodzących z ogrodów zoologicznych trwał będzie 5 lat i w tym czasie do rezerwatu „Stawy Milickie” może trafić nawet kilkaset podgorzałek. Mamy nadzieję, że pewna ich grupa osiądzie tu i sama zacznie wyprowadzać lęgi w kolejnych latach. Podgorzałki otrzymały obrączki identyfikacyjne i będą stale monitorowane przez naukowców ze stacji ornitologicznej Uniwersytetu Wrocławskiego – podkreśla Mirosław Piasecki, dyrektor naczelny ZOO Wrocław.
      Podobny projekt realizowano z sukcesem w Niemczech. Ogrody zoologiczne oraz inne instytucje przekazywały podgorzałki do wypuszczenia nad Steinhuder Meer - jeziorem położonym na północny zachód od Hanoweru. Tam przyzwyczajały się one do życia na wolności. W ciągu 8 lat naturze przywrócono niemal 800 tych kaczek. Naukowcy obserwowali je nad tym samym jeziorem jeszcze przez wiele lat od momentu wypuszczenia. Mamy nadzieję, że nasz dolnośląski program będzie miał podobną skuteczność - podkreślono w komunikacie prasowym ZOO Wrocław.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Avenida Poznań przeprowadzi relokację populacji ropuchy zielonej (Bufotes viridis) ze zbiornika retencyjnego do nowego siedliska, które zostało stworzone specjalnie dla płazów. Relokacja ponad 300 osobników z ulicy Matyi na teren Hipodromu Wola rozpocznie się na przełomie marca i kwietnia. Pomogą przy niej eksperci z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. Jak podkreślono w komunikacie prasowym UPP, będzie to jedna z największych akcji ratujących ten zagrożony gatunek w Polsce zorganizowana przez prywatną firmę.
      Jest to gatunek ściśle chroniony i zanikający. Głównym powodem tego procesu jest postępująca urbanizacja i zanikanie ich siedlisk oraz miejsc rozrodu. Ropuchy zielone wpisały się na stałe w koloryt Poznania. Można je spotkać w Rosarium na Cytadeli czy w Parku Rataje – mówi Mikołaj Kaczmarski z Katedry Zoologii UPP.
      Płazy czeka przeprowadzka, bo teren, na którym obecnie mieszkają, musi zostać przywrócony do stanu pierwotnego. W wyniku planowanego podłączenia centrum handlowego do nowej infrastruktury wód opadowych zwrócimy teren jego właścicielowi, Spółce PKP SA Oddział Gospodarowania Nieruchomościami, w stanie pierwotnym, czyli bez zbiornika wody deszczowej – wyjaśnia Krzysztof Fijałkowski z ECE Projektmanagement, firmy zarządzającej Avenidą Poznań.
      Przygotowując się do tego przedsięwzięcia, nawiązano ścisłą współpracę z naukowcami z Katedry Zoologii UPP i wykonawcą nowego zbiornika - firmą Aqua. Katarzyna Korpak, dyrektorka Avenidy Poznań, mówi, że dzięki temu udało się opracować rozwiązania, które zapewnią optymalne warunki przeniesienia i późniejszego bytowania [...] ropuch.
      Dr Mikołaj Kaczmarski wyjaśnia, że naukowcy z UPP będą systematycznie odławiać ropuchy. Nowe siedlisko na terenie Hipodromu Wola jest tak przygotowane, że eksperci liczą na to, że już w tym roku nastąpi pierwszy rozród przeniesionych płazów.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Norwegowie i Szwedzi doprowadzili do całkowitej zagłady żyjącej na wolności rodzimej populacji wilka. Wilki, żyjące obecnie w obu krajach, to populacja fińska. I jej grozi zagłada w wyniku chowu wsobnego. Ostatni w Norwegii wolny wilk zginął około roku 1970.
      Pierwotna norwesko-szwedzka populacja wilków prawdopodobnie nie pozostawiła po sobie żadnego śladu w genomie współczesnych wilków żyjących w Norwegii i Szwecji, mówi Hans Stenøien, dyrektor Muzeum Uniwersyteckiego Norweskiego Uniwersytetu Nauki i Technologii (NTNU). Jeszcze do niedawna mogliśmy się łudzić, że około 400 wilków żyjących na pograniczu szwedzko-norweskim to pozostałość lokalnej populacji, która jakimś cudem uszła z życiem przed myśliwymi. Jednak najnowsze badania genetyczne rozwiały wszelkie wątpliwości.
      Wilki zamieszkujące Norwegię i Szwecję najprawdopodobniej pochodzą od wilków, które emigrowały tutaj z Finlandii, mówi profesor Stenøien. Przeprowadziliśmy największe na świecie badania genetyczne wilków, dodaje. Uczony nie wyklucza, że w ogrodach zoologicznych poza Norwegią można znaleźć oryginalne norwesko-szwedzkie wilki.Jednak nie mają one już nic wspólnego z tymi, które żyją na terenie obu krajów. Wilk pojawił się w Norwegii około 12 000 lat temu. Ludzie wytępili lokalną populację około 1970 roku.
      Co interesujące, obecna populacja norwesko-szwedzka różni się od fińskiej. Jednak nie na tyle, by mówić tutaj o osobnych populacjach. Nie znaleźliśmy żadnej wskazówki na istnienie jakiejś specjalnej unikatowej cechy adaptacyjnej u tych wilków, mówią badacze. Przyczyna różnicy jest bardzo prozaiczna. Jest nią chów wsobny. Populacja żyjąca w Norwegii i Szwecji jest bardzo mała, z ograniczonym dopływem genów z zewnątrz. To najprawdopodobniej oznacza, że pochodzi ona od bardzo małej liczby zwierząt, które przybyły z Finlandii. Małe zróżnicowanie genetyczne oznacza zaś, że wszelkie wady łatwiej rozpowszechniaj się w takiej populacji. Brak różnorodności powoduje, że wilki te są bardziej podane na różne choroby i dziedziczenie wad genetycznych, dodaje Stenøien.
      Projekt badań nad norweskimi wilkami rozpoczął się przed pięcioma laty na zamówienie Stortingu, norweskiego parlamentu. Jest on prowadzony przez NTNU we współpracy z Uniwersytetem w Kopenhadze. Badacze mieli do dyspozycji materiał genetyczny od ponad 1800 wilków z całego świata, przede wszystkim z Europy. Około 500 próbek nie było wystarczająco dobrej jakości. Badania oparto więc na około 1300 próbkach. Naukowcy porównywali całe genomy zwierząt.
      Dodatkowym spostrzeżeniem, obok wytępienia przez ludzi oryginalnej populacji norwesko-szwedzkiej, jest stwierdzenie, że obecnie zamieszkująca tam zwierzęta mogą stanowić najczystszą pod względem genetycznym populację wilka na świecie. Uczeni przeanalizowali bowiem próbki pobrane od 56 ras psów, by zbadać, jak wiele psiej domieszki jest w norwesko-szwedzkim wilku. Wilki w naszym kraju są wśród posiadających najmniejszą domieszkę psich genów. A może nawet są najczystszą na świecie wilczą populacją, dodaje Stenøien.
      Kwestia wilków wywołuje w Norwegii wiele emocji. Wszyscy pamiętają bowiem ciągnące się przez wiele dekad kłótnie, gdy pojawiła się plotka, jakoby wilki z ogrodów zoologicznych zostały wypuszczone na wolność. Dlatego Stenøien, pytany o możliwość wzbogacenia puli genetycznej obecnej populacji norwesko-szwedzkiej wilkami oryginalnej populacji mieszkającymi obecnie w ogrodach zoologicznych, w ogóle nie chce o tym rozmawiać. Mówi jedynie, że takie wzbogacenie byłoby możliwe, jednak wymagałoby to dużych zasobów, wiele pracy i byłoby kosztowne. Jednak trudno wyobrazić sobie awantury, jakie przetoczyłyby się przez Norwegię, gdyby z ogrodów zoologicznych rzeczywiście przywieziono wilki i wypuszczono je na wolność.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Naukowcy chcą lepiej poznać mopki zachodnie (Barbastella barbastellus) - zamierzają je policzyć i zbadać ich aktywność. Na ochronę tego leśnego nietoperza do badaczy i praktyków działających w Ogólnopolskim Towarzystwie Ochrony Nietoperzy trafi ponad 800 tys. zł z funduszy norweskich (Mechanizm Finansowy EOG 2014-2021). Projekt "Czynna ochrona mopka zachodniego na wybranych obszarach leśnych w Polsce" koordynuje dr hab. Andrzej Węgiel z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu (UPP).
      Status gatunku
      Jak podkreślono na stronie UPP, mopek zachodni jest nietoperzem objętym ścisłą ochroną gatunkową. Podlega zapisom Konwencji Berneńskiej, Konwencji Bońskiej oraz Porozumienia o ochronie populacji europejskich nietoperzy (EUROBATS). Na mocy dyrektywy siedliskowej jest gatunkiem wskaźnikowym w procesie wyznaczania obszarów Natura 2000.
      Na Czerwonej liście zwierząt ginących i zagrożonych w Polsce B. barbastellus figuruje w kategorii DD (o statusie słabo poznanym). Mimo że występuje na terenie całej Polski, nawet szacunkowo nie wiadomo, jak liczna jest jego populacja.
      Mopek jest gatunkiem trudno policzalnym o rozproszonym występowaniu, co uniemożliwia rozpoznanie stanu jego populacji i planowanie skutecznej ochrony. Jego ochrona wymaga podjęcia szeroko zakrojonych działań na rozległym obszarze, najlepiej w lasach całej Polski.
      Uzupełnienie stanu wiedzy o mopku
      W tym celu w kilkunastu obszarach leśnych kraju naukowcy rozwieszą po 100 budek szczelinowych - będą one letnimi schronieniami zastępczymi dla mopków. Zespół będzie kontrolował, czy są w nich nietoperze, a także prowadził nowoczesny detektorowy monitoring ich aktywności. Nowatorski sposób próbkowania populacji B. barbastellus pozwoli ocenić zmiany jej dynamiki.
      Projekt zakłada, że wypracowane metody - dobre praktyki - znajdą naśladowców. Jest to niezwykle ważne, bo choć wiele nadleśnictw prowadzi czynną ochronę nietoperzy, podejmowane działania w niewielkim stopniu dotyczą mopka. Realizując projekt, naukowcy planują więc przygotować i rozpowszechniać "Poradnik praktycznej ochrony mopka zachodniego".
      Podstawowym celem projektu jest uzupełnienie wiedzy nt. aktywności tego gatunku w lasach i poprawa warunków jego bytowania. Projekt ochrony mopka będzie realizowany w 12 obszarach leśnych. Są one położone w różnych regionach Polski.
      W projekcie biorą udział naukowcy z kilku instytucji: wspomnianego już Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, a także Uniwersytetu Wrocławskiego, Uniwersytetu Łódzkiego, Instytutu Biologii Ssaków Polskiej Akademii Nauk w Białowieży, Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego, Uniwersytetu Zielonogórskiego oraz Instytutu Nauk Biologicznych Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Dieta jest czynnikiem ograniczającym wielkość społeczności łowiecko-zbierackich. Naukowcy przyjrzeli się wielkości niemal 300 istniejących do niedawna społeczności łowiecko-zbierackich i doszli do wniosku, że wiele z nich jest mniejszych niż mogłoby być biorąc pod uwagę produktywność lokalnego ekosystemu. A czynnikiem ograniczającym wielkość grup jest konieczność polegania na mięsie tam, gdzie zmiany pór roku ograniczają dostępność roślin jadalnych.
      Krótko mówiąc, jeśli społeczności takie żyją na terenach, gdzie mamy długie pory suche lub zimne, to ich przeżycie jest uzależnione od polowania na bardzo ograniczoną liczbę zwierząt, wyjaśnia profesor Eric Galbraigh z kanadyjskiego McGill University. Mamy tutaj sytuację sezonowego pojawiania się wąskiego gardła ograniczającego liczebność populacji niezależnie od tego, jak dużo żywności jest dostępne w dobrych porach roku.
      Specjaliści od dawna wiedzieli, że społeczności łowiecko-zbierackie są uzależnione od produktywności pierwotnej netto obszaru, na którym żyją. Obserwacje współczesnych łowców-zbieraczy wykazywały silną zależność pomiędzy produkcją pierwotną netto a zagęszczeniem łowców-zbieraczy na danym terenie. Jednak nie potrafiono wyjaśnić pojawiającej się w badaniach nawet 1000-krotnej różnicy zagęszczenia populacji i produktywności netto na różnych obszarach.
      Autorzy najnowszych badań, w tym Dan Zhu z Uniwerytetu w Pekinie, Victoria Reyes-García z Universitat Autònoma de Barcelona i Philippe Ciais z Laboratoire des Sciences du Climat et de l’Environnement, stworzyli globalny model populacji łowców-zbieraczy połączony z modelem ziemskiej biosfery. Uzyskane wyniki pokazują silny, nierozpoznany wcześniej, wpływ zmian pór roku na zagęszczenie populacji. Odbywa się on za pośrednictwem zmiany diety. Tam, gdzie okres dostępności roślin jest krótki i łowcy-zbieracze muszą w dużej mierze polegać na mięsie, zagęszczenie populacji jest znacznie mniejsze, gdyż poleganie na mięsie jest nieefektywnym sposobem odżywiania się, czytamy na łamach Nature.
      Byliśmy zaskoczeni, że to tak silny czynnik, przyznaje Galbraith. Podobnie jak w świecie współczesnym, pozyskanie z mięsa takiej samej ilości kalorii co z roślin wymaga znacznie większego obszaru, dodaje.
      Naukowcy postanowili zweryfikować wyniki uzyskane ze swojego modelu i przeanalizowali dane etnograficzne. Mimo, iż wcześniej tego nie zauważono, badania etnograficzne – prowadzone czy to na Ache z lasu tropikalnego, Hiwi żyjących na sawannach czy Buszmenów z pustyni Kalahari – potwierdziły wyniki uzyskane z modelu.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...