Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Miejskie myszy pełne wirusów i bakterii, w tym antybiotykoopornych

Recommended Posts

Wiele myszy z Nowego Jorku jest nosicielami nieznanych wcześniej wirusów oraz bakterii zdolnych do wywołania poważnych chorób u ludzi. Niektóre z tych bakterii są oporne na działanie antybiotyków. Trwające rok badania prowadził profesor epidemiologii W. Ian Lipkin z Columbia University i jego koledzy. Ich wyniki zostały opublikowany w piśmie mBio, wydawanym przez Amerykańskie Towarzystwo Mikrobiologii.

Na potrzeby jednego z artykułów analizowali zawartość bakterii w mysich odchodach. Korzystają z testów genetycznych naukowcy zidentyfikowali 235 rodzajów i 149 gatunków bakterii, w tym Clostridium difficile, Escherichia coli, Shigella czy Salmonella. U części z nich znaleziono geny powiązane z opornością na wiele popularnych antybiotyków.

Drugi z artykułów skupiał się na obecności wirusów w mysich odchodach. Tutaj naukowcy zidentyfikowali 36 gatunków wirusów, w tym 6 dotychczas nieznanych. Żaden z nich nie infekuje prawdopodobnie w tym momencie ludzi, jednak ich sekwencje genetyczne były podobne do wirusów infekujących psy, kury czy świnie. To zaś oznacza, że przynajmniej część ze wspomnianych wirusów może dokonywać infekcji pomiędzy gatunkami.

Mieszkańcy miast zwykle bardziej obawiają się szczurów. Myszami należy bardziej się martwić, ponieważ żyją one w budynkach i mogą zanieczyścić ich środowisko, przekonuje Lipkin.

Profesor Mark Viney, biolog z University of Bristol uważa, że podobne wyniki co w Nowym Jorku uzyskano by w miastach na całym świecie. Inaczej jednak sytuacja może wyglądać poza miastami. Tam bowiem zagęszczenie ludzi jest mniejsze, a myszy mają częstszy kontakt z dziką zwierzyną i zwierzętami hodowlanymi. Oczywiście nie możemy być tego pewni, dopóki nie przeprowadzimy odpowiednich badań. W ciągu ostatnich lat coraz bardziej zdajemy sobie sprawę z faktu, że wszystkie zwierzęta są pełne wirusów i bakterii. To normalny stan i dotyczy również ludzi. Zdecydowana większość tych wirusów i bakterii jest nieszkodliwa, mówi Viney. Zdaniem naukowca, miejskie myszy mogą stykać się z antybiotykoopornymi bakteriami wędrując np. przez systemy kanalizacyjne. Czy mogą być one źródłem zarażeń wśród ludzi? Kto wie? Moim zdaniem największym źródłem infekcji wśród ludzi są inni ludzie, stwierdza.

Naukowcy zgadzają się co do tego, że warto przeprowadzić badania, których celem będzie sprawdzenie, czy jakieś współczesne epidemie bakterie wśród ludzi nie zostały zapoczątkowane przez kontakt z myszami.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dlatego należy bezwzględnie i z całą stanowczoścą ( a  nie zaszkodzi z empatią) wspierać koty bezdomne: w miastach głównych, a w niektórych ekosystemach okołoludzkich, jedynych pogromców tych szkodników!

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, 3grosze napisał:

Dlatego należy bezwzględnie i z całą stanowczoścą ( a  nie zaszkodzi z empatią) wspierać koty bezdomne: w miastach głównych, a w niektórych ekosystemach okołoludzkich, jedynych pogromców tych szkodników!

A te koty bezdomne to myślisz, że co przenoszą? Podpowiem: wirusy i bakterie (również te odporne na antybiotyki).

Share this post


Link to post
Share on other sites

A te koty.bezdomne to myślisz, że pokonują pionowe ściany, przeciskają  się przez 5mm szczeliny, żerując w przechowywanych produktch zanieczyszczają je moczem ( mysz szcza popuszczając mocz co kilkadziesiąt cm),, krwią, śliną, sierścią, odchodami,trupami lub częściami ciała trupów.

Jak nie widzisz różnicy, to podpowiem: habitaty kotów bezdomnych i myszy mają różne adresy ekologiczne, ale na nasze szczęście wspólne peryferia.

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zwalczanie raka rakiem nie jest dobrym pomysłem. A bezdomne koty zwalczać będziemy bezpańskimi psami?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tendencyjnie złośliwa analogia, wręcz nielogiczna, ze względu na nieporównywalną szkodliwość myszy.

A bezdomnych kotów się nie zwalcza, tylko sterylizuje.Dziwne, że niektórzy nie są tego świadomi.:(

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 godzin temu, wilk napisał:

Zwalczanie raka rakiem nie jest dobrym pomysłem. A bezdomne koty zwalczać będziemy bezpańskimi psami?

Koniec końców można psy zwalczać bezdomnymi :) oraz chińskimi restauracjami :)
Jest taka zasada nagrodzona zresztą Noblem: zasada skumulowanej przyczynowości.

A jeszcze wcześniej Bastiat opisał dylemat (z) szyb (ami) :) (słowa mi brakuje, żeby to ładniej określić).

Ale co ja tam wiem, może odkryjecie koło na nowo :)

Edited by thikim

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, thikim napisał:

est taka zasada nagrodzona zresztą Noblem: zasada skumulowanej przyczynowości.

Rozszerz proszę wypowiedź. Jakoś nie mogę skojarzyć tego z piramidą żywieniową. Przeczytałem notkę na wiki i nie mogę pojąć, poza tym, że twórca tej fundamentalnej zasady jawi mi się teraz jako lewicowy utopista. Tym dziwniej mi, że się na niego powołujesz. I nie, wspólny Nobel z Haykiem nie wystarczy. Metyfory (tak wiem, metafory) Bastiata też pasują tu jakoś mało... BTW całe PKB jest tak liczone. Płacę fryzjerowi i PKB rośnie - stajemy się bogatsi - absurd.

@wilk: psy nie jedzą kotów :) , chętnie je ganiają bo one tak fajnie uciekają, ale na tym się kończy. Jako mieszkaniec blokowiska, uważam koty za moich sprzymierzeńców. Trzymają faunę piwniczną i gołębie pod kontrolą - choć tu przydałby się jaki sokół w okolicy - te latające szczury są naprawdę uciążliwe.  Wolne koty żyją dość krótko, podobno, jakieś 3 lata. Mają mocno pod górę w porównaniu z kotem domowym  i nie ma ryzyka eksplozji populacji.

robimy oftopa stulecia? "Bastiat i Myrdal a sprawa kota piwnicznego"

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
25 minut temu, Jajcenty napisał:

Jako mieszkaniec blokowiska, uważam koty za moich sprzymierzeńców. Trzymają faunę piwniczną i gołębie pod kontrolą - 

Mysie lobby w tym wątku, niechętne biologicznym metodą zwalczania plagi, ma alternatywę w postaci dodatkowych TON  toksyn wprowadzanych do środowiska w postaci trucizn deratyzacyjnych.

.

 

Ed. Napisał " metodą' zamiast " metodom" nieortografik jeden.

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sterylizowany kot ma obniżone instynkty łowne.

PS. Pies nie musi zjadać, wystarczy, że zagryzie lub pogoni (przegoni z rewiru). Niemniej to i tak był abstrakcyjny argument.

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, wilk napisał:

Sterylizowany kot ma obniżone instynkty łowne.

 

Zablefowałeś i pudło.

Zacytuję wypowiadającą się w necie doświadczoną "kocurzyce":

" jako właścicielka kotów od kilkudziesięciu lat :) wszystko zależy od indywidualnych potrzeb kota. Nieważne czy wykastrowany czy nie, albo lubi polować, albo woli jedzenie "domowe". Miałam koty rożnych ras, były wykastrowane i nie, i np. jeden kocur - pers, który nie był kastrowany, nigdy z życiu  nie upolował nic, w ogóle sie nie interesował ani myszką ani prac do. Natomiast jego synek - też pers, tylko, że wykastrowany polował od małego na wszystko co się rusza: myszki, ptaszki, jaszczurki...i żaden rodzic mu tego nie pokazał, bo mama też nie polowała. Teraz mam kotka, tzw. dachowego szaraczka, chowany od urodzenia w domu, wykastrowany w wieku 6-ciu miesięcy, w domu ma jedzenia pod dostatkiem, ale on i tak woli myszki, którymi, z wielkiej do nas miłości, również nas obdarza...czasami są serie po 2 - 3 w ciągu dnia, połozone pięknie na tarasie z odgryzioną głową - tzw. gotowe do spożycia :) Dlatego jeśli chodzi o fakt kastracji, to w oparciu o moje doświadczenie, nie ma żadnego znacznia. Jeśli kotek lubi polować, to będzie polować, a jeśli woli sobie poleżeć, to pewnie wybierze miseczkę z jedzeniem."

Od siebie dodam, że  pomyliłeś instynkt seksualny z łowieckim, który mieści się w mózgu, a nie w jądrach.

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites

Potwierdzam opinię @3grosze
Z obserwacji 3 kotek, które miały kontakt ze szczurem klatkowym na moich oczach:
1. kotka zarówno przed jak i po sterylizacji uznała, że ze szczurem można się pobawić. Szczur był innego zdania, klatka też.
2. kotka przed sterylizacją uważała, że klatka nie istnieje, nawet jak była matką karmiącą. Poluje tylko na owady latające.
3. kotka po sterylizacji rozbiła się na klatce podczas próby polowania.

Szczur niedługo później padł z przyczyn naturalnych, więc więcej eksperymentów nie będzie... a właścicielka szczura teraz ma kota.

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, wilk napisał:

PS. Pies nie musi zjadać, wystarczy, że zagryzie lub pogoni (przegoni z rewiru).

Psy ganiają za kotami zasadniczo dla zabawy. A jak przychodzi co do czego, to z kota wyłazi prawdziwy sukinkot, staje okoniem, walczy bezpardonowo nawet jeśli przegra to taki pies bardzo nabiera szacunku. A co do rewiru, to pewnie nie widziałeś tego. BTW zachowanie tego psa jest dla mnie zupełnie niezrozumiałe.

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Jajcenty napisał:

 zachowanie tego psa jest dla mnie zupełnie niezrozumiałe.

 

 

A zachowanie kota kuriozalne. Można domniemywać, że to niekastrowany kocur, bo agresja ma jednak związek z jądrami.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kiedyś zaatakowała mnie wypatroszona kotka brata jak sobie dokuczaliśmy, więc nie widzę nic dziwnego w zachowaniu tego kota. Zwyczajnie bronił członka stada.

Podobnie zachowuje się jedna z moich kotek jak ktoś zaczyna się za bardzo rządzić u mnie w domu i pojawiają się podejrzenia, że ktoś chce zająć moje miejsce, choć na szczęście zawsze kończy na straszeniu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
33 minuty temu, pogo napisał:

Kiedyś zaatakowała mnie wypatroszona kotka brata jak sobie dokuczaliśmy, więc nie widzę nic dziwnego w zachowaniu tego kota. Zwyczajnie bronił członka stada.

 

No właśnie kot domowy nie jest zwierzęciem stadnym. Czyżby wypadki takich zachowań świadczyły o postępującej socjalizacji tych zwierząt na wzór psa.? Bardzo możliwe.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Koty domowe nie są aż takimi samotnikami za jakie uchodzą. Zwyczajnie ich stada są dość luźne. Nie przebywają ze sobą cały czas jak wilki, ale mają grupę osobników z którymi się "dogadują" i bardziej socjalizują... a grupa ta ma jakąś hierarchię.

Podobno jest to bardziej widoczne przy większym zagęszczeniu... a takie mamy w mieszkaniach, nawet jeśli to jest 1 kot i 1 człowiek to dzielą ze sobą mocno ograniczoną przestrzeń.

Edited by pogo

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 godzin temu, 3grosze napisał:

Zablefowałeś i pudło.

10 godzin temu, 3grosze napisał:

Od siebie dodam, że  pomyliłeś instynkt seksualny z łowieckim, który mieści się w mózgu, a nie w jądrach.

To nie był żaden blef. Jeden jest pośrednio powiązany z drugim. Tak jak i u każdego zwierzęcia. Kot wykastrowany ma obniżoną agresywność, a poprzez zmniejszoną seksualność nie występują u niego typowe dla kotów zachowania między innymi osobnikami typu kocie walki czy przede wszystkim brak poczucia terytorializmu. Ja rozumiem, że czasy nastały teraz takie, że np. do wojska można wysłać pacyfistę czy kogoś, kto na polu walki powoła się na klauzulę sumienia, ale tutaj mówimy o kotach, które mają dla zabawy przetrzebić populację gryzoni czy tam gołębi. Kot wysterylizowany jasne, że będzie polował za światełkiem lasera, ale w najbliższym otoczeniu. Nie odczuwa takich potrzeb bronienia terytorium i zwiedzania go, a tym samym polowania na większym dystansie. A przecież tu chodzi o kontrolę populacji gryzoni w całym mieście, a nie u kogoś w piwnicy.

7 godzin temu, Jajcenty napisał:

walczy bezpardonowo nawet jeśli przegra to taki pies bardzo nabiera szacunku

Ale ja nie miałem na myśli pudli i ratlerków. ;) Poza tym psy, w przeciwieństwie do kotów, potrafią współpracować w sforze. Przy takim podejściu z największego i najzajadlejszego kociego wojownika nic nie zostanie. Jasne kot może psa oślepić czy dotkliwie poranić, ale go nie zabije, pies nie ma z tym problemu. Poza tym psa wyszkolisz do polowań na koty, życzę powodzenia w szkoleniu kotów. :> Aczkolwiek to już podchodzi pod bezsensowne sprzeczki psy vs. koty. A chodziło tylko o kolejny szczebelek w hierarchii.

A co do filmiku, to nie ma co się zachwycać jednym. To mógł być znany kotu pies z sąsiedztwa, z którym już niejedną walkę odbył i pies przykro je wspomina lub z innymi kotami miał złe przygody i woli się wycofać (albo ten atak coś mu zrobił). Psa, który wpadł w szał możesz kopać po orzeszkach, a to jeszcze bardziej go napędza.

Share this post


Link to post
Share on other sites
6 godzin temu, wilk napisał:

Kot wysterylizowany jasne, że będzie polował za światełkiem lasera, ale w najbliższym otoczeniu. Nie odczuwa takich potrzeb bronienia terytorium i zwiedzania go, a tym samym polowania na większym dystansie.

A jaki ma związek łowność z wielkością terytorium?

Odp.Zasobnością łowiska, a nie z żyłką turystyczną czy okupacją terenu. Instynkt łowiecki to imperatyw: " może nie chce mi się, ale muszę" i wiązanie go z ogólną aktywnością kota jest pochopne.

6 godzin temu, wilk napisał:

Kot wykastrowany ma obniżoną agresywność, a poprzez zmniejszoną seksualność nie występują u niego typowe dla kotów zachowania między innymi osobnikami typu kocie walki (...)

 

A przez to ile wolnego czasu i energii na oddawaniu się ulubionemu hobby.

PS.Poświęciłem trochę czasu aby znaleźć jakieś źródła potwierdzające ten mit " obniżonej łowności", ale poszukiwania zakończyły się fiaskiem.:(

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites
6 godzin temu, wilk napisał:

Ale ja nie miałem na myśli pudli i ratlerków. ;) Poza tym psy, w przeciwieństwie do kotów, potrafią współpracować w sforze. Przy takim podejściu z największego i najzajadlejszego kociego wojownika nic nie zostanie.

No to tu się zgadzamy. Pies musi być wyszkolony do walki i najlepiej żeby było ich dwa :) W warunkach miejskich rzadko spotykane. Z tego co widzę to  kotom  bardziej zagrażają samochody i choroby. Wolne koty nijak nie przypominają wypasionych błyszczących domowych. 

p.s. filmik zamieściłem bo nic w nim nie rozumiem. Kot z międzygatunkowym altruizmem? Pies atakujący dziecko bez powodu. Ale szacunek na dzielni kocisko wyraźnie ma :D

 

Edited by Jajcenty

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie brakuje też filmików w necie jak kot czy pies pogoni niedźwiedzia. Zwyczajnie zwierzę, które nie chce konfrontacji będzie uciekać gdy coś je zaatakuje. Trochę jak człowiek uciekający przed osą, choć przecież bez większego problemu można ją zabić, bo użądlenie, to przecież nic szczególnie groźnego zwykle.

Podobnie pies na tamtym filmiku. Coś go zaatakowało, nie zauważył co, więc wolał się oddalić.

Edited by pogo

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 godzin temu, 3grosze napisał:

A jaki ma związek łowność z wielkością terytorium?

Taki, że chcemy wypuścić czy utrzymywać (właściwie to Ty…) wystarczającą i niewielką liczbę kotów, a potem okaże się, że i tak wszystkie siedzą razem w jednym miejscu. Oczywiście możemy wypuścić ich setki, by ogarniały całe miasto swoją liczebnością, a nie zasięgiem wędrówek, ale wtedy będzie w mieście problem z kotami.

8 godzin temu, Jajcenty napisał:

Pies musi być wyszkolony do walki

A i nawet nie musi. Większość psów nie ma z tym szczególnie problemu (to tak jak i koty z polowaniem). Nie wspominając o rasach typowo myśliwskich typu wyżły czy terriery np. jagdteriery, które na koty są skrajnie skuteczne (zresztą ze szczurami też porządek by zrobiły). Szkolenie służyć może „wyjaśnieniu” psu, że jedynie o koty nam chodzi.

Share this post


Link to post
Share on other sites

@wilk

Dziki kot zjada 10 myszy/dobę, czyli rocznie ponad 3000. Potrafisz  bez obrzydzenia zwizualizować taką ich ilość wokół siebie? Potem przelicz ile trucizny trzeba wprowadzić do środowiska, aby nią zastąpić jednego kota. Jak nie chcesz liczyć, to zaproponuj inną biologiczną metodę deratyzacji!

Z kotami żyjemy w symbiozie ( stąd był mój apel o ich wspieranie) ale jak widzę, to nie jest wiedza powszechna.

Share this post


Link to post
Share on other sites

To jest dla mnie jakaś magia, ale ok. Nie wiem w jaki sposób chcesz odłowić i wysterylizować te wszystkie bezdomne kotki. Te koty to także źródło wielu odzwierzęcych chorób. Nie wiem jak chcesz je regularnie odławiać i szczepić. Deratyzacja i tak jest przecież przeprowadzana. Na myszy masz też pułapki mechaniczne czy całkiem skuteczne pułapki wodne. Po co "biologiczne" rozwiązanie? (swoją drogą może być także broń biologiczna) Nie widzę potrzeby tworzenia nowego problemu, z którym potem trzeba będzie walczyć. Jaka symbioza? Przecież nie chodzi o domowe koty, tylko "dachowce". Mówimy o problemie w mieście, a nie na wsi.

Share this post


Link to post
Share on other sites

No to inaczej:

Podstawa prawna

Art. 4–5, art. 11 ustawy z 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt (t.j. Dz.U. z 2013 r. poz. 856).

Fragment interpretacji:

'Również spółdzielnia lub wspólnota mieszkaniowa powinny przestrzegać ustawy o ochronie zwierząt – nie mogą zatem zabraniać dokarmiania i bytowania wolno żyjących kotów. Co więcej, powinny – zwłaszcza zimą – pomagać przetrwać im trudniejszy okres, udostępniając konkretne pomieszczenia, np. piwniczne, a przez cały rok włączać się w akcje sterylizacji i dbania o higienę miejsc, w których przebywają."

    A to komentarz prawny do interpretacji:

"Koty w mieście są integralnym składnikiem miejskiego ekosystemu i mają prawo do życia na wolności w wybranym przez siebie miejscu. Nie powinny być przeganiane ani płoszone. Wymagają tylko wsparcia człowieka, zwłaszcza w okresie zimowym."

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Naukowcy z Nowojorskiego Instytutu Technologii (NYIT) odkryli w gąbkach kuchennych bakteriofagi, czyli wirusy atakujące bakterie. W dobie narastającej lekooporności fagi mogą nas wspomóc w walce z patogenami.
      Studenci z NYIT izolowali bakterie z własnych gąbek kuchennych. Później wykorzystali je w roli przynęty, by sprawdzić, jakie fagi mogą je atakować. Dwóm osobom udało się odkryć fagi infekujące bakterie.
      Nasze badanie ilustruje wartość poszukiwania wszelkich środowisk mikrobiologicznych, w których mogą występować potencjalnie użyteczne bakteriofagi - podkreśla Brianna Weiss.
      Amerykanie postanowili zamienić wykryte fagi i sprawdzić, czy mogą one infekować bakterie wyizolowane przez drugiego studenta. Okazało się, że tak. Zaczęliśmy się więc zastanawiać, czy mimo pochodzenia z 2 różnych gąbek nie były to przypadkowo te same szczepy bakterii.
      By to rozstrzygnąć, zespół porównał DNA obu szczepów. Okazało się, że reprezentują one rodzinę Enterobacteriaceae. Warto odnotować, że do rodziny Enterobacteriaceae należy większość bakterii Gram-ujemnych wykrywanych w tlenowych hodowlach stolca. Bywa jednak, że jako drobnoustroje oportunistyczne jej przedstawiciele powodują zakażenia szpitalne.
      Choć szczepy były blisko spokrewnione, testy biochemiczne wskazały na różnice chemiczne między nimi. Te różnice są istotne dla ustalenia zakresu bakterii zakażanych przez faga [...]. Kontynuując badania, mamy nadzieję wyizolować i opisać więcej fagów z różnych ekosystemów mikrobiologicznych; może niektóre z nich uda się wykorzystać do leczenia lekoopornych infekcji bakteryjnych - podsumowuje Weiss.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Wielu osobom przebywającym na oddziałach intensywnej opieki medycznej podaje się probiotyki. Okazuje się jednak, że u niewielkiego odsetka pacjentów mogą one powodować bakteremię. Obecne w probiotykach bakterie mogą bowiem dostawać się do krwi pacjentów.
      O zauważeniu takiego zjawiska informuje na łamach Nature grupa naukowców z Wydziału Biologii Izraelskiego Instytutu Technologicznego Technion w Hajfie oraz z Boston's Children Hospital, Harvard Medical School i Walter Reed Army Institute of Research w USA.
      Wszystko zaczęło się od spostrzeżenia, jakiego dokonano w Boston Children's Hospital. Otóż w latach 2009–2014 na tamtejszy OIOM przyjęto 22 174 pacjentów. Wśród nich były 522 osoby, które otrzymywały probiotyki zawierające szczep Lactobacillus rhamnosus GG (LGG). Bakteremia pojawiła się u 6 (1,1%) z tych pacjentów. Tymczasem w grupie 21 652 pacjentów, którzy nie otrzymywali probiotyków z LGG bakteremie zaobserwowano u 2 osób (0,009%). Innymi słowy, w grupie przyjmującej probiotyki ryzyko wystąpienia bakteremii było ponad 100-krotnie większe. Naukowcy postanowili bliżej się temu przyjrzeć. Chcieliśmy sprawdzić, czy możemy zidentyfikować przyczyny wystąpienia bakteremii i czy uda się nam opracować rekomendacje dotyczące podawania probiotyków pacjentom OIOM-u, mówi jedna z głównych autorek badań, doktor Kelly Flett.
      Najpierw szczegółowo zbadano same bakterie z krwi chorych i stwierdzono, że we wszystkich 6 przypadkach osób, które przyjmowały probiotyki we krwi występują Lactobacillus rhamnosus. U obu osób nieprzyjmujących probiotyków bakteremia była wywołana przez inne gatunki Lactobacillus. Warto tutaj zauważyć, że bakteremia spowodowana przez Lactobacillus rhamnosus występuje w całej populacji z częstotliwością 0,00007%, zatem zdarza się kilkanaście tysięcy razy rzadziej, niż wspomniany 1,1% pacjentów OIOM-u przyjmujących probiotyki.
      By stwierdzić, czy to probiotyki wywołały bakteremie, wykonano szczegółowe analizy kodu genetycznego bakterii wyizolowanych z krwi pacjentów, a wyniki porównano z genomem bakterii obecnych w probiotykach LGG. Okazało się, że genomy są niemal identyczne. We wszystkich próbkach łącznie wykryto jedynie 23 polimorfizmy pojedynczego nukleotydu (SNP), a odległość pomiędzy ostatnim wspólnym przodkiem bakterii z probiotyków i z krwi pacjentów była mniejsza niż pomiędzy ostatnim wspólnym przodkiem bakterii z probiotyków a klonami LGG przechowywanymi w banku genetycznym. Co więcej, nie stwierdzono żadnej mutacji, która jednoznacznie pozwoliłaby odróżnić bakterie z probiotyków od bakterii z krwi.
      Autorzy badań podkreślają, że u wspomnianych 6 pacjentów, u których rozwinęła się bakteremia, nie występowały typowe czynniki ryzyka bakteremii Lactobacillus. Co więcej, gdy osoby te porównano z 16 innymi pacjentami OIOM-u, którzy też przyjmowali probiotyki, ale u których bakteremia nie wystąpiła, nie stwierdzono żadnych istotnych różnic takich jak użycie sprzętu medycznego w czasie pobytu w szpitalu, zabiegi chirurgiczne, występowanie biegunki, przyjmowanie antybiotyków i inne. To zaś wskazuje, że prawdopodobnie trudno będzie zidentyfikować tych pacjentów, którzy są narażeni na rozwój bakteremii.
      Naukowcy nie wiedzą, w jaki sposób doszło do zakażenia krwi. Wszyscy pacjenci mieli założone wkłucie centralne, które jest jedną z możliwych dróg zakażenia. Inną możliwością jest przeniknięcie bakterii przez ścianę pęcherza.
      Badania wykazały istotne statystycznie zwiększone ryzyko rozwoju bakteremii u pacjentów OIOM-u przyjmujących probiotyki z LGG. Stwierdzono także, że już po przeniknięciu do krwioobiegu pacjenta bakterie ewoluują. Nie można wykluczyć, że nabywają wówczas oporności na antybiotyki, chociaż nie ma też pewności, czy cech tych nie wykazywały jeszcze przed podaniem probiotyków.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Linie Quantas wykonały najdłuższy w historii przelot pasażerski bez międzylądowania. Lot QF7879 wystartował z Nowego Jorkuk i po 19 godzinach oraz 16 minutach wylądował w Sydney. Linie lotnicze mają nadzieję, że w przyszłości długodystansowe loty bez międzylądowania będą cieszyły się zainteresowaniem pasażerów.
      Podczas testowego lotu na pokładzie Boeinga 787-9 znajdowało się zaledwie 49 osób. Niewielkie obciążenie było koniecznością, by maszyna mogła przebyć ponad 16 000 kilometrów bez konieczności tankowania.
      To pierwszy z trzech lotów testowych, w czasie których chcemy sprawdzić, jak radzić sobie ze zmęczeniem pilotów oraz jak pomóc pasażerom w przezwyciężeniu problemu zmiany stref czasowych, mówi Alan Joyce, dyrektor wykonawczy Quantas. We współpracy z 2 australijskimi uniwersytetami linie Quantas prowadzą badania nad tym, jak wielokrotna zmiana stref czasowych wpływa na zdrowie pasażerów i załogi.
      Podczas wspomnianego lotu zaraz po wejściu na pokład pasażerowie ustawili zegarki na czas Sydney i byli utrzymywani w stanie czuwania za pomocą oświetlenia, ćwiczeń fizycznych, kofeiny i pikantnych przypraw. Gdy sześć godzin później nad wschodnią Australią zapadła noc, światła przytłumiono. zaserwowano posiłek bogaty w węglowodany i poproszono pasażerów, by nie korzystali z ekranów. Zachęcano ich, by poszli spać.
      Profesor Marie Carrol z Sydney University, która nadzorowała eksperyment, powiedziała, że ma nadzieję, iż w ten sposób pasażerowie będą odczuwali tylko minimalne niedogodności związane ze zmianą strefy czasowej. Sprawdzimy, czy linie lotnicze mogą dostosować pory posiłków, napojów, ćwiczenia i oświetlenie tak, by były one zsynchronizowane z czasem przylotu samolotu, mówi uczona.
      Na pokładzie maszyny znajdowało się czterech pilotów, którzy pracowali na zmiany. Nosili oni urządzenia badające ich czujność oraz rejestrujące fale mózgowe. Australijskie i międzynarodowe związki zawodowe pilotów wyrażały obawy, czy piloci będą mogli odpocząć w odpowiednich warunkach.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Japonia przygotowuje się do przyszłorocznych Igrzysk Olimpijskich, a przygotowania te obejmują też zagadnienia związane z bezpieczeństwem medycznym. W ubiegłym miesiącu do Japonii przywieziono próbki jednych z najbardziej niebezpiecznych wirusów: Ebola, Marburg, Lassa, Arenawirusy powodujące południowoamerykańskie gorączki krwotoczne oraz wirusa CCHF powodującego krymsko-kongijską gorączkę krwotoczną. Po raz pierwszy w historii wirusy klasyfikowane jako BSL-4 (biosafety level 4) trafiły do laboratorium Japońskiego Nardoowego Instytutu Chorób Zakaźnych (NIID), jedynego miejsca w Kraju Kwitnącej Wiśni, w której takie wirusy można przechowywać.
      Laboratorium, które znajduje się w mieście Musashimurayama w aglomeracji Tokio, już w 1981 roku było gotowe, by pracować z najbardziej niebezpiecznymi mikroorganizmami. Jednak działało na poziomie BSL-3, gdyż okoliczni mieszkańcy nie chcieli, by znajdowały się tam środki, będące śmiertelnym zagrożeniem. Dopiero w roku 2015, w wyniku umowy pomiędzy Ministerstwem Zdrowia z władzami miasta, poziom laboratorium zwiększono do BSL-4. Teraz trafiły tam superniebezpieczne wirusy.
      Decyzja taka została z zadowoleniem przywitana przez japońskich naukowców, którzy mówią, że dostęp do żywych wirusów zwiększy możliwości kraju w radzeniu sobie z epidemiami oraz poprawi stopień przygotowania na ewentualny atak bioterorystyczny.
      Japonia odstaje od wielu innych rozwiniętych krajów pod względem możliwości badania najbardziej niebezpiecznych patogenów. W USA i UE znajduje się kilkanaście laboratoriów BSL-4, Chiny budują sieć co najmniej 5 takich laboratiów z czego jedno już działa.
      Jednak część mieszkańców Musashimurayamy uważa, że rząd wykorzystał Igrzyska Olimpijskie jako pretekst, by sprowadzić do kraju najbardziej niebezpieczne wirusy. Richard Ebright, biolog i specjalista ds. bezpieczeństwa biologicznego z Rutgers University mówi, że laboratorium BSL-4 może przygotować się do wybuchu epidemii bez konieczności sprowadzania przed czasem niebezpiecznych wirusów. Uczony zauważa, że przechowywanie takich mikroorganizmów zawsze wiąże się z ryzykiem przypadkowego lub celowego ich uwolnienia.
      Jak mówi Masayuki Sajio, dyrektor departamentu NIID odpowiedzialnego za gorączki krwotoczne, posiadanie żywych wirusów pozwoli na zweryfikowania działania posiadanych już testów diagnostycznych.
      Specjaliści z jednej strony zgadzają się, że wirusy takie mogą być użyteczne podczas różnego rodzaju badań i przygotowywania się do ewentualnych epidemii. Tym bardziej, że w ostatnim czasie okazało się, że wirusy podobne do Eboli są znacznie bardziej rozpowszechnione, niż sądzono. Na przykład w ubiegłym roku u nietoperzy z Chin znaleziono wirus Mengla, a u dwóch gatunków ryb z Morza Południowochińskiego zidentyfikowano wirusy podobne do Eboli. Nie wiadomo, czy wirusy takie mogą zarażać ludzi.
      Naukowcy zauważają jednocześnie, że na całym świecie rośnie liczba laboratoriów BSL-4, a to zwiększa ryzyko wydostania się na zewnątrz najbardziej niebezpiecznych wirusów.
      Elke Mühlberger, mikrobiolog z Boston University uważa, że niektóre rządy, w tym japoński, używają laboratoriów BSL-4 do składowania niebezpiecznych wirusów w celu odstraszania przed atakiem biologicznym innych państw, które również takie laboratoria posiadają.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      IBM uruchomił w Nowym Jorku Quantum Computation Center, w którym znalazł się największy na świecie zbiór komputerów kwantowych. Wkrótce dołączy do nich nich 53-kubitowy system, a wszystkie maszyny są dostępne dla osób i instytucji z zewnątrz w celach komercyjnych i naukowych.
      Quantum Computation Center ma w tej chwili ponad 150 000 zarejestrowanych użytkowników oraz niemal 80 klientów komercyjnych, akademickich i badawczych. Od czasu, gdy w 2016 roku IBM udostępnił w chmurze pierwszy komputer kwantowy, wykonano na nim 14 milionów eksperymentów, których skutkiem było powstanie ponad 200 publikacji naukowych. W związku z rosnącym zainteresowaniem obliczeniami kwantowymi, Błękity Gigant udostępnił teraz 10 systemów kwantowych, w tym pięć 20-kubitowych, jeden 14-kubitowy i cztery 5-kubitowe. IBM zapowiada, że w ciągu miesiąca liczba dostępnych systemów kwantowych wzrośnie do 14. Znajdzie się wśród nich komputer 53-kubitowy, największy uniwersalny system kwantowy udostępniony osobom trzecim.
      Nasza strategia, od czasu gdy w 2016 roku udostępniliśmy pierwszy komputer kwantowy, polega na wyprowadzeniu obliczeń kwantowych z laboratoriów, gdzie mogły z nich skorzystać nieliczne organizacje, do chmur i oddanie ich w ręce dziesiątków tysięcy użytkowników, mówi Dario Gil, dyrektor IBM Research. Chcemy wspomóc rodzącą się społeczność badaczy, edukatorów i deweloperów oprogramowania komputerów kwantowych, którzy dzielą z nami chęć zrewolucjonizowania informatyki, stworzyliśmy różne generacje procesorów kwantowych, które zintegrowaliśmy w udostępnione przez nas systemy kwantowe.
      Dotychczas komputery kwantowe IBM-a zostały wykorzystane m.in. podczas współpracy z bankiem J.P. Morgan Chase, kiedy to na potrzeby operacji finansowych opracowano nowe algorytmy przyspieszające pracę o całe rzędy wielkości. Pozwoliły one na przykład na osiągnięcie tych samych wyników dzięki dostępowi do kilku tysięcy przykładów, podczas gdy komputery klasyczne wykorzystujące metody Monte Carlo potrzebują milionów próbek. Dzięki temu analizy finansowe mogą być wykonywane niemal w czasie rzeczywistym. Z kolei we współpracy z Mitsubishi Chemical i Keio University symulowano początkowe etapy reakcji pomiędzy litem a tlenem w akumulatorach litowo-powietrznych.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...