Skocz do zawartości
Forum Kopalni Wiedzy
Robin_Otzi

Hipotetyczny układ dwóch gwiazd...

Rekomendowane odpowiedzi

Myślicie, że możliwy byłby układ dwóch gwiazd ale nie rotujących blisko siebie, lecz raczej w powiększonym 100 krotnie układzie słońce - Jowisz?

Wielka gwiazda w centrum, a orbitujący gdzieś w bezpiecznej oddali p. brązowy karzeł, albo mała gwiazda?

I ciekawe jak by wyglądał dzień i noc na skalistej planecie pomiędzy nimi ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie ma co daleko szukać takich układów.

Alfa Centauri. Co prawda to układ 3 gwiazd, ale są 2 dość blisko siebie i jedna krążąca w sporej odległości, choć akurat dużo dalej niż niż Pluton w naszym układzie.

Z pewnością takie układy istnieją, są znane i mają się dobrze. Pytanie tylko o istnienie planet w nich...

 

A jeśli chodzi o to jak wyglądałby dzień w czymś takim, to też myślę, że mieliśmy historii namiastkę tego. Supernova gdzieś w średniowieczu lub trochę później zapewniła nam dodatkowe, dość mocne oświetlenie w nocy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Taki układ jak 55 Cnc też ciekawy.

 

I ciekawe jak by wyglądał dzień i noc na skalistej planecie pomiędzy nimi ;)

Niezbyt precyzyjnie pytanie, ale wydaje mi się, że interesująco dzień wyglądałby na planecie typu L (doba naturalnie nie dzieliłaby się na jedynie dwie części).
Polecam też ciekawy artykuł o "Tatooine", czyli Kepler-16b.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Myślę, że przy planecie typu L nie byłoby jednak nic ciekawego. Punkty libracyjne L4 i L5 oznaczają, że pozcyaj gwiazd względem siebie jest stała. Dzień byłby dłuższy niż noc, ale wciąż bez dramatu. Zwyczajnie najpierw wschód jednej gwiazdy, potem wschód drugiej... A jeśli tak odleglejsza gwiazda będzie przy okazji wyraźnie mniejsza, to może dawać tyle światła co nasz Księżyc w pełni.

Ciekawiej mogłoby być w L1, ale jakoś tego nie przewiduje opis na wiki. W punktach L2 i L3 mieszkańcy mogliby nie mieć pojęcia o tym, że to układ podwójny, jeśli bliższa gwiazda całkowicie zasłaniałaby odleglejszą. Śmiesznie byłoby odkryć, że coś jest nie tak z okresem obiegu i przy pierwszych satelitach wysłanych w przestrzeń odkryć prawdę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Myślę, że przy planecie typu L nie byłoby jednak nic ciekawego.

 

Sądzę przeciwnie. Przy regularnym dobowym cyklu typu (1) noc -> dzień -> jasny dzień -> jasna noc -> goto (1) ( :D) ewolucja potencjalnego życia może być bardzo ciekawa. ;)

 

Punkty libracyjne L4 i L5 oznaczają, że pozcyaj gwiazd względem siebie jest stała.

 

Dziadek Roche potwierdzi, że poruszają się po orbitach kołowych  :)  Generalnie w układach o jakich dyskutujemy, czasy cyrkularyzacji i synchronizacji nie są zbyt długie (w astronomicznej skali czasu ;)).

 

Ciekawiej mogłoby być w L1, ale jakoś tego nie przewiduje opis na wiki

 

Tu mi blisko do Wilka, a byłoby mało ciekawie: dzień -> jasny dzień -> dzień… I tak bez nocy. Osobiście wolałbym L4/ L5. ;) Ciekawostka: kiedy będzie jasny dzień? ;)

 

W punktach L2 i L3 mieszkańcy mogliby nie mieć pojęcia o tym, że to układ podwójny,

 

Jeśli myślisz o mieszkańcach typu jętki jednodniówki, to ok. ;)

 

Edit: dla chętnych ciekawostki, to przyjmijmy, że moc promieniowania gwiazdy L ~ M4. Położenie L1 w  zależności o stosunku mas gwiazd łatwo znajdziemy. Była ciekawostka, czy też nie? L1 zależy oczywiście od stosunku mas gwiazd.

Edytowane przez Astroboy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W przypadku L4/L5 to raczej będzie: noc -> dzień jasny -> dzień bardzo jasny -> dzień ciemny -> noc (albo odwrotnie). Wszystkie moje próby wyobrażenia sobie takiego układu kończą się na tym, że większa gwiazda będzie bliżej przy dużych różnicach mas. Chyba, że wstawimy jakąś zdegradowaną gwiazdę jako tą "środkową".

 

Co do L2/L3 to sądzę, że starożytni Grecy mieliby podejrzenia co się dzieje, ale większość średniowiecza upłynęłaby na założeniu, że Słońce jest jedno i ma krążyć wokół nas tak jak krąży. Galileusz czy Kopernik mieliby niezła zagwostkę co się dzieje... pewnie by wymyślili dodatkowe ciało, które wszystko psuje. Ale kiedy odkrylibyśmy, że to gwiazda?

Oczywiście poczyniłem założenie, że druga gwiazda nigdy nie "wygląda" zza tej "jedynej właściwej".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W przypadku L4/L5 to raczej będzie: noc -> dzień jasny -> dzień bardzo jasny -> dzień ciemny -> noc

 

Jakoś trudno mi prorokować, czy dzień ciemny nie będzie jednak jasną nocą… ;) Bo na jedno wychodzi.

 

(albo odwrotnie)

 

Wszystko zależy od tego, czy rotacja planety jest prosta czy wsteczna, jak i od tego, czy jesteśmy w L4 czy L5. ;)

 

Wszystkie moje próby wyobrażenia sobie takiego układu kończą się na tym, że większa gwiazda będzie bliżej przy dużych różnicach mas.

 

Edit: wszystko jednak poplątałem. ;) Generalnie jeśli planeta w L4 ma masę pomijalną przy masach gwiazd, to zawsze jest równo odległa od obu gwiazd.

 

Ale kiedy odkrylibyśmy, że to gwiazda?

 

Przy każdej próbie wysłania sztucznego satelity. ;) Poważniej, to bez tego nie zgodziłaby nam się na dużo wcześniejszym etapie masa naszej "gwiazdy dziennej".

 

Edit2: widzę, że nikogo nie zainteresował problem planety w L1 (oczywiście pomijam możliwość takiego czegoś ;)). A nie tak trudno wyobrazić sobie planetę, gdzie obie gwiazdy są równie jasne na niebie. Różnicą byłby tylko dzień, dajmy, niebieski i czerwony (podczerwony). ;)

Edytowane przez Astroboy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

 

Generalnie jeśli planeta w L4 ma masę pomijalną przy masach gwiazd, to zawsze jest równo odległa od obu gwiazd.
Rzeczywiście... odtwarzając z pamięci gdzie są L4 i L5 pomyliłem miejsca.

 

 

 

Przy każdej próbie wysłania sztucznego satelity. Poważniej, to bez tego nie zgodziłaby nam się na dużo wcześniejszym etapie masa naszej "gwiazdy dziennej".
Raczej zaczęłoby się od kombinowania czemu nasza gwiazda ma inną masę niż wynika to z obserwacji innych gwiazd. Sądzę jednak, że więcej powiedziałaby obserwacja innych obiektów w układzie planetarnym i zauważenie, że krążą wokół innego barycentrum niż my.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Barycentrum z definicji musiałoby być jedno. ;)

Sądzę, że jeśli ichniejsza inkwizycja pozwoliłaby porzucić przedziwne epicykle, to bez problemu śledząc efemeryczne ruchy gwiazd na sferze niebieskiej bardzo szybko doszliby do wniosku, że wraz ze swoim słońcem okrążają boskie jądro. :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...