Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
Sign in to follow this  
KopalniaWiedzy.pl

Wirtualna podróż dronem

Recommended Posts

Drony stają się coraz bardziej popularne. Nic więc dziwnego, że powstają takie interaktywne witryny jak TravelByDrone, które pozwalają wgrywać na serwer filmy z podróży dronami nad różnymi obszarami.

Użytkownicy mogą dodawać swoje materiały wideo z YouTube'a. By inni ludzie mogli zobaczyć nagranie, najpierw musi ono przejść weryfikację przez obsługę witryny.

Niektóre rejony są sfilmowane naprawdę szczegółowo, podczas gdy inne, np. większość Rosji czy Afryka, są wielką dronową pustką.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wystawiając się na SWOIM prywatnym polu, w SWOIM prywatnym skąpym stroju, na POWSZECHNE Słońce czekam filmiku z moją skromną osobą. Czy debilom trzeba tłumaczyć kwestie prywatności? Chory ten Świat, gdzie paparazzi to "zawód" zamiast kategorii przestępcy. Google już raz "wtopił", a właściwie zapłacił odpowiednio. ;) Ciekaw jestem, jak rozwinie się to z dronami...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zgodnie z prawem (przynajmniej naszym) póki jesteś tylko elementem krajobrazu, to nie ma przeciwwskazań do uwieczniania i publikacji (to samo tyczy się osób publicznych czy imprez masowych\).

Share this post


Link to post
Share on other sites

No to powiedz proszę, dokąd jestem elementem krajobrazu? Prosty filtr graficzny może mnie wszak z niego wyciąć. :D Krajobraz mojej ziemi jest MÓJ. Gdybyś nie wiedział. :)

 

Edit: coraz mniej nieprywatnego krajobrazu (jeśli to miałeś na myśli; ewentualnie ustawodawca, na którego inteligencję, jak wiadomo...).

 

P.S. Brak informacji o Twojej cenzurze (sklejanie postów) wynika z trybu, w którym się logujesz.

 

Edit2: ciekaw jestem, co ustawodawca powie na zestrzeliwanie dronów nad swoją ziemią? :)

Mam na myśli lecące "nisko". Ale odpowiednią wysokość trudno znaleźć w prawodawstwie. :D

Kurczę, to niezły pomysł. No bo niby jak naprowadzacz udowodni wysokość, na jakiej leciał jego pie.. fajny dron? GPS nie daje tu dobrej dokładności. :D :D :D Czas kupować odpowiednią i legalną na te muchy broń. :) Może być niezła zabawa.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Musiano by najpierw stwierdzić przyczynę "awarii" i "zaginięcia" drona :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

No to powiedz proszę, dokąd jestem elementem krajobrazu?

 

To już zadanie dla sądu, by ocenił ile krajobrazu jest w krajobrazie.

 

Krajobraz mojej ziemi jest MÓJ. Gdybyś nie wiedział. :)

 

Nie ma to znaczenia. Przestrzeń powietrzna także? Jedyne co możesz ugrać, to naruszenie miru i brak poszanowania norm społecznych. Ewentualnie atakować prawem lotniczym.

 

Edit2: ciekaw jestem, co ustawodawca powie na zestrzeliwanie dronów nad swoją ziemią? :)

 

Zapewne powie, że musisz za to słono zapłacić.

 

P.S. Brak informacji o Twojej cenzurze (sklejanie postów) wynika z trybu, w którym się logujesz.

 

Po raz kolejny wysnuwasz całkowicie błędne wnioski. Na szczęście przyzwyczaiłem się. ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Masz rację wilk. Poza informacją o tym co powie ustawodawca. Nie od tego jest ustawodawca, tylko sąd po zgłoszeniu sprawy cywilnej.

W tej chwili prawo dopuszcza loty (w bezpośredniej widoczności) do celów prywatnych bez zezwolenia.

Od tego roku trzeba mieć zezwolenie na loty inne niż prywatne, np. filmowanie wesela przez firmę.

Istotna jest jeszcze waga BAL.

No i jeszcze inna sprawa. Odnośnie fotografowania ludzi, także nagrywania rozmów - w tej chwili przepisy są mocno niedoskonałe.

Astroboy słusznie zaważa że nie jest łatwo określić czy jakieś zdjęcie to zdjęcie osoby prywatnej czy jednak krajobrazu, i raczej nie da się tego rozstrzygnąć.

Według mnie niestety, technika jest jaka jest i chyba martwe prawo nie jest nikomu potrzebne. Może lepiej się oprzeć na zakazie fotografowania (bez zgody) z odległości mniejszej niż 2 m np? To już jest łatwiej określić.

Dobrze też chyba każdy sobie zdaję sprawę że mogę zrobić zdjęcie jakiegoś zamku z jakąś osobą w tle i jej twarzą ale jak udostępnie to w znakomitej rozdzielczości to każdy ściągający może sobie wyciąć twarz tej osoby i uzyska wynik jakby robiono zdjęcie tej osobie.

Dlatego właśnie uważam że przed zdjęciami się nie ochronimy, możemy się jednak po zmianie prawa ochronić przed naruszaniem naszej osobistej strefy przy fotografowaniu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wchodzenie z butami w moją prywatność też mi się nie podoba i co innego robić sobie zdjęcie z wakacji i trzymać w domu, a co innego publikować (choćby wrzucać na profil czy to facebook czy gdziekolwiek).

Kryterium nie powinna być odległość, a jakość.

Dozwolone powinno być publikowanie zdjęcia z uwiecznioną na nim osobą pod warunkiem, że nie została przekroczona maksymalna liczba pikseli pomiędzy oczami uwiecznionej osoby. Liczbę tą należy ustalić tak, aby rozpoznanie osoby nie było łatwe/jednoznaczne.

 

Jak to jest teraz z publikowaniem zdjęć, na których jest tylko profil?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wilk, mam jeszcze jedną wątpliwość (skoro tak chętnie udzielasz porad prawnych). Czy jeśli mój sąsiad zbuduje zdalnie sterowany poduszkowiec z kamerką i "wjedzie" nim na moją ziemię, to też mam nie strzelać? I też powoływać się na prawo lotnicze (bo na drogowe chyba nie bardzo)? ;)

 

Co do wysnuwania wniosków nie odniosę się publicznie. Może to kwestia kultury osobistej? ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hmm, rób jak chcesz ale nie dziw się wizycie Policji później, albo przesyłce z sądu dużo później. Czy Twoja posesja to jakaś strzelnica??

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czy w Polsce fajerwerki są zabronione? Wystarczy popracować nad precyzją. :D

"Posesja" nieco obraża moją ziemię. Moja ziemia jest troszkę większa. ;)

Wiem oczywiście co oznacza "possess". ;)

 

Edit: i muszę dodać, że równie jak moją ziemię, szanuję swoją prywatność. Moje cztery psy na "posesji" całkowicie zgadzają się ze mną. :D

Kurczę, muszę jednak uściślić. Moje psy właściwie nie są moje, bo są swoje. Wszystkie to znajdy (lub uratowane z łap idiotów). Ja im daję tylko jeść i czasem potarzam się z nimi po dywanie. Ale wcale nie uczyłem ich, by odgryzać cztery litery tym, którzy wejdą na moją ziemię. :D

 

Edit2: uprzedzając potencjalne zarzuty, ogrodzenie jest odpowiednie (choć "moje" dwa psy do owej odpowiedniości zapewne się uśmiechną ;)).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Masz rację wilk. Poza informacją o tym co powie ustawodawca. Nie od tego jest ustawodawca, tylko sąd po zgłoszeniu sprawy cywilnej.

 

Jasne, masz zupełną rację, zbyt duży skrót myślowy. :)

 

W tej chwili prawo dopuszcza loty (w bezpośredniej widoczności) do celów prywatnych bez zezwolenia.

 

To prawda, do wysokości zabudowy (lub drzew, zależy co wyższe) i tylko w linii wzroku.

 

Astroboy słusznie zaważa że nie jest łatwo określić czy jakieś zdjęcie to zdjęcie osoby prywatnej czy jednak krajobrazu, i raczej nie da się tego rozstrzygnąć.

 

To prawda. Ostatnio zauważyłem niepokojącą sytuację właśnie w związku z tymi ustawowymi wyjątkami. Otóż było to podczas pogrzebu Jaruzelskiego, w tłumie skandujących. Leciało to bodajże na TVN24 i trwało dobre kilkanaście minut. Kamerzysta niby utrwalał cały tłum osób zagłuszających, aczkolwiek przez ten czas w centrum kadru była tylko jedna osoba. Myślę, że mogłaby ona spokojnie rościć swoich praw, tak samo gdyby dronowy podglądacz Astroboya uwieczniał wyłącznie jego osobę (latał nad nim w kółko). W przypadku przelotu nie jest to żadne złamanie prawa (obowiązującego).

 

Czy jeśli mój sąsiad zbuduje zdalnie sterowany poduszkowiec z kamerką i "wjedzie" nim na moją ziemię, to też mam nie strzelać? I też powoływać się na prawo lotnicze (bo na drogowe chyba nie bardzo)? ;)

 

Wychodzisz teraz z zupełnie inną sytuacją i innymi paragrafami. Możesz poinformować go, że sobie nie życzysz jego obecności. Gdy nie posłucha, to możesz poprosić o interwencję policji i oskarżyć go o złośliwe niepokojenie, wywoływanie poczucia zagrożenia dla dóbr osobistych, naruszenie miru lub wtargnięcie. Możesz też poinformować go, że przebywanie na Twoim terenie i fotografowanie go jest odpłatne (no co? każdy może być modelem i po prostu ustalasz swoją stawkę ;)). Po opublikowaniu przez niego wówczas takiego filmu możesz dochodzić swoich roszczeń finansowych.

 

Co do głupot ze strzelaniem do kogoś, bez wywoływania z jego strony agresji na Twoje zdrowie, życie lub mienie, zwyczajnie się nie odniosę.

 

Czy w Polsce fajerwerki są zabronione? Wystarczy popracować nad precyzją. :D

 

Przestań proszę trollować. Czy jeśli Twój fajerwerk uszkodzi jakiś samochód lub wleci komuś za koszulkę, to też nie odpowiadasz?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Przestań proszę trollować. Czy jeśli Twój fajerwerk uszkodzi jakiś samochód lub wleci komuś za koszulkę, to też nie odpowiadasz?

 

Drogi Wilku, mogę próbować zrozumieć Twoje uprzedzenie (znam to przecież dogłębnie ;)), ale zarzut o trollowaniu jest całkowicie nie na miejscu. Sytuacja jest jak najbadziej realistyczna. Dron nad moim leżakiem albo poduszkowiec sąsiada w pobliżu tego ostatniego jest tak dalego od ogrodzenia, że żaden mój fajerwerk nie uszkodzi czyjegoś samochodu (chyba, że to samochód na mojej ziemi), ani nie wleci za koszulkę (chyba, że to złodziej zakradający się do mnie na mojej ziemi). Nie przekładaj proszę doświadczeń ze swojej posesji na innych.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Drogi Astroboyu, próbuję zrozumieć Twoją hipokryzję, gdy bezpardonowo czepiasz się nieścisłości w newsach lub rzucasz na ludzi za to, że piszą niemerytorycznie lub mają inny punkt widzenia, podczas gdy sam w dyskusji, w której sądziłem, że rozmawiamy serio wyskakujesz ze strzelaniem do dronów, szczuciem ludzi psami i wysadzaniem poduszkowców (dobrze, że nie pełnych węgorzy) fajerwerkami.

 

Nie przekładam, chodzi o to, że najwyraźniej nie rozumiesz, że sam działałbyś bezprawnie. Co innego gdyby sąsiad chciał Cię poduszkowcem rozjechać lub atakował owym dronem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ależ Wilku, tu sprawa jest chyba prostsza. Zacząłem od odwołania się do mojej prywatności, a Ty mnie wkomponowałeś w krajobraz. Podniosłem kwestię mojej prywatności. Tylko tyle w temacie. Jeśli nie widzisz nic złego w tym, żeby ktoś wsuwał przez lufcik wentylacyjny kamerkę do Twojej łazienki, to Twoja sprawa. Ale zdecydowanie nie moja.

Pozdrawiam.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Huh, jeśli w jednej linii stawiasz przelot drona rejestrującego krajobraz nad Twoją posesją z podglądaniem ukrytą kamerą, to faktycznie pozdrawiam. ;)

 

Tak, prywatność jest bardzo istotna, ale nie możesz zabronić ludziom zamykać oczu, gdy patrzą w Twoją stronę.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Huh, jeśli w jednej linii stawiasz przelot drona rejestrującego krajobraz nad Twoją posesją z podglądaniem ukrytą kamerą, to faktycznie pozdrawiam. ;)

Wilk, nie podejrzewam, by brakło Ci wyobraźni dotyczącej drona zawisającego na wysokości okna Twojej łazienki (jeśli masz tam okno - ja mam ;)). Nie zasłaniaj się proszę krajobrazem, bo rzecz naprawdę tyczy czego innego (od tego właśnie zacząłem).

 

Tak, prywatność jest bardzo istotna, ale nie możesz zabronić ludziom zamykać oczu, gdy patrzą w Twoją stronę.

Nie zabraniam. Jestem tylko za tym, by możliwe było odstrzeliwanie dronów/papazzi/poduszkowców, które starają się przekroczyć naturalną granicę jaką można zbudować (płot, zwłaszcza wysoki betonowy ;)).

 

Edit: no może jeśli chodzi o paparazzi, to byłbym nawet za odstrzeliwaniem z większej odległości (zasięg klasycznego karabinu ;)). Mogłoby to napędzić też nieco biznes - teleobiektywy vs. celowniki. :D

Share this post


Link to post
Share on other sites
drona zawisającego na wysokości okna Twojej łazienki

 

Ale przecież przerabiałem to już dobre kilka postów wcześniej. Istnieje znaczna różnica między przelotem takiego obiektu, a filmowaniem przede wszystkim Twojej kąpieli. Więc, by jasne stało się jaśniejsze - tak, w tym drugim przypadku jest to naruszenie Twojej prywatności zarówno w kc (prywatność) jak i w kk (podsłuch "podgląd"? ;)). Tym samym to sąd musi zdecydować ile krajobrazu jest w krajobrazie.

 

które starają się przekroczyć naturalną granicę jaką można zbudować

 

Zgadzam się, UAV-y to trochę nowe wyzwanie dla ustawodawcy. Szczególnie, że coraz łatwiej przekroczyć granicę pomiędzy modelarstwem czy hobby, a dokuczaniem komuś i podglądaniem.

 

Mogłoby to napędzić też nieco biznes - teleobiektywy vs. celowniki.

 

Tak, a bicie szyb daje pracę szklarzom.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Więc, by jasne stało się jaśniejsze - tak, w tym drugim przypadku jest to naruszenie Twojej prywatności zarówno w kc (prywatność) jak i w kk (podsłuch "podgląd"? ;)). Tym samym to sąd musi zdecydować ile krajobrazu jest w krajobrazie.

 

Jasne. Po dziesięciu latach walki w sądach, stracie sporej ilości pieniędzy (włosów już pewnie wiele stracić nie mogę), podważaniu opinii rzeczoznawców przez innych rzeczoznawców, gdzieś tam w końcu dowiem się, że sąsiad ma zamieścić w gazecie X przeprosiny dotyczące mojej osoby. Sąsiad już w tym czasie zbuduje siedem domów za kaskę z "gazetek". Wilk, wolę prosty strzał "fajerwerkiem". :D

W tym kraju (moja zdecydowana teza) ma się w czterech literach kwestię wolności (osobistej zwłaszcza).

 

Tak, a bicie szyb daje pracę szklarzom.

Owszem. Pierwsze w wyszukiwarkach, po wpisaniu "szklarz", pojawia się "pogotowie szklarskie". :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Prawo w naszym kraju to jeden problem.

Niemniej poza problemami prawnymi jest kwestia postępu cywilizacyjnego, którego przecież nie sposób zatrzymać.

I chyba zawsze postęp cywilizacyjny wiąże się z ograniczaniem naszej prywatności. Inaczej tego sobie nie wyobrażam.

W dawnych czasach jedyne sposoby rejestracji to: pamięć ludzka, rysunek, obraz, pismo i rzeźba.

Dziś tych sposobów jest więcej, są dokładniejsze i szybciej się je wykonuje.

I tego nie da się cofnąć. Tak samo nie da się tego kontrolować.

Drony dzisiejsze są spore i widoczne ale za kilkanaście lat to może być owad wielkości osy, który przeleci tak że nikt nie zauważy nawet.

 

Pozostaje pilnowanie w drugim momencie: publikacji. Niemniej wtedy mleko się już rozlało.

 

Myślę, że mogłaby ona spokojnie rościć swoich praw, tak samo gdyby dronowy podglądacz Astroboya uwieczniał wyłącznie jego osobę (latał nad nim w kółko).

Raczej nie. Istnieje instytucja domniemanej zgody podczas imprez, zgromadzeń o charakterze masowym i publicznym.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Niemniej poza problemami prawnymi jest kwestia postępu cywilizacyjnego, którego przecież nie sposób zatrzymać. I chyba zawsze postęp cywilizacyjny wiąże się z ograniczaniem naszej prywatności.

 

Tak i nie. Prawodawstwo nie musi pozostawać w średniowieczu. Rozwój niekoniecznie musi sprowadzać nas do kolonii mrówek. Rozwój broni palnej swego czasu pomógł w odpowiednio liberalnych krajach (termin, niestety, nazbyt źle rozumiany obecnie).

 

Drony dzisiejsze są spore i widoczne ale za kilkanaście lat to może być owad wielkości osy, który przeleci tak że nikt nie zauważy nawet.

 

Sądzę, że w normalnym kraju nikt nikogo nie będzie pozywał za to, że mój system "spalił" kilka nazbyt natrętnych much (ups, os :D).

 

Pozostaje pilnowanie w drugim momencie: publikacji. Niemniej wtedy mleko się już rozlało.

 

To jest właśnie chore. Ja mam pilnować, by jakiś debil wykorzystujący techniki nie łamał prawa? Sorki, ale to debilne. Od przestrzegania prawa są służby, na które płacimy podatki. Jestem za prostym prawem. ;)

 

Edit: właściwie nic nie stoi na przeszkodzie, by każda "osa" miała swój unikatowy numer. Gdyby za każdą spaloną "osę" na mojej ziemi słono musiał płacić jej nabywca, sytuacja szybko doszłaby do normalności. :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Istnieje instytucja domniemanej zgody podczas imprez, zgromadzeń o charakterze masowym i publicznym.

 

Wiem o tym, ale jeśli przez 5-10 minut zajmuje ta postać centralną 1/3 kadru, a resztę plecy i brzuchy innych osób, sporadycznie inne twarze, to jest to już raczej przesłanka o nadużyciu.

 

Ja mam pilnować, by jakiś debil wykorzystujący techniki nie łamał prawa? Sorki, ale to debilne. Od przestrzegania prawa są służby, na które płacimy podatki.

 

No i przestrzegają, gdy podpada to pod prawo karne. W cywilnym samemu musisz dochodzić swoich praw.

 

Wydaje mi się, że jesteś zwolennikiem liberalizmu, przynajmniej w kwestiach wolności obywatelskich, więc dziwi mnie to, że chcesz by to państwo niańczyło obywateli. Niestety oczekując tego oddajesz mu swoją wolność. Bo chyba nie chcesz regularnych patroli oddziałów szturmowych, okazjonalnych przeszukań na wszelki wypadek czy kamer na każdym rogu, tyle że tym razem państwowych? To jest kwestia kompromisu lub jego braku, dlatego też prawo nie powinno być opresyjne, aczkolwiek surowe.

 

 

 

Zresztą martwicie się dronem czy sąsiadem sapiącym na drzewie naprzeciw łazienki, podczas gdy: https://xkcd.com/1358/ :P

Share this post


Link to post
Share on other sites
Wydaje mi się, że jesteś zwolennikiem liberalizmu, przynajmniej w kwestiach wolności obywatelskich, więc dziwi mnie to, że chcesz by to państwo niańczyło obywateli.

 

Far from it. Sądzę, że w sporej części Świata (zwłaszcza Europie) zbyt dużo jest państwa w państwie. Swoje zdanie już wyraziłem. Gdyby państwo nie zabraniało mi samemu chronić swojej ziemi (kilka celnych strzałów w zbyt nisko lecące drony chyba skutecznie zniechęci natrętów?), system prawny byłby prostszy. Nie trwonilibyśmy też czasu i pieniędzy na obronę bandytów.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja tam podtrzymuję że rozwój nieubłaganie ogranicza prywatność. To że na przestrzeni dziejów pojawiają się i czasem rodzynki dające nam większą prywatność nie zmienia faktu że prywatność ulega ciągle ograniczeniu.

O ile lepszą prywatność mieliśmy bez komputerów i internetu?

Ale wynaleziono i jedno i drugie i tej powstałej przepaści nie da się zasypać ani regulacjami ani postępem. Można jedynie ograniczyć straty.

Tak samo o wiele większa była prywatność bez aparatów dla każdego.

Teraz zaś pojawiają się drony.

Można nieznacznie poprawić prywatność ustawodawczo i poprzez technologię ale wyrwy są zbyt duże.

Następny etap to przykładowo dron-mucha. I sobie możesz strzelać ile chcesz. Powodzenia.

Tak samo nie rozumiem tego że:

Ja mam pilnować, by jakiś debil wykorzystujący techniki nie łamał prawa? Sorki, ale to debilne. Od przestrzegania prawa są służby, na które płacimy podatki.

Od przestrzegania prawa to są obywatele a nie służby. Służby są od pilnowania przestrzegania prawa.

Jeśli chcesz aby służby pilnowały i cywilnej części kodeksu karnego to oczywiście jest to możliwe pod warunkiem że tak ze 100 razy zwiększysz nakłady na służby i dasz im możliwość nieograniczonej wręcz ingerencji w swoją prywatność. Np. kamery służbowe w Twojej sypialni i łazience. Wtedy będą służby mogły np. wykryć fakt że nie chciałeś ale dziewczyna, żona Cię przymusiła. Inaczej pozostaje tylko droga cywilna. Czy to jasne?

Sprawy cywilne wydzielono między innymi z tego powodu że są problemy z ich ściganiem bez zgłoszenia przez osobę cywilną.

Są to sprawy w rodzaju: słowo jednego przeciwko drugiemu, no chyba że przy każdym spotkaniu ludzi wprowadzić obowiązkowy udział służb. Wtedy są podstawy aby kwalifikować coś jako sprawę karną. Podałem tylko przykład z prawie nieograniczonego zbioru.

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Thikim, ja bardzo wątpię w tę korelacją między rozwojem a ograniczaniem swobód. Ku rozwadze: pamiętasz może pomysł, by obywatelom w USA wszczepiać podskórne chipy identyfikujące? Nie pamiętam statystyki, ale ok. połowy społeczeństwa była za tym - dobrowolnie! (to odbywało się jeszcze na fali 11.09. i "walki z terroryzmem"; przerażające!!!). Myślę, że to nie jest kwestia korelacji, tylko akceptacji przez obywateli pewnych głupot (poprzewracało się ludziom, oj poprzewracało - z dobrobytu pewnie jak powiedziałby mój dziadek. O imitatores, servum pecus!). Co do Internetu, to krótko - this is the war. ;)

O ograniczaniu swobód, to przypomina mi się czarnowidztwo - kolej żelazna też miała ponoć zmniejszać mleczność krów. :D

W kwestii dronów-much, to już napisałem. Na każdą broń znajdzie się remedium. Jeśli państwo nie będzie mi zabraniać, bym mógł używać skutecznych metod rozwalania tego paskudztwa, to bądź pewien, odpowiednia nisza w biznesie zrobi swoje.

 

Tak samo nie rozumiem tego że: [...JA...]

Od przestrzegania prawa to są obywatele a nie służby. Służby są od pilnowania przestrzegania prawa.

To napisałem ja, nie Wilk. ;) Ok, widzę (po raz drugi) - był to zbytni skrót myślowy. Thikim, jeśli obywatele mają być od przestrzegania prawa (w zasadzie się zgadzam), to chyba nie zaczniemy bawić się w kwestie znajomości prawa... Bo okaże się, że przeciętny obywatel nie zna prawa. :) Prawnicy po wielu latach studiów też nie ogarniają tematyki w całej jej rozległości. :D

Powtórzę to, co napisałem:

Jestem za prostym prawem. ;)

Oczywiście jasne, że "ignorantia legis non excusat", ale czy widzisz problem w tym, by jakikolwiek kodeks nie był odpowiednio prosty i ogarnialny dla przeciętnego człowieka? Psychologia doskonale tłumaczy, że właściwie wszyscy wiemy, co jest "złe". Wtedy każdy będzie cieszył się prostą i oczywistą formułą: "dura lex, sed lex". :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Polski startup pracuje nad uniwersalnymi stratosferycznymi dronami. W kwietniu wykonał lot elektrycznym, bezzałogowym samolotem na wysokości ponad 24 km. Takie drony mają niedługo pozwalać na prowadzenie licznych badań naukowych, obrazowanie Ziemi, a nawet zastępowanie satelitów.
      W niedzielę, 18 kwietnia, bezzałogowy samolot firmy Cloudless, o pięciometrowej rozpiętości skrzydeł, po godzinnym wznoszeniu pod specjalnym balonem rozpoczął autonomiczny lot na wysokości ponad 24 km. Po 2,5 godzinnej podróży precyzyjnie wylądował w założonym wcześniej miejscu.
      Celem lotu było przebadanie w warunkach rzeczywistych prototypu najnowszego, relatywnie dużego samolotu o wysokim udźwigu, który będzie mógł zabierać na pokład aparaturę badawczą – mówi PAP inż. Piotr Franczak, który jest także pilotem.
      To już kolejny stratosferyczny lot drona przeprowadzony przez dwójkę inżynierów Piotra Franczaka i Krzysztofa Bujwida. Wcześniej udało im się wprowadzić mniejszy, bezzałogowy samolot na wysokość 27 km.
      Taki pułap stanowi szczególne wyzwanie ze względu na wyjątkowo rozrzedzone powietrze, w którym samolot musi się utrzymać. Twórcy Cloudless wyjaśniają, że na tej wysokości panują nieco podobne warunki, jak na Marsie. To jednak nie rekordy wysokości są tym, na czym nam zależy. Chcemy latać powyżej zjawisk pogodowych, ponieważ to gwarantuje 100 proc. dostęp do promieni słonecznych niezależnie od pogody, a docelowo nasze drony mają być zasilane słonecznie – wyjaśnia inż. Franczak.
      Stratosferyczne bezzałogowce będą mogły bowiem prowadzić rozmaite badania naukowe z różnych dziedzin – np. meteorologii, ochrony środowiska, czy inżynierii kosmicznej. Wystarczy tylko podpiąć do samolotu odpowiednią aparaturę, aby zmierzyć np. stężenie ozonu czy pyłów.
      Pierwsze badania mogą rozpocząć się już niedługo. Nawiązaliśmy już współpracę z Instytutem Technologiczno-Przyrodniczym. Wspólnie analizujemy dziedziny, w których można wykorzystać naszego drona – opowiada współzałożyciel Cloudless.
      Inny temat to teledetekcja, czyli obrazowanie Ziemi. Docelowo chcielibyśmy prowadzić obserwacje Ziemi z pomocą kamer, czy nawet tworzyć mapy o większej dokładności niż tworzone z pomocą technik satelitarnych. Na przykład podczas jednego lotu można byłoby stworzyć precyzyjną mapę całego miasta i to całkowicie polskim sprzętem – wyjaśnia specjalista.
      Twórcy Cloudless mają jednak jeszcze ambitniejszy cel - chcą stworzyć stratosferyczne drony, które staną się pseudosatelitami. Solarne samoloty teoretycznie może bowiem unosić się w przestworzach nawet rok bez lądowania. Będą pełniły podobne funkcje, jak orbitalne satelity, tylko poruszając się wielokrotnie bliżej Ziemi. W wielu dziedzinach da im to przewagę - np. będą mogły fotografować powierzchnię z bliższej odległości.
      Stratosferyczne drony są przy tym nieporównanie tańsze od satelitów. To jest największy cel tego projektu. Mamy już przeprowadzone odpowiednie obliczenia i według analiz takie pseudosatelity będą mogły działać. Będą mogły latać całą dobę - w ciągu dnia panele słoneczne będą dawały energie do lotu, jak i do ładowania akumulatorów wykorzystywanych nocą – wyjaśnia inż. Franczak.
      Nad podobnymi konstrukcjami pracuje już m.in. Airbus i BAE systems. Chcemy pokazać, że w Polsce też można to zrobić – dodaje. Cloudless zapewnia, że do rozpoczęcia wielu badań naukowych, np. z zakresu meteorologii czy badań kosmicznych, firma jest gotowa już dzisiaj. Rozpoczęcie działań z zakresu teledetekcji, czyli zdalnej obserwacji Ziemi, ma być możliwe za rok.
      Na budowę unoszących się miesiącami pseudosatelitów potrzeba nieco więcej czasu. Zajmie to więcej niż rok lub dwa. Wiele zależy też od inwestorów, których właśnie poszukujemy – mówi inż. Franczak.
       


      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Perseverance wybrał się na pierwszą wycieczkę po powierzchni Marsa. Łazik przed kilkoma dniami łazik przejechał 6,5 metra. Był to przejazd testowy, jedna z najważniejszych prób, którym obecnie poddawane jest urządzenie. Od czasu wylądowania specjaliści z NASA sprawdzają wszystkie systemy Perseverance'a. Gdy już urządzenie podejmie normalną pracę, będzie jednorazowo przejeżdżał 200 metrów lub więcej.
      Jeśli chodzi o poruszanie się na kołach po innej planecie, zawsze trzeba przeprowadzić taki pierwszy test, w czasie których mierzy się kilka istotnych parametrów. Po raz pierwszy sprawdzaliśmy, jak sprawuje się napęd łazika na Marsie. Wszystkie sześć kół działało idealnie. Jesteśmy teraz pewni, że napęd działa i zabierze nas wszędzie, gdzie tylko w ciągu najbliższych dwóch lat zażyczą sobie naukowcy, mówi Anais Zarifian, która z zespołu inżynieryjnego odpowiedzialnego za napęd.
      Test trwał 33 minuty. Najpierw łazik pojechał 4 metry do przodu, następnie w miejscu zakręcił o 150 stopni w lewo, by później cofnąć się o 2,5 metra do nowego tymczasowego miejsca postoju.
      To nie jedyne prace, które przeprowadzono na Perseverance. Pod koniec lutego kontrola misji zaktualizowała oprogramowanie łazika. To, które były wykorzystywane podczas lądowania, zostało zastąpione programem potrzebnym do prowadzenia badań naukowych. Później sprawdzono działanie kilku instrumentów naukowych oraz wysunięto z masztu dwa czujniki wiatru. Bardzo ważnym elementem testu było sprawdzenie działania robotycznego ramienia. Naukowcy badali je przez dwie godziny, wyginając na różne strony wszystkie pięć przegubów. Test przebiegł pomyślnie, co oznacza, że łazik jest zdolny do pobierania próbek i umieszczania ich w urządzeniach badawczych.
      W najbliższym czasie inżynierowie będą przeprowadzali bardziej szczegółowe testy i dokonywali kalibracji urządzeń naukowych. Łazik będzie przebywał większe odległości oraz pozbędzie się osłon, które chroniły podczas lądowania system pobierania próbek oraz helikopter Ingenuity. Odbędzie się też test samego helikoptera, który będzie pierwszą w historii próbą lotu śmigłowego w atmosferze innej planety.
      Jednak Perseverance nie ogranicza się jedynie do testów. Łazik, wyposażony w najbardziej zaawansowane kamery, jakie człowiek dostarczył na Marsa, przesłał już około 7000 zdjęć Czerwonej Planety. Zdjęcia przesyłane są za pośrednictwem Deep Space Network, a niebagatelną rolę odgrywają orbitery krążące wokół Marsa. Ich pomoc jest nieoceniona. Gdy oglądamy piękne zdjęcia z Jezero, musimy zdawać sobie sprawę, że w ich przekazaniu brała udział cała gromada marsjan. Każda fotografia z Perseverance jest przesyłana za pomocą Trace Gas Orbiera Europejskiej Agencji Kosmicznej lub należących do NASA satelitów MAVEN, Mars Odyssey lub Mars Reconnaissance Orbiter. To bardzo ważni partnerzy w naszym programie eksploracji i odkryć, mówi Justin Maki, główny inżynier odpowiedzialny za wykonywanie zdjęć przez łazik.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Naukowcy z Murdoch University oraz Departamentu Bioróżnorodności, Ochrony Przyrody i Atrakcji Australii Zachodniej (WA DBCA ) jako pierwsi na świecie zdobyli nagranie, które dokumentuje, jak wygląda atak rekina z perspektywy żółwia. Artykuł na ten temat ukazał się w piśmie Ecology.
      Cała interakcję uwieczniono dzięki nowym inteligentnym znacznikom, przypominającym połączenie kamery sportowej z urządzeniem monitorującym aktywność.
      Jenna Hounslow, doktorantka w Instytucie Harry'ego Butlera, podkreśla, że nie ma niczego dziwnego w tym, że rekin tygrysi próbuje upolować żółwia morskiego, w końcu żółwie stanowią ważną część diety tych drapieżników. Zaskoczyło mnie jednak to, że żółw [natator] agresywnie się bronił, próbując ugryźć atakującego żarłacza.
      W ramach projektu uczeni badają w Roebuck Bay w Australii Zachodniej zachowania żółwi związane z żerowaniem. Agresja i walka mogą być niedostrzeżonymi wcześniej zachowaniami żółwi morskich, gdyż dokumentowanie zwierzęcego punktu widzenia przez dłuższy czas stało się wykonalne dopiero ostatnio - podkreśla Hounslow.
      Dr Sabrina Fossette z WA DBCA dodaje, że wiele aspektów cyklu życiowego żółwi australijskich (Natator depressus) pozostaje dla nauki tajemnicą. Dzięki tej nowej technologii zyskujemy niespotykany dotąd wgląd w poczynania żółwi w czasie, gdy przebywają w morzu, z dala od plaż wylęgu; to najpokaźniejsza, a jednocześnie najsłabiej poznana, część ich życia.
      Przez spłaszczenie pancerza żółw morski nie jest w stanie schować do niego głowy, kończyn ani ogona, tak jak to robią jego lądowi oraz słodkowodni kuzyni. Podejrzewamy, że agresywne zachowanie to sposób na zmniejszenie ryzyka bycia zjedzonym w sytuacji, gdy pancerz nie zapewnia pełnej ochrony. W sfilmowanej sytuacji żółw był w stanie wymknąć się rekinowi niedraśnięty.
       


      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Naukowcy z University of Washington stworzyli Smellicopter, autonomicznego drona, który wykorzystuje czułki ćmy do nawigowania w stronę źródła zapachu. Takie drony mogłyby dostać się w miejsca niedostępne lub niebezpieczne, lokalizując wyciek gazu, ofiary katastrof, materiały wybuchowe itp.
      Stworzone przez człowieka czujniki zapachu nie mają najmniejszych szans z naturą, mówi główna autorka badań, doktorantka Melanie Anderson. Dzięki wykorzystaniu w Smellicopterze prawdziwych czułków ćmy mogliśmy skorzystać zarówno z olbrzymiej czułości organizmów naturalnych, jak i z robotycznej platformy, której pracę możemy kontrolować.
      Komórki w czułkach ćmy wzmacniają sygnały zapachowe. Ćma ma bardzo wydajny mechanizm, pojedyncza molekuła może wywołać reakcję licznych komórek. To niezwykle wydajny, precyzyjny i szybki proces, dodaje profesor Thomas Daniel, promotor Anderson.
      Naukowcy wykorzystali czułki zawisaka tytoniowego (Manduca sexta). Zwierzęta były usypiane w zamrażarce przed odcięciem czułków. Po usunięciu czułki działały przez cztery godziny, a czas ten można wydłużyć utrzymując je w niskiej temperaturze. Do czułków dołączono okablowanie podłączone do obwodu elektrycznego. W ten sposób można było mierzyć uśredniony sygnał przekazywany przez wszystkie komórki czułków. Takie urządzenie porównano z wydajnością całkowicie sztucznego czujnika zapachów. Okazało się, że ten przygotowany na potrzeby Smellicoptera działa znacznie szybciej.
      Podstawą do zbudowania Smellicopetera był niewielki opensource'owy dron z czterema wirnikami, do którego użytkownik może dodawać nowe elementy. Uczeni wyposażyli go w dwa dodatkowe stateczniki, dzięki którym był ciągle skierowany pod wiatr.
      Z robotycznego punktu widzenia, to genialne rozwiązanie. Klasyczne podejście do robotyki zakłada dodawanie kolejnych czujników i ewentualnie stworzenie wymyślnego algorytmu lub maszynowego uczenia się do wyczuwania kierunku wiatru. A tu okazuje się, że wystarczy dodać stateczniki, stwierdza współautor badań profesor Sawyer Fuller.
      Również sposób pracy Smellicoptera jest bardzo prosty. Naukowcy określają tylko pewien zakres sygnałów, których ma poszukiwać. Wypuszczony z ręki dron najpierw leci w lewo na określoną odległość. Jeśli jego drogi nie przetnie żaden zapach mieszczący się w zakresie, zawraca i leci w prawo. Gdy zaś trafi na zapach, leci w jego kierunku.
      Dzięki czterem czujnikom na podczerwień, z których każdy próbkuje otoczenie 10 razy na sekundę, dron potrafi omijać przeszkody. Ponadto Smellicopter nie korzysta z GPS-a a z niewielkiej kamery. Widzi więc otoczenie, dzięki czemu może pracować w pomieszczeniach, pod ziemią czy w rurociągach.
      W czasie testów naukowcy wykorzystali fakt, że czułki ćmy w sposób naturalny są wrażliwe na zapachy kwiatów. Jednak naukowcy mają nadzieję, że w przyszłości uda się całość dostroić do innych zapachów, jak np. dwutlenek węgla wydychany przez osobę uwięzioną pod gruzami czy sygnatury chemiczne środków wybuchowych.
      Odnajdowanie źródła zapachu to idealne zadanie dla niewielkich dronów. Duże urządzenia są w stanie zabrać na pokład całą masę czujników i za ich pomocą budować mapę otoczenia. W małej skali tego nie robimy. Jedyne, czego potrzebujemy, by odnaleźć źródło zapachu to możliwość ustawienia się w jego kierunku i omijania przeszkód. Nie musimy mieć do tego zaawansowanych czujników. Wystarczy czujnik zapachu. A Smellicopter jest w tym naprawdę dobry, mówi Fuller.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Nowa sieć superautostrad w Układzie Słonecznym pozwoli na podróże znacznie szybciej niż dotychczas. Odkryte właśnie trasy umożliwiają kometom i asteroidom pokonanie odległości pomiędzy Jowiszem a Neptunem w czasie krótszym niż dekada i umożliwiają przebycie 100 jednostek astronomicznych szybciej niż w ciągu wieku. Trasy te mogą zostać użyte przez pojazdy kosmiczne do dość szybkiego dotarcia na skraj Układu Słonecznego. Ich odkrycie pozwoli też lepiej zrozumieć zagrożenia ze strony obiektów, które mogą zderzyć się z Ziemią.
      Artykuł The arches of chaos in the Solar System opublikowany na łamach Science Advances opisuje dokonane obserwacje struktury dynamicznej tych tras, które tworzą serię połączonych łuków wewnątrz tzw. rozmaitości przestrzennej, rozciągającej się od pasa asteroid poza Uran. Ta specyficzna autostrada pozwala obiektom znajdującym się w Układzie Słonecznym na pokonanie w ciągu dziesięcioleci trasy, której przebycie – z uwzględnieniem całej dynamiki Układu Słonecznego – zajmuje tysiące lub miliony lat.
      Najbardziej widoczne z tych łukowatych struktur są powiązane z Jowiszem i jego silnym wpływem grawitacyjnym. Cała populacja komet z rodziny Jowisza, których obieg jest krótszy niż 20 lat, oraz Centaury, są w olbrzymim stopniu kontrolowane przez rozmaitości przestrzenne. Niektóre z nich zderzają się z Jowiszem lub są wyrzucane poza Układ Słoneczny.
      Na ślad tych struktur naukowcy wpadli analizując orbity milionów obiektów w Układzie Słonecznym i sprawdzając, jak orbity te wpasowują się w już znane kosmiczne autostrady. Potrzebne są jeszcze kolejne badania, które pozwolą dokładnie określić, w jaki sposób możemy wykorzystać te autostrady do wysyłania pojazdów pozaziemskich oraz w jaki sposób rozmaitości przestrzenne zachowują się w pobliżu Ziemi. To z kolei może mieć znaczenie zarówno dla określenie ryzyka zderzeń Ziemi z asteroidami czy zachowania coraz większej liczby sztucznych obiektów znajdujących się w układzie Ziemia-Księżyc.
       


      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...