Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
Mariusz Błoński

Profesor Szymon Malinowski z Zakładu Fizyki Atmosfery UW oraz PerfectGreyBoy, autor bloga DoskonaleSzare

Recommended Posts

Naszymi kolejnymi gośćmi będą profesor Szymon Malinowski, kierownik Zakładu Fizyki Atmosfery Instytutu Geofizyki Uniwersytetu Warszawskiego oraz PerfectGreyBoy, autor traktującego o klimacie bloga DoskonaleSzare. Pomogą nam rozstrzygnąć wiele wątpliwości dotyczących np. kwestii związanych z globalnym ociepleniem. Zapraszamy do zadawania pytań.

Share this post


Link to post
Share on other sites

W jakimś wywiadzie słyszałem, że naukowcy prognozujący wzrost średnich temperatur w wyniku emisji przez ludzkość gazów cieplarnianych próbowali stworzone przez siebie algorytmy zastosować do historycznych okresów. I co dziwne obliczone wahania temperatur nie odpowiadały tym z historii, a mimo wszystko nadal oni twierdzą że klimat ociepli się o ileś stopni. Dlaczego ? Czy nie powinni zweryfikować swoich algorytmów, tak by były one sprawdzalne w poprzednich wiekach/okresach dziejów ziemi?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chętnie bym się dowiedział, czy naukowcy zaprzeczający antropogenicznym przyczynom GO przedstawiają na tyle mocne argumenty, których zwolennicy tej teorii nie potrafią obalić.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mnie zastanawia zaś o co tyle paniki. W dziejach planety dochodziło do różnych wydarzeń klimatycznych, zlodowaceń, dryfów kontynentalnych, upadków meteorytów. Gatunki wymierały, inne właśnie dzięki temu ewoluowały. Wiadomo, nikt nie chce zagłady naszej cywilizacji, a przynajmniej własnej osoby, ale zmiany te nie spowodują anihilacji Ziemi. ;) Ziemia przetrwa, naturalna kolej rzeczy. W żadnym razie nie twierdzę jednak, że nie mamy dbać o środowisko naturalne, ale tak naprawdę pomimo, iż zbieramy masę danych klimatycznych, to wyciąganie wniosków jest wciąż w powijakach, czego przykładem jest sam podział w środowiskach naukowych. Szanse na to, że Ziemia zmieni się w „suchego” Marsa czy cieplarnianą Wenus są praktycznie zerowe. Najprawdopodobniejszym skutkiem dalszego ocieplenia będzie zapewne dalsze rozregulowanie się pór roku, masowe cielenie się lodowców, gwałtowne chłodzenie prądów oceanicznych i zapoczątkowanie kolejnego zlodowacenia. Ot, kolejny cykl. Bardziej martwiłbym się o zapylenie i toksyczność atmosfery, emisję freonów, słabe uświadamianie o zanieczyszczeniach płynących z obecnych źródeł energetycznych i wciąż powolny rozwój „zielonej” energii. Szczytem hipokryzji jest zaś ustalanie limitów emisyjnych, podczas gdy państwa mogą między sobą handlować tymi pakietami. Walka z GO przypomina mi niestety bardziej próbę powstrzymania tsunami wiaderkiem, i to wyjątkowo kosztownym wiaderkiem.

  • Upvote (+1) 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Najprawdopodobniejszym skutkiem dalszego ocieplenia będzie zapewne dalsze rozregulowanie się pór roku, masowe cielenie się lodowców, gwałtowne chłodzenie prądów oceanicznych i zapoczątkowanie kolejnego zlodowacenia.

 

Z czym nie ma wielkiego problemu bo przecież potrafimy wpływać na klimat. Jak za zimno to sobie CO2 wyprodukujemy albo przemalujemy zwrotniki na czarno a jak za ciepło to się krzemiany czy siarczany rozpyli. Wiele osób będzie zadowolonych z własnych działkowych mandarynek :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zastanawia mnie też, co PerfectGreyBoy i profesor Malinowski sądzą o atmosferze wokól GO. Czy uważają, że możliwa jest normalna naukowa dyskusja, skoro tematyka dawno przestała być naukowa i stała się przedmiotem sporu ideologicznego. Czy w taka sytuacja nie utrudnia badań oraz obietywnej wymiany poglądów pomiędzy naukowcami reprezentującymi różne poglądy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zastanawia mnie też, co PerfectGreyBoy i profesor Malinowski sądzą o atmosferze wokól GO. Czy uważają, że możliwa jest normalna naukowa dyskusja, skoro tematyka dawno przestała być naukowa i stała się przedmiotem sporu ideologicznego. Czy w taka sytuacja nie utrudnia badań oraz obietywnej wymiany poglądów pomiędzy naukowcami reprezentującymi różne poglądy.

Jestem sceptykiem, część naukowców i pseudoekologów jest zbyt ślepa i trudno dla nas oddzielić ziarna od plew. Musi zdarzyć się coś wielkiego, albo poczekać dekadę, aby odejść od jednej albo od drugiej tezy, bo na jedno i na drugie nie ma niezbitych dowodów.

 

PS. Nie obrażając nikogo to w mojej opinni większość ekologów jest pseudoekologami, a duża część dała sobie wcisnąć kit od wielkich korporacji które lobbują rozwiązania "eko-". Jak wytłumaczyć to że prawie nikt w Polsce nie walczy z emisją toksycznych pyłów, ścieków substancji, ze spalaniem byle czego w piecach węglowych, z dzikimi wysypiskami, zasyfionymi lasami, słabym recyklingiem ? Zamiast tego większość "ekologów" walczy nieszkodliwym CO2, oczyszczonym z wszelkich toksycznych substancji.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak to nie walczy? Oczywiście, że walczy. Ale media nagłaśniają wybrane kwestie. Teraz nagłaśniają globalne ocieplenie i to przede wszystkim dociera do ludzi. Ale różne organizacje i grupy ekologów pracują nad bardzo różnymi rzeczami.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak to nie walczy? Oczywiście, że walczy. Ale media nagłaśniają wybrane kwestie.

Yyy, ja takich nie znam... poważnie to chyba jakiś margines prawdziwych ekologów.

Teraz nagłaśniają globalne ocieplenie i to przede wszystkim dociera do ludzi.

To kiedy zaczną nagłaśniać to że przez własną głupotę emitujemy do środowiska całą masę kancerogennych substancji. Ostatnio słyszałem o tym problemie na m.in. Śląsku gdzie ludzie palą w piecach wszystkim, jednak w kilku programach na ten temat nie było żadnego ekologa.

Dlaczego powiedzmy przez rok polscy ekolodzy nie skupią się na sprawie upowszechniania recyklingu ? Dlaczego w tym względzie nie chcemy się upodobnić do naszych zachodnich sąsiadów ? dlaczego chcemy się tylko upodobnić w sprawach które mogą zaszkodzić naszej gospodarce? Jestem pewny że gdyby ekolodzy urządzili wspólnie ogólnopolską kampanię + jakieś wnioski ustawodawcze które zwiększałyby recykling i zwiększały kary za szkody na środowisku sprawa mogłaby być szybko załatwiona.

Na media nie ma co zwalać.

Gdyby podczas zjawiska smogu urządzili jakieś pikiety lub inne ciekawe akcje gwarantuje że media szybko podłapałyby temat.

Ale różne organizacje i grupy ekologów pracują nad bardzo różnymi rzeczami.

Możliwe, tylko ja tego nie widzę. Po Dniu Ziemi, czy Sprzątaniu świata jest tak samo brudno jak przed. Nikt nie alarmuje że wcale nie poprawia się świadomość ekologiczna wśród młodzieży, szczególnie w biedniejszych regionach. Władza ustawodawcza wprowadza tylko to co wymusi Unia.

 

Może moje wrażenie jest subiektywne ale często w Polsce ekolog <> patriota. W Polsce ekolodzy uaktywniają się nie wtedy kiedy naprawdę natura może ucierpieć, tylko wtedy gdy mamy szanse poprawiać nasze bezpieczeństwo energetyczne, co też przeszkadza innym państwom w pociąganiu innym państwom za sznurki (Rosja/Niemcy). Wnioski nasuwają się same co się tylko potwierdza w obserwacjach:

http://www.wykop.pl/...polskim-lupkom/

podobnie jest z atomem, bardzo łatwo jest wynająć ludzi którzy porozdają ulotki że przez elektrownię atomową "krowy przestają doić" i robić ludziom wodę z mózgu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ciekaw jestem, na ile obaj panowie szacują prawdopodobieństwo, że mamy do czynienia z globalnym ociepleniem, a na ile, że jest ono powodowane przez człowieka.

I czy warto z nim walczyć? Czy wiemy, jakie będzie ono miało skutki?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest
This topic is now closed to further replies.

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Celowa działalność rdzennych mieszkańców Ameryki Północnej miała większy wpływ na lasy na wschodnim wybrzeżu niż klimat, wynika z badań przeprowadzonych przez profesora Marca Abramsa z Pennsylvannia State University.
      Rdzenni Amerykanie świetnie zarządzali szatą roślinną i możemy się w tym względzie wiele od nich  nauczyć. Wiedzieli, jak doprowadzić do regeneracji roślin, którymi się żywili, jak zapewnić pożywienie zwierzętom, na które polowali. W tym celu regularnie wypalali lasy, mówi uczony.
      Abrams od 30 lat bada jakość obecnych i dawnych lasów na wschodzie Stanów Zjednoczonych. Zauważył, że od co najmniej 2000 lat lasy te były regularnie wypalane, co doprowadziło do zdominowania ich przez gatunki drzew zaadaptowane do obecności ognia. Gdy rdzenni mieszkańcy tych terenów zostali z nich wyparci, a mieszkańcy USA przestali wypalać lasy, rozpoczęły się zmiany, które doprowadziły do tego, że gatunki takie jak dąb, orzesznik i sosna zaczęły zanikać.
      Wciąż trwa spór o to, czy skład lasów został zdeterminowany głównie przez klimat czy działalność człowieka, ale nowe badania dowodzą, że celowe pożary powodowane przez człowieka były głównym czynnikiem decydującym o tym, jak wyglądały lasy na Wschodzie. To bardzo ważna wiedza, gdyż obecnie zmiany klimatyczne coraz bardziej zaprzątają uwagę naukowców, stwierdza Abrams.
      Uczony podkreśla, że wyniki jego badań nie mają odniesienia do innych regionów. Na zachodzie USA to klimat decydował o składzie lasów. Tamten region doświadczał bowiem większych upałów i większych susz.
      W czasie swoich badań Abrams i jego zespół analizowali pyłki i węgiel drzewny przed setek i tysięcy lat, a uzyskane wyniki porównywali ze współczesnymi danymi dotyczącymi składu lasów. Przyjrzeli się siedmiu typom lasów występujących w północnych i centralnych regionach wschodu Stanów Zjednoczonych.
      Badacze zauważyli, że w lasach najbardziej wysuniętych na północ współczesne dane wskazują na znaczące zmniejszenie się liczby buków, sosen, choin i modrzewi, a znaczny wzrost populacji klonu, jesionu, dębu i jodły. Z kolei lasy położone bardziej na południe były historycznie zdominowane przez dąb i sosnę, a w czasach współczesnych doszło do spadku liczby dębów i kasztanów, zwiększyła się za to liczebność klonu i brzozy.
      Współczesne lasy są zdominowane przez gatunki które są lepiej przystosowane do chłodnego klimatu, lepiej tolerują cień, nie radzą sobie z suszą i ogniem. Liczebność takich gatunków ulega zmniejszeniu gdy las jest regularnie wypalany. Gatunki takie jak dąb zajmują obszary, gdzie dochodzi do pożarów lasów. Co więcej, współczesne zmiany składu lasów powodują, że są one bardziej podatne na susze i pożary, mówi uczony.
      W czasie badań naukowcy wykorzystali też dane dotyczące liczebności populacji. Okazało się, że po setkach lat dość stabilnego poziomu wypalania lasów przez niewielką populację Indian w tym regionie doszło do gwałtownego zwiększenia liczby pożarów, a zjawisko to było związane z europejskim osadnictwem w XIX wieku. Ponadto, jak się okazało, nieliczni rdzenni mieszkańcy tych terenów byli w stanie wypalać duże obszary i robili to regularnie.
      Po roku 1940 doszło do znacznego ograniczenia liczby pożarów, to znacząco wpłynęło na lasy. Od czasu, gdy zaczęto regularną kampanię zapobiegania pożarom lasów, niemal przestało do nich dochodzić, co w znaczny sposób odbiło się na lasach. Przeszliśmy od umiarkowanej liczby pożarów, poprzez zbyt dużą ich liczbę do niemal zaniku pożarów lasów. Musimy wrócić do umiarkowanego wypalania w celu lepszego zarządzania szatą roślinną, mówi uczony.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Z artykułu opublikowanego na łamach PNAS (Proceedings of the National Academy of Sciences) dowiadujemy się, że ludzkość doprowadziła do odwrócenia trwającego od co najmniej 50 milionów lat długoterminowego trendu ochładzania naszej planety.
      Do roku 2030 klimat Ziemi może przypominać ten z połowy pliocenu, sprzed ponad 3 milionów lat. Jeśli zaś nie zmniejszymy emisji gazów cieplarnianych, to do roku 2150 będzie klimat będzie przypominał eocen, epokę sprzed 50 milionów lat. Do tak dramatycznych zmian człowiek może doprowadzić w ciągu dwóch wieków.
      Jeśli myślimy o przyszłości w kategoriach przeszłości, to musimy stwierdzić, że wkraczamy na terytorium nieznane ludzkości. Zmierzamy w kierunku dramatycznych zmian w bardzo krótkim czasie, w ciągu kilku wieków odwracamy długoterminowy trend ochłodzenia, mówi Kevin Burke, główny autor badań.
      Wszystkie gatunki na Ziemi pochodzą od przodków, którzy przetrwali eocen i pliocen. Nie wiemy jednak, czy współczesna flora i fauna oraz człowiek są w stanie zaadaptować się do tak szybkich zmian, jakie obecnie zachodzą. Wedle współczesnej nauki, są to najszybsze zmiany, jakich doświadczyło życie na Ziemi w całej swojej historii.
      Możemy użyć przeszłości, aby dowiedzieć się, jak będzie wyglądała przyszłość. A będzie ona odmienna od wszystkiego, czego doświadczyliśmy w naszym życiu. Ludziom trudno jest wyobrazić sobie, co stanie się za 5 czy 10 lat. Używając analogii z przeszłości geologicznej Ziemi możemy przewidywać przyszłe zmiany, stwierdził profesor John Williams z University of Wisconsin-Madison.
      Podczas eocenu kontynenty były bliżej siebie, niedawno wyginęły dinozaury, a średnie temperatury były o 13 stopni Celsjusza wyższe niż obecnie. Ziemię podbijali przodkowie współczesnych ssaków, a w Arktyce rosły bagienne lasy, podobne do tych, jakie obecnie występują na południu USA.
      W pliocenie zaś Ameryka Północna i Południowa połączyły się, klimat był suchy, tworzyły się Himalaje, średnie temperatury były o 1,8–3,6 stopnia wyższe niż obecnie.
      Na potrzeby swoich badań Burke i William, przy pomocy naukowców z University of Bristol, Columbia University, University of Leeds, NASA Goddard Institute for Space Studies oraz National Center for Atmospheric Research, zbadali podobieństwa pomiędzy prognozowanymi zmianami klimatu a różnymi okresami geologicznymi. Wzięli m.in. pod uwagę wczesny eocen, środkowy pliocen, ostatnie zlodowacenie (129–116 tysięcy lat temu), środkowy holocen (6000 lat temu), epokę sprzed rewolucji przemysłowej (przed 1850 rokiem) oraz początek XX wieku. Wykorzystali scenariusz RCP8.5, który zakłada brak redukcji emisji gazów cieplarnianych oraz RCP4.5, zakładający umiarkowaną redukcję, a także trzy modele klimatyczne: Hadley Centre Coupled Model version 3, Goddard Institute for Space Studies ModelE2-R i Community Climate System Model.
      Oba scenariusze i każdy z modeli po porównaniu ich z poprzednimi epokami geologicznymi wykazały, że do roku 2030 (RCP8.5) lub 2040 (RCP4.5) klimat Ziemi ustabilizuje się w warunkach przypominających te ze środkowego pliocenu. Jeśli jednak weźmiemy pod uwagę scenariusz RCP8.5 i sprawdzimy, co będzie dalej, to modele wykazały, że do roku 2150 klimat Ziemi będzie przypominał ten z eocenu. Głębokie zmiany znajdą najpierw w centrach kontynentów i będą przemieszczały się w kierunku wybrzeży. Wzrosną temperatury, zwiększą się opady, będą topiły się lody.
      Madison w stanie Wisconsin ogrzewa się szybciej niż Seattle w stanie Washington, mimo iż oba miasta leżą na tej samej szerokości geograficznej. Oznacza to, że jeśli średnie temperatury na kuli ziemskiej zwiększą się o 3 stopnie Celsjusza, to w Madison możemy spodziewać się dwukrotnie większego wzrostu, wyjaśnia Williams.
      Badania wykazały też, że przy scenariuszu RCP8.8 całkowicie nowe warunki klimatyczne pojawią się na 9% powierzchni Ziemi. Oznacza to, że obszary takie jak m.in. południowo-wschodnia Azja, północna Australia i wybrzeża obu Ameryk doświadczą warunków, jakich nigdy wcześniej nie doświadczyły.
      Przed 10 laty szwedzki naukowiec Johan Rockström i jego zespół opracowali koncepcję „bezpiecznej przestrzeni operacyjnej”. To warunki klimatyczne, w jakich mogą rozwijać się współczesne społeczeństwa rolnicze. Im dalej odsuwamy się od warunków klimatycznych Holocenu, tym większej jest ryzyko opuszczenia bezpiecznej przestrzeni operacyjnej, mówi Wiliams. W ciągu tych 20–25 lat od kiedy zajmuję się tym zagadnieniem przeszliśmy od prognozowania nadchodzących zmian klimatycznych, poprzez wykrywanie skutków tych zmian po doświadczanie ich negatywnych efektów. Z ich powodu już teraz umierają ludzie, ich nieruchomości są niszczone, widzimy coraz więcej pożarów i coraz silniejsze sztormy. W systemie klimatycznym gromadzi się coraz więcej energii, co prowadzi do coraz bardziej gwałtownych zjawisk, stwierdza uczony.
      W historii Ziemi dochodziło do wielu wielkich wydarzeń. Ewoluowały nowe gatunki, życie potrafiło przetrwać największe klęski, gatunki również dawały sobie radę. Jednak wiele gatunków stracimy. I my żyjemy na tej planecie. Są rzeczy, o które powinniśmy się matrwić. Nasza praca pokazuje, że z historii możemy wyciągać wnioski, rozumieć zmiany i lepiej się do nich dostosowywać, dodaje Williams.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Przed 8200 laty wcześni rolnicy potrafili przystosować się do zmian klimatycznych. Dowody na takie przystosowanie znaleźli właśnie uczeni z Univrsity of Bristol. W PNAS opublikowali oni właśnie wyniki swoich badań społeczności epok kamienia i miedzi z Çatalhöyük we wschodniej Anatolii.
      W szczytowym momencie rozwoju osadnictwa w tej miejscowości doszło do znanych nam zmian klimatycznych, które wiązały się ze spadkiem temperatur spowodowanych przedostaniem się do oceanu olbrzymich ilości wody polodowcowej z dużego jeziora w Kanadzie.
      Badania kości wykazały, że w tym czasie pasterze skupili się na hodowli owiec i kóz, które są bardziej odporne na suszę niż krowy. Liczne ślady nacięć na kościach zwierząt świadczą też o tym, iż maksymalnie starano się wykorzystać każde źródło pożywienia, którego musiało wówczas brakować.
      Uczeni przeanalizowali też pozostałości tłuszczu zwierzęcego na ściankach naczyń ceramicznych. Znaleźli tam tłuszcze przeżuwaczy, zgodny ze znalezionymi kośćmi, a stosunek izotopów wodoru w tłuszczu pozwolił wykryć zmianę wzorców opadów. Zmiana stosunku izotopów nastąpiła w czasie zmiany klimatycznej, co wskazuje na zmianę wzorca opadów.
      Dotychczas dane świadczące o wzorcach opadów otrzymywaliśmy z osadów jezior lub oceanów. Po raz pierwszy informacje takie uzyskano z naczyń ceramicznych. To zaś otwiera nowe pole badawcze, możemy rekonstruować klimat w miejscu, w którym żyli ludzie, mówi główna autorka badań doktor Melanie Roffet-Salque.

      « powrót do artykułu
    • By Mariusz Błoński
      Umówiliśmy się na wywiad z autorem bloga DoskonaleSzare i z profesorem Malinowskim z Zakładu Fizyki Atmosfery UW. Jeśli ktoś ma jakieś pytania dotyczące klimatu, globalnego ocieplenie i pokrewnych to zapraszam: http://forum.kopalni...doskonaleszare/
       
      Blog DoskonaleSzare to wróg numer 1 polskich sceptyków. Można go znaleźć tutaj: http://doskonaleszare.blox.pl/html
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Zespół z Universidad de Extremadura przeanalizował pisma naukowców, historyków i kronikarzy z Kalifatu Abbasydów z okresu Islamskiego Złotego Wieku. Szukano wzmianek i szerszych opisów anormalnych wzorców pogodowych (Weather).
      Rekonstruowanie klimatu pozwala na porównywanie historii ze współczesnymi zdarzeniami pogodowymi, pozwala też spojrzeć na dzisiejszą zmianę klimatu w szerszym kontekście. Odtwarzanie przeszłego klimatu na podstawie danych historycznych, a nie naturalnych nie jest zbyt częste ze względu na ograniczoną dostępność materiału. W zeszłym roku prof. Rob MacKenzie z Uniwersytetu w Birmingham oraz prof. Roger Timmis z Environment Agency postanowili np. zbadać naloty bombowe aliantów w czasie drugiej wojny światowej, by określić wpływ smug kondensacyjnych pozostawianych przez samoloty na angielski klimat. Warto też wspomnieć o studium, w którym wykorzystano dzienniki z XVIII-wiecznych statków.
      W najnowszym badaniu Hiszpanie korzystali z arabskich dokumentów z IX i X w. n.e. Historycy i polityczni komentatorzy skupiali się na zdarzeniach społeczno-religijnych, ale niekiedy odnosili się do zjawisk pogodowych. Informacje klimatyczne uzyskane z tych źródeł odnoszą się głównie do zjawisk ekstremalnych, mających wpływ na większe populacje, np. do susz lub powodzi. Dokumentują jednak także warunki, które były stosunkowo rzadkie w ówczesnym Bagdadzie, takie jak gradobicie, zamarzanie rzek, a nawet przypadki opadów śniegu - opowiada dr Fernando Domínguez-Castro.
      W 891 r. n.e. berberyjski geograf Al-Jakubi napisał, że Bagdad ze swoimi gorącymi latami i chłodnymi zimami - czyli warunkami sprzyjającymi rolnictwu - nie ma sobie równych na całym świecie. Mimo że w wyniku wielu historycznych zawieruch sporo dokumentów uległo zniszczeniu, dane meteorologiczne można uzyskać choćby z prac Al-Tabariego (zm. w 913 r. n.e.), Ibn al-Asira (zm. w 1232 lub 1233 r. n.e.) oraz Jalaluddina Al-Suyutiego (zm. 1505 AD).
      Analiza wykazała, że w pierwszej połowie X w. wzrosła liczba epizodów ochłodzeń; odnotowano znaczny spadek temperatury w lipcu 920 r. oraz opady śniegu w 908, 944 i 1007 r. Jedyny przypadek opadów śniegu we współczesnym Bagdadzie miał miejsce w 2008 r. Spadek temperatury w X w. nastąpił bezpośrednio przed średniowiecznym optimum klimatycznym. Sądzimy, że zdarzenie z 920 r. może mieć związek z wielką erupcją wulkaniczną, ale trzeba kolejnych badań, by to potwierdzić.
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...