Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

DARPA pracuje nad alter ego żołnierza

Recommended Posts

DARPA, amerykańska Agencja Badawcza Zaawansowanych Projektów Obronnych, ujawniła, że w swoim najnowszym budżecie przeznaczyła 7 milionów dolarów na projekt „Avatar“. Nazwa nie jest przypadkowa. W ramach programu Avatar będą prowadzone prace nad programami i algorytmami, które pozwolą na zapewnienie żołnierzowi towarzystwa dwunożnej półautonomicznej maszyny, która będzie działała w jego zastępstwie - czytamy w dokumentach DARPA. Urządzenie ma być na tyle inteligentne i zręczne, by móc zastąpić człowieka podczas takich zadań jak walka w pomieszczeniach, kontrola jeńców i wynoszenie rannych z pola walki.

Warto tutaj przypomnieć, że na zlecenie DARPA trwają już prace nad humanoidalnym Petmanem czy opisywanym przez nas AlphaDogiem.

Swoją drogą, niedawno pokazano film, na którym widać AlphaDoga podczas prób terenowych. Urządzenie niosło 180-kilogramowy ładunek, było w stanie przejść 32 kilometry na jednym ładowaniu baterii i bez przeszkód podążało za ludzkim przewodnikiem.

Avatar, jak wspomniano, ma być urządzeniem półautonomicznym, a to oznacza, że w pewnym stopniu będzie on sterowany przez operatora. Na razie nie wiadomo, jak miałoby się to odbywać. Jednak w przeszłości DARPA prowadziła udane eksperymenty z kontrolowaniem robotów za pomocą myśli.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak będzie robić takie pompki to pogadamy:

 

Nie widziałeś Alphadoga?

A za takie pompkie to 10 dni ancla sie należy. Za niszczenie broni.

 

 

A co do pompek to proszę:

ok 1:00 robi pompki.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie w specnazie ;). To jest kawałek filmu właśnie o specnazie.

A alphadoga widziałem problem jest taki ze to straszna kupa żelastwa która puki co nie wykona desantu na plaże ani raczej nie skoczy z samolotu. W chwili obecnej jedyne zastosowanie jakie widzę dla tego to doniesienie zaopatrzenia odciętemu oddziałowi i to nie daleko. Ale to nawet Szarik potrafił ;). To też raczej nie będzie kuloodporne, drobne (trywialne) uszkodzenie może to zamienić w kupkę złomu a psy bez nogi dalej biegają. Nikt tego nie użyje do noszenia ekwipunku za żołnierzami w warunkach bojowych gdzie coraz większa role odgrywają działania sił specjalnych, bo to nie jest „stealtch” powiem więcej hałasuje to jak kosiarka do trawy a nawet jeśli się to wyciszy to i tak wlezie w jakis garnek i narobi hałasu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

powiem więcej hałasuje to jak kosiarka do trawy a nawet jeśli się to wyciszy to i tak wlezie w jakis garnek i narobi hałasu.

 

To prawda, nie nadaje się do brania języka i pewnie można go unieszkodliwić z procy, ale udźwig, zasięg i zdolność pokonywania terenu ma niesamowitą.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Trzeba przyznać, dzisiejszy PETMAN to zupełnie nowy poziom robotyki niż jego poprzednie wersje, pieniądze wydawane na Boston Dynamics nie idą na marne.

Póki co to nie widzę jednak zastosowania poza działaniem psychologicznym (w tym względzie to robopajątki mogłyby być lepsze ;-) ). Jeśli zdolności fizyczne nie będą dorównywać przeciętnemu człowiekowi, to nie widzę innego zastosowania, jeszcze minimum 10-20 lat do zaciągnięcia ich do armii. No i ciekawe jak rozwiążą problem dostarczenia energii, bo rozumiem że nie mają jeszcze baterii jądrowych jak Terminator.

 

edit: Czy mógłby mi ktoś powiedzieć czy ten robot jest elektryczny czy bardziej hydrauliczny ? w jakości HD widać siłowniki jakby hydrauliczne, no i te dość pancerne kable... gdyby były elektryczne, mogliby je przecież ładnie pochować, nie ?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pamiętajcie, że to co widzimy, to wersje testowe, więc nikt na razie nie bawi się w chowanie kabli czy nakładanie pancerza, bo są inne pilniejsze rzeczy do rozwiązania.

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeśli zdolności fizyczne nie będą dorównywać przeciętnemu człowiekowi, to nie widzę innego zastosowania

 

No nie wiem, 100kg na 30 km na jednym ładowaniu. Malo który człowiek to potrafi. A samo ustrojstwo jako podwozie do jakiegoś mniejszego brata MK15 Vulcan

może być bardzo skutecznym, nieprzekupnym psem stróżującym. Pojazdy gąsienicowe mają swoje ograniczenia a to się może wspiąć na górkę i obłożyć ogniem npla z nienacka. Nadchodzi czas robotów bojowych w dodatku, ze względu na ryzyko braku łączności, będą zapewne dość autonomiczne.

Share this post


Link to post
Share on other sites

No nie wiem, 100kg na 30 km na jednym ładowaniu. Malo który człowiek to potrafi. A samo ustrojstwo jako podwozie do jakiegoś mniejszego brata MK15 Vulcan

może być bardzo skutecznym, nieprzekupnym psem stróżującym. Pojazdy gąsienicowe mają swoje ograniczenia a to się może wspiąć na górkę i obłożyć ogniem npla z nienacka. Nadchodzi czas robotów bojowych w dodatku, ze względu na ryzyko braku łączności, będą zapewne dość autonomiczne.

Miałem tu na uwadze Petmana z programu Avatar, jego osiągi są nieznane i myślę że znacznie znacznie mniejsze od 4-nożnego RoboDoga

 

Pamiętajcie, że to co widzimy, to wersje testowe, więc nikt na razie nie bawi się w chowanie kabli czy nakładanie pancerza, bo są inne pilniejsze rzeczy do rozwiązania.

Oczywiście, to jest szczegół, ale zastanawiam się nad napędem bo jeśli jest na silnikach pneumatycznych, a nie widzę we wnętrzu sprężarki (chyba że pod klatką piersiową) to obecnie jest to robot na takiej "pępowinie". Na pewno jest to trochę hybryda pneumatyczno-elektryczna tylko że gdyby wsadzić do wnętrza sprężarkę i baterie, dostaniemy raczej słabe osiągi. Od biedy można znaleźć zastosowanie bojowe - założyć go "na pakę" hummera i wykorzystać do szybkiej akcji. Nie dałbym mu zadania ratowania zakładników (ze względów psychologicznych), ale gdyby zamiast tych rurek dać mu granatniki i karabiny to mógłby świetnie osłaniać i badać teren :-)

Share this post


Link to post
Share on other sites

No więc podstawowy pierwszy problem jest taki ze to ma ograniczone zastosowanie. Bez dość zaawansowanej sztucznej inteligencji jest to zupełnie nie przydatne w warunkach bojowych. A to jest problem obiektywny. Nie można wysłać 10 takich robotów po to żeby doszedł jeden i zaniósł kilka magazynków. Bo lepiej na polu wywalczyć przewagę innymi środkami. Które mogą być bardziej dostępne niż takie coś. I to nie musi być zaraz atak z powietrza. Równie dobrze może to być kilku szalonych żołnierzy specnazu który pompki robią bez egzoszkieletu.

Tiu masz ruski egzoszkielet ;)

http://www.youtube.com/watch?v=9TdK9xu1MF4&feature=related

No i ten projekt raczej problemu sztucznej inteligencji nie rozwiąże. Dla mnie to powiedzmy taka taczka 2.0. Ale nikt skoków Hi-Lo z taczka nie będzie wykonywał. To bardziej zastępstwo dla Szerpy Tenzinga niż żołnierza wuja Sama.

 

 

Pamiętajcie, że to co widzimy, to wersje testowe, więc nikt na razie nie bawi się w chowanie kabli czy nakładanie pancerza, bo są inne pilniejsze rzeczy do rozwiązania.

 

No tak tylko ze to nie tu jest problem. A jak to opancerzysz to samo się nie będzie dźwigać. To się fajnie sprawdza na plaży w laboratorium itp. Realne środowiskowo pokona szybko bo jest nieprzewidywalne. No i ten robot ma za wysoki profil. Przecież to biegająca na 4 łapach tarcza strzelnicza.

 

Na nośnik gatlinga się nie nadaje bo lepsze są bardziej dynamiczne nośniki

http://www.youtube.com/watch?v=e5HicV5KqLI&feature=related

a nawet większy brat a A10

Gatling nie nadaje się też na system autonomiczny bo nie jest bronią automatyczną. Wymaga napędu elektrycznego hydraulicznego czy pneumatycznego nie ważne to jest zewnętrzna energia. Sam wulkan wazy 100 kg a gdzie amunicja?

Jeśli weźmiemy M134 Minigun to wcale nie jest wile lepiej. Bo nie zaspokoimy apetytu na amunicje na długo. A brać na wycieczkę takiego potworka dla chili ognia i to w ograniczonym zasięgu to trochę do kitu. A jak go wieść hummerem to lepiej go zostawić w domu skoro gatling jest już na hummerze.

 

Trzeba sobie też zdać sprawę z tego ze na tym filmie widzimy tylko co któryś pocisk bo nie wszystkie są smugowe. Co widać szczególnie dobrze na rykoszetach.

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

No tak tylko ze to nie tu jest problem. A jak to opancerzysz to samo się nie będzie dźwigać.

 

Podobnie myślano o czołgach. Chodzi o to, że powstała maszyna krocząca zdolna do pokonywania terenu w jakim gąsienice czy koła są nieprzydatne.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czołg od razu powstał opncerzony. To tylko w USA nie dostrzegli pomysłu zawieszenia Christiego i rosjanie jakieś portotypy jako ciągniki rolnicze nabyli.

Czołgu natomiast z tym nie ma co w ogóle porównywac. Choc jest taki problem ze trasport tego i czołgu bedzie porównywalnym co do skali porblemem.

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Badacze z Rutgers University stworzyli kierowanego USG robota do pobierania krwi, który radził sobie z tym zadaniem tak samo dobrze, a nawet lepiej niż ludzie. Odsetek skutecznych procedur wyliczony dla 31 pacjentów wynosił 87%. Dla 25 osób z łatwo dostępnymi żyłami współczynnik powodzenia sięgał zaś aż 97%.
      W urządzeniu znajduje się analizator hematologiczny z wbudowaną wirówką. Może ono być wykorzystywane przy łóżkach pacjentów, a także w karetkach czy gabinetach lekarskich.
      Wenopunkcja, czyli nakłuwanie żyły, by wprowadzić igłę bądź cewnik, to częsta procedura medyczna. W samych Stanach rocznie przeprowadza się ją ponad 1,4 mld razy. Wcześniejsze badania wykazały, że nie udaje się to u 27% pacjentów z niewidocznymi żyłami, 40% osób bez żył wyczuwalnych palpacyjnie i u 60% wyniszczonych chorych.
      Powtarzające się niepowodzenia związane z wkłuciem pod kroplówkę zwiększają ryzyko zakażeń czy zakrzepicy. Czas poświęcany na przeprowadzenie procedury się wydłuża, rosną koszty i liczba zaangażowanych w to osób.
      Takie urządzenie jak nasze może pomóc pracownikom służby zdrowia szybko, skutecznie i bezpiecznie pozyskać próbki, zapobiegając w ten sposób niepotrzebnym komplikacjom i bólowi towarzyszącemu kolejnym próbom wprowadzenia igły - podkreśla doktorant Josh Leipheimer.
      W przyszłości urządzenie może być wykorzystywane w takich procedurach, jak cewnikowanie dożylne, dializowanie czy wprowadzanie kaniuli tętniczej.
      Kolejnym etapem prac ma być udoskonalenie urządzenia, tak by zwiększyć odsetek udanych procedur u pacjentów z trudno dostępnymi żyłami. Jak podkreślają Amerykanie, dane uzyskane w czasie tego studium zostaną wykorzystane do usprawnienia sztucznej inteligencji w robocie.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Robot z piórami gołębia to najnowsze dzieło naukowców z Uniwersytetu Stanforda. Korzysta ono z dodatkowego elementu, ułatwiającego ptakom latanie – możliwości manipulowania rozstawem piór i kształtem skrzydeł.
      David Lentink ze Stanforda przyglądał się sposobowi pracy skrzydeł, poruszając skrzydłami martwego gołębia. Zauważył, że najważniejszy dla zmiany kształtu skrzydeł są kąty poruszania się dwóch stawów: palca i nadgarstka. To dzięki ich zmianie sztywne pióra zmieniają kształt tak, że zmienia się cały układ skrzydeł, co znakomicie pomaga w kontroli lotu.
      Korzystając z tych doświadczeń Lentink wraz z zespołem zbudowali robota, którego wyposażyli w prawdziwe pióra gołębia.
      Robot to urządzenie badawcze. Dzięki niemu naukowcy z USA mogą prowadzić eksperymenty bez udziału zwierząt. Zresztą wielu testów i tak nie udało by się przeprowadzić wykorzystując zwierzęta. Na przykład uczeni zastanawiali się, czy gołąb może skręcać poruszając palcem tylko przy jednym skrzydle.
      Problem w tym, że nie wiem, jak wytresować ptaka, by poruszył tylko jednym palcem, a jestem bardzo dobry w tresurze ptaków, mówi Lentink, inżynier i biolog z Uniwersytetu Stanforda. Robotyczne skrzydła rozwiązują ten problem. Testy wykazały, że zgięcie tylko jednego z palców pozwala robotowi na wykonanie zakrętu, a to wskazuje, że ptaki również mogą tak robić.
      Uczeni przeprowadzili też próby chcąc się dowiedzieć, jak ptaki zapobiegają powstaniu zbyt dużych przerw pomiędzy rozłożonymi piórami. Pocierając jedno pióro o drugie zauważyli, że początkowo łatwo się one z siebie ześlizgują, by później się sczepić. Badania mikroskopowe wykazały, że na krawędziach piór znajdują się niewielkie haczyki zapobiegające ich zbytniemu rozłożeniu. Gdy pióra znowu się do siebie zbliżają, haczyki rozczepiają się. W tym tkwi ich tajemnica. Mają kierunkowe rzepy, które utrzymują pióra razem, mówi Lentink.
      Uczeni, aby potwierdzić swoje spostrzeżenia, odwrócili pióra i tak skonstruowane skrzydło umieścili w tunelu aerodynamicznym. Pęd powietrza utworzył takie przerwy między piórami, że wydajność skrzydła znacznie spadła.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Inżynierowie z amerykańsko-chińskiego zespołu zbudowali miękkiego robota z funkcjami neurobiomimetycznymi. Naukowcy twierdzą, że to pierwszy krok w kierunku bardziej złożonego sztucznego układu nerwowego.
      Prof. Cunjiang Yu z Uniwersytetu w Houston podkreśla, że dzięki temu w przyszłości powstaną protezy, które będą się bezpośrednio łączyć z nerwami obwodowymi w tkankach biologicznych, zapewniając sztucznym kończynom funkcje neurologiczne. Osiągnięcie autorów publikacji z pisma Science Advances przybliża też perspektywę miękkich robotów, które będą potrafiły myśleć i podejmować decyzje.
      Akademicy z ekipy Yu dodają, że ich odkrycia przydadzą się zarówno specjalistom z dziedziny neuroprotetyki, jak i obliczeń neuromorficznych (chodzi o przetwarzanie dużych ilości danych przy niewielkim zużyciu energii; a wszystko to za pomocą urządzeń naśladujących elektryczne działanie sieci nerwowych).
      Czerpiąc inspiracje z natury, naukowcy zaprojektowali tranzystory synaptyczne, czyli tranzystory działające podobnie do neuronów, które spełniają swoje funkcje nawet po rozciągnięciu o 50%.
      Podczas testów tranzystor umożliwiał np. powstanie potencjału postsynaptycznego pobudzającego czy zjawiska facylitacji (ang. paired-pulse facilitation, PPF), a także realizował funkcje pamięciowe.
      Koniec końców miękki robot został wyposażony w odkształcalną sztuczną skórę z gumy wrażliwej na nacisk i tranzystorów synaptycznych. Dzięki temu był w stanie "wyczuwać" interakcje ze środowiskiem zewnętrznym i odpowiednio na nie reagować.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Za kilka tygodni w Tokio ruszy kawiarnia, której pomysłodawcy wpadli na niezwykłą ideę jednoczesnego zatrudnienia osób z bardzo poważnym stopniem niepełnosprawności oraz robotów. W kawiarni mają pracować roboty, które będą kontrolowane zdalnie przez niepełnosprawnych przebywających we własnych domach.
      Androidy, wysokości mniej więcej 7-letniego dziecka, zostały wyposażone w kamery oraz mikrofony, dzięki czemu ich operatorzy zobaczą i usłyszą to, co dzieje się wokół. Pomysłodawcy mają nadzieję, że dzięki ich działaniom więcej firm zdecyduje się na zatrudnienie osób z ciężkimi niepełnosprawnościami, np. z chorobami prowadzącymi do zaniku mięśni.
      Wspomniane roboty OriHime-D. Ich operatorami będą osoby cierpiące np. na stwardnienie zanikowe boczne (choroba Lou Gehringa), tę samą chorobę, na którą cierpiał Stephen Hawking. Jeśli testy wypadną pomyślnie, to niewykluczone, że jeszcze przed Igrzyskami Olimpijskimi w Tokio w 2020 roku kawiarnia będzie na stałe zatrudniała roboty i niepełnosprawnych. Każdy powinien mieć prawo do pracy, mówi jeden z pomysłodawców, Masatane Muto, który sam cierpi na stwardnienie zanikowe boczne.
      Roboty OriHime-D mają 120 centymetrów wysokości i ważą około 20 kilogramów, będą pracowały w dzielnicy Akasaka od 26 listopada do 7 grudnia.
      Mniejsze wersje podobnych urządzeń sprzedaje około 70 japońskich firm. Są one wykorzystywane m.in. przez uczniów, którzy z jakichś powodów nie mogą chodzić do szkoły.
      Przedsiębiorstwem, które stoi za niezwykłą kawiarnią i które samo produkuje roboty, jest Ory Lab. Jego szef, Kentaro Yoshifuji, cierpiał w młodości na chorobę wywołaną stresem, przez co jako dziecko był izolowany od kolegów. Studiował robotykę na tokijskim Waseda University, chcąc opracować system porozumiewania się ludzi za pośrednictwem robotów.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W ubiegłym roku DARPA (Agencja Badawcza Zaawansowanych Projektów Obronnych) ogłosiła warty 1,5 miliarda dolarów program Electronic Resurgence Initiative (ERI). Będzie on prowadzony przez pięć lat, a w jego wyniku ma powstać technologia, która zrewolucjonizuje sposób projektowania i wytwarzania układów scalonych. Przeznaczona nań kwota jest czterokrotnie większa, niż typowe wydatki DARPA na projekty związane ze sprzętem komputerowym.
      W ostatnich latach postęp w dziedzinie sprzętu wyraźnie nie nadąża za postępem w dziedzinie oprogramowania. Ponadto Stany Zjednoczone obawiają się, że gdy przestanie obowiązywać Prawo Moore'a, stracą obecną przewagę na polu technologii. Obawa ta jest tym większa, że inne państwa, przede wszystkim Chiny, sporo inwestują w przemysł IT. Kolejny problem, to rosnąc koszty projektowania układów scalonych.
      Jednym z celów ERI jest znaczące skrócenie czasu projektowania chipów, z obecnych lat i miesięcy, do dni. Ma to zostać osiągnięte za pomocą zautomatyzowania całego procesu wspomaganego technologiami maszynowego uczenia się oraz dzięki nowym narzędziom, które pozwolą nawet mało doświadczonemu użytkownikowi na projektowanie wysokiej jakości układów scalonych.
      Obecnie nikt nie potrafi zaprojektować nowego układu scalonego w ciągu 24 godzin bez pomocy człowieka. To coś zupełnie nowego, mówi Andrew Kahng z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Diego, który stoi na czele jednego z zespołów zakwalifikowanych do ERI. Próbujemy zapoczątkować w elektronice rewolucję na miarę tej, jakiej dokonały browary rzemieślnicze na rynku sprzedaży piwa, stwierdził William Chapell, którego biuro z ramienia DARPA odpowiada za ERI. Innymi słowy, DARPA chce, by małe firmy mogły szybko i tanio projektować i produkować wysokiej jakości układy scalone bez polegania na doświadczeniu, zasobach i narzędziach dostarczanych przez rynkowych gigantów.
      Gdy Prawo Moore'a przestanie obowiązywać, najprawdopodobniej będziemy potrzebowali nowych materiałów i nowych sposobów na integrację procesora z układami pamięci. Ich znalezienie to jeden z celów ERI. Inny cel to stworzenie takiego sposobu integrowania ze sobą procesora i pamięci, który wyeliminuje lub znacząco ograniczy potrzebę przemieszczania danych pomiędzy nimi. W przyszłości zaś miałby powstać chip, który w tym samym miejscu będzie przechowywał dane i dokonywać obliczeń, co powinno znacząco zwiększyć wydajność i zmniejszyć pobór energii. DARPA chce też stworzyć sprzęt i oprogramowanie, które mogą być rekonfigurowane w czasie rzeczywistym do nowych zadań.
      Niektóre założenia ERI pokrywają się z tym, nad czym pracuje obecnie prywatny przemysł komputerowy. Przykładem takiego nakładania się jest próba stworzenia technologii 3-D system-on-chip. Jej zadaniem jest przedłużenie obowiązywania Prawa Moore'a za pomocą nowych materiałów jak np. węglowe nanorurki oraz opracowania lepszych sposobów łączenia ze sobą poszczególnych elementów układu scalonego.
      Podnoszą się jednak głosy mówiące, że DARPA i inne agendy rządowe wspierające badania IT, takie jak np. Departament Energii, powinny przeznaczać więcej pieniędzy na takie projekty. Profesor Erica Fuchs z Carnegie Mellon University zauważa, że prywatne przedsiębiorstwa skupiają się obecnie na bardziej wyspecjalizowanych zastosowaniach i mniej chętnie biorą udział w dużych wspólnych projektach. Zdaniem uczonej wysiłki amerykańskich agend rządowych w tym zakresie są o rząd wielkości za małe w stosunku do wyzwań, które czekają nas w najbliższej przyszłości.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...