Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Bakterie jelitowe i ich metabolity mogą wpływać na nasilenie zawału serca. W przyszłości badanie składu mikroflory (rodzajów oraz stężenia bakterii) będzie zapewne użytecznym sposobem wyliczania prawdopodobieństwa zdarzeń sercowo-naczyniowych u danej osoby. Poza tym naukowcy sugerują, że podanie probiotyków przyspieszyłoby rekonwalescencję pacjentów przechodzących operacje serca czy angioplastykę.

Dr John E. Baker z Medical College of Wisconsin przeprowadził eksperymenty na 3 grupach szczurów. Pierwszej - kontrolnej - podawano standardową karmę, drugiej do wody pitnej dodawano antybiotyk wankomycynę, a w diecie trzeciej znalazł się probiotyk z bakteriami Lactobacillus plantarum, które hamują produkcję leptyny, hormonu sygnalizującego sytość.

W porównaniu do grupy kontrolnej, w grupie zażywającej wankomycynę spadł poziom leptyny, co ograniczyło zakres zawału serca i wspomogło odzyskiwanie funkcji mechanicznych mięśnia sercowego. Antybiotyk zmniejszył ogólną liczbę bakterii w przewodzie pokarmowym, a także zmienił profil bakterii i grzybów jelitowych. Podanie zwierzętom leptyny znosiło ochronę zapewnianą przez wankomycynę. Dieta probiotyczna również zmieniła liczbę i skład mikroflory. Podobnie jak w grupie antybiotykowej szczury te miały niższe stężenia leptyny, a zatem lżejsze zawały i szybszą rekonwalescencję. I w tym przypadku podanie leptyny niweczyło działanie ochronne L. plantarum.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Niby jaki, skoro to tylko płukanie, a nie leczenie czegokolwiek?

 

Usuwa bakterie i ich matabolity , pleśnie , gnijące mięso które przywarło do ścianek jelita grubego, kamienie kałowe i 6kg innego niepotrzebnego syfu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oczywiście. I tworzy w ten sposób niszę, którą mogą zasiedlić jeszcze bardziej szkodliwe mikroorganizmy. Co więcej, powstaje w ten sposób środowisko częściowo tlenowe, skrajnie niekorzystne dla tej części układu pokarmowego. O bezpośrednich uszkodzeniach samego nabłonka jelit w czasie "terapii" nawet nie wspomnę, podobnie o utrudnionym wchłanianiu z przewodu pokarmowego substancji odżywczych (skoro przebywają w jelicie krócej, to automatycznie organizm ma mniej czasu na ich pobranie).

 

Faktycznie rewelacja. Przekonałeś mnie :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Różnimy się w tym, że moje "fantazje" są poparte konkretną wiedzą, a nie tym, co się wydaje osobie, która z góry nastawiła się na efekt placebo związany z procedurą.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Różnimy się w tym, że moje "fantazje" są poparte konkretną wiedzą,

 

Masz jakąś konkretniejszą wiedzę niż osobiste doświadczenie?? Zapodaj może linka.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeszcze większym nonsensem jest mierzenie efektu placebo przez osobę na ten efekt eksponowaną. Powiem więcej: to podstawowy błąd metodologiczny, bo nie zastosowałeś nawet próby pojedynczo ślepej.

Share this post


Link to post
Share on other sites

To co piszesz wygląda jak byś mi wmawiał że w tej chwili zdaje mi się że przyciskam klawisze na klawiaturze :D , być może , ale to co robię powoduje powstawanie literek na ekranie .

Share this post


Link to post
Share on other sites

Warto poczytać co nieco o efekcie placebo - zapewniam Cię, że bardzo wiele stosowanych w paramedycynie metod opiera się wyłącznie na wywołaniu w "leczonym" przekonania, że jest leczony, a nie na faktycznym usuwaniu zaburzeń.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zaręczam Ci że placebo tu miejsca nie miało - wywaliłem z siebie z 40 kamieni aż porcelanowy sracz dzwonił , waga też pokazała 6kg mniej, poprawił się apetyt , zatrzymałem siwienie włosów (ważne aby maszynka której używają była grawitacyjna) i sporo dowiedziałem się o sobie. Ważne jest aby w dniu poprzedzającym od rana wpieprzać produkty z bakteriami np: jogurty, serwatkę.

 

Ludzie sracz raz w tygodniu myją ,a to co do niego robi raz na 40lat :) (albo wcale) . Zabieg niesie pewne ryzyko jeśli jelito było sperforowane (w mikro dziurki ) to usunięcie tego uszczelniacza może powodować dodatkowe komplikacje, idiota obsługujący maszynkę również (dlatego grawitacyjna najlepsza).

 

Płukanie jelita grubego paramedycyną nie jest, przed porodem to robią w szpitalach, przed kolonoskopią bodajże też.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Problem w tym, że nie masz żadnego dowodu na istnienie związku pomiędzy jednym i drugim, tzn, pomiędzy przeczyszczeniem (a nie psychologicznym efektem wynikającym ze świadomości przeczyszczenia) oraz lepszym samopoczuciem.

Share this post


Link to post
Share on other sites
oraz lepszym samopoczuciem.

 

Sportowcy zakładają dodatkowe obciążenie podczas treningów by zdjąć je tuż przed zawodami (organizm przyzwyczajony do stałego większego obciążenia śmiga jak się go pozbędzie) tutaj jest to samo jak Ci odpadnie 6kg które latami dźwigałeś to samopoczucie motyla jest przez kilka dni nie do uniknięcia. :) co do zmniejszenia ilości siwych włosów też doszedłem później (jakieś 2mc) i powiązałem to z zabiegiem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tym samym potwierdzasz, że:

 

1) efekt był czysto psychologiczny

2) dopasowałeś wygodne dla siebie fakty i przekonałeś sam siebie, że zadziałał akurat subiektywnie i arbitralnie wybrany przez Ciebie czynnik

 

Idealnie pasuje do charakterystyki efektu placebo :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Łatwo się filozofuje na tematy które z racji wieku nie dotyczą filozofującego , zupełnie czymś innym jest stanąć przed lustrem i zaobserwować siwe włosy , wtedy kończy się filozofowanie a zaczyna walka o życie. Tę rundę przeszedłem zwycięsko a duży udział w tym miał zabieg hydrokolonoterapi . Teraz odłóżmy tę dyskusję do Twojego pierwszego siwego włosa zobaczymy co zrobisz.

 

PS: Warto pamiętać że wcale nie musiałem się z Wami dzielić odczuciami z tego dość intymnego zabiegu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Rozumiem wszystko co piszesz, tylko weź pod uwagę, że to Ty sam zastosowałeś tę metodę i Ty sam zadecydowałeś o tym, by powiązać obserwowane efekty z zastosowaną procedurą. To podstawowy błąd, bo stałeś się sędzią we własnej sprawie, a do tego - jak widzę - było to dla Ciebie spore przeżycie, więc ryzyko zajścia efektu placebo jest jeszcze większe.

 

Niczego nie narzucam, po prostu jestem przeciwny promowaniu metod o braku udowodnionej skuteczności.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Niczego nie narzucam, po prostu jestem przeciwny promowaniu metod o braku udowodnionej skuteczności.

 

Myślę że więcej ludzi wykonało ten zabieg ale się nie wypowiadają , patentu na mycie zewnętrznej części ciała też uzyskać się nie da - więc badań nikt nie robi a i pozytywnego słowa nie powie.

 

Ps: powierzchnia ludzkiej skóry wynosi 102m2 :D (90m2-płuca, 10m2-jelita, 2m2-skóra właściwa pokryta martwym naskórkiem)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Vitamica, firma powiązana z Uniwersytetem w Bristolu (UB), ocenia użyteczność testu diagnostycznego AST (antimicrobial susceptibility test). Zwykle na wyniki badania wrażliwości bakterii na antybiotyk trzeba czekać ok. 2 dni (w tym czasie laboranci inkubują bakterie, a potem sprawdzają, jak reagują one na leki), tymczasem AST może dać odpowiedź w czasie krótszym niż 2 godziny.
      Brytyjczycy pracują z bakteriami wyizolowanymi z próbek klinicznych: od chorych z zakażeniami dróg moczowych. Poddają je działaniu antybiotyków powszechnie stosowanych w takich przypadkach.
      W AST wykorzystuje się technikę opracowaną niedawno w Szkole Fizyki UB - obrazowanie fluktuacji subkomórkowych (ang. Sub-cellular Fluctuation Imaging, SCFI). Pozwala ona wykryć i śledzić w czasie rzeczywistym drobne fluktuacje w bakteryjnej osłonie komórkowej (specjaliści podkreślają, że nie widać ich pod zwykłym mikroskopem optycznym). Co ważne, występują one tylko w żywych komórkach.
      Bakterie potraktowane skutecznym antybiotykiem będą po zaledwie kilku minutach wykazywać zmiany w zakresie tych fluktuacji, a to oznacza, że możemy bardzo szybko orzec, czy dany lek nadaje się dla konkretnego pacjenta. Ekscytująca wiadomość jest taka, że uzyskaliśmy obiecujące wyniki dla gamy antybiotyków powszechnie stosowanych do leczenia zakażeń dróg moczowych. Teraz musimy rozszerzyć testy na bakterie z innych próbek, np. krwi, gdzie sepsa stanowi realne zagrożenie życia - podsumowuje dr Paul Meakin, dyrektor wykonawczy Vitamiki.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Badacze z MIT wykazali, że dzięki kombinacji antybiotyków i probiotyków możliwe jest wytępienie dwóch szczepów lekoopornych bakterii, które często infekują rany. Aby to osiągnąć, zamknęli bakterie probiotyczne w ochronnej powłoce z kwasu alginowego, co uchroniło je przed zabiciem przez antybiotyki.
      Obecnie wiele bakterii zyskało oporność na antybiotyki, co jest poważnym problemem z punktu widzenia ludzkiego zdrowia. Myślimy, że jednym ze sposobów walki z nimi jest zamknięcie w kapsułach probiotyków i umożliwieniem im wykonywania ich pracy, mówi Ana Jaklenec z Koch Institute for Integrative Cancer Research na MIT.
      Jeśli przyszłe testy na zwierzętach i ludziach wykażą skuteczność tego podejścia, odpowiednie kombinacje probiotyków i antybiotyków mogą zostać zintegrowane ze środkami opatrunkowymi, gdzie pomogą leczyć chronicznie zakażone rany.
      Już wcześniej naukowcy próbowali leczyć chroniczne rany za pomocą bakterii probiotycznych i w przypadku pacjentów z oparzeniami można było mówić o pewnych sukcesach. Jednak zwykle bakterie probiotyczne nie są w stanie zwalczyć mikroorganizmów infekujących rany. Połączenie probiotyków z antybiotykami mogłoby dać lepsze wyniki, ale antybiotyki zabiją probiotyki.
      Naukowcy z MIT poradzili sobie z tym problemem, zamykając probiotyki w ochronnej powłoce. Wybrali kwas alginowy, ponieważ jest już on używany w opatrunkach, a jego zadaniem jest odciąganie wilgoci z rany. Ponadto zespół z MIT zauważył, że kwas ten wchodzi w skład biofilmu, za pomocą którego bakterie chronią się przed antybiotykami. Przeanalizowaliśmy skład biofilmów i odkryliśmy, że podczas infekcji bakteriami Pseudomonas kwas alginowy odgrywa ważną rolę, chroniąc bakterię przed antybiotykami. Dotychczas nikt nie wpadł na pomysł, by wykorzystać to do ochrony dobroczynnych bakterii przed antybiotykami, mówi główny autor badań, Zhihao Li.
      Na potrzeby badań wykorzystano komercyjnie dostępny środek Bio-K+, który zawiera trzy szczepy Lactobacillus. Wiadomo, że zabijają one metycylinoopornego gronkowca złocistego (MRSA). Nie jest jednak znany mechanizm, za pomocą którego są w stanie tego dokonać. Probiotyk został zamknięty z ochronnej powłoce z kwasu alginowego i połączony z tobramycyną, antybiotykiem, który zabija Pseudomonas aeruginosa, kolejną bakterię infekującą rany. Podczas testów laboratoryjnych połączony antybiotyk z probiotykiem zabijały wszystkie MRSA i Pseudomonas aeruginosa na szalce Petriego. Gdy podobne testy przeprowadzono bez zamykania probiotyków w powłoce ochronnej, ginęły one od antybiotyku, przez co MRSA przeżywały.
      Gdy użyjemy jednego z tych środków, albo probiotyku, albo antybiotyku, nie będzie on w stanie zabić wszystkich patogenów. To bardzo ważne w praktyce klinicznej, gdzie mamy do czynienia z ranami zakażonymi różnymi bakteriami, a antybiotyki nie są w stanie zabić ich wszystkich, dodaje Li.
      Dodatkową zaletą środków wykorzystanych podczas wspomnianych badań jest fakt, że zarówno probiotyki, jak i kwas alginowy są już dopuszczone do użytku na ludziach.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Naukowcy zwykle sądzą, że łączenie więcej niż dwóch leków w celu zwalczania bakterii nie jest wskazane. Rozpowszechniona teoria mówi, że połączenie więcej niż trzech leków nie da tak dużych korzyści, by takie działanie miało sens lub też, że interakcje pomiędzy lekami będą na tyle duże, że zniweczą wszelkie korzyści z połączenia.
      Tymczasem naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles (UCLA) znaleźli tysiące kombinacji czterech i pięciu antybiotyków, które po połączeniu są znacznie bardziej efektywne niż przewidują teorie. Odkrycie to może być ważnym krokiem w kierunku walki z bakteriami, szczególnie istotnym w czasach, gdy powszechnie rośnie antybiotykooporność.
      Tradycyjnie używa się jednego leku, może dwóch. My oferujemy bardzo obiecującą alternatywę. Nie powinniśmy ograniczać się do jednego czy dwóch antybiotyków. Sądzimy, że co najmniej kilkanaście z odkrytych przez nas połączeń będzie działało znacznie lepiej niż istniejące antybiotyki, mówi profesor ekologii i biologii ewolucyjnej Pamela Yeh z UCLA.
      Naukowcy, którzy pracowali z ośmioma antybiotykami, stworzyli wszystkie możliwe połączenia czterech i pięciu leków w różnych dawkach. Otrzymali 18 278 kombinacji, które testowali przeciwko E. coli. Wśród połączeń czterech leków było 1676 takich, które dały lepsze wyniki niż spodziewane, wśród połączeń 5 leków aż 6443 było bardziej efektywnych niż oczekiwane.
      Byłem całkowicie zaskoczony tym, jak bardzo wzrosła liczba skutecznych połączeń, gdy zwiększyliśmy liczbę lekarstw. Wielu specjalistów uważa, że wiedzą, w jaki sposób dochodzi do interakcji pomiędzy lekami. Jednak tak naprawdę nie wiedzą tego, mówi profesor Van Savage.
      Część z badanych połączeń była bardziej efektywna, gdyż wchodzące w ich skład leki w różny sposób atakują E. coli. Osiem wspomnianych antybiotyków wykorzystywało sześć różnych metod zwalczania bakterii. Niektóre leki atakują ścianę komórkową, inne DNA. To jak atakowanie zamku. Połączenie różnych metod może być bardziej skuteczne niż jeden sposób, dodaje uczony.
      W obliczu rosnącej antybiotykooporności i realnego zagrożenia, że sytuacja powróci do tej sprzed epoki antybiotyków, wykorzystanie skutecznych połączeń leków jest bardzo potrzebne. Te badania przyspieszą testy na ludziach, stwierdził Michael Kurilla, szef Division of Clinical Innovation w Narodowych Instytutach Zdrowia.
      Autorzy wspomnianych badań tworzą właśnie otwartoźródłowe oprogramowanie, które pozwoli innym grupom badaczy prowadzić podobne analizy i udostępniać wyniki.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Myszy z mikrobiomem przetrzebionym przez antybiotykoterapię (ang. antibiotic-induced microbiome depletion, AIMD) mają niższy poziom glukozy i lepszą wrażliwość na insulinę. Wyniki uzyskane przez naukowców z Instytutu Salka rzucają nowe światło na rolę mikrobiomu w cukrzycy. Powinny też dać lepszy wgląd w skutki uboczne obserwowane u pacjentów leczonych dużymi dawkami antybiotyków.
      Badanie jest bardzo ekscytujące, bo sytuacja, jaką wytworzyliśmy u myszy, jest bardzo podobna do ludzi, którzy przeszli terapię licznymi antybiotykami. Teraz, gdy wiemy o oddziaływaniach [antybiotykoterapii] na metabolizm glukozy, możemy poszukać składowych mikrobiomu, które zwykle go kształtują - opowiada prof. Satchidananda Panda.
      By usunąć przed interwencją bakterie, wielu naukowców prowadzących eksperymenty mikrobiomowe na myszach stosuje antybiotyki [o szerokim spektrum działania]. My pokazaliśmy, że taki zabieg ma olbrzymi wpływ na metabolizm zwierząt. Z tego powodu niektóre skutki metaboliczne można przypisać przetrzebieniu mikroflory, a nie samej interwencji - dodaje prof. Amir Zarrinpar z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Diego.
      Autorzy publikacji z pisma Nature Communications nie zamierzali się przyglądać, jak "wybicie" mikrobiomu przez antybiotyk oddziałuje na poziom glukozy. Zamierzali analizować metaboliczne rytmy okołodobowe po przetrzebieniu mikroflory przez lek (warto dodać, że takie eksperymenty prowadzi się często na zwierzętach wyhodowanych w sterylnych warunkach).
      Ponieważ nie mieliśmy dostępu do myszy pozbawionych kontaktu z mikroorganizmami, tzw. myszy aksenicznych [ang. germ free mice, GF], postanowiliśmy zniszczyć mikrobiom za pomocą popularnych antybiotyków [w tym neomycyny czy wankomycyny]. Problem - nieposiadanie właściwych myszy - stał się ostatecznie czymś bardzo pozytywnym, bo pozwolił nam dokonać tego niespodziewanego odkrycia - opowiada Panda.
      Po podaniu leków zaobserwowano oczekiwany spadek różnorodności mikrobiomu jelitowego (gatunków reprezentujących typy Firmicutes i Bacteroidetes). Gdy przyjrzano się metabolizmowi, okazało się, że myszy są w stanie usunąć glukozę z krwi o wiele szybciej niż sądzono.
      Dalsze badania pokazały, że tkanka jelita grubego pochłaniała dodatkową glukozę. Odkrycie to pasowało do ustalenia, że myszy miały znacznie powiększone jelito grube.
      Generalnie AIMD obniżało wyjściowe poziomy glukozy w surowicy, poprawiało wrażliwość na insulinę, a także zmniejszało wzrosty poziomu cukru w czasie testów na tolerancję. Zmiany te zachodziły w warunkach zmniejszonego poziomu krótkołańcuchowych kwasów tłuszczowych (ang. short-chain fatty acids, SCFAs), a zwłaszcza maślanów, oraz puli wtórnych kwasów żółciowych w świetle jelita (wtórne kwasy żółciowe są produkowane przez bytujące w jelicie cienkim bakterie, które odszczepiają od pierwotnych kwasów tłuszczowych glicynę, taurynę i grupy -OH).
      U myszy AIMD zmieniała się ekspresja genów w jelicie ślepym oraz jelitowa sygnalizacja związaną z glukagonopodobnym peptydem 1 (ang. glucagon-like peptide 1, GLP-1). Wiele wskazuje na to, że znaczące remodelowanie tkanki i ograniczona dostępność SCFAs przestawiają metabolizm kolonocytów, czyli komórek nabłonka jelitowego, na wykorzystanie glukozy.
      Pogłębione badania wykazały, że dla odmiany wątroba reaguje na AIMD jak na głodówkę, zwiększając ekspresję genów glukoneogenezy i zmniejszając ekspresję genów glikolizy.
      Choć może się tak wydawać, nie sugerujemy, że cukrzycę typu 2. powinno się leczyć antybiotykami - podsumowuje Panda.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Od wielu lat mamy do czynienia z coraz groźniejszym narastającym problemem antybiotykooporności. Pomimo tego zużycie antybiotyków ciągle rośnie. W latach 2000-2015 zwiększyło się ono o 39%, a wzrost jest napędzany głównie przez kraje o niskich i średnich dochodach. Informacje takie znalazły się w najnowszym studium opublikowanym w PNAS. Jego autorzy przeanalizowali dane dotyczące konsumpcji antybiotyków w 76 krajach.
      Naukowcy Princeton University, ETH Zurich i Uniwersytetu w Antwerpii stwierdzili, że w latach 2000-2015 spożycie tych środków wzrosło z 11,3 do 15,7 zdefiniowanych dawek dziennych (DDD) na 1000 mieszkańców na dzień. To rodzi poważne problemy. Najczęściej bowiem antybiotyki są spożywane niepotrzebnie, nie dają żadnej poprawy zdrowia, a jednocześnie powoduje to, że stykające się z nimi mikroorganizmy nabywają oporności. Oporność pojawiająca się w jednym regionie świata szybko rozprzestrzenia się na inne regiony. Przez to istniejące antybiotyki są coraz mniej skuteczne tam, gdzie są rzeczywiście potrzebne. Coraz częściej mówi się o groźbie tak powszechnego rozwoju antybiotykooporności, że ludzkość może znaleźć się w takiej sytuacji, w jakiej była przed wynalezieniem antybiotyków. Grozi nam, że zaczniemy umierać na choroby, które obecnie są jeszcze uleczalne. Konieczne jest ograniczenie konsumpcji antybiotyków, ale z drugiej strony – ułatwienie dostępu do nich w krajach o niskich dochodach, gdzie najwięcej ludzi choruje i umiera z powodu chorób zakaźnych.
      Autorzy raportu zauważają ponadto, że w krajach o niskich i średnich dochodach spożycie antybiotyków wzrosło w badanym okresie o 114%, a spożycie na 1000 mieszkańców na dzień zwiększyło się o 77%. Różnica bierze się stąd, że część wzrostu ogólnego spożycia to wyniki zwiększającej się liczby mieszkańców. Jednocześnie w wielu uboższych krajach konsumpcja na głowę jest wciąż mniejsza niż w krajach o wysokich dochodach. Na poziom spożycia antybiotyków wpływają też ich ceny i dostępność.
      Najpopularniejszymi antybiotykami są leki z grupy penicylin. Tutaj globalna konsumpcja wzrosła o 36%, ale w krajach o niskich i średnich dochodach wzrost sięgnął 56%. W krajach o dochodach wysokich było to 15%.
      Znacząco, i to niemal we wszystkich krajach, zwiększyła się konsumpcja stanowiących często ostatnią deskę ratunku najsilniejszych antybiotyków, takich jak karbapenemy, linezolid czy kolistyna. USA są jednym z największych konsumentów linezolidu i tygecykliny, ale w ostatnich latach spożycie antybiotyków najnowszej generacji w innych krajach przekroczyło spożycie w USA.
      Naukowcy wzywają do podjęcia zdecydowanych działań na rzecz walki z antybiotykoopornością.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...