Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Chiny patentowym potentatem

Recommended Posts

Zdaniem firmy Thompson Reuters Chiny wkrótce prześcigną USA w liczbie składanych wniosków patentowych. Do roku 2015 roczna liczba wniosków publikowanych na terenie Państwa Środka wyniesie 500 000. Obecnie w Stanach Zjednoczonych publikuje się 400 000, a w Japonii - 300 000 wniosków patentowych rocznie.

Z Thomson Reuters Derwent World Patents Index dowiadujemy się, że od 2006 roku liczba wniosków patentowych publikowanych w Chinach zwiększa się o 16,7% rocznie. W 2010 roku złożono 314 000 wniosków.

To właśnie Chiny są krajem, w którym najszybciej rośnie liczba nowych patentów i w ciągu najbliższych lat staną się one światowym liderem pod tym względem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

I jak już osiągną absolutną supremację to ogłosimy, że patenty są złe a cały system zlikwidujemy :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

chiński patent brzmi jak oksymoron ;-)

Każdy wie jak wygląda poszanowanie zachodnich patentów w Chinach

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bardzo byś się zdziwił(a). W ostatnich latach Chińczycy popełnili na tym polu gigantyczny postęp - uświadomili sobie, że żeby mieć wpływ na światową gospodarkę nie tylko jako fabryka, ale też poważny gracz, muszą przestrzegać praw własności przemysłowe. I przestrzegają coraz wierniej.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeszcze tego nie zauważyłem, i mam cały czas w pamięci nie tak dawną budowę przez Siemensa superszybkiej kolei w Chinach gdzie Chińczycy nie zgodzili się na kontynuację budowy po normalnej ustalonej stawce pod szantażem że sami dokończą tą kolej bezczelnie łamiąc patenty. Siemens ustąpił czyli było to całkiem możliwe. To nie Chiny liczą się z firmami tylko na odwrót.

Jeśli chodzi o poważny sektor prywatny zagranicznych inwestorów to oczywiście Chiny jakoś pozorują utrzymywanie ich patentów, jednak całkowicie przymykają oko (oczy) na tworzenie podróbek na których zarabiają najwięcej na całym świecie, a to przecież chodzi w ochronie patentowej - aby nie było podróbek.

 

Może coś się zmienia, myślę że znacznie wolniej niż by tego wszyscy chcieli, na braku pożądnej ochrony patentowej póki co to więcej zarabiają niż tracą.

Share this post


Link to post
Share on other sites

To też nie do końca jest tak. Chińczycy mogą sobie masowo produkować podróbki, ale już wiedzą doskonale, że nie wyślą ich poza Chiny, bo nikt ich nie wpuści, a producent dostanie wilczy bilet na danym rynku. O ile więc szybką kolej mogą sobie wybudować (z niemałymi problemami - już dziś wiadomo, że chińska szybka kolej na wielu odcinkach się sypie), o tyle na dłuższą metę nigdy nie staną się światowym graczem na równi z USA, Japonią czy (mimo megakryzysu politycznego) UE, jeżeli nie dostosują się do standardów nowoczesnego biznesu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mogą masowo tworzyć podróbki i stale to robią, Europa przyjmuje wszystko a dopiero tu lipne firmy naklejają naklejki,metki , uwagę celników może przyciągnąć jedynie sprzęt Hi-Tech i tu zgrzyt dla Chin. Jeśli chodzi zaś o inne państwa spoza UE i USA to wątpię aby byli tak bardzo zainteresowani ograniczaniem importu tanich produktów z kradzieży intelektualnej.

Masz rację w tym że polityka Chin się zmienia. Na dłuższą metę sami muszą prowadzić badania naukowe, aby się dalej liczyć na świecie. Boję się jednak że ich bardzo elastyczna polityka pozwoli na szybkie zrównanie z potęgami jak USA/EU. Przez "elastyczna polityka" mam na myśli to że zależnie od potrzeb dobra narodowego np. w Chinach raz można kraść, a raz nie. Gdzieś czytałem że każda firma inwestująca w Chinach podpisuje pewne umowy z samym rządem CHRL. W ten sposób mogą szybko mogą stać się supermocarstwem jak Stany, bo już wg. niektórych rankingów Japonię dawno wyprzedziły

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chyba zaczynają nam się mieszać pojęcia podróbki (produktu naruszającego zastrzeżone wzory towarowe oraz wykorzystującego markę bez zgody jej właściciela) i naruszenia patentu (wyłączności na stosowanie pewnych rozwiązań technicznych, czyli wynalazków). O ile podróbek Chińczycy faktycznie wciąż produkują mnóstwo, o tyle z patentami już tak źle nie jest.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bo czesc patentów jest tak bzdurna że łamanie ich jest dobre zarówno z punktu widzenia społeczeństwa jak i gospodarki. Prawo patentowe jest złe i nieudolne, dlatego trzeba je łamać. Póty póki regulacje prawne odnośnie praw autorskich nie staną się sensowniejsze, słowo "patent" traci na znaczeniu. Przykład moja znienawidzona firma apple opatentowała smartfona w którym ekran stanowi wiekszość urządzenia, a wygląd jest "ładny i minimalistyczny", ekran u konkurencji musi byc otoczony grubą ramka, a nie małą... no sorki. Jak takiego patentu nie łamać? Apple samo się prosi, żeby producenci zaczęli swoje smartfony nazywać "mini TV z funkcją dzwonienia" Albo niech zakarzą wszystkim innym produkowania telewizorów mniejszych niż 11" (ipad) a na ipadach niech zakarzą oglądania filmów.... bo jednak TV o takich proporcjach i wyglądzie były wczesniej niż smartfony apple..

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chyba zaczynają nam się mieszać pojęcia podróbki (produktu naruszającego zastrzeżone wzory towarowe oraz wykorzystującego markę bez zgody jej właściciela) i naruszenia patentu (wyłączności na stosowanie pewnych rozwiązań technicznych, czyli wynalazków). O ile podróbek Chińczycy faktycznie wciąż produkują mnóstwo, o tyle z patentami już tak źle nie jest.

może trochę zamieszałem, ale nie całkiem, podróbki wielu przedmiotów np. elektronicznych, naruszają jednocześnie patenty. Ale fakt - z patentami źle tak nie jest, bo producenci nie chcieliby tam wcale produkować.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bo czesc patentów jest tak bzdurna

 

Nie mogę się z tym nie z godzić. 500 tys rocznie w Chinach, po 300-400 tys w Japonii i USA toż to jakiś absurd. Nie da się przejść przez ulicę bez naruszenia czyjegoś patentu.

 

że łamanie ich jest dobre zarówno z punktu widzenia społeczeństwa jak i gospodarki.

 

No ale tu to absolutnie nie ma zgody :) Łamanie prawa jest zawsze szkodliwe - choćby dlatego, że prowadzi do demoralizacji i lekceważenia prawa w całości.

 

Prawo patentowe jest złe i nieudolne, dlatego trzeba je łamać.

 

Trzeba je zmieniać a nie łamać. Łamanie prawa nie służy nikomu - Tobie też.

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Łamanie prawa jest zawsze szkodliwe - choćby dlatego, że prowadzi do demoralizacji i lekceważenia prawa w całości.

Dodałbym od siebie: masowe łamanie prawa zawsze jest złe, bo świadczy albo o jego przerażająco słabej egzekucji, albo o skrajnym idiotyzmie prawodawcy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z tymi patentami to różwnie bywa.

Kiedyś Rosjanie kopiowali na potęgę ale przyszedł taki czas ze zaczęli się zastanawiać sami nad sobą i zaczęli przystępować do rożnych "związków patentowych".

Dokładnie rzecz biorąc było to za sprawą ruskiego pomysłu kopalnianej obudowy zmechanizowanej która opracowali a kopiowała reszta świata po pewnych modyfikacjach bo to naprawdę dobry pomysł był choć w ruskim wykonaniu toporny.

Chiny po prostu w pewnym nie mogą dalej szybko jechać na kopiowaniu. To jest porblem na którym się Rosjanie wyłożyli bo żeby skopiować produkt A musieli najpierw skopiować n technologi towarzyszących przez co jak już skopiowali byli do tyłu. Co z tego ze mieli plany radaru z amerykańskiego B2 jak to była dla nich technologia nie osiągalna.

Jeśli Chiny się w odpowiednim momencie zabrały to USA przegonią szybciutko. Świat się zmienia dziś „Made in Korea” to znak jakości ;)

Kto wie co bedzie za 20 lat. Bo tak generalnie to USA produkuje straszny badziew.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Trzeba je zmieniać a nie łamać. Łamanie prawa nie służy nikomu - Tobie też.

na pierwszy rzut oka masz rację, jednak zwróć uwagę na to, że ustawodawcy / prawodawcy tak naprawdę służą obywatelom. Jeśli prawo jest społecznej nieakceptowane, łamane do tego stopnia że prawodawca nie jest w stanie wymusić przestrzegania tego prawa, to prawo ulega zmianie. Nikt nie trzyma martwych przepisów w nieskończoność. Łamanie prawa z premedytacją może służyć jako wskazówka dla rządzących że trzeba coś zmienić. Jeśli społeczeństwo łamie wiele praw, a rządzący nie zmieniają postanowień to robi się rewolucję. Każda rewolucja jest bezprawna... jednak służy zmianie prawa i ustawodawcy, czyli wprowadzaniu regulacji, tylko ze innych.

 

To samo tyczy się patentów. Jeśli jakiś patent jest tak idiotyczny jak ten Apple i kształtu/wyglądu smartfonów, to albo patent się unieważni, albo wszyscy będą go łamać bezkarnie, bo wszystkich producentów nie da się pociągnąć do odpowiedzialności. Gdy eskalacja takich łamanych patentów będzie tak duża, że procesy między firmami zakłócą normalne funkcjonowanie rynku, to nastąpi wymuszenie zmiany prawa patentowego. Taka mini rewolucja... Dlatego właśnie uważam, że bzdurne patenty należy z premedytacją łamać, to wymusi wprowadzenie regulacji i zmian w ułomnym prawie. W końcu ono jest dla nas, a nie my dla niego? Bez tego nei nastąpią zmiany, bo państwo ma z rejestracji każdego patentu kasę i urzędasy sami z siebie nie mają potrzeby zmian..

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Stany Zjednoczone są najlepszym miejscem pracy dla inżynierów oprogramowania. Firma Codingame przeprowadziła ankiety wśród społeczności składającej się z 2 milionów programistów oraz osób zajmujących się rekrutowaniem pracowników na potrzeby sektora IT i wykazała, że w USA inżynierowie oprogramowania zarabiają najlepiej na świecie.
      Średnia pensja inżyniera oprogramowania pracującego w Stanach Zjednoczonych wynosi 95 879 dolarów rocznie. Co więcej, ponad 40% takich osób zarabia ponad 100 000 USD rocznie,  a zarobki 5% przekraczają 200 000 dolarów rocznie.
      Bardzo dobrze można zarobić też w Szwajcarii. Tam średnia pensja inżyniera oprogramowania wynosi 90 426 USD. Następna jest Kanada z pensją 71 193 dolarów, a na czwartym miejscu uplasowała się Wielka Brytania, gdzie przeciętny inżynier oprogramowania może liczyć na roczne zarobki wynoszące 68 664 USD. Nasi bezpośredni sąsiedzi, Niemcy, uplasowali się na 6. miejscu z przeciętnymi zarobkami 61 390 dolarów, na dziewiątej pozycji znajdziemy Francję (47 617 USD/rok), a pierwszą dziesiątkę zamyka Hiszpania (39 459 dolarów).
      Autorzy ankiety nie brali pod uwagę ani kosztów życia w poszczególnych krajach, ani specjalizacji, w których można najwięcej zarobić. Trzeba też pamiętać, że samo porównanie zarobków nie mówi nam wszystkiego. Koszt życia w Szwajcarii jest na przykład znacznie wyższy niż w Wielkiej Brytanii, więc mimo sporej różnicy w zarobkach, poziom życia inżynierów w obu krajach może być bardzo podobny.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Na stanowisku Xiamabei z basenie Nihewan w północnych Chinach odkryto nieznaną dotychczas kulturę paleolitu. Pochodzi ona sprzed 40 000 lat i pozwoli nam lepiej zrozumieć zachodzący wówczas proces hybrydyzacji kulturowej i genetycznej pomiędzy H. sapiens a wcześniej obecnymi tam gatunkami człowieka.
      W basenie Nihewan znajduje się wiele stanowisk archeologicznych, datowanych od 2 milionów do 10 tysięcy lat temu. To jeden z najlepszych obszarów służących badaniu ewolucji kulturowej na północnym-Wschodzie Azji.
      Autorzy najnowszych badań znaleźli w Xiamabei unikatową kulturę, która jako pierwsza ze znanych kultur Azji Wschodniej przetwarzała ochrę i posługiwała się wyjątkowymi, podobnymi do ostrzy, kamiennymi narzędziami. Znaleziono tam też inne cechy tej kultury, które albo nie występują nigdzie indziej w Azji Północno-Wschodniej, albo tez są niezwykle rzadkie. Xiamabei rózni się od wszelkich innych stanowisk archeologicznych Chin nowatorskim zestawem cech, mówi Fa-Gang Wang z Instytutu Zabytków Kulturowych i Archeologi Prowincji Hebei.
      Zdolność ludzi do życia na północnych szerokościach, z ich zimnym środowiskiem i wyraźnie różnymi porami roku była prawdopodobnie możliwa dzięki ewolucji kulturowej, społecznej, ekonomicznej i symbolicznej. Odkrycie w Xiamabei pozwala nam lepiej zrozumieć te zjawiska i ich wpływ na możliwość migracji, dodaje Shixia Yang, badacz z Chińskiej Akademii Nauk i Instytutu Historii Człowieka im. Maxa Plancka.
      Jedną ze znaczących cech nowo odkrytej kultury jest szerokie stosowanie ochry. Naukowcy znaleźli artefakty wykorzystywane do przetwarzania dużej ilości tego pigmentu. Analizy wykazały, że do Xiamabei trafiały różne rodzaje ochry, a w procesie ich przetwarzania powstawały barwniki o różnych barwach i konsystencji. Znalezione na miejscu kamienne narzędzia różnią się od innych, jakie były w tym czasie wykorzystywane na północy Chin.
      Narzędzia z Xiamabei są niewielkie, połowa z nich ma długość mniejszą niż 20 milimetrów. Siedem narzędzi posiada rękojeść, a badania funkcjonalne oraz pozostałości materiału w tych narzędziach dowodzą, że były one wykorzystywane do wiercenia, skrobania skóry zwierzęcej, strugania oraz cięcia mięsa. Przedstawiciele tej kultury wytwarzali wyposażone w rękojeść narzędzia pozwalające na wykonywanie wielu różnych czynności. Świadczy to oo ich złożonych umiejętnościach technologicznych, których nie obserwujemy w przypadku ani starszych, ani nieco młodszych stanowisk archeologicznych.
      Co prawda w samym Xiamabei nie znaleziono ludzkich szczątków, jednak w okolicy tej na stanowisku Tianyuandong znaleziono szczątki H. sapiens pochodzące z tego samego okresu. Również H. sapiens zamieszkiwał nieco młodsze stanowiska Salkhit i jaskinię Zhoukoudian. Dlatego też naukowcy uważają, że i Xiamabei to stanowisko naszego gatunku.
      Obecność nowatorskiej technologii wytwarzania kamiennych narzędzi i przetwarzania ochry, ale brak sformalizowanych narzędzi z kości oraz ozdób, może świadczyć o tym, że w Xiamabei mamy do czynienia z przykładem wczesnej próby kolonizacji. Zdaniem autorów badań, odkrycie z Xiamabei nie pasuje do hipotezy o istnieniu ciągłego procesu kulturowej innowacji, który umożliwił H. sapiens wyjście z Afryki i opanowanie świata. Uważają oni, że z czasem będziemy znajdować mozaikę różnorodnych kultur, gdzie zobaczymy zarówno nowatorskiej rozwiązania, lokalne wynalazki i zastaną miejscową tradycję.
      Szczegóły badań zostały opublikowane w Nature.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Zmiana zwyczajów kulinarnych wśród Chińczyków i spożywanie większej ilości mięsa przyczynia się do 75 000 przedwczesnych zgonów z powodu zanieczyszczenia powietrza w Państwie Środka. Badania naukowców z University of Exeter są pierwszymi, w ramach których przeanalizowano, jak zmiany diety w Chinach w latach 1980–2010 wpłynęły na zwiększenie emisji amoniaku oraz jaki miało to wpływ na ludzkie zdrowie.
      W ciągu ostatnich 50 lat na całym świecie wzrosła produkcja mięsa, a do największych jej wzrostów doszło w Azji Wschodniej, szczególnie w Chinach. O ile dobrze znamy negatywne skutki zdrowotne wiążące się z rezygnacją z roślin na rzecz mięsa, to znacznie mniej wiemy o tym, jaki wpływ zmiana diety ma na środowisko naturalne i przez to na ludzkie zdrowie. Wiemy za to, że zawarty w powietrzu pył jest szkodliwy dla zdrowia oraz że amoniak (NH3) z gleby przedostaje się do powietrza i wchodzi w reakcje tworząc toksyczne składniki pyłu. Brytyjscy uczeni postanowili więc sprawdzić jak na zdrowie Chińczyków wpłynął zwiększony poziom amoniaku z nawozów i odchodów zwierząt hodowlanych.
      Naukowcy stwierdzili, że w latach 1980–2010 produkcja mięsa w Państwie Środka zwiększyła się o 433%, z 15 do 80 milionów ton. Jedynie niewielką część, czyli wzrost z 15 do 20 milionów ton można powiązać ze zwiększeniem się populacji. Pozostałych 60 milionów ton dodatkowej produkcji to skutek zmiany przyzwyczajeń dietetycznych Chińczyków. W tym samym czasie emisja NH3 wzrosła niemal dwukrotnie, z czego za 63% wzrostu odpowiada zmiana diety.
      Każdego roku z powodu zanieczyszczenia powietrza pyłem (PM) przedwcześnie umiera około 1,83 miliona Chińczyków. Na podstawie analizy danych uczeni stwierdzili, że 5% tych zgonów można przypisać zanieczyszczeniu powodowanemu zmianą diety, głównie zaś większym spożyciem mięsa. Naukowcy obliczyli też, że gdyby dieta przeciętnego Chińczyka była zgodna z Chinese Dietary Guideline 2016, które zaleca zmniejszenie konsumpcji mięsa, to emisja amoniaku byłaby o 2,1 miliona ton niższa, co pozwoliłoby uniknąć rocznie 74 805 zgonów.
      Jeden z badaczy, profesor Xiaoyu Yan, mówi: W latach 80. priorytetem chińskich władz było zaspokojenie podstawowych potrzeb żywnościowych ludności. Jednak obecnie, gdy problem niedożywienia został w Chinach znacząco zmniejszony, Chiny pilnie potrzebują bardziej zrównoważonych metod produkcji żywności. Obecne metody muszą zostać zmienione tak, by wywierały one mniej niekorzystny wpływ na ludzkie zdrowie i środowisko zarówno Chin jak i całego świata.
      Wykazaliśmy, że zmiana diety nie tylko przyczyni się do poprawy zdrowia poprzez zdrowsze odżywianie się, ale ma też niezwykle ważny pozytywny wpływ na środowisko naturalne oraz – za jego pośrednictwem – na ludzkie zdrowie, dodaje profesor Gavin Shaddick.
      Naukowcy zauważyli też, że różne grupy dochodowe w różny sposób odczuwają negatywne skutki zmiany diety na zawierającą więcej mięsa. O ile negatywne skutki zdrowotne konsumpcji mięsa spadają na tych, którzy na mięso mogą sobie pozwolić i jedzą go zbyt dużo, o tyle negatywne skutki jego produkcji – związane z zanieczyszczeniem środowiska – odczuwają przede wszystkim ubożsi mieszkańcy głównych regionów rolniczych, jak prowincje Hebei i Henan.
      Artykuł Dietary shifts can reduce premature deaths related to particulate matter pollution in China został opublikowany na łamach Nature Food.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Autorzy interdyscyplinarnych badań dowodzą istnienia związku pomiędzy aktywnością wulkanów a upadkami chińskich dynastii na przestrzeni ostatnich 2000 lat. Erupcje wulkaniczne, które są dominującym w skali globalnej zewnętrznym czynnikiem prowadzącym do krótkoterminowych zmian klimatycznych, miały wpływ na dzieje Państwa Środka, stwierdzają naukowcy z Chin, USA, Szwajcarii, Niemiec i Irlandii.
      Uczeni wykorzystali zarówno rekonstrukcję aktywności wulkanicznej, jak i informacje o historii społecznej oraz politycznej Chin i stwierdzili, że w czasach dużych napięć społeczno-politycznych do upadku dynastii mogła przyczynić się już niewielka erupcja wulkaniczna, podczas gdy w przypadku braku takich napięć kres chińskiej dynastii mogła położyć duża erupcja. Wykazali również, że walki po upadku dynastii zwykle szybko wygasały, gdyż sam upadek był elementem koncepcji „boskiego mandatu”, na podstawie którego nowa dynastia mogła przejąć władzę, co ułatwiało szybsze przywrócenie porządku społecznego.
      Jako pierwsi dowiedliśmy, że upadki chińskich dynastii na przestrzeni ostatnich 2000 lat historii były bardziej prawdopodobne w latach następujących po erupcjach wulkanów. Jednak związek przyczynowo-skutkowy nie jest tak oczywisty, gdyż jeśli mieliśmy do czynienia z wojnami i konfliktami, to dynastie były bardziej podatne na upadek, wyjaśnia profesor Alan Robock z Rutgers University. Erupcje wulkaniczne, w zależności od ich siły, w krótkim terminie zmieniają klimat, powodując jego ochłodzenie. To zaś ma wpływ na produkcję rolną. Wpływ ochłodzenia klimatu również zwiększał prawdopodobieństwo pojawienia się konfliktów, co dodatkowo narażało dynastię na upadek, dodaje Robock.
      Chińskie dynastie posiadały boski mandat na rządzenie. Taki stan rzeczy był akceptowany i przez lud, i przez elity. Napięcia społeczne, konflikty, gorsze zbiory spowodowane chociażby ochłodzeniem się klimatu po erupcji wulkanicznej, mogły być postrzegane jako odebranie mandatu rządzącym. A wyłaniająca się z konfliktu kolejna dynastia mogła uspokoić nastroje społeczne, powołując się na przekazanie boskiego mandatu właśnie w jej ręce.
      Koncepcja boskiego mandatu została najsilniej wyartykułowana w czasie rządów dynastii Zhou (1046–256 p.n.e.). Co prawda jej znacznie i interpretacja zmieniały się w casie, ale utrzymała się ona przez tysiąclecia. Zgodnie z nią, rządzący, którzy nadużywali władzy lub zawiedli lud, narażali się na cofnięcie ich mandatu do rządzenia. To do pewnego stopnia mogło promować niestabilność, gdyż rywale do tronu, ludowi powstańcy, zbuntowani generałowie, gubernatorzy czy dynastie z sąsiednich państw mogli twierdzić, że ono im został przekazany mandat. Jednak twierdzenia takie nabierały szczególnej wagi, gdy zostały wsparte naturalnymi katastrofami – jak chłodniejsze lata po erupcji wulkanicznej, spadek plonów i związany z tym głód – będącymi jasnym dowodem na odwołanie mandatu dotychczas rządzących. Erupcje wulkaniczne mogły wiązać się nie tylko z gorszą pogodą, ale również z innymi znakami, jak spowodowane zapyleniem atmosfery zmiany kolorów czy jasności Słońca i Księżyca oraz pojawieniem się innych niespotykanych zjawisk atmosferycznych.
      Naukowcy na podstawie badań poziomu związków siarki w rdzeniach lodowych z Grenlandii i Antarktydy zrekonstruowali 156 eksplozywnych erupcji wulkanicznych, do jakich doszło w latach 1–1915. Przeanalizowali też dokumenty na temat 68 dynastii rządzących Chinami oraz zbadali konflikty, jakie w latach 850–1911 targały Państwem Środka. Za pomocą metod statystycznych dowiedli, że wybuchy wulkanów wpływały na historię Chin.
      Oczywiście na upadek dynastii składa się olbrzymia liczba czynników, dlatego też związki pomiędzy wulkanami a zmianą dynastii nie są oczywiste i łatwe do wychwycenia. Autorzy badań podkreślają, że np. ani wielka erupcja wulkanu Tambora z 1815 roku, ani wybuch Huaynaputina (1600 r.) czy Samalas (1257) nie wpłynęły na zmianę dynastii, a przynajmniej nie w statycznie prawdopodobnym okresie. Nawet olbrzymia erupcja, do której doszło w 626 roku na obszarach tropikalnych półkuli północnej, a która mogła być jedną z przyczyn upadku tureckiego kaganatu wschodniego, nie miała oczywistego wpływu na politykę dynastyczną Chin. Jednak, jak dowodzą autorzy badań, podczas prac nad historią Państwa Środka należy brać pod uwagę wybuchy wulkanów i ich wpływ na politykę wewnętrzną.
      Więcej na ten temat można przeczytać na łamach Nature Communications Earth & Environment, w artykule Volcanic climate impacts can act as ultimate and proximate causes of Chinese dynastic collapse.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Chińscy naukowcy ogłosili, że dotrzymali słowa danego w grudniu ubiegłego roku i ulepszyli swój układ optyczny tak, że przeprowadził kwantowe gaussowskie próbkowanie bozonu na macierzy 144x144. Tym samym potwierdzili, że ich komputer kwantowy osiągnął kwantową supremację, czyli jest w stanie wykonać obliczenia, których komputery klasyczne nie potrafią wykonać w rozsądnym czasie.
      O osiągnięciu kwantowej supremacji słyszeliśmy już kilkukrotnie. Tak na przykład twierdził Google w 2019 roku. Za każdym jednak razem specjaliści wysuwali zastrzeżenia, co do wykorzystanych algorytmów. Tym razem, jak zapewniają Chińczycy, takich zastrzeżeń nie będzie.
      Pracami uczonych z Narodowego Laboratorium Nauk Fizycznych na Chińskim Uniwersytecie Nauki i Technologii w Hefei kierował Jian-Wei Pan. Celem prac było zbudowanie komputera kwantowego, który obliczy prawdopodobieństwo wystąpienia danego wyniku na wyjściu w obwodzie kwantowym. Zadanie takie komputery klasyczne potrafią rozwiązać bez większych problemów, pod warunkiem jednak, że istnieje niewiele punktów wyjścia i wejścia takiego obwodu. Gdy jednak jest ich więcej, czas potrzebny do przeprowadzenia obliczeń za pomocą klasycznych komputerów staje się tak długi, że ich przeprowadzanie traci sens.
      Zespół przeprowadził gaussowskie próbkowanie bozonu (GBS). Na czym ono polega? Wyobraźmy sobie w tym miejscu układ optyczny z wieloma wejściami i wyjściami. Następnie wpuszczamy do niego pojedyncze fotony, które na swojej drodze do wyjścia napotykają różne komponenty optyczne, jak dzielniki wiązki czy lustra. Nasze zadanie obliczeniowe polega na tym, by określić, jakie fotony pojawią się na wyjściu. Taki układ możemy więc postrzegać jako matrycę dokonującą transformacji konfiguracji fotonów wpuszczonych na wejściu w konfigurację wyjściową. Określenie konfiguracji wyjściowej jest bardzo trudne nawet dla niewielkiej matrycy z rozdzielaczy i lusterek.
      Przy rosnącej liczbie punktów wejścia i wyjścia, określenie wyniku takiego eksperymentu jest niezwykle trudne. W grudniu ubiegłego roku Chińczycy wykorzystali GBS składający się ze 100 punktów wejścia i 100 punktów wyjścia. Informowali wówczas, że ich system przeprowadził obliczenia w ciągu około 200 sekund. Tymczasem chiński superkomputer Sunway TaihuLight, 4. najpotężniejszy wówczas komputer na świecie, potrzebowałby do wykonania takich obliczeń... około 2,5 miliarda lat.
      Po udanym eksperymencie naukowcy zapowiedzieli, że udało im się udoskonalić GBS na tyle, że przeprowadzą eksperymenty na matrycy 144x144. W 2021 roku nasza maszyna GBS będzie łatwiejsza w dostrojeniu, mniejsza i bardziej stabilna. Zaczynamy zastanawiać się nad jej wdrożeniem do celów praktycznych, mówili wówczas.
      Teraz dotrzymali złożonej obietnicy. Poinformowali, że przy matrycy 144x144 istnieje 1043 możliwych rozwiązań, a ich GBS dokonał obliczeń 1023 razy szybciej niż superkomputer. Tym samym, zapewniają, osiągnęli kwantową supremację.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...