Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Każdy może zostać takim świętym Mikołajem

Recommended Posts

Jak zachęcić ludzi do oddawania krwi? Koreański projektant, który wziął udział w tegorocznym Helsińskim Tygodniu Designu, uważa, że może w tym pomóc zmieniony wygląd torebek na krew. Czerwone skarpetki kojarzą się wielu osobom ze Bożym Narodzeniem, a oddanie krwi to wspaniałomyślny gest, prezent ratujący chorym życie.

Umieść w skarpecie swój prezent, a kiedyś to do ciebie wróci - zachęca Kiseung Lee. Sugeruję nowy design torebek na krew i mam nadzieję, że zainspiruję w ten sposób boom aktywnego krwiodawstwa na całym świecie. Artysta podkreśla, że dzieląc się czymś istotnym, ludzie mogliby poprawić jakość swojego życia i poczuć się jak święty Mikołaj.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Fajny pomysł, oczywiście w kręgu kulturowym gdzie istnieje tradycja wieszania skarpetek na prezenty.

Ostatnio widziałem dietetyczną pepsi w puszce i dziwi mnie to że dopiero teraz ktoś na to wpadł. Otóż puszka ta nie jest mała i pękata jak do tej pory a smukła i wysoka. Mimo że nie lubię smaku dietetycznej pepsi, to jak ją zobaczyłem to poczyłem na nią chęć i wyobraziłem sobue że pijąc ją też osiągnę taką figurę :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mnie to jakoś nie przekonuje, bo może dlatego, że nie ma u mnie w domu zwyczaju wieszania skarpet (no, chyba, że wypranych, do wysuszenia)... ^^

Jak ktoś ma awersję do igieł, to i skrapeta nie pomoże.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Trwałość takiego magazynu to max 120 dni, w praktyce ok. 40 przy obecnych technologiach i wymogach. Oddając krew w takim tempie prędzej nabawiłbyś się problemów, niż skorzystał.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pomysł nadaje się wyłącznie na rynek amerykański, ponieważ tylko oni wieszają skarpety.

Ludziom po prostu wystarczyłoby przypomnieć, że taka instytucja istnieje - to wszystko. Trzeba też pamiętać o osobach, które chciałyby a z różnych przyczyn nie mogą tego zrobić.

Osobiście, gdybym oddawał ten życiodajny płyn i zobaczył takie paskudztwo to by mnie krew zalała na sam widok kolejnej wszędobylskiej reklamy.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ludziom po prostu wystarczyłoby przypomnieć, że taka instytucja istnieje - to wszystko.

Przypomina się bardzo często, a mimo to efekty są dalece niewystarczające. Stąd inne pomysły na uczynienie krwiodawstwa inicjatywą nie tylko ważną, ale i atrakcyjną.

Trzeba też pamiętać o osobach, które chciałyby a z różnych przyczyn nie mogą tego zrobić.

Przecież nikt nie napisał nic na ten temat.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przypomina się bardzo często, a mimo to efekty są dalece niewystarczające. Stąd inne pomysły na uczynienie krwiodawstwa inicjatywą nie tylko ważną, ale i atrakcyjną.

Może za mało reklamują, ale mimo wszystko dużo racji masz.

Przecież nikt nie napisał nic na ten temat.

Więc ja piszę ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Może za mało reklamują, ale mimo wszystko dużo racji masz.

 

Oddanie krwi wymaga aktywności. Miejsc pobierania nie ma zbyt dużo. Google maps na pytanie o punkty w Warszawie dał mi osiem odpowiedzi (?!) Najwyższy numer miał Oddział Terenowy nr 20 - trochę mało jak na tak duże miasto. Wydaje się, że nie ma co polegać na charytatywności bo lenistwo wygrywa. Dawno już nie widziałem by ktoś egzekwował przywileje honorowego dawcy np. w aptece czy w przychodni. Być może warto sprowokować lekarzy by w przychodni pytali kolejkę na korytarzu kto ma aktualną książeczkę i przyjmowali ich poza kolejnością tak, by nieśmiały krwiodawca nie musiał walczyć o swoje.

Kiedy musiałem położyć dziecko w szpitalu dziecięcym przemiła pani doktor w sposób dość bezpardonowy poprosiła o oddanie krwi bo była potrzebna - nie wiem czy ten obyczaj jeszcze funkcjonuje ale dość mi się spodobał.

 

Jest też najlepszy od czasów Fenicjan sposób: pieniądze.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Co do pieniędzy, nie jestem przekonany (przynajmniej jeśli mają to być pieniądze wypłacane do ręki). Może się to skończyć wysypem dawców, którzy będą kłamali w formularzach (np. na temat przebywania na terenach objętych epidemiami, na temat wykonywanych tatuaży itd.), a to może zwiększyć zagrożenie dla biorców.

 

Warto natomiast pamiętać, że już teraz dawcy odnoszą korzyść w formie odpisu od podstawy opodatkowania w wysokości prawie 50 zł za jednostkę krwi. Taka forma gratyfikacji jest moim zdaniem znacznie lepsza.

 

Jeśli chodzi o przywileje u lekarzy, w dzisiejszych czasach mają je już chyba tylko moherowe baby - setki razy słyszałem historie o tym, jak nawet ciężarnych nie wpuszczały poza kolejnością, bo "na pewno się puściła, więc dlaczego mam jej ustępować?!". Kiedy jeden jedyny raz potrzebowałem skorzystać z przyjęcia do specjalisty poza kolejnością, pielęgniarki nie przekonał nawet wydruk rozporządzenia ministra w tej sprawie. Sprawa ugrzęzła na etapie skargi w NFZ :/

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest hjerne

Pamietam, że kiedyś jeden ze wsi był honorowym krwiodawcą, a popijał alkohol i tatuaże miał . . . zgroza!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kiedy jeden jedyny raz potrzebowałem skorzystać z przyjęcia do specjalisty poza kolejnością, pielęgniarki nie przekonał nawet wydruk rozporządzenia ministra w tej sprawie. Sprawa ugrzęzła na etapie skargi w NFZ :/

 

Dlatego to służba zdrowia powinna egzekwować te przywileje.

 

Co do ulgi podatkowej, według danych z 2008 r. 6 x450ml = 2,7 * 130zł = 351 zł odliczenia, czyli zysk krwiodawcy to ok 70 zł.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Ekotoksykolog Heahter Leslie i chemik Maria Lamoree z Vrije Universiteit Amsterdam wraz z zespołem jako pierwsi wykazali, że plastik, którym zanieczyściliśmy środowisko naturalne, trafił już do ludzkiej krwi. Wyniki ich badań, prowadzonych w ramach projektu Immunoplast, zostały opublikowane na łamach pisma Environment International.
      Grupa naukowców z Amsterdamu opracowała metodę pozwalającą na odnalezienie plastiku we krwi człowieka. Do badań zaangażowano 22 anonimowych dawców, a ich krew sprawdzono pod kątem obecności pięciu różnych polimerów, wchodzących w skład tworzyw sztucznych.
      Polimery znaleziono u 3/4 badanych. Tym samym po raz pierwszy udowodniono, że obecny w środowisku mikroplastik przenika na naszej krwi. Wcześniej wiedzieliśmy tylko, że istnieje taka możliwość, gdyż wskazywały na nią eksperymenty laboratoryjne. Tym razem mamy dowód, że nasz organizm absorbuje plastik podczas codziennego życia, a tworzywa sztuczne trafiają do krwi.
      Średnia koncentracja plastiku we krwi wszystkich 22 badanych wynosiła 1,6 mikrograma na mililitr. To mniej więcej łyżeczka plastiku na 1000 litrów wody.
      Najczęściej występującym we krwi rodzajem plastiku były poli(tereftalan etylenu) – czyli PET, z którego wytwarza się plastikowe butelki na wodę i napoje – polietylen, popularne tworzywo do produkcji m.in. plastikowych woreczków, tzw. zrywek rozpowszechnionych w handlu spożywczym oraz polistyren, z którego powstaje styropian, szczoteczki do zębów czy zabawki. We krwi badanych znaleziono też poli(metakrylan metylu), PMMA, główny składnik szkła akrylowego. Naukowcy odkryli też polipropylen, jednak jego koncentracja we krwi była zbyt mała, by dokonać precyzyjnych pomiarów.
      Dzięki badaniom Leslie i Lamoree uczeni będą mogli pójść dalej. Teraz kolejne zespoły naukowe będą mogły poszukać odpowiedzi na pytania o to, jak bardzo nasze ciała są zanieczyszczone plastikiem, na ile łatwo mikroplastik może przenikać z krwi do różnych tkanek ludzkiego organizmu oraz czy niesie to ze sobą zagrożenie dla zdrowia, a jeśli tak, to jakie są to zagrożenia.
      Obecne prace badawcze zostały sfinansowane przez niedochodową organizację Common Seas oraz założone przez holenderskie Ministerstwo Zdrowia i Holenderską Organizację Badań Naukowych konsorcjum ZonMw zajmujące się badaniem kwestii zdrowia publicznego.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Wydawałoby się, że krew jest dogłębnie poznanym płynem ustrojowym. Okazuje się jednak, że nawet i ona ujawnia od czasu do czasu pewne tajemnice. Ostatnio francuscy naukowcy opisali jej nowy składnik, element występujący w stanie fizjologicznym.
      Mitochondria są organellami występującymi w większości komórek eukariotycznych. Są nazywane centrami energetycznymi, bo to w nich w wyniku oddychania komórkowego powstaje większość adenozynotrofosforanu (ATP). Mitochondria mają własny genom (mtDNA); mtDNA jest przekazywany w linii żeńskiej.
      Naukowcy z INSERM (Institut national de la santé et de la recherche médicale) podkreślają, że niekiedy mitochondria są obserwowane pozakomórkowo w postaci fragmentów enkapsulowanych w pęcherzykach - egzosomach. Oprócz tego w pewnych bardzo specyficznych warunkach płytki są w stanie uwalniać mitochondria do przestrzeni zewnątrzkomórkowej. Zespół Alaina R. Thierry'ego zrewolucjonizował wiedzę nt. tej organelli, ujawniając, że w krwiobiegu występują całe funkcjonalne zewnątrzkomórkowe mitochondria.
      Autorzy artykułu z FASEB Journal posłużyli się wcześniejszymi badaniami, w których wykazano, że osocze zdrowych ludzi zawiera do 50 tys. razy więcej mitochondrialnego niż jądrowego DNA. Akademicy dywagowali, że by było to możliwe, mtDNA musi być chronione przez strukturę o wystarczającej stabilności. By ją zidentyfikować, zbadano osocze ok. 100 osób.
      Analiza ujawniła, że w krwiobiegu występują bardzo stabilne struktury zawierające pełny genom mitochondrialny. Francuzi badali ich wielkość oraz integralność mtDNA. Oglądali je także pod mikroskopem. Testy wykazały, że to funkcjonalne mitochondria (ich liczba wynosiła do 3,7 mln na ml osocza).
      Gdy uwzględni się liczbę zewnątrzkomórkowych mitochondriów we krwi, rodzi się pytanie, czemu tego odkrycia nie dokonano wcześniej? Thierry zdaje się sugerować, że chodzi o metody, które wykorzystywał jego zespół.
      Na czym polega rola zewnątrzkomórkowych mitochondriów? Francuzi uważają, że kluczem jest budowa mtDNA, która przypomina DNA bakteryjne. Jak tłumaczą, podobieństwo to może oznaczać zdolność wywoływania odpowiedzi immunologicznej bądź zapalnej. Naukowcy podejrzewają, że krążące mitochondria biorą udział w wielu fizjologicznych i/lub patologicznych procesach, wymagających komunikacji między komórkami.
      Odkrycie Francuzów może się również przyczynić do poprawy diagnostyki, monitoringu i leczenia pewnych chorób. Obecnie akademicy skupiają się na ocenie przydatności zewnątrzkomórkowych mitochondriów jako biomarkerów w diagnostyce prenatalnej i onkologicznej.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Podczas rutynowych badań we krwi 2 pacjentów z Chin wykryto 2 nowe gatunki bakterii z rodzaju Enterobacter. Są one oporne na wiele antybiotyków. Ma to spore znaczenie, zważywszy, że opóźnienia w leczeniu bakteriemii mogą prowadzić do zagrażającej życiu sepsy.
      Choć niektóre gatunki występujące w przewodzie pokarmowym nie wywołują objawów chorobowych, pewne szczepy Enterobacter są patogenami i prowadzą do zakażeń oportunistycznych u osób z upośledzoną odpornością i pacjentów wentylowanych mechanicznie. Najczęstszymi miejscami takich infekcji są układy moczowy i oddechowy.
      Nowym gatunkom nadano nazwy Enterobacter huaxiensis i Enterobacter chuandaensis (pochodzą one od regionu, gdzie zostały odkryte i od Uniwersytetu Syczuańskiego, na którym pracują naukowcy).
      Na łamach International Journal of Systematic and Evolutionary Microbiology opisano nowe gatunki oraz ich profile oporności. Zarówno E. huaxiensis, jak i E. chuandaensis są oporne na penicylinę i cefalosporyny.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Naukowcy pracujący pod kierunkiem doktora Daniela De Carvalho z Princess Margaret Cancer Centre połączyli płynną biopsję, zmiany epigenetyczne oraz uczenie maszynowe i opracowali na tej podstawie test z krwi, który pozwala na wykrycie i sklasyfikowanie nowotworów na ich wczesnym etapie rozwoju.
      Jesteśmy bardzo podekscytowani. Jednym z głównych problemów w leczeniu nowotworów jest ich wczesna diagnostyka. Na wczesnych etapach choroby to jak poszukiwanie igły w stogu siana, gdyż ilość nieprawidłowego DNA we krwi jest minimalna, mówi De Carvalho.
      Prowadzony przez niego zespół naukowy skupił się nie na mutacjach DNA, a na zmianach epigenetycznych, dzięki czemu był w stanie zidentyfikować tysiące takich zmian unikatowych dla każdego nowotworu. Później, korzystając z metod analizy dużych zestawów danych i maszynowego uczenia się stworzyli zestaw cech charakterystycznych pozwalających na zidentyfikowanie nieprawidłowego DNA i określenie, z jakiego typu nowotworu pochodzi. W ten sposób problem „igły w stogu siana” został zamieniony w problem „tysięcy igieł w stogu siana”. Nowe podejście pozwala na znacznie łatwiejsze zidentyfikowanie choroby.
      Technikę przetestowano początkowo na próbkach od 300 pacjentów, u których nowotwory występowały w sumie w 7 różnych miejscach (płuca, trzustka, piersi, szpik, pęcherz moczowy, nerki oraz okrężnica) i porównano je z próbkami od zdrowych osób. Okazało się, że w każdym przypadku udało się prawidłowo zidentyfikować nowotwór. Od czasu pierwszego testu badania powtórzono i już w sumie sprawdzono działanie nowej techniki na ponad 700 próbkach.
      Następnym krokiem jest przeprowadzenie eksperymentów na większą skalę. Zespół De Carvalho chce teraz sprawdzić swoją technikę na tysiącach próbek pozyskanych od osób, których krew została pobrana na miesiące a nawet lata przed zdiagnozowaniem u nich nowotworu.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Gdy uśpione komórki skóry wchodzą w kontakt z surowicą krwi, wszystkie zaczynają się przemieszczać i rosnąć w tym samym kierunku. Na tej podstawie naukowcy opracowali model, który daje nowy wgląd w mechanizm gojenia ran.
      W ciągu życia człowiek doznaje ok. 10 tys. urazów: od drobnych przecięć po poważne rany i operacje. W większości przypadków wszystko się goi bez problemu, ale w niekiedy proces nie zachodzi prawidłowo i rany stają się chroniczne. Z taką sytuacją mamy do czynienia np. w otyłości czy cukrzycy.
      Od dawna wiadomo, że krew odgrywa ważną rolę w gojeniu i że różne składowe krwi wyzwalają proces naprawy tkanki po urazie. Autorzy najnowszej publikacji z pisma Nature Communications sprawdzali, co się dzieje z uśpionymi komórkami skóry (keratynocytami), które wejdą w kontakt z krwią (pod nieobecność rany).
      Okazało się, że surowica wyzwala 2 procesy istotne dla gojenia: spontaniczny ruch (migrację) i wzrost (namnażanie) komórek. Akademicy ze Szpitala Uniwersytetu w Oslo zauważyli też, że podziały komórek są spolaryzowane i zgodne z kierunkiem migracji (cechują się one m.in. przedmitotyczną migracją jądra na przód komórki i asymetrycznym podziałem lizosomów do komórek potomnych).
      Łącznie oznacza to, że surowca wystarczy, by aktywować uśpione keratynocyty do stanu, w którym się namnażają i migrują (nie trzeba więc, jak wcześniej sądzono, krawędzi rany).
      Norwegowie oceniali, jak łączność/styczność między komórkami wpływa na ich migrację i wzrost. Stwierdzono, że rozłączone (odrębne) komórki wykonują jedynie losowe indywidualne ruchy, a silne związki międzykomórkowe prowadzą do o wiele mocniej zaznaczonej zbiorowej i skoordynowanej migracji; pokonywane odcinki mierzone są w skali mikro-, a nawet milimetrowej.
      By lepiej zrozumieć przebieg zdarzeń, prof. Liesbeth Janssen i studentka Marijke Valk z Uniwersytetu Technicznego w Eindhoven (TU/e) opracowały model, który oddaje kształt i ruchy komórek zarówno w obecności, jak i pod nieobecność krwi. Symulacja pokazała np., że wzmożona łączność komórek powoduje, że silniej "równają" one do sąsiadek, co pozwala na kolektywny ruch na stosunkowo dużą skalę.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...