Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

W Parku Narodowym Madidi w północno-zachodniej Boliwii odnotowano w ramach pojedynczego spisu rekordowo dużą liczbę jaguarów. Badacze z Wildlife Conservation Society (WCS) podkreślają, że za pomocą cyfrowych aparatów wykrywających ruch wykonano zdjęcia aż 19 różnych osobników. Wykorzystano technologię, którą pierwotnie zaadaptowano do rozpoznawania tygrysów po układzie pasków. W przypadku jaguarów brano, oczywiście, pod uwagę wzór z cętek.

Zwierzęta zidentyfikowano po przeanalizowaniu 975 zdjęć. Pobito nie tylko rekord liczby wykrytych kotów, ale i liczby zbadanych fotografii. Dotąd gromadzono ich mniej, ponieważ korzystano z aparatów kliszowych.

Zdjęcia pochodzą z Alto Madidi i Alto Heath, czyli regionu, na którym znajdują się źródła rzek Madidi i Heath. Spis prowadzono także na terenie Rezerwatu Miejskiego Ixiamas.

Dane zgromadzone dzięki tym zdjęciom dają nam wgląd w tryb życia poszczególnych jaguarów oraz pozwalają szacować gęstość zasiedlenia tego obszaru - cieszy się dr Robert Wallace.

Aparaty rozmieszczono w strategicznych miejscach wzdłuż przecinających las deszczowy ścieżek, a zwłaszcza na plażach przy rzekach i strumieniach. Zamiast czekać, aż zostaną wykorzystane wszystkie klatki filmu, naukowcy mogli wrócić do urządzenia w wybranym momencie i po prostu ściągnąć zrobione do tej pory fotografie. Serie cyfrowych zdjęć zawierają też więcej danych niż tradycyjna klisza - dodaje boliwijski biolog Guido Ayala.

Wstępne wyniki nowej ekspedycji ukazują znaczenie Madidi dla jaguarów i innych charyzmatycznych gatunków lasu deszczowego - podsumowuje dr Julie Kunen, dyrektor Latynoamerykańskiego i Karaibskiego Programu WCS.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Środowy wieczór zdecydowanie nie był dla mieszkańców Armentières standardowy. Ich oczom ukazał się bowiem czarny jaguar, który przez około godzinę spokojnie spacerował po dachu i gzymsach i od czasu do czasu wchodził do jednego z mieszkań przez otwarte okno.
      Szybko powiadomiono policję i straż. W razie gdyby jaguar zeskoczył, służby ustawiły kordon ochronny. Kiedy kot wszedł do mieszkania z otwartym oknem, został uśpiony za pomocą strzałki.
      Jak powiedział gazecie La Voix du Nord Kader Laghouati z Ligi Ochrony Zwierząt, zwierzę waży ok. 30 kg i ma ok. 5-6 miesięcy. Jest udomowione i zupełnie nieagresywne. Ma przycięte pazury.
      Kota umieszczono w klatce i przekazano agentowi z Biura ds. Polowań i Dzikiej Przyrody. Potem zajęła się nim Liga. Ostatecznie jaguar ma trafić do zoo.
      Z wywiadu przeprowadzonego przez dziennikarzy La Voix du Nord wśród mieszkańców wynika, że jaguar może należeć do kogoś, kto wyjechał na urlop.
       


      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Przed tysiącem lat rdzenni mieszkańcy Ameryki Południowej używali roślin psychotropowych, i to prawdopodobnie wielu jednocześnie, do wywołania halucynacji i uzyskania odmiennych stanów świadomości.
      Wiedzieliśmy, że środki psychotropowe były ważnym elementem rytuałów duchowych i religijnych wśród społeczeństw południowo-środkowych Andów. Nie wiedzieliśmy jednak, że ludzi ci używali tak wielu środków i prawdopodobnie je łączyli, mówi profesor Jose Capriles z Pennsylvannia State University. To największa liczba substancji psychoaktywnych znalezionych na pojedynczym stanowisku archeologicznym w Ameryce Południowej.
      Międzynarodowy zespół naukowy poszukiwał w suchej dolinie rzeki Stora w południowo-zachodniej Boliwii dowodów na to, że tamtejsze jaskinie były zamieszkane. W czasie badań uczeni trafili na zestaw wykorzystywany podczas pochówków. Zestaw ten składał się ze skórzanej torby wewnątrz której znajdowały się m.in. dwa przyrządy do wdychania sproszkowanych roślin halucynogennych, rurka do palenia takich roślin oraz woreczek na środki halucynogenne wykonany z pysków trzech lisów.
      Datowanie metodą radiowęglowej spektrometrii mas wykazało, że skórzana torba liczy sobie około 1000 lat. To okres, w którym rozpadało się państwo Tiwanaku i pojawiały się regionalne ośrodki władzy, mówi Capriles.
      Naukowcy pobrali też próbkę osadów z woreczka i przebadali ją metodą spektrometrii mas oraz chromatografii cieczowej. To bardzo efektywna i wysoce wrażliwa metoda wykrywania niewielkich ilości związków chemicznych w bardzo małych próbkach, wyjaśnia Melanie Miller z nowozelandzkiego University of Otago i Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley, która była odpowiedzialna za badania.
      Analizy wykazały, że w woreczku znajdowały się kokaina, benzoilolekgonina (główny metabolit kokainy), harmina (alkaloid roślinny), bufotenina (występuje w roślinach, jadzie ropuch i grzybach), DMT (alkaloid roślinny) oraz prawdodopodobnie psylocybina. Narkotyki pozyskano co najmniej z trzech różnych gatunków roślin.
      Capriles uważa, że znaleziona torba należała do szamana. Szamani byli specjalistami, którzy mieli wiedzę na temat roślin oraz tego, jak wykorzystać je do połączenia się ze światem nadnaturalnym, w tym z szanowanymi przodkami, którzy żyli w innych wymiarach. Niewykluczone, że szaman ten jednocześnie zażywał wiele różnych roślin, by uzyskać różne efekty lub wzmocnić halucynacje.
      Melanie Miller wskazuje zaś na obecność harminy i DMT, które są obecne we współcześnie przygotowywanym napoju halucynogennym ayahuasca. To sugeruje, że możemy mieć do czynienia ze wczesną formą przygotowywania czegoś na wzór ayahuasca, w której łączono rośliny zawierające harminę i DMT lub bufoteninę.
      Niektórzy specjaliści uważają, że ayahuasca to dość nowy wynalazek, z kolei zdaniem innych napój ten używany jest od setek, a może nawet tysięcy lat. Biorąc pod uwagę obecność harminy i DMT w jednym woreczku, możemy przypuszczać, że szaman zażywał te środki jednocześnie, albo wdychając je w formie sproszkowanej, albo przygotowując z nich napój. Odkrycie to sugeruje, że ayahuasca mogła być używana już 1000 lat temu, stwierdza Capriles.
      Obecność różnych środków halucynogennych w tym samym woreczku wskazuje nie tylko na to, że jego właściciel miał odpowiednią wiedzę botaniczną, ale również, że podjął spory wysiłek, by zdobyć rośliny pochodzące z różnych regionów Ameryki Południowej. Właściciel zestawu miał dostęp do co najmniej trzech roślin zawierających związki halucynogenne, a prawdopodobnie do czterech lub pięciu. Żadna z tych roślin nie występuje na obszarze, gdzie odkryliśmy torbę, a to wskazuje albo na istnienie rozbudowanej sieci wymiany albo, że osoba ta celowo odbywała podróże, by je zdobyć, mówi Miller.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Przedstawiciele Wildlife Conservation Society (WCS) ukończyli trwającą 2,5 roku ekspedycję badawczą w najbardziej bioróżnorodnym regionie świata, boliwijskim Parku Narodowym Madidi. Wynikiem ich pracy jest powiększenie spisu znanych gatunków zamieszkujących Park Madidi oraz potencjalne odkrycie ponad 120 nowych gatunków roślin, motyli i kręgowców.
      Osiągnęliśmy wszystkie zakładane cele ekspedycji. Wykonaliśmy olbrzymią liczbę zdjęć, zebraliśmy wielką liczbę danych, co pozwoli nam lepiej chronić ten wyjątkowy obszar i zachować go dla przyszłych pokoleń, mówi doktor Robert Wallace, któy stał na czele ekspedycji Identidad Madidi. W ciągu ostatnich 30 miesięcy naukowcy odwiedzili wszystkie ekosystemy Madidi, od wysokogórskich obszarów Andów, poprzez sawanny po lasy równikowe.
      WCS we współpracy z National Herbarium i Missouri Botanical Garden już wcześniej prowadziło szeroko zakrojone badania Parku Madidi. Podczas Identidad Madidi postanowiono zweryfikować wyniki dotychczasowych badań polowych prowadzonych wcześniej w 15 miejscach. Okazało się, że w Madidi żyje więcej gatunków, niż sądzono. Do już istniejącego spisu dodano 100 gatunków ssaków, 41 gatunków ptaków, 27 gatunków gadów, 25 gatunków płazów, 138 gatunków ryb, 611 gatunków i podgatunków motyli oraz 440 gatunków roślin. Wśród nich jest 200 gatunków, o których nie wiedziano, że występują w Boliwii i 124 gatunki, które mogły być dotychczas nieznane nauce. Są wśród nich 84 gatunki roślin, 5 gatunków i 8 podgatunków motyli, 19 gatunków ryb, 8 gatunków płazów, 4 ssaków i 4 gadów.
      Okazuje się zatem, że w Parku Narodowym Madidi żyje 265 gatunków ssaków, 1028 gatunków ptaków, 105 gatunków gadów, 109 gatunków płazów, co najmniej 314 gatunków ryb, 5515 gatunków roślin i 1544 gatunki i podgatunki motyli. Mowa tu tylko o gatunkach potwierdzonych. Tym samym Madidi jest obszarem chronionym, na którym żyje najwięcej na świecie gatunków roślin, motyli, ptaków i ssaków oraz drugim pod względem liczby gadów i płazów.
      Park Narodowy Madidi został ustanowiony w 1995 roku. Obejmuje on niemal 19 000 kilometrów kwadratowych powierzchni, a w jego granicach znajdziemy zarówno pokryte lodowcami szczyty Andów, jak i tropikalne lasy deszczowe. Park powstał głównie dzięki wysiłkom jednej kobiety. Rosa Maria Ruiz przez ponad 20 lat walczyła o powołanie Parku Madidi. Założyła organizację Eco-Bolivia, która stała się główną siłą napędową tej walki. Po osiągnięciu celu Eco-Bolivia zakończyła swoją działalność w 2002 roku.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Jak poinformowało Wildlife Conservation Society (WCS), na północnym wschodzie Chin 59-osobowa grupa ochotników zdemontowała 162 pułapki. Choć kłusownicy zastawiają je głównie z myślą o królikach i sarnach, czasem chwytają się w nie skrajnie zagrożone tygrysy amurskie. W październiku zeszłego roku we wnykach koło Mishan znaleziono martwego tygrysa.
      Szukając od 7 do 13 stycznia wnyków w prowincji Heilongjiang, śmiałkowie musieli się zmierzyć z trzaskającymi mrozami i głębokim śniegiem. Wśród wolontariuszy znaleźli się przedstawiciele różnych profesji: lekarze, informatycy czy urzędnicy. Przedstawicieli WCS cieszy zaangażowanie ze strony młodych Chińczyków, którzy poświęcają swój czas na coś wymagającego wysiłku, ale jednocześnie ważnego dla zachowania naturalnego dziedzictwa kraju.
      W organizację akcji zaangażowały się WCS, Harbin Newspaper Company, Wydział Leśnictwa oraz Biuro Przemysłu Drzewnego prowincji Heilongjiang.
×
×
  • Create New...