Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
Sign in to follow this  
KopalniaWiedzy.pl

Kindle tańszy, ale z reklamami

Recommended Posts

Już 3 maja zadebiutuje tańszy czytnik e-booków Kindle. Jego posiadacze zapłacą za urządzenie o 25 dolarów mniej niż dotychczas, jednak z obniżką ceny będzie wiązało się wyświetlanie reklam na czytniku.

Tańsza wersja będzie identyczna z Kindle 3 Wi-Fi. Jednak o ile za edycję, na której nie są wyświetlane reklamy trzeba zapłacić 139 dolarów, to wersja z reklamami zostanie wyceniona na 114 USD.

Reklamy będą wyświetlane na dole strony domowej oraz na wygaszaczach ekranu Kindle'a. Już teraz wiadomo, że powierzchnię reklamową wykupiły Procter & Gamble, General Motors, JPMorgan Chase.

Nowego Kindle'a można już zamawiać w przedsprzedaży. Obecnie nie są one dostępne dla klientów z Polski.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ciekawe przez jaki czas reklamy będą się pojawiać. Jeśli "do końca życia", to nie wiem czy nie warto jednak zapłacić o te $25 więcej. Oczywiście później mogą wprowadzić wersję do usuwania reklam po wpłaceniu $3 na miesiąc. Będzie to takie miłe, stałe źródło dochodów....

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oburzajace i - przynajmniej w moim przypadku - absolutnie niedopuszczalne. Zakupiony przeze mnie sprzet jest moim sprzetem, takoz system operacyjny,

Nie akceptuje zadnej formy reklamy. Z tego powodu unikam telewizji, a takze systemow operacyjnych i oprogramowania, ktore wyswietla reklamy.

 

Wg mnie lepiej uzyc WOLNEGO oprogramowania i nie pozwalac innym na ograniczanie wlasnej wolnosci w imie czyjegos zarobku, Czytnikow na rynku jest wiele, wiele z nich pracuje pod kontrolo WOLNEGO oprogramowania,

Share this post


Link to post
Share on other sites

marc - ale po co to wielkie oburzenie. Masz wybór, z reklamami lub bez. Płacisz więcej i nie masz, płacisz mniej i zgadzasz się na reklamy. Nic tu nikomu nie jest wciskane na siłę. Tobie pozostaje wolny wybór. A oprogramowaine które kupujesz w sprzęcie jest tylko tyle Twoje na ile udostępnia ci je licencja.

 

Oczywiście w 101% popieram, ze kupując sprzęt za normalną cenę masz prawo wymienić sobie w nim oprogramowanie na własne, innej firmy lub zrobić z nim cokolwiek zechcesz. Jednak jak kupujesz go w promocji z reklamami, to oglądaj reklamy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

biorąc pod uwagę miejsce wyświetlania tych reklam to raczej by mi nie przeszkadzały... pewnie prawie bym ich nie zauważał... ale musiałbym to zobaczyć na własne oczy by ocenić...

 

osobiście nie mam nic przeciwko reklamom w aplikacjach jeśli tylko nie są nadmiernie narzucające się i nie zajmują zbyt wiele miejsca, twórcy należy się wynagrodzenie za włożoną pracę.

Share this post


Link to post
Share on other sites

@cyberant - tak moze sie pierwotnie wydawac [jak mowisz], jednak sprawa jest znacznie powazniejsza. Zaczyna sie od takich praktyk, a konczy na opatentowywaniu, wdrazaniu wszystkiego w postaci uslug premium i koniecznosci doplacania za to, aby cos przestalo mi ryczec do ucha [ze zastosuje taka przenosnie].

Akceptowanie tego jest akceptowaniem zniewolenia.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Błagam Cię, o czym Ty mówisz?! Masz WOLNY wybór, pamiętaj o tym - nikt Tobie nie każe kupować Kindle'a, nikt Tobie nie każe kupować reklam w nim ani nawet nikt nie każe Tobie kupować wersji podstawowej bez nich. Rób jak uważasz!

 

Tyle samo płaczu było o płatne serwisy w Internecie - że to koniec wolnej prasy i takie tam bzdury. A skończyło się na tym, że w miejscu zwolnionym przez "upłatnione" serwisy błyskawicznie pojawiały się nowe projekty, bo rynek nie znosi przecież pustki.

 

A, i jeszcze jedno: dowiedz się, czym w ogóle jest patent, zanim zaczniesz używać tego słowa.

Share this post


Link to post
Share on other sites

@mikroos - rozwaz zatem nie-tak-znowu-hipotetyczna sytuacje monopolu na rynku czytnikow [podobna sytuacje mamy juz w przypadku systemow operacyjnych i kilku innych galezi IT]. Wowczas producent Kindla bylby w stanie zrealizowac strategie, o ktorej pisalem wyzej - zadac oplaty za udostepnienie podstawowych funkcjonalnosci, lub - co jest zdecydowanie gorsze - zaimplementowac antifeature i oczekiwac platnosci za jego zniwelowanie.

 

Co sie zas tyczy patentow, to patenty sa rownie powaznym problemem i poruszylem go nie bez powodu. Stosowanie patentow w sposob bezposredni przeklada sie na wolnosci i prawa uzytkownikow, gdyz uniemozliwia wdrazanie - czesto nawet banalnie oczywistych, acz opatentowamych rozwiazan - przez osoby, ktore nie mialy kontaktu z urzedami patentowymi. Ponadto naraza uzytkownikow wolnego oprogramowania na roszczenia patentowe w sytuacji, w ktorej wolne rozwiazanie A powstalo przed niewolnym rozwiazaniem B, jednak tworcy rozwiazania B pozniej opatentowali jego mechanizm i oczekuja rekompensaty, co jest oczywiscie zupelnie absurdalnym roszczeniem.

 

Pozdrawiam rozemocjonowanego kolege.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czy w Kindle można podkreślać lub w inny sposób zaznaczać ważne fragmenty tekstu?

Share this post


Link to post
Share on other sites
@mikroos - rozwaz zatem nie-tak-znowu-hipotetyczna sytuacje monopolu na rynku czytnikow [podobna sytuacje mamy juz w przypadku systemow operacyjnych i kilku innych galezi IT]. Wowczas producent Kindla bylby w stanie zrealizowac strategie, o ktorej pisalem wyzej - zadac oplaty za udostepnienie podstawowych funkcjonalnosci, lub - co jest zdecydowanie gorsze - zaimplementowac antifeature i oczekiwac platnosci za jego zniwelowanie.

Albo też stworzyć przez własną głupotę gigantyczną niszę na rynku, którą błyskawicznie zajmą inni, darmowi operatorzy. Rynek nie znosi pustki.

Co sie zas tyczy patentow, to patenty sa rownie powaznym problemem i poruszylem go nie bez powodu.

Na razie wspomniałeś o patencie na sprzedaż informacji, a na taką usługę patentu nikt nigdy nie przyzna.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Korzystam notorycznie z Android Market'u. Aplikacje - gry "darmowe" pod warunkiem że oglądasz reklamy (w menu, czy gdzieś w stopce) to STANDARD. Nie oburzają mnie, ale gdy zaczynają przeginać, to mam 3 rozwiązania.

 

1. Odinstalowuję "darmową" aplikację i żyję bez niej

2. Kupuję wersję premium bez reklam

3. Szukam odpowiednika darmowego lub tańszego bez reklam i udziwnień od innego "programisty/producenta".

 

To się naprawdę sprawdza, daje mi satysfakcję i producentowi/programiście.  I najważniejsze - mam czyste sumienie że nie "zaoszczędziłem 25 dolarów okradając kogoś" Bo nie oszukujmy się, korzystanie z oprogramowania które ktoś napisał, i nie zgadza się na "darmowe rozdawanie" to kradzież. Szczególnie w świecie w którym jest mnóstwo darmowych alternatyw. Nikt NIE MUSI używać MS OFFICE, jak jest Open Office. A to że pakiet MS ma więcej funkcji? Co z tego, bez nich żyliśmy 5 lat temu więc i pożyjemy jeszcze. Jak w OO nie potrafisz zrobić czegoś co jest w MS Word to znaczy że jesteś kiep i musisz się douczyć. ;)

 

A jak są tak wielce "niezbędne" to zapłać, bo za dobrą robotę której nikt inny nie potrafi powtórzyć należy się kasa. I tyle w temacie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Na polski rynek trafił właśnie nowy czytnik e-książek i e-prasy marki inkBOOK – model Calypso. Urządzenie wyposażone jest w ekran E Ink o przekątnej 6 cali z płynną regulacją intensywności oraz barwy podświetlenia i zapewnia wygodny dostęp do najpopularniejszych polskich usług oferujących abonamentowy dostęp do ogromnej biblioteki cyfrowych książek (Legimi, Empik Go) oraz prasy (Publio). inkBOOK Calypso jest wygodny w obsłudze, lekki, stylowy (do wyboru 5 kolorów: czarny, szary, niebieski, czerwony, różowy) i pozwala zatopić się w lekturze w każdym miejscu i w każdej sytuacji.
      W dobie koronawirusa czytnik książek pozwala zapobiegać infekcjom na skutek przenoszenia wirusa poprzez kontakt z książką fizyczną w bibliotece lub księgarni, a osobom chorym, lub tym podczas kwarantanny umożliwiają czytanie literackich nowości czy prasy bez wychodzenia z domu. Jedyny w Unii Europejskiej producent czytników książek elektronicznych, wrocławska firma inkBOOK Polska, wprowadza na rynek nowoczesny czytnik ebooków - inkBOOK Calypso.
      Najnowsze urządzenie polskiego producenta czytników książek elektronicznych jest następcą popularnego inkBOOKa Prime, sprzedawanego z sukcesem zarówno w Polsce, jak i między innymi w Europie i Stanach Zjednoczonych (przez  Amazon).
      Niewiarygodna lekkość czytania
      inkBOOK Calypso to ultralekkie urządzenie (waży zaledwie 155 gramów i mierzy 159 x 114 x 9 mm) wyświetlające bez reklam ebooki na najnowszej generacji doskonałym ekranie z papieru elektronicznego E Ink, w takiej jakości, jak strona książki pokazuje wydrukowany tekst. Skupiliśmy się na tym, by inkBOOK Calypso pomimo swego zaawansowania był, zarówno łatwy, jak i intuicyjny w obsłudze. Nie potrzeba więc żadnej technologicznej wiedzy, aby od razu rozpocząć swoja przygodę z e-czytaniem – wyjaśnia Paweł Horbaczewski, założyciel i prezes spółki Arta Tech, będącej właścicielem marki czytników inkBOOK.
      Urządzenie jest bardzo przyjazne dla oczu czytelnika – ekran E Ink nie męczy ich, jest zawsze doskonale czytelny i nie wymaga zewnętrznego doświetlenia po zmroku. Ogromnym atutem Calypso jest właśnie płynnie działający system doświetlenia ekranu z regulacją barwy i natężenia światła, który sprawia, że każdy użytkownik może bez problemu dopasować go do warunków oświetleniowych i swoich preferencji. Dodajmy, że ekran jest oczywiście dotykowy, może wyświetlać do 16 odcieni szarości (dzięki czemu wszelkie ilustracje są idealnie wyraźne) i charakteryzuje się rozdzielczością 212 ppi.
      Interfejs czytnika zaprojektowano tak, by działał szybko i płynnie, a także by jego obsługa była maksymalnie wygodna i intuicyjna (wszelkie kluczowe dla użytkownika funkcje i narzędzia są bezpośrednio dostępne z poziomu głównego ekranu). Strony możemy przekładać korzystając zarówno z dotykowego ekranu, jak i przycisków umieszczonych obok wyświetlacza.
      Czytnik inkBOOK Calypso jako jedyny w Polsce pozwala czytelnikom w pełni korzystać z biblioteki Legimi. Z inkBOOK CALYPSO zbędne są dodatkowe kable, podłączanie komputera, telefonu, czy długie, uciążliwe synchronizacje – tu dziesiątki tysięcy ebooków można zarówno przeglądać, przeczytać fragment, jak i pobierać do czytania bezpośrednio z poziomu ekranu Calypso.
      inkBOOK Calypso jako jedyne urządzenie na rynku zapewnia dostęp do aplikacji Empik Go, w której w ramach jednego abonamentu i bez limitu dostępna jest ogromna biblioteka najróżniejszych ebooków – wygodnie, nowocześnie i zawsze z dostępem do najgorętszych nowości wydawniczych. Ale inkBOOK Calypso to czytnik także dla tych, którzy kochają czytać nie tylko książki - urządzenie jako jedyne oferuje dostęp do polskich gazet i magazynów bez wychodzenia z domu i zanim ich wersja drukowana pojawi się w kioskach.
      Dla czytających w językach obcych, inkBOOK Calypso ma do zaoferowania integrację z ebookowymi serwisami zagranicznymi. Wśród nich znajdziecie m.in. amerykański Amazon Kindle, niemieckie Skoobe, czy francuski Youboox.
      Okulary nie będą już dłużej potrzebne do czytania (wystarczy powiększyć czcionkę), a cała biblioteka może ważyć tyle, co  klucze – wszystkie nasze książki możemy mieć zawsze przy sobie. I to niezależnie od tego czy wgramy je łatwo sami z Virtualo, Woblink, Publio, czy też pobierzemy w ramach abonamentu ze swojej biblioteki, lub z Legimi czy Empik Go. Dzięki Calypso można wygodnie czytać po polsku, bez reklam, zbędnych powiadomień, czy innych "rozpraszaczy”. Całość dopełnia solidna polska instrukcja, intuicyjna obsługą i wbudowana pamięć 16 GB, która pozwala na zapisanie nawet 10 000 ebooków.
      inkBOOK Calypso dostępny jest w kolorach niebieskim, czerwonym, srebrnym, różowym oraz tradycyjnym czarnym. Cena urządzenia to 499 zł. Wraz z czytnikiem nabywcy otrzymują również czasowy bezpłatny dostęp do usługi Legimi (60 dni) lub Empik Go (30 dni).

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Jak donosi Businessweek w systemie Windows 8 znajdzie się mechanizm, pozwalający Microsoftowi na zdalne usuwanie i zmianę oprogramowania. Ma być to mechanizm podobny do tego, jaki jest obecny w systemie Android, iOS czy w urządzeniach Kindle.
      Koncern z Redmond nie chce zdradzać szczegółów na temat wspomnianego mechanizmu. Zapewnia jedynie, że pozwoli on tylko i wyłącznie na manipulowanie aplikacjami pobranymi z firmowego sklepu. Programy pochodzące z innych źródeł będą dla Microsoftu niedostępne. Niewykluczone jednak, że mechanizm ten umożliwi również oczyszczanie komputerów użytkowników ze szkodliwego kodu.
      Podobne mechanizmy, chociaż w pewnych przypadkach mogą być korzystne dla użytkowników, budzą liczne kontrowersje. Firmy je wykorzystujące dotychczas nie określiły ścisłych i jednoznacznych zasad ich użycia. Ponadto zawsze istnieje obawa, że przedsiębiorstwa ulegną naciskom polityków i np. będą usuwały z komputerów treści, które nie podobają się rządzącym. Jest ktoś, kto ma absolutną kontrolę nad moim dyskiem twardym. Jeśli używa jej w sposób mądry, może uczynić moje życie lepszym. Jednak nie wiemy, czy używają tego mądrze. Tak naprawdę nie wiemy, czy w ogóle tego używają - mówi Eric Goldman, dyrektor High Tech Law Institute.
      Jeśli jednak przyjrzymy się temu, co mówią przedstawiciele firm, które w swoje produkty wbudowały takie mechanizmy, zauważymy, że pozostawiają sobie duża swobodę. Hiroshi Lockheimer, wiceprezes Google ds. inżynieryjnych systemu Android mówi, że mechanizm jest używany w naprawdę wyjątkowych, oczywistych sytuacjach. Todd Biggs, jeden dyrektorów z Windows Phone Marketplace zapewnia, że w smartfonach z systemem Microsoftu używano tech mechanizmu w celach radzenia sobie z problemami technicznymi, a Apple i Amazon nie chciały sprawy komentować.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Zdaniem firmy analitycznej Parks Associates wkrótce na tabletach zagoszczą takie reklamy, jakie znamy z telewizji. Z badań firmy wynika, że już niemal 20% interesujących się technologią Amerykanów korzysta z tabletów w czasie oglądania telewizji.
      Gdy akcja filmu rozwija się powoli lub gdy właśnie wyświetlane są reklamy, osoby te sprawdzają na tabletach program telewizyjny i informacje na temat różnych pozycji. Rosnąca liczba takich konsumentów to łakomy kąsek dla reklamodawców. Tym bardziej, że im więcej osób będzie korzystało z tabletów przy okazji używania telewizji tym lepiej można będzie dobrać reklamy pod kątem zainteresowań konkretnej osoby.
      Bazująca na preferencjach technika dobierania reklam jest nazywana przez jej przeciwników i obrońców prywatności „ad stalking“. Jednak, jak się okazuje, aż 33% amerykańskich użytkowników internetu i telewizji nie ma nic przeciwko takiemu sposobowi dobierania wyświetlanych im reklam.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Amerykańskie media pracują nad systemami, które pozwolą w czasie rzeczywistym dostosowywać reklamy do gustów użytkowników. Będzie to możliwe dzięki śledzeniu i analizie komentarzy w serwisach społecznościowych.
      Specjaliści spodziewają się, że podczas najbliższych finałów Super Bowl około 5 milionów ludzi zasiądzie do Twittera i innych serwisów społecznościowych, by na bieżąco komentować wydarzenia. To olbrzymi wzrost w porównaniu z ubiegłym rokiem, gdy komentujących było 900 000. W internecie pojawi się zatem olbrzymia liczba opinii nie tylko o samych rozgrywkach, ale również o wyświetlanych reklamach. Bieżący rok będzie wielkim sprawdzianem przed tym, co jest planowane w roku 2013.
      Za rok stacje telewizyjne i reklamodawcy chcą dysponować systemem na bieżąco zbierającym i analizującym opinie, by błyskawicznie zmieniać plany i w kolejnym bloku reklamowym usunąć te klipy, które się widzom nie podobają, zastępując je treściami bardziej lubianymi.
      Trzeba będzie przygotować kilka reklam tego samego produktu i kilka wersji każdej reklamy. Będą one wyświetlane w zależności od tego, jakie komentarze będą się pojawiały zarówno na temat samej reklamy, jak i na temat wydarzeń na boisku - mówi Kate Sirkin, dyrektor ds. badań w Starcom MediaVest Group.
      W najbliższą sobotę firma Bluefin Labs, specjalizująca się w analizie mediów społecznościowych, po raz pierwszy upubliczni swoje analizy dotyczące reklam podczas Super Bowl. Będzie je można zobaczyć zaraz po rozgrywkach. Dotychczas takie dane były ujawniane tylko klientom firmy.
      Specjaliści podkreślają, że liczba komentarzy dotyczących tego, co można zobaczyć w telewizji, gwałtownie rośnie. Premiera pierwszego odcinka nowej serii reality show The Bachelor doczekała się 80 528 komentarzy, podczas gdy przed rokiem pierwszy odcinek nowej serii został skomentowany 13 966 razy. Nowy sezon Jersey Shore skomentowano 410 230 razy, a rok wcześniej - 69 829 razy.
      Internet, wbrew prognozom, nie tylko nie zabija telewizji, ale może jej pomagać. Średnia cena emisji pojedynczej reklamy podczas tegorocznego Super Bowl wyniesie 3,5 miliona dolarów. Anheuser-Busch, producent m.in. Budweisera, przygotował 6 różnych reklam, które będą wyświetlane w czasie rozgrywek. Pod koniec meczu będziemy wiedzieli, czy reklamy odbierane są podobnie, czy też któraś się wyróżnia. Na sam koniec będziemy mogli dzięki temu pokazać najbardziej lubianą reklamę - mówi Tom Thai, wiceprezes Bluefin.
      Jego firma obsługuje ponad 8000 programów w 200 stacjach oraz śledzi media społecznościowe, przede wszystkim Twittera. Śledzi też około 10 milionów osób, które w ciągu ostatnich trzech miesiącach dodały komentarz odnoszący się do programu telewizyjnego. Dzięki temu Bluefin wie, co się ludziom podoba, jak zmieniają się ich gusta, co ich inspiruje.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Często słyszy się, że telewizja to złodziej czasu, który można by przeznaczyć na ćwiczenia czy kontakty z innymi ludźmi. Okazuje się, że w kwestii poprawy formy da się coś zrobić, wystarczy maszerować w miejscu po rozpoczęciu przerwy reklamowej (Medicine & Science in Sports & Exercise).
      Naukowcy z University of Tennessee badali grupę 23 kobiet i mężczyzn w wieku 18-65 lat. W studium uwzględniono osoby reprezentujące różne kategorie wskaźnika masy ciała (BMI). Sprawdzano, ile kalorii ulega spaleniu podczas leżenia, siedzenia, stania, chodzenia w miejscu i marszu na bieżni z prędkością ok. 5 km/h. W drugiej części eksperymentu ci sami badani na siedząco oglądali przez godzinę telewizję albo spędzali przed nim tyle samo czasu, wykorzystując przerwy reklamowe na marsz w miejscu. Dzięki krokomierzom można było zliczać kroki.
      Chodząc w miejscu w czasie reklam, ochotnicy spalali średnio 148 kilokalorii. Ustalono, że w ciągu mniej więcej 25 minut przeciętnie wykonywali 2111 kroków. Godzinne ćwiczenia na bieżni pozwalały zużyć średnio 304 kilokalorie. Niestety, więźniowie kanap i foteli nie wypadali najlepiej. Po 60 min oglądania stamtąd telewizji spalali zaledwie 81 kcal. Co więcej, nie odnotowano istotnych statystycznie różnic w liczbie spalonych kalorii między odpoczynkiem a oglądaniem TV na siedząco (79 vs. 81 kcal).
      Zespół z Knoxville uważa, że sygnał rozpoczęcia bloku reklamowego może być dobrą wskazówką, że trzeba wstać i trochę się poruszać. Znany dżingiel warto potraktować jako element środowiska, który pomaga w wykształceniu korzystnych dla zdrowia nawyków.
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...