Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
Sign in to follow this  
KopalniaWiedzy.pl

Amerykanie dofinansują.... walkę BBC z cenzurą

Recommended Posts

BBC World Service stara się o pieniądze od amerykańskiego rządu, które zostaną zainwestowane w rozwój technologii zapobiegających blokowaniu internetu i telewizji przez rządy takich krajów jak Iran czy Chiny.

Kwota ta będzie przeznaczona przede wszystkim na stworzenie technologii i oprogramowania utrudniających blokadę informacji, ale również na edukację mieszkańców. Obywatele krajów, w których rządy stosują cenzurę, dowiedzą się, w jaki sposób obejść blokady.

Amerykańskie pieniądze z pewnością przydadzą się stacji. Brytyjskie Foreign Office ogłosiło niedawno, że w ciągu najbliższych trzech lat dotacja budżetowa dla World Service zostanie zmniejszona o 46 milionów funtów (16%). Tymczasem sygnał BBC jest coraz częściej blokowany. Władze Iranu regularnie zakłócają BBC Persian, a BBC Arabic była ostatnimi czasy często blokowana przez rządy państw arabskich.

Za pieniądze amerykańskich podatników powstanie też system wczesnego ostrzegania o cenzurze. Obecnie można było dowiedzieć się o zakłóceniach sygnału dopiero wówczas, gdy informowali o tym jego odbiorcy. BBC chce stworzyć oprogramowanie, które znacznie wcześniej poinformuje o blokowaniu.

Brytyjczycy uważają, że czeka ich zabawa w kotka i myszkę ze stosującymi cenzurę rządami. W odpowiedzi na technologie odporne na zakłócenia, będą one opracowywały technologie skuteczniej blokujące sygnał telewizyjny i dostęp do internetu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Na stanowisku Jiahu w chińskiej prowincji Henan znaleziono dowody, że już 6200 lat przed Chrystusem tamtejsi mieszkańcy mogli prowadzić hodowlę karpia. Porównując profile selekcji gatunków, długość ciała oraz szczątki ryb z Jiahu z podobnymi znaleziskami z Azji Wschodniej oraz z danymi z współczesnych hodowli naukowcy doszli do wniosku, że akwakultura karpia pojawiła się w Jiahu w latach 6200–5700 przed naszą erą. Wcześniej informowaliśmy, że już przed 9000 tysiącami lat w Jiahu udomowiono świnie.
      O historii hodowli ryb wciąż niewiele wiadomo. Księga Pieśni, najstarszy chiński zbiór poezji, wspomina o stawie z karpiami, który miał istnieć około 1140 roku p.n.e, a z zapisków historycznych wiemy, że we Wschodniej Azji ryby hodowano już przed I tysiącleciem przed Chrystusem.
      Stanowisko Jiahu dostarczyło nam dotychczas dowodów na wczesne udomowienie ryżu i świń oraz pojawienie się fermentowanych napojów, kościanych fletów i być może pokazuje też początki pisma. Jako, że dotychczasowe odkrycia w Jiahu sugerują, iż istniały tam duże zbiorniki wodne, to właśnie w tym miejscu niemiecko-brytyjsko-chiński zespół naukowy postanowił poszukać dowodów na istnienie hodowli ryb.
      Naukowcy dokonali szczegółowych pomiarów 588 zębów karpi znalezionych w Jiahu w trzech różnych warstwach osadów neolitycznych i porównali określony na tej podstawie rozkład wielkości ciał ryb z danymi z innych wykopalisk oraz ze współczesnej japońskiej hodowli.
      Szczątki ryb z dwóch pierwszych okresów neolitu wykazały jednorodny wzorzec wielkości ciała ze szczytową wielkością blisko wieku, gdy ryby osiągają dojrzałość płciową, to już szczątki z Okresu III (6200–5700 p.n.e.) wykazały istnienie podwójnego wzorca dystrybucji z dwoma szczytami – jednym gdy ryby miały 350–400 mm długości, co odpowiada ich dojrzałości płciowej i drugim przy długości ciała 150–200 mm. Taki podwójny wzorzec był podobny do tego, co wcześniej znaleziono na stanowisku Asahi (400 p.n.e. – 100 n.e.) w Japonii, a co jest wskazówką na istnienie hodowli ryb. Wzorca tego nigdy wcześniej nie zauważono w neolitycznych Chinach.
      W takich hodowlach duża liczba karpiowatych jest łapana w czasie tarła i przetwarzana na zapasy żywności. Część ryb jest zaś wypuszczana do kontrolowanych przez ludzi zbiorników, gdzie dochodzi do tarła i pojawienia się młodych, które korzystają z dostępnych zasobów. Jesienią woda była spuszczana, a ryby zbierano. Praktykę tę widać pozostałościach archeologicznych w postaci dwóch szczytów długości ciała, związanych z obecnością osobników dojrzałych i niedojrzałych płciowo, stwierdzają autorzy badań.
      Rozmiary ryb nie były jedynym dowodem na istnienie hodowli w Jiahu. We wschodnioazjatyckich rzekach i strumieniach karaś pospolity jest zwykle bardziej rozpowszechniony niż karp. Tymczasem w Jiahu aż 75% szczątków karpiowatych stanowiły szczątki karpia, a nie karasia. Tak znaczna przewaga ryby mniej rozpowszechnionej w środowisku naturalnym wskazuje, że ludzie preferowali karpie i potrafili swoje preferencje zaspokoić za pomocą hodowli.
      Na podstawie badań w Jiahu i innych stanowiskach naukowcy opracowali hipotetyczny trzyetapowy model rozwoju hodowli ryb w prehistorycznej Azji Wschodniej. W pierwszym etapie ludzie poławiali karpie gromadzące się na podmokłych terenach w okresie tarła. W etapie drugim podmokłe tereny były kontrolowane przez ludzi poprzez kopanie kanałów i zarządzanie przepływem wody, dzięki czemu mogło dochodzić do tarła, a ludzie mogli potem wybierać młode ryby. W etapie 3. ludzie na stałe zarządzali hodowlą, między innymi poprzez stosowanie stworzonych przez siebie podwodnych powierzchni zwiększających zdolności reprodukcyjne karpia oraz stawów i pól zalewowych, służących do hodowli młodych.
      Mimo tego że w Jiahu nie znaleziono jeszcze pozostałości po mokrej uprawie ryżu, wiele wskazuje na to, że rozwój hodowli karpia i mokrej uprawy ryżu są ze sobą związane i badania nad ich wspólną ewolucją będą przedmiotem przyszłych badań.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Już przed 5000 lat proso było szeroko rozprzestrzenione, jednak używano go przede wszystkim do karmienia zwierząt, wynika z badań przeprowadzonych przez naukowców z Uniwersytetu w Kilonii oraz Washington University w St. Louis.
      Szczątki kóz i owiec pochodzących ze stanowiska Dali wskazują, że te udomowione na Bliskim Wschodzie zwierzęta pojawiły się w tym regionie do roku 2700 przed Chrystusem. Analiza stabilnych izotopów ujawniła, że zwierzęta karmiono prosem, które pomagało im przetrwać mroźne zimy panujące na azjatyckich stepach.
      Dali znajduje się w górach, na trasie starożytnego szlaku łączącego Góry Ałtaj z Hindukuszem. Szlak ten był wykorzystywany już w IV tysiącleciu przed naszą erą, odegrał ważną rolę zarówno w rozprzestrzenianiu się kultur pasterskich, udomowionych roślin i zwierząt, był drogą, którą rozprzestrzeniła się kultura andronowska oraz technologie obróbki brązu pomiędzy Europą a Chinami.
      Dla mnie najważniejszym odkryciem jest stwierdzenia istnienia dobrze rozwiniętej gospodarki pasterskiej, która już 2700 lat przed Chrystusem korzystała z prosa udomowionego w Chinach, mówi Taylor Hermes z Uniwersytetu w Kilonii. To bardzo wcześnie jak na pojawienie się w tym regionie udomowionych zwierząt. To również najwcześniejszy znany znam dowód na rozprzestrzenienie się prosa poza Chiny. Odkrycie sugeruje, że udomowione kozy i owce pojawiły się na obszarze od Bliskiego Wschodu po Chiny zanim jeszcze rozprzestrzeniło się proso.
      Pojawienie się w Azji Środkowej szlaków, którymi mogły rozprzestrzeniać się udomowione rośliny i zwierzęta pozwoliło w przyszłości na powstanie Szlaku Jedwabnego. Wciąż jednak nie znamy dokładnych ram czasowych i okoliczności, w których procesy te zachodziły.
      Podczas wcześniejszych badań znaleźliśmy dowody, że około 2300 roku przed naszą erą na wyżynach Kazachstanu była obecna i pszenica i proso. Nie mieliśmy jednak wystarczająco danych, by stwierdzić, czy były one importowane, czy pochodziły z lokalnych upraw, wyjaśnia współautor badań, profesor Michael Frachetti. Dowodem na spożywanie prosa mogłyby być badania izotopów w kościach, jednak naukowcy dysponują niewielką liczbą ludzkich szczątków sprzed 5000 lat. Dlatego też zdecydowano się na zbadanie kości zwierząt.
      Zdobyliśmy dowody, że ludzie karmili prosem kozy, owce i bydło. Zmienna intensywność podawania tego pożywienia wskazuje na dużą zmienność w produkcji żywności. Niewykluczone, że ludzie z Dali zmieniali sposób żywienia zwierząt z roku na rok, w zależności od warunków środowiskowch i społecznych. Obecnie możemy jedynie stwierdzić, że ludzie uprawiali proso na potrzeby swoich zwierząt, by pomóc im przetrwać surowe zimy, dodaje Hermes.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Iran poinformował, że złamał umowę z 2015 roku i przechowuje obecnie więcej wzbogaconego uranu, niż mu wolno. Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej potwierdziła, że Teheran przekroczył limit 300 kg wzbogaconego uranu. Umowa została podpisana pomiędzy Iranem a stałymi członkami Rady Bezpieczeństwa ONZ (USA, Rosja, Chiny, Wielka Brytania, Francja), Niemcami i UE.
      Działania władz Iranu to odpowiedź na zaostrzenie sankcji ze strony USA. Wzbogacony uran może zostać wykorzystany zarówno w elektrowniach atomowych jak i, po odpowiednich przeróbkach, do produkcji broni jądrowej. Kraje Europy ostrzegły, że naruszenie umowy może skutkować nałożeniem sankcji. Takie działania przewiduje wspomniane porozumienie z 2015 roku.
      Poinformowano mnie, że Iran przekroczył limit 300 kilogramów, powiedział dzisiaj dziennikarzom minister spraw zagranicznych Mohammad Dżawad Zarif. Jasno mówiliśmy, że będziemy działali odpowiednio do sytuacji. Uważamy, że mamy do tego prawo na podstawie podpisanego porozumienia.
      Potwierdzamy, że dyrektor generalny Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej, Yukiya Amano, poinformował Radę Gubernatorów, iż agencja stwierdziła 1 lipca, że ilość przechowywanego przez Iran wzbogaconego sześciofluorku uranu wzbogaconego do 3,67% U-235 przekroczyła 300 kilogramów - stwierdził rzecznik Agencji.
      Irański MSZ ostrzegł jednocześnie, że Teheran planuje zawiesić wykonywanie kolejnych zapisów porozumienia, o ile w ciągu 10 dni kraje Europy nie wprowadzą praktycznych mechanizmów ułatwienia handlu i ochrony irańskiej gospodarki przed amerykańskimi sankcjami. Mechanizm, którego wdrożenia domaga się Iran, nazywa się Instex. Zakłada on wymianę barterową pomiędzy Iranem a innymi krajami, bez przeprowadzania operacji finansowych. Został on uruchomiony w ostatnią sobotę, jednak irańskie władze informują, że jest niewystarczająco wykorzystywany i nie zaspokaja potrzeb kraju.
      Przypomnijmy, że od pewnego czasu rośnie napięcie pomiędzy USA a Iranem. Stany Zjednoczone oskarżyły Teheran o atak na dwa tankowce. Iran zestrzelił też, w niejasnych okolicznościach, amerykańskiego drona.
      Nie wiadomo, jaki będzie kolejny krok Iranu. Niedawno władze tego kraju zagroziły, że wzbogacą uran do poziomu 20% U-235, co byłoby poziomem alarmowym dla światowej dyplomacji
      Naturalny uran zawiera 99,284% izotopu U-238 i około 0,711 izotopu U-235. Większość reaktorów atomowych wymaga do pracy uranu wzbogaconego do poziomu 3,5–4,5% U-235. Z kolei za uran wysoko wzbogacony uznaje się taki, gdzie U-235 stanowi 20%. To minimalna ilość, przy kórej można już wyprodukować broń atomową, jednak tego typu bomba wymagałby setek kilogramów uranu, nie byłaby więc praktycznie użyteczna. Pierwsza w historii bomba wykorzystująca uran, Little Boy zrzucona na Hiroshimę, wykorzystywała uran wzbogacony do 80%.
      W styczniu 2017 roku na świecie znajdowało się około 1340 ton wysoce wzbogaconego uranu. Materiał ten jest wykorzystywany w broni atomowej, systemach napędowych czy niektórych typach reaktorów.
      Najwięcej wysoko wzbogaconego uranu (HEU) znajduje się w Rosji (679 ton). Kraj ten posiada też duże zapasy wojskowego plutonu (128 ton) oraz plutonu wykorzystywanego dla celów cywilnych (59 ton). USA posiadały 574,5 tony wysoko wzbogaconego uranu, 79,8 ton wojskowego plutonu i 8 ton plutonu cywilnego. W posiadaniu Wielkiej Brytanii było 21,2 tony HEU, 3,2 tony wojskowego Pu oraz 110,3 ton Pu na potrzeby cywilne. Francja ma 30,6 tony HEU, 6 ton wojskowego i 65,4 tony cywilnego Pu. Władze w Pekinie dysponują 14 tonami HEU, 2,9 tonami Pu wojskowego i 0,04 t Pu cywilnego. Pakistan ma 3,4 tony HEU i 0,28 tony wojskowego Pu, a Indie dysponują 4 tonami HEU, 7,07 t Pu wojskowego i 0,4 Pu cywilnego. Posiadaczem broni atomowej jest też Izrael, który jednak nie jest stroną porozumienia o jej nierozprzestrzenianiu, zatem w tym przypadku, podobnie jak w przypadku Korei Północnej, możemy mówić o przypuszczeniach. Prawdopodobnie Tel Awiw posiada 0,3 tony HEU i 0,9 tony Pu wojskowego, a Korea Północna może posiadać 0,04 tony Pu wojskowego. Wszystkie inne kraje świata mają w sumie 15 ton HEU i 49,3 tony plutonu dla potrzeb cywilnych.
      Wiadomo również, że trzynaście krajów – Rosja, USA, Francja, Wielka Brytania, Niemcy, Holandia, Chiny, Japonia, Argentyna, Brazylia, Indie, Pakistan i Iran posiadają zakłady wzbogacania uranu. Najprawdopodobniej zdolności wzbogacania uranu ma też Korea Północna. W Izraelu wciąż prawdopodobnie działa słynny reaktor Dimona, ale prawdopodobnie jest wykorzystywany głównie do pozyskiwania trytu.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Zdaniem Trybunału ds. Chin, na czele którego stoi Goeffrey Nice, w Państwie Środka organy do przeszczepu wciąż pozyskuje się od zabitych więźniów. Trybunał wszczął w tej sprawie śledztwo na wniosek organizacji International Coalition to End Transplant Abuse in China. Sam Nice to znany londyński adwokat, który w przeszłości był zaangażowany w prace Międzynarodowego Trybunału Karnego ds. Byłej Jugosławii i brał udział w procesie Slobodana Milosevicia.
      Pobieranie organów od więźniów jest nielegalne w świetle prawa międzynarodowego. Rząd w Pekinie twierdzi, że takich praktyk zaprzestał w 2015 roku. Jednak wspomniana wyżej organizacja poprosiła Trybunał o sprawdzenie, czy niektóre chińskie szpitale nie korzystają z organów pobranych od więźniów. Śledztwo miało też sprawdzić, czy Ujgurowie i członkowie Falung Gong byli i są głównymi źródłami organów. Ujgurowie to muzułmańska mniejszość zamieszkująca Chiny, a Falun Gong to podobny do buddyzmu system wierzeń, którego praktykowanie jest w Chinach zakazane.
      Trybunał Nice'a dowiedział się m.in., że niektóre szpitale w Chinach oferują transplantacje organów z bardzo krótkim czasem oczekiwania. Jak mówi Nice, tak krótki czas oczekiwania nie jest możliwy do osiągnięcia w normalnych warunkach. Chyba, że z posiadasz duży bank danych ludzi wraz z informacją o ich tkankach i możesz tych ludzi zabić, gdy zajdzie taka potrzeba.
      Podczas śledztwa wzięto pod uwagę też działania prowadzone wcześniej przez inne grupy obrońców praw człowieka. Na przykład w 2018 roku grupa o nazwie World Organization to Investigate the Persecution of Falun Gong poprosiła grupę specjalistów, by udawali lekarzy zainteresowanych transplantacjami i skontaktowali się z lekarzami w chińskich szpitalach odpowiedzialnymi za przeszczepy. Okazało się, że w niektórych szpitalach na przeszczep trzeba czekać zaledwie 1-2 tygodni. W 9 z 12 szpitali lekarze usłyszeli, że organy zostaną pobrane od członków Falun Gong.
      Z kolei David Matas, kanadyjski prawnik zajmujący się prawami człowieka, mówi, że istnieją w internecie witryny z reklamami zachęcającymi do odwiedzania chińskich szpitali w celu dokonania przeszczepu. Zgodnie z prawem międzynarodowym sprzedaż organów obcokrajowcom jest zakazana.
      Wszelkie dowody zebrane w tej sprawie do jedynie dowody poszlakowe. Nikt bowiem nie był świadkiem pobierania organów od więźniów.
      Na całym świecie organy pobiera się od osób, u których stwierdzono śmierć mózgu. Jednak stwierdza się ją w mniej niż 1% przypadków wszystkich zgonów, co wyjaśnia, dlaczego zawsze i wszędzie brakuje organów do przeszczepów. W Chinach około 2010 roku rozpoczęto szkolenia lekarzy tak, by potrafili rozpoznać śmierć mózgu. W tym samym czasie w Państwie Środka rozpoczęto kampanię, zachęcającą obywateli do rejestrowania się jako dawcy narządów. W 2015 roku rząd Chin poinformował, że zaprzestał pobierania organów od więźniów.
      Jednak twierdzenia takie są poddawane w wątpliwość, a powodem są anomalie występujące w chińskim programie transplantologicznym. Na przykład w 2016 roku Chiny informowały o przeprowadzeniu 640 przeszczepów. Jednak w tym samym czasie zmarło zaledwie 30 osób zarejestrowanych jako dawcy. To musiałoby oznaczać, że od każdej z tych osób pobrano średnio 21 organów. To medyczna niemożliwość. W Wielkiej Brytanii średnio pobiera się 3 organy od dawcy.
      Trybunał Nice orzekł, że nie istnieje wystarczająco dużo dowodów, by stwierdzić, że organy są pobierane od Ujgurów przetrzymywanych w „obozach reedukacyjnych”. Uznał jednocześnie, że istnieje wystarczająco dużo dowodów na to, że w Chinach organy pobierane są pod przymusem, a jednym z ich źródeł – prawdopodobnie głównym – są wyznawcy Falun Gong.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Chińskie media państwowe, powołując się na wysokiego rangą urzędnika, poinformowały, że Państwo Środka ma zamiar w przyszłej dekadzie wybudować stację badawczą na Księżycu. Stacja miałaby powstać na biegunie południowym Srebrnego Globu, zapowiedział Zhang Kejian, szef Chińskiej Narodowej Administracji Kosmicznej.
      Chiny, które niedawno jako pierwszy kraj na świecie posadowiły łazik po niewidocznej stronie Księżyca, mają coraz bardziej ambitne plany. Kejian poinformował, że do roku 2020 Pekin wyśle próbnik na Marsa i potwierdził, że kolejna księżycowa misja z serii Chang'e, Chang'e-5, odbędzie się przed końcem bieżącego roku.
      Chang'e-5, której celem jest zebranie próbek gruntu, była planowana na drugą połowę 2017 roku, jednak awaria rakiety Długi Marsz 5 Y2 zmusiła Chiny do rewizji planów.
      Oficjalnie poinformowano również, że w pierwszej połowie 2020 roku odbędzie się dziewiczy lot rakiety Długi Marsz-5B, która wyniesie główne elementy przyszłej dużej stacji kosmicznej, na której będzie mogło przebywać do 3 astronautów. Sama stacja ma być gotowa w roku 2022.
      Pekin zamierza również przeprowadzić misję na asteroidę i już zaprosił do współpracy inne kraje.
      Obecnie China wydaje na swój cywilny i wojskowy program kosmiczny więcej niż Rosja czy Japonia. Pod względem wydatków Państwo Środka pozostaje w tyle tylko za Stanami Zjednoczonymi. Co prawda chiński budżet nie jest zbyt przejrzysty, jednak OECD szacowała, że w roku 2017 Chiny przeznaczyły na eksplorację kosmosu 8,4 miliarda USD.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...