Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Już milion domów korzysta ze 100-megabitowego internetu

Recommended Posts

Virgin Media poinformowała o dostarczeniu do milionowego gospodarstwa domowego w Wielkiej Brytanii łącza internetowego o przepustowości do 100 megabitów. Firma ma zamiar do połowy przyszłego roku dostarczać takie łącza do połowy brytyjskich domów. To oznacza, że w ciągu najbliższych 15 miesięcy Virgin chce podpisać umowy na dostarczanie 100-megabitowych łączy z ponad 30 milionami klientów.

Chętni na korzystanie z superszybkich łączy muszą zapłacić 30 funtów za aktywację, a miesięczny abonament kosztuje 35 GBP dla osób korzystających również z abonamentu telefonicznego Virgina lub 45 funtów dla pozostałych klientów. Za abonament telefoniczny w Virgin trzeba zapłacić 12,99 funtów.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Fajnie, ale nie ma powodu do wielkiej zazdrości ;) w Polsce mozna miec 20mb za niecałe 50zł miesięcznie... a pare lat temu narzekali wszyscy że jesteśmy 100lat za murzynami :P A tu widać, że najwyżej 2-3 lata za Anglią... cheche

Share this post


Link to post
Share on other sites

W Katowicach i okolicach i 100 megabitów można mieć i światełko do domu tylko nikt specjalnie nie chce ;).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wszystko fajnie Panowie, nalezaloby jeszcze tylko przyrownac cene 1Mb do sredniej pensji. Wtedy roznica miedzy nami a nimi stanie sie widoczna.

Share this post


Link to post
Share on other sites

wszystko ładnie pięknie tylko w teorii ten milion klientów to może jest w Londynie i paru innych metropoliach przeciętny internet nadal zostaje wolny.

Ja bym powiedział ze Anglia jest tzw 100 lat za murzy.... większość lini to zwykły miedziak dopiero zaczynają go wymieniać wg planów rządowych do 2015 maja wymienić 90% ale następne ciecia pewnie to zmienia.

Tak ze uszy do góry rodacy bo w Polsce polsat testuje technologie które maja dać wam 326 MB/s które trafi do was szybciej niż ci lenie wymienia miedz na światłowód ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

ano właśnie - w polsce każdy może mieć 100mbit, jak sobie poprowadzi światłowód za kilkanaście/kilkadziesiąt tysięcy złotych + tyle samo opłaty

Share this post


Link to post
Share on other sites

w Polsce mozna miec 20mb za niecałe 50zł miesięcznie...

Pod warunkiem że Twoja lokalizacja jest jakieś 200m od centralki w wypadku TP SA ;P bo przy 4 km to ledwo 6Mbps

W Katowicach i okolicach i 100 megabitów można mieć i światełko do domu tylko nikt specjalnie nie chce :P.

We Wrocku 100Mbps (MAN) jest tam gdzie w '97 była powódź i bardzo jest zachwalany (e-Wro), a od niecałego roku Dialog oferuje na kilku ulicach 1Gbps za 60PLN.

w Polsce polsat testuje technologie które maja dać wam 326 MB/s które trafi do was szybciej niż ci lenie wymienia miedz na światłowód ;)

To się nazywa LTE i jak zwykle będzie dostępne tylko centrach dużych miast. Podobnie jak ma się to w wypadku 3G -najpierw duże miasta, później mniejsze, a za kilka lat może poza miasta.

 

Zatem pozostaje ciągnięcie światłowodu na koszt gmin - a to się raczej nie opłaci w ciągu najbliższych 20lat.

Share this post


Link to post
Share on other sites

w anglii, w jednym z najbardziej zapyziałych, pod względem komunikacyjnym, miejsc dostęp do  internetu przez hspa w sieci '3' kosztuje w granicach 15gbp/m-c, nielimitowany ze ściąganiem na poziomie 320kB/s. u nas niestety nawet VWLAN-y(village WLAN) tyle nie oferują... lokalni ISPowie spoczęli na laurach...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest simian raticus

Będą oglądać sam szajs szybcierj w wysokiej rozdziałce marnując prąd tylko i czas.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Iskra
      Dokładnie 50 lat temu, późnym wieczorem 29 października 1969 roku na Uniwersytecie Kalifornijskim w Los Angeles (UCLA) dwóch naukowców prowadziło pozornie nieznaczący eksperyment. Jego konsekwencje ujawniły się dopiero wiele lat później, a skutki pracy profesora Leonarda Kleinrocka i jego studenta Charleya Kline'a odczuwamy do dzisiaj.
      Kleinrock i Kline mieli do rozwiązania poważny problem. Chcieli zmusić dwa oddalone od siebie komputery, by wymieniły informacje. To, co dzisiaj wydaje się oczywistością, przed 50 laty było praktycznie nierozwiązanym problemem technicznym. Nierozwiązanym aż do późnego wieczora 29 października 1969 roku.
      Jeden ze wspomnianych komputerów znajdował się w UCLA, a drugi w oddalonym o 600 kilometrów Stanford Research Institute (SRI) w Menlo Park. Próby nawiązania łączności trwały wiele godzin. Kline próbował zalogować się do komputera w SRI, zdążył w linii poleceń wpisać jedynie  „lo”, gdy jego maszyna uległa awarii. Wymagała ponownego zrestartowania i ustanowienia połączenia. W końcu około godziny 22:30 po wielu nieudanych próbach udało się nawiązać łączność i oba komputery mogły ze sobą „porozmawiać”. Wydaje się jednak, że pierwszą wiadomością wysłaną za pomocą sieci ARPANETu było „lo”.
       

       
      Trudne początki
      Początków ARPANETU możemy szukać w... Związku Radzieckim, a konkretnie w wielkim osiągnięciu, jakim było wystrzelenie Sputnika, pierwszego sztucznego satelity Ziemi. To był dla Amerykanów policzek. Rosjanie pokazali, że pod względem technologicznym nie odstają od Amerykanów. Cztery lata zajęło im nadgonienie nas w technologii bomby atomowej, dziewięć miesięcy gonili nas w dziedzinie bomby wodorowej. Teraz my próbujemy dogonić ich w technice satelitarnej, stwierdził w 1957 roku George Reedy, współpracownik senatora, późniejszego prezydenta, Lyndona Johnsona.
      Po wystrzeleniu Sputnika prezydent Eisenhower powołał do życia Advanced Research Project Agency (ARPA), której zadaniem była koordynacja wojskowych projektów badawczo-rozwojowych. ARPA zajmowała się m.in. badaniami związanymi z przestrzenią kosmiczną. Jednak niedługo później powstała NASA, która miała skupiać się na cywilnych badaniach kosmosu, a programy wojskowe rozdysponowano pomiędzy różne wydziały Pentagonu. ARPA zaś, ku zadowoleniu środowisk naukowych, została przekształcona w agencję zajmującą się wysoce ryzykownymi, bardzo przyszłościowymi badaniami o dużym teoretycznym potencjale. Jednym z takich pól badawczych był czysto teoretyczny sektor nauk komputerowych.
      Kilka lat później, w 1962 roku, dyrektorem Biura Technik Przetwarzania Informacji (IPTO) w ARPA został błyskotliwy naukowiec Joseph Licklider. Już w 1960 roku w artykule „Man-Computer Symbiosis” uczony stwierdzał, że w przyszłości ludzkie mózgi i maszyny obliczeniowe będą bardzo ściśle ze sobą powiązane. Już wtedy zdawał on sobie sprawę, że komputery staną się ważną częścią ludzkiego życia.
      W tych czasach komputery były olbrzymimi, niezwykle drogimi urządzeniami, na które mogły pozwolić sobie jedynie najbogatsze instytucje. Gdy Licklider zaczął pracować dla ARPA szybko zauważył, że aby poradzić sobie z olbrzymimi kosztami związanymi z działaniem centrów zajmujących się badaniami nad komputerami, ARPA musi kupić wyspecjalizowane systemy do podziału czasu. Tego typu systemy pozwalały mniejszym komputerom na jednoczesne łączenie się z wielkim mainframe'em i lepsze wykorzystanie czasu jego procesora. Dzięki nim wielki komputer wykonywać różne zadania zlecane przez wielu operatorów. Zanim takie systemy powstały komputery były siłą rzeczy przypisane do jednego operatora i w czasie, gdy np. wpisywał on ciąg poleceń, moc obliczeniowa maszyny nie była wykorzystywana, co było oczywistym marnowaniem jej zasobów i pieniędzy wydanych na zbudowanie i utrzymanie mainframe’a.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Dokładnie przed 50 laty, 29 października 1969 roku, dwaj naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles, wykorzystali nowo powstałą, rewolucyjną sieć ARPANET, do przesłania pierwszej wiadomości. Po wielu nieudanych próbach około godziny 22:30 udało się zalogować do komputera w oddalonym o 600 kilometrów Stanford Research Institute.
      Wieloletnia podróż, która rozpoczęła się od... wysłania Sputnika przez Związek Radziecki i trwa do dzisiaj w postaci współczesnego internetu, to fascynująca historia genialnych pomysłów, uporu, porażek i ciężkiej pracy wielu utalentowanych ludzi. Ludzi, wśród których niepoślednią rolę odegrał nasz rodak Paul Baran.
      To, co rozpoczęło się od zimnowojennej rywalizacji atomowych mocarstw, jest obecnie narzędziem, z którego na co dzień korzysta ponad połowa ludzkości. W ciągu pół wieku przeszliśmy od olbrzymich mainframe'ów obsługiwanych z dedykowanych konsol przez niewielką grupę specjalistów, po łączące się z globalną siecią zegarki, lodówki i telewizory, które potrafi obsłużyć dziecko.
      Zapraszamy do zapoznania się z fascynującą historią internetu, jednego z największych wynalazków ludzkości.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Uniwersytet Hebrajski w Jerozolimie udostępni całe archiwum Alberta Einsteina. Dzięki internetowi będziemy mogli zapoznać się zarówno z listami miłosnymi uczonego, jak i z jego notatkami, które tworzył pracując nad swoimi teoriami.
      Od 2003 roku w sieci dostępnych jest około 900 zdjęć manuskryptów oraz niekompletny spis obejmujący około połowy archiwum. Teraz, dzięki pieniądzom z Polonsky Foundation, która wcześniej pomogła zdigitalizować prace Izaaka Newtona, zapoznamy się z 80 000 dokumentów i innych przedmiotów, które zostawił Einstein.
      Projekt digitalizacji całości archiwów rozpoczęto 19 marca 2012 roku. Uruchomiono witrynę alberteinstein.info, na której można będzie zapoznawać się ze spuścizną fizyka. Obecnie można na niej oglądać 2000 dokumentów, na które składa się 7000 stron.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      BEREC, agenda Unii Europejskiej odpowiedzialna za regulacje na rynku telekomunikacyjnym poinformowała, że w UE powszechnie blokuje się dostęp do internetu. Według BEREC w ramach praktyk zarządzania ruchem najczęściej ogranicza się przepustowość lub blokuje w ogóle protokół P2P oraz telefonię internetową (VoIP). Ta ostatnia jest blokowana przede wszystkim w sieciach telefonii komórkowej i wynika to z zapisów w umowach zwieranych z klientami.
      Badania przeprowadzone przez BEREC pokazują, że około 25% dostawców internetu usprawiedliwia blokowanie czy ograniczanie ruchu względami „bezpieczeństwa i integralności“ sieci. Około 33% stosuje różne techniki zarządzania ruchem, gdyż obok standardowych usług świadczą też usługi wyspecjalizowane, np. oferują obok internetu telewizję czy telefonię.
      Obecnie BEREC prowadzi analizę uzyskanych danych. Zostaną one sprawdzone, skonsolidowane i na ich podstawie powstanie szczegółowy raport, który zostanie przedstawiony w drugim kwartale bieżącego roku.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Coraz częściej mówi się o rezygnacji ze zmian czasu na letni i zimowy. Swoje trzy grosze do toczącej się dyskusji dorzucili psycholodzy z USA i Singapuru. Stwierdzili, że doroczna zmiana czasu na letni i związane z nią skrócenie czasu snu powodują, że podczas pracy ludzie przez dłuższy niż zwykle czas błądzą po witrynach internetowych niezwiązanych z ich zajęciem (ang. cyberfloating).
      W porównaniu do wcześniejszych i późniejszych poniedziałków, w poniedziałek po zmianie czasu na letni ostro wzrasta liczba wyszukiwań dotyczących rozrywki. Zespół prof. D. Lance'a Ferrisa z Penn State analizował 6-letnie dane z Google'a.
      Naukowcy uważają, że w wyniku skrócenia czasu snu (średnio o 40 minut) pracownicy w mniejszym stopniu kontrolują swoje zachowanie i przejawiają silniejszą tendencję do błądzenia po Sieci albo wykorzystują ją do celów osobistych.
      Ferris i inni przeprowadzili także eksperyment laboratoryjny. Ochotnicy mieli wysłuchać nudnego wykładu online. Akademicy monitorowali, jak dobrze spali poprzedniej nocy. Okazało się, że im krócej odpoczywali, tym częściej serfowali po Internecie w czasie, gdy powinni słuchać wykładu. Podobnie działały przerwy w śnie. Każda wyrwana ze snu godzina oznaczała średnio 8,4 min cyberbłądzenia.
      Psycholodzy podkreślają, że choć parę minut wydaje się błahostką, wcale tak nie jest, zważywszy, że aż 1/3 krajów świata stosuje przejście na czas letni. Wynikające ze skoku błądzenia po Internecie straty globalnej produktywności mogą być zawrotne.
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...