Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

W strefie zamieszkania niekoniecznie może istnieć życie

Recommended Posts

W ostatnich latach astronomowie odkryli tyle egzoplanet, że pojawiły się głosy, iż być może jeszcze w bieżącym roku odnaleziona zostanie pozasłoneczna planeta nadająca się do zamieszkania. Uznaje się, że potencjalnie takie planety mogą orbitować wokół gwiazd o masie mniejszej od Słońca i muszą znajdować się w "strefie zamieszkania". Strefa istnieje w takiej odległości od gwiazdy, w której może znajdować się woda w stanie ciekłym. Zatem dwa podstawowe warunki to odległość od gwiazdy oraz skład atmosfery.

Jednak Rene Heller i jego koledzy z Instytutu Astrofizycznego w Poczdamie studzą entuzjazm innych astronomów. Niemieccy naukowcy badali siły pływowe wywoływane przez gwiazdy mniejsze od Słońca i uważają, że mogą one uniemożliwiać istnienie życia na planetach znajdujących się w strefie zamieszkania.

Myślę, że szanse na istnienie życia na egzoplanetach w strefie zamieszkania gwiazd mniejszych od Słońca są niewielkie, jeśli weźmiemy pod uwagę efekt pływów. Jeśli chcemy znaleźć drugą Ziemię, musimy szukać drugiego Słońca - stwierdza Heller.

Jego zdaniem siły pływowe zniszczyłyby życie na trzy sposoby. Po pierwsze, w ciągu kilku milionów lat oś planety stałaby się prostopadła do jej orbity. W takim wypadku na planecie nie dochodziłoby do zmian pór roku, bieguny byłyby bez przerwy zmrożone, a równik coraz cieplejszy. Z czasem doprowadziłoby to do wyparowania atmosfery. Ponadto pływy podgrzałyby samą planetę. W końcu spowodowałyby, że częstotliwość ruchu obrotowego planety zsynchronizowałaby się z jej obiegiem wokół gwiazdy. Innymi słowy, na połowie planety panowałby ciągły dzień, na drugiej - ciągła noc.

Zespół Hellera sprawdził swoją teorię na GI581g, czyli pierwszej egzoplanecie, o której mówi się, że może być na niej życie. Odkryli, że na planecie tej nie ma pór roku oraz, że dzień jest zsynchronizowany z rokiem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bardzo wątpię, żebyśmy byli sami, natomiast życie rozumne i zdatne do porozumienia się może być tak rzadkie, że nigdy go nie spotkamy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bardzo wątpię, żebyśmy byli sami, natomiast życie rozumne i zdatne do porozumienia się może być tak rzadkie, że nigdy go nie spotkamy.

 

I może dobrze bo doświadczenie uczy, że obcy nieczęsto okazują się dobrodusznymi mędrcami skłonnymi oddać cuda technologii za paciorki.

Share this post


Link to post
Share on other sites

I może dobrze bo doświadczenie uczy, że obcy nieczęsto okazują się dobrodusznymi mędrcami skłonnymi oddać cuda technologii za paciorki.

 

Obcy- ludzie. Może cywilizacja w końcu dochodzi do poziomu rozwoju, w którym już nie trzeba być egocentrycznym. O ile ktoś, kogo ewentualnie spotkamy, osiągnie taki poziom.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Za wielce naiwnych uważam tych, którzy wprost nogami przebierają, żeby w kosmosie spotkać wyższe (pod względem rozwoju technicznego) cywilizację. Teza, że muszą one być tak humanitarne (!), że nic złego nam od nich nie grozi, to właśnie naiwność, z głupotą granicząca. Rozum ewolucja wytworzyła jako narzędzie walki, strategia ucieczki jest prymitywnie prosta i inteligencji nie potrzebuje, strategja polowania, a więc agresji bez porównanie bardziej skomplikowana i wymagająca. Dlatego drapieżniki są zazwyczaj bardziej inteligentne od swych ofiar i z tego też powodu rozum mogły wykształcić tylko istoty znające i stosujące agresję. Oczywiście kultura rozwiniętej cywilizacji kładzie na te agresywne zachowania obyczajowe i prawne kagańce, ale nie łudźmy się, "inter arma iustus silent", co w (bardzo) wolnym tłumaczeniu może znacyć - gdzie (spodziewany) zysk duży, tam prawo i obyczaje idą spać, a np. zdobycie tanich niewolników na niewyeksploatowanej surowcowo planecie to spory zysk. Tak więc z marzeniami o kontaktach z obcymi cywilizacjami ostrożnie, obyśmy nie obudzili się w roli kosmicznych Aborygenów.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Za wielce naiwnych uważam tych, którzy wprost nogami przebierają, żeby w kosmosie spotkać wyższe (pod względem rozwoju technicznego) cywilizację. Teza, że muszą one być tak humanitarne (!), że nic złego nam od nich nie grozi, to właśnie naiwność, z głupotą granicząca. Rozum ewolucja wytworzyła jako narzędzie walki, strategia ucieczki jest prymitywnie prosta i inteligencji nie potrzebuje, strategja polowania, a więc agresji bez porównanie bardziej skomplikowana i wymagająca. Dlatego drapieżniki są zazwyczaj bardziej inteligentne od swych ofiar i z tego też powodu rozum mogły wykształcić tylko istoty znające i stosujące agresję. Oczywiście kultura rozwiniętej cywilizacji kładzie na te agresywne zachowania obyczajowe i prawne kagańce, ale nie łudźmy się, "inter arma iustus silent", co w (bardzo) wolnym tłumaczeniu może znacyć - gdzie (spodziewany) zysk duży, tam prawo i obyczaje idą spać, a np. zdobycie tanich niewolników na niewyeksploatowanej surowcowo planecie to spory zysk. Tak więc z marzeniami o kontaktach z obcymi cywilizacjami ostrożnie, obyśmy nie obudzili się w roli kosmicznych Aborygenów.

 

Po części się zgadzam, ale ewolucja wykształciła mózg, nie rozum, bo skąd ten się bierze- tego nie wiemy jeszcze. Poza tym ciężko mi się zgodzić z tym, że ludzie są zdolni do działania tylko i wyłącznie pod wpływem prymitywnych popędów, bo mimo, że często pod płaszczykiem choćby altruizmu ludzie realizują egoistyczne cele, to jednak istnieje świadomość tego egoizmu, co już daje jakieś podstawy do uwolnienia się od niego.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Za wielce naiwnych uważam tych, którzy wprost nogami przebierają, żeby w kosmosie spotkać wyższe (pod względem rozwoju technicznego) cywilizację.

 

Pozdrawiam Kolegę pesymistę. Ja też sądzę, że należy siedzieć cicho i nie wychylać się dopóki się nie upewnimy, że jesteśmy najsilniejsi w okolicy. Ale muszę przyznać, że postulat jakoby rasa zdolna do kontaktów potrzebowała niewolników wydaje mi się przesadzony.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pozdrawiam Kolegę pesymistę. Ja też sądzę, że należy siedzieć cicho i nie wychylać się dopóki się nie upewnimy, że jesteśmy najsilniejsi w okolicy. Ale muszę przyznać, że postulat jakoby rasa zdolna do kontaktów potrzebowała niewolników wydaje mi się przesadzony.

 

Niestety to również może zadziałać w drugą stronę- sami święci bynajmniej nie jesteśmy, więc istnieje również ryzyko, że gdyby się okazało, że mamy przewagę, jest wielce prawdopodobne, że sami zaczęlibyśmy eksploatować obcą rasę.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie sądzę, żeby rozwój rozumu musiał się łączyć z nabywaniem agresją; ale nasz własny przykład pokazuje, że może się łączyć. A to już wystarczy do tego, żeby się pilnować i stawiać na ostrożność.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Łączyć nie musi, ale przypuszczenie że relacja drapieżca-ofiara jest uniwersalna jest całkiem prawdopodobne. Wystarczyć rzucić okiem na nasze małe piekiełko - człowiek użył swoich umiejętności do eksterminacji wszystkiego co mogło stanowić zagrożenie dla jego bytu. To co przeżyło to albo je resztki z jego stołu (zwierzątka domowe) albo wręcz służy mu za obiad, zabijany masowo i bez sentymentów. Cała reszta jest na najlepszej drodze do wyginięcia.

 

Jeśli zasady rządzące ewolucją są uniwersalne to mamy raczej małe szanse na spotkanie "mędrców". Te istoty mogą być mniej lub bardziej cyniczne od nas (większa inteligencja raczej predysponuje do cynizmu), mogą nas też tolerować - dopóki nie uznają że stanowimy niebezpieczeństwo, bądź nasz układ okaże się zdatny do eksploatacji.

 

Bajania o niewolnikach to antropomorfizowanie - rozwinięte społeczeństwa zamiast nich używają własnych maszyn (niewolnik u ludzi to substytut maszyny).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale cały twój post jest antropomorfizowaniem. ;)

Póki nie znajdziemy paru innych przykładów, póki mamy jedynie swój własny, wszelkie dywagacje pozostają dywagacjami.

Share this post


Link to post
Share on other sites

A czy ja mówię że to prawda objawiona? ;) To refleksja ma temat rzeczywistości. Życie jako forma maszyny przetwarzającej energię w celu powielania się w nieskończoność. Jest to prymitywny mechanizm - wymaga ciągłego dopływu energii i surowców. Ewolucja zachodzi tylko w momencie ograniczenia zasobów. Człowiek jest wybitnym przedstawicielem swojego rodzaju - postępuje tak samo (statystycznie) z lepszym efektem.

 

Możemy założyć że z przypadku powstanie gdzieś we Wszechświecie byt doskonalszy. Ale to jest tak samo prawdopodobne jak to że jesteśmy sami we wszechświecie :P

 

Mówiąc obrazowo - życie to rak który zaczął się w kałuży i przyśpieszając rozlewa się coraz bardziej. Najpierw woda, później ląd, powietrze, układ słoneczny itd. Nawet jeśli istnieją/istniały organizmy pokojowe to w ich najlepszym interesie jest nie zwracać na siebie uwagi. Bo w ostatecznym rozrachunku obróci się to przeciwko nim.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Mówiąc obrazowo - życie to rak który zaczął się w kałuży i przyśpieszając rozlewa się coraz bardziej. 

Najwyraźniej coś ci się stało z głową?? pomyśl , czy byłbyś zdolny do napisania tego zdania gdyby nie to że żyjesz?? i czy to dobrze czy źle??

Share this post


Link to post
Share on other sites

A co to ma do rzeczy? Co to w ogóle jest zło i dobro? Czy życie ze świadomością końca jest złe czy dobre? Zwierzę też potrafi być szczęśliwe - a nie wie że umrze.

 

Odpowiadając konkretnie - to nie ma znaczenia. Takie pytania to pochodna wbudowanych instynktów które każą nam dbać o siebie (w końcu jesteśmy niebagatelną inwestycją energetyczną). Jeśli odrzucisz uczucia (które są pierwotniejsze niż racjonalne myślenie) to może wtedy ujrzysz "zimne" piękno wszechświata. Ale to nie jest ten rodzaj piękna który daje świadomym istotom jakiekolwiek nadzieje co do ich losu. Rozejrzyj się wokół siebie i zastanów się - na ile to co widzisz jest podobne do zwykłej pleśni?

Share this post


Link to post
Share on other sites
  Co to w ogóle jest zło i dobro? Czy życie ze świadomością końca jest złe czy dobre? [/size]

Pytanie było : czy to dobrze czy źle że żyjesz?? i nic wspólnego z dobrem i złem nie miało.

 

 

Pleśń też jest formą życia, drzewa, zwierzęta , ludzie - nic w tym dziwnego że są na pozór podobne.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Odpowiedź jest oczywista. Na pozór. Bo nie wiadomo co ją powoduje. Bowiem jak wyjaśnić istnienie samobójców? Jeśli życie nam się podoba bo ewolucyjnie wbudowano nam pewien rodzaj praw Asimova (słabych) to znajdziesz sobie tysiąc powodów które cię w tym rozumowaniu utwierdzą.

 

Ad. 2) Zdefiniuj co rozumiesz pod "na pozór podobne". Są bardzo podobne pod względem mikrostruktur. Dość podobne jeśli chodzi o struktury w skali makro. Praktycznie takie same jeśli chodzi o fundamentalne cele które nimi powodują (rozmnażanie się/ ja wolę termin replikacja - aż do wyczerpania zasobów) - wątpliwości mogą pojawić się w przypadku człowieka ale to temat na oddzielną dyskusję (w przypadku człowieka dochodzi do pewnego konfliktu, ulega zbytniemu rozbudowaniu dodatkowa droga przekazywania informacji).

 

Jednemu nie można zaprzeczyć - życie to forma maszyny. Na każdym poziomie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Odpowiedź jest oczywista. Na pozór. Bo nie wiadomo co ją powoduje.[/size] 

Patrzysz na bakterię i mówisz o kurna ona jest podobna do mnie zycie jest bez sensu a teraz posłuchajmy co mowi bakteria: o kurna niby taki jak ja ale jakie ma zajeb... możliwości , ruchowe , siłowe, chciałabym być takim ludziem .

Problem w tym że zupełnie inaczej wykorzystujecie książki, one do jedzenia a ty do ulepszania siebie  :P:D  stad zjebis... różnica której nie wykorzystujesz bo się gapisz na głupszych od siebie (znowu to cholerne MY tylko w formie między gatunkowej - solidarność z pleśnią?? a może spróbuj ze mną  ;) ).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Człowiek pierwotny też prędzej zjadłby książkę, niż użył jej do ulepszania siebie.

Czy to znaczy, że bliżej mu do bakterii, niż do nas?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Człowiek pierwotny też prędzej zjadłby książkę, niż użył jej do ulepszania siebie. [/size] 

Człowiek pierwotny to tablicę M. nosił na pasku razem z cyfrowym analizatorem powietrza, natomiast zdegenerowany współczesny cierpi od porównywania się z bakterią  ;) , bo zapomniał o tym kim jest.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Na łamach Monthly Notices of the Royal Astronomical Society opublikowano artykuł, który daje nadzieję, że na najbliższych nam skalistych egzoplanetach może istnieć życie. Lisa Kaltenegger i Jack O'Malley-James z Carl Sagan Institute twierdzą, że wysoki poziom promieniowania ultrafioletowego wcale nie musi wykluczać istnienia życia.
      Naukowcy modelowali promieniowanie UV na czterech najbliższych Ziemi egzoplanetach znajdujących się w ekosferach swoich gwiazd: Proxima-b, TRAPPIST-1e, Ross-128b oraz LHS-1140b.
      Najbliższa z nich, Proxima-b, znajduje się w odległości nieco ponad 4 lat świetlnych od Ziemi. Dociera do niej 250 razy więcej promieniowania UV niż na Ziemię. Jednak Kaltenegger i O'Malley-James twierdzą, że może na niej istnieć życie, a dowodem na to... jesteśmy my.
      Życie na Ziemi rozpoczęły organizmy, które żyły w czasach, gdy na naszą planetę docierało nawet więcej promieniowania UV niż dociera obecnie na Proximę-b. Przed 4 miliardami lat Ziemia była bombardowana olbrzymimi dawkami zabójczych promieni. A mimo to, życie na niej istniało. To samo może dziać się obecnie na niektórych z najbliższych nam egzoplanet.
      Wspomniane planety krążą wokół czerwonych karłów, na których bardzo często dochodzi do rozbłysków, a wówczas do planet docierają duże dawki promieniowania UV. Wiadomo, że promieniowanie takie jest szkodliwe dla organizmów żywych i może niszczyć atmosferę.
      O'Malley-James i Kaltenegger przeprowadzili symulacje z różnym składem atmosfery. Od takiej, podobnej do dzisiejszej atmosfery Ziemi, po cienką atmosferę, która nie zatrzymuje szkodliwego promieniowania. Ich modele wykazały, że im cieńsza atmosfera i mniej zawiera ozonu, tym większe dawki UV docierają do powierzchni planety. Następnie modele porównano z modelami ziemskiej atmosfery sprzed 4 miliardów lat.
      Badania wykazały, że co prawda do wszystkich planet dociera więcej promieniowania UV niż obecnie do Ziemi, ale jest to znacznie mniej, niż Ziemia otrzymywała przed 3,9 miliardami lat.
      Biorąc pod uwagę fakt, że w tym czasie na Ziemi istniało życie, wykazaliśmy, że promieniowanie UV nie powinno być uznawane za czynnik ograniczający istnienie życia na planetach krążących wokół gwiazd typu M. Najbliższe nam egzoplanety pozostają więc celem poszukiwania życia poza Układem Słonecznym, stwierdzili badacze.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Poszukiwania życia poza Układem Słonecznym skupiają się obecnie na identyfikowaniu planet znajdujących się w ekosferach swoich gwiazd. Jednak życie może istnieć nie tylko na planetach. The Astrophysical Journal szykuje publikację artykułu badaczy z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Riverside i Uniwersytetu Południowego Queensland, którzy zidentyfikowali ponad 100 olbrzymich planet mogących posiadać księżyce zdolne do podtrzymania życia. Przyszła generacja teleskopów może odnaleźć te księżyce i szukać w ich atmosferach sygnatur życia.
      W ciągu ostatniej dekady odkryto tysiące planet pozasłonecznych. Wiele z nich to planety skaliste, które znajdują się w takiej odległości od swojej gwiazdy, że może istnieć na nich woda w stanie ciekłym. Innym miejscem, gdzie potencjalne można znaleźć życie są księżyce gazowych olbrzymów, podobnych do Jowisza.
      W Układzie Słonecznym znamy 175 księżyców krążących wokół 8 planet. Większość z tych księżyców krąży wokół Saturna i Jowisza, które znajdują się poza ekosferą Słońca. Jednak w innych układach planetarnych sytuacja może być inna. Jeśli w naszych poszukiwaniach życia uwzględnimy skaliste egzoksiężyce, to znacząco zwiększy się liczba miejsc, w których możemy szukać, mówi profesor Stephen Kane z UC Riverside.
      Naukowcy zidentyfikowali dotychczas 121 wielkich planet, znajdujących się w ekosferach swoich gwiazd. Średnica każdej z tych planet jest co najmniej trzykrotnie większa od średnicy Ziemi, zatem mało prawdopodobne, by były to planety skaliste. Jednak każda z nich może posiadać liczne skaliste duże księżyce.
      Dotychczas nie potwierdzono istnienia żadnego egzoksiężyca, jednak naukowcy spekulują, że na tego typu ciele niebieskim mogą istnieć warunki do życia lepsze nawet niż na Ziemi. Księżyc taki otrzymuje energię nie tylko z gwiazdy, ale również korzysta z energii wypromieniowywanej przez planet.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Zdaniem naukowców z Uniwersytetu Harvarda wystarczy przestrzegać pięciu zaleceń, by przedłużyć swoje życie o ponad dekadę. Na podstawie danych z 30-letnich badań dotyczących różnych stylów życia, uczeni zauważyli, że kobiety i mężczyźni, którzy prowadzili najzdrowszy tryb życia byli narażeni na 82% mniejsze ryzyko zgonu powodu chorób układu krążenia i o 65% mniejsze ryzyko zgonu z powodu nowotworu.
      Te pięć zaleceń to zdrowa dieta, regularne ćwiczenia, utrzymywanie prawidłowej wagi ciała, unikanie palenia tytoniu oraz spożywanie jedynie umiarkowanej ilości alkoholu. Całościowa analiza wpływu stylu życia na spodziewaną długość życia zostanie opublikowana w dzisiejszym numerze pisma Circulation.
      Naukowcy z Harvard T.H. Chan School of Public Health przeanalizowali dane dotyczące 78 865 kobiet, które brały udział w trwających 34 lata badaniach Nurses' Healt Study oraz 44 354 mężczyzn, uczestników prowadzonych przez 27 lat badań Health Professionals Follow-up Study. Za zdrowy wskaźnik masy ciała uznano ten mieszczący się w przedziale 18,5-24,9. Odpowiednia ilość ćwiczeń fizycznych to co najmniej 30 minut umiarkowanej aktywności fizycznej dziennie, a umiarkowana ilość alkoholu to odpowiednik dziennego spożycia do 150 mililitrów wina w przypadku kobiet i do 300 mililitrów wina w przypadku mężczyzn.
      Badania wykazały, że 50-letni uczestnik badania, który nie prowadzi zdrowego trybu życia może spodziewać się, że przeżyje dodatkowo 29 lat jeśli jest kobietą i 25,5 roku jeśli jest mężczyzną.  Z kolei 50-letnia osoba prowadząca zdrowy tryb życia przeżyje średnio 43,1 lat jeśli jest kobietą i 37,6 lat w przypadku mężczyzny. Innymi słowy zdrowy tryb życia przedłużał życie kobiety średnio o 14 lat, a życie mężczyzny średnio o 12 lat. Osoby, które prowadziły zdrowy tryb życia z o 74% mniejszym prawdopodobieństwem umierały w czasie wspomnianych badań.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Naukowcy uważają, że wiele planet może doświadczać tak olbrzymiego oddziaływania sił pływowych, że cała znajdująca się na nich woda może zostać odparowana. Odkrycie to może pomóc w poszukiwaniu planet, na których istnieje życie. Niewykluczone bowiem, że wiele z nich, mimo iż znajduje się w strefie zamieszkania, zostało pozbawione wody np. przez swoją gwiazdę.
      Siły pływowe pojawiają się wówczas, gdy na znacznej długości obiektu dochodzi do zmiany grawitacji. Na Ziemię oddziałują w ten sposób Słońce czy Księżyc. Ta strona naszej planety, która jest bliżej oddziałującego nań ciała, jest silniej przyciągana niż strona bardziej odległa. Widocznym objawem istnienia sił pływowych są na Ziemi pływy morskie.
      Jednak siły, których doświadcza Ziemia są niczym w porównaniu z tymi, jakie mają miejsce w innych miejscach kosmosu. Na przykład siły Jowisza oddziałujące na Europę są około 1000-krotnie większe niż wpływ Księżyca na Ziemię. To  powoduje, że Europa wygina się i rozgrzewa.
      Odległość od gwiazdy macierzystej to bardzo ważny wskaźnik możliwości istnienia życia na planecie. Jeśli jest ona zbyt mała, powierzchnia planety jest tak gorąca, że nie może na niej istnieć woda w stanie ciekłym. Gdy planeta jest daleko od swojej gwiazdy, istniejąca nań woda zamarza.
      Uczeni od dawna przypuszczają, że to niewielka odległość Wenus od Słońca powoduje, że planeta ta jest sucha. Cała jej woda wyparowała. Jednak teraz naukowcy stwierdzili, że istotna jest nie tylko temperatura. Zbyt potężne siły pływowe mogą pozbawić planetę całej wody rozgrzewając jej powierzchnię.
      To znacząco zmienia koncepcję strefy zamieszkania. Doszliśmy do wniosku, że jej szerokość należy skorygować o jeszcze jeden czynnik niż tylko ciepło docierające z gwiazdy macierzystej - mówi Rory Barnes, astrobiolog z University of Washington.
      Jego zdaniem takim systemom planetarnym jak nasz nie grozi pozbawienie wody przez gwiazdę, gdyż siły pływowe gwałtownie zmniejszają się wraz z odległością od gwiazdy. Planeta musiałaby znajdować się tak blisko niej, że i tak straciłaby wodę wskutek gorąca. Jednak taki scenariusz jest prawdopodobny w przypadku systemu planetarnych powstałych wokół białych czy brązowych karłów.
      Tego typu systemy są szczególnie interesujące dla astronomów, gdyż planety mogą znajdować się bardzo blisko gwiazd, a mimo to nie panuje na nich zbyt wysoka temperatura. Ponadto, z powodu swojej niewielkiej odległości, czas ich obiegu wokół gwiazdy jest krótki, co ułatwia odkrycie takich planet. Rory Barnes uważa, że takie planety mogą być bardzo mylące. Najpierw znajdują się one na tyle blisko swojej gwiazdy macierzyste, że siły pływowe pozbawiają je wody. Później mogą zmienić orbitę na dalszą, przez co nawet nie będziemy przypuszczać, że mogą na nie oddziaływać duże siły pływowe, a jednocześnie orbita ta będzie znajdowała się w strefie zamieszkania. Gdy znajdziemy kandydatkę na zamieszkaną planetę, trzeba brać pod uwagę siły pływowe. Szkoda marnować czasu na badanie wysuszonych planet - mówi Barnes.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Na powierzchni Marsa najprawdopodobniej nie występują żadne formy życia, twierdzi doktor Tom Pike z Imperial College London. Naukowiec szczegółowo analizował pojedyncze cząsteczki marsjańskiego gruntu zebrane w 2008 roku przez misję Phoenix. Badania wykazały, że powierzchnia Marsa jest sucha od 600 milionów lat, zatem panują tam wyjątkowo nieprzyjazne warunki dla przetrwania życia.
      Zdaniem zespołu Pike’a woda w stanie ciekłym istniała na Marsie przez nie więcej niż 5000 lat.
      „Odkryliśmy, że nawet pomimo dużych ilości lodu, Mars doświadcza suszy od setek milionów lat. Sądzimy, że obecnie na Marsie panują odmienne warunki niż w przeszłości, kiedy to były okresy cieplejsze i bardziej wilgotne, które mogły być bardziej odpowiednie dla życia“ - stwierdził zespół naukowy.
      Zdaniem uczonych, jeśli chcemy szukać życia na Czerwonej Planecie, powinniśmy szukać go w głębi, a nie na powierzchni.
×
×
  • Create New...