Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Sondaż, przeprowadzony ostatnio przez państwowy instytut badania opinii publicznej VsTIOM na próbie 1600 Rosjan z różnych regionów kraju, wykazał, że 32% naszych wschodnich sąsiadów wierzy, że Ziemia stanowi centrum Układu Słonecznego.

Geocentryczne przeświadczenie nie jest jedną rzeczą, która zaskoczyła ankieterów. Okazało się bowiem, że 55% Rosjan uważa, że cała radioaktywność stanowi wynik działalności człowieka (naturalne promieniowanie tła zostało więc całkowicie pominięte). Co więcej, wg 29% respondentów, pierwsi ludzie żyli na Ziemi razem z dinozaurami.

To naprawdę zdumiewające. Wszystkie [pytania] były absolutnie oczywiste. Dane świadczą o poziomie edukacji w kraju – podkreśla rzeczniczka VsTIOM Olga Kamenczuk.

Kobiety częściej niż mężczyźni wierzyły w spreparowane informacje. Margines błędu wynosił 3,4%.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przymus edukacyjny, to pomyłka i strata pieniędzy. Jak ktoś nie chce się nauczyć, to skończy szkołę, ale i tak się nie nauczy.

 

Powinny być niskie podatki, szkoła opłacana bez pośrednictwa urzędu podatkowego, ministerstwa edukacji oraz gmin. W zamian za to konkurencja na programy i na metody dydaktyczne + bardziej zmotywowani uczniowie, gdy rodzic płaci bezpośrednio.

 

W systemie socjalistycznej oświaty 1/3 uczniów przychodzi do szkoły tylko w celach towarzyskich lub ewentualnie po to by komuś założyć kosz na głowę.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dodam, że w trosce o biedne, ale chcące pobierać edukację dzieci można by uzupełnić powyższy system stypendiami, dzięki którym np. biedne dziecko uzyskujące średnią powyżej zdefiniowanego progu (np. niewyśrubowane 4,3) miałoby naukę finansowaną ze wspólnej kasy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przymus edukacyjny, to pomyłka i strata pieniędzy. Jak ktoś nie chce się nauczyć, to skończy szkołę, ale i tak się nie nauczy.

 

Powinny być niskie podatki, szkoła opłacana bez pośrednictwa urzędu podatkowego, ministerstwa edukacji oraz gmin. W zamian za to konkurencja na programy i na metody dydaktyczne + bardziej zmotywowani uczniowie, gdy rodzic płaci bezpośrednio.

 

W systemie socjalistycznej oświaty 1/3 uczniów przychodzi do szkoły tylko w celach towarzyskich lub ewentualnie po to by komuś założyć kosz na głowę.

 

Czyli rodzice mają płacić za naukę swoich dzieci, które na tym etapie życia nie mają pojęcia nawet co to znaczy i będą do nauki podchodzić nie inaczej niż to robią dziś, efekt jest ten sam co teraz a tylko problem większy dla uboższej części społeczeństwa, narastanie przepaści międzyklasowej. Znakomite pomysły masz kolego, nie lepsze od tych co myśleli że ich przodkowie polowali na dinozaury. Szkolnictwo podstawowe słusznie jest publiczne i publiczne musi pozostać, a problemy z którymi się boryka należy rozwiązać bez rozwiązywania całego systemu w imię jakiś idealistycznych acz kompletnie nietrafionych wizji.

 

To samo się tyczy przymusu edukacyjnego. Masz racje, że kto nie chce się nauczyć to się nie nauczy, ale potem gdy dorośnie i w końcu zauważy, że nie ma pojęcia jak przetrwać w świecie, to co zrobi? Schowa się pod kamień czy stoczy do szarej strefy? Dziś przynajmniej musi chodzić do szkoły, gdzie ma szansę otrzymać wiedzę o świecie i rzeczywistości, dopiero wtedy można mówić o świadomym wyborze czy ktoś chce się uczyć czy nie i po to szkoła publiczna istnieje! Bez takiej szansy, jedynym rezultatem będzie nagłe przebudzenie w dorosłości, szok i desperacja prowadząca do przetrwania wszelkimi sposobami. Gdzie tacy ludzie kończą? W szarej strefie, przestępczość, mafia albo po prostu bieda i rozpacz.

 

Istota problemu tkwi w tym, że człowiek to głupie zwierzę które z jakiegoś niewiadomego powodu dostało duży mózg. Dużo czasu trzeba by przyswoił sobie wystarczającą ilość informacji by trafnie oceniać rzeczywistość świata w którym istnieje, a ponieważ jedyne źródło tej informacji płynie z zewnątrz, naszym najważniejszym obowiązkiem jest tę informację przekazywać młodemu pokoleniu, w formie jak najbardziej obiektywnej i w warunkach by każdy mógł ją otrzymać niezależnie od swojej obecnej sytuacji majątkowej, społecznej czy jakiejkolwiek innej. Jedyna obecnie istniejąca instytucja, która jest w stanie zapewnić taki przekaz informacji, to szkoła publiczna. Postęp techniki może to zmienić, ale na pewno rozwiązaniem nigdy nie będzie przekazanie całości edukacji w sektor prywatny, bo to jest po prostu regresja ewolucyjna.

Share this post


Link to post
Share on other sites

W systemie socjalistycznej oświaty 1/3 uczniów przychodzi do szkoły tylko w celach towarzyskich lub ewentualnie po to by komuś założyć kosz na głowę.

Cały okres nauki (13 lat) odbyłem w socjalizmie i dopiero w pseudo-demokracji pseudo-oświeconej pojawiły się problemy z chamstwem młodzieży - w 'socjalistycznych' czasach za coś takiego to gnojki wyleciałyby ze szkoły - a zanim by wyleciały to rodzice spuścili by im taki wpierd*, że długo by na d*ach nie usiedli i żaden nawiedzony kretyn nie wpadłby na zakaz fizycznego karania chamstwa i skierowania do sądu rodziców.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Qwax, uspokajam swoje sumienie, że nie masz dzieci i jesteś bezpłodny, bo inaczej musiałbym zadzwonić na policję  8)

 

Do mądrości o laniu dzieci dodałbym - jak się baby nie bije, to jej wątroba gnije i tym podobne.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest derobert

Dlatego ruskich należy się obawiać 24h bo to tępy i ciemny naród. To samo jest ze zbrodnią katyńską, większość żyje w przeświadczeniu, że to niemcy wymordowali polskich oficerów... Chyba zapiszę się na rosyjski - dziadek zawsze powtarzał, że trzeba znać język wroga.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Polacy nie lepsi, scyzoryk w kieszeni mi się otwiera kiedy widzę jak polacy wierzą we wróżdżkarzom, homeopatom i innych szarlatanom. Jeśli coś jest nie po myśli to jest spisek korporacji. Najgorsze to jest to że młode pokolenie nie jest o cal mądrzejsze od bogobojnych mocherów którym wiele rzeczy można wybaczyć. Nie pojmuje jak masa ludzi można wierzyć np. takiemu Łągiewce który wymyślił zderzak przeczący prawom Newtona ;). W sumie to można wytłumaczyć chyba tylko jakimś urazem do szkoły i fizyki. Naprawdę nie mamy co się śmiać z innych narodów. Wciąż w kółko powtarzamy jaki to u nas wysoki poziom tyle że to mit. Gdyby tak odcięto naród od internetu to po 5 latach palono by chyba czarownice na stosie pod kościołami.

@dorbert: jak najbardziej powinniśmy się obawiać Rosji, tak jak nas samych.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie rozumie skąd nagle takie zdziwienie.

Jeśli się uwzględni ze 100% tak zwanej elity intelektualnej wierzy ze grawitacja to siła i jakie bzdury wypisują naukowcy na temat ciemniej materii to można stwierdzić ze Rosjanie nie wypadają przy tym porównaniu najgorzej.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Niestety, ale aktualne pokolenie jest głupsze od swoich poprzedników a polski leży i kwiczy na całej linii, dlatego boję się, że w bardzo szybkim tempie dogonimy słynną już przy takich tematach Amerykę. Można to zaobserwować pracując wszędzie tam, gdzie mamy do czynienia z obsługą klienta, albo choćby poprzeglądać internet w poszukiwaniu takich kwiatków jak "jush", "tesh" co mnie osobiście bardzo irytuje. Tendencja jest spadkowa, choć na szczęście nie we wszystkich dziedzinach. W życiu by mi nie przyszło do głowy, że Rosjanie mają tak odmienną wizję świata i tak nisko bym ich nie zaszufladkował.

Co do samej edukacji podzielam zdanie Qwax'a i dodam jeszcze od siebie, że bezstresowe wychowanie, prywatne szkolnictwo czy jakiś czas temu próba przepchnięcia całkowitego zejścia z gotówki na rzecz plastiku w Austrii (nie jestem pewien czy to było w tym kraju, jak co to mnie poprawcie) uważam za równie pop********ną jak cały obecny rząd razem z tą demokracją w obecnym stanie, ale rozpisywanie się o problemach kraju i chyleniu się ku jego upadkowi to już osobny temat.

 

@Irek

Widzisz, bo punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, dla jednych to będzie siła, dla drugich oddziaływanie a jeszcze innych coś innego.

Moje ulubione przysłowie, więc nie omieszkałem przytoczyć go tak przy okazji ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Historia kołem się toczy, nie bój się będziesz miał swojego niewolnika wraz z feudalizmem tylko inaczej się będzie nazywał, choć jeszcze sobie trochę poczekamy...i całe szczęście.

Share this post


Link to post
Share on other sites
  Dlaczego Wam tak przeszkadza, że 1/3 ludzkości dąży do feudalizmu? Nie chcecie mieć własnego niewolnika? 

To juz przeszłość , przed nami 1000lat gwałtownego postępu i rozwoju.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie wiem , ale twierdzę ze będzie coraz piękniej, twórczo, odkrywczo, pasjonująco, zaskakująco, zajebiście.

 

To tak jak Diunie, gdzie - 12 000 lat w przyszłości - jest i zajebiście i feudalnie ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Spełnią się sny o szklanych domach, ogrodach wiszących w powietrzu, o wszechobecnej zieleni, o pełni człowieczeństwa , uczciwości, gorących szalonych miłościach, o wszystkim o czym marzyli przodkowie , szaleni naukowcy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Spełnią się sny o szklanych domach, ogrodach wiszących w powietrzu, o wszechobecnej zieleni, o pełni człowieczeństwa , uczciwości, gorących szalonych miłościach, o wszystkim o czym marzyli przodkowie , szaleni naukowcy.

 

To tak jak w "Diunie". A potem roboty przejęły władzę nad ludzkością przez jednego debila, i ludzkość w odwecie zmasakrowała Ziemię przy pomocy bomb nuklearnych. A te "szklane domy" były (będą) z plazmetalu ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Niestety, ale aktualne pokolenie jest głupsze od swoich poprzedników a polski leży i kwiczy na całej linii, dlatego boję się, że w bardzo szybkim tempie dogonimy słynną już przy takich tematach Amerykę. Można to zaobserwować pracując wszędzie tam, gdzie mamy do czynienia z obsługą klienta, albo choćby poprzeglądać internet w poszukiwaniu takich kwiatków jak "jush", "tesh" co mnie osobiście bardzo irytuje. Tendencja jest spadkowa, choć na szczęście nie we wszystkich dziedzinach. W życiu by mi nie przyszło do głowy, że Rosjanie mają tak odmienną wizję świata i tak nisko bym ich nie zaszufladkował.

Co do samej edukacji podzielam zdanie Qwax'a i dodam jeszcze od siebie, że bezstresowe wychowanie, prywatne szkolnictwo czy jakiś czas temu próba przepchnięcia całkowitego zejścia z gotówki na rzecz plastiku w Austrii (nie jestem pewien czy to było w tym kraju, jak co to mnie poprawcie) uważam za równie pop********ną jak cały obecny rząd razem z tą demokracją w obecnym stanie, ale rozpisywanie się o problemach kraju i chyleniu się ku jego upadkowi to już osobny temat.

 

@Irek

Widzisz, bo punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, dla jednych to będzie siła, dla drugich oddziaływanie a jeszcze innych coś innego.

Moje ulubione przysłowie, więc nie omieszkałem przytoczyć go tak przy okazji ;)

Pisanie w stylu "jush", "tesh", "jesu" itd. też mnie denerwuje ale jest w mojej ocenie ewolucją języka (trochę też modą) i tak jak wszystko powinien jej podlegać . Pisanie w tym stylu nie jest oznaką braku inteligencji a jedynie dostosowania się. Czemu mamy się dziwić jeśli dzieci zaczynają uczyć się angielskiego równo z językiem polskim. Uważam język za formę komunikacji między ludźmi, sam dla siebie nie ma sensu. Od podstawówki widzę jedynie że "poprawna polszczyzna" jest i była przedmiotem samo-wywyższania się intelektualnego a w życiu codziennym zbędna.

 

To co widzimy to raczej obniżanie poziomu nauczania a nie tak bardzo bezstresowym wychowaniem. 10 lat temu w podstawówce było to co teraz jest na maturze. Z bliżej niewiadomego mi powodu dzisiaj każdy musi zdać maturę (zdawalność rzędu 80%-90%) bo inaczej media zaczną "szumieć". Mam teorię że ludzie mediów i poliyki niezbyt doglądają pociech a później poprzez Wydarzenia/Wiadomości mają pretensje do wszystkich tylko nie do siebie samych.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Takiego juz nie uświadczysz niebawem.

 

Nie, bo tam społeczeństwo było zbytnio zorientowane na rozrywkę. Wczoraj w wiadomościach słyszałem, że wg badań telewizji młodzież coraz więcej czasu poświęca na rozrywkę - jakby już im było mało. Wystarczy wejść na joemonster, żeby zobaczyć, jak się bawią Rosjanie. We Francji nie lepiej - 3,5 dnia nauki w tygodniu. We wtorki kończą ludziska zajęcia wcześniej, a środy są wolne od szkoły. Spotkałem kiedyś Francuzów, którzy słyszeli o AK i państwie podziemnym - zapytali, czy wykopaliśmy tunele pod całą Polską. Inną ich narodową wadą jest kompletna nieznajomość geografii... tak czy siak, zmyślasz sobie utopię bezpodstawnie - kompy mądrzejsze, ludzie... ach, z ludźmi to różnie właśnie ;-)

Share this post


Link to post
Share on other sites
  tak czy siak, zmyślasz sobie utopię bezpodstawnie

Obserwuj rzeczywistość wokół siebie , wcześniej czy później zobaczysz zmiany, a tymczasem kumuluj wiedzę, będzie potrzebna kazda myśląca jednostka.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Historia naszej planety, to historia 4,5 miliarda lat schładzania się. Dzięki temu, że Ziemia stygnie, uformowała się jej sztywna skorupa i mogło powstać życie. Jednocześnie dzięki temu, że nie wystygła, istnieją takie procesy jak tektonika płyt i wulkanizm. Gdy wnętrze planety wystygnie, te kluczowe procesy zatrzymają się. Nie wiemy jednak, jak szybko nasza planeta się wychładza i kiedy procesy przebiegające w jej wnętrzu zatrzymają się.
      Odpowiedzią na te pytania może dać zbadanie przewodnictwa cieplnego minerałów znajdujących się na granicy między jądrem a płaszczem Ziemi. To bardzo ważne miejsce, w którym lepkie skały mają bezpośredni kontakt z płynnym zbudowanym głównie z niklu i żelaza zewnętrznym jądrem. Gradient temperatury pomiędzy jądrem zewnętrznym a płaszczem jest bardzo duży, zatem potencjalnie może tam przepływać sporo ciepła. Warstwa graniczna zbudowana jest głownie z bridgmanitu.
      Profesor Motohiko Murakami ze Szwajcarskiego Instytutu Technologicznego w Zurichuy (ETH Zurich) wraz z naukowcami z Carnegie Institute for Science opracowali złożony system pomiarowy, który pozwolił im na wykonanie w laboratorium oceny przewodnictwa cieplnego bridgmanitu w warunkach ciśnienia i temperatury, jakie panują we wnętrzu Ziemi. Wykorzystali przy tym niedawno opracowaną technikę optycznego pomiaru absorpcji diamentu podgrzewanego impulsami laserowymi.
      Dzięki tej nowej technice wykazaliśmy, że przewodnictwo cieplne bridgmanitu jest około 1,5-razy większe niż się przyjmuje, mówi profesor Murakami. To zaś wskazuje, że przepływ ciepła pomiędzy jądrem a płaszczem jest większy. A większy przepływ ciepła oznacza, że konwekcja w płaszczu zachodzi szybciej i Ziemia szybciej się ochładza. Tektonika płyt może więc w rzeczywistości spowalniać szybciej, niż się obecnie przyjmuje.
      Grupa Murakami wykazała jednocześnie, że szybsze wychładzanie się płaszcza zmieni fazy minerałów na granicy jądra i płaszcza. Schładzający się bridgmanit zmieni się w minerał, który będzie jeszcze efektywniej przewodził ciepło, zatem stygnięcie Ziemi jeszcze bardziej przyspieszy.
      Wyniki naszych badań rzucają nowe światło na ewolucję dynamiki Ziemi. Wskazują, że Ziemia, podobnie jak Merkury czy Mars, schładza się szybciej i stanie się szybciej nieaktywna, wyjaśnia Murakami.
      Trudno jednak powiedzieć, ile czasu minie zanim ruchy konwekcyjne w płaszczu ustaną. Wciąż wiemy zbyt mało, by określić, kiedy do tego dojdzie, przyznają naukowcy. Żeby się tego dowiedzieć, uczeni muszą najpierw lepiej rozpoznać w czasie i przestrzeni procesy konwekcyjne w płaszczu. Ponadto muszą wiedzieć, jak rozpad pierwiastków radioaktywnych we wnętrzu Ziemi, który jest jednym z głównych źródeł ciepła, wpływa na dynamikę procesów płaszcza.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Symulacje komputerowe przeprowadzone przez astronomów z University of Oklahoma wskazują, gdzie poszukiwać dowodów na istnienie hipotetycznej Dziewiątej Planety. Pośrednie dowody na jej istnienie przedstawili przed 5 laty profesorowie Konstantin Batygin i Mike Brown z Caltechu (California Insitute of Technology). Od tamtej pory pojawiły się nowe dane i hipotezy na jej temat, a śladów Planety X – bo tak również bywa nazywana – szukano też w średniowiecznych manuskryptach. Pojawiła się nawet hipoteza, że w Układzie Słonecznym krąży pierwotna czarna dziura, a nie Dziewiąta Planeta.
      Batygin i Brown wysunęli postulat o istnieniu Dziewiątej na podstawie badania niezwykłych orbit 6 najbardziej odległych obiektów Paas Kuipera. W ostatnich latach różne zespoły naukowe znajdowały kolejne obiekty transneptunowe (TNO) – czyli znajdujące się poza orbitą Neptuna – których nietypowe orbity można by wyjaśnić oddziaływaniem na nie Dziewiątej Planety. Batygin i Brown postulują, że Planeta X ma masę 10-krotnie większą od Ziemi, ma znajdować się bardzo daleko za Neptunem, a jej obieg wokół Słońca ma trwać 10-20 tysięcy lat. Zaobserwowanie takiego obiektu jest niezwykle trudne. Pamiętajmy, że planety nie świecą własnym światłem. Dlatego też od lat naukowcy próbują najpierw ustalić, w którym miejscu nieboskłonu należy poszukiwać Dziewiątej.
      Kalee Anderson i Nathan Kaib przedstawili na łamach arXiv swoją pracę, w ramach której modelowali ewolucję Układu Słonecznego. W modelu uwzględnili zarówno istnienie czterech olbrzymich planet (Jowisz, Saturn, Uran, Neptun), jak i milionów „cząstek” reprezentujących Pas Kuipera. Symulowali cztery miliardy lat ewolucji Układu Słonecznego. W części symulacji uwzględniali istnienie ośmiu znanych planet, a w części dodawali do tego systemu dziewiątą planetą z różnymi orbitami. W każdej z symulacji miliony „cząstek” odczuwały oddziaływanie planet, gdy Neptun migrował przez dysk. W końcu w wyniku tego procesu dysk został rozproszony i utworzył symulowany Pas Kupera, który możemy porównać z rzeczywiście obserwowanym Pasem, mówi Anderson.
      W modelach, w których uwzględniono istnienie Planety X, odległe obiekty Pasa Kuipera miały tendencję do gromadzenia się na orbitach o dość płytkim nachyleniu (inklinacji) w stosunku do płaszczyzny Układu Słonecznego. Obiekty takie znajdowały się w bardzo dużej odległości od Słońca, nigdy bliżej niż 40–50 jednostek astronomicznych. Jednak, co najważniejsze, w symulacjach uwzględniających tylko 8 znanych planet, nigdy nie dochodziło do nagromadzenia TNO na takich orbitach. To zaś wskazuje, że jeśli znajdziemy odległe TNO na orbitach o niewielkim nachyleniu względem płaszczyzny Układu Słonecznego, będzie to kolejna wskazówka, że Dziewiąta istnieje.
      To bardzo dobre badania, które pokazują, jak obserwacyjnie zweryfikować konsekwencje obecności wielkiej nieznanej planety, mówi Kat Volk z University of Arizona, która pracuje przy projekcie Outer Solar System Origins Survey (OSSOS).
      Uczona stwierdza, że już obecnie możemy poszukiwać TNO o orbitach opisanych przez Andersona i Kaiba, jednak nie jest to łatwe, gdyż obiekty takie są bardzo słabo widoczne. Przy dostępnej w tej chwili technologii musimy znaleźć równowagę pomiędzy tym, jak daleko wgłąb Układu Słonecznego możemy zajrzeć, a tym, jak szeroki obszar nieboskłonu jesteśmy w stanie objąć obserwacjami. Jednak w najbliższych latach nasze możliwości obserwacyjne radykalnie się powiększą dzięki budowanemu w Chile Vera C. Rubin Observatory, który rozpocznie pracę z 2023 roku.
      To będzie rewolucja, gdyż teleskop będzie w stanie wykryć TNO równie odległe co wyspecjalizowane projekty jak OSSOS, a jednocześnie będzie mógł obserwować wielkie obszary nieboskłonu. Sądzę, że teleskop ten pokaże nam wiele TNO, których istnienie postulują Anderson i Kaib.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Naukowcy z Big Bear Solar Observatory, Instituto de Astrofísica de Canarias oraz New York University poinformowali, że Ziemia pociemniała w wyniku zmian klimatycznych. Główną zaś przyczyną zmniejszonego współczynnika odbicia naszej planety są ogrzewające się oceany. Na potrzeby swoich badań uczeni wykorzystali dane z 20 lat (1998–2017) pomiarów światła popielatego oraz pomiary satelitarne. Okazało się, że w tym czasie doszło do znacznego spadku albedo – stosunku światła padającego do odbitego – Ziemi.
      Światło popielate to światło odbite od Ziemi, które pada na nieoświetloną przez Słońce powierzchnię Srebrnego Globu. Możemy z łatwością zaobserwować je w czasie, gdy Księżyc widoczny jest jako cienki sierp o zmierzchu lub świcie. Widzimy wtedy słabą poświatę na pozostałej części jego tarczy. To właśnie światło popielate, odbite od naszej planety światło słoneczne, które dotarł do Księżyca.
      Obecnie, jak czytamy na łamach pisma Geophysical Research Letters wydawanego przez American Geophysical Union, Ziemia odbija o około 0,5 W na m2 mniej światła niż przed 20 laty, a do największego spadku doszło na przestrzeni 3 ostatnich lat badanego okresu. Taka wartość oznacza, że współczynnik odbicia naszej planety zmniejszył się o około 0,5%. Ziemia odbija około 30% padającego na nią światła słonecznego.
      Taki spadek albedo był dla nas zaskoczeniem, gdyż przez wcześniejszych 17 lat utrzymywało się ono na niemal stałym poziomie, mówi Philip Goode z Big Bear Solar Observatory.
      Na albedo planety wpływają dwa czynniki, jasność jej gwiazdy oraz współczynnik odbicia samej planety. Badania wykazały zaś, że obserwowane zmiany albedo Ziemi nie są skorelowane ze zmianami jasności Słońca, a to oznacza, że przyczyna zmian albedo znajduje się na samej Ziemi.
      Jak wykazały dalsze analizy, satelity pracujące w ramach projektu Clouds and the Earth’s Radiant Energy System (CERES) zarejestrowały spadek pokrywy nisko położonych jasnych chmur tworzących się nad wschodnią częścią Pacyfiku. Do spadku tego doszło u zachodnich wybrzeży obu Ameryk. Z innych zaś badań wiemy, że w tamtym regionie szybko rośnie temperatura wód powierzchniowych oceanu, a zjawisko to spowodowane jest zmianami w dekadowej oscylacji pacyficznej (PDO). Zaś zmiany te są najprawdopodobniej wywołane globalnym ociepleniem.
      Zmniejszenie współczynnika odbicia oznacza również, że w całym ziemskim systemie zostaje uwięzione więcej energii słonecznej niż wcześniej. To może dodatkowo napędzać globalne ocieplenie.
      Specjaliści zauważają, że to niepokojące zjawisko. Jakiś czas temu naukowcy meli nadzieję, że globalne ocieplenie doprowadzi do pojawienia się większej ilości chmur i zwiększenia albedo Ziemi, co złagodzi wpływ człowieka na klimat i go ustabilizuje. Tymczasem okazało się, że chmur tworzy się mniej, przez co albedo spada.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Upadek asteroidy, która przed 66 milionami lat przyniosła zagładę dinozaurom, stał się szansą ewolucyjną dla wielu innych zwierząt. Skorzystały na tym m.in. węże. Jak twierdzą naukowcy z Milner Centre for Evolution na University of Bath, wszystkie ze znanych dzisiaj niemal 4000 gatunków węży wyewoluowały z niewielkiej grupy gatunków, które mogły zająć nowe nisze ekologiczne, z których zniknęła ich konkurencja zabita przez asteroidę.
      Naukowcy z Bath stali na czele grupy badawczej, w skład której weszli też specjaliści z uniwersytetów w Bristolu, Cambridge i Norymbergi. Podczas badań wykorzystali skamieniałości oraz techniki analizy genetycznej współczesnych węży, by zrekonstruować ewolucję tego podrzędu gadów. Wykazali w ten sposób, że wszystkie obecnie żyjące gatunki węży pochodzą od niewielkiej liczby gatunków, które przetrwały uderzenie asteroidy. W przeżyciu pomogła im zdolność schronienia się pod ziemią oraz możliwość obywania się bez pokarmu przez długi czas. A gdy mogły już wyjść z ukrycia, okazało się, że z powierzchni Ziemi zniknęła konkurencja w postaci nie tylko innych gatunków węży, ale również samych dinozaurów.
      Badania wykazały, że dopiero po uderzeniu asteroidy doszło do wysokiego zróżnicowania węży. Pojawiły się żmije, kobry i pytony, węże nadrzewne, wodne czy wielcy dusiciele. Skamieniałości pokazują, że zmienił się też kształt ich kręgosłupa. Jego budowa jest obecnie inna niż węży z kredy, pojawiły się też wielkie, nawet 10-metrowej długości, węże morskie.
      One nie tylko przeżyły okres, który przyniósł zagładę tak wielu gatunkom zwierząt, ale w ciągu kilku milionów lat zaszły w nich zmiany, pozwalające na wykorzystanie nowych habitatów w nowy sposób, mówi doktor Catherine Klein z Uniwersytetu Fryderyka i Aleksandra w Erlangen i Norymberdze.
      Przodkowie współczesnych węży żyli prawdopodobnie na półkuli południowej. Po zagładzie dinozaurów węże zaczęły rozprzestrzeniać się po całym świecie. Podbój planety rozpoczęły od Azji. Nasze badania sugerują, że wyginięcie dinozaurów zadziałało jak „kreatywna destrukcja”. Wyginęły stare gatunku, a ci, którzy przeżyli, mogli zająć nowe nisze ekologiczne oraz eksperymentować z nowymi sposobami życia i habitatami. Wydaje się, że to ogólna zasada ewolucji – po dużych epizodach wyginięcia życie jest najbardziej innowacyjne i widzimy najwięcej eksperymentów ewolucyjnych, mówi doktor Nich Longrich z University of Bath. Zniszczenie bioróżnorodności robi miejsce na nowe gatunki. W końcu życie staje się bardziej różnorodne niż wcześniej, dodaje.
      Naukowcy zdobyli też dowody, że drugim dużym skokiem bioróżnorodności był okres, w którym Ziemia przeszła z klimatu ciepłego do znacznie chłodniejszego, w którym uformowały się lądolody na biegunach i rozpoczęły epoki lodowe.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Naukowcy są niemal pewni, że nasza planeta zyskała Księżyc po tym, jak przed 4,5 miliardami lat w proto-Ziemię uderzyła inna planeta, Theia. Nie wiemy, co się stało z Theią, czy po uderzeniu oddaliła się od powstającej Ziemi czy też obie planety się połączyły. Qian Yuan i jego koledzy z Arizona State University nie tylko sądzą, że doszło do połączenia, ale że resztki Thei tkwią we wnętrzu Ziemi, a oni wiedzą, gdzie ich szukać.
      Pierwsze szacunki dotyczące Thei mówiły, że była to planeta wielkości mniej więcej Marsa. Jednak ostatnio pojawiają się badania, których autorzy twierdzą, że była czterokrotnie większa – wielkości proto-Ziemi. Autorzy obu tych modeli zgadzają się w jednym, że do połączenia jąder Ziemi i Thei doszło błyskawicznie, w ciągu godzin.
      Płaszcz Ziemi czyli położona między jądrem a skorupą warstwa o grubości około 2900 kilometrów, nie jest jednorodny. Około 8% jest wyraźnie inna od reszty. Ta inna część tworzy dwa olbrzymie stosy w pobliżu graniczy płaszcza i jądra. Stosy te zwane są wielkimi prowincjami obniżonych prędkości fal poprzecznych (Large Low Shear Velocity Provinces). Nazwano je tak, gdyż w miejscach tych fale sejsmiczne podróżują nawet 2% wolniej. Jedna z tych prowincji znajduje się pod Afryką, druga zaś pod Pacyfikiem.
      Część naukowców sądzi, że spowalnianie fal w LLSVP wynika z faktu, że mają one wyższą temperaturę niż reszta płaszcza. Yuan i jego koledzy uważają, że nie tylko są cieplejsze, ale również gęstsze i mają inny skład.
      Yuan mówi, że na pomysł, iż LLSVP mogą być pozostałościami Thei wpadł podczas wykładu profesora Miszy Zołotowa, który mówił, iż najsłabszym elementem hipotezy o zderzeniu z Theią jest brak bezpośrednich dowodów na jej istnienie. Wówczas Yuan zaczął się zastanawiać, czy pozostałościami po niej nie mogą być LLSVP.
      Uczony dokonał prostych obliczeń. Najpierw porównał łączną wielkość LLSVP z płaszczem Marsa. Okazało się, że ich wielkość to 80–90 procent płaszcza Czerwonej Planety. Następnie do tej wielkości dodał wielkość Księżyca. Okazało się, że płaszcz Marsa jest niemal identycznej wielkości co LLSVP dodane do wielkości Księżyca. Yuan sięgnął do pracy geochemika Sujoya Mukhopadhyaya z 2012 roku, który na podstawie izotopów gazów szlachetnych z islandzkich bazaltów wykazał, iż w ziemskim płaszczu istnieją dwa źródła takich izotopów i że liczą sobie one to najmniej 4,5 miliarda lat. Są więc starsze od Księżyca. To pasowało do naszej hipotezy, mówi Yuan. Jednym z tych źródeł mogą być pozostałości płaszcza Thei znajdujące się w płaszczu Ziemi.
      Następnie zwrócił się o pomoc do astrofizyka Stevena Descha, który niedawno opublikował pracę nt. prawdopodobnego składu Thei. Wynikało z niej, że płaszcz Thei był bogatszy w tlenek żelaza niż płaszcz Ziemi. To oznacza, że był gęstszy, zatem po zderzeniu mógł zatonąć w płaszczu Ziemi. Yuan i Desch przeprowadzili nowe obliczenia, w których założyli, że płaszcz Thei był nieco bardziej gęsty, niż wynikało to z wcześniejszych obliczeń Descha. Okazało się, że gdyby tak było, to po zderzeniu powstałaby jedna globalna warstwa, a nie dwa stosy. To sugerowało, że pierwotne obliczenia Descha są właściwe.
      Yuan podkreśla, że to hipoteza. Proponujemy ją po raz pierwszy. To coś nowego. Uczony wyraził nadzieję, że inni naukowcy będą chcieli sprawdzić tę hipotezę i poszukają dowodów, na jej potwierdzenie lub obalenie. Dodaje, że kolejnym logicznym krokiem badań byłoby porównanie składu izotopowego LLSVP ze składem izotopowym Księżyca.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...