Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
Sign in to follow this  
KopalniaWiedzy.pl

Alkohol nie wchłania się przez stopy

Recommended Posts

Troje duńskich lekarzy - Louise Holmsgaard Färch, Christian Stevns Hansen i Peter Lommer Kristensen - postanowiło stawić czoło jednej z miejscowych legend miejskich, a mianowicie przekonaniu, że można się upić, wchłaniając alkohol przez stopy. Ich sprawozdanie z prowadzonego na sobie eksperymentu ukazało się nie byle gdzie, bo w bożonarodzeniowym British Medical Journal.

Nie uwzględniono grupy kontrolnej, a średnia wieku wynosiła 32 lata (lekarze mieli od 31 do 35 lat). Nikt nie cierpiał na żadną chorobę skóry ani wątroby, nie było też uzależnionych od alkoholu czy narkotyków.
Ochotnicy zanurzali stopy w misce wypełnionej zawartością trzech 700-ml butelek wódki; w sumie do naczynia trafiło więc 2100 ml wysokoprocentowego napoju. Przez trzy godziny co pół godziny mierzono stężenie etanolu w osoczu krwi (próg wykrywalności wynosił 10 mg/100 ml). Na skali od 0 do 10 przeprowadzano też samoocenę objawów upojenia: pewności siebie, przymusu mówienia oraz liczby spontanicznych uścisków.

Okazało się, że w trakcie eksperymentu stężenie etanolu w osoczu utrzymywało się poniżej progu detekcji. Nie zaobserwowano też zmian w symptomach intoksykacji, chociaż pewność siebie i potrzeba mówienia nasiliły się nieco na początku. Wygląda jednak na to, że trzeba to złożyć na karb podniecenia związanego z rozpoczęciem badania i radosnego oczekiwania na wyniki.

Wniosek? Stety lub nie, stopy są nieprzenikalne dla alkoholu, a zbyt długie ich moczenie może prowadzić jedynie do maceracji naskórka. Wódkę i inne trunki zaleca się zatem przyjmować via przewód pokarmowy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mial miejsce podobny eksperyment na ekranach naszych TV za posrednictwem programu "Brainiac", gdzie Jon Tickle wykapal sie w piwie. Eksperyment dowiodl ze nie upil sie w ten sposob. A skoro caly sie zanurzyl w piwie i na ekspozycje byly wystawione pewne "tkanki miekkie" :P to raczej wedle mitu powinien  sie "zatruc" etanolem. A skoro tedy sie nie udalo to juz tym bardziej przez 5mm skore stop alkohol nie ma szans sie dostac.

 

Wciaz poniekad wierze w mit o upojeniu alkoholowym siadajac golym zadem do miski ze stezonym etanolem :D

 

Z reszta co za przyjemnosc byc nawalonym nie pijac? Mnie np. nie ciagnie do alkoholu zeby sie upic a raczej sam rytual picia. Nie ma to jak stuknac sie kuflem z duzym uchem wypelnionego dobrym warzonym piwem. Grupowe trucie voda tez ma swoje uroki ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wciaz poniekad wierze w mit o upojeniu alkoholowym siadajac golym zadem do miski ze stezonym etanolem ;)

 

Posiłkując się wynikami w/w eksperymentu można w to wątpić. Ale wlew doodbytniczny może być skuteczniejszy. Wyszukiwarka na hasło "alkohol doodbytniczo" reaguje entuzjastycznie. Wszyscy powołują się na "osuszające" własności jelita grubego. Jeśli tak jest, (w sensie: etanol przechodzi bezpośrednio do krwi) to łatwo się zabić w ten sposób.

Share this post


Link to post
Share on other sites

To mniej wiecej tak jakby sobie wstrzyknac 3-5 promili alkoholu bezposrednio do zyly. Aczkolwiek mimo, ze mit krazy w powietrzu to jednak nie slyszalem jeszcze o zadnym zgonie spowodowanym przyjeciem etanolu doodbytniczo ;)

 

Mysle, ze bylby to wpis w ksiedze smierci Darwina :P

Share this post


Link to post
Share on other sites

Posiłkując się wynikami w/w eksperymentu można w to wątpić. Ale wlew doodbytniczny może być skuteczniejszy. Wyszukiwarka na hasło "alkohol doodbytniczo" reaguje entuzjastycznie. Wszyscy powołują się na "osuszające" własności jelita grubego. Jeśli tak jest, (w sensie: etanol przechodzi bezpośrednio do krwi) to łatwo się zabić w ten sposób.

 

To akurat może być prawdą. Pamiętam jeden z odcinków Gryllsa, gdy ten, nie mając pod ręką wody zdatnej do picia, robił sobie lewatywę celem nawodnienia organizmu. Skoro tak się da, to i pewnikiem da się upić przez d...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Wyszukiwarka na hasło "alkohol doodbytniczo" reaguje entuzjastycznie.

Przypuszczam, że ludzie, którzy próbowali, reagowali mniej ochoczo - podejrzewam, że nabłonek odbytu, jak każda śluzówka, reaguje na etanol naprawdę nieciekawie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przypuszczam, że ludzie, którzy próbowali, reagowali mniej ochoczo - podejrzewam, że nabłonek odbytu, jak każda śluzówka, reaguje naprawdę na etanol naprawdę nieciekawie.

 

Ludzie jedzą ostre żarcie wiedząc, że nazajutrz będą kruszyć zęby o klamkę w kiblu więc nie sądzę by to kogolwiek powstrzymało ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
To mniej wiecej tak jakby sobie wstrzyknac 3-5 promili alkoholu bezposrednio do zyly. Aczkolwiek mimo, ze mit krazy w powietrzu to jednak nie slyszalem jeszcze o zadnym zgonie spowodowanym przyjeciem etanolu doodbytniczo

Nie da się wstrzyknąć promili... można sobie ewentualnie wstrzykiwać objętość lub masę.

Podanie dożylne to inny mechanizm niż podanie doodbytnicze i nie należy ich przybliżać do siebie (np. przy podaniu dożylnym alkoholu następuje intensywna hemoliza, co może w najgorszym wypadku skończyć się zaczopowaniem ważnego naczynia i zgonem).

Niestety notowano już nie jeden zgon po podaniu doodbytniczym alkoholu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Profanatorzy! Zbrodniarze! W wódce nogi moczyć! Skandaliczne!

Szkoda jednak, że doświadczenia nie wykonano wcześniej, Bo w ten sposób dałoby się uniknąć rozruchów, jakie wynikły w pewnym śląskim miasteczku (bodajże Karwinie)u schyłku XIX wieku. Poszło o to, że żona sklepikarza moczyła nogi w wódce, która to wódkę sklepikarz następnie sprzedawał po zabutelkowaniu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

Z reszta co za przyjemnosc byc nawalonym nie pijac? Mnie np. nie ciagnie do alkoholu zeby sie upic a raczej sam rytual picia. Nie ma to jak stuknac sie kuflem z duzym uchem wypelnionego dobrym warzonym piwem. Grupowe trucie voda tez ma swoje uroki ;)

 

jasne, piwko, czy winko, to bez dwóch zdań, ale wódka? toż to żadna przyjemność, a jedynie "przykry obowiązek":D

jakby można było zrobić "relaksującą kąpiel dla stóp" z alkoholem na imprezie to czemu nie?:P ale te wlewy to już naprawdę niechętnie. tak, jak powiedział mikroos- etanol + śluzówka=... nie jest fajnie

Share this post


Link to post
Share on other sites
[...] ale wódka? toż to żadna przyjemność, a jedynie "przykry obowiązek":)[...]

Wodki sa rozne i podlozne ;)

Ja np. lubie rytual picia wodki. Wodka tez dziala fajnie ogrzewajaco :P

Wiadomo, wielu ludziom nie sprzyja ten trunek dlatego nie mierzmy innych swoja miara :D

 

Nie da się wstrzyknąć promili...

No niby racja ale...

Pomyslmy inaczej, wstrzykujesz 5ml alkoholu, przyjmując, ze masz 5000 ml krwi to wstrzykujesz 1 promil alkoholu :P

 

Lub inaczej.

 

Moglem miec na mysli, ze strzykawka jest o pojemnosci 200ml. Wstrzyknalem 0,4ml alkoholu do krwi czyli wstrzyknalem dawke zawierajaca 2 promile strzykawki. :P

 

Oczywiscie, ze w logicznym toku myslenia masz racje ale po co tu sie czepiac? :P

 

 

Poza tym co za roznica czy do krwiobiegu dostanie sie 50ml substancji za pomoca "zada" czy strzykawki?

Mowisz tu o tym, ze przez siedzenie dostaje sie wolniej lub po prostu zyla rozprowadza to szybciej a alkohol plynie w gestszych ilosciach?

 

Moze wlasnie dlatego uzylem stwierdzenia "To mniej wiecej tak".

Share this post


Link to post
Share on other sites
Mowisz tu o tym, ze przez siedzenie dostaje sie wolniej lub po prostu zyla rozprowadza to szybciej a alkohol plynie w gestszych ilosciach?

Nie wiem, czy dokładnie o to chodziło autorowi, ale to bardzo dobry argument. Alkohol przy tak dużym stężeniu (tzn. zanim by się porządnie wymieszał z krwią) z łatwością zniszczyłby np. błony komórkowe czy białka powierzchniowe komórek. Dlatego właśnie wejście przez osłoniętą śluzem śluzówkę i stopniowe wchłanianie się do krwi jest bezpieczniejsze.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pewnie to się bierze z tego, że nikotynę przyjmujesz w minimalnych dawkach i dlatego możesz zastosować tego typu "dmuchane lale". W przypadku alkoholu, czego byś nie zrobił, jedno piwo ma 25g etanolu, a to już jest dość spora ilość.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pewnie to się bierze z tego, że nikotynę przyjmujesz w minimalnych dawkach i dlatego możesz zastosować tego typu "dmuchane lale". W przypadku alkoholu, czego byś nie zrobił, jedno piwo ma 25g etanolu, a to już jest dość spora ilość.

 

Słuszna uwaga, trzeba by pozbyć się towarzyszących nawyków. albo może pić bezalkoholowe, a alkohol podawać sobie np. doustną kroplówką?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Fizycy z MIT opracowali kwantowy „ściskacz światła”, który redukuje szum kwantowy w laserach o 15%. To pierwszy taki system, który pracuje w temperaturze pokojowej. Dzięki temu możliwe będzie wyprodukowanie niewielkich przenośnych systemów, które będzie można dobudowywać do zestawów eksperymentalnych i przeprowadzać niezwykle precyzyjne pomiary laserowe tam, gdzie szum kwantowy jest obecnie poważnym ograniczeniem.
      Sercem nowego urządzenia jest niewielka wnęka optyczna znajdująca się w komorze próżniowej. We wnęce umieszczono dwa lustra, z których średnia jednego jest mniejsza niż średnica ludzkiego włosa. Większe lustro jest zamontowane na sztywno, mniejsze zaś znajduje się na ruchomym wsporniku przypominającym sprężynę. I to właśnie kształt i budowa tego drugiego, nanomechanicznego, lustra jest kluczem do pracy całości w temperaturze pokojowej. Wpadające do wnęki światło lasera odbija się pomiędzy lustrami. Powoduje ono, że mniejsze z luster, to na wsporniku zaczyna poruszać się w przód i w tył. Dzięki temu naukowcy mogą odpowiednio dobrać właściwości kwantowe promienia wychodzącego z wnęki.
      Światło lasera opuszczające wnękę zostaje ściśnięte, co pozwala na dokonywanie bardziej precyzyjnych pomiarów, które mogą przydać się w obliczeniach kwantowych, kryptologii czy przy wykrywaniu fal grawitacyjnych.
      Najważniejszą cechą tego systemu jest to, że działa on w temperaturze pokojowej, a mimo to wciąż pozwala na dobieranie parametrów z dziedziny mechaniki kwantowej. To całkowicie zmienia reguły gry, gdyż teraz będzie można wykorzystać taki system nie tylko w naszym laboratorium, które posiada wielkie systemy kriogeniczne, ale w laboratoriach na całym świecie, mówi profesor Nergis Mavalvala, dyrektor wydziału fizyki w MIT.
      Lasery emitują uporządkowany strumień fotonów. Jednak w tym uporządkowaniu fotony mają pewną swobodę. Przez to pojawiają się kwantowe fluktuacje, tworzące niepożądany szum. Na przykład liczba fotonów, które w danym momencie docierają do celu, nie jest stała, a zmienia się wokół pewnej średniej w sposób, który jest trudny do przewidzenia. Również czas dotarcia konkretnych fotonów do celu nie jest stały.
      Obie te wartości, liczba fotonów i czas ich dotarcia do celu, decydują o tym, na ile precyzyjne są pomiary dokonywane za pomocą lasera. A z zasady nieoznaczoności Heisenberga wynika, że nie jest możliwe jednoczesne zmierzenie pozycji (czasu) i pędu (liczby) fotonów.
      Naukowcy próbują radzić sobie z tym problemem poprzez tzw. kwantowe ściskanie. To teoretyczne założenie, że niepewność we właściwościach kwantowych lasera można przedstawić za pomocą teoretycznego okręgu. Idealny okrąg reprezentuje równą niepewność w stosunku do obu właściwości (czasu i liczby fotonów). Elipsa, czyli okrąg ściśnięty, oznacza, że dla jednej z właściwości niepewność jest mniejsza, dla drugiej większa.
      Jednym ze sposobów, w jaki naukowcy realizują kwantowe ściskanie są systemy optomechaniczne, które wykorzystują lustra poruszające się pod wpływem światła lasera. Odpowiednio dobierając właściwości takich systemów naukowcy są w stanie ustanowić korelację pomiędzy obiema właściwościami kwantowymi, a co za tym idzie, zmniejszyć niepewność pomiaru i zredukować szum kwantowy.
      Dotychczas optomechaniczne ściskanie wymagało wielkich instalacji i warunków kriogenicznych. Działo się tak, gdyż w temperaturze pokojowej energia termiczna otaczająca system mogła mieć wpływ na jego działanie i wprowadzała szum termiczny, który był silniejszy od szumu kwantowego, jaki próbowano redukować. Dlatego też takie systemy pracowały w temperaturze zaledwie 10 kelwinów (-263,15 stopni Celsjusza). Tam gdzie potrzebna jest kriogenika, nie ma mowy o niewielkim przenośnym systemie. Jeśli bowiem urządzenie może pracować tylko w wielkiej zamrażarce, to nie możesz go z niej wyjąć i uruchomić poza nią, wyjaśnia Mavalvala.
      Dlatego też zespół z MIT pracujący pod kierunkiem Nancy Aggarval, postanowił zbudować system optomechaczniczny z ruchomym lustrem wykonanym z materiałów, które absorbują minimalne ilości energii cieplnej po to, by nie trzeba było takiego systemu chłodzić. Uczeni stworzyli bardzo małe lustro o średnicy 70 mikrometrów. Zbudowano je z naprzemiennie ułożonych warstw arsenku galu i arsenku galowo-aluminowego. Oba te materiały mają wysoce uporządkowaną strukturę atomową, która zapobiega utratom ciepła. Materiały nieuporządkowane łatwo tracą energię, gdyż w ich strukturze znajduje się wiele miejsc, gdzie elektrony mogą się odbijać i zderzać. W bardziej uporządkowanych materiałach jest mniej takich miejsc, wyjaśnia Aggarwal.
      Wspomniane wielowarstwowe lustro zawieszono na wsporniku o długości 55 mikrometrów. Całości nadano taki kształt, by absorbowała jak najmniej energii termicznej. System przetestowano na Louisiana State University. Dzięki niemu naukowcy byli w stanie określić kwantowe fluktuacje liczby fotonów względem czasu ich przybycia do lustra. Pozwoliło im to na zredukowanie szumu o 15% i uzyskanie bardziej precyzyjnego „ściśniętego” promienia.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Nałóg może znaleźć nas niemal w każdym aspekcie naszego życia. Używki, nadużywane rozrywki - uzależnić może coraz więcej otaczających nas czynników. Jednak według statystyk, wciąż wśród nałogów w Polsce dominuje alkoholizm. Jak sobie z nim radzić?
      Może rozpocząć się bardzo niewinnie, od chwili słabości lub krótkotrwałego ciągu, który jednak mimo pewnych odstępów czasowych, nigdy się nie kończy. Alkoholizm może być wyjątkowo podstępny, dlatego czasami trzeba zadać sobie pytanie, czy to jeszcze chwilowa słabość, czy już uzależnienie?
      Statystyki wciąż niekorzystne
      Według danych napływających ze szpitali oraz ośrodków uzależnień, prawie 3% dorosłych Polaków zostało zdiagnozowanych jako alkoholicy w klinicznym znaczeniu tego terminu. Jest to około 850 tysięcy osób, a trzeba pamiętać, że statystyki nie obejmują ludzi, którzy mimo problemów z alkoholem nigdy nie zostali zdiagnozowani przez lekarzy. Inne dane mówią, że ponad 14% Polaków w wieku 18-64 lat pije za często, w dużych ilościach, przekraczając przy tym przyjęte normy społeczne, jak chociażby nieodpowiednie miejsce czy pora. I choć większość z tych osób miewa problemy związane z byciem pod wpływem alkoholu, nie są oni zdiagnozowani jako alkoholicy. Ośrodki leczenia uzależnień, jak np. Centrum Medyczne Medjol, który można znaleźć na stronie https://medjol.pl/leczenie, oferują pracę z terapeutą oraz wsparcie farmakologiczne. Jednak wielu alkoholików nie zdaje sobie sprawy z tego, że wymagają pomocy specjalistów.
      Co świadczy o uzależnieniu od alkoholu?
      Przyjmuje się sześć objawów, które świadczą o uzależnieniu od alkoholu. Jeśli w przeciągu dwunastu miesięcy można zaobserwować przynajmniej trzy z nich, można mówić o alkoholizmie. Najbardziej powszechnym i znanym jest tzw. głód alkoholowy, przejawiający się silnym pragnieniem, czy wręcz przymusem napicia się. Drugi przejaw to brak kontroli nad piciem. Alkoholik nie potrafi odmówić napicia się, podobnie w przypadku zakończenia czy ilości wypitego alkoholu. Wszelkie wysiłki mające na celu samodyscyplinę spełzają na niczym. W przypadku przerwania picia, pojawiają się fizjologiczne objawy zespołu abstynencyjnego, do których zalicza się drżenie mięśniowe, nadciśnienie, nudności, biegunkę, zaburzenia snu, czy nawet padaczka oraz omamy wzrokowe i słuchowe. Im częściej i więcej się pije, organizm ma inną tolerancję na spożyty alkohol. Trzeba wypić więcej, żeby wprowadzić się w stan upojenia. Kolejnym objawem jest zaniechanie dotychczasowych aktywności oraz zainteresowań. Wszelkie alternatywne poza piciem źródła przyjemności schodzą na dalszy plan lub zupełnie znikają z codziennego życia. Zarówno picie, jak i zdobywanie środków na alkohol niemal w pełni wypełniają codzienność alkoholika. Ostatnim przejawem uzależnienia jest spożywanie alkoholu mimo świadomości negatywnych następstw tego kroku. Czy to w związku z rodziną, pracą bądź sytuacją materialną, chory sięga po kieliszek choć doskonale zdaje sobie sprawę z konsekwencji picia.
      Osoby uzależnione nie zawsze szukają pomocy
      Leczenie uzależnień jest wyjątkowo trudne, ponieważ przede wszystkim potrzebę wyjścia z nałogu musi poczuć sam alkoholik. To jednak często najtrudniejszy krok. Przede wszystkim dlatego, że osoby uzależnione potrafią znajdować bardzo dobre wymówki dla swojego nałogu, a ponadto wierzą, że mimo wszystko mają kontrolę nad piciem. Innym problemem jest lekceważenie problemu alkoholowego. Negatywne konsekwencje są marginalizowane, a za porażki obwiania się pecha. Ewentualne spotkanie z terapeutą wywołuje lęk, a wizja definitywnego rozstania z alkoholem wywołuje zbyt duży lęk.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Odkryto mechanizm obronny, który pozwala skórze aktywnie zabijać bakterie. Centralną rolę spełnia w nim interleukina-6 (IL-6). Jej metodę działania będzie można wykorzystać do zapobiegania zakażeniom ran.
      Kolonizacja ran skóry przez bakterie lub inne patogeny może prowadzić do ciężkiego stanu zapalnego. W najgorszych przypadkach kończy się to sepsą albo amputacją. Ze względu na rosnącą lekooporność spada liczba dostępnych opcji terapeutycznych. Ostatnio jednak zespół dr. Franka Siebenhaara z Charité w Berlinie zidentyfikował nowy endogenny mechanizm, który może pomóc w zapobieganiu infekcjom ran bez stosowania antybiotyków.
      Niemcy oceniali, w jakim stopniu będące elementem układu immunologiczne komórki tuczne (mastocyty) są zaangażowane w odpowiedź skóry gospodarza na bakteryjne zakażenie rany i gojenie ran.
      Posługując się modelem zwierzęcym (szczepami myszy), akademicy badali wpływ braku mastocytów na gojenie się ran po zakażeniu pałeczkami ropy błękitnej (Pseudomonas aeruginosa). Okazało się, że pod nieobecność komórek tucznych 5. dnia po infekcji liczba bakterii obecnych w ranie była 20-krotnie wyższa. Wskutek tego zakażona rana zamykała się kilka dni dłużej.
      Autorzy raportu z pisma PNAS wyjaśniają, że "zabójcze" działanie mastocytów jest wynikiem uwalniania interleukiny-6. Stymuluje ona keratynocyty do wydzielania peptydów antydrobnoustrojowych.
      Nasze badanie pokazało naturę i zakres zaangażowania komórek tucznych w skórny mechanizm obrony przed bakteriami. Pomaga nam to lepiej zrozumieć znacznie mastocytów w ludzkim organizmie; wiemy już, że ich rola wykracza poza bycie skromnymi mediatorami reakcji alergicznych.
      Pogłębiając wiedzę nt. IL-6 i jej kluczowych funkcji, Niemcy stwierdzili, że podanie interleukiny-6 przed zakażeniem rany skutkowało lepszą obroną przed bakteriami. Wyniki udało się powtórzyć w ludzkiej tkance. Teoretycznie można by rozważyć podawanie IL-6 bądź substancji o podobnym mechanizmie działania w ramach zapobiegania infekcjom ran.
      W kolejnym kroku ocenimy funkcje mastocytów oraz IL-6 u pacjentów z chronicznymi problemami z gojeniem ran.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Chcąc młodziej wyglądać, ludzie sięgają po kremy albo stosują wypełniacze. Niestety, kremy nie wnikają do głębszych warstw skóry, a zastrzyki z wypełniaczami trzeba powtarzać i bywają one bolesne. Ostatnio jednak naukowcy z USA opracowali bezigłową terapię egzosomową, która doskonale wygładza zmarszczki u myszy wystawianych na oddziaływanie ultrafioletu.
      Gdy komórki skóry się starzeją, tracą zdolność do namnażania i produkowania kolagenu, głównego białka strukturalnego skóry. Niedawno akademicy odkryli, że potraktowanie ludzkich komórek w szalce egzosomami komórek macierzystych zwiększa ilość kolagenu i wywołuje inne odmładzające skutki.
      Egzosomy to wyspecjalizowane pęcherzyki transportujące, tworzone na szlakach wydzielania i wchłaniania komórkowego. Transportują one bioaktywne lipidy, mRNA czy białka, dlatego nazywa się je niekiedy "fizjologicznymi liposomami".
      Zespół Ke Chenga z Uniwersytetu Stanowego Karoliny Północnej postanowił sprawdzić, czy poddanie mysiej skóry działaniu egzosomów ludzkich fibroblastów skórnych (ang. human dermal fibroblasts, HDFs) może zmniejszyć zmarszczki i przywrócić różne młodzieńcze cechy. By uniknąć wstrzykiwania egzosomów, akademicy przetestowali bezigłowe urządzenie, które do wprowadzania leków w głąb skóry wykorzystuje strumień powietrza.
      W ramach eksperymentu autorzy artykułu z pisma ACS Nano wystawiali myszy na oddziaływanie promieniowania UVB, które przyspiesza starzenie i prowadzi do powstawania zmarszczek. Po 8 tygodniach ekspozycji niektórym gryzoniom podano egzosomy HDFs. Po 3 tygodniach zmarszczki zwierząt z grupy eksperymentalnej były cieńsze i bardziej powierzchowne niż u myszy z grupy kontrolnej i u gryzoni leczonych podawanym miejscowo kwasem retinowym (to standardowy preparat antystarzeniowy).
      Co ważne, skóra myszy, które dostały egzosomy, była grubsza, a także wykazywała słabszy stan zapalny i wzmożoną produkcję kolagenu (porównań dokonywano do myszy, którym nie podano egzosomów).

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Naukowcy z Karolinska Institutet odkryli w skórze nowy narząd czuciowy, który wykrywa uszkodzenia mechaniczne, takie jak nakłucia czy ucisk. Wyniki ich badań ukazały się w piśmie Science.
      Szwedzi podkreślają, że niemal jedna osoba na pięć odczuwa stały ból, dlatego tak potrzebne są nowe środki przeciwbólowe. Z drugiej strony wrażliwość na ból jest nam potrzebna do przetrwania. Ból wyzwala bowiem reakcje odruchowe, które pomagają uniknąć uszkodzenia tkanek, np. odsuwanie dłoni pod wpływem ukłucia ostrym obiektem czy od źródła wysokiej temperatury.
      Narząd czuciowy opisany przez zespół Patrika Ernforsa składa się ze znajdujących się na granicy skórno-naskórkowej wyspecjalizowanych komórek glejowych (komórek Schwanna) z licznymi długimi wypustkami, które tworzą siatkę. Narząd ten jest wrażliwy na bolesne uszkodzenia mechaniczne, np. ukłucia.
      Akademicy opisali, 1) jak nieznany dotąd organ wygląda, 2) jak jest zorganizowany/połączony z włóknami bólowymi skóry i 3) w jaki sposób aktywacja narządu skutkuje impulsami elektrycznymi w układzie nerwowym (prowadząc do odruchów oraz odczucia bólu).
      Ciała komórek Schwanna znajdują się w okolicach granicy skórno-naskórkowej, a ich wypustki owijają się wokół zakończeń nerwowych. Szwedzi byli bardzo zaskoczeni tym, co ustalili, gdyż w dziedzinie nocycepcji mówimy o wolnych zakończeniach nerwowych, które odpowiadają za percepcję bólu. Tymczasem w rzeczywistości nie są one wcale wolne - opowiada Ernfors.
      Fakt wykrywania przez komórki Schwanna bólu stwierdzono dzięki optogenetyce (naukowcy musieli w tym celu zmodyfikować genetycznie myszy, tak by komórki Schwanna ze skóry ich stóp wytwarzały białko pochłaniające światło). Kiedy komórki te oświetlano (stymulowano), myszy podnosiły nogę, a także lizały się po łapach i nimi potrząsały (zachowania te wskazują na ból).
      Gdy czas oświetlania wydłużano, liczba wyładowujących się w pobliżu neuronów rosła; w ten sposób akademicy wykazali, że komórki Schwanna wysyłają sygnał do mózgu za ich pośrednictwem.
      By określić, co może aktywować komórki Schwanna, zespół wystawiał stopy myszy na oddziaływanie gorąca, zimna i ukłuć. Następnie porównywano te zachowania z reakcjami, które występowały, gdy za pomocą światła lekko pobudzano komórki Schwanna (stawały się wtedy bardziej wrażliwe) lub je dezaktywowano.
      Okazało się, że w przypadku wszystkich 3 bodźców po aktywacji komórek Schwanna światłem reakcja bólowa była silniejsza. Po dezaktywacji tych komórek zaobserwowano zaś słabszą reakcję na ukłucia.
      Wszystko to łącznie sugeruje, że opisana podgrupa komórek Schwanna spełnia ważną rolę w odczuwaniu bólu, przynajmniej w przypadku uszkodzeń mechanicznych.
      Nasze badanie pokazuje, że wrażliwość na ból zależy nie tylko od uaktywnienia receptorów bólowych na zakończeniach nerwowych, ale także od odkrytego ostatnio narządu. To spostrzeżenie zmienia rozumienie komórkowych mechanizmów wrażeń fizycznych i może mieć znaczenie dla rozumienia chronicznego bólu - podsumowuje Ernfors.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...