Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

W oczach Mona Lizy ukryte są litery i cyfry. Gołym okiem ich nie widać, ale pod szkłem powiększającym już tak – opowiada Silvano Vinceti, szef włoskiego Narodowego Komitetu Dziedzictwa Kulturowego.

W prawym oku wydają się widnieć litery LV, co może oznaczać Leonardo da Vinci. W lewym oku też są symbole, ale nie tak dobrze zdefiniowane. Trudno je odczytać, lecz wydaje się, że są to litery CE lub litera B. W łuku mostu w tle można dostrzec liczbę 72; może to również być L i cyfra 2. Trzeba pamiętać, że obraz ma [...] 500 lat i nie jest tak wyraźny jak wtedy, gdy właśnie powstał. Na podstawie wstępnego dochodzenia, jakie przeprowadziliśmy, jesteśmy pewni, że symbole nie są pomyłką i zostały tam umieszczone przez artystę.

Badania rozpoczęły się dzięki zdarzeniu, które spokojnie mogłoby trafić na strony książki sensacyjnej, np. Dana Browna. Jeden z członków Komitetu natrafił bowiem w antykwariacie na stary wolumin traktujący właśnie o symbolach w oczach Giocondy.

Vinceti tłumaczy, że Mona Liza była dla Leonarda da Vinci ważnym obrazem. Pod koniec życia wszędzie ją ponoć ze sobą zabierał. Wiemy także, że da Vinci był bardzo tajemniczy i wykorzystywał w swoich pracach symbole, by przekazywać wiadomości. Kto wie, może to nawet wyznanie miłości osobie uwiecznionej na obrazie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oczywiście, że CE oznacza deklarację zgodności z dyrektywami UE. Wcześniej był to znak B. Stąd rozterki Silvano Vincetiego. Co do znaków w łuku mostu to wiadomo, że Vinci był miłośnikiem rpg a zarazem lubił symbole. Ten oznaczał wiadomość: grałem w Lineage 2, zdobyłem 72 punkty.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ciekawe czy te symbole podano w tym artykule jako odwrócone czy nie, bo wiadomo, że pismo Leonarda czyta się odbite w lustrze? ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      W piśmie Human Evolution opublikowano wyniki 10-letnich badań nad drzewem genealogicznym Leonarda da Vinci. Udało się ustalić drzewo dla rodziny da Vinci (później Vinci) od protoplasty Michele, poprzez jego prapraprawnuka Leonardo aż po żyjących do dzisiaj 14 męskich krewnych. Dzięki tytanicznej pracy Alessandro Vezzosi i Agnese Sabato opisali 690 lat rodziny i zaprezentowali drzewo genealogiczne rozciągające się na 21 pokoleń.
      Praca ta uzupełnia luki i poprawia błędy w dotychczasowych badaniach nad genealogią jednego z najwybitniejszych naukowców i artystów wszech czasów. Badacze dostarczy też pierwszych pełnych danych na temat dokumentacji rejestrującej obecność rodziny da Vinci na przestrzeni siedmiu wieków. Zajęli się przy tym jedynie głównymi liniami rodziny. Obecnie pracują nad liniami pobocznymi.
      W naszej pracy udokumentowaliśmy również cztery główne męskie linie rodziny rozpoczynające się od Domenico i rozciągające po wiek XX, czytamy w opublikowanej pracy. Leonardo nie miał dzieci, miał za to wielu przyrodnich braci i to właśnie bezpośredni potomkowie Domenico żyją do dzisiaj. Odnośnie Domenico, szczególną uwagę zwróciliśmy na niepublikowane wcześniej dane, odnoszące się do jego dzieci i jego pogrzebu, zawarte w dokumencie „donatio moris causa” (podarunek w obliczu zbliżającej się śmierci) z 1544 roku oraz z jego testamentu z 1549 roku, który był cytowany we wcześniejszych badaniach, ale nie rozumiano go właściwie.
      Nazwa strumienia Vincio i miejsca urodzin Leonarda wzięła się ze średniowiecznej łacińskiej nazwy wierzby vincus, vinci. W XIII wieku przydomek da Vinci oznaczał miejsce pochodzenia lub zamieszkania. Jednak w przypadku przodków Leonarda przerodził się w nazwisko.
      Z XIII-wiecznych dokumentów dowiadujemy się, ze w tym czasie aktywnych było wielu notariuszy „z Vinci”, jednak najstarszy udokumentowany przodek Leonarda, Michele Da Vinci, raczej nie był żadnym z nich. Późniejsze dokumenty wspominają o nim jako o „ser Michele”, jednak najprawdopodobniej zaczęto nazywać go tak po tym, jak jego rodzina zdobyła poważanie. Nawet jego własny syn, Guido, nie nadaje ojcu przydomka „ser”. Pierwszy dokument, w którym czytamy o „ser Michele” pochodzi z 1339 roku, długo po śmierci Michele.
      Jak zatem wyglądała linia genealogiczna Leonarda?
      Protoplastą rodu był Michele Da Vinci, który zmarł przed 15 listopada 1331 roku. Prawdopodobnie urodził się w XIII lub na początku XIV wieku. Miał jednego syna, Guido di Michele, który zmarł przed rokiem 1360. Guido miał dwóch synów, a nas interesuje Piero. Pierwsze dokumenty, w których jest wymieniony pochodzą z 1360 roku. Wiemy, że Piero di Guido był sędzią i notariuszem. Zmarł w 1417 roku. Miał jednego syna, Antonia oraz córkę Paolę, odnośnie której brak dokumentów.
      Antonio di Piero, urodzony około roku 1371/72, ożenił się z Lucią di ser Piero di Zoso da Bacchereto, notariuszką z Florencji i córką posiadaczy ziemskich. Jednym z ich czterech dzieci był Piero Frosino, ojciec Leonarda. Tutaj mamy już do czynienia z zamożną rodziną. Antonio di Piero był kupcem w Maroku i Hiszpanii, prokuratorem, rolnikiem i notariuszem. Posiadał domy we Florencji, Barcelonie i Vinci.
      W 1426 roku urodził się Piero Frosino di Antonio, ojciec Leonarda. Piero miał w sumie 4 żony, z którymi spłodził 19 dzieci. Jednak Leonardo nie był żadnym z nich. Był on owocem romansu Piero i Catariny. Tożsamość Catariny skrywa tajemnica. Pomimo kilkudziesięciu lat badań, niewiele o niej wiemy. Vezzosi i Sabato stwierdzają, że jedyna informacja, która może być więcej niż hipotezą, wskazuje, że Catarina, matka Leonarda, jest tożsama z „niewolnicą Catariną”, należącą do Vanniego di Niccolo di ser Vanni, o której wspomina sam Piero w testamencie Vanniego z 1449 roku. Możemy więc przypuszczać, że Piero, który spisywał testament Vanniego, poznał wówczas "niewolnicę Catarinę", czyli Catarinę di Vanni i nawiązał z nią romans. Vanni w swoim testamencie przekazywał Caterinę swojej żone Agnoli. Vanni zmarł we Florencji 4 października 1451 roku.
      Leonardo di ser Piero urodział się zaś 15 kwietnia 1452 roku około godziny 22:30. Z wpisu w dokumentach katastralnych z 1458 roku widnieje informacja dotyczący liczby osób w rodzinie. Czytamy w nim m.in. Lionardo, nieślubny syn ser Piero, urodzony z Chateriny, która od pięciu lat jest żoną Achattabrigha di Piero del Vacca z Vinci.
      Jednym z licznych braci Leonarda był młodszy o 33 lata Domenico, którego potomkowie żyją do dzisiaj.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Uśmiech Mona Lizy był najprawdopodobniej wymuszony. Troje naukowców doszło do tego, posługując się tzw. twarzami chimerycznymi (wizerunek modelki na poziomie ust podzielono na pół i utworzono całe usta z dwóch lewych bądź dwóch prawych połówek).
      Dr Lucia Ricciardi z St George's, University of London, Luca Marsili z Uniwersytetu Cincinnati i Matteo Bologna z Uniwersytetu Rzymskiego zebrali grupę 42 osób. Poprosili je o ocenę obrazów chimerycznych typu lewa-lewa (L-L) i prawa-prawa (P-P). Ochotnicy zgodzili się, że obraz L-L wyrażał szczęście. P-P był  postrzegany jako mniej ekspresyjny (neutralny, a nawet smutny). Na tej podstawie badacze stwierdzili, że Mona Lisa uśmiechała się asymetrycznie.
      Wg najbardziej uznanych terorii neuropsychologicznych, jeśli uśmiech jest asymetryczny, zazwyczaj jest nieszczery. Szczery spontaniczny uśmiech, uśmiech Duchenne'a, jest natomiast obustronny i symetryczny. Poza tym cechuje go aktywacja górnej części twarzy, a tego na portrecie także nie widać.
      Oczywiście zdajemy sobie sprawę, że pozowanie przez wiele godzin może skutkować wymuszoną mimiką. Wiemy też jednak, że Leonadro był mistrzem techniki sfumato, która miała uwidaczniać ekspresję. Celowo uniósł [zatem] lewy kącik ust, tworząc coś w rodzaju uśmieszku. Mógł wiedzieć, setki lat przed pracą Duchenne'a z XIX w., że gdyby uniósł również drugi kącik, a wokół oczu namalował zmarszczki, uzyskałby szczery uśmiech. Sądzimy więc, że asymetria była celowym działaniem. Nadal jednak nie wiemy, czym był podyktowany ten zabieg, a uśmiech Mona Lizy pozostaje nieuchwytny jak dotąd.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Leonardo da Vinci był geniuszem, ale źródła historyczne podają, że miał problem z kończeniem projektów. Opierając się na tych relacjach, prof. Marco Catani z King's College London uważa, że najlepszym wyjaśnieniem zachowania mistrza jest ADHD.
      Choć nie można zdiagnozować kogoś, kto żył 500 lat temu, jestem pewien, że ADHD to najbardziej przekonująca i naukowo prawdopodobna hipoteza wyjaśniająca problem Leonarda z kończeniem prac. Źródła pokazują, że da Vinci poświęcał dużo czasu na planowanie, brakowało mu jednak wytrwałości. ADHD [zespół nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi] może wyjaśnić pewne aspekty temperamentu Leonarda [...].
      Z zapisków biografów i współczesnych wynika, że da Vinci żył w ciągłym biegu, często "przeskakując" z zadania na zadanie. Tak jak wiele osób z ADHD, spał mało. Pracował dzień i noc, uciekając się do krótkich cykli drzemek i czuwania.
      Poza zapewnianymi przez współpracowników i mecenasów, w tym papieża Leona X, raportami dot. chaotycznego zachowania, istnieją też pośrednie dowody sugerujące, że mózg Leonarda miał inną organizację. Da Vinci był leworęczny i najprawdopodobniej miał dysleksję, a jego ośrodki językowe znajdowały się w prawej półkuli mózgu (cechy te są częste u osób z ADHD).
      Prof. Catani dodaje, że unikatową, a zarazem zgubną cechą umysłu Leonarda była nieustająca ciekawość, która z jednej strony napędzała jego kreatywność, z drugiej zaś go rozpraszała. Specjalista dodaje, że błądzenie myślami sprzyja kreatywności i oryginalności, ale na początkowych etapach procesu twórczego. Później te same cechy są przekleństwem, bo co chwilę odciągają uwagę do innych rzeczy.
      Ludzie często powtarzają krzywdzące twierdzenie, że ADHD jest typowe dla niegrzecznych, mało inteligentnych dzieci, które z pewnością będą mieć w życiu kłopoty. Tymczasem większość moich dorosłych pacjentów wspomina, że byli kiedyś błyskotliwymi, obdarzonymi intuicją dziećmi. Przez porażki związane ze zrealizowaniem potencjału na późniejszych etapach życia rozwinęły się u nich jednak lęk i depresja.
      To niesamowite, że sam Leonardo uznawał siebie za kogoś, kto poniósł życiową porażkę. Mam nadzieję, że jego przypadek pokaże, że ADHD nie wiąże się z niskim IQ czy brakiem kreatywności, a raczej z trudnością w kapitalizowaniu wrodzonych talentów. Liczę, że dziedzictwo renesansowego mistrza pomoże nam zwalczyć stygmatyzację ADHD.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W starszym wieku Leonardo da Vinci cierpiał na prawostronny niedowład i miał problem z używaniem prawej ręki. Dotąd zakładano, że było to spowodowane udarem, ewentualnie przykurczem rozcięgna dłoniowego (chorobą Dupuytrena), najnowsze analizy wskazują jednak, że przyczyny należy raczej upatrywać w omdleniu i późniejszym zespole kanału łokciowego.
      Leonardo był leworęczny, ale pewne badania, w tym analizy grafologiczne, pokazały, że sprawnie posługiwał się również prawą ręką. Wszystko wskazuje na to, że choć pisał i rysował głównie lewą ręką, do malowania (trzymania palety i pędzla) wykorzystywał raczej prawą dłoń.
      Analizując rysunek sangwiną XVI-wiecznego lombardzkiego artysty Giovana Ambrogia Figiny, doktorzy Davide Lazzeri z Villa Salaria Clinic w Rzymie i Carlo Rossi, neurolog z Ospedale Felice Lotti w Pontederze, zauważyli, że prawa ręka sędziwego mistrza spoczywa na temblaku. W oczy rzucały się sztywność i przykurcz.
      Zamiast [jednak] przedstawiać zaciśniętą dłoń występującą przy poudarowej spastyczności, rysunek przywodzi raczej na myśl inną diagnozę - zespół kanału łokciowego, przy którym dłoń pacjenta ma charakterystyczny wygląd [z przykurczami palców IV i V, zanikiem mięśnia międzykostnego grzbietowego oraz mięśni glistowatych] - opowiada dr Lazzeri.
      Autorzy artykułu z Journal of the Royal Society of Medicine uważają, że Leonardo da Vinci zemdlał i doznał urazu prawej ręki. Wskutek tego doszło do późnego porażenia nerwu łokciowego (ang. tardy lunar palsy) i rozwoju zespołu kanału łokciowego.
      To może wyjaśniać, czemu w ciągu ostatnich 5 lat kariery malarskiej Leonardo nie dokończył wielu dzieł, w tym Mona Lizy, a kontynuował nauczanie i rysowanie.
      Porażenie prawej ręki nie wiązało się z zaburzeniami poznawczymi czy szerszym upośledzeniem ruchowym, co również stanowi argument przeciwko udarowi.
      W 1517 r. Leonarda da Vinci odwiedził Antonio de Beatis, osobisty asystent kardynała Luigiego d'Aragony. Gdy malarz pokazał gościom 3 swoje dzieła, de Beatis zamieścił w dzienniku następujący zapis: Próżno oczekiwać, że [Leonardo] stworzy jeszcze jakieś dobre dzieła, bo jego prawą dłoń okaleczył oczywisty paraliż... Choć Messer Leonardo nie może już malować z typową dla siebie słodyczą, nadal może projektować oraz instruować innych.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Analiza portretów i autoportretów Leonarda da Vinci pokazała, że renesansowy mistrz miał najprawdopodobniej zeza, co ułatwiało mu odtwarzanie trójwymiarowych kształtów w obrazach i rzeźbach.
      Prof. Christopher Tyler z City, University of London analizował relatywne położenie źrenic w szparach ocznych w 6 dziełach sztuki będących portretami bądź autoportretami da Vinciego (2 rzeźbach, 2 obrazach olejnych i 2 szkicach): u człowieka witruwiańskiego (autor: da Vinci), Dawida (Andrea del Verrocchio), "Młodego wojownika" (del Verrocchio), "Jana Chrzciciela w wieku młodzieńczym" (da Vinci), a także u "Zbawiciela świata" (da Vinci) i na kolejnym prawdopodobnym autoportrecie da Vinciego.
      Wyniki pomiarów wskazują, że mistrz miał zeza okresowego (intermittent strabismus), który pozwalał mu się przełączać między wykorzystywaniem dwojga oczu - widzeniem stereoskopowym  z postrzeganiem głębi - a posługiwaniem się jednym okiem, czyli widzeniem jednoocznym. To ostatnie przydawało się, gdy chciał zinterpretować trójwymiarowy obraz na płaskim dwuwymiarowym płótnie.
      Uważa się, że zeza miało kilku wielkich artystów - od Rembrandta po Picassa. Wydaje się, że da Vinci także należał do tego grona.
      Dowody pokazują, że da Vinci miał zeza rozbieżnego (jedno oko "uciekało" na zewnątrz), a średnia wielkość odchylenia zezowego, czyli kąt zeza, z 5 dzieł wynosi −10,3°.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...