Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Największa potęga świata wydaje się bezbronna w starciu z... Julianem Assange. Wbrew groźnym pomrukom z Departamentu Stanu, Departamentu Sprawiedliwości, Kongresu czy Białego Domu, liczni eksperci wątpią, czy USA mogą postawić mu jakiekolwiek zarzuty.

Wikileaks ujawniło amerykańskie dokumenty opatrzone klauzulą "poufne" oraz "tajne". W wielu państwach wystarczyłoby to do oskarżenia i skazania osoby odpowiedzialnej za publikację, jednak w USA Assange'a chroni... Konstytucja.

Pierwsza Poprawka do Konstytucji USA brzmi: Kongres nie może stanowić ustaw [...] ograniczających wolność słowa lub prasy [...]. O ile zatem Bradley Manning, który przekazał Wikileaks tajne dokumenty, może być sądzony za ujawnienie tajemnic, które miał strzec, to już samo Wikileaks publikując materiały Manninga, znalazło się pod ochroną Pierwszej Poprawki. Mimo to, jak zapewniają rządowi prawnicy, badane są możliwości postawienia Assange'owi zarzutów kryminalnych. Groźby takie pojawiają się już od kilku miesięcy. O podobnych zarzutach mówiono wiele tygodni temu, gdy wyszło na jaw, że Manning przekazał serwisowi tajne dokumenty. Dotychczas jednak żadne takie oficjalne oskarżenia się nie pojawiły, co może wskazywać albo na olbrzymie trudności, albo wręcz na niemożność ich sformułowania.

Rządowi prawnicy będą prawdopodobnie chcieli posłużyć się ustawą Espionage Act (Ustawa o szpiegostwie) z... 1917 roku. Jej konstytucyjność została potwierdzona przez amerykański Sąd Najwyższy w 1919 roku. Rozważał on przypadek szefa amerykańskiej partii socjalistycznej, która rozsyłała ulotki wzywające mężczyzn do unikania poboru. Sąd Najwyższy stwierdził wówczas, że "użyte słowa, które w normalnych okolicznościach i wielu miejscach, podlegałyby ochronie na gruncie Pierwszej Poprawki, mogą zostać wyłączone spod jej ochrony o ile są takiej natury i używane w takich okolicznościach, że stanowią jasne i bezpośrednie zagrożenie, któremu Kongres ma prawo się przeciwstawić". Tym samym Sąd uznał, że Kongres miał prawo wydać Espionage Act oraz, że istnieją okoliczności w których Pierwsza Poprawka nie chroni niektórych wypowiedzi.

Jednak powoływanie się obecnie na przepisy sprzed niemal 100 lat jest wyjątkowo ryzykowne. Musimy bowiem pamiętać, że zostały one uchwalone w zupełnie innej rzeczywistości społeczno-politycznej, gdy prasa korzystała z kodeksów moralnych znacznie bardziej restrykcyjnych niż obecne oraz gdy ważna była odpowiedzialność dziennikarska. Ponadto toczyła się wówczas wojna światowa, a nawoływanie do unikania poboru z pewnością można uznać za złe intencje, które stanowiły "jasne i bezpośrednie niebezpieczeństwo". Obecnie żadna z tych okoliczności nie zachodzi.

Wykorzystanie Espionage Act jest tym mniej prawdopodobne, że już w 1971 roku administracja prezydenta Nixona poniosła spektakularną porażkę próbując użyć tej ustawy w sądzie. Mowa tutaj o procesie New York Times vs. United States, podczas którego rząd USA, powołując się na Espionage Act, próbował powstrzymać New York Timesa przed publikacją poufnych dokumentów dotyczących wojny w Wietnamie. Od tamtej pory administracja rządowa nie próbuje korzystać z tej ustawy z dwóch powodów. Po pierwsze, spór z NYT pokazał, że wygranie podobnych spraw jest niezwykle trudne, po drugie - urzędnicze próby blokowania mediów są w USA bardzo źle odbierane. Stąd też niejednokrotnie już amerykańska prasa publikowała tajne dokumenty bez obaw o administracyjne czy sądowe reperkusje.

Oczywiście administracja Obamy może spróbować innego podejścia. Wysunięcie zarzutów kryminalnych na podstawie Espionage Act jest czymś innym niż próba blokowania publikacji. W 1971 roku już po opublikowaniu spornych materiałów jeden z sędziów Sądu Najwyższego wydał opinię, w której stwierdził, że teraz administracja mogłaby wysunąć oskarżenia kryminalne wobec gazety. Sędzia White uznał, że "nieudana próba ustanowienia wcześniejszego zakazu publikacji nie zdejmuje z rządu jego konstytucyjnego prawa do wysunięcia oskarżeń kryminalnych".

Jednak od 1971 roku nie próbowano nawet oskarżać prasy o przestępstwo kryminalne po publikacji żadnego z tajnych materiałów.

Sytuacja jest zatem dość absurdalna. Sąd Najwyższy potwierdził konstytucyjność Espionage Act i uznał wyłączenia spod ochrony Pierwszej Poprawki w pewnych sytuacjach. Jednocześnie Pierwsza Poprawka nie pozwala na zablokowanie publikacji, ale prawdopodobnie nie uniemożliwia administracji wysunięcie zarzutów kryminalnych już po publikacji.

Jednak sam fakt, że dotychczas takie zarzuty nie pojawiły się ani wobec gazet ujawniających od lat różne tajemnice ani - wbrew kilkumiesięcznym zapowiedziom - wobec Assange'a może sugerować, iż w rzeczywistości USA nie posiadają odpowiednich instrumentów prawnych, które pozwoliłyby oskarżyć założyciela Wikileaks.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Żenujące jest to, że państwo uważające siebie za ostoję cywilizacji i wolności słowa szuka w tak perfidny sposób haka na Assange'a. Podobno klasę ludzi poznaje się w sytuacjach podbramkowych - wszystko wskazuje na to, że państwa zachowują się dokładnie tak samo!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Co znaczy "szuka haka"? Rządowi prawnicy sprawdzają, czy Assange popełnił jakieś przestępstwo, bo obowiązkiem rządu jest ściganie przestępców. Sądzisz, że powinni z góry założyć, że olewają sprawę? Dopóki nie przeanalizują wszystkich możliwości nie mają, moim zdaniem, prawa odpuścić.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak szuka? A kto to jest państwo? Organizacja charytatywna? Ponadto z artykułu nic takiego nie wynika poza tym że jest problem z legalnym powstrzymaniem Assanga. Państwa działają nie tylko legalnie. Wedle prawa to szpieg nie ma prawa istnieć. Dla ochrony państwa są odrębne przepisy, podobnie jak dla US :) W każdym razie państwo to nie gentleman.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie no, na razie nie ma żadnych dowodów by twierdzić, że Assange to szpieg. Gdyby tak było, to Manningowi groziłaby KŚ, a tak grozi mu tylko 70 lat odsiadki :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

W tej konkretnej sytuacji działał jak dziennikarz, a nie jak szpieg, więc miał prawo do swojej działalności. Za to powoływanie się na ustawę sprzed stu lat tylko potwierdza, że ewidentnie chodzi o znalezienie jakiegoś haka, bo z góry ustalono cel, czyli usadzenie go.

 

A Ty, Mariuszu, w swojej miłości do USA stwierdzisz pewnie nawet, że zatrzymanie Assange'a za gwałŧ właśnie teraz, po tylu latach, to zbieg okoliczności, który z Wikileaks nie ma nic wspólnego? :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Władza zrobi wszystko co tylko jest możliwe (zgodne z prawem lub nie) by pozbyć się niewygodnej postaci... no chyba że sposoby które będą mięli do dyspozycji okażą się szkodliwe dla nich samych.

 

Co nie znaczy że sam Assange to aniołek działający dla dobra ludzkości. Zyskał potężną władzę którą może wykorzystać dla różnych celów.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oczywiście, że Assange jest niebezpieczny. Z drugiej jednak strony zdobył i upublicznił (a nie wykorzystał tylko dla własnej korzyści, co też jest ważne) informacje nie o osobach prywatnych, a o państwowych urzędnikach, którzy - jak się okazuje - też święci nie byli. Skazanie Assange'a w zasadzie niczym by się nie różniło od skazania dziennikarzy, którzy ujawnili sprawę Watergate.

Share this post


Link to post
Share on other sites

@mikroos: z szukaniem haków przez Amerykanów mielibyśmy do czynienia wówczas, gdyby chcieli go skazać za cokolwiek. Obecnie badają tylko, czy można mu postawić jakieś zarzuty w związku z czynami, o których mowa. Nie jest to zatem szukaniem haków. Za to, gdyby np. zaczęli sprawdzać, czy podczas pobytu w USA Assange nie kupił narkotyków, nie jeździł po pijaku czy nie bzyknął nieletniej - a zatem czy nie dopuścił się czynów niezwiązanych z przeciekiem - to byłoby szukaniem haków.

Co do gwałtu - zarzuty są stawiane przez Szwedów, nie przez Amerykanów. A akurat Szwecję trudno podejrzewać o chodzenie na pasku Amerykanów. Gdyby tak było, bo nie istniałaby tam Partia Piratów i prawo ochrony własności intelektualnej nie byłoby tak pobłażliwe. I zarzuty dotyczą sprawy z sierpnia.

Ja raczej obstawiam tutaj sytuację związanę z durnym politycznopoprawnym szwedzkim prawem. Może Assange za bardzo wpatrywał się w tyłek jakiejś laski, co być może - zgodnie z politpoprawną filozofią - jest w Szwecji ścigane jako "gwałt optyczny"? A może odrzucil awanse jakiejś laski (wiesz - typ ciotek rewolucji, które "wspaniałym bojownikom, działaczom i takim tam" wchodzą szybko do łóżka), więc teraz panna się mści?

I znowu: nie sądzę, by za tą sprawą stali Amerykanie (zresztą Assange sam mówił, że nie stoją). Z tej prostej przyczyny, że nie wiedzą, czym jest plik "ubezpieczenie". Oczywiście, w tej chwili mogą już wiedzieć, jakie materiały Wikileaks dostało od Manninga i mogą stwierdzić, że nie jest to nic szczególnie ważnego. Pozostaje jednak zawsze ryzyko, że nie tylko Manning przekazał coś Wikileaks i że publikacja "ubezpieczenia" może narazić USA na poważne problemy. A skoro taka możliwość pozostaje, to wsadzanie Julka do kicia dla samej satysfakcji (bo przecież nie powstrzyma to dalszych publikacji - jasne jest, że nie Julek publikuje) byłoby niepotrzebnym ryzykiem.

 

@w46: nieważne, czy jest aniołkiem czy nie. Nie sądzę też, by w USA sąd przed którym stanąłby oskarżony dziennikarz powołujący się na Pierwszą Poprawkę sprawdzał, czy miał czyste intencje czy nieczyste. Wygląda na to, że najważniejsze byłyby okoliczności, a jako, że trudno uznać, by w najbliższej przewidywalnej przyszłości mogły zajść okoliczności stanowiące jasne i bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa USA, to byłoby to ważniejsze, od wszelkich motywów dziennikarza.

Przypomnę, że amerykańscy sędziowie znosili np. urzędowe zakazy urządzania demonstracji przez organizacje faszystowskie właśnie ze względu na Pierwszą Poprawkę.

Share this post


Link to post
Share on other sites
@mikroos: z szukaniem haków przez Amerykanów mielibyśmy do czynienia wówczas, gdyby chcieli go skazać za cokolwiek.

Na razie próbują go usadzić za gwałt sprzed lat. Dziwnym trafem nie robiono tego przez lata, choć możliwość była, tylko dziwnym trafem złapano go akurat teraz. O ile jestem radykalnym przeciwnikiem teorii spiskowych, o tyle w tym przypadku zakładanie, że to zbieg okoliczności, jest skrajną naiwnością.

 

Co będzie dalej, zobaczymy, ale oznaki nagonki widać w moim odczuciu już teraz. Nawet jeśli nic mu ostatecznie nie zrobią, to samo stworzenie atmosfery zagrożenia bywa skuteczną metodą perswazji.

Share this post


Link to post
Share on other sites

O jakim gwałcie sprzed lat mówisz???

Ściga go Szwecja (nie USA) za rzekomy gwałt z sierpnia bieżącego roku (a więc sprzed kilku miesięcy).

Jeszcze jakieś inne zarzuty są?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z sierpnia? Jeśli tak, to przepraszam - czytałem ostatnio, że to jest sprawa sprzed lat. Jeśli tak, to wycofuję się z zarzutów

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wtedy, co Julek był w Szwecji. Oskarżono go o gwał, następna dnia zarzuty wycofano a niedawno znowu się pojawiły. Właśnie w internecie widziałem info, że to jakieś dwie zawiedzione feministki :) Jedną Julek zaszczycił swą obecnością, a drugiej nie, więc ponoć się postanowiły zemścić. Ale takie internetowe info jest dość mało wiarygodnie IMHO.

Share this post


Link to post
Share on other sites

jakieś dwie zawiedzione feministki

 

Jakaś (Anna Ardin) feministka związana z ugrupowaniem "Anti-Castro" finansowanym przez USA. Sama zresztą też oficjalnie chwali się z "gwałtów" na mężczyznach i oskarżaniem ich o molestowanie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Widziałem już wcześniej info, że panna prowadzi od dawna stronę, na której radzi, jak wrabiać facetów w gwałt.

Podobno wspiera też antycastrowskie organizacje feministyczne na Kubie.

Podobno angażuje się w baardzo wiele różnych rodzajów działalności społecznych, ekologicznych, feministycznych itp. itd.

Podobno kilka tygodni temu przestała współpracować z prokuraturą (dlatego postawienie zarzutów Julkowi się przeciągało).

Podobno wyjechała ze Szwecji na Zachodni Brzeg i obecnie wraz z jakąś chrześcijańską organizacją chce zaprowadzać pokój pomiędzy Żydami a Palestyńczykami.

 

Niezależnie od tego, które z tych podobno są prawdziwe, to wychodzi z tego dość jasny obraz - Julek skorzystał ze swej sławy i pozycji wśród bojowników o sprawy różne, ale tym razem pechowo trafił na pannę, która jest chyba dość niestabilna emocjonalnie oraz infantylna.

Wystarczy zobaczyć, jak do oskarżenia doszło.

 

Swoją drogą - Szwecja to podobno ten kraj w Europie, w którym pojawia się najwięcej oskarżeń o gwałt (nie dziwię się, skoro mają takie kretyńskie prawo), a jednocześnie rzadko dochodzi do skazania.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Podobno wyjechała ze Szwecji na Zachodni Brzeg i obecnie wraz z jakąś chrześcijańską organizacją chce zaprowadzać pokój pomiędzy Żydami a Palestyńczykami.

W sensie: jadą jako żywe tarcze, żeby Żydów i Palestyńczyków połączył wspólny wróg? ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
  Swoją drogą - Szwecja to podobno ten kraj w Europie, w którym pojawia się najwięcej oskarżeń o gwałt (nie dziwię się, skoro mają takie kretyńskie prawo), a jednocześnie rzadko dochodzi do skazania.[/size] 

Oni tam pół roku mają noc , a jak braknie baterii do latarki to o pomyłkę nietrudno i skazać nie ma kogo bo ciemno było (nikt nie widział - brak świadków) :-X .  Co do prawa to nie wiem , ale co do opieki państwa nad dziećmi to chyba lepiej nigdzie nie ma.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      W latach 30. XX wieku Stany Zjednoczone doświadczyły Dust Bowl. Był to kilkuletni okres katastrofalnych susz na Wielkich Równinach i związanych z tym burz piaskowych. W wyniku Dust Bowl zginęło około 7000 osób, ponad 2 miliony ludzi zostało bezdomnymi, a około 3,5 miliona porzuciło dotychczasowe domy i przeniosło się w inne regiony USA.
      Produkcja pszenicy w latach 30. spadła o 36%, a kukurydzy o 48%. Do roku 1936 straty gospodarcze sięgnęły kwoty 25 milionów USD dziennie, czyli 460 milionów współczesnych dolarów.
      Dust Bowl był spowodowany nieprawidłową gospodarką ziemią na Wielkich Równinach. Wcześniejsze dekady to okres pojawiania się coraz większej ilości sprzętu mechanicznego w rolnictwie. To ułatwiło zajmowanie kolejnych obszarów pod uprawy. Pługi coraz głębiej wzruszały wierzchnią warstwę gleby, a naturalne dla tego obszaru trawy, których głębokie systemy korzeniowe zatrzymywały wilgoć w glebie, zostały zastąpione roślinami uprawnymi o płytkich korzeniach. Gdy w latach 30. nadeszła susza, gleba, której nie wiązały już korzenie traw, łatwo zamieniała się w pył, który z łatwością przemieszczał się z wiatrem. Nastała epoka wielkich burz pyłowych. Chmury pyłu zasypywały wszystko na swojej drodze, niszcząc uprawy. Dopiero gdy skończył się okres susz i zaczęło więcej padać, zakończył się też Dust Bowl.
      Naukowcy z Columbia University i NASA postanowili zbadać, jak na ponowny Dust Bowl zareagowałby obecnie rynek żywności. Trzeba bowiem pamiętać, że USA są wielkim producentem i eksporterem żywności. Chcieliśmy sprawdzić, jak wieloletni spadek produkcji u dużego eksportera wpłynąłby na międzynarodowy handel i dostępność pożywienia, mówi doktor Alison Heslin, główna autorka badań.
      We współczesnym zglobalizowanym systemie handlowym problemy pojawiające się w jednym miejscu nie są ograniczane granicami państwowymi. Załamanie produkcji może wpływać na partnerów handlowych, których bezpieczeństwo żywności zależy od importu, dodaje uczona.
      Naukowcy stworzyli dwie alternatywne symulacje światowego handlu pszenicą. Następnie wprowadzili do nich czteroletni okres Dust Bowl ograniczony wyłącznie do USA.
      W pierwszym z modeli kraje najpierw użyły swoich rezerw, a następnie skompensowały niedobory zwiększając import i zmniejszając eksport. W ten sposób doszło do rozniesienia się fali niedoborów. W drugim ze scenariuszów przyjęto, że USA początkowo zmniejszają tylko eksport, na czym cierpią wszyscy partnerzy, a następnie wszystkie kraje kompensują niedobory zwiększając import.
      Analizy wykazały, że obecny wpływ Dust Bowl byłby podobny jak podczas oryginalnego Dust Bowl.
      Okazało się, że w ciągu czterech pierwszych lat Dust Bowl USA wyczerpałyby 94% swoich rezerw żywnościowych. Również wszystkie bez wyjątku kraje, które kupują pszenicę w USA, wyczerpałyby swoje rezerwy, mimo tego, że same nie doświadczyłyby spadku plonów. Oczywiście zapasy te byłyby też uzupełniane, ale i tak wielkość posiadanych rezerw znacząco by się skurczyła w porównaniu ze stanem wyjściowym.
      Skupiliśmy się na całym zestawie możliwych wydarzeń, szczególnie na zmianach w handlu, użyciu rezerw strategicznych oraz spadkach w konsumpcji, wyjaśnia profesor Jessica Gephard, współautorka badań. Zauważyliśmy, że doszłoby do zmiany umów handlowych, kraje kupujące zboże w USA zaczęłyby kupować je gdzie indziej, a na całym świecie doszłoby do spadku strategicznych rezerw pszenicy. W wielu wypadkach rezerwy te zostałyby całkowicie wyczerpane. To wskazuje, że takie wydarzenie spowodowałoby nie tylko wzrost cen w USA, ale też daleko poza granicami Stanów Zjednoczonych, dodaje Gephart.
      Z symulacji wynika, że trwający 4 lata Dust Bowl spowodowałby, że światowe rezerwy pszenicy spadłyby o 31%. Pod koniec 4-letniego okresu na świecie byłoby od 36 do 52 krajów, których rezerwy skurczyłyby się o ponad 75% w porównaniu do okresu sprzed Dust Bowl. Z kolei 10 krajów o największych rezerwach (Chiny, USA, Indie, Iran, Kanada, Rosja, Maroko, Australia, Egipt i Algieria) doświadczyłyby spadku rezerw o 15-22%.
      Jako, że świat posiada duże zapasy zboża, początkowo Dust Bowl nie wpłynąłby na poziom konsumpcji. Nawet kraje, które nie posiadają rezerw zboża byłyby w stanie początkowo zapewnić niezmienny poziom dostaw na rynek.
      Nasze wyniki pokazują, że ryzyka związane ze zmianami klimatycznymi nie dotyczą wyłącznie samego klimatu i lokalnie występujących ekstremalnych warunków pogodowych. To również ich wpływ na światowy handel. W kontekście bezpieczeństwa żywności wykazaliśmy, że posiadane rezerwy mogą, na pewien czas, stanowić bezpieczny bufor, jednak w miarę ich wyczerpywania mogą pojawić się niedobory żywności, mówi Heslin.
      Obecnie USA są trzecim największym na świecie eksporterem pszenicy. Zapewniają 13,6% dostaw na światowe rynki. Większymi eksporterami są jedynie Rosja (21,1%) i Kanada (14,2%).

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Rząd USA przygotowuje się na pandemię trwającą co najmniej 1,5 roku. Takie są założenia wdrażanego od niedawna planu przygotowań. Dziennikarze The New York Timesa zdobyli oficjalny raport [PDF], na potrzeby którego założono, że pandemia potrwa 18 miesięcy lub dłużej i może składać się z wielu fal zachorowań. Może to doprowadzić do pojawienia się niedoborów, które negatywnie odbiją się na amerykańskim systemie opieki zdrowotnej.
      Stustronicowy plan datowany jest na ostatni piątek. W tym samym dniu prezydent Trump ogłosił w Stanach Zjednoczonych stan wyjątkowy. W dokumencie stwierdzono, że prezydent mógłby uruchomić Defense Production Act (DPA) z 1950 roku, z epoki wojny koreańskiej. Ustawa daje prezydentowi prawo do nakazania przemysłowi zwiększenia produkcji krytycznych towarów, takich jak respiratory czy środki ochronne dla pracowników służby zdrowia.
      W dokumencie czytamy może dojść do niedoborów, które będą miały wpływ na system opieki zdrowotnej, służby ratunkowe i inne elementy krytycznej infrastruktury. Dotyczy to też niedoborów sprzętu diagnostycznego, leków, środków ochrony osobistej w niektórych regionach kraju. Autorzy dokumentu stwierdzają, że rządy stanowe i lokalne oraz krytyczna infrastruktura i kanały komunikacyjne mogą zostać przeciążone i mniej wiarygodne".
      Plan nie został utajniony, ale jest na nim adnotacja „Do użytku wewnętrznego. Nie do upubliczniania”. Na 100 stronach opisano działania, jakie powinny podjąć lub już podjęły, różne agendy rządowe.
      Wydaje się, że Waszyngton – krytykowany dotychczas za niedostateczne działania – wziął się do pracy. Członkowie Kongresu od pewnego już czasu wzywali prezydenta, by skorzystał z uprawnień, jakie nadaje mu Defense Production Act. Wdrożenie uprawnień nadanych prezydentowi przez DPA pozwoli rządowi federalnemu na rozpoczęcie działań i podjęcie agresywnych kroków, niezbędnych w obecnej sytuacji, stwierdził w liście do prezydenta demokratyczny senator Bob Menendez. Inni senatorowie zwracał uwagę, że uruchomienie DPA pozwoli Pentagonowi na dostarczenie służbie zdrowia 5 milionów pełnych masek ochronnych i 2000 wyspecjalizowanych respiratorów.
      Jeszcze w czwartek prezydent Trump wzbraniał się przed skorzystaniem z DPA. Dotychczas tego nie zrobiliśmy, ale jesteśmy gotowi. Jeśli będziemy chcieli, zrobimy to bardzo szybko. Od dwóch tygodni zastanawiamy się nad takim ruchem. Mam nadzieję, że nie będziemy potrzebowali takich działań. To poważna sprawa. Dzisiaj Trump ogłosił, że uruchamia przepisy Defense Production Act.
      Ustawa ta, uchwalona w 1950 roku w czasie wojny w Korei, bazuje na doświadczeniach z II wojny światowej. Początkowo dawała ona prezydentowi uprawnienia do nakazania przemysłowi produkcji towarów niezbędnych do obrony kraju. Z czasem rozszerzano te uprawnienia również na inne nadzwyczajne sytuacje.
      Na jej podstawie prezydent ma prawo decydować o uruchomieniu bezpośrednich kredytów lub gwarancji kredytowych oraz podejmowania innych działań mających na celu zachęcenie przemysłu do współpracy. Ma też prawo do zdecydowania o rozpoczęciu dystrybucji sprzętu medycznego i wyposażenia zgromadzonych w Strategicznej Rezerwie Narodowej, kierowaniu federalnych pieniędzy do poszczególnych stanów oraz decydowaniu, gdzie mają trafić krytyczne zasoby tak, by wysyłano je w najbardziej potrzebujące regiony.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Wszystkie pieniądze, jakie Edward Snowden zarobi na swoich wspomnieniach, mają trafić do budżetu USA. Taki wyrok zapadł w Sądzie Okręgowym dla Wschodniego Okręgu Wirginii w sprawie USA v. Edward Snowden and Macmillan Publishing Group.
      Nikt nie powinien być zaskoczony takim obrotem sprawy. Snowden podczas pracy dla CIA i NSA podpisał umowy zgodnie z którymi zobowiązał się do uzyskania wcześniejszej zgody tych agencji przed wydaniem jakiejkolwiek książki bądź publikacji zawierającej tajne materiały. Jeśli zaś opublikowałby coś bez takiej zgody, umowy przewidywały, że zyski z publikacji trafią do budżetu federalnego.
      Snowden, który ujawnił olbrzymią liczbę tajnych dokumentów, od 2013 roku przebywa w Rosji. Jeśli wróci do USA czeka go proces o szpiegostwo.
      Niedawno, 17 września, do księgarń trafiły jego wspomnienia zatytułowane Permanent Record. Tego samego dnia Departament Sprawiedliwości złożył do sądu wniosek i przejęcie zysków Snowdena z tego tytułu. Dokładnie trzy miesiące później sąd przychylił się do wniosku DoJ.
      Prawnicy Snowdena chcieli, by doszło do pełnego procesu, w czasie którego obie strony przedstawiają wszystkie dowody. Argumentowali bowiem, że konieczne jest ustalenie, czy wymóg uzyskania zgody na publikację nie był obowiązkiem narzuconym tylko Snowdenowi.
      Sędzia O'Grady odrzucił jednak wniosek obrony stwierdzając, że umowy są jasno napisane i nikt nie podważa zasadniczych faktów w tej sprawie. Umowy zobowiązywały Snowdena do uzyskania zgody i wciąż są ważne. Snowden o taką zgodę nie wystąpił, a mimo to opublikował książkę pełną tajnych informacji.
      Sąd uznał też, że Snowden złamał podpisane przez siebie umowy występując publicznie podczas konferencji TED i innych podobnych wydarzeń. Podczas każdego z nich prezentował bowiem slajdy zawierające tajne informacje. Snowden argumentował, że nie można go pociągać do odpowiedzialności za publikowanie informacji, które już są publicznie dostępne, jednak sędzia stwierdził, że w podpisanych przez niego umowach nie zawarto tego typu wyjątków.
      Umowy zarówno z CIA jak i z NSA zabraniają nieautoryzowanego ujawniania pewnych informacji, a w „Permanent Record” takie informacje zostały ujawnione, napisał w uzasadnieniu sędzia. W związku z tym w tej sprawie może zapaść wyrok w trybie uproszczonym.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Szwedzka prokuratura zrezygnowała z prowadzonego przez siebie śledztwa przeciwko oskarżanemu o gwałt Julianowi Assange. Zastępczyni prokuratora generalnego Eva-Maria Persson poinformowała, że ze sprawy zrezygnowano, gdyż z powodu upływu czasu od tamtych wydarzeń, dowody znacząco osłabły. Dodała, że kobieta, która twierdzi, że Assange zgwałcił ją w 2010 roku złożyła wiarygodne zeznania. Były one spójne i szczegółowe, mówi Persson.
      Przypomnijmy, że Julian Assange przez 7 lat ukrywał się w ambasadzie Ekwadoru w Londynie. W końcu, na prośbę władz Ekwadoru, został stamtąd wyprowadzony przez brytyjską policję i aresztowany za naruszenie zwolnienia warunkowego. Obecnie odsiaduje 50-tygodniowy wyrok w brytyjskim więzieniu. Jednocześnie stara się obalić amerykański wniosek ekstradycyjny. Władze USA stawiają mężczyźnie 18 zarzutów związanych ze szpiegostwem.
      Dwie wstępne rozprawy ws. ekstradycji odbędą się w listopadzie i grudniu. Z kolei na luty zaplanowano ostateczną 5-dniową rozprawę.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Niedługo po ataku na saudyjskie instalacje naftowe, który miał miejsce 14 września, Stany Zjednoczone przeprowadziły cyberatak na Iran, poinformowały dziennikarzy dwa anonimowe źródła w USA. Jeden z informatorów stwierdził, że atak miał na celu ograniczenie możliwości Teheranu w zakresie propagandowym. Miało też dojść do fizycznych uszkodzeń sprzętu, jednak brak tutaj szczegółowych danych.
      Wydaje się, że atak ten był bardziej ograniczony niż inne tego typu operacje przeciwko Iranowi, do których doszło od czerwca, kiedy to Iran zestrzelił amerykańskiego drona.
      Pentagon odmówił komentarzy. Ze względu na naszą politykę oraz z powodów bezpieczeństwa nie omawiamy operacji w cyberprzestrzeni, operacji wywiadowczych czy planistycznych, powiedziała rzecznik prasowa Pentagonu, Elissa Smith.
      Nie wiadomo, jaki skutek odniósł ten atak. Jednak działania w cyberprzestrzeni są postrzegane jako mniej prowokujące i łagodniejsze niż działania zbrojne. Można niszczyć przeciwnika bez zabijania ludzi czy wysadzania infrastruktury w powietrze. To zapewnia dodatkowe opcje, których wcześniej nie mieliśmy i mamy zamiar ich używać, mówi James Lewis, ekspert ds. cyberprzestrzeni w waszyngtońskim Center for Strategic and International Studies. Ekspert dodaje, że całkowite odstraszenie Iranu mogłoby być niemożliwe nawet za pomocą konwencjonalnych uderzeń zbrojnych.
      Wiadomo też, że Iran również aktywnie działa w cyberprzestrzeni. Hakerzy powiązani z rządem w Teheranie próbowali niedawno włamać się na konta pocztowe osób przygotowujących najbliższą kampanię prezydencką Donalda Trumpa. Iran jest też ważnym graczem na polu rozprzestrzeniania fałszych informacji na arenie międzynarodowej.
      Napięcie w tamtym regionie świata rośnie od maja ubiegłego roku, kiedy to USA wycofały się z porozumienia zawartego w 2015 roku. W jego ramach Teheran miał ograniczyć swój program nuklearny w zamian za złagodzenie sankcji gospodarczych. Podczas niedawnej konferencji prasowej prezydent Hassan Rouhani wykluczył możliwość dwustronnego porozumienia z Waszyngtonem do czasu, aż USA nie powrócą do porozumienia i nie złagodzą sankcji.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...