Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Christian Kandlbauer, pierwszy na świecie człowiek z bioniczną protezą ręki, który uzyskał pozwolenie na prowadzenie samochodu, walczy o życie po poważnym wypadku. Pięć lat temu 22-latek stracił obie ręce wskutek porażenia prądem o napięciu 20 tys. woltów, teraz uderzył swoim subaru w drzewo przy drodze w pobliżu Bad Waltersdorf w Styrii. Samochód natychmiast stanął w płomieniach.

Austriaka uratował przejeżdżający obok kierowca ciężarówki. Ugasił wrak, ale poszkodowanego musieli z niego wyciągać strażacy. Widząc stan pojazdu, oficer policji powiedział, że to cud, że Kandlbauer uszedł z wypadku z życiem. Nie wiadomo, czy bioniczna proteza lewej ręki (druga jest zwykłą protezą) miała coś wspólnego ze zdarzeniem. Jak donosi lokalna gazeta Kleine Zeitung, z poważnym urazem głowy mężczyzna przebywa na oddziale intensywnej opieki w szpitalu w Grazu.

Protezę dla Kandlbauera przygotowywał połączony zespół z USA i Austrii; została wyprodukowana przez wiedeńską firmę Otto Bock HealthCare. Co ważne, zapewnia również czucie. Po zakończeniu intensywnego treningu mężczyzna zdał egzamin na prawo jazdy.

Gdy strażacy przybyli na miejsce wypadku, proteza prawej ręki leżała 2 metry od samochodu. Najprawdopodobniej wyrzuciła ją tam siła uderzenia. Lewa, bioniczna, tkwiła nadal na miejscu i przed udzieleniem pierwszej pomocy ratownicy medyczni musieli ją zdjąć.

Protezę zbudowano w oparciu o proces nakierowanej reinerwacji mięśniowej (ang. targeted muscle reinnervation, TMR). W czasie 6-godzinnej operacji chirurdzy z wiedeńskiego szpitala przeszczepili nerwy kontrolujące kiedyś rękę do klatki piersiowej pacjenta. Przekazują one sygnał z mózgu do mięśni klatki, które działają jak wzmacniacz. Dzięki temu impulsy mogą być wychwycone przez elektrody umieszczone na skórze i zinterpretowane przez mikrokomputer.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie wiadomo, czy bioniczna proteza lewej ręki (druga jest zwykłą protezą) miała coś wspólnego ze zdarzeniem.

 

Prawa, bioniczna, tkwiła nadal na miejscu i przed udzieleniem pierwszej pomocy ratownicy medyczni musieli ją zdjąć.

 

To w końcu która była lewa, a która bioniczna? :>

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Liczne badania wykazały, że używanie przez kierowców telefonów komórkowych w czasie jazdy znacznie zwiększa ryzyko wypadku. Sama rozmowa oznacza 4-krotnie większe prawdopodobieństwo kolizji, a wysyłanie SMS-ów zwiększa je aż 23 razy.
      Proponowane są usługi i aplikacje mające na celu zmniejszenie niebezpieczeństwa. Wszystkie one mają jednak pewną poważną wadę. Działają wówczas, gdy wykryją, iż telefon znajduje się w poruszającym się pojeździe. A to oznacza, że np. zablokowane mogą zostać również telefony pasażerów.
      Naukowcy z Rutgers University oraz Stevens Institute of Technology pracują nad rozwiązaniem, dzięki któremu możliwe będzie blokowanie tylko telefonu kierowcy, a pasażerowie będą mogli swobodnie korzystać ze swoich urządzeń. Uczeni wpadli na pomysł by skomunikować telefon za pomocą technologii Blutooth z systemem stereo w samochodzie. Stereo wysyła niesłyszalne dla ludzkiego ucha dźwięki, które są odbierane przez mikrofon telefonu. Specjalny algorytm wylicza pozycję telefonu w samochodzie, stwierdzając dzięki temu, czy jest on używany przez kierowcę, czy pasażera.
      Wokół tej technologii budowana jest też cała gama aplikacji pomocniczych. Powstaje na przykład program, który informuje osoby z listy kontaktów kierowcy o tym, że właśnie prowadzi on pojazd. Daje im też możliwość stwierdzenia, że rozmowa jest bardzo pilna i mimo to chcą nawiązać połączenie. Inny pomysł to połączenie systemu wykrywania pozycji telefonu z kalendarzem, dzięki czemu, jeśli w kalendarzu mamy zapisane jakieś spotkanie, na które właśnie jedziemy, będziemy mogli łatwo powiadomić uczestników spotkania, że się spóźnimy. Kierowca powinien mieć możliwość nawiązania połączenia za pomocą jednego przycisku. Bez konieczności wyszukiwania w menu kontaktów - mówi Marco Gruteser.
      Prototypowy system został zaprezentowany w laboratorium w ubiegłym roku, teraz jednak znacznie go udoskonalono. Przede wszystkim został już wbudowany w telefony, zintegrowano go z różnymi aplikacjami, a naukowcy pracują nad uproszczeniem algorytmu tak, by wykrywał położenie telefonu w samochodzie w ciągu 3-4 sekund zamiast obecnych 7-8 sekund.
      Gruteser mówi, że największym minusem systemu jest to, iż bazuje on na technologii Bluetooh. Jest ona niedostępna w znakomitej większości starszych modeli samochodów, a i nie wszystkie nowe są w nią wyposażone. Ponadto różne wymiary kabin samochodowych i różna konfiguracja głośników powodują, że wykrywanie nie działa idealnie. Obecnie system potrafi wykryć kierowcę z 90-procentową dokładnością.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Palenie marihuany na 3 godziny przed prowadzeniem samochodu 1,92 razy zwiększa ryzyko wypadku, zwłaszcza ze skutkiem śmiertelnym.
      Zespół profesora Marka Asbridge'a z Dalhousie University przeprowadził metaanalizę 9 badań obserwacyjnych, w przypadku których łączna liczebność prób poszkodowanych w wypadkach osób wynosiła 49.411. Naukowcy wyliczyli prawdopodobieństwo wypadku, gdy palenie marihuany potwierdziły badania toksykologiczne pełnej krwi (występował w niej psychoaktywny metabolit THC - 11-OH-THC) albo sam kierowca wspominał, że palił 3 godziny przez wypadkiem lub później, a jednocześnie wykluczono picie alkoholu i zażywanie narkotyków innych niż marihuana.
      Nie wiadomo, jaki dokładnie poziom THC (tetrahydrokannabinolu) upośledza umiejętności psychomotoryczne potrzebne do prowadzenia pojazdów mechanicznych, ponieważ w większości studiów (6) poprzestawano na wykryciu THC we krwi, a tylko w 3 ustalano stężenie głównej substancji psychoaktywnej konopi. Mimo że nie sprawdzaliśmy wpływu dawki na ryzyko i powagę wypadku, badanie kierowców, którzy zginęli, ujawniło większe ilości THC we krwi. Choć stopień upośledzenia zdolności prowadzenia samochodu może nie być tak duży jak przy upojeniu alkoholowym, to jednak się pojawia i wymaga reakcji służb zdrowia publicznego [oraz ustawodawców] - napisano w raporcie opublikowanym na łamach British Medical Journal.
      Wiele z badań oceniających wpływ konopi na zdolność kierowania samochodem prowadzi się w laboratorium, dlatego choć mają one wysoką trafność wewnętrzną (na zmienną zależną wpływa tylko zmienna niezależna), nie wiadomo, jak wyniki uzyskane na symulatorze mają się do stylu prowadzenia prawdziwego auta. Ich uczestnikami dość często są palacze marihuany z długim stażem, którzy wykonują zadania nie odzwierciedlające złożoności jazdy w naturalnych warunkach. Z tego powodu naukowcy skoncentrowali się na studiach obserwacyjnych.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Trzy lata po wypadku, w którym zginęła 23-letnia studentka, profesorowi Patrickowi Harranowi i University of California Los Angeles postawiono pierwsze w historii USA zarzuty karne związane z wypadkiem w laboratorium badawczym.
      Prokurator Okręgowy Los Angeles postawił uczonemu i uczelni zarzuty celowego naruszenia zasad bezpieczeństwa pracy, co doprowadziło do śmierci pracownika. Wydano nakaz aresztowania Harrana, któremu grozi do 4,5 roku więzienia. Uczelnia może zostać skazana na zapłatę odszkodowania w wysokości do 1,5 miliona dolarów.
      Sheharbano Sangji przed trzema laty pobierała z butelki za pomocą strzykawki wysoce reaktywny t-butyl litu. W pewnym momencie płyn się zapalił, a od niego zajęło się ubranie kobiety, która nie miała na sobie żadnej odzieży ochronnej. Poparzona zmarła w szpitalu 18 dni później.
      Po wypadku w USA pojawiły się wezwania do zaostrzenia przepisów bezpieczeństwa w laboratoriach naukowych. Jednak, jak stwierdzili redaktorzy pisma Nature, sytuacja nie uległa zmianie, czego dowodem jest wypadek z kwietnia bieżącego roku, podczas którego w jednym z laboratoriów Yale University zginęła 22-letnia studentka Michele Dufault.
      Ze danych Biura Statystyk Pracy wynika, że średnia liczba wypadków w laboratoriach naukowych i wydziałach rozwojowych spadła z 2,1 na 100 zatrudnionych w 2003 roku do 1,2 w roku 2009. Biuro zajmuje się jednak tylko statystykami dotyczącymi przemysłu, a wszystko wskazuje na to, że w laboratoriach uniwersyteckich dochodzi do większej liczby wypadków niż w przemyśle. Dzieje się tak dlatego, że w przemyśle obowiązuje ścisła hierarchia, szefostwo działów badawczych jest odpowiedzialne przed zarządem, a w laboratoriach rzadziej pojawiają się młodzi, niedoświadczeni ludzie. Tymczasem, jak wynika z ubiegłorocznych badań Amerykańskiego Towarzystwa Chemicznego, aż 70,5% studentów oraz 52,1% absolwentów przyznaje, że zdarza się, iż przebywają w laboratorium sami. W laboratoriach przemysłowych samodzielna praca jest zakazana.
      Jim Kaufman, prezes Instytutu Bezpieczeństwa Laboratoriów uważa, że proces profesora Harrana zmieni postępowanie amerykańskiego środowiska naukowego. To poważnie wpłynie na sposób myślenia ludzi o ich odpowiedzialności, bo teraz okazuje się, że naprawdę można pójść do więzienia. Przywołuje przy tym przykład Wielkiej Brytanii, gdzie przed 25 laty w laboratorium Sussex University doszło do eksplozji. W jej wyniku kawałek metalu wbił się w brzuch studenta. Uniwersytet oskarżono o zaniechanie, a wypadek miał głęboki wpływ na sposób pracy w akademickich laboratoriach.
      Obecnie w oświadczeniu UCLA czytamy, że śledztwo prowadzone przez Kalifornijski Wydział Bezpieczeństwa Pracy nie wykazało żadnych zaniechań. Fakty nie dają podstaw do wysuwania oskarżeń na gruncie kodeksu karnego, stwierdził uniwersytet.
      Zdaniem Russa Phifera, byłego szefa Amerykańskiego Towarzystwa Chemicznego, między Harranem, UCLA a prokuraturą dojdzie do ugody, gdyż naukowiec i jego uczelnia nic nie mogą zyskać na procesie. W ramach tej ugody Harran i UCLA będą prawdopodobnie musieli - w ramach robót publicznych - przygotować serię spotkań z szefami innych laboratoriów akademickich w USA, podczas których omówią szczegóły wypadku sprzed trzech lat oraz przygotują zalecenia dotyczące zwiększenia bezpieczeństwa.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Policja z Emiratów Arabskich poinformowała, że w ubiegłym tygodniu znacznie spadła liczba wypadków drogowych. Zdaniem przedstawicieli policji, przyczyną takiego stanu rzeczy była... ogólnoświatowa awaria BlackBerry.
      Liczba wypadków w Abu Zabi zmniejszyła się o 40%, a w Dubaju odnotowano 20-procentowy spadek. W ubiegłym tygodniu na drogach nikt nie zginął i jesteśmy bardzo zadowoleni z tego powodu. Ludzie powoli zdają sobie sprawę z niebezpieczeństw związanych z używaniem telefonów komórkowych w czasie jazdy. Drogi stały się znacznie bezpieczniejsze, gdy BlackBerry przestały działać - powiedział generał Hussein Al Harethi, szef wydziału drogowego policji Abu Zabi.
      W ubiegły poniedziałek, 10 października, doszło do trwającej kilka dni przerwy w działaniu urządzeń Black Berry.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W położonych na terenie Austrii ruinach miasta Carnutum znaleziono pozostałości szkoły gladiatorów. Wielkością mogła ona konkurować ze słynną Ludus Magnus, największą ze szkół gladiatorów w Rzymie.
      Carnutum było ważnym centrum wojskowym i handlowym. Miasto położone w odległości 45 kilometrów na wschód od Wiednia w okresie największego rozkwitu zamieszkiwało około 50 000 osób.
      Wykopaliska w Carnutum rozpoczęły się około 1870 roku, jednak dotychczas odkopano mniej niż 1% miasta. Szkołę gladiatorów odkryto dzięki zdjęciom lotniczym, na których zauważono jasną plamę w pobliżu amifiteatru. Następnie za pomocą nowoczesnego  georadaru przeskanowano cały teren i okazało się, że pod ziemią znajdują się ruiny budynków. Radar, podobny do tego, jakich używano np. w Stonehenge, pozwala na uzyskanie niezwykle wyraźnego trójwymiarowego obrazu ukrytych obiektów. Dzięki temu wiemy, jak szkoła wyglądała w mniej więcej III wieku naszej ery.
      „Szkoła gladiatorów to połączenie koszar i więzienia, miejsce pilnie strzeżone. Gladiatorami byli często przestępcy, jeńcy wojenni, niewolnicy" - mówią uczeni.
      Mury szkoły z Carnutum otaczały obszar o powierzchni 11 000 metrów kwadratowych, a same budynki zajmowały 2800 metrów. Obecność schodów wskazuje, że budynki miały piętro. Na terenie szkoły znajdowała się niewielka arenao powierzchni 19 metrów kwadratowych, otoczona drewnianymi ławkami. Gladiatorzy mieli do swej dyspozycji duże łaźnie, ogrzewaną salę treningową i własne kwatery. Poza murami radar zidentyfikował coś, co prawdopodobnie jest cmentarzem gladiatorów zabitych podczas treningu.
       
      http://www.youtube.com/watch?v=aJFH3TCVzTk
×
×
  • Create New...