Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Nowotwory - dzieło współczesnego człowieka

Recommended Posts

Profesor Rosalie David z Faculty of Life Sciences University of Manchester twierdzi, że nowotwory to "nowoczesne" choroby, wywołane działalnością człowieka. Do wysunięcia takiej teorii profesor David skłoniły badania nad literaturą od starożytnego Egiptu i Grecji oraz wyniki uzyskane przez profesora Michaela Zimmermana, który badał egipskie mumie.

Profesor Zimmerman zbadał setki mumii, ale nowotwór odkrył tylko u jednej z nich. Były to zwłoki przeciętnego człowieka, który żył pomiędzy III a V wiekiem naszej ery. W starożytności interwencje chirurgiczne praktycznie nie były stosowane, a zatem powinniśmy znaleźć guzy nowotworowe w każdym przypadku, w którym wystąpiły. Ich nieobecność należy rozumieć w taki sposób, że w starożytności nowotwory były niezwykle rzadkie, a to oznacza, że czynniki nowotworowe występują w nowoczesnych społeczeństwach industrialnych - mówi profesor Zimmerman.

Uczeni nie tylko badali mumie, ale studiowali także literaturę i badali szczątki ludzkie i zwierzęce cofając się miliony lat wstecz.

Ważnym elementem naszych studiów jest uzyskanie historycznej perspektywy takich chorób. Możemy wyciągać uprawnione wnioski, gdyż mamy pełny przegląd sytuacji. Mamy olbrzymią ilość danych z wielu tysiącleci - dodaje profesor David.

Fakt, że obecnie znane są tylko dwa przypadki nowotworów u mumii z całego świata i niezwykle rzadkie odniesienie do tego typu schorzeń w literaturze skonfrontowane z olbrzymim wzrostem przypadków notowanym od początku Rewolucji Przemysłowej pozwala stwierdzić, że przyczyną pojawienia się nowotworów nie jest proste wydłużenie się średniej długości życia, gdyż zauważyć można np. wielki wzrost zachorowań wśród dzieci.

W przebadanych szczątkach zwierzęcych, naczelnych oraz wczesnych ludzi bardzo rzadko można odkryć ślady nowotworów. A wśród tych znajdowanych np. u naczelnych nie znaleziono zbyt wielu rodzajów nowotworów, które trapią współczesnych dorosłych ludzi.

Faktem jest, że średnia długość życia rośnie. ale, jak zauważają badacze, w starożytnym Egipcie i Grecji ludzie żyli na tyle długo, że, gdyby to od długości życia zależało występowanie wielu współczesnych chorób, powinny się u nich pojawić miażdżyca, choroba Pageta, osteoporoza i nowotwory kości, które obecnie atakują przede wszystkim młode osoby.

Uczeni obalili też potencjalny argument, że ślady nowotworów mogły się po prostu nie zachować w mumiach. Profesor Zimmerman przeprowadził eksperymenty, które wykazały, że dzięki mumifikacji tkanka nowotworowa przechowuje się lepiej niż tkanka zdrowa.

Opisy operacji usuwania nowotworów znajdujemy dopiero w XVII wieku, a pierwsze naukowe diagnozy poszczególnych ich typów pochodzą z XVIII wieku. W roku 1775 opisano raka moszny u kominiarzy, w 1761 rozpoznano raka nosa u użytkowników tabaki, a w 1832 opisano ziarnicę złośliwą.

Naukowcy nie są pewni, co mogło spowodować nowotwór u wspomnianego Egipcjanina. Niewykluczone, że padł on ofiarą dymu z ognisk, którymi ogrzewano domy lub też służył w świątyni, gdzie również miał do czynienia z dymem. Przyczyna też może być zupełnie inna

Profesor David zauważa, że starożytni Egipcjanie mieli wysoko rozwiniętą medycynę, byli pod tym względem bardzo innowacyjni i pozostawili szczegółowe opisy. Gdyby nowotwory występowały wówczas równie często jak obecnie, z pewnością byśmy się o tym dowiedzieli.

Biorąc pod uwagę liczne i szczegółowe informacje ze starożytnego Egiptu oraz dane dotyczące wielu tysiącleci a uzyskane z innych źródeł, możemy jasno stwierdzić - nowotwory to wytwór człowieka i coś, z czym możemy i powinniśmy sobie poradzić - podsumowuje David.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- nowotwory to wytwór człowieka i coś, z czym możemy i powinniśmy sobie poradzić

jak na razie,jedyna recepta to dieta i styl życia starożytnego Egipcjanina (plus starożytne zanieczyszczenie powietrza)  :).

Swoją drogą dobrze,że On nie wiedział,że słońce stymuluje wywołanie czerniaka,a kremów z filtrami UV nie było.

Share this post


Link to post
Share on other sites

W starożytności interwencje chirurgiczne praktycznie nie były stosowane, a zatem powinniśmy znaleźć guzy nowotworowe w każdym przypadku, w którym wystąpiły.

czy na prawdę tak było? odnoszę wrażenie, że nawet na kw były artykuły o "pielęgnacji" twórców piramid w sensie uszczerbku na zdrowiu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Myślę, że opieranie się na literatrurze w tym zakresie poszukiwań jest bez sensu. Wiadomo, że możliwości diagnostyczne kiedys były zupełnie inne niz teraz.

 

A swoją droga co jakiś czas się słyszy o cudownych lekach na raka od kapsaicyny zaczynając, a jednak problem nadal występuje?

Share this post


Link to post
Share on other sites
możliwości diagnostyczne kiedys były zupełnie inne niz teraz.

Ale jeśli nie zauważasz, testuje się także znalezione w dzisiejszych czasach szczątki sprzed setek lub tysięcy lat.

A swoją droga co jakiś czas się słyszy o cudownych lekach na raka od kapsaicyny zaczynając, a jednak problem nadal występuje?

Po pierwsze, badania kliniczne trwają kilkanaście lat.

 

Po drugie, nikt poważny w dzisiejszych czasach nie będzie na tyle szalony, żeby mówić o "cudownym leku na raka". Dopiero zdobywamy wiedzę na ten temat, a już dziś wiadomo, że pojedynczy lek na raka czy na nowotwory najprawdopodobniej nigdy nie powstanie ze względu na złożoność tej grupy chorób.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Myślę, że opieranie się na literatrurze w tym zakresie poszukiwań jest bez sensu. Wiadomo, że możliwości diagnostyczne kiedys były zupełnie inne niz teraz.

 

Tutaj się nie zgodzę. Literatura opisuje wiele chorób. Wiele z nich nazywa, a współcześnie na podstawie opisanych objawów możemy zidentyfikować te choroby. Z tych badań wynika, że gdyby nowotwory były wówczas tak powszechne jak obecnie, mielibyśmy liczne opisy chorób, które po objawach bylibyśmy w stanie zidentyfikować. Tym bardziej, że część nowotworów jest widoczna gołym okiem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dawniej choroby wirusowe zabijały ludzi, słabe noworodki umierały, mniej odporni też. Potem nastąpiła rewolucja medyczna i wszystko co miało, brzydko mówiąc "odpaść" w naturalnej eliminacji, zaczęło "produkować" jeszcze gorsze kopie. No i mamy świat obecny. Zatrzymaliśmy ewolucję. Tylko ta umysłowa coś tam się pewnie ruszy. Koniec końców wyjdzie tak, że ten cały nasz wadliwy świat zniszczy jakaś błaha choroba, bo szczepionki są jak wały przeciwpowodziowe. W końcu puszczają...

Share this post


Link to post
Share on other sites

wszystko co miało, brzydko mówiąc "odpaść" w naturalnej eliminacji, zaczęło "produkować" jeszcze gorsze kopie.

Owszem, ewolucja przegrywa z humanitaryzmem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

zawsze trzeba płacić cenę za coś, widać za rozwój płacimy chorobami naszej cywilizacji.

podważanie tutaj badań jakoby jakiś profesor się pomylił uważam za humorystyczne. Jeśli nie odkryto u setek mumii i innych zwłok z historycznych okresów śladów raka tzn nie był on tak powszechny jak dzisiaj.

Wcale to nie powinno dziwić biorąc pod uwagę zanieczyszczenie i to że jest olbrzymia ilość sztucznych związków chemicznych szkodliwych dla ludzi, wciąż są produkowane i wymyślane nowe i niezbadany jest ich wpływ na ludzi (o nie moje zdanie tylko z filmu Planete Znikająca męskość(Disappearing male)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Komórki nowotworowe mają olbrzymią zdolność do zyskiwania odporności na chemioterapię. Na przykład wrażliwe na terapie blokujące hormony komórki raka prostaty mogą zmienić się w takie, które do wzrostu nie potrzebują hormonu. To jeden z powodów, dla których tak trudno jest leczyć nowotwory. Naukowcom udało się właśnie dotrzeć do źródła tej wysokiej plastyczności komórek nowotworowych.
      Taki wysoko plastyczny stan komórek to źródło heterogeniczności guzów, mówi główny autor badań Tuomas Tammela ze Sloan Kettering Institute (SKI). To rodzaj zatłoczonego skrzyżowania z wieloma drogami. Gdy komórka chce zmienić swoją identyfikację, przechodzi w ten właśnie stan.
      Jak czytamy w pracy Emergence of a High-Plasticity Cell State during Lung Cancer Evolution, ewolucja guza z pojedynczej komórki do złośliwej heterogenicznej tkanki wciąż jest słabo rozumiana. W niniejszej pracy opisujemy transkryptomy pojedynczych komórek nowotworu płuc genetycznie zmodyfikowanej myszy w siedmiu stadiach rozwoju choroby, od przednowotworowej hiperplazji po gruczolakoraka.
      Te wysoce plastyczny stan komórki to coś zupełnie nowego. Gdy go odkryliśmy, nie wiedzieliśmy, z czym mamy do czynienia. Tak bardzo różnił się on od wszystkiego, co widzieliśmy. Ani nie wygląda to jak normalne komórki płuc, z których powstaje nowotwór, ani nie wygląda to jak komórki nowotworowe. Ten obserwowany przez nas stan ma zmieszane cechy komórek macierzystych listków zarodkowych, komórek macierzystych tkanki chrzęstnej, a nawet komórek nerek, wyjaśnia doktor Jason Chan.
      Bliższe badania wykazały, że stan wysokiej plastyczności pojawia się przez cały czas ewolucji i wzrostu guza. Komórki macierzyste są niezwykle ważne podczas rozwoju zarodkowego i dla naprawy tkanek. Wielu specjalistów uważa, że nowotwory biorą się ze szczególnego rodzaju nowotworowych komórek macierzystych. Jednak Tammela i jego zespół nie sądzą, by wspomniane wysoko plastyczne komórki były komórkami macierzystymi. Nie są one bowiem obecne na samym początku wzrostu guza. Pojawiają się później. Gdy porównaliśmy wzorce ekspresji genów tych wysoce plastycznych komórek z normalnymi komórkami macierzystymi oraz znanymi nowotworowymi komórkami macierzystymi, to nic sie nie zgadzało. Wszystko wyglądało całkowicie inaczej, stwierdza Tammela.
      Zespół Tammeli, w skład którego wchodzili też naukowcy z Koch Institute for Integrative Cancer Research na MIT oraz Klarman Cell Observatory z Broad Institute, uważa, że to ten wysoce plastyczny stan komórkowy (HPCS) jest powiązany z niską przeżywalnością nowotworów u ludzi i wykazuje odporność na chemioterapię u myszy. Nasz model może wyjaśnić, dlaczego niektóre komórki nowotworowe są odporne na chemioterapię i nie posiadają możliwej do zidentyfikowania bazy genetycznej odpowiedzialnej za tę odporność, mówi Chan.
      Naukowcy nie wykluczają, że możliwe będzie zwalczanie nowotworów łącząc obecne leki do chemioterapii ze środkami biorącymi na cel wysoce plastyczne komórki.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Podczas wykopalisk w nekropolii Draa Abul Naga w Luksorze hiszpańsko-egipski zespół archeologów odkrył drewnianą antropoidalną trumnę i mumię z czasów XVII dynastii (ok.1600 r. p.n.e.). Naukowcy pracujący pod kierunkiem doktora Jose Galana prowadzili prace przed grobowcem TT 11..
      Drewniana trumna, jawora, mierzy 175x33 centymetry. Pokryto ją białą zaprawą, a wnętrze pomalowano na czerwono. Wewnątrz znaleziono źle zachowane zwłoki dziewczyny w wieku 15–16 lat, która spoczywała na prawym boku.
      W jednym z uszu mumii znajdowały się dwa kolczyki w kształcie spirali pokryte cienkim metalowym liściem. Zmarła nosiła też dwa pierścienie, jeden z kości, drugi z metalu, ozdobiony niebieskim szklanym koralikiem. Na piersi miała cztery naszyjniki połączone klipsem.
      Jeden z naszyjników ma 70 cm długości i składa się z naprzemiennie ułożonych jasno- i ciemnoniebieskich fajansowych paciorków. Drugi, o długości 62 cm, został wykonany z zielonego fajansu i szkła.
      Najpiękniejszy jest trzeci naszyjnik, długości 61 centymetrów, w skład którego wchodzą 74 części. Jest on złożony z ametystu, bursztynu, kwarcu, karneolu i niebieskiego szkła. Wśród nich sąd wa skarabeusze, z których jeden przedstawia Horusa, oraz pięć fajansowych amuletów. Ostatni z naszyjników to kilka połączonych ze sobą na końcach naszyjników fajansowych.
      Trumna dziewczyny została złożona w pobliżu kaplicy ofiarnej. Obok kaplicy odkryto też niewielką glinianą trumną przewiązaną sznurkiem.
      Po jej otwarciu okazało się,że w środku znajduje się zawinięta w len uszebti, czyli figurka w kształcie mumii, którą wkładano do grobu wraz z ciałem zmarłego. Na jednym z bandaży oraz na figurce widnieje napis "Ozyrys, Djehuty".
      W tej samej okolicy, jednak wewnątrz komory grobowej, znaleziono parę sandałów i parę związanych kul. Sandały świetnie się zachowały. Widać, że były barwione na czerwono i ozdobione motywami boga Bes, bogini Taweret, parą kotów, wizerunkiem koziorożca i rozety.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W prowincji Ad-Dakahlijja w delcie Nilu archeolodzy odkryli 83 groby. Mostafa Waziri – sekretarz generalny Najwyższej Rady ds. Starożytności – poinformował, że pochówki datowane są nawet na IV tysiąclecie przed Chrystusem.
      To pierwsze w tym regionie znalezisko, gdzie widzimy gliniane trumny reprezentujące predynastyczną kulturę Nagada i datowane na Nagada II i III. Rozwijała się ona mniej więcej od 3500 do 2700 roku przed naszą erą. W tym czasie osadnictwo było przenoszone z obszarów pustynnych w pobliże Nilu i doszło do ekspansji na północ. Rozwinął się handel z sąsiadami. W okresie Nagada II zanikają narzędzia i naczynia z kamienia, a pojawiają się narzędzia z brązu i gliniane naczynia. Najważniejsze stanowiska archeologiczne z tego okresu znajdują się m.in. w Buto, Elefantynie, Sakkarze czy Hirakonpolis.
      Obszar, na którym dokonano odkrycia, znajdował się w tym czasie pod wpływem kultury Maadi-Buto. Istnieją spory co do powiązań kultury Maadi-Buto z kulturą Nagada. Nie można wykluczyć, co sugeruje część specjalistów, że kultura ta zaadaptowała naczynia kultury Nagada bez adoptowania samej kultury. Naczynia lepszej jakości były używane podczas pochówków.
      Teraz w Ad-Dakahlijja odkryto owalne groby, typowe dla kultury Maadi-Buto, w których dorośli zostali złożeni w pozycji skurczonej z dłońmi umieszczonymi przed twarzą. W grobach Wykorzystano gliniane trumny oraz gliniane naczynia kultury Nagada.
      Wcześniej w Ad-Dakahlijja gliniane trumny znaleziono tylko raz. W Tal El Farkha trafiła na nie polska misja archeologiczna.
      Zdaniem ekspertów, odkrycie dowodzi intensywności osadnictwa w okresie Nagada III oraz jego sporego zagęszczenia. Dlatego też należy się spodziewać natrafienia na kolejne pochówki z glinianymi trumnami.
      Na miejscu znaleziono liczne naczynia o różnych kształtach oraz pojedyncze muszle ostryg.
      Niektóre ze znalezionych artefaktów pochodzą z Drugiego Okresu Przejściowego (1650–1550 p.n.e.). To m.in. paleniska i piecyki, fundamenty budynków z cegieł oraz pochówki. Obok odkryto naczynia, amulety i ozdoby wykonane z kamieni półszlachetnych, z których niektóre były ozdobione złotem.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Posiadanie więcej niż 10 partnerów seksualnych w ciągu życia wiąże się ze znacznym wzrostem ryzyka zachorowania na nowotwór, dowiadujemy się z British Medical Journal. Poinformowano tam o wynikach badań nad wpływem liczby partnerów seksualnych na zdrowie.
      Międzynarodowy zespół naukowy z Austrii, Wielkiej Brytanii, Kanady i Turcji przeanalizował dane z English Longitudinal Study of Ageing (ELSA). Zebrano tam informacje dotyczące reprezentatywnej próbki osób w wieku powyżej 50. roku życia mieszkających w Anglii. Badanych pytano m.in. o to, ilu partnerów seksualnych mieli w życiu. Na 7079 badanych na pytanie to odpowiedziały 5722 osoby, w tym 2537 mężczyzn i 3185 kobiet. Respodentów podzielono na cztery grupy w zależności od liczby partnerów seksualnych: 0-1, 2-4, 5-9 oraz 10+.
      Uczestnicy badania byli też pytani o zdrowie, zebrano informacje o ich wieku, rasie, stanie cywilny, dochodach gospodarstwa domowego, stylu życia (picie alkoholu, palenie papierosów, aktywność fizyczna), stanie zdrowia psychicznego i innych.
      Średnia wieku uczestników badania wynosiła 64 lata, a niemal 3/4 z nich było w związkach małżeńskich.
      Do posiadania 0-1 partnerów seksualnych przyznało się 28,5% mężczyzn oraz 41% kobiet, w grupie 2-4 partnerów znalazło się 29% panów i 35,5% pań, do grupy 5-9 partnerów trafiło 20% mężczyzn i 16% kobiet, a o posiadaniu co najmniej 10 partnerów seksualnych poinformowało 22% mężczyzn i 8% kobiet.
      U obu płci zauważono, że większa liczba partnerów seksualnych była powiązana z młodszym wiekiem, statusem singla oraz z najwyższym lub najniższym przedziałem dochodów gospodarstwa domowego. Ci, którzy mieli więcej partnerów seksualnych z większym też prawdopodobieństwem palili papierosy, poli alkohol i byli aktywni fizycznie.
      Po przeanalizowaniu wszystkich danych okazało się, że istnienie statystycznie istotny związek pomiędzy liczbą partnerów seksualnych a ryzykiem wystąpienia nowotworu.
      Kobiety, które miały w ciągu życia ponad 10 partnerów seksualnych miały też o 91% większe ryzko zachorowania na nowotwór, niż kobiety znajdujące się w grupie 0-1 partnerów. Z kolei w przypadku mężczyzn, tam, gdzie mieli oni 2-4 partnerów seksualnych ryzyko nowotworu było o 57% wyższe niż w grupie 0-1 partnerów, a dla mężczyzn z grupy 10+było o 69% wyższe.
      Ponadto w przypadku kobiet, ale już nie w przypadku mężczyzn, zaobserwowano, że tam, gdzie liczba partnerów seksualnych jest większa od 4 rośnie ryzyko wystąpienia chronicznej choroby.
      Autorzy zastrzegają, że prowadzili wyłącznie badania obserwacyjne, nie są więc w stanie określić przyczyny zaobserwowanego zjawiska. Jednak – jak zauważają – z innych badań wiemy, że wiele infekcji przenoszonych drogą płciową przyczynia się do rozwoju nowotworów i schorzeń wątroby, zatem być może tutaj należy upatrywać przyczyn.
      Ich zdaniem, podczas badań przesiewowych w kierunku nowotworów, przydatne byłyby informacje o liczbie partnerów seksualnych, gdyż pozwoliłyby one wyłonić osoby bardziej narażone.
      Osobną kwestią są zaobserwowane różnice pomiędzy płciami. Z jednej bowiem strony mężczyźni mają zwykle więcej partnerek seksualnych niż kobiety, ale z drugiej strony kobiety bardziej dbają o zdrowie, częściej chodzą do lekarza, stąd zatem może wynikać większy odsetek diagnoz, ale i w ich przypadku choroba może zostać zauważona na wcześniejszym etapie, gdy jest łatwiejsza w leczeniu.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Błękitne małpy z Santorini mogą być dowodem, że już w epoce brązu Grecy podróżowali do Indii. Tak uważa grupa antropologów, prymatologów i archeologów z Wielkiej Brytanii i USA.
      Freski z Akrotiri zostały odkryte w latach 60. i 70. ubiegłego wieku. Od tamtej pory uważano, że przedstawione na nich małpy to gatunki afrykańskie,z którymi mieszkańcy wysp Morza Egejskiego zapoznali się dzięki kontaktom handlowym z Egiptem. Jednak nowa analiza wykonana przez naukowców z University of Pennsylvania, University of South Wales, Central Washington University, Durham University, Stony Brook University oraz Zoological Society of London wskazuje, że twórcy malunków przedstawili na nich między innymi hulmany, naczelne z rodziny koczkodanowatych.
      Malunki z Akrotiri dobrze się zachowały dzięki popiołom z wulkanu, który zniszczył miasto w XVI lub XV wieku przed Chrystusem. Pismo, którym w tym czasie posługiwali się mieszkańcy wysp, nie zostało dotychczas odczytane, jednak znalezione malunki pokazują, jak bardzo zaawansowane były tamtejsze społeczeństwa, ich gospodarka i kultura.
      Większość przedstawień zwierząt z tamtej epoki jest na tyle ogólna, że nie jesteśmy w stanie określić poszczególnych gatunków. Sprawy nie ułatwia fakt, że nie dysonujemy żadnymi szczątkami małp, które ewentualnie mogłyby zostać przywiezione na wyspy.
      Specjaliści milcząco przyjęli, że małpy przedstawione w Akrotiri to gatunki z Egiptu, gdyż to najbliższe miejsce, gdzie zwierzęta te występowały. Dlatego też uważano, że na ścianach widzimy pawiany, werwety i koczkodany zielone.
      Marie Nicole Pareja z Uniwersity of Pennsylvania postanowiła podejść do badań w nietypowy sposób. Zgromadziła grupę prymatologów oraz poprosiła o pomoc znanego rysownika Stephena Davida Nasha, który na Wydziale Nauk Anatomicznych Stony Brook University specjalizuje się w ilustrowaniu naczelnych. Uczeni przeanalizowali sposób przedstawienia poszczególnych małp, ich postawę, pozycję, kolory futer, długości i proporcje kończyn czy pozycję ogonów.
      Wszyscy zgodzili się, że niektóre z małp to rzeczywiście pawiany, jednak uwagę naukowców przykuła jedna szczególna scena. Przedstawione na niej małpy mają szaro-niebieskie futro, którego kolor nie pasuje do żadnego gatunku małp. Dotychczas identyfikowano je jako werwety lub koczkodany zielone. To niewielkie gatunki o wadze 3–8 kilogramów i rzeczywiście są podobne do zwierząt przedstawionych na malunkach. Jednak równie podobne są też ważące 11-18 kilogramów hulmany.
      Hulmany jednak poruszają się inaczej niż werwety i koczkodany zielone. I właśnie sposób poruszania się był kluczem do identyfikacji. Wszystkie wymienione gatunki żyją głównie na ziemi, a nie na drzewach. Ale hulmany noszą ogony wygięte w górę w kształcie litery S lub C lub zaginające się w stronę głowy. Tymczasem ogony werwet są wyprostowane lub wygięte w dół. To właśnie pozycja ogona, powtórzona na rysunkach wielu małp, pozwoliła stwierdzić, że mamy do czynienia z hulmanami.
      Wiemy, że mieszkańcy wysp na Morzu Egejskim mieli dostęp do minerałów przywożonych spoza gór Zagros na zachodniej granicy współczesnego Iranu. Teraz malunki sugerują, że widzieli też żywe zwierzęta pochodzące z tamtych regionów. Prawdopodobnie autorzy rysunków podróżowali do Indii i tam mieli do czynienia z hulmanami.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...