Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Amerykanom kończą się adresy IP

Recommended Posts

Eksperci twierdzą, że już w przyszłym roku w USA może skończyć się pula adresów IP, które ma do dyspozycji ten kraj. Oferujący jedynie 4,3 miliarda unikatowych IP protokół IPv4 wciąż dominuje w internecie, a jego następca - IPv6 - nie może się rozprzestrzenić.

Adresów IP błyskawicznie ubywa z powodu rosnącej popularności urządzeń przenośnych. Dzięki nim coraz więcej gospodarstw domowych korzysta z sieci, a w pojedynczym gospodarstwie znajduje się coraz więcej urządzeń, które potrzebują własnych adresów.

Rozwiązaniem problemu kurczącej się przestrzeni adresowej jest zastosowanie protokołu IPv6. Korzysta on ze 128-bitowych adresów, dzięki czemu można ich stworzyć aż 2128. To olbrzymia liczba pozwalająca na przydzielenie każdemu mieszkańcowi Ziemi aż 295 adresów.

Przejście na system IPv6 jest niezwykle powolne, gdyż wymaga od firm dużych inwestycji. Ponadto nie ma gwarancji, że nowe technologie będą bezproblemowo współpracowały z obecnie wykorzystywanymi.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Systemy operacyjne od dłuższego czasu wspierają ipv6, sprzęt sieciowy też, więc pozostaje tylko wymusić akutalizację na tych co ciągle z sprzętu bez jego obsługi korzystają. Ew skorzystać z tego że pula adresów jest gigantyczna, i wydzielić "domenę" z ipv6 na rzecz obecnego ipv4 (jak adres docelowy będzie miał określony początek, to urządzenia końcowe będą wiedziały że trzeba go "obciąć" celem zachowania kompatybilności wstecznej).

 

ps przy okazji można by wprowadzić system weryfikacji nadawcy w poczcie elektronicznej (coby walkę z spamem znacznie ułatwić).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Znowu im tych IP braknie? Przecież co chwile im brakuje. A świat się nie zawala.

Problemem nie do końca jest brak IP bo one są tylko ze lezą odłogiem bo komuś tam kiedyś przyznali.

U mnie domu większość rzeczy korzysta z sieci lokalnej mam sobie dwa zakresy adresów IP jeden na kabel drugi na wifi ale to są adresy wewnętrzne. Wiec nie upatrywal bym tu problemu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ew skorzystać z tego że pula adresów jest gigantyczna, i wydzielić "domenę" z ipv6 na rzecz obecnego ipv4 (jak adres docelowy będzie miał określony początek, to urządzenia końcowe będą wiedziały że trzeba go "obciąć" celem zachowania kompatybilności wstecznej).

 

Kompatybilność nie jest problemem. Process tłumaczenia IPv6 <-> IPv4 nazywa się tunelowaniem :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tunelowanie nie tłumaczy protokołów.

 

Jeśli ktoś musi sobie zdalnie sterować wszystkim co ma w domu, to niech używa przekierowania portów. Z samym IPv6 problem jest taki, że na świedzie działa mnóstwo urządzeń ze sprzętową obsługą IPv4 - np. większość routerów wifi. Zrobienie dla nich obsługi v6 oznaczałoby niemało roboty, której efektem byłby np. 10-krotny spadek wydajności NAT-u.

Share this post


Link to post
Share on other sites

(...)działa mnóstwo urządzeń ze sprzętową obsługą IPv4 - np. większość routerów wifi. Zrobienie dla nich obsługi v6 oznaczałoby niemało roboty, której efektem byłby np. 10-krotny spadek wydajności NAT-u.

Po to przydziela się publiczne adresy, żeby nie NATować :^)

Share this post


Link to post
Share on other sites

A no właśnie, NAT stanie się zbędny. W sumie to może by w ip mac-a sieciówki wsadzić? bądź co bądź unikalny, a problemów z rozdziałem adresów nie będzie (bo same się rozdzielą wg zapotrzebowania).

Share this post


Link to post
Share on other sites

A no właśnie, NAT stanie się zbędny. W sumie to może by w ip mac-a sieciówki wsadzić? bądź co bądź unikalny, a problemów z rozdziałem adresów nie będzie (bo same się rozdzielą wg zapotrzebowania).

Ja jednak, pozostanę przy NAT, port knocking/forwarding. Jakoś tak bezpieczniej się będę czuł :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja jednak, pozostanę przy NAT, port knocking/forwarding. Jakoś tak bezpieczniej się będę czuł :)

A firewall to co? zły wilk zjadł?

Share this post


Link to post
Share on other sites

A firewall to co? zły wilk zjadł?

 

Ale jeden! A nie szesnaście bo lodówka dostała publiczne IP :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tylko po co publiczne IP lodówce czy fotelowi skoro i tak będą podpięte wszystkie do jedneog łącza. Robota wykonywana przez NAT i tak będzie do wykonania tylko u operatora bo będzie routował na powiedzmy 20 adresów.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale jeden! A nie szesnaście bo lodówka dostała publiczne IP :)

No to sprzętowy między sieć publiczną i domową (np w routerze). Abstrahując już od tego że lodówce i-net totalnie zbędny.

Share this post


Link to post
Share on other sites

No to sprzętowy między sieć publiczną i domową (np w routerze). Abstrahując już od tego że lodówce i-net totalnie zbędny.

Lodówce może i tak, laptopowi wbudowanemu w lodówkę już nie...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Abstrahując już od tego że lodówce i-net totalnie zbędny.

A jak  ma łączyć się ze światem,celem uzupełnienia zapasów.Mam za nią zakupy robić  ??? ?.

Share this post


Link to post
Share on other sites

A jak  ma łączyć się ze światem,celem uzupełnienia zapasów.Mam za nią zakupy robić  ??? ?.

Mało ironiczne, jako że w stanach mają serwisy "zamów, a przywieziemy ci pod dom", równie dobrze możesz na wyświetlaczu lodówki wskazać palcem, co ma zostać przywiezione :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oj,coś Ci umknęło z newsów światowych.Takie lodówki już są w bardzo zaawansowanej fazie koncepcyjnej.

(ok,mało ironiczne w polskich warunkach).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mało ironiczne, jako że w stanach mają serwisy "zamów, a przywieziemy ci pod dom", równie dobrze możesz na wyświetlaczu lodówki wskazać palcem, co ma zostać przywiezione :)

U nas też już chyba są sklepy spożywcze gdzie kurierzy przywożą za stosowną dopłatą

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oj,coś Ci umknęło z newsów światowych.Takie lodówki już są w bardzo zaawansowanej fazie koncepcyjnej.

Co nie zmienia faktu, że to człowiek będzie musiał powiedzieć co chce w tej lodówce mieć i nie wszystkie produkty posiadają kody kreskowe, ot taka kapusta :)

 

U nas też już chyba są sklepy spożywcze gdzie kurierzy przywożą za stosowną dopłatą

Kiedyś widziałem taką reklamę, ale nie wiedziałem jak się sprawdza w polskich warunkach :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

W polskich warunkach zakupy robi na przykład taxi działają 24/7 choć raczej ze względu na popyt specjalizują się w produktach obłożonych podatkiem akcyzowym :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wracając do "lodówki" (krzywdząca nazwa dla "domowego centrum logistycznego" - chłodziarka to część całości) ona sama ma za zadanie monitorować stan środków potrzebnych do funkcjonowania domu oraz jego mieszkańców, więc nigdy nic ważnego nie zabraknie (np papieru toaletowego, czyli taksówki wzywać nie będzie trzeba  :) ). 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wracając do "lodówki" (krzywdząca nazwa dla "domowego centrum logistycznego" - chłodziarka to część całości) ona sama ma za zadanie monitorować stan środków potrzebnych do funkcjonowania domu oraz jego mieszkańców, więc nigdy nic ważnego nie zabraknie (np papieru toaletowego, czyli taksówki wzywać nie będzie trzeba  :) ).

 

A skąd lodówka ma wiedzieć co jest ważne a czego nie kupować bo się zwyczajnie zmarnuje? wolę sam się tym zająć.

Share this post


Link to post
Share on other sites

A skąd lodówka ma wiedzieć co jest ważne a czego nie kupować bo się zwyczajnie zmarnuje? wolę sam się tym zająć.

To jest osobna dziedzina wiedzy. Zasadniczo mówisz lodówce: nie pozwól by stan piwa spadł poniżej 30. Stan 10 uważany jest za krytyczny. Lodówka sama zamawia. Może nawet analizować stany niestacjonarne wykrywając cykle i sezonowe szczyty zużycia przygotowując się odpowiednio do łykendowego obciążenia spożywczego. To bardzo ważne by utrzymywać optymalne zapasy.   

Share this post


Link to post
Share on other sites

To jest osobna dziedzina wiedzy. Zasadniczo mówisz lodówce: nie pozwól by stan piwa spadł poniżej 30. Stan 10 uważany jest za krytyczny. Lodówka sama zamawia. Może nawet analizować stany niestacjonarne wykrywając cykle i sezonowe szczyty zużycia przygotowując się odpowiednio do łykendowego obciążenia spożywczego. To bardzo ważne by utrzymywać optymalne zapasy. 

Raczej ty się zajmij mrożeniem, a ja tym co mrozić, a także kiedy i gdzie to coś kupić (bo dostępu do netu nie masz i póki ja tu rządzę mieć nie będziesz). Zwłaszcza że Wirusy lodówkowe" na tego typu niepotrzebnie skomputeryzowany sprzęt na pewno się pojawią.

Share this post


Link to post
Share on other sites

:)

Sig, prorocze słowa !!!

Własnymi oczyma, gdzieś kiedyś w polskiej prasie,czytałem satyryczny felieton o skutkach awarii takiego wynalazku.Rodzinka przyjechała z tygodniowych wakacji i zobaczyła ... ???  >:D  :-[

(szczegółów nie pamiętam,ale było śmieszne)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Raczej ty się zajmij mrożeniem, a ja tym co mrozić, a także kiedy i gdzie to coś kupić (bo dostępu do netu nie masz i póki ja tu rządzę mieć nie będziesz). Zwłaszcza że Wirusy lodówkowe" na tego typu niepotrzebnie skomputeryzowany sprzęt na pewno się pojawią.

 

Jesteś aspołeczny. Każdy będzie musiał mieć taką lodówkę. Bo po pierwsze umożliwi to znaczną redukcję CO2 przez optymalizowanie zapasów. Można zabronić oświetlenia żarowego można też nakazać oszczędność na bezsensownym chłodzeniu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Stany Zjednoczone są najlepszym miejscem pracy dla inżynierów oprogramowania. Firma Codingame przeprowadziła ankiety wśród społeczności składającej się z 2 milionów programistów oraz osób zajmujących się rekrutowaniem pracowników na potrzeby sektora IT i wykazała, że w USA inżynierowie oprogramowania zarabiają najlepiej na świecie.
      Średnia pensja inżyniera oprogramowania pracującego w Stanach Zjednoczonych wynosi 95 879 dolarów rocznie. Co więcej, ponad 40% takich osób zarabia ponad 100 000 USD rocznie,  a zarobki 5% przekraczają 200 000 dolarów rocznie.
      Bardzo dobrze można zarobić też w Szwajcarii. Tam średnia pensja inżyniera oprogramowania wynosi 90 426 USD. Następna jest Kanada z pensją 71 193 dolarów, a na czwartym miejscu uplasowała się Wielka Brytania, gdzie przeciętny inżynier oprogramowania może liczyć na roczne zarobki wynoszące 68 664 USD. Nasi bezpośredni sąsiedzi, Niemcy, uplasowali się na 6. miejscu z przeciętnymi zarobkami 61 390 dolarów, na dziewiątej pozycji znajdziemy Francję (47 617 USD/rok), a pierwszą dziesiątkę zamyka Hiszpania (39 459 dolarów).
      Autorzy ankiety nie brali pod uwagę ani kosztów życia w poszczególnych krajach, ani specjalizacji, w których można najwięcej zarobić. Trzeba też pamiętać, że samo porównanie zarobków nie mówi nam wszystkiego. Koszt życia w Szwajcarii jest na przykład znacznie wyższy niż w Wielkiej Brytanii, więc mimo sporej różnicy w zarobkach, poziom życia inżynierów w obu krajach może być bardzo podobny.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Gliniana tabliczka sprzed 3600 lat z fragmentem tekstu Eposu o Gilgameszu, która była przedmiotem kilkuletniej batalii sądowej pomiędzy amerykańskimi władzami, domem aukcyjnym Christie's i siecią sklepów z antykami Hobby Lobby, została zwrócona Irakowi. Ceremonia przekazania zabytku odbyła się w Smithsonian Institution w Waszyngtonie.
      Przedstawiciele UNESCO uważają, że tabliczka z zapisaną językiem akkadyjskim sekwencją snu ze słynnego poematu, została ukradziona z muzeum w 1991 roku podczas Wojny w Zatoce. W 2003 roku w Londynie kupił ją amerykański handlarz antykami. W 2007 roku sprzedano ją z fałszywym świadectwem, na którym czytamy, że pochodzi ona „ze skrzyni z różnymi artefaktami z brązu” zakupionymi w 1981 roku. Tabliczka wielokrotnie zmieniała właściciela, trafiła z powrotem do Londynu. I to właśnie tam na aukcji w 2014 roku kupili ją przedstawiciele Hobby Lobby. Właściciel tej sieci, Steve Green wydał na zabytek niemal 2 miliony dolarów. W 2018 roku trafiła ona do założonego przez niego Muzeum Biblii, a rok później została zajęta przez amerykańskie władze i prokuratura wydała nakaz jej konfiskaty. Przedstawiciele Hobby Lobby nie sprzeciwili się nakazowi, gdy dowiedzieli się, że zabytek został dwukrotnie nielegalnie wwieziony na teren USA. Nielegalnie, gdyż z fałszywym świadectwem pochodzenia.
      Hobby Lobby wytoczyło jednak proces domowi aukcyjnemu Christie's twierdząc, że doszło do złamania warunków umowy, gdyż świadomie wystawiono na aukcję zrabowane dzieło sztuki. Sąd jednak nie znalazł dowodów na to, by przedstawiciel Christie's, kupując tabliczkę w 2007 roku wiedział, że istnieją podejrzenia co do jej pochodzenia.
      Hobby Lobby ma w ostatnich latach wyraźnego pecha odnośnie swoich zakupów. Przed rokiem okazało się, że wszystkie 16 rzekomych fragmentów zwojów znad Morza Martwego, będących w posiadaniu Muzeum Biblii, to fałszywki. Tutaj firma padła ofiarą oszustów. Natomiast w 2017 roku, gdy władze USA skonfiskowały firmie tysiące glinianych tabliczek i pieczęci, które na zamówienie Hobby Lobby trafiły do USA, okazało się, że przedsiębiorstwo wykazało się co najmniej niefrasobliwością, gdyż podczas transakcji działy się rzeczy, które od razu powinny wzbudzić podejrzenia. Ale nie wzbudziły. Efekt? Firma zapłaciła 1,6 miliona dolarów za ponad 5500 tabliczek, pieczęci i innych zabytków, zostały one skonfiskowane przez władze, na Hobby Lobby nałożono w ramach ugody grzywnę w wysokości 3 milionów USD i poddaną ją szczególnemu nadzorowi.
      Z kolei przed 3 miesiącami firma pozwała do sądu byłego profesora Uniwersytetu Oksfordzkiego twierdząc, że sprzedał on jej za 7 milionów dolarów egipskie papirusy, które wcześniej ukradł z uniwersyteckiego archiwum.
      Tabliczka fragmentem eposu o Gilgameszu to najważniejszy z ponad 17 000 zabytków, które władze USA przejęły w ostatnich latach na swoim terenie i zwróciły Irakowi.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Amerykański Departament Sprawiedliwości wydał nakaz konfiskaty starożytnej glinianej Tabliczki ze snem Gilgamesza. Przyczyną konfiskaty jest jej nielegalne wwiezienia na teren USA i sprzedaż firmie Hobby Lobby ze sfałszowanymi informacjami o pochodzeniu. Licząca około 3500 lat gliniana tabliczka z zapisaną językiem akkadyjskim sekwencją snu ze słynnego poematu. Tabliczka była wystawiana w Muzeum Biblii. To nie pierwszy problem prawny dotyczący zabytków, w który zamieszana jest firm Hobby Lobby.
      Konfiskata tabliczki to część działań, których celem jest zwrócenie do Iraku jak największej liczby zabytków ukradzionych w tym kraju od czasu amerykańskiej inwazji. Wiadomo na przykład, że w kwietniu 2003 w ciągu zaledwie 36 godzin z Muzeum Narodowego Iraku w Bagdadzie ukradziono co najmniej 15 000 przedmiotów. W najbliższym czasie samolotem premiera Iraku ma wrócić 17 000 przedmiotów, które z czasem w różny sposób trafiły do USA.
      Departament Sprawiedliwości poinformował w oświadczeniu, że wspomniana tabliczka została w 2003 roku kupiona przez amerykańskiego handlarza antykami w Londynie. Ten kupił ją od sprzedawcy monet. Tabliczka trafiła następnie do USA. Tabliczka była tak zanieczyszczona, że początkowo nie było wiadomo, co się na niej znajduje. Po oczyszczeniu eksperci zdali sobie sprawę, że mają do czynienia z fragmentem poematu o Gilgameszu. W 2007 roku tabliczka została sprzedana z fałszywym świadectwem pochodzenia, na którym czytamy, iż pochodzi ona ze „skrzyni z różnymi artefaktami z brązu” zakupionymi na aukcji w 1981 roku. Tabliczka jeszcze wielokrotnie zmieniała właściciela i powróciła do Londynu. Tam, w 2014 roku została zakupiona na aukcji przez przedstawicieli Hobby Lobby. Amerykańskie organy ścigania zajęły tabliczkę w 2019 roku, gdy była wystawiana w Muzeum Biblii. Teraz prokurator Jacquelin M. Kasulis ze Wschodniego Okręgu dla Nowego Jorku wydała oficjalny nakaz jej konfiskaty. W oświadczeniu DoJ czytamy, że Hobby Lobby zgodziła się na konfiskatę tabliczki, biorąc pod uwagę fakt, że została ona nielegalnie wwieziona na teren USA w roku 2003 i 2014.
      Warto w tym miejscu przypomnieć, że przed 4 laty władze skonfiskowały tysiące glinianych tabliczek i pieczęci, które zostały przywiezione do USA na zamówienie Hobby Lobby. Natomiast w ubiegłym roku okazało się, że wszystkie 16 zwojów pokazywanych w Muzeum Biblii jako fragmenty zwojów znad Morza Martwego, to współczesne fałszywki, za które firma słono zapłaciła.
      Prezes firmy Hobby Lobby, Steve Green, który jest inicjatorem Muzeum Biblii tłumaczył wówczas, że niewiele wiedział o zabytkach i zaufał nieodpowiednim ludziom. Jednak część ekspertów bardzo krytycznie podchodzi do działań Hobby Lobby. Papirolog Roberta Mazza z Manchester University mówiła w ubiegłym roku podczas konferencji Towarzystwa Literatury Biblijnej, że rodzina Greenów inwestuje miliony dolarów w legalny i nielegalny rynek zabytków, nie mają pojęcia o historii, zabytkach, wartości kulturowej i problemów z przechowywaniem takich obiektów. Pani Mazza nazwała takie działanie przestępstwem przeciwko kulturze i wiedzy.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W latach 30. XX wieku Stany Zjednoczone doświadczyły Dust Bowl. Był to kilkuletni okres katastrofalnych susz na Wielkich Równinach i związanych z tym burz piaskowych. W wyniku Dust Bowl zginęło około 7000 osób, ponad 2 miliony ludzi zostało bezdomnymi, a około 3,5 miliona porzuciło dotychczasowe domy i przeniosło się w inne regiony USA.
      Produkcja pszenicy w latach 30. spadła o 36%, a kukurydzy o 48%. Do roku 1936 straty gospodarcze sięgnęły kwoty 25 milionów USD dziennie, czyli 460 milionów współczesnych dolarów.
      Dust Bowl był spowodowany nieprawidłową gospodarką ziemią na Wielkich Równinach. Wcześniejsze dekady to okres pojawiania się coraz większej ilości sprzętu mechanicznego w rolnictwie. To ułatwiło zajmowanie kolejnych obszarów pod uprawy. Pługi coraz głębiej wzruszały wierzchnią warstwę gleby, a naturalne dla tego obszaru trawy, których głębokie systemy korzeniowe zatrzymywały wilgoć w glebie, zostały zastąpione roślinami uprawnymi o płytkich korzeniach. Gdy w latach 30. nadeszła susza, gleba, której nie wiązały już korzenie traw, łatwo zamieniała się w pył, który z łatwością przemieszczał się z wiatrem. Nastała epoka wielkich burz pyłowych. Chmury pyłu zasypywały wszystko na swojej drodze, niszcząc uprawy. Dopiero gdy skończył się okres susz i zaczęło więcej padać, zakończył się też Dust Bowl.
      Naukowcy z Columbia University i NASA postanowili zbadać, jak na ponowny Dust Bowl zareagowałby obecnie rynek żywności. Trzeba bowiem pamiętać, że USA są wielkim producentem i eksporterem żywności. Chcieliśmy sprawdzić, jak wieloletni spadek produkcji u dużego eksportera wpłynąłby na międzynarodowy handel i dostępność pożywienia, mówi doktor Alison Heslin, główna autorka badań.
      We współczesnym zglobalizowanym systemie handlowym problemy pojawiające się w jednym miejscu nie są ograniczane granicami państwowymi. Załamanie produkcji może wpływać na partnerów handlowych, których bezpieczeństwo żywności zależy od importu, dodaje uczona.
      Naukowcy stworzyli dwie alternatywne symulacje światowego handlu pszenicą. Następnie wprowadzili do nich czteroletni okres Dust Bowl ograniczony wyłącznie do USA.
      W pierwszym z modeli kraje najpierw użyły swoich rezerw, a następnie skompensowały niedobory zwiększając import i zmniejszając eksport. W ten sposób doszło do rozniesienia się fali niedoborów. W drugim ze scenariuszów przyjęto, że USA początkowo zmniejszają tylko eksport, na czym cierpią wszyscy partnerzy, a następnie wszystkie kraje kompensują niedobory zwiększając import.
      Analizy wykazały, że obecny wpływ Dust Bowl byłby podobny jak podczas oryginalnego Dust Bowl.
      Okazało się, że w ciągu czterech pierwszych lat Dust Bowl USA wyczerpałyby 94% swoich rezerw żywnościowych. Również wszystkie bez wyjątku kraje, które kupują pszenicę w USA, wyczerpałyby swoje rezerwy, mimo tego, że same nie doświadczyłyby spadku plonów. Oczywiście zapasy te byłyby też uzupełniane, ale i tak wielkość posiadanych rezerw znacząco by się skurczyła w porównaniu ze stanem wyjściowym.
      Skupiliśmy się na całym zestawie możliwych wydarzeń, szczególnie na zmianach w handlu, użyciu rezerw strategicznych oraz spadkach w konsumpcji, wyjaśnia profesor Jessica Gephard, współautorka badań. Zauważyliśmy, że doszłoby do zmiany umów handlowych, kraje kupujące zboże w USA zaczęłyby kupować je gdzie indziej, a na całym świecie doszłoby do spadku strategicznych rezerw pszenicy. W wielu wypadkach rezerwy te zostałyby całkowicie wyczerpane. To wskazuje, że takie wydarzenie spowodowałoby nie tylko wzrost cen w USA, ale też daleko poza granicami Stanów Zjednoczonych, dodaje Gephart.
      Z symulacji wynika, że trwający 4 lata Dust Bowl spowodowałby, że światowe rezerwy pszenicy spadłyby o 31%. Pod koniec 4-letniego okresu na świecie byłoby od 36 do 52 krajów, których rezerwy skurczyłyby się o ponad 75% w porównaniu do okresu sprzed Dust Bowl. Z kolei 10 krajów o największych rezerwach (Chiny, USA, Indie, Iran, Kanada, Rosja, Maroko, Australia, Egipt i Algieria) doświadczyłyby spadku rezerw o 15-22%.
      Jako, że świat posiada duże zapasy zboża, początkowo Dust Bowl nie wpłynąłby na poziom konsumpcji. Nawet kraje, które nie posiadają rezerw zboża byłyby w stanie początkowo zapewnić niezmienny poziom dostaw na rynek.
      Nasze wyniki pokazują, że ryzyka związane ze zmianami klimatycznymi nie dotyczą wyłącznie samego klimatu i lokalnie występujących ekstremalnych warunków pogodowych. To również ich wpływ na światowy handel. W kontekście bezpieczeństwa żywności wykazaliśmy, że posiadane rezerwy mogą, na pewien czas, stanowić bezpieczny bufor, jednak w miarę ich wyczerpywania mogą pojawić się niedobory żywności, mówi Heslin.
      Obecnie USA są trzecim największym na świecie eksporterem pszenicy. Zapewniają 13,6% dostaw na światowe rynki. Większymi eksporterami są jedynie Rosja (21,1%) i Kanada (14,2%).

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Rząd USA przygotowuje się na pandemię trwającą co najmniej 1,5 roku. Takie są założenia wdrażanego od niedawna planu przygotowań. Dziennikarze The New York Timesa zdobyli oficjalny raport [PDF], na potrzeby którego założono, że pandemia potrwa 18 miesięcy lub dłużej i może składać się z wielu fal zachorowań. Może to doprowadzić do pojawienia się niedoborów, które negatywnie odbiją się na amerykańskim systemie opieki zdrowotnej.
      Stustronicowy plan datowany jest na ostatni piątek. W tym samym dniu prezydent Trump ogłosił w Stanach Zjednoczonych stan wyjątkowy. W dokumencie stwierdzono, że prezydent mógłby uruchomić Defense Production Act (DPA) z 1950 roku, z epoki wojny koreańskiej. Ustawa daje prezydentowi prawo do nakazania przemysłowi zwiększenia produkcji krytycznych towarów, takich jak respiratory czy środki ochronne dla pracowników służby zdrowia.
      W dokumencie czytamy może dojść do niedoborów, które będą miały wpływ na system opieki zdrowotnej, służby ratunkowe i inne elementy krytycznej infrastruktury. Dotyczy to też niedoborów sprzętu diagnostycznego, leków, środków ochrony osobistej w niektórych regionach kraju. Autorzy dokumentu stwierdzają, że rządy stanowe i lokalne oraz krytyczna infrastruktura i kanały komunikacyjne mogą zostać przeciążone i mniej wiarygodne".
      Plan nie został utajniony, ale jest na nim adnotacja „Do użytku wewnętrznego. Nie do upubliczniania”. Na 100 stronach opisano działania, jakie powinny podjąć lub już podjęły, różne agendy rządowe.
      Wydaje się, że Waszyngton – krytykowany dotychczas za niedostateczne działania – wziął się do pracy. Członkowie Kongresu od pewnego już czasu wzywali prezydenta, by skorzystał z uprawnień, jakie nadaje mu Defense Production Act. Wdrożenie uprawnień nadanych prezydentowi przez DPA pozwoli rządowi federalnemu na rozpoczęcie działań i podjęcie agresywnych kroków, niezbędnych w obecnej sytuacji, stwierdził w liście do prezydenta demokratyczny senator Bob Menendez. Inni senatorowie zwracał uwagę, że uruchomienie DPA pozwoli Pentagonowi na dostarczenie służbie zdrowia 5 milionów pełnych masek ochronnych i 2000 wyspecjalizowanych respiratorów.
      Jeszcze w czwartek prezydent Trump wzbraniał się przed skorzystaniem z DPA. Dotychczas tego nie zrobiliśmy, ale jesteśmy gotowi. Jeśli będziemy chcieli, zrobimy to bardzo szybko. Od dwóch tygodni zastanawiamy się nad takim ruchem. Mam nadzieję, że nie będziemy potrzebowali takich działań. To poważna sprawa. Dzisiaj Trump ogłosił, że uruchamia przepisy Defense Production Act.
      Ustawa ta, uchwalona w 1950 roku w czasie wojny w Korei, bazuje na doświadczeniach z II wojny światowej. Początkowo dawała ona prezydentowi uprawnienia do nakazania przemysłowi produkcji towarów niezbędnych do obrony kraju. Z czasem rozszerzano te uprawnienia również na inne nadzwyczajne sytuacje.
      Na jej podstawie prezydent ma prawo decydować o uruchomieniu bezpośrednich kredytów lub gwarancji kredytowych oraz podejmowania innych działań mających na celu zachęcenie przemysłu do współpracy. Ma też prawo do zdecydowania o rozpoczęciu dystrybucji sprzętu medycznego i wyposażenia zgromadzonych w Strategicznej Rezerwie Narodowej, kierowaniu federalnych pieniędzy do poszczególnych stanów oraz decydowaniu, gdzie mają trafić krytyczne zasoby tak, by wysyłano je w najbardziej potrzebujące regiony.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...