Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
  • ×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

      Only 75 emoji are allowed.

    ×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

    ×   Your previous content has been restored.   Clear editor

    ×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      AN12855, eksperymentalny antybiotyk na gruźlicę, jest skuteczniejszy niż izoniazyd, powszechnie używany lek przeciwgruźliczy, zaliczany do tzw. leków pierwszego rzutu. Badania na myszach wykazały, że ma słabszą tendencję do wywoływania lekooporności i dłużej pozostaje w tkankach, w których rezydują prątki gruźlicy, dzięki czemu efektywniej je uśmierca.
      Jak wyjaśnia prof. Gregory T. Robertson z Uniwersytetu Stanowego Kolorado, celem programów rozwoju leku na gruźlicę jest uzyskanie uniwersalnych schematów leczenia, które skrócą i uproszczą terapię, trwającą obecnie co najmniej 6 miesięcy, a w niektórych przypadkach nawet ponad rok.
      Izoniazyd jest prolekiem i musi być aktywowany przez katalazę bakteryjną KatG. Wiąże się z tym pewien problem - u niektórych Mycobacterium tuberculosis KatG jest niefunkcjonalna. Nie sprawia to, że prątki są mniej patogenne, uniemożliwia jednak działanie antybiotyku i stwarza warunki do rozwoju lekooporności. Izoniazyd wywiera bowiem napór selekcyjny, przez co na "polu bitwy" pozostają i namnażają się prątki z niefunkcjonalną katalazą.
      U ludzi bakterie są zamykane w przypominających cysty ziarniniakach. Są one pozbawione unaczynienia, co sprawia, że często lek do nich nie dociera. W większości mysich modeli gruźlicy do oceny skuteczności nowych leków nie udaje się odtworzyć tych zmian patologicznych. Nie można więc powiedzieć, jak lek zachowa się przy zaawansowanej chorobie płuc, jaką zwykle jest gruźlica człowieka.
      Porównując izoniazyd i AN12855, zespół Robertsona wykorzystał myszy, u których występowały ziarniniaki (model C3HeB/FeJ). Odkryliśmy, że leki bardzo się różniły pod względem zdolności do zabijania patogenów w silnie zmienionych chorobowo tkankach. AN12855 okazał się skuteczniejszy, bez tendencji do wywoływania dostrzegalnej lekooporności.
      To, że AN12855 wypadł lepiej, nie powinno dziwić, gdyż lek ten lepiej sobie radził z wnikaniem i pozostawaniem w ziarniniakach. Czy przekłada się to na poprawę terapii gruźlicy człowieka, ustalimy w ramach przyszłych badań.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Białoruscy lekarze informują o nowym leku przeciwgruźliczym, który całkowicie zmienia obraz walki z tą chorobą. Prowadzone od miesięcy testy na Białorusi, kraju o jednym z najwyższych na świecie odsetków wielolekoopornej gruźlicy, wykazały, że połączenie bedaquiliny z innymi antybiotykami prowadzi do całkowitego wyzdrowienia ponad 90% chorych. Według danych Światowej Organizacji Zdrowia dotychczasowe metody leczenia pozwalają na wyleczenie 55% pacjentów z wielolekooporną gruźlicą.
      Białorusiny podawali nowy lek 181 pacjentów, z których 168 całkowicie wyzdrowiało. Tak wysoki, wynoszący 93%, odsetek wyzdrowień został w dużej mierze osiągnięty też podczas testów bedaquiliny w innych krajach Europy Wschodniej, Afryki i Azji Południowo-Wschodniej.
      Wyniki tych badań potwierdzają, że nowe leki, takie jak bedaquilina mogą leczyć i całkowicie zmienić reguły gry w ratowaniu pacjentów cierpiących na wielolekooporną ekstremalnie trudną do wyleczenia gruźlicę, mówi Paula Fujiwara, dyrektor naukowa The International Union Against Tuberculosis and Lung Disease.
      Generalnie rzecz ujmując, nasze obecnie badania potwierdziły skuteczność bedaquiliny i pokazały, że jest to bezpieczny lek, mówi główna autorka badań, Alena Skrahina z Państwowego Centrum Badań Pulmonologicznych i Gruźliczych w Mińsku.
      Gruźlica to najbardziej śmiercionośna na świecie choroba zakaźna. Każdego roku umiera na nią 1,7 miliona osób. Zabija ona trzykrotnie więcej ludzi niż malaria i jest odpowiedzialna za najwięcej przypadków śmierci wśród osób cierpiących na HIV/AIDS.
      Mimo tego, że jest tak rozpowszechnioną i zabójczą chorobą, badania nad nią są mocno niedofinansowane. Przeznacza się na nie 10-krotnie mniej pieniędzy, niż na badania nad HIV/AIDS.
      Wielolekooporna gruźlica jest oporna na dwa najpopularniejsze leki. Zdaniem ekspertów, rozprzestrzenia się ona z powodu złego leczenia gruźlicy. Największym paradoksem jest tutaj fakt, że gruźlice można w pełni wyleczyć. Jest to jednak skomplikowane. Leczenie trwa sześć miesięcy i wymaga wielokrotnego podawania leków w ciągu dnia. W wielu miejscach na świecie leki są źle przechowywane lub też kończą się zanim kuracja dobiegnie końca. Prowadzi to do pojawiania się lekoopornej gruźlicy. WHO informuje, że wielolekooporna gruźlica występuje w co najmniej 117 krajach świata.
      Bedaquilina, w przeciwieństwie do wielu innych antybiotyków, nie atakuje bakterii bezpośrednio. Bierze ona na cel enzymy, które pomagają w rozprzestrzenianiu się choroby. Występują przy tym skutki uboczne jednak, jak wykazały najnowsze testy, są one mniej poważne, niż początkowo sądzono.
      Gruźlica, w przeciwieństwie do tak głośnej choroby jak AIDS, jest postrzegana jako choroba z przeszłości. Stąd też poważne jej niedofinansowanie. Na szczęście ostatnio państwa członkowskie ONZ zdecydowały się na podjęcie z nią walki. Postanowiono, że w celu zakończenia epidemii gruźlicy zostanie wydatkowane 13 miliardów dolarów rocznie i dodatkowo przeznaczono 2 miliardy USD na badania nad gruźlicą. Dotychczasowy budżet badawczy wynosił 700 milionów USD.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Polsko-amerykański zespół naukowy zdobył potencjalne dowody na infekcję gruźlicą u liczącego sobie 245 milionów lat gada morskiego. Ślady choroby odkryto na skamieniałości z Muzeum Geologicznego Uniwersytetu Wrocławskiego. Eksponat MG UWr. 4438s to jedyny znany przedstawiciel gatunku Proneusticosaurus silesiacus. Skamieniałość odkryto na przełomie XIX i XX wieku w Gogolinie. Zwierzę było prawdopodobnie blisko spokrewnione z notozaurami.
      Pierwszy opis proneustikozaura powstał w 1902 roku. Wówczas badacze mieli do dyspozycji około 80% szkieletu zwierzęcia, które mierzyło ponad metr długości. Niestety w czasie II wojny światowej szkielet został uszkodzony. Do dzisiaj zachował się tylny fragment z kośćmi lewej łapy, żebrami, żebrami brzusznymi kawałkiem miednicy, kręgami i prawą kością udową.
      Przez dziesięciolecia żaden z licznych badaczy, którzy oglądali szkielet, nie zwrócił uwagi na nietypowe guzkowate narośla pokrywające niektóre z żeber. Zauważył je dopiero paleontolog Dawid Surmik. O odkryciu poinformował on jednego z najwybitniejszych specjalistów od prehistorycznych patologii szkieletowych Bruce'a Rothschilda z Muzeum Carnegie oraz Tomasza Szczygielskiego z Instytutu Paleobiologii PAN.
      Po szczegółowych badaniach Rothschild stwierdził, że narośla to reakcja okostnej na przewlekłą infekcję, a podobne zmiany spotyka się u ludzi chorujących na gruźlicę. Choroba ta jest szeroko rozpowszechniona u zwierząt. Wśród zwierząt ziemno-wodnych najczęściej dotyka ona płetwonogich, jak foki. Tymczasem płetwonogie to najlepszy ekologiczny odpowiednik wymarłych notozaurów, z którymi był spokrewniony proneustikozaur.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Wśród szczepów bakterii wywołujących trąd w średniowiecznej Europie istniało znacznie większe zróżnicowanie niż dotychczas sądzono. Najnowsze badania, podczas których zsekwencjonowano 10 genomów Mycobacterium leprae znacząco komplikuje dotychczasowe przypuszczenia na temat pochodzenia i rozprzestrzeniania się tej choroby. W trakcie badań posłużono się m.in. najstarszym zsekwencjonowanym szczepem M. leprae z terenu Wielkiej Brytanii. Pochodził on z około 400 roku naszej ery.
      Trąd to jedna z najstarszych i najbardziej znanych chorób trapiących ludzkość. W Europie występował bez przerwy aż po XVI wiek i wciąż jest endemiczny w wielu krajach, gdzie notuje się ponad 200 000 zachorowań rocznie.
      Główną przyczyną trądu jest zarażenie Mycobacterium leprae. Dotychczas było wiadomo, że istnieje wiele szczepów tej bakterii i że tylko dwa z nich dotarły do średniowiecznej Europy.
      Podczas najnowszych badań międzynarodowy zespół naukowy badał około 90 szkieletów, na których widać zniekształcenia charakterystyczne dla trądu. Szkielety pochodziły z całej Europy z lat 400-1400. Gdy przeprowadzono badania genetyczne znalezionego w szkieletach materiału okazało się, że można było w pełni zrekonstruować 10 różnych genomów M. leprae. To wszystkie znane szczepy tej bakterii, w tym i takie, które dotychczas znajdowano jedynie w Azji, Afryce czy obu Amerykach. Co więcej, wiele z tych szczepów pochodziło ze zwłok z tego samego cmentarza, a to pokazuje, że prątki trądu były w średniowieczu rozpowszechnione i zróżnicowane znacznie bardziej, niż się wydawało.
      Zróżnicowanie genetyczne prątków trądu było większe niż spodziewane. Dodatkowo okazało się, że w średniowiecznej Europie występowały wszystkie znane szczepy. To sugeruje, że albo w Azji i Europie trąd był szeroko rozpowszechniony już w starożytności, albo że pochodzi on z zachodniej Eurazji, mówi Johannes Krause, główny autor badań i dyrektor Instytutu Historii Człowieka im. Maxa Plancka.
      Jeden ze zsekwencjonowanych genomów pochodzi z Great Chesterford i jest datowany na lata 415-454. To najstarszy najstarszy zsekwencjonowany genom trądu i pochodzi od jednej z najstarszych ofiar tej choroby z Wysp Brytyjskich. Co interesujące, jest to ten sam szczep, który występuje obecnie u wiewiórek pospolitych, co tylko wspiera teorię mówiącą, że to polowania na wiewiórki i handel ich futrami przyczyniły się do rozpowszechnienia trądu w średniowiecznej Europie.
      Dynamika epidemii M. leprae wśród ludzi nie jest dokładnie poznana. Scharakteryzowanie i połączenie geograficzne różnych szczepów to kluczowe elementy potrzebne do zrozumienia źródeł trądu. Dysponujemy co prawda pewnymi dokumentami pisanymi wskazującymi na istnienie trądu przed naszą erą, jednak żadne z tych doniesień nie zostało potwierdzone na poziomie molekularnym, stwierdziła Verena Schuenemann z Uniwersytetu w Zurichu.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Od czasu, gdy odkryto, że w ciągu ostatnich 300 milionów lat chromosom Y stracił setki genów, popularna jest teoria, iż w przyszłości chromosom ten całkowicie utraci swoje geny, co doprowadzi do zniknięcia mężczyzn. Naukowcy z Whitehead Institute zadali ostateczny cios tej teorii.
      Od 10 lat jednym z głównych tematów dotyczących chromosomu Y było jego spodziewane zaniknięcie. Niezależnie od tego, na ile teoria ma naukowe podstawy, stała się ona bardzo popularna. Nie można wygłosić odczytu na temat chromosomu Y, by ktoś nie zapytał o jego wyginięcie - mówi dyrektor Whitehead Institute David Page.
      Wraz ze swoim zespołem postanowił on w końcu zweryfikować twierdzenia o spodziewanej zagładzie płci męskiej.
      Zanim chromosomy X i Y stały się chromosomami płciowymi, były zwykłymi identycznymi autosomami podobnymi do reszty z 22 par, które posiada człowiek. Autosomy, broniąc się przed mutacjami i dążąc do utrzymania różnorodności genetycznej, wymieniają między sobą geny. Około 300 milionów lat temu jeden z segmentów X przestał wymieniać geny z Y, co doprowadziło do szybkiej degeneracji Y. Później cztery kolejne segmenty X zaprzestały dostarczania genów do Y. Wskutek tego obecnie Y posiada zaledwie 19 z ponad 600 genów, które wcześniej dzielił ze swoim partnerem.
      Laboratorium Page’a zsekwencjonowało chromosom Y rezusa i porównało go z chromosomem Y człowieka i szympansa. Wykazali w ten sposób, że od czasu, gdy linie ewolucyjne rezusów i ludzi oddzieliły się od siebie przed 25 milionami lat chromosom obu gatunków jest niezwykle stabilny. Chromosom rezusa nie utracił w tym czasie żadnego genu przodka, a z ludzkiego chromosomu zniknął 1 gen.
      Na początku Y tracił geny w niewiarygodnie szybkim tempie. Jednak sytuacja się ustabilizowała i od tamtej pory chromosom ma się dobrze - mówi Page. Nasze badania rozbijają teorię o znikającym chromosomie Y. Jestem gotów na konfrontację z każdym, kto temu zaprzecza - dodał uczony.
×
×
  • Create New...