Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
  • ×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

      Only 75 emoji are allowed.

    ×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

    ×   Your previous content has been restored.   Clear editor

    ×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Długa ekspozycja na niebieskie światło, takie jak emitowane przez ekrany smartfonów i komputerów, może negatywnie wpływać na długość życia. Naukowcy z Oregon State University zauważyli, że niebieskie długości fali emitowane przez LED niszczą komórki w mózgu i siatkówce muszki owocówki.
      W artykule, opublikowanym na łamach Nature Aging and Mechanisms of Disease, czytamy, że muszki, które codziennie przez 12 godzin przebywały w niebieskim świetle i 12 godzin w ciemności, żyły znacznie krócej niż muszki, które były stale utrzymywane w ciemności lub stale w białym świetle z zablokowanym pasmem niebieskim. Ekspozycja dorosłych muszek na 12 godzin światła niebieskiego dziennie prowadziła do przyspieszenia starzenia się, powodując uszkodzenie komórek siatkówki, degenerację mózgu oraz upośledzała zdolności ruchowe. Uszkodzenie mózgu oraz funkcji motorycznych nie było związane z degeneracją siatkówki, gdyż zjawiska te obserwowano również u muszek, które genetycznie zmodyfikowano tak, by nie wykształcały się u nich oczy. Niebieskie światło prowadziło też do ekspresji genów stresu u starszych muszek, ale nie u młodych. To sugeruje, że zbiorcza ekspozycja na niebieskie światło działa jak czynnik stresowy w miarę starzenia się. Muszki owocówki to ważny organizm modelowy, gdyż wiele występujących u nich mechanizmów komórkowych i rozwojowych jest takich samych, jak u ludzi i innych zwierząt.
      Badania prowadził zespół pracujący pod kierunkiem profesor Jagi Giebultowicz, która specjalizuje się w badaniu zegara biologicznego. Zaskoczył nas fakt, że światło przyspiesza starzenie się muszek. Zbadaliśmy ekspresję niektórych genów u starych muszek i stwierdziliśmy, że gdy muszki są poddawane działaniu światła, to dochodzi do ekspresji genów odpowiedzialnych za ochronę organizmu. Wysunęliśmy hipotezę, że światło im szkodzi i postanowiliśmy znaleźć tego przyczynę. Okazało się, że o ile światło pozbawione pasma niebieskiego w niewielkim stopniu skraca życie, to niebieskie światło skraca je w sposób dramatyczny, mówi Giebultowicz.
      Wiadomo, że naturalne światło jest bardzo ważnym czynnikiem regulującym rytm dobowy i związane z nim procesy fizjologiczne jak aktywność fal mózgowych, produkcję hormonów, regenerację komórek. Istnieją też dowody sugerujące, że zwiększona ekspozycja na sztuczne światło jest czynnikiem zaburzającym sen i rytm całodobowy. Coraz większa obecność oświetlenia LED i ekranów powoduje, że w coraz większym stopniu jesteśmy narażeni na oddziaływanie światła niebieskiego, gdyż to właśnie spektrum jest w dużej mierze emitowane przez LED-y. Dotychczas jednak zjawiska tego nie zauważono, gdyż nawet w krajach rozwiniętych oświetlenie LED nie jest używane do wystarczająco długiego czasu, by skutki jego negatywnego oddziaływania były już widoczne w badaniach epidemiologicznych.
      Okazuje się, że muszki owocówki są mądrzejsze od ludzi. Gdy tylko mogą, unikają niebieskiego światła. Giebultowicz chce teraz sprawdzić, czy za unikanie niebieskiego światła jest odpowiedzialny ten sam szlak sygnałowy, który jest zaangażowany w długość życia owadów.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Apple oskarża Google'a o próbę wywołania strachu u wszystkich użytkowników iPhone'ów poprzez rozpowszechnianie fałszywej informacji jakoby doszło do wielkiego ataku na iPhone'y.
      Przypomnijmy, że na przełomie sierpnia i września google'owski Project Zero poinformował o odkryciu licznych witryn, które prowadzą szeroko zakrojone ataki na iPhone'y. Tymczasem, jak informuje rzecznik prasowy Apple'a Fred Sainz, atak był prowadzony na niewielką skalę, a badacze Google'a znaleźli zaledwie kilka witryn skierowanych do zamieszkującej Chiny mniejszości ujgurskiej, które atakowały swoich użytkowników.
      Wystarczy odwiedzić witrynę, by zostać zaatakowanym, napisał na blogu Project Zero jeden z pracowników Google'a Ian Beer. Udany atak pozwalał na ustalenie lokalizacji telefonu oraz kradzież zdjęć i haseł. Beer dodał, że ataki są prowadzone od co najmniej dwóch lat.
      Apple nie zaprzecza tym informacjom, jednak zauważa, że przedstawiciele Google'a pominęli ważne informacje. Po pierwsze ataki trafały dwa miesiące, nie dwa lata. Po drugie, były prowadzone przeciwko mniejszości ujgurskiej w Chinach, co wskazuje na działania chińskiego rządu, i nie można ich nazwać szeroko zakrojonymi. Ponadto, jak twierdzi Apple, te same witryny atakowały też użytkowników Windows i Androida, ale Google o tym nie wspomniał. Przedstawiciele Google'a tłumaczą, że nic nie wiedzieli o atakach na Androida.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Apple prowadzi zaawansowane rozmowy w celu odkupienia od Intela jego wydziału zajmującego się produkcję układów scalonych do smartfonów, poinformowały anonimowe źródła na łamach The Wall Street Journal. Jeśli transakcja dojdzie do skutku Apple zyska kontrolę nad rozwojem i produkcją krytycznych elementów iPhone'a.
      Negocjacje, które mogą zakończyć się porozumieniem już w przyszłym tygodniu, obejmują zakup portfolio patentów oraz pracowników. Transakcja może być warta miliard dolarów lub nawet więcej. Oczywiście w przypadku tak wielkich firm jak Apple i Intel prognozy co do kwoty transakcji mogą znacząco odbiegać od rzeczywistości, jednak tak czy inaczej jeśli oba koncerny dojdą do porozumienia – a wszystko na to wskazuje – będzie to wydarzenie ważne i z finansowego, i ze strategicznego punktu widzenia.
      Apple zyska patenty oraz doświadczonych pracowników, którzy od wielu lat pracują m.in. nad rozwojem technologii 5G. Przejęcie tych ludzi i patentów może zaoszczędzić Apple'owi wiele lat pracy. Apple nie od dzisiaj pracuje nad zwiększeniem smartfonów. Zmiana strategii jest konieczna w obliczu globalnego zmniejszenia wzrostu sprzedaży tych urządzeń. Dlatego też firma od dawna zatrudnia inżynierów i ogłosiła, że w samym San Diego zatrudni kolejnych 1200 osób.
      Dla Intela pozbycie się wydziału produkcji układów scalonych dla smartfonów również będzie korzystne. Wydział ten to poboczna działalność firmy, która dodatkowo obciąża ją finansowo. Anonimowe źródła twierdzą, że firma traci na nim około 1 miliarda dolarów rocznie i nie chce rozwijać się w tym kierunku. Intel chce wyjść z rynku smartfonów, jednak ma zamiar kontynuować prace nad 5G na rynek innych urządzeń.
      Wiadomo też, że Intel i Apple prowadzą rozmowy od niemal roku. Toczyły się one ze zmiennym szczęście. Doszło nawet do ich zawieszenia, gdy w kwietniu Apple podpisał wieloletnią umowę z Qualcommem na dostawę modemów do smartfonów.
      Przypomnijmy, że Intel kupił wydział produkcji modemów od Infineona w 2011 roku. Firma od ponad dekady pracuje nad 5G, jednak nie widzi możliwości zarobienia na tym przedsięwzięciu. Rozmowy Apple–Intel rozpoczęły się po odejściu prezesa Intela Briana Krzanicha, który stawiał na modemy dla smartfonów i uważał, że technologia 5G przyniesie w przyszłości duże zyski.
      Apple stopniowo przejmuje coraz większą kontrolę nad całością produkcji iPhone'ów. W ubiegłym roku firma za 600 milionów dolarów kupiła 300 inżynierów oraz zakłady produkcyjne od Dialog Semiconductor, producenta chipów zarządzających bateriami w iPhone'ach. Tradycyjnie Apple nie chciało zawierać dużych umów na dostawę podzespołów. Firma wolała przejąć rocznie 15–20 małych przedsiębiorstw, których technologię dało się łatwo zintegrować z jej własną. Jednak spowolnienie na rynku smartfonów spowodowało, że Apple stało się bardziej otwarte na większe umowy. Dotychczas największym przejęciem firmy jest zakup za 3 miliardy dolarów firmy Beats Electrnics, któreg dokonano w 2014 roku.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W razie ataku nuklearnego bądź wypadku z udziałem materiałów rozszczepialnych, specjaliści mogą wykorzystać smartfony ofiar do określenia dawki promieniowania, jaką otrzymały.
      Jak dowiadujemy się z najnowszego numeru Radiation Measurements, ceramiczne izolatory, obecne w wielu urządzeniach elektronicznych, poddane działaniu wysokiej temperatury zaczynają emitować światło, które wskazuje na poziom promieniowania, jakiemu były w przeszłości poddane. Dzięki temu specjaliści mogą w ciągu kilku godzin określić dawkę promieniowania, jaką przyjęła osoba posiadająca przy sobie smartfon. Określenie jej z próbki krwi trwa kilka tygodni.
      Gdy ceramika w podzespołach elektronicznych zostanie poddana promieniowaniu jonizującemu, dochodzi do zmiany układu elektronów w miejscach niedoskonałości struktury krystalicznej. Po podgrzaniu takiej ceramiki do temperatury kilkuset stopni Celsjusza pojawia się promieniowanie, a długość emitowanej fali światła wskazuje na rozkład elektronów w materiale. Z tego rozkładu specjaliści mogą określić dawkę promieniowania.
      Autorzy najnowszej pracy, Robert Hayes, inżynier atomowy z North Carolina State University oraz jego kolega Ryan O'Mara, przetestowali swoją technikę określania dawki promieniowania poddając powierzchniowo montowane oporniki działaniu promieniowania o dawkach 0,005; 0,015; 0,03; 0,06; 0,125; 0,25 oraz 0,5 grejów. Testy wykazały, że nowa technika pozwala na tyle precyzyjnie określić dawkę pochłoniętą, iż można stwierdzić, czy osoba wymaga natychmiastowego leczenia. Takie leczenie jest potrzebne po wchłonięci co najmniej 1 greja. Pozwala też oszacować zwiększone ryzyko nowotworu, które rośnie po wchłonięciu dawki 0,2 grejów.
      Obecnie problem może stanowić fakt, że urządzenie do pomiaru luminescencji ceramiki kosztuje około 150 000 USD, zatem osoby, które mogły zostać napromieniowane, musiałyby wysyłać swoje urządzenia elektroniczne do wyspecjalizowanych odpowiednio wyposażonych laboratoriów.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Apple zostało pierwszą firmą, której giełdowa wartość przekroczyła bilion dolarów. Jeszcze w 1997 roku firma stała na skraju bankructwa, wartość jej akcji spadła poniżej 1 dolara, a cała firma była wyceniana na mniej niż 2 miliardy USD. Wtedy z pomocą przyszedł Microsoft, który wpompował w Apple'a 150 milionów USD i pomógł mu przetrwać ciężkie chwile.
      Tamte trudne czasy koncern ma już dawno za sobą i od wielu lat jest gwiazdą świata IT. Wczoraj cena akcji Apple'a sięgnęła 207,04 USD i wówczas to całe przedsiębiorstwo było wyceniane na ponad bilion dolarów. Później akcje jeszcze zdrożały, osiągając poziom 208,32 USD, by następnie nieco spaść. Na zamknięciu giełdy akcje wyceniono na 207,39 USD, a kapitalizacja rynkowa koncernu wynosi obecnie 1,002 biliona USD. W bieżącym roku cena akcji koncernu z Cupertino zwiększyła się o 23%.
      Koncernem założonym przez legendę IT, Steve'a Jobsa, zarządza od siedmiu lat Jim Cook. Od czasu gdy stanął na czele Apple'a przychody firmy zwiększyły się dwukrotnie, do 229 miliardów USD, a jej rynkowa kapitalizacja wzrosła czterokrotnie. W ciągu tych lat Cook dodał do rynkowej wartości Appla'e aż 600 miliardów dolarów. To kwota, która jest większa od każdej amerykańskiej spółki giełdowej, z wyjątkiem Amazona, Microsoftu i Alphabetu (Google). Mimo to Cook spotkał się z krytyką. Zarzuca się mu, że za jego czasów firma nie jest tak kreatywne jak za czasów Jobsa i nie pokazała żadnego nowego produktu, który zdobyłby popularność. To zaś pozostawia Apple'a uzależnionego głównie od jednego produktu – iPhone'a, zapewniającego firmie niemal 2/3 wpływów.
      Koncern jest też krytykowany za to, że na zagranicznych kontach zgromadził ponad 250 miliardów dolarów. Cook tłumaczy, że firma działa legalnie i w interesie akcjonariuszy, gdyż gdyby pieniądze te zostały sprowadzone do USA, to zostałyby obłożone 35-procentowym podatkiem. Sytuacja uległa zmianie dopiero w bieżącym roku, gdy Kongres zaakceptował propozycję prezydenta Trumpa, zgodnie z którą zyski osiągana przez amerykańskie firmy za granicą, które trafią do USA, zostaną obłożone nie 35- a 15,5-procentowym podatkiem. Po zmianach w systemie podatkowym Apple sprowadził do USA niemal wszystkie pieniądze przetrzymywane za granicą i zapłacił 38 miliardów USD podatku. Firma miała dzięki temu dodatkowe pieniądze na wypłacenie 16-procentowej dywidendy, a 100 miliardów USD przeznaczyła na wykupienie własnych akcji, co dodatkowo podniosło ich cenę.
      Apple zostało założone w kwietniu 1976 roku przez Steve'a Jobsa, Steve'a Wozniaka i Ronalda Wayne'a. Już rok póxniej ukazał się komputer Apple II. W grudniu 1980 roku następuje giełdowy debiut Apple'a. W kwietniu 1983 roku były menedżer PepsiCo, John Sculley, przyjmuje propozycję Jobsa i zostaje dyrektorem wykonawczym Apple'a. Kilka miesięcy później, na początku 1984 roku Jobs prezentuje komputer Macintosh. To pierwszy masowo sprzedawany komputer osobisty z myszką i interfejsem graficznym. We wrześniu 1985 roku dochodzi gwałtownych zmian. Steve Jobs odchodzi z zarządu Apple'a po tym, jak pozostali dyrektorzy opowiedzieli się po stronie Sculleya w jego sporze z Jobsem. Sculley rządzi Apple'm przez kolejne osiem lat. W lipcu dyrektorem wykonawczym Apple'a zostaje Michael Spindler, a John Sculley zostaje prezesem. Już w październiku, po słabych wynikach finansowych Apple'a, Sculley rezygnuje.
      W lutym 1996 roku dochodzi do kolejnej zmiany na stanowisku kierowniczym. Po tym, jak dyrektor Spindler zaproponował sprzedaż Apple'a firmom Sun oraz IBM został pozbawiony stanowiska, a na jego miejsce przychodzi Gil Amelio. Już 10 miesięcy później Apple za 400 milionów dolarów kupuje firmę Next Software założoną przez Jobsa po odejściu z Apple'a. Jobs zgadza się pracować dla Apple'a jako doradca. W sierpniu 1997 roku Apple ogłasza, że przyjmie od Microsoftu 150 milionów dolarów, by firma mogła utrzymać się przy życiu. We wrześniu tego samego roku Steve Jobs zostaje tymczasowym dyrektorem wykonawczym firmy, a w maju następnego roku debiutują komputery iMac. Od stycznia 2000 roku Jobs zostaje stałym dyrektorem wykonawczym. Rok później debiutuje iPod, a Apple otwiera swoje pierwsze sklepy. W kwietniu 2003 roku startuje serwis iTunes. Początkowo mogą korzystać z niego tylko posiadacze urządzeń Apple'a. Sześć miesięcy później, w celu poszerzenia rynku, iTunes zostaje udostępnione osobom korzystającym z Windows.
      W sierpniu 2004 roku Jobs informuje, że przeszedł operację raka trzustki. Rok później dyrektorem ds. operacyjnych zostaje Tim Cook. iPhone debiutuje w roku 2007, a rok później pojawia się sklep z aplikacjami dla smartfonu.
      W 2009 roku Steve Jobs bierze półroczny urlop dla podreperowania zdrowia, a w tym czasie zastępuje go Cook. W styczniu 2010 roku Jobs prezentuje iPada. Dwanaście miesięcy później Jobs bierze bezterminowy urlop i znowu na zastępstwo wyznacza Cooka. Po pół roku Steve Jobs rezygnuje ze stanowiska dyrektora wykonawczego, nowym CEO zostaje Cook. Steve Jobs umiera w październiku 2011 roku.
      W marcu 2012 roku Apple wypłaca pierwszą kwartalną dywidendę od 1995 roku. We wrześniu 2014 roku debiutuje Apple Watch, pierwszy nowy produkt Apple'a do śmierci Jobsa. W końcu w sierpniu 2018 roku rynkowa kapitalizacja Apple'a przekroczyła bilion dolarów.
      Co prawda formalnie rzecz biorąc pierwszą firmą, której rynkowa wartość wyniosła bilion dolarów była PetroChina podczas debiutu giełdowego z 2007 roku, jednak w tym przypadku trudno mówić tutaj o rzeczywistej wycenie rynkowej, gdyż szacunki wartości opierały się na wycenie 21 miliardów akcji H na giełdzie w Hongkongu (ich wartość nigdy nie przekroczyła 500 milionów USD) i 4 miliardów akcji A z giełdy w Szanghaju. Kolejnych 158 miliardów akcji A pozostawało w rękach China National Petroleum Corporation, nie były więc dostępne w obrocie, jednak liczono je do giełdowej wyceny spółki.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...