Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Strzykawka to dla wielu osób koszmar. A na pewno dla większości dzieci, zwłaszcza tych małych, którym trudno wytłumaczyć konieczność kłucia. Na horyzoncie pojawił się jednak nowy sposób, który ma szansę odesłać strzykawkę i igłę do lamusa, przynajmniej w przypadku podawania szczepionek. To oczywiście zasługa nanotechnologii, a wynalazek, nazwany „nanołatką" jest dziełem Marka Kendalla, wykładowcy w Australijskim Instytucie Bioinżynierii i Nanotechnologii na Uniwersytecie w Queensland.

Nanołatka ma wielkość znaczka pocztowego i jest zupełnie bezbolesna; eliminuje konieczność kłucia - co ma niebagatelne znaczenie w przypadku szczepień dzieci, upraszcza i przyspiesza aplikację do maksimum i - co ważne - pozwala na zastosowanie sto razy mniejszej ilości preparatu! Nanołatka działa na specyficzne komórki uruchamiające antygeny, znajdujące się w cienkiej warstwie tuż pod powierzchnią skóry, w rezultacie potrzeba nam jedynie jednej setnej dawki stosowanej przy tradycyjnym zastrzyku, a uzyskujemy porównywalną reakcję odpornościową - mówi prof. Kendall. - Nasze wyniki są dziesięciokrotnie lepsze niż jakakolwiek inna znana metoda aplikacji szczepionek i nie wymaga ani użycia dodatkowych substancji wzmacniających reakcję (adiuwantów), eliminuje też konieczność powtarzania szczepień. Nanołatka nie wymaga ani wykwalifikowanego personelu do aplikowania, nie wymaga przechowywania w lodówkach. To niewiarygodny potencjał taniego szczepienia ludzi w krajach rozwijających się.

Sekretem małej nanołatki są tysiące mikroskopijnych, niewidocznych gołym okiem aplikatorów. Podczas testów szczepionki przeciwko grypie pokrywano na sucho te aplikatory preparatem i przykładano na skórę myszy na dwie minuty. Wynalazek jest prosty i tańszy w produkcji od zestawi igła + strzykawka, wydajność i brak wymagań czynią z niego idealny środek aplikowania szczepionki na przykład w przypadku pandemii. Można sobie wyobrazić nawet rozsyłanie szczepionej pocztą. Kiedy wynalazek zostanie wprowadzony na rynek, jeszcze nie wiadomo, ale na pewno będzie to przełom w leczeniu i profilaktyce chorób.

W zespole profesora Marka Kendalla współpracowali naukowcy z Instytutu Badań Raka, Immunologii i Medycyny Metabolicznej Uniwersytetu w Queensland oraz Fakultetu Nauk o Zdrowiu oraz Uniwersytetu w Melbourne. Praca powstała przy wsparciu instytucji rządowych: Australian Research Council, the National Health and Medical Research Council oraz Queensland Government's Smart State Scheme.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Zaawansowane techniki sekwencjonowania pozwoliły naukowcom z Kanady, USA i Australii na rekonstrukcję genomu wirusów z „zestawów szczepionkowych” używanych w czasie amerykańskiej wojny secesyjnej. Zrozumienie historii oraz ewolucji wirusów oraz sposobów, w jakie wirusy te działały jako szczepionki jest bardzo ważne w czasach współczesnych, mówi genetyk ewolucyjny Hendrik Poinar z kanadyjskiego McMaster University.
      Ospa prawdziwa to jedna z najbardziej zabójczych chorób, które trapiły ludzkość. Zabijała około 30% zarażonych, a ci, którym udało się przeżyć, często wychodzili z choroby jako osoby niepełnosprawne. Przed około 40 laty ospę prawdziwą udało się wyeliminować. Stała się ona pierwszą, i jedyną jak dotąd, chorobą atakującą człowieka, którą poddano udanej eradykacji. Pomimo tego olbrzymiego sukcesu niewiele wiemy o pochodzeniu i zróżnicowaniu wirusów używanych w szczepionkach.
      Przed XX wiekiem metody wytwarzania, źródła i pochodzenie szczepionek oraz wirusów nie były ustandaryzowane. To zaś oznacza, że przez większość historii walki z tą chorobą nie wiemy, jakie szczepy były używane do jej zwalczania, stwierdzają autorzy najnowszych badań.
      Idea masowych szczepień pojawiła się w 1796 roku, gdy angielski lekarz Edward Jenner zaobserwował, że kobiety dojące krowy, które zaraziły się łagodną krowianką – chorobą podobną do ospy, ale atakującą bydło – wydawały się chronione przed epidemiami ospy. To Jenner wpadł na pomysł, by ludzi celowo zarażać krowianką i chronić w ten sposób przed śmiertelnie groźną ospą.
      W 1939 roku okazało się, że szczep ospy (VACV) używany w szczepionkach w XX wieku jest inny niż szczep krowianki (CPXV) i to on był dominującym szczepem używanym do walki z ospą. To właśnie VACV pozwolił na wyeliminowanie tej choroby. Mimo tego, że jest on tak ważny dla historii ludzkości, nie wiemy kiedy zaczęto go stosować, ani skąd pochodzi.
      Do obecnych badań wykorzystano „zestawy szczepionkowe” z czasów wojny secesyjnej przechowywane w Mutter Museum of the College of Physicians w Filadelfii. Zestawy takie składają się ze skalpela, niewielkich szklanych płytek służących do mieszania płynów pobranych z pęcherzy osób zarażonych oraz cynowych pudełek z fragmentami strupów od chorych.
      Badania wykazały, że już w latach 60. i 70. XIX wieku w Filadelfii używano szczepu VACV. „Szczepienie” odbywało się w ten sposób, że na celowo zranioną skórę nakładano materiał biologiczny od osoby wcześniej zarażonej VACV.
      Autorzy badań podsumowują, że już wówczas produkcja szczepionek była procesem ograniczającym się wyłącznie do ludzi. Materiał do szczepień był wytwarzany w ludzkim organizmie i przenoszony bezpośrednio od dawcy do biorcy. Proces ten w kolejnych dekadach uległ zmianie, gdyż pojawiły się obawy związane z ryzykiem rozprzestrzeniania w ten sposób innych chorób oraz opracowano techniki komercyjnej przemysłowej produkcji szczepionek, w której wykorzystywano zwierzęta.
      Nie budząca wątpliwości identyfikacja i rekonstrukcja niemal całego genomu VACV z zestawów do szczepień, które były wykorzystywane w czasie wojny secesyjnej, jasno pokazuje, że szczepy te krążyły wśród ludzi za pośrednictwem lekarzy jeszcze przed XX wiekiem, podsumowują autorzy badań.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Firma Moderna poinformowała, że otrzymała od Agencji ds. Żywności i Leków (FDA) zgodę na rozpoczęcie II fazy badań klinicznych nad szczepionką przeciwko COVID-19. mRNA-1273 to pierwsza szczepionka, która weszła w fazę testów klinicznych. Rozpoczęły się one, o czym informowaliśmy, 16 marca.
      Zgodnie z tym, co pisaliśmy wcześniej, I faza badań klinicznych trwa około 3 miesięcy. Moderna zapowiada, że fazę II rozpocznie jeszcze w II kwartale bieżącego roku i ma nadzieję, że w przyszłym roku otrzyma zgodę na wprowadzenie szczepionki na rynek.
      Wniosek o zgodę na rozpoczęcie II fazy badań mRNA-1273 został złożony 27 kwietnia. Podczas tej fazy będzie oceniane bezpieczeństwo, reaktogenność oraz immunogenność szczepionki. Termin reaktogenność to zdolność szczepionki do wywołania spodziewanych reakcji ubocznych. Z kolei immunogenność to zdolność do wywołania swoistej odpowiedzi odpornościowej.
      Badani otrzymają dwie dawki szczepionki w odstępie 28 dni. Każdy z ochotników otrzyma albo dwukrotnie placebo, albo dwukrotnie 50 µg szczepionki, albo dwukrotnie 250 µg szczepionki. Moderna chce zaangażować do badań 600 zdrowych dorosłych w wieku od 18 do 55 lat (300 osób) oraz powyżej 55 lat (300 osób). Zdrowie ochotników będzie badane przez 12 miesięcy od otrzymania drugiej dawki. Tymczasem FDA kończy prace nad protokołem III fazy badań klinicznych mRNA-1273.
      Szczepionka „instruuje” komórki gospodarza, by zachodziła w nich ekspresja glikoproteiny powierzchniowej S (ang. spike protein); białko S pozwala koronawirusowi na wniknięcie do komórki gospodarza. W tym przypadku ma to wywołać silną odpowiedź immunologiczną. Jest to szczepionka oparta na mRNA (tą działką zajmowała się Moderna).
      Naukowcy z Centrum Badań nad Szczepionkami (VRC) NIAID byli w stanie tak szybko opracować mRNA-1273, gdyż wcześniej prowadzono badania nad spokrewnionymi wirusami powodującymi SARS i MERS.
      Koronawirusy są sferyczne. Pod mikroskopem elektronowym ich osłonki wydają się ukoronowane pierścieniem małych struktur. Stąd zresztą wzięła się ich nazwa. Białko S, tzw. spike, odpowiada za interakcję z receptorem na powierzchni komórek. VRC i Modena pracowały już nad szczepionką na MERS, obierającą na cel właśnie białko S. Był to dobry start do opracowania kandydata na szczepionkę chroniącą przed COVID-19. Gdy tylko informacja genetyczna dot. SARS-CoV-2 stała się dostępna, akademicy szybko wyselekcjonowali sekwencję do ekspresji.
      Moderna już podpisała z firmą Lonza 10-letnią umowę na produkcję szczepionki w należących do Lonzy fabrykach w USA i Szwajcarii. Umowa przewiduje też rozszerzenie możliwości produkcyjnych wszystkich fabryk Lonzy. Przewiduje ona, że docelowa roczna produkcja mRNA-1273 ma wynieść do miliarda dawek o pojemności 50 µg. Pierwsze dawki mają powstać w lipcu w amerykańskiej fabryce Lonzy.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Niektórzy naukowcy proponują, by w ramach prac nad szczepionką na koronawirusa SARS-CoV-2... zarazić zdrowych ochotników. Takie działanie mogłoby przyspieszyć prace nad testowaniem i dopuszczeniem szczepionki. Zwykle bowiem ostatecznym testem skuteczności szczepionki jest III faza badań klinicznych. Wówczas podaje się placebo lub nową szczepionkę tysiącom lub dziesiątkom tysięcy osób i przez długi czas sprawdza, czy osoby te zarażą się podczas codziennego życia. Jednak w czasie epidemii nie ma czasu na tak długotrwałe badania.
      Dlatego też pojawiła się propozycja, by nową szczepionkę podać około 100 osobom, a następnie wystawić je na działanie wirusa i sprawdzić, czy unikną zachorowania.
      Jeden z autorów propozycji, Nir Eyal, dyrektor Center for Population-Level Bioethics na Rutgers University, wyjaśnia, w jaki sposób można takie badania przeprowadzić bezpiecznie i w sposób etyczny.
      Zwraca on uwagę, że gdyby badania prowadzono w sposób standardowy, należałoby dużej grupie ludzi podać placebo lub szczepionkę i obserwować, czy w obu grupach wystąpiła różnica w zapadalności na COVID-19. Jednak w czasie epidemii wiele osób postępuje bardziej ostrożnie niż zwykle, ograniczają kontakty towarzyskie, więc uzyskanie miarodajnych wyników badań mogłoby potrwać bardzo długo. Jeśli zaś celowo wystawimy uczestników badania na kontakt z wirusem, to nie tylko będziemy mogli przeprowadzić badania na mniejszej grupie osób, ale i wyniki uzyskamy szybciej.
      Eyal wspomina, że badania z celowym wystawianiem ludzi na działanie patogenu przeprowadzane są dość często. Robi się tak w przypadku mniej śmiercionośnych chorób, jak grypa, tyfus, cholera czy malaria.
      Gdyby tym razem zdecydowano się na przeprowadzenie takiego eksperymentu, najpierw trzeba się upewnić – podczas wcześniejszych badań – że szczepionka jest bezpieczna. Następnie należy zebrać grupę ochotników, ludzi młodych i w dość dobrym stanie zdrowia i upewnić się, że nie są zarażeni koronawirusem. Następnie trzeba im podać albo placebo, albo szczepionkę o odczekać przez jakiś czas, by układ odpornościowy zdążył zareagować. Następnie badanych wystawia się na działanie patogenu i obserwuje różnice w obu grupach. Jako, że ludzie ci są bardzo ściśle nadzorowani, można wychwycić infekcję na bardzo wczesnym etapie.
      Oczywiście rodzi się pytanie o bezpieczeństwo badanych. Eyal mówi, że ryzyko można znacznie ograniczyć wybierając ludzi dość młodych, powiedzmy w wieku 20–45 lat, i zdrowych. Trzeba też wykluczyć ludzi, którzy już wcześniej mogli zetknąć się z wirusem. To może być trudne, ale jest wykonalne. Dodatkowo nadzór nad badanymi powinien być prowadzony co najmniej raz dziennie. To może być o tyle kłopotliwe, że dla badanej grupy trzeba by przeznaczyć nieproporcjonalnie duże środki z i tak już pracującej na krawędzi wydolności służby zdrowia. Jednak, jak zauważa naukowiec, celowe wystawienie na działanie wirusa może być dla uczestników eksperymentu bezpieczniejsze niż przypadkowe zarażenie się i oczekiwanie na standardową opiekę.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Fałszywe zbiórki pieniędzy, wyłudzanie danych, nielegalna sprzedaż produktów, którym przypisywane są właściwości lecznicze, wreszcie nieprzestrzeganie kwarantanny czy internetowy hejt - skutki pandemii koronawirusa już teraz obserwujemy w zmieniającej się strukturze popełnianych przestępstw, zaś w przyszłości prawdopodobnie będzie ona również przyczyną zmian w rozmiarach przestępczości.
      Pandemia koronawirusa wpływa na każdą płaszczyznę funkcjonowania państwa i społeczeństwa, w tym także na obraz przestępczości w Polsce i na świecie.
      W latach 2009-2011 m.in. w Polsce notowano wzrost przestępczości, który był wynikiem globalnego kryzysu gospodarczego z lat 2007-2009. Biorąc pod uwagę niektóre prognozy, wskazujące, że pandemia koronawirusa może spowodować dotkliwsze załamanie gospodarki światowej niż kryzys sprzed ponad 10 lat, możemy spodziewać się również wzrostu liczby przestępstw i pojawienia się całkiem nowych form przestępczości wyrosłych z zagrożenia epidemicznego.
      Współczesne społeczeństwa przystąpiły właśnie do trudnego egzaminu z radzenia sobie z pandemią i towarzyszącymi jej zjawiskami. Część ludzi traktuje ten czas zadaniowo – jako okazję i wyzwanie do zmierzenia własnych sił z zagrożeniem o globalnym zasięgu. Niestety są i tacy, którzy obecne niepokoje społeczne i piętrzące się trudności w zarządzaniu państwem uznają za doskonałą sposobność do osiągania własnych celów i podejmowania aktywności o niekoniecznie legalnym charakterze. Zamieszanie wywołane rozprzestrzeniającym się wirusem powoduje przekierowanie uwagi na ten konkretny problem, tworząc okoliczności sprzyjające zachowaniom kryminalnym. O przestępstwach popełnianych w związku z koronawirusem dowiadujemy się codziennie z przekazów medialnych, zaś niektórzy z nas doświadczają ich we własnym życiu, stając się ofiarą lub bezpośrednim świadkiem takich zdarzeń.
      Koronawirusowe zagrożenia w internecie
      Obecna sytuacja dostarcza nowych okoliczności popełniania przestępstw w internecie. Jednym z nich jest phishing polegający na zdobywaniu danych dostępu do usług bankowości internetowej lub danych kart płatniczych. Sprawcy tego przestępstwa najczęściej tworzą i rozsyłają e-maile lub SMS-y rzekomo pochodzące z banku, którego jesteśmy klientami. W kontekście koronawirusa przestępstwo to w ostatnich dniach przybierało formę wiadomości SMS o treści: "Informujemy, iż zgodnie ze spec ustawą dotyczącą koronawirusa Państwa środki na rachunku zostają przekazane do rezerw krajowych NBP. Zaloguj się aby zatrzymać 1000 PLN". Wiadomość zawierała prośbę o kliknięcie w zamieszczony w niej link prowadzący na stronę internetową łudząco podobną do strony naszego banku. Próba zalogowania się na konto albo wpisanie kodów autoryzujących transakcję dostarczały przestępcy dane dostępu do bankowości internetowej, umożliwiając mu tym samym swobodne użycie zgromadzonych tam środków.
      W internecie organizowane są inicjatywy na rzecz pomocy polskiej służbie zdrowia i innym potrzebującym, w tym zbiórki pieniędzy na doposażenie oddziałów zakaźnych w sprzęt do walki z koronawirusem bądź na zakup materiału i uszycie maseczek ochronnych. Działania te świetnie pokazują umiejętność społeczeństwa do jednoczenia się w chwilach kryzysu. Z drugiej strony stanowią kolejną przestrzeń dla działalności przestępczej oszustów, którzy podrabiają strony internetowe na wzór legalnie działających portali zajmujących się zbieraniem pieniędzy na cele istotne społecznie. To kolejna forma podstępnego zdobywania danych dostępu do kont bankowych. Darczyńcy, którzy trafiają na fałszywą stronę "zrzutki" i fałszywą stronę pośrednika płatności internetowych, chcąc przekazać swoje pieniądze na określony cel, dostarczają przestępcom swoje loginy, hasła i kody autoryzacyjne.
      Próby wyłudzenia danych podejmowane były również poprzez podszywanie się przestępców pod Ministerstwo Zdrowia i wysyłanie wiadomości w brzmieniu: Ministerstwo Zdrowia: "Dla każdego obywatela przysługuje wsparcie żywieniowe w związku z epidemią Koronawirusa". Tu podawano też link, pod którym można było się na to rzekome wsparcie zapisać. Wiadomości te miały na celu doprowadzenie ich adresata do ujawnienia swoich danych personalnych, które mogłyby zostać wykorzystane np. do zaciągnięcia zobowiązań finansowych.
      Pandemia spowodowała także rozkwit nielegalnej sprzedaży produktów, którym przypisywane są właściwości lecznicze. Przestępcy, wykorzystując niepokoje społeczne spowodowane rosnącą skalą zakażeń wirusem, zamieszczają w przestrzeni internetowej oferty sprzedaży past do zębów, suplementów diety, kremów i innych produktów, które reklamują jako środki leczące koronawirusa. Oferty sprzedaży obejmują także takie przedmioty jak talizmany lub amulety, które mają pełnić funkcję ochronną przed zarażeniem. Jest to oczywiste oszukiwanie ludzi opierające się na wykorzystaniu ich całkowicie naturalnej potrzeby ochrony zdrowia swojego i swoich bliskich.
      Nieprzestrzeganie zasad kwarantanny
      Kodeks karny wymienia m.in. takie przestępstwa, których popełnienie możliwe jest jedynie w określonych okolicznościach. Takie okoliczności stanowić może np. panująca pandemia koronawirusa, która wymaga od społeczeństwa stosowania się do warunków kwarantanny. Złamanie zasad kwarantanny może doprowadzić do zarażenia wirusem innych osób. Takie zachowanie jest nie tylko nieodpowiedzialne, lecz przede wszystkim stanowi przestępstwo, za które grozi kara grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku. Zgodnie ze statystykami kryminalnymi, przestępstwo narażenia na zakażenie chorobą zakaźną dotychczas miało epizodyczny charakter ponieważ policja stwierdzała co roku zaledwie od kilku do kilkunastu jego przypadków. Można jednak przypuszczać, że rozmiary przestępczości tego rodzaju wzrosną. Stanie się tak ze względu na nagłaśniane sytuacje niestosowania się osób potencjalnie zakażonych koronawirusem do zasad kwarantanny domowej i wskutek opuszczania przez nich swoich miejsc zamieszkania, czym narażają one innych ludzi na zarażenie się.
      Przestępstwa z nienawiści
      Poważnym problemem jest również wpływ koronawirusa na przestępczość motywowaną nienawiścią. Na przestępczość tego rodzaju składają się czyny kryminalne motywowane uprzedzeniami i opartą na nich nienawiścią, których ofiary są wybierane ze względu na określone cechy np. rasę, narodowość, pochodzenie etniczne, religię, płeć, orientację seksualną bądź inne wyróżniające tę osobę właściwości. Wskazuje się, że pierwszy przypadek infekcji COVID-19 stwierdzono pod koniec 2019 r. w Chinach. Informacja ta przeniknęła do powszechnego obiegu, a jednocześnie narasta wokół niej wiele krzywdzących uproszczeń lub po prostu nieprawdziwych informacji, jak np. taka, że źródłem wirusa są wszystkie osoby chińskiego pochodzenia. Pokłosiem tego były napastliwe wypowiedzi pod adresem studentów z Chin, którzy gościli na jednej z trójmiejskich uczelni. W Wielkiej Brytanii doprowadziło to także do fizycznych napaści na Azjatów od wielu lat zamieszkujących w tym kraju.
      Ataki kierowane są nie tylko ze względu na pochodzenie ofiary. W ostatnim czasie w przestrzeni internetowej, prócz doniesień o tym, że ktoś zachorował albo złamał zasady kwarantanny, pojawia się także masowy, niekontrolowany hejt wobec chorych lub osób objętych izolacją. Internauci wypisują pod ich adresem napastliwe i nienawistne komentarze lub wiadomości.
      Koronawirus oddziałuje i jeszcze długo będzie oddziaływał na obraz przestępczości w Polsce i na świecie. Wpływ pandemii na kształt przestępczości i globalnego bezpieczeństwa będzie istotnym przedmiotem badań kryminologicznych. Jednak należy powiedzieć sobie wprost, że aktualny stan wiedzy w tym zakresie jest skromny i ma charakter głównie sygnalizujący, iż pandemia ta rodzi reperkusje także w obszarze zachowań kryminalnych. Obecnie głównym źródłem informacji w tym zakresie są przede wszystkim środki masowego przekazu. Policyjne i sądowe dane statystyczne, chociaż są podstawowym źródłem wiedzy o przestępczości, cechują się długotrwałością ich zbierania, weryfikowania i publikowania. Dlatego na razie statystyki kryminalne nie dostarczają wiedzy na temat tego zjawiska, a rolę informacyjną, z uwagi na szybkość reakcji, pełnią przede wszystkim media. Ich publikacje będą więc w przyszłości doskonałym punktem wyjścia dla badań nad kryminologicznymi aspektami koronawirusa.
      Dr Diana Dajnowicz-Piesiecka pracuje w Zakładzie Kryminologii Wydziału Prawa Uniwersytetu w Białymstoku. Działa w Stowarzyszeniu Rzecznicy Nauki.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Fałszywe zbiórki pieniędzy, wyłudzanie danych, nielegalna sprzedaż produktów, którym przypisywane są właściwości lecznicze, wreszcie nieprzestrzeganie kwarantanny czy internetowy hejt - skutki pandemii koronawirusa już teraz obserwujemy w zmieniającej się strukturze popełnianych przestępstw, zaś w przyszłości prawdopodobnie będzie ona również przyczyną zmian w rozmiarach przestępczości.
      Pandemia koronawirusa wpływa na każdą płaszczyznę funkcjonowania państwa i społeczeństwa, w tym także na obraz przestępczości w Polsce i na świecie.
      W latach 2009-2011 m.in. w Polsce notowano wzrost przestępczości, który był wynikiem globalnego kryzysu gospodarczego z lat 2007-2009. Biorąc pod uwagę niektóre prognozy, wskazujące, że pandemia koronawirusa może spowodować dotkliwsze załamanie gospodarki światowej niż kryzys sprzed ponad 10 lat, możemy spodziewać się również wzrostu liczby przestępstw i pojawienia się całkiem nowych form przestępczości wyrosłych z zagrożenia epidemicznego.
      Współczesne społeczeństwa przystąpiły właśnie do trudnego egzaminu z radzenia sobie z pandemią i towarzyszącymi jej zjawiskami. Część ludzi traktuje ten czas zadaniowo – jako okazję i wyzwanie do zmierzenia własnych sił z zagrożeniem o globalnym zasięgu. Niestety są i tacy, którzy obecne niepokoje społeczne i piętrzące się trudności w zarządzaniu państwem uznają za doskonałą sposobność do osiągania własnych celów i podejmowania aktywności o niekoniecznie legalnym charakterze. Zamieszanie wywołane rozprzestrzeniającym się wirusem powoduje przekierowanie uwagi na ten konkretny problem, tworząc okoliczności sprzyjające zachowaniom kryminalnym. O przestępstwach popełnianych w związku z koronawirusem dowiadujemy się codziennie z przekazów medialnych, zaś niektórzy z nas doświadczają ich we własnym życiu, stając się ofiarą lub bezpośrednim świadkiem takich zdarzeń.
      Koronawirusowe zagrożenia w internecie
      Obecna sytuacja dostarcza nowych okoliczności popełniania przestępstw w internecie. Jednym z nich jest phishing polegający na zdobywaniu danych dostępu do usług bankowości internetowej lub danych kart płatniczych. Sprawcy tego przestępstwa najczęściej tworzą i rozsyłają e-maile lub SMS-y rzekomo pochodzące z banku, którego jesteśmy klientami. W kontekście koronawirusa przestępstwo to w ostatnich dniach przybierało formę wiadomości SMS o treści: "Informujemy, iż zgodnie ze spec ustawą dotyczącą koronawirusa Państwa środki na rachunku zostają przekazane do rezerw krajowych NBP. Zaloguj się aby zatrzymać 1000 PLN". Wiadomość zawierała prośbę o kliknięcie w zamieszczony w niej link prowadzący na stronę internetową łudząco podobną do strony naszego banku. Próba zalogowania się na konto albo wpisanie kodów autoryzujących transakcję dostarczały przestępcy dane dostępu do bankowości internetowej, umożliwiając mu tym samym swobodne użycie zgromadzonych tam środków.
      W internecie organizowane są inicjatywy na rzecz pomocy polskiej służbie zdrowia i innym potrzebującym, w tym zbiórki pieniędzy na doposażenie oddziałów zakaźnych w sprzęt do walki z koronawirusem bądź na zakup materiału i uszycie maseczek ochronnych. Działania te świetnie pokazują umiejętność społeczeństwa do jednoczenia się w chwilach kryzysu. Z drugiej strony stanowią kolejną przestrzeń dla działalności przestępczej oszustów, którzy podrabiają strony internetowe na wzór legalnie działających portali zajmujących się zbieraniem pieniędzy na cele istotne społecznie. To kolejna forma podstępnego zdobywania danych dostępu do kont bankowych. Darczyńcy, którzy trafiają na fałszywą stronę "zrzutki" i fałszywą stronę pośrednika płatności internetowych, chcąc przekazać swoje pieniądze na określony cel, dostarczają przestępcom swoje loginy, hasła i kody autoryzacyjne.
      Próby wyłudzenia danych podejmowane były również poprzez podszywanie się przestępców pod Ministerstwo Zdrowia i wysyłanie wiadomości w brzmieniu: Ministerstwo Zdrowia: "Dla każdego obywatela przysługuje wsparcie żywieniowe w związku z epidemią Koronawirusa". Tu podawano też link, pod którym można było się na to rzekome wsparcie zapisać. Wiadomości te miały na celu doprowadzenie ich adresata do ujawnienia swoich danych personalnych, które mogłyby zostać wykorzystane np. do zaciągnięcia zobowiązań finansowych.
      Pandemia spowodowała także rozkwit nielegalnej sprzedaży produktów, którym przypisywane są właściwości lecznicze. Przestępcy, wykorzystując niepokoje społeczne spowodowane rosnącą skalą zakażeń wirusem, zamieszczają w przestrzeni internetowej oferty sprzedaży past do zębów, suplementów diety, kremów i innych produktów, które reklamują jako środki leczące koronawirusa. Oferty sprzedaży obejmują także takie przedmioty jak talizmany lub amulety, które mają pełnić funkcję ochronną przed zarażeniem. Jest to oczywiste oszukiwanie ludzi opierające się na wykorzystaniu ich całkowicie naturalnej potrzeby ochrony zdrowia swojego i swoich bliskich.
      Nieprzestrzeganie zasad kwarantanny
      Kodeks karny wymienia m.in. takie przestępstwa, których popełnienie możliwe jest jedynie w określonych okolicznościach. Takie okoliczności stanowić może np. panująca pandemia koronawirusa, która wymaga od społeczeństwa stosowania się do warunków kwarantanny. Złamanie zasad kwarantanny może doprowadzić do zarażenia wirusem innych osób. Takie zachowanie jest nie tylko nieodpowiedzialne, lecz przede wszystkim stanowi przestępstwo, za które grozi kara grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku. Zgodnie ze statystykami kryminalnymi, przestępstwo narażenia na zakażenie chorobą zakaźną dotychczas miało epizodyczny charakter ponieważ policja stwierdzała co roku zaledwie od kilku do kilkunastu jego przypadków. Można jednak przypuszczać, że rozmiary przestępczości tego rodzaju wzrosną. Stanie się tak ze względu na nagłaśniane sytuacje niestosowania się osób potencjalnie zakażonych koronawirusem do zasad kwarantanny domowej i wskutek opuszczania przez nich swoich miejsc zamieszkania, czym narażają one innych ludzi na zarażenie się.
      Przestępstwa z nienawiści
      Poważnym problemem jest również wpływ koronawirusa na przestępczość motywowaną nienawiścią. Na przestępczość tego rodzaju składają się czyny kryminalne motywowane uprzedzeniami i opartą na nich nienawiścią, których ofiary są wybierane ze względu na określone cechy np. rasę, narodowość, pochodzenie etniczne, religię, płeć, orientację seksualną bądź inne wyróżniające tę osobę właściwości. Wskazuje się, że pierwszy przypadek infekcji COVID-19 stwierdzono pod koniec 2019 r. w Chinach. Informacja ta przeniknęła do powszechnego obiegu, a jednocześnie narasta wokół niej wiele krzywdzących uproszczeń lub po prostu nieprawdziwych informacji, jak np. taka, że źródłem wirusa są wszystkie osoby chińskiego pochodzenia. Pokłosiem tego były napastliwe wypowiedzi pod adresem studentów z Chin, którzy gościli na jednej z trójmiejskich uczelni. W Wielkiej Brytanii doprowadziło to także do fizycznych napaści na Azjatów od wielu lat zamieszkujących w tym kraju.
      Ataki kierowane są nie tylko ze względu na pochodzenie ofiary. W ostatnim czasie w przestrzeni internetowej, prócz doniesień o tym, że ktoś zachorował albo złamał zasady kwarantanny, pojawia się także masowy, niekontrolowany hejt wobec chorych lub osób objętych izolacją. Internauci wypisują pod ich adresem napastliwe i nienawistne komentarze lub wiadomości.
      Koronawirus oddziałuje i jeszcze długo będzie oddziaływał na obraz przestępczości w Polsce i na świecie. Wpływ pandemii na kształt przestępczości i globalnego bezpieczeństwa będzie istotnym przedmiotem badań kryminologicznych. Jednak należy powiedzieć sobie wprost, że aktualny stan wiedzy w tym zakresie jest skromny i ma charakter głównie sygnalizujący, iż pandemia ta rodzi reperkusje także w obszarze zachowań kryminalnych. Obecnie głównym źródłem informacji w tym zakresie są przede wszystkim środki masowego przekazu. Policyjne i sądowe dane statystyczne, chociaż są podstawowym źródłem wiedzy o przestępczości, cechują się długotrwałością ich zbierania, weryfikowania i publikowania. Dlatego na razie statystyki kryminalne nie dostarczają wiedzy na temat tego zjawiska, a rolę informacyjną, z uwagi na szybkość reakcji, pełnią przede wszystkim media. Ich publikacje będą więc w przyszłości doskonałym punktem wyjścia dla badań nad kryminologicznymi aspektami koronawirusa.
      Dr Diana Dajnowicz-Piesiecka pracuje w Zakładzie Kryminologii Wydziału Prawa Uniwersytetu w Białymstoku. Działa w Stowarzyszeniu Rzecznicy Nauki.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...