Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Search the Community

Showing results for tags 'e-papieros'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Nasza społeczność
    • Sprawy administracyjne i inne
    • Luźne gatki
  • Komentarze do wiadomości
    • Medycyna
    • Technologia
    • Psychologia
    • Zdrowie i uroda
    • Bezpieczeństwo IT
    • Nauki przyrodnicze
    • Astronomia i fizyka
    • Humanistyka
    • Ciekawostki
  • Artykuły
    • Artykuły
  • Inne
    • Wywiady
    • Książki

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


Skype


ICQ


Jabber


MSN


AIM


Yahoo


Lokalizacja


Zainteresowania

Found 8 results

  1. Dwa środki smakowe powszechnie dodawane do papierosów elektronicznych mogą upośledzać funkcję rzęsek obecnych w ludzkich drogach oddechowych, donoszą specjaliści z Harvard T.H. Chan School of Public Health. Rzęski występują w 50–75 procent komórek wyściełających drogi oddechowe. Oczyszczają one drogi oddechowe ze śluzu i brudu, pozwalając na łatwe oddychanie. Upośledzenie ich funkcji wiąże się z rozwojem różnych chorób, jak astma czy przewlekła obturacyjna choroba płuc. Niewiele wiadomo o związkach chemicznych używanych jako dodatki smakowe w e-papierosach. Nasze nowe badania sugerują, że mogą one uszkadzać rzęski, pierwszą linię obrony płuc, poprzez zmianę ekspresji genu związanego z funkcjonowaniem rzęsek, mówi profesor Quan Lu. Elektroniczne papierosy stają się coraz popularne. Używają ich miliony osób na całym świecie. Nie są one zbadane tak dobrze, jak tradycyjne papierosy, nic więc dziwnego, że pojawiają się pytania o bezpieczeństwo ich stosowania. Naukowcy z Harvarda postanowili sprawdzić wpływ diacetylu i 2,3-pentanedionu (acetylpropionyl), które występują w ponad 90% elektronicznych papierosów, na komórki nabłonka. Komórki nabłonka oskrzeli zostały na 24 godziny wystawione na działanie obu środków. Analiza wykazała, że po tym czasie w komórkach zaszły zmiany w ekspresji genów. Zmiany takie mogą upośledzić funkcjonowanie komórek. Zauważono też, że już niewielkie ilości diacetylu i acetylpropionylu prowadziły do zmian epigenetycznych, co każe zapytać o bezpieczny poziom tych środków. Użytkownicy papierosów elektronicznych podgrzewają i wdychają środki chemiczne, które nigdy nie były testowane pod kątem ich bezpieczeństwa przy wdychaniu. Niektórzy producenci e-papierosów deklarują, że nie używają diacetylu ani 2,3-pentanedionu. Powstaje więc pytanie, czego używają jako środków smakowych. Warto też zauważyć, że robotnicy pracujący w przemyśle są ostrzegani przed wdychaniem środków służących do aromatyzowania. Dlaczego takich ostrzeżeń nie wydaje się użytkownikom e-papierosów, pyta profesor Allen. « powrót do artykułu
  2. Producenci elektronicznych papierosów i liquidów znaleźli kolejny sposób na zareklamowanie swoich produktów. Twierdzą, że wzbogacili liquidu witaminami, co ma pozwolić na uzupełnienie ewentualnych niedoborów. Naukowcy sceptycznie podchodzą jednak do tych stwierdzeń podkreślając, że badania, na które powołują się producenci w swoich sloganach marketingowych są albo przestarzałe, albo wyjęte z kontekstu. Jedna z firm twierdzi, że wystarczy kilka pociągnięć, by dostarczyć do płuc – oczywiście dzięki jej liquidowi – 10-krotną dzienną dawkę witaminy B12. Inne liquidy zawierają całe koktajle z witamin A, C, D oraz aminokwasy czy kolagen. Użycie witamin i składników odżywczych w liquidach to nic więcej jak działanie marketingowe, by produkty te wyglądały na zdrowe. Konsumenci kojarza witaminy ze zdrowiem. Takie liquidy mogą być bezpieczne, ale mogą być też niebezpiecznie. Absolutnie nic nie wiadomo o ich bezpieczeństwie czy o efektywności wdychania witamin, mówi epidemiolog odżywiania Regan Bailey z Purdue University. Z kolei Guenter Hochhaus, farmakolog z University of Florida, który specjalizuje się w zagadnieniu dostarczania leków poprzez płuca stwierdza, że teoretycznie wdychanie witamin powinno być możliwe. Musiałyby one dotrzeć do głębokich partii płuc, tam gdzie błony są najcieńsze i najbardziej przenikliwe. Jednak wciąż nie wiadomo, brak bowiem badań na ten temat, czy witaminy i inne składniki odżywcze mogą przenikać przez płuca. Mimo braku jakichkolwiek dowodów naukowcy, producenci zarzekają się, że ich produkt działa, a oni mają na względzie tylko dobro klienta. W tej branży jest pełno oszustów. A my chcemy ludziom pomóc, mówi George Michalopoulos, założyciel firmy VitaminVape. Dodaje, że stworzył firmę, gdy weganie, tacy jak on, potrzebują dodatkowych dawek witaminy B12. Jednak zdecydował, że do liquidu nie będzie dodawał witaminy C czy D, gdyż to niebezpieczne. Mógłbym dodać witaminę D, gdyż ludziom jej brakuje, ale okazało się, że wdychanie witaminy D może być toksyczne. Stwierdziliśmy więc, że prawdziwa nauka wspiera jedynie dodawanie witaminy B12. Inni producenci są innego zdania. Moglibyśmy dodawać witaminy B, ale trzymamy się od nich z daleka, mówi Avi Kwitel, założyciel firmy Sparq produkującej Vitamin Air. Są doniesienia, że duże dawki witaminy B12 podawane ustnie powodują nowotwory płuc u mężczyzn. Kwitel ma tu na myśli badania, które wykazały korelację pomiędzy suplementacją witaminami B6 i B12, a częstszym występowaniem nowotworów. Mężczyzna dodaje, że w liquidzie jego firmy znajdziemy witaminę D, gdyż przeprowadzone na Uniwersytecie Kalifornijskim w Los Angeles (UCLA) badania wykazały, że młode szczury wdychające witaminę D mogły potencjalnie odnosić z tego korzyści. Jednak Virender Rehan z UCLA, który prowadził wspomniane badania, odpowiada: Jestem zaszokowany, że ktoś mógł wziąć nasze badania i na ich podstawie stwierdzić, że wdychanie witamin może mieć pozytywny wpływ na zdrowie, szczególnie u dorosłych. Rehan dodaje, że cel jego badań był zupełnie inny. Otóż wiadomo, że niedobory witaminy D mogą prowadzić do problemów z rozwojem płuc u noworodków. Zespół z UCLA chciał sprawdzić, czy problem ten można u szczurów rozwiązać poprzez wdychanie witaminy D. Jednocześnie upewnialiśmy się, że zwierzęta nie przyjmą w ten sposób zbyt wysokich dawek witaminy, dodaje. Nadmiar witaminy D jest bowiem toksyczny, szczególnie dla noworodków. Co więcej, większość badań, na jakie powołują się producenci witaminowych e-papierosów czy liquidów było prowadzonych w latach 50. i 60., liczą sobie już ponad pół wieku i część z nich jest nieaktualnych. Ponadto podczas większości z nich używano nebulizerów, urządzeń dostarczających leków rozproszonych w chłodnej mgiełce. Tymczasem e-papierosy podgrzewają roztwór za pomocą metalowych grzałek. Od lat 50. i 60. w nauce zaszła rewolucja. Więc niezbędnym minimum, jakie powinno zostać zrobione, to eksperymenty oceniające bezpieczeństwo tych produktów, mówi Bailey. Naukowcy nie tylko sceptycznie podchodzą do kwestii podawania witamin przez płuca, ale również zwracają uwagę, że może być to niebezpieczne. Na przykład witamina C to kwas, zauważa Hochhaus, pytając o wpływ wdychania kwasu na tkankę płuc. Kwitel przyznaje, że mogą istnieć nierozpoznane ryzyka związane z wdychaniem witaminowych liquidów. Wiemy, że niektóre składniki nie są zdrowe, ale my trzymamy się od nich z daleka. Chcemy dać ludziom zdrową alternatywę. Czy czipsy zabierając o połowę mniej tłuszczu są zdrowe? Oczywiście, że nie. Ale czy są lepszym rozwiązaniem niż pełnotłuste czipsy? Jasne, że tak, stwierdza. Dodaje, że produkowany przez jego firmę liquid był testowany przez niezależne laboratoriu, które miało stwierdzić, czy witaminy i inne składniki zostają zniszczone podczas podgrzewania bądź czy zmieniają się w szkodliwe środki. Przeznaczyliśmy na to dużo czasu i pieniędzy, zapewnia. « powrót do artykułu
  3. KopalniaWiedzy.pl

    E-papieros zabił swojego użytkownika

    Amerykańskie władze ujawniły raport z autopsji mężczyzny, którego zwłoki zostały znalezione przez służby ratownicze w jego domu w St. Petersburg na Florydzie. Dowiadujemy się z niego, że 38-letni Tallmadge D'Elia zginął wskutek eksplozji elektronicznego papierosa. Urządzenie wybuchło, gdy mężczyzna miał je w ustach. Jego odłamki wbiły się w mózg ofiary. Doszło też do pożaru, który poparzył większość ciała mężczyzny. To właśnie pożar zaalarmował służby ratownicze, które po wejściu do palącego się budynku znalazły tam zwłoki. To nie pierwszy przypadek eksplozji elektronicznego papierosa. W lipcu 2017 roku U.S. Fire Administration opublikowała raport „Electronic Cigarette Fires and Explosions in the United States 2009-2016”. Dowiadujemy się z niego, że we wspomnianym okresie amerykańskie media informowały o 195 przypadkach eksplozji i pożaru spowodowanych przez elektroniczne papierosy. W ich wyniku 133 osoby doznały obrażeń, a w 38 przypadkach były to ciężkie uszkodzenia ciała. W 61 przypadkach wypadek miał miejsce, gdy e-papieros znajdował się w kieszeni, a w 60 przypadkach gdy był używany. Podczas ładowania baterii doszło do 48 wypadków. Jak zauważają autorzy raportu kształt i konstrukcja elektronicznego papierosa powodują, że z większym prawdopodobieństwem niż inne przedmioty wyposażone w baterie litowo-jonowe, mogą się one zmienić w „płonącą rakietę” w razie awarii baterii. W raporcie z autopsji czytamy, że przyczyną śmierci D'Elii była penetracja czaszki przez pocisk. Zdjęcie pochodzi z serwisu Vaping360.com « powrót do artykułu
  4. KopalniaWiedzy.pl

    Ryzykowne e-papierosy

    Uczeni z University of California, Riverside donoszą, że palenie "elektronicznych papierosów" wymaga mocniejszego ssania niż w przypadku zwykłych papierosów. Na razie nie wiadomo, jakie może to mieć skutki dla zdrowia palącego. Naukowcy wykorzystali specjalne urządzenie do zbadania właściwości zwykłych papierosów i porównania ich z papierosami elektronicznymi. Urządzenie samo "pali" papierosy i bada skład dymu czy siłę ssania. Okazało się, że wytworzenie odpowiedniej ilości aerozolu w papierosach elektronicznych wymaga silniejszego ssania niż pozyskanie dymu z tradycyjnych papierosów. Co więcej, po 10 pociągnięciach gęstość aerozolu spada, co wymaga zwiększenia siły ssącej. Na razie jest zbyt wcześnie by stwierdzić, jaki wpływ na zdrowie ma silniejsze ssanie i zmniejszająca się gęstość areaozolu, ale czynniki te mogą prowadzić do palenia kompensacyjnego, jakie widzieliśmy w przypadku osób używających papierosów "light" - mówi profesor Prue Talbot. Nasze prace wykazały, że w miarę używania e-papierosów gęstość areozolu spada, co wymaga silniejszego ssania, by ją podtrzymać. Producenci zwykle twierdzą, że zawartość kartridży odpowiada pewnej określonej liczbie tradycyjnych papierosów. Nie wydaje się to prawdą - dodaje Talbot. Z przeprowadzonych przez niego badań wynika, że tylko 10 pierwszych zaciągnięć się e-papierosem daje efekt podobny do palenia prawdziwego tytoniu. Pojedynczy kartridż wystarcza na około 200 zaciągnięć się, jednak nie odpowiadają one 200 zaciągnięciom się prawdziwym papierosem. Badania dowodzą, że papierosy elektroniczne palą się inaczej niż konwencjonalne - dodaje naukowiec. Kamlesh Asotra zarządzający badaniami w ramach University of California Tobacco-Related Disease Research Program (Program badawczy Uniwersytetu Kalifornijskiego nad chorobami związanymi z tytoniem) zauważa, że konieczność silniejszego ssania oznacza, że substancje zawarte w aerozolu dostają się głębiej do płuc niż w przypadku substancji z tradycyjnych papierosów. Ponadto zmniejszająca się gęstość areozolu może powodować, że palacze, by zrekompensować sobie spadek poziomu nikotyny, będą palili więcej, tak jak jest to w przypadku użytkowników papierosów "light".
  5. KopalniaWiedzy.pl

    Oszukańcze e-papierosy

    Elektroniczne papierosy nadal budzą kontrowersje i obawy. Trudno jednak mówić o konkretach, gdyż dotychczas przeprowadzono niewiele badań dotyczących tego typu urządzeń. Sytuacja zaczyna się jednak zmieniać. Doktor Thomas Eissenberg z Virginia Commonwealth University przeprowadził, pierwsze w USA, badania dotyczące wpływu e-papierosów na palaczy. Już wcześniej amerykańska Administracja Żywności i Leków (FDA) zakazała importu e-papierosów, gdyż w ich dymie znaleziono toksyczne związki chemiczne. Badania zespołu Eissenberga przeprowadzone zostały pod innym kątem - sprawdzano, czy konsumenci otrzymują to, za co płacą. W eksperymencie wzięło udział 16 palaczy, używających papierosów tradycyjnych i elektronicznych. Naukowcy monitorowali rytm ich serca i zawartość nikotyny we krwi. Badani brali udział w czterech sesjach, oddzielonych 48-godzinnymi przerwami. W pierwszej z nich palili swoją ulubioną markę papierosów. Podczas drugiej zaciągali się niezapalonym papierosem. W czasie dwóch ostatnich palili dwie różne marki e-papierosów. Papierosy elektroniczne mają w założeniu dostarczać organizmowi nikotynę bez konieczności wdychania szkodliwych substancji zawartych w tytoniu. Nasze badania wykazały, że testowane papierosy elektroniczne nie dostarczają substancji, której mają dostarczać. To nie jest tak, że dostarczają mniej nikotyny, niż tradycyjne papierosy. One nie dostarczyły żadnych mierzalnych poziomów nikotyny. Palenie ich jest tak efektywne, jak zaciąganie się niezapalonym tradycyjnym papierosem - stwierdził Eissenberg. Szczegółowy opis badań ukaże się w lutowym numerze pisma Tobacco Control.
  6. KopalniaWiedzy.pl

    Nadchodzą nowe, lepsze e-papierosy?

    Z opublikowanych niedawno danych wynika, że zdobywające coraz wiekszą popularność e-papierosy nie powodują przedostania się do krwi mierzalnych ilości nikotyny. Wiele wskazuje na to, że przyczyną takiego stanu rzeczy jest osadzanie się większości wydzielanego przez nie alkaloidu w ustach i gardle, przez co tylko niewielka jego ilość trafia do płuc, skąd nikotyna wchłania się najlepiej. Naukowcy z Duke University opracowali jednak technologię, która może pokonać te niedogodności. Kluczowym parametrem decydującym o tym, jak daleko dotrą wdychane drobiny aerozolu, jest ich wielkość. Skoro w przypadku nikotyny większość mgiełki nie dociera do dolnych dróg oddechowych, świadczy to o tym, że jej cząstki są zbyt drobne. Aby nieco "dociążyć" ładunek alkaloidu, zespół dr. Jeda Rose'a z Duke University opracował nowy rodzaj inhalatora, w którym nikotyna jest uwalniana wspólnie z kwasem pirogronowym. Równoczesne uwalnianie par roztworu nikotyny oraz kwasu pirogronowego powoduje powstanie soli - pirogronianu nikotyny. Związek ten wykazuje naturalną tendencję do tworzenia kryształów, co oznacza, że przy odpowiednim stężeniu i tempie uwalniania obu składników mieszanki możliwe jest wytworzenie aerozolu o parametrach ściśle dostosowanych do potrzeb inhalacji. Jednocześnie zachowuje on psychoaktywne właściwości nikotyny, co pozwala mu na tłumienie głodu nikotynowego. Zespół dr. Rose'a przeprowadził już wstępne testy nowego rodzaju inhalatora. Wzięło w nich udział 9 zdrowych palaczy, z których każdy przyjął 10 dawek (pojedynczych wdechów) pirogronianu nikotyny, czystego powietrza lub preparatu nikotyny jednego z wiodących producentów. Poszczególne inhalacje zostały oczywiście podane w odpowiednich odstępach czasu, by oczyścić organizm z ewentualnych pozostałości alkaloidu. Dzięki przeprowadzonym pomiarom ustalono, że nowa metoda pozwala na osiągnięcie znacznie wyższego poziomu nikotyny we krwi oraz wyjątkowo skuteczne ograniczenie chęci sięgnięcia po papierosa. Co więcej, nowy typ inhalatora pozwala na ograniczenie podrażnień wywołanych przez przyjęcie dawki alkaloidu. Na najbliższą przyszłość dr Rose planuje ocenę efektywności wdychania pirogronianu nikotyny jako formy terapii uzależnienia od nikotyny. Jeżeli wszystko pójdzie po myśli badacza, opracowany przez niego wynalazek może trafić na rynek w ciągu 3-5 lat.
  7. KopalniaWiedzy.pl

    Niedobór badań dotyczących e-papierosów

    Greccy naukowcy alarmują, że choć rośnie popularność elektronicznych papierosów, właściwie brak danych na temat bezpieczeństwa ich stosowania. Nie wiadomo więc, czy zamiast pomagać, w większym stopniu nie szkodzą (British Medical Journal). Wyniki niektórych studiów wzbudzały uzasadnione wątpliwości, ale sprzedawcy cały czas powtarzali i powtarzają, że e-papieros jest zdrowszą wersją prawdziwego, ponieważ pozwala zaciągać się czystą nikotyną, bez dodatku substancji smolistych czy tlenku węgla. Swoje zastrzeżenia zgłasza Światowa Organizacja Zdrowia, która zaleca ostrożność w posługiwaniu się elektroniczną wersją papierosa. W zeszłym roku na granicy amerykańskiej zatrzymano mnóstwo dostaw e-papierosów, gdyż nie miały one odpowiednich zezwoleń. W Wielkiej Brytanii nie wolno ich reklamować i sprzedawać jako urządzeń ułatwiających zerwanie z nałogiem. Można je jednak bez problemu kupić w Internecie. W Australii sprzedaż e-papierosów z nikotyną jest zabroniona, w Malezji i Austrii uważa się je za urządzenia medyczne, a wymienne kartridże za produkty medyczne. W Polsce na razie brak obostrzeń prawnych, ale być może Ustawa o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych zostanie zmieniona. E-papieros wyglądem przypomina swój pierwowzór. Składa się z wymiennego wkładu (który oprócz nikotyny zawiera glikol propylenowy i glicerynę), nebulizera, baterii litowo-jonowej oraz diody LED. Andreas Flouris i Dimitris Oikonomou z Instytutu Ludzkiej Wydajności i Rehabilitacji wspominają o 3 głównych raportach na temat bezpieczeństwa elektronicznych papierosów: amerykańskiej Agencji ds. Żywności i Leków (Food and Drug Administration), greckiego instytutu badawczego Demokritos oraz prywatnej firmy nowozelandzkiej. Raporty FDA zaczęły wyrażać obawy, kiedy okazało się, że różne marki urządzenia wytwarzają mgiełkę z niejednakową zawartością nikotyny. Urzędnicy wykryli w niej także ślady szkodliwych substancji. Grecki instytut zajął neutralne stanowisko, nie zgłaszając żadnych zastrzeżeń, a Nowozelandczycy wpadli na trop substancji kancerogennych. Wg nich, e-papierosy powinny jednak być rekomendowane, zważywszy na ryzyko związane z paleniem zwykłych wyrobów tytoniowych. Flouris i Oikonomou podkreślają, że jeśli w elektronicznych papierosach rzeczywiście występują zanieczyszczenia chemiczne w postaci związków rakotwórczych lub toksycznych, ich stężenia i tak są znacznie niższe niż w tradycyjnych "fajkach". Wszyscy specjaliści są zgodni, że należy przeprowadzić jeszcze wiele badań, by zdobyć jak najwięcej informacji na temat składu czy skutków palenia nowoczesnej alternatywy papierosów.
  8. KopalniaWiedzy.pl

    Elektroniczny papieros

    Chińska Golden Dragon Group opatentowała pierwszego na świecie e-papierosa o nazwie Ruyan. Urządzenie jest zasilane bateriami. Kontroluje dostarczane organizmowi dawki nikotyny. Ograniczając je, pomaga zerwać z nałogiem. Ruyan jest reklamowany jako środek skuteczniejszy od innych substytutów nikotyny, czyli gum do żucia, plastrów i inhalatorów. Technologia została opracowana przez pekińską firmę SBT Co Ltd., którą później przejęła Grupa Złotego Smoka. Według Scotta Frasera, wiceprezesa SBT, Ruyan pachnie jak papieros i wygląda jak on. Imitacja jest na tyle doskonała, że wydziela nawet dym. Nikotyna z elektronicznego papierosa jest absorbowana szybciej niż z gumy. Dla porównania: w przypadku tej ostatniej zajmuje to od 5 do 10 minut. Wynalazek można kupić w Chinach, Izraelu, Turcji oraz Europie. Za sztukę trzeba zapłacić 208 dolarów.
×