Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Search the Community

Showing results for tags 'Szwajcaria'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Nasza społeczność
    • Sprawy administracyjne i inne
    • Luźne gatki
  • Komentarze do wiadomości
    • Medycyna
    • Technologia
    • Psychologia
    • Zdrowie i uroda
    • Bezpieczeństwo IT
    • Nauki przyrodnicze
    • Astronomia i fizyka
    • Humanistyka
    • Ciekawostki
  • Artykuły
    • Artykuły
  • Inne
    • Wywiady
    • Książki

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


Adres URL


Skype


ICQ


Jabber


MSN


AIM


Yahoo


Lokalizacja


Zainteresowania

Found 11 results

  1. Ostatnie fale upałów spowodowały bezprecedensowe topnienie lodowców Grenlandii i wieści stamtąd zdominowały doniesienia medialne. Tymczasem Szwajcarska Sieć Monitorowania Lodowców informuje, że podobne zjawisko można było obserwować w Alpach. Ze wstępnych danych wynika, że szwajcarskie lodowce topniały wyjątkowo szybko najpierw podczas pierwszej fali upałów pod koniec czerwca, a następnie pod koniec lipca. Glacjolog Matthias Huss poinformował, że tylko w ciągu tych dwóch fal upałów lodowce straciły około 800 milionów ton masy. To absolutnie wyjątkowa sytuacja, gdyż dotyczy okresu zaledwie 14 dni, stwierdził specjalista. Już teraz te wstępne dane sugerują, że tegoroczna utrata masy lodowców była wyjątkowo szybka. Huss dodaje jednak, że zimą doszło do ponadprzeciętnych opadów, więc lodowce weszły w lato z grubą pokrywą śnieżną i – w porównaniu z ostatnimi latami – radziły sobie „wyjątkowo dobrze”. Naukowcy mieli nadzieję, że sezon letni zakończy się dla nich lepiej niż w ostatnim czasie. Niestety, gdy nadeszła pierwsza fala upałów, doszło do wyjątkowo szybkiej utraty masy. Teraz, z powodu tych dwóch fal upałów masa lodowców jest taka jak średnia 10-letnia lub nieco poniżej niej, mówi Huss. Problem gwałtownego topnienia nie dotyczy tylko lodowców Szwajcarii. Niedawno francuski ośrodek narciarski Tignes poinformował, że ze względu na szybkie tempo topnienia lodowiec Grand Motte nie jest bezpieczny dla narciarzy. Niedawno donosiliśmy też o pojawieniu się jeziora wysoko w Alpach. Huss przypomina, że alpejskie lodowce wycofują się od co najmniej połowy XIX wieku, a w ostatnich dekadach zjawisko to przyspieszyło. Najbardziej spektakularne zmiany obserwowane są w pobliżu wielkich lodowców. Największy alpejski lodowiec, Aletschgletscher ma obecnie długość 23,6 kilometra. Od 1850 roku skurczył się o 3,5 kilometra. Topnienie lodowców obserwowane jest w całych Alpach. W bieżącym roku w piśmie Cryosphere ukazał się artykuł, którego autorzy prognozują, że do roku 2100 zniknie 30% alpejskich lodowców, nawet jeśli ludzkości uda się ograniczyć globalne ocieplenie. Jeśli zaś nic się nie zmieni, w ciągu najbliższych 80 lat może zniknąć pod 90% lodowców. Teraz niemal każdy rok przynosi nowe ekstrema. I to jest problem, mówi Huss. « powrót do artykułu
  2. W kodzie źródłowym szwajcarskiego systemu wyborczego znaleziono poważny błąd kryptograficzny. Umożliwia on osobom z wewnątrz, które zarządzają tym systemem lub go implementują, na manipulowanie głosami. Specjaliści z Uniwersytetu w Melbourne, kanadyjskiego Open Privacy Research Society oraz belgijskiego Uniwersytetu Katolickiego w Louvain-la-Neuve przeanalizowali upubliczniony kod systemu wyborczego i znaleźli w nim błąd. W systemie, którym zarządza SwissPost, szyfrowane głosy muszą zostać przetasowane, by chronić prywatność wyborcy. Zarządzający przetasowaniem muszą dostarczyć matematycznego dowodu, że podczas przetasowania głosy nie uległy zmianie. Dopiero dzięki temu można zweryfikować poprawność głosowania. Eksperci znaleźli jednak w algorytmie lukę, która pozwala na zmianę głosów i wygenerowanie kodu dowodzącego, że nie zostały one zmienione. Nic w naszej analizie nie wskazuje, by luka taka została celowo wprowadzona, jednak jej istnienie nas martwi i budzi poważne pytania o jakość pozostałej części kodu, mówi Sarah Jamie Lewis z Kanady. W tym przypadku analizy wskazują, że mamy tutaj do czynienia z naiwną implementacją złożonego protokołu kryptograficznego przez osoby, które działały w dobrej wierze, ale brak im było pełnej wiedzy na temat bezpieczeństwa, wyjaśnia profesor Vanessa Teague z Melbourne. Oczywiście, gdyby ktoś chciał wprowadzić taki kod, by móc manipulować wynikami wyborów, zrobiłby to w taki sposób, by wyglądało to na przypadek. Jednak nie mamy żadnych dowodów, by stwierdzić, że tak właśnie było, dodaje uczona. « powrót do artykułu
  3. Szwajcarscy archeolodzy ogłosili, że metalowa ręka znaleziona w 2017 roku w pobliżu jeziora Bielersee jest najstarszą metalową częścią ciała odkrytą na terenie Europy. Wiek zabytku wynosi 3500 lat. Ręka, nieco mniejsza niż prawdziwa, wykonana została z brązu, u nadgarstka ma przyklejoną złotą folię. Można ją było montować na kiju. Nigdy nie widzieliśmy niczego podobnego. Nie byliśmy początkowo pewni, ani co to jest, ani czy to autentyk, mówi Andrea Schaer, stojąca na cele Wydziału Historii Starożytnej i Rzymskiej w Berneńskiej Służbie Archeologicznej. Datowanie radiowęglowe resztek kleju organicznego użytego do zamocowania złotej folii ujawniło, że zabytek powstał pomiędzy 1500 a 1400 rokiem przed Chrystusem. Potwierdzenie wieku metalowej ręki skłoniło archeologów do udania się w miejsce, w którym poszukiwacze skarbów znaleźli rękę. Po siedmiu tygodniach wykopalisk znaleziono poważnie uszkodzony grób znajdujący się na płaskowyżu powyżej Bielersee, w pobliżu wioski Preles. W grobie znaleziono kości mężczyzny w średnim wieku, długą szpilę z brązu, spiralne spinkę do włosów oraz fragmenty złotej folii odpowiadające tej na metalowej ręce. Dowodem, że ręka spoczęła w grobie z mężczyzną był znaleziony tam odłamany palec. W pochówkach z epoki brązu rzadko znajduje się metalowe przedmioty, a złota niemal nigdy nie znajduje się takich grobach na terenie Szwajcarii. Najprawdopodobniej też takie znaleziska są unikatowe na terenie Europy. Fakt, że znamy tysiące miejsc pochówki z epoki brązu i nigdy nie natrafiliśmy na nic podobnego, pokazuje, że to wyjątkowe odkrycie, stwierdza Stefan Hochuli, który stoi na czele Wydziału Zachowania Zabytków i Archeologii kantonu Zug. Specjaliści próbują teraz określić, do czego służyła sztuczna ręka. Jej konstrukcja wskazuje, że była na czymś mocowana. Być może zdobiła rzeźbę, może mocowano ją na kiju i była symbolem władzy, albo też noszono ją podczas jakichś rytuałów. Okoliczności odkrycia znacząco utrudniają badania. Nie wiemy, jakie było położenie ręki względem pochowanego mężczyzny, nie znamy kontekstu jej złożenia w grobie. « powrót do artykułu
  4. Historia pełna jest przykładów przemocy na tle etnicznym i religijnym. Tego typu wydarzenia nie odeszły do przeszłości. Nawet we współczesnej Europie jeszcze niedawno przemoc była obecna w Jugosławii, Kosowie, Irlandii Północnej czy Kraju Basków. Yaneer Bar-Yam z New England Complex Systems Institute i jego zespół postanowili zbadać, co może powstrzymać przemoc religijną i etniczną. Uczeni za wzór obrali sobie Szwajcarię, która od wielu lat jest symbolem harmonijnego współżycia różnych grup ludzi. Przypomnijmy, że największą grupę etniczną stanowią tam osoby pochodzenia niemieckiego. Mieszkają one w północnej, centralnej i wschodniej części kraju. Osoby o włoskich korzeniach żyją przede wszystkim na wschodzie, a ludność francuska - na zachodzie. Podział etniczny pokrywa się z grubsza z podziałem religijnym. Północ, centrum i wschód zajmują głównie protestanci, resztę kraju - katolicy. Oczywiście wśród ludności niemieckojęzycznej jest spory odsetek katolików, a wśród francuskojęzycznej - protestantów. Mapy obu podziałów nie są do końca zgodne, jednak zauważyć można, że rzadko dochodzi do mieszania na jednym terenie religii i języków. Niemieckojęzyczni katolicy mieszkają wśród niemieckojęzycznych katolików, a mówiący po francusku protestanci wśród mówiących po francusku protestanów. Społeczeństwo Szwajcarii nie jest przemieszane, geograficznie pod względem językowym i religijnym jest heterogeniczne - stwierdzili autorzy „Good Fences: The Importance of Setting Boundaries for Peaceful Coexistence", który opublikowano w arXiv. Naukowcy, by sprawdzić, jak to się stało, że różne grupy narodowościowe i religijne pokojowo współżyją w ramach jednego państwa, porównali rozkład ludności z geografią polityczną i fizyczną Szwajcarii. Kraj Wilhelma Tella podzielony jest na kantony o bardzo dużej autonomii. Mieszkańcy kantonów sami decydują o swoim losie. Okazuje się, że kantony są bardzo jednorodne etnicznie i religijne. Ponadto ich granice pokrywają się z granicami geograficznymi - górami, jeziorami i rzekami. Ludzi o różnych korzeniach etnicznych i o różnych przekonaniach religijnych dzielą więc granice polityczne i fizyczne. Grupy etniczno-religijne mogą same decydować o swoim losie. Jak czytamy w opublikowanym dokumencie: granice fizyczne, takie jak góry i jeziora oraz granice polityczne, dzięki którym istnieje lokalna autonomia, mogą zapobiegać naruszaniu norm kulturowych i ułatwiać samookreślenie się, łagodząc w ten sposób wpływ czynników sprzyjających przemocy. Wyjątkiem od reguły są duże miasta, gdzie ludność jest bardzo przemieszana. Naukowcy, korzystając z modeli matematycznych stwierdzili, że największe niebezpieczeństwo wystąpienia aktów przemocy zachodzi w północnych częściach kantonu Berno, gdzie rzeczywiście istnieją od lat nierozwiązane dotychczas problemy. Nasza praca wykazała, że potencjalne napięcia związane z faktem, iż Szwajcarię zamieszkują różne grupy etniczne i językowe, są rozwiązywane w naturalny sposób przez geografię kraju, prowadząc do niskiego poziomu przemocy. Dodatkowe granice są więc niepotrzebne, a tam, gdzie okazały się potrzebne, jak w Graubunden, zostały ustanowione.
  5. Google grozi zamknięciem serwisu Street View dla map Szwajcarii. To odpowiedź firmy na wyroki sądów żądających zapewnienia pełnej anonimowości osobom uwidocznionym na fotografiach. Koncern zwróci się do Szwajcarskiego Trybunału Federalnego z wnioskiem o anulowanie wyroku Federalnego Sądu Administracyjnego, który stwierdził, że przed umieszczeniem fotografii w Street View należy zamazać twarze osób oraz tablice rejestracyjne samochodów. Żądania sądu są nierealistyczne. To zmusi nas do wycofania usługi ze Szwajcarii - powiedział Peter Fleischer, prawnik Google'a odpowiedzialny za politykę prywatności. Jeśli Google wycofa się ze Szwajcarii, będzie to pierwszy taki przypadek w historii. Nieco podobna sytuacja ma miejsce w Niemczech, gdzie sąd stwierdził, iż obywatele mają prawo do żądania zamazania zdjęcia swojej własności. W związku z tym Google zaprzestał wykonywania zdjęć i niemieckie Street View pokazuje fotografie z jedynie 20 miast. Kłopoty Google'a w Szwajcarii rozpoczęły się, gdy zauważono, że oprogramowanie automatycznie zamazujące twarze nie działa ze 100-procentową dokładnością. Wykazano, że na zdjęciach widać nawet twarze ludzi przebywających we własnych mieszkaniach. Google nie chciał zgodzić się na sugestię ręcznego zamazywania twarzy przechodniów. Argumentował to nie kosztami takiego przedsięwzięcia, ale twierdzi, że ludzie popełnią więcej błędów niż oprogramowanie, które wyłapuje 99% twarzy. Biorąc jednak pod uwagę, że już w tej chwili na szwajcarskich ulicach wykonano 212 milionów zdjęć, błędy mogą być obecne na milionach z nich. Joe McNamee z European Digital Rights zwraca uwagę, że ludzie mają prawo do prywatności, ale dotychczas władze żadnego kraju nie żądały 100-procentowej skuteczności w odniesieniu do żadnych kwestii.
  6. W ogólnonarodowym referendum Szwajcarzy odrzucili propozycję, by w sądzie zwierzęta były reprezentowane przez własnych prawników z urzędu. Zapis to pomysł organizacji zajmujących się prawami zwierząt, które twierdzą, że bez mecenasa występującego w imieniu naszych braci mniejszych wiele przypadków okrucieństwa przechodzi właściwie bez echa albo kara jest niewspółmierna do czynu. Idea prawnika dla zwierząt nie spodobała się jednak 70% głosujących, o rządzie nie wspominając. Przeciwnicy rozwiązania przekonywali, że Szwajcaria nie potrzebuje kolejnych ustaw, poprawek czy zapisów. Podatnicy obawiali się kosztów istnienia takiego systemu. Oprotestowali go też rolnicy, którzy narzekają na obniżenie unijnych dopłat i spadek sprzedaży mleka. Należy nadmienić, że Szwajcaria jest krajem z bardzo restrykcyjnymi przepisami dotyczącymi praw zwierząt. Te społeczne, np. świnie, nie mogą być trzymane w pojedynkę, konie i krowy muszą latem i zimą zażywać ruchu na świeżym powietrzu, a właściciele psów są zobowiązani do ukończenia specjalnego kursu na opiekuna.
  7. Red Hat złożył w szwajcarskim sądzie federalnym skargę na postępowanie Federalnego Biura Budynków i Logistyki, które bez przetargu zawarło z Microsoftem kontrakt o wartości niemal 14 milionów franków szwajcarskich rocznie. Biuro prawdopodobnie zrezygnowało z ogłaszania przetargu gdyż, jak uważają jego przedstawiciele, tylko Microsoft produkuje oprogramowanie, które jest mu potrzebne. Red Hat nie zgadza się z taką argumentacją zauważając, że firma dostarcza swoje rozwiązania do innych szwajcarskich organizacji.
  8. W Szwajcarii otwarto najdłuższy lądowy tunel kolejowy świata. Dłuższe od niego są tylko dwa tunele poprowadzone pod dnem morskim: japoński Sei-kan (53 km 850 m) i łączący Wielką Brytanię z Francją Eurotunnel (50 km 450 m). Trzydziestoczterokilometrowy Lötschberg przebiega pod Alpami. Szacuje się, że dzięki jego ukończeniu czas podróży z Włoch do Niemiec skróci się o ok. 1/3. W całości tunel zostanie udostępniony w grudniu. Wtedy w ciągu dnia będzie nim mogło przejechać do 80 pociągów towarowych i 42 pasażerskie. Budowa Lötschbergu rozpoczęła się 8 lat temu. Pochłonęła 4,3 mld franków szwajcarskich, czyli 3,5 mld dolarów. Szwajcaria jest europejskim państwem tranzytowym. Do tej pory towary przewożono głównie tirami, co prowadziło do tworzenia się korków, wypadków i zanieczyszczenia środowiska. Codziennie Alpy przemierzało do 4 tysięcy ciężarówek. Teraz ruch kołowy odciąży kolej, tym bardziej, że do 2015 roku ma powstać równoległy do właśnie oddanego aż 60-kilometrowy tunel Gotthard. To jedno z największych przedsięwzięć konstrukcyjnych świata. Trzymamy kciuki za jego powodzenie!
  9. Pięciomiesięczne badanie jakości wody pitnej w Stanach Zjednoczonych ujawniło, że w kranach w domach wielu Amerykanów płynie woda zawierająca śladowe ilości leków. Wśród wykrytych przez badaczy substancji znalazły się, m.in.: antybiotyki, hormony płciowe oraz związki zapobiegające udarowi mózgu. Skala problemu jest ogromna, gdyż niemal wszystkie badane źródła były zanieczyszczone farmaceutykami. Stężenie wspomnianych związków nie jest duże. Wynosiło zaledwie kilka cząsteczek na miliard, a w niektórych przypadkach było nawet niższe. Naukowcy są jednak zmartwieni, gdyż - w związku z brakiem odpowiednich badań - nie są w stanie przewidzieć efektu wieloletniego przyjmowania substancji leczniczych wraz z wodą. Leki oraz ich pochodne trafiają do wody głównie z odchodami. Dotyczy to przede wszystkim odchodów ludzi przechodzących farmakoterapię, jednak coraz częściej farmakoterapii poddawane są także zwierzęta domowe i hodowlane. Obecnie stosowane metody uzdatniania wody są niewystarczające, by całkowicie usunąć tak wielką ilość spływających do niej leków oraz ich metabolitów. Dane na temat zanieczyszczenia wody są wynikiem pięciomiesięcznego śledztwa dziennikarskiego agencji Associated Press (AP). Reporterzy odbyli ponad 200 spotkań z naukowcami i urzędnikami, przeanalizowali także tysiące publikacji naukowych na temat stanu czystości wody pitnej w USA. Wśród analizowanych dokumentów znaleźli m.in. raporty mówiące o jednoznacznej szkodliwości pobranych próbek wody na hodowane in vitro komórki. Co ciekawe, wyniki tych badań, mimo publikacji w czasopismach naukowych, nigdy nie zostały przedstawione opinii publicznej. Dziennikarze podkreślają, że dostawcy wody pitnej bardzo niechętnie publikują wyniki testów czystości wody. Argumentują to twierdzeniem, że statystyczny obywatel nie będzie w stanie poprawnie zrozumieć opublikowanych cyfr. Ich zdaniem, upublicznienie tego typu danych mogłoby wywołać niepotrzebną panikę w społeczeństwie. Urzędnicy z amerykańskiej Agencji Ochrony Środwiska w wypowiedziach podkreślają, że są świadomi narastającego problemu i traktują go bardzo poważnie. Dziennikarze zaznaczają jednak, że mimo tych deklaracji, nie istnieją przepisy regulujące testowanie wody w poszukiwaniu leków oraz produktów ich metabolizmu. Nie są także podane w amerykańskim prawie jakiekolwiek normy czy limity zawartości substancji leczniczych w płynącej z kranów wodzie. Wyniki analiz są zatrważające. Przebadano wodę wodociągową w 24 dużych amerykańskich miastach. Wśród wykrytych substancji wymienia się, m.in: leki psychotropowe, przeciwbólowe, hormony płciowe, środki powstrzymujące astmę i wiele innych. Niechlubny rekord padł w mieście Filadelfia, gdzie w wodzie pitnej wykryto aż 56 związków. Okazuje się, że także źródła wody są często zanieczyszczone. Dziennikarze AP dotarli do wyników analiz chemicznych wykonanych w 35 spośród 62 najważniejszych źródeł wody w USA. Zawartość leków wykryto w 28 z nich. Co ciekawe, zarządzający sześcioma z nich przyznali, że nie przeprowadzają jakichkolwiek badań wody na obecność substancji leczniczych. Prawdopodobnie liczne prywatne ujęcia wody, takie jak studnie, również są zanieczyszczone. Skażenie lekami potwierdzono również w przypadku wody mineralnej. Producenci tej ostatniej nie przeprowadzają jakichkolwiek testów na poszukiwanie tego typu substancji, a dodatkowo sprzedawany przez nich produkt często jest w rzeczywistości zwykłą wodą wodociągową zamkniętą w butelce. Na tym nie koniec. Żurnaliści skupili się także na wodach podziemnych. Udowodnili, że zanieczyszczenie jest obecne w 40 procentach przeanalizowanych poziomów wodonośnych. W związku z tym nawet woda pobierana z dużych głebokości może być dotknięta skażeniem. Problem nie kończy się na Stanach Zjednoczonych. Podobne zanieczyszczenia stwierdzano już wcześniej m.in. w jeziorach na terenie Kanady i Szwajcarii. W jeszcze innych miejscach, np. w Norwegii, udowodniono, że śladowe ilości hormonów płciowych w wodzie mogą wpływać na patologiczne zmiany w fizjologii ryb. Wykryto np. samce łososia norweskiego, które z powodu zaburzeń związanych z przyjmowaniem żeńskich hormonów płciowych, pochodzących z tabletek antykoncepcyjnych, zaczęły wytwarzać białka charakterystyczne dla produkcji ikry, a więc procesu zarezerwowanego dla samic. Zgodnie z obowiązującym w USA (i wielu innych krajach) prawem, woda jest aktualnie analizowana m.in. pod względem zawartości niektórych pestycydów i związków ołowiu. Postuluje się, by do listy analizowanych związków chemicznych dopisać najczęściej wykrywane w wodzie leki. Ich obecność w wodzie jest wyjątkowo groźna, gdyż zgodnie z założeniem, mają one mieć jak najsilniejszy wpływ na fizjologię człowieka. Określone leki mogą więc wywoływać niezwykle groźne efekty u ludzi cierpiących na liczne choroby. Warto dodać, że nie istnieją jednoznaczne wyniki badań nad wpływem przyjmowanych przez wiele lat śladowych ilości leków. Dodatkowy problem stanowi fakt, że pojedyncze źródło wody zawiera prawdziwy koktajl o niezdefiniowanym i niestałym składzie, przez co jego wpływ na ciało człowieka jest nieprzewidywalny. Z tego powodu naukowcy są zgodni: problem staje się coraz poważniejszy i należy poszukać odpowiednich środków, by go rozwiązać. Środowisko akademickie mówi jednym głosem, że należy rozszerzyć stosowane obecnie rutynowo testy jakości wody i uwzględnić w nich dodatkowe substancje.
  10. Nestle postanowiło rozdać Szwajcarom dwa miliony tabliczek czekolady. Wszystko po to, by naprawić swój błąd związany ze zmianą opakowania bardzo popularnej czekolady Cailler. Nowe zgodne z współczesnymi trendami plastikowe opakowanie zaprojektował francuski architekt Jean Nouvel. W ramach obecnej na rynku od 1825 roku linii Cailler pojawiły się też nowe smaki zaprojektowane przez hiszpańskiego guru nowoczesnej gastronomii – Ferrana Adirę. Okazało się jednak, że konsumenci, przyzwyczajeni do tradycyjnego papierka i sreberka nie chcieli kupować nowocześnie opakowanej czekolady i jej sprzedaż spadła o 24%. Było to tym bardziej bolesne dla Nestle, że Cailler jest jej najlepiej sprzedającym się produktem w Szwajcarii. Firma spotkała się też z krytyką ze strony obrońców środowiska, którym nie spodobało się używanie plastiku. Nestle wróciło więc do tradycyjnych opakowań i, w ramach odzyskiwania rynku, postanowiło wydać 3 miliony franków na wysłanie 2 milionów tabliczek czekolady do swoich szwajcarskich klientów.
  11. Od początku stycznia trwa w Szwajcarii zorganizowana przez anonimowy komitet kampania na rzecz wyboru nowej stolicy kraju. Nie wiadomo, kto za nią stoi ani jakie są motywy jego działania. Billboardy umieszczone w największych miastach kraju zachęcają Szwajcarów do głosowania za pomocą SMS-ów na aktualną stolicę Berno, Bazyleę, Genewę bądź Zurych. Akcją kieruje Christof Hotz z agencji reklamowej APG Affichage. Samo głosowanie nie zmienia niczego w zapisach konstytucji. Podobnie jak w Polsce, do zapoczątkowania inicjatywy ustawodawczej konieczne jest zebranie podpisów co najmniej 100 tysięcy obywateli. Przebieg głosowania można śledzić na stronie internetowej. Na razie prowadzi Bazylea (46,9% głosów), na kolejnych miejscach uplasowały się Zurych (30,1%), Berno (18,5%) i Genewa (4,5%). Po zakończeniu akcji 14 stycznia wyniki zostaną opublikowane w Sieci.
×
×
  • Create New...