Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Search the Community

Showing results for tags ' ocieplenie klimatu'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Nasza społeczność
    • Sprawy administracyjne i inne
    • Luźne gatki
  • Komentarze do wiadomości
    • Medycyna
    • Technologia
    • Psychologia
    • Zdrowie i uroda
    • Bezpieczeństwo IT
    • Nauki przyrodnicze
    • Astronomia i fizyka
    • Humanistyka
    • Ciekawostki
  • Artykuły
    • Artykuły
  • Inne
    • Wywiady
    • Książki

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


Adres URL


Skype


ICQ


Jabber


MSN


AIM


Yahoo


Lokalizacja


Zainteresowania

Found 4 results

  1. Administracji prezydenta Trumpa nie udało się doprowadzić do odrzucenia pozwu złożonego przeciwko rządowi USA przez grupę młodych ludzi w wieku 11–22 lat. Oskarżają oni rządzących o brak odpowiednich działań przeciwko globalnemu ociepleniu, co narusza prawo najmłodszej generacji do życia, wolności i własności oraz oznacza, że rząd nie chroni powierzonych mu zasobów publicznych. Pozew został złożony w 2015 roku i wówczas wymieniono w nim prezydenta Obamę i jego administrację. Po wyborach pozwanym stał się prezydent Trump i jego rząd. Ani Obamie, ani Trumpowi nie udało się doprowadzić do oddalenia pozwu. Sąd Najwyższy USA odrzucił właśnie wniosek Białego Domu o oddalenie sprawy. Jesteśmy niezwykle zadowoleni z takiego orzeczenia. Jesteśmy gotowi na proces, oświadczył Philip Gragory, jeden z prawników reprezentujących młodych ludzi w sprawie Juliana v United States. W pozwie nie chodzi o brak działań rządu, ale o to, że działania rządu prowadzą do globalnego ocieplenia, stwierdziła organizacja Our Children's Trust, która wspiera powodów. Wśród powodów znajdziemy 15-letniego Jaydena Foytlina, którego rodzina musiała opuścić dom po tym, jak najpierw nadeszła „powódź 1000-lecia”, a później osiem „powodzi 500-lecia”. I to wszystko w ciągu dwóch lat. Z kolei najmłodszy z powodów, 11-letni Levi Draheim, mieszka na Flordzie, kilka metrów nad poziomem morza i wraz z innymi mieszkańcami Satellite Beach jest świadkiem coraz większej liczby sztormów i innych niekorzystnych zjawisk, jak np. zakwity alg. Pochodząca z plemienia Nawahów 17-letnia Jamie Lynn Butler musiała wraz z rodziną opuścić dom, gdyż wysechł pobliski strumień. Ważną rolę odgrywa tutaj wiek skarżących. To właśnie oni będą musieli za kilkadziesiąt lat mierzyć się z najpoważniejszymi skutkami zmian klimatycznych. « powrót do artykułu
  2. Oficjalnie powołano do życia Globalną Komisję ds. Adaptacji (Global Commission on Adaptation), w skład której weszli m.in. Bill Gates czy Ban Ki-moon, były sekretarz generalny ONZ. Zdaniem członków Komisji, skutki globalnego ocieplenia są odczuwane znacznie wcześniej i znacznie mocniej, niż przypuszczano. Aby zmniejszyć ubóstwo na świecie i podtrzymać wzrost gospodarczy społeczeństwa muszą robić znacznie więcej i znacznie szybciej, by przystosować się do nowej rzeczywistości, stwierdzają członkowie organizacji. Na jej czele stoi 28 komisarzy, w tym wspomniani wcześniej Gates i Ki-Moon. Dostosowanie się to nie tylko to, co należy zrobić. To mądra strategia. Musimy szybciej ją wdrażać. Koszty adaptacji będą mniejsze niż koszty działania jak do tej pory. A korzyści z niej osiągnięte, znacznie większe, mówi były sekretarz generalny. Kristalina Georgieva, dyrektor zarządzająca Banku Światowego, która również jest jednym z komisarzy, stwierdza, że w obecnych czasach wszyscy, od rządów i firm po rolników decydujących co zasiać i osoby indywidualne, zastanawiające się, gdzie kupić dom, powinni brać ryzyka związane z globalnym ociepleniem. To nie musi oznaczać ponoszenia większych kosztów. Po prostu trzeba to ryzyko uwzględniać, mówi Georgieva. Jako przykład podaje niektórych rolników z Bangladeszu, którzy w ostatnich latach przerzucili się z hodowli kur na hodowlę kaczek. W czasie powodzi kury toną, ale kaczki przeżyją kataklizm. Bangladesz to również dobry przykład adaptacji. Dzięi systemowi wczesnego ostrzegania oraz zbudowaniu schronów udało się znacząco zmniejszyć liczbę ofiar cyklonów. W 1970 roku podczas jednego cyklonu zginęło 500 000 osób. W roku 2007 równie silny cyklon zabił mniej niż 5000 osób. Odpowiednie działania adaptacyjne są szczególnie ważne, by pomóc najuboższym. Analitycy ostrzegają, że z powodu zmian klimatycznych do roku 2030 aż 100 milionów osób może ponownie znaleźć się w skrajnej biedzie, z której niedawno udało im się wydobyć. Potrzeba zaadaptowania się nie oznacza, oczywiście, że powinniśmy zrezygnować z działań mających na celu zmniejszanie negatywnego wpływu człowieka na klimat. Obie rzeczy – adaptację i zmniejszanie emisji gazów cieplarnianych – należy prowadzić równolegle. Jesteśmy ostatnim pokoleniem ludzi, które ma szansę na zapobieżenie dramatycznym zmianom klimatu. Jesteśmy też pierwszym pokoleniem, które musi zmagać się z konsekwencjami tego zjawiska. To prowadzi do oczywistej konkluzji: musimy jednocześnie się adaptować i zapobiegać zmianom klimatycznym, mówi Georgieva. Wciąż istnieje szansa, by do końca wieku zatrzymać globalne ocieplenie na poziomie 1,5–2 stopni Celsjusza powyżej temperatur sprzed epoki przemysłowej. Jeśli nic nie zrobimy, do roku 2100 średnie globalne temperatury mogą wzrosnąć o 3 stopnie Celsjusza. Adaptacja, pomimo że daje nadzieję, może oznaczać też dokonywanie trudnych wyborów. Niewykluczone, że ludzie będą musieli opuścić niżej położone tereny nadmorskie. Niektóre tereny, jak na przykład Manhattan, zostaną zabezpieczone za pomocą murów i innej infrastruktury. Ale czy znajdą się miliardy dolarów by chronić, dajmy na to, Howard Beach, ubogą dzielnice robotniczą w Queens? Wątpię. Z większości takich miejsc trzeba będzie się wyprowadzić. A decyzje zostaną podjęte w oparciu o rachunek ekonomiczny. Prawda jest taka, że adaptacja to luksus, na który stać będzie nielicznych, mówi Jeff Goodell, autor książki The Waters Will Come. « powrót do artykułu
  3. Ocieplenie klimatu niszczy mszarniki (ang. moss bed) z Antarktydy Wschodniej. Odwiedzając Antarktykę, spodziewamy się zobaczyć lodowe, białe krajobrazy, lecz w pewnych regionach można spotkać bujne, zielone mszarniki, które wyłaniają się na ok. 6 miesięcy wzrostu spod śniegu - opowiada prof. Sharon Robinson z Uniwersytetu w Wollongong. Antarktyda Zachodnia i Półwysep Antarktyczny należą do najszybciej ocieplających się miejsc na Ziemi. Antarktyda Wschodnia nie wydawała się doświadczać tak dużych zmian klimatu, dlatego naukowcy nie spodziewali się, że w stosunkowo krótkim okresie mszarniki ulegną takim przekształceniom. Po pilotażowym badaniu z 2000 r. w 2003 r. rozpoczęliśmy monitoring. Kiedy wróciliśmy w 2008 r., wszystkie te zielone mszarniki były już ciemnoczerwone, co wskazuje na silny stres. To ogromna zmiana. Australijczycy wyjaśniają, że czerwone pigmenty są przeciwutleniaczami i spełniają funkcję filtra słonecznego oraz zabezpieczenia przed suszą. Szarość oznacza, że [mchy] umierają. Gdy studium się zaczynało, mszarniki były zdominowane przez Schistidium antarctici - gatunek mchu z rodziny strzechwowatych (Grimmiaceae), który może przetrwać długie okresy zanurzenia. Do 2013 r. wiele mszarników zarosło jednak 2 innymi gatunkami mchu, które świetnie sobie radzą, gdy jest bardziej sucho, a słabiej tolerują zalewanie. Jak wyjaśniają autorzy raportu z pisma Nature Climate Change, pod wpływem zmiany klimatu i dziury ozonowej Antarktyda Wschodnia staje się zimniejsza, bardziej wietrzna i sucha. Antarktyczne mchy są jedynymi roślinami, które są w stanie przetrwać w Antarktydzie Wschodniej. Lubimy o nich myśleć jak o miniaturowych, rosnących od dawna lasach - podkreśla dr Melinda Waterman. Niektóre mchy mają kilkaset lat i przechowują zapis klimatu tej części Antarktyki. Choć mszarniki mają tylko 4-14 cm wysokości, są domem dla drobnych zwierząt, grzybów, porostów i glonów. Można je więc porównać do lasu. Niestety, co najmniej 40% [próbkowanych] wykazuje objawy znaczącego wysychania - podsumowuje Robinson.   « powrót do artykułu
  4. Rosnące temperatury i zazielenienie wskazujące na wcześniejszą wiosnę powodują, że bernikle białolice (Branta leucopsis) przyspieszają swój przelot z zimowisk na wybrzeżach Morza Północnego i omijając postój w Bałtyku i Morzu Barentsa, lecą od razu do rosyjskiej Arktyki. Samice są przez to wyczerpane i po zakończeniu podróży nie od razu składają jaja. Dzieje się tak na niekorzyść piskląt, które wykluwają się zbyt późno, by skorzystać z obfitości pożywienia. Koniec końców skutkuje to przeżyciem mniejszej liczby młodych. Wg biologów, bernikle będą się musiały przystosować i zacząć wcześniej migrować. Przez blisko połowę podróży bernikle nie są świadome, czy ocieplenie klimatu przyspiesza wiosnę w Arktyce. Sądzimy [jednak], że gdy ptaki lecą, widzą więcej zieleni, co stanowi wskazówkę, że powinny przyspieszyć - tłumaczy prof. Bart Nolet z Uniwersytetu w Amsterdamie. Przebywając na zimowiskach, bernikle nie wiedzą, czy w Arktyce będzie wczesna czy późna zima. Układy pogodowe obszarów umiarkowanych i arktycznych nie są połączone, a na dodatek wzrost temperatury w Arktyce jest o wiele większy niż w rejonach z klimatem umiarkowanym. Dopiero w połowie wędrówki bernikle orientują się więc, prawdopodobnie na podstawie wskazówek środowiskowych, jaka wiosna będzie tam, gdzie lecą. Jeśli wiosna okazuje się wczesna, przyspieszają. Śpiesząc się, bernikle "nie zahaczają" już o Bałtyk, gdzie dotąd zwyczajowo zbierały siły. Nic więc dziwnego, że gdy ostatecznie docierają do Rosji, są bardzo wyczerpane. Samice siedzą na jajach praktycznie bez przerwy przez 3 tygodnie. Muszą zatem dolatywać z dostateczną rezerwą sił. Pomijając postój w Bałtyku, mają za mało rezerw, by od razu zacząć składać jaja. Zwykle bernikle wylęgały się przed wiosną i mogły skorzystać ze "szczytu żywieniowego", kiedy pokarm ma najlepszą jakość i jest go najwięcej. Teraz w latach większej rozbieżności między okresem obfitości i czasem wylęgu (gdy samice składają jaja długo po początkach topnienia śniegu) pierwszy miesiąc przeżywa mniej młodych. Wg autorów publikacji z pisma Current Biology, by poradzić sobie z tym problemem, B. leucopsis muszą się nauczyć wcześniej opuszczać zimowiska. Nie będzie to łatwe, bo bernikle decydują o odlocie, bazując na długości dnia, a ta nie zmienia się wraz z ociepleniem klimatu. Nolet uważa, że pomóc może żerowanie w księżycowe noce, co już bernikle czasem robią. To mogłoby pozwolić wcześniej się najeść i wcześniej odlecieć [...]. Istnieją też inne sposoby. Ostatnio np. niektóre bernikle zarzuciły w ogóle migrację i zaczęły się rozmnażać w rejonach klimatu umiarkowanego. Bernikle migrują w rodzinach. Młode osobniki uczą się trasy i czasowania przelotu od rodziców. [...] To prowadzi do tradycyjnych wzorców migracji. Szczególnie po zmianach wywołanych ekstremami pogodowymi część ptaków może [jednak] stwierdzić, że zachowywanie się inaczej popłaca. Analizując wpływ ocieplenia klimatu na migrację i czasowanie rozmnażania, naukowcy posługiwali się m.in. obserwacją czy technikami badania stałych izotopów na całej trasie przelotu. « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...