Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Search the Community

Showing results for tags ' malaria'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Nasza społeczność
    • Sprawy administracyjne i inne
    • Luźne gatki
  • Komentarze do wiadomości
    • Medycyna
    • Technologia
    • Psychologia
    • Zdrowie i uroda
    • Bezpieczeństwo IT
    • Nauki przyrodnicze
    • Astronomia i fizyka
    • Humanistyka
    • Ciekawostki
  • Artykuły
    • Artykuły
  • Inne
    • Wywiady
    • Książki

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


Adres URL


Skype


ICQ


Jabber


MSN


AIM


Yahoo


Lokalizacja


Zainteresowania

Found 3 results

  1. Szwedzko-amerykański zespół naukowców odkrył neurotoksynę, która wybiórczo oddziałuje na przenoszące malarię komary Anopheles. Wyizolowano ją od szczepów bakterii Paraclostridium bifermentans, zebranych w obszarach endemicznych Anopheles na 2 kontynentach. W skład neurotoksyn wytwarzanych przez bakterie z rodzaju Clostridium (ang. clostridial neurotoxins, CNTs) wchodzą toksyna tężcowa czy neurotoksyny botulinowe. Dotąd sądzono, że neurotoksyny z tej rodziny oddziałują generalnie na kręgowce. Odkrycie PMP1 pokazuje jednak, że spektrum podatnych na nie organizmów jest szersze. Odkryliśmy neurotoksynę PMP1, która wybiórczo obiera na cel komary przenoszące malarię [...]. PMP1 stwarza możliwość zredukowania chorobowości malarii w nowy, przyjazny dla środowiska, sposób. Ponieważ te toksyny są białkami, rozkładając się, nie pozostawiają żadnych sztucznych resztek. Dzięki PMP1 można myśleć o opracowaniu biologicznych insektycydów, które będą wycelowane w inne wybrane wektory chorobowe czy szkodniki - opowiada Pål Stenmark z Uniwersytetu Sztokholmskiego. Znaleźliśmy PMP1 w bakteriach z dwóch zagrożonych habitatów: bagien namorzynowych w Malezji i dna lasu w Brazylii. To pokazuje, jak ważna jest ochrona tych centrów bioróżnorodności. Obecnie rozprzestrzenianie malarii zwalcza się głównie za pomocą insektycydów i moskitier wysyconych insektycydami. Z czasem jednak komary stają się na nie oporne, dlatego trzeba stale rozszerzać arsenał dostępnych środków. « powrót do artykułu
  2. W przeszłości Wenezuela była liderem w zwalczaniu wektorowych chorób zakaźnych, czyli chorób przenoszonych przez stawonogi (np. komary, pająki). Obecnie liczba przypadków malarii, dengi, Ziki i innych chorób osiągnęła alarmujący poziom i zaczęły rozprzestrzeniać się one na inne kraje. W 1961 roku WHO uznała Wenezuelę za pierwszy kraj, który zwalczył malarię na większości swojego terytorium, a opracowany w latach 50. wenezuelski program wytępienia malarii uznano za modelowy. Jeszcze w latach 90. choroby wektorowe były w Wenezueli pod kontrolą. Z badań, których wyniki opublikowano w The Lancet, dowiadujemy się, że w ciągu ostatniej dekady liczba zachorowań na wektorowe choroby zakaźne zwiększyła się nawet o 400%. Problemy ekonomiczne i polityczne tylko pogorszyły sytuację, a rząd jest wrogo nastawiony do naukowców publikujących dane epidemiologiczne. Prorządowe bojówki niszczą laboratoria. W ubiegłym roku rząd informował o ponad 600 000 zachorowań na malarię, mówi współautorka wspomnianych badań, Maria Eugenia Grillet z Centralnego Uniwersytetu Wenezuelskiego w Caracas. Sama Grillet i jej koledzy szacują, ze w rzeczywistości zachorowań było około 1,2 miliona. Badania na naszym uniwersytecie zostały praktycznie wstrzymane, gdyż nie mamy funduszy na prowadzenie eksperymentów czy badań w terenie, dodaje uczona. Sytuacja pogorszyła się za rządów prezydenta Maduro, który objął fotel prezydenta po śmierci Hugo Chaveza w 2013 roku. W 2015 roku Ministerstwo Władzy Ludowej ds. Zdrowia przestało wydawać swój cotygodniowy biuletyn epidemiologiczny, który – z wyjątkiem pięciomiesięcznej przerwy w 2007 roku – był wydawany od 1938 roku. W 2017 roku Maduro zwolnił minister zdrowia po tym, jak jej urząd poinformował o rosnącej liczbie przypadków malarii, Ziki oraz błonicy. W kolejnym roku zlikwidowano Wenezuelskie Centrum Klasyfikacji Chorób, które dostarczało WHO i Panamerykańskiej Organizacji Zdrowia statystyki na temat zachorowań i śmiertelności. Naukowcy stracili dostęp do danych epidemiologicznych, a ci, którzy domagali się takich danych spotkali się z represjami. Współautor recenzji artykułu w The Lancet, Oscar Noya, mówi, że proprezydencka bojówka Colectivo la Piedrita wielokrotnie niszczyła jego laboratorium na uniwersytecie, gdyż dostarczał on organizacjom międzynarodowych danych epidemiologicznych na temat malarii. W ciągu ostatnich dwóch lat byliśmy atakowani 74 razy, mówi uczony. Analiza dostępnych danych pokazuje, że jeszcze w 2001 roku w Wenezueli na malarię zachorowało mniej niż 50 000 osób i przez kolejną dekadę liczba zachorowań utrzymywała się na podobnym poziomie. Jednak w 2013 roku rozpoczęły się gwałtowne wzrosty zachorowań. W 2017 roku było już 412 000 chorych, a liczba ta ciągle rosła. Regionalne epidemie, jak chikungunya w 2014 roku czy Ziki w 2015, miały w Wenezueli poważniejszy przebieg niż w innych krajach. Jeden ze współautorów najnowszych badań uważa, że nawet 80% ciężarnych kobiet w Wenezueli może być zarażonych wirusem Zika, który powoduje poważne uszkodzenia płodu. Sytuacja w Wenezueli ma negatywny wpływ na sąsiednie państwa, gdyż Wenezuelczycy masowo opuszczają swój kraj. Na przykład w sąsiadujących z Wenezuelą brazylijskich jednostkach samorządowych Pacaraima i Boa Vista emigranci z Wenezueli stanowią, odpowiednio, 45% i 86% chorych na malarię. Anna Stewart Ibarra ze State University of New York ostrzega, że poważne problemy może mieć Ekwador. Gdy w 2011 roku państwu temu udało się całkowicie zlikwidować malarię w regionach przygranicznych, społeczność międzynarodowa przestała finansować program monitorowania. Zostaliśmy bez zasobów i sprzętu, gdyż zagraniczne fundusze na program kontroli malarii zostały jakiś czas temu wycofane. Kryzys w Wenezueli sprowadził na nas problemy, dodaje Ibarra. Sytuację dodatkowo pogarszają czynniki środowiskowe. El Nino z lat 2015–2016 spowodował wzrost temperatur do rekordowych poziomów, a w latach 2013–2016 opady w Wenezueli były o 50–65 procent niższe niż średnia wieloletnia. Susza i wyższe temperatury sprzyjają komarom roznoszącym choroby, zauważa Shlomit Paz, klimatolog z Uniwersytetu w Hajfie. Na całym świecie zauważamy wzrost liczby przypadków wektorowych chorób zakaźnych i widać tutaj wyraźny związek ze zmianami klimatu, stwierdza uczony. « powrót do artykułu
  3. Dorosłe samice komarów mogą surfować z prądami powietrza nad zachodnim Sahelem. Niewykluczone, że zjawisko to utrudnia kontrolę malarii. Przymocowane do helowych balonów przelatujących nad 4 wioskami w Mali lepkie siatki schwytały na wysokości 40-290 m ok. 460 tysięcy owadów, w tym niemal 3 tys. komarów. Na przestrzeni 3 lat naukowcy zorganizowali serię takich całonocnych akcji. Złapano ponad 40 gatunków komarowatych, w tym przedstawicieli rodzajów Anopheles, Aedes i Culex; ogółem reprezentowały one 60% komarzej fauny Mali. Samice z jajami stanowiły ponad 80% komarów. Na tej podstawie wnioskowano, że skoro pobierały one wcześniej krew, mogły przenosić patogeny (komarzyce potrzebują bogatej w białko i substancje odżywcze krwi, żeby wyprodukować jaja). Tovi Lehmann, entomolog medyczny z Narodowych Instytutów Zdrowia, powiedział na dorocznej konferencji, że choć część zidentyfikowanych gatunków odpowiada za przenoszenie malarii (są one znanymi wektorami tej choroby), na razie nie wiadomo, czy schwytane w balonową pułapkę samice przenosiły zarodźce i inne patogeny. Przekonamy się, gdy naukowcy zakończą analizy. By upewnić się, że komary schwytano w strefie prądów, a nie podczas wznoszenia czy opadania balonu, próbkowano także te strefy przejściowe. Spośród 21 gatunków Anopheles z regionu w prądach powietrznych wykryto przedstawicieli co najmniej 7 gatunków, w tym A. coluzzii. Uzyskane wyniki mają znaczenie nie tylko dla malarii. Komary z rodzaju Aedes przenoszą bowiem także wirus zachodniego Nilu (ang. West Nile virus, WNV). Tymczasem z wiatrem szybuje aż 12 z 15 gatunków Aedes z tego regionu. Warto dodać, że wśród lotników odnotowano także liczne gatunki z rodzaju Culex (co najmniej 16 z 21 z regionu), w tym te, które są nosicielami wirusa gorączki doliny Rift. Wywołuje on chorobę zakaźną owiec, bydła i ludzi, którą zalicza się do gorączek krwotocznych. Naukowcy podkreślają, że do niewiadomych należy zaliczyć także to, czy, a jeśli tak, to w jakim stopniu, szybujące komarzyce mogą się przyczyniać do rozprzestrzeniania chorób. Nie wiemy, gdzie i jak daleko podróżują te komary. Nie znamy ich zdolności do tworzenia nowych stanowisk lęgowych. Nie wiemy też, czy silne wiatry ich jakoś nie uszkadzają - podkreśla komentator studium, Luigi Sedda z Lancaster University. « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...