Skocz do zawartości
Forum Kopalni Wiedzy

Znajdź zawartość

Wyświetlanie wyników dla tagów ' konserwacja sztuki' .



Więcej opcji wyszukiwania

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj przy użyciu nazwy użytkownika

Typ zawartości


Forum

  • Nasza społeczność
    • Sprawy administracyjne i inne
    • Luźne gatki
  • Komentarze do wiadomości
    • Medycyna
    • Technologia
    • Psychologia
    • Zdrowie i uroda
    • Bezpieczeństwo IT
    • Nauki przyrodnicze
    • Astronomia i fizyka
    • Humanistyka
    • Ciekawostki
  • Artykuły
    • Artykuły
  • Inne
    • Wywiady
    • Książki

Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki, które zawierają...


Data utworzenia

  • Od tej daty

    Do tej daty


Ostatnia aktualizacja

  • Od tej daty

    Do tej daty


Filtruj po ilości...

Dołączył

  • Od tej daty

    Do tej daty


Grupa podstawowa


Adres URL


Skype


ICQ


Jabber


MSN


AIM


Yahoo


Lokalizacja


Zainteresowania

Znaleziono 1 wynik

  1. Doktor Monika Koperska, specjalistka chemii w konserwacji sztuki, teorii barw oraz degradacji. Zapalona popularyzatorka nauki i autorka programów popularnonaukowych. Współzałożycielka Stowarzyszenia Rzecznicy Nauki. Pracę magisterską napisała z fotodegradacji barwników naturalnych, a doktorat poświęciła problemom zatrzymania procesów degradacji jedwabiu na przykładzie chorągwi z Wawelu. Ciągle pełna energii i pomysłów, zgodziła się nam opowiedzieć o swojej pasji, przemyśleniach i planach na przyszłość. Mariusz Błoński: Widziałem na Pani stronie, że jest Pani doktorem nauk chemicznych, specjalistką w chemii konserwatorskiej, absolwentką studiów w Krakowie i Lille. Współpracuje Pani z wieloma instytucjami, z Fundacją Rozwoju Edukacji, z Centrum Nauki Kopernik, z Fundacją Adamed SmartUP... proszę mi powiedzieć, bardziej jest Pani naukowcem czy popularyzatorką nauki? Monika Koperska: (śmiech) Tak nie można, bo to jest strasznie psychologiczne podejście. Bo ja dzisiaj się obudziłam i właśnie o tym myślałam. Większość naukowców zdecydowanie nie jest popularyzatorami nauki, prawda? Zajmują się swoją dziedziną i nie próbują wychodzić do ludzi z tym. Ok, ok. Mam coś takiego, że dźwięczą mi w głowie od czasu do czasu słowa "Tako rzecze Zaratustra". Tam owce powiedziały, że Zaratustra nie jest już uczonym. Natomiast przypomnijmy sobie, że w statucie każdego uniwersytetu i większości uczelni wyższych w Polsce jest wpisane popularyzowanie nauki do społeczeństwa. Z tego punktu widzenia, formalnie, każda osoba zatrudniona na stanowisku badawczym na takim uniwersytecie ma obowiązek popularyzowania nauki. To, że to nie jest praktykowane i to nie jest zbyt trendujące wśród naukowców, może być powiązane z różnymi czynnikami. Może wynikać z uwarunkowaniami naukowców, być powiązane z ich osobowościami. Natomiast my jako naukowcy teoretycznie mamy narzuconą przez uniwersytet misje, tego, żeby nie tylko robić badania i popychać naukę do przodu, ale też żeby komunikować nasze wynalazki i odkrycia do szerszego społeczeństwa. O tym się nie mówi, ale tak właśnie jest. Ja staram się to przypominać. Zresztą, stowarzyszenie, którego jestem prezesem, Stowarzyszenie Rzecznicy Nauki, zrzesza 73 osoby z różnych uniwersytetów w Polsce i to są naprawdę topowi naukowcy i osoby bardzo ambitne, którym chce się popularyzować, które umieją popularyzować i robią to sami lub robimy to wspólnie, jako grupa. Wracając do pytania, czy jestem bardziej naukowcem, czy jestem bardziej popularyzatorem... Myślę, że cały czas jestem tym samym, kim byłam na samym początku. Gdy pracowałam tylko przy chemii konserwacji sztuki i mało popularyzowałam, to popularyzowałam tajniki chemii rozmawiając z konserwatorami sztuki. Musiałam im tłumaczyć, na czym polegają rzeczy, które w laboratorium podpatrujemy różnymi instrumentami do bardziej wnikliwej analizy. Stąd też wydaje mi się, że ten stopień popularyzacji może w nauce pokazywać się na różnym etapie i w różnym wymiarze. W naukach interdyscyplinarnych on jest potrzebny do pracy codziennej, a popularyzacja do ogółu społeczeństwa nie jest  wymagana do robienie nauki na co dzień, chociaż zdążają się wyjątki w postaci Citizen Science, gdzie społeczeństwo jest już angażowane na etapie zbierania danych i prowadzenia eksperymentów. Rozumiem. Ale fakt, tego trochę właśnie brakuje, żeby trafiać z przekazem naukowym do zwykłego zjadacza chleba. Z drugiej strony nie jest to łatwe i na pewno wymaga odpowiedniej osobowości od naukowca. Tak, wymaga. Wymaga odpowiedniej osobowości, wymaga chęci, wymaga rozłożenia sobie priorytetów, wymaga uświadomienia tego, co nam da popularyzacja i co nam daje nauka. Ja widzę fun w jednym i drugim. I stąd się tak delokalizuję jak elektron, w tych zadaniach. I faktycznie mam takie dni, że czuję się bardziej naukowcem, albo czuję się bardziej popularyzatorem nauki. Chociaż i tak uważam, że cały czas jestem jednym i drugim. Może po prostu bardziej aktywnie pokazuję obie strony tego zawodu, jakim jest bycie naukowcem. « powrót do artykułu
×
×
  • Dodaj nową pozycję...