Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Search the Community

Showing results for tags ' jezioro'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Nasza społeczność
    • Sprawy administracyjne i inne
    • Luźne gatki
  • Komentarze do wiadomości
    • Medycyna
    • Technologia
    • Psychologia
    • Zdrowie i uroda
    • Bezpieczeństwo IT
    • Nauki przyrodnicze
    • Astronomia i fizyka
    • Humanistyka
    • Ciekawostki
  • Artykuły
    • Artykuły
  • Inne
    • Wywiady
    • Książki

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


Adres URL


Skype


ICQ


Jabber


MSN


AIM


Yahoo


Lokalizacja


Zainteresowania

Found 3 results

  1. Rzeki i jeziora zajmują zaledwie 1% powierzchni Ziemi, ale są domem dla 30% gatunków ziemskich kręgowców. Należą jednocześnie do jednych z najbardziej zagrożonych ekosystemów. Naukowcy z Instytutu Ekologii Wód Słodkich i Rybołówstwa Śródlądowego im. Leibnitza przeprowadzili badania dotyczące spadku liczebności dużych gatunków słodkowodnych. Okazało się, że w latach 1970–2012 liczebność światowej populacji słodkowodnej megafauny kręgowców zmniejszyła się o 88%. To dwukrotnie większy spadek niż w przypadku gatunków lądowych i morskich. Najbardziej narażone są duże ryby. Słodkowodna megafauna to żyjące w wodach słodkich zwierzęta, których waga przekracza 30 kilogramów. Należą do nich np. delfiny, bobry, krokodyle, żółwie czy jesiotrowate. Naukowcy zebrali wszelkie możliwe dane dotyczące 126 gatunków światowej megafauny oraz określili historyczny i obecny zasięg dla 44 gatunków Europy i USA. Uzyskane wyniki są alarmujące, mówi Sonja Jähing, jedna z głównych autorów studium. W latach 1970–2012 liczebność słodkowodnej megafauny zmniejszyła się o 88%. Do największych spadków doszło w krainie orientalnej (obejmującej południe Azji, od granicy Pakistanu z Iranem poprzez Indie, Azję Południwo-Wschodnią, Archipelag Malajski i południe Chin), gdzie zanotowano 99-procentowy spadek oraz w krainie paleoarktycznej (spadek o 97%), która obejmuje obrzymi obszar od Azorów, Wysp Kanaryjskich, Wysp Zielonego Przylądka, poprzez Afrykę powyżej zwrotnika Raka, północną część półwyspu Arabskiego, całą Europę, Rosję i kraje byłego ZSRR, Iran, Afganistan, część Pakistanu, Mongolię, środkowe i północne Chiny, obie Koree i Japonię. Najbardziej zmniejszyła się liczebność wielkich ryb, jak jesiotrowate, łososiowate i sumokształtne. Tutaj zanotowano spadki o 94%. Następne na liście najbardziej zagrożonych są gady (spadki o 72%). Główną przyczyną spadki liczebności światowej megafauny jest nadmierna ich eksploatacja przez człowieka. Zwierzęta te są zabijane dla mięsa, skór, ludzie wybierają tez ich jaja. Ponadto za spadek liczebności dużych gatunków ryb można też obwiniać coraz mniejszą liczbę swobodnie płynących rzek. Budowane przez człowieka zapory uniemożliwiają rybom dotarcie do miejsc rozrodu i żerowania. Pomimo tego, że wielkie światowe rzeki już są mocno pofragmentowane, to ludzie planują wybudowanie na nich kolejnych 3700 dużych zapór. Ponad 800 z nich powstanie w miejscach największej bioróżnorodności megafauny, w tym w basenach Amazonki, Kongo, Mekongu i Gangesu, ostrzega główny autor badań Fengzhi He. Na szczęście mamy też przykłady udanych działań na rzecz ochrony słodkowodnej megafuny. W USA populacja 13 takich gatunków, w tym jesiotra zielonego i bobra kanadyjskiego jest stabilna lub nawet rośnie. W Azji po raz pierwszy od 20 lat zanotowano wzrost populacji oreczki krótkogłowej zamieszkującej basen Mekongu. E W wielu regionach Europy udało się przywrócić populację bobra, a obecnie trwają wysiłki na rzecz reintrodukcji jesiotra zachodniego i jesiotra bałtyckiego w europejskich rzekach. Zagrożona wyginięciem jest ponad połowa gatunków słodkowodnej megafauny objętej niniejszym badaniem. « powrót do artykułu
  2. Alpinista Bryan Mestre był zaszokowany, gdy na wysokości 3400 metrów w masywie Mount Blanc zauważył jezioro. Czas bić na alarm. Wystarczyło 10 dni upałów, by doszło do rozpadu lodowca, roztopienia lodu i utworzenia jeziora u  podnóża Dent du Geant, mówi Mestre. Zaledwie10 dni wcześniej jego kolega był w tym regionie i jeziora jeszcze nie było. Znajduje się ono na wysokości 3400–3500 metrów. Na tej wysokości spodziewasz się lodu i sniegu, nie ciekłej wody. Zwykle wystarczy tutaj przebywać przez cały dzień, by woda w butelce zamarzła. Byłem tutaj wiele razy. W czerwcu, lipcu, nawet w sierpniu i nigdy nie widziałem tutaj wody w stanie ciekłym, stwierdza Mestre. Glacjolog Ludovic Ravanel mówi, że sam w roku 2015 we francuskich Alpach zauważył jezioro, którego powstanie powiązał z globalnym ociepleniem. Według europejskiego Copernicus Climate Change Service oraz NASA miniony czerwiec był najcieplejszym czerwcem w historii pomiarów. Z danych NASA wynika, że średnie temperatury były o 0,93 stopnia Celsjusza wyższe niż średnia wieloletnia z lat 1951–1980. Średnie temperatury w Europie były o 2 stopnie wyższe, a pod koniec miesiąca we Francji, Niemczech i północnej Hiszpanii temperatury były o 6–10 stopni Celsjusza wyższe od normy. « powrót do artykułu
  3. Głęboko pod zamarzniętą powierzchnią Marsa prawdopodobnie odkryto pierwszy na Czerwonej Planecie zbiornik ciekłej wody. Zimne słone jezioro przykryte od góry olbrzymią masą lodu zostało znalezione za pomocą radaru. Jest mało możliwe, by istniało w nim życie, ale jego znalezienie z pewnością zintensyfikuje wysiłki mające na celu odnalezienie innych zbiorników ciekłej wody, które mogą znajdować się pod powierzchnią Marsa. Martin Siegert, geofizyk z Imperial College London, który stoi na czele konsorcjum próbującego dowiercić się do Lake Ellsworth w Zachodniej Antarktyce mówi, że marsjańskie jezioro przypomina te ziemskie ukryte pod pokrywami lodowymi obu biegunów. Odkrycia jeziora dokonał instrument MARSIS (Mars Advanced Radar for Subsurface and Ionospheric Sounding) znajdujący się na pokładzie orbitera Mars Express Europejskiej Agencji Kosmicznej. MARSIS wysyła w stronę Marsa fale radiowe i nasłuchuje odbić. Niektóre fale odbijają się od powierzchni, inne penetrują planetę nawet na 3 kilometry w głąb i zostają odbite gdy napotkają różnice w strukturze warstw. Po wielu latach od rozpoczęcia misji z Mars Express zaczęły napływać dane w postaci niewielkich wyraźnych sygnałów, które mogły wskazywać, że pod lodem znajdują się nie tylko skały, ale i woda w stanie ciekłym. Naukowcy wątpili jednak w te dane, gdyż nie pojawiały się one podczas każdego przelotu nat biegunem. Jednak z czasem specjaliści zdali sobie sprawę, że komputer uśrednia dane, by zmniejszyć ich ilość, a robiąc to, redukuje siłę sygnału anomalii. Nie widzieliśmy tego, co mieliśmy tuż pod nosem, mówi Roberto Orosei, główny naukowiec MARSIS z Włoskiego Narodowego Instytutu Astrofizyki w Bolonii. Uczeni zalecili więc układom pamięci Mars Express, by dane zabrane podczas krótkich przelotów nad biegunem, nie były obrabiane. Komputer miał je przechowywać i przesyłać w postaci surowej. To był strzał w dziesiątkę. W latach 2012–2015 Mars Express przekazał informacje o bardzo silnym odbitym sygnale zebrane z 29 przelotów nad biegunem południowym. Najjaśniejszy ślad pochodził z regionu oddalonego o 9 stopni od bieguna, z głębokości 1,5 kilometra, a jego długość to 20 kilometrów. Siła odbitego sygnału nie wystarczy, by jednoznacznie stwierdzić, że mamy do czynienia z wodą. Z pomocą przychodzi możliwość określenia przenikalności elektrycznej interesującej nas struktury. Aby ją określić trzeba znać siłę sygnału odbitego, a tę naukowcy mogli szacować jedynie w przybliżeniu. Jednak to wystarczyło, by stwierdzić, że przenikalność elektryczna interesującej ich struktury jest większa niż gdziekolwiek indziej na Marsie i jest porównywalna z przenikalnością znajdujących się pod lodem jezior na Ziemi. Orosei zapewnia też, że nie mamy tutaj do czynienia z cienką warstwą wody. Jednak taka interpretacja nie wszystkich przekonuje. To interpretacja prawdopodobna, ale nie jest to dowód, mówi Jeffrey Plaut z zespołu zajmującego się MARSIS z ramienia NASA. Przede wszystkim trudno jest wyjaśnić istnienie podlodowego jeziora na południowym biegunie Marsa. Na Ziemi ciśnienie wywierane przez lód obniża temperaturę punktu topnienia lodu, a ciepło z wnętrza Ziemi ogrzewa lód i w ten sposób powstają jeziora ukryte pod kilometrami lodu. Jednak Mars jest martwy z geologicznego punktu widzenia. We wnętrzu planety jest niewiele ciepła. Ponadto Czerwona Planeta ma słabą grawitację i 1,5 kilometra lodu nie obniża zbytnio temperatury punktu topnienia. Orosei podejrzewa jednak, że to sole, przede wszystkim zaś nadchlorany znalezione w marsjańskim gruncie, obniżają temperaturę topnienia lodu. Jeśli ma rację, to mamy do czynienia z bardzo słonym i zimnym jeziorem. Jest mało prawdopodobne, by istniało w nim życie. Jeśli marsjańskie życie jest podobne do ziemskiego, to jest tam za zimno i zbyt dużo soli, stwierdza geofizyk David Stillman z Southwest Research Institute w Boulder w stanie Kolorado. Naukowcy nie tracą jednak nadziei. Jak zauważa Valerie Ciarletti z Uniwersytetu Paryż-Saclay, która buduje radar dla europejskiej misji ExoMars, woda może istnieć też na innych szerokościach. Wielkim odkryciem byłoby znalezienie wody w głębi Marsa poza czapą lodową na biegunie. « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...