Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Search the Community

Showing results for tags 'testosteron'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Nasza społeczność
    • Sprawy administracyjne i inne
    • Luźne gatki
  • Komentarze do wiadomości
    • Medycyna
    • Technologia
    • Psychologia
    • Zdrowie i uroda
    • Bezpieczeństwo IT
    • Nauki przyrodnicze
    • Astronomia i fizyka
    • Humanistyka
    • Ciekawostki
  • Artykuły
    • Artykuły
  • Inne
    • Wywiady
    • Książki

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


Adres URL


Skype


ICQ


Jabber


MSN


AIM


Yahoo


Lokalizacja


Zainteresowania

Found 40 results

  1. Według psychologów, kobiety z wydatnymi brodami są bardziej aktywne seksualnie i częściej zdradzają niż ich delikatniej zbudowane koleżanki. Płacą za to jednak dość wysoką cenę – mężczyznom szukającym partnerki do długoterminowego związku wydają się one mniej atrakcyjne (Personality And Individual Differences). Masywniejsza broda to skutek wyższego poziomu testosteronu. Męski hormon zwiększa też seksualną pewność siebie kobiet. Kanadyjsko-amerykański zespół zadawał młodym kobietom pytania dotyczące doświadczeń seksualnych oraz fantazji erotycznych. Mężczyźni mieli zaś określić, jak bardzo by chcieli, by dana osoba została ich partnerką życiową. Okazało się, że panowie odrzucali panie o zmaskulinizowanych rysach twarzy. Działo się tak zapewne z powodu obaw przed zdradzeniem. Psycholodzy uważają, że to ewolucja popycha mężczyzn w stronę kobiet, które z dużym prawdopodobieństwem urodzą dzieci tylko jednemu partnerowi. Wyniki sugerują, że informacje na temat kobiecej swobody seksualnej, powiązanej z ryzykiem niewierności, można wyczytać z rysów twarzy. Im są one bardziej męskie, tym mniej pewności w związku.
  2. Naukowcy z University of Cambridge dowodzą, że o sukcesie maklera giełdowego w większym stopniu decyduje biologia, niż nabyte umiejętności. Z badań opublikowanych w Proceeding of the National Academy of Sciences wynika, że maklerzy, którzy w okresie prenatalnym byli wystawieni na działanie większych ilości testosteronu, zwykle zawierają bardziej korzystne transakcje. Testosteron, który działał na nas w okresie płodowym, pozostawia ślady na całe życie. W naukach behawioralnych stosuje się bardzo prosty pomiar. Biorąc pod uwagę stosunek długości palca wskazującego prawej ręki do palca serdecznego, można się przekonać o ilości testosteronu. Im relatywnie dłuższy palec serdeczny, tym więcej testosteronu działało na człowieka. U kobiet palce te są niemal równe, u mężczyzn widać wyraźną różnicę. Już wcześniej udowodniono, że pomiar palców pozwala przewidzieć osiągnięcia w tenisie, piłce nożnej czy narciarstwie, a więc tam, gdzie mamy do czynienia z rywalizacją. Uczeni z Cambridge wysunęli więc hipotezę, że może on nam też wskazać na preferencje maklerów w zachowaniach na giełdzie, gdzie mamy przecież do czynienia z rywalizacją z innymi maklerami, konieczne jest szybkie podejmowanie decyzji, liczenie się z ryzykiem i trzymanie nerwów na wodzy. O udział w eksperymencie poproszono 49 maklerów z giełdy w Londynie. Najpierw upewniono się, że wszyscy oni stosują identyczne techniki pracy, a ich wynagrodzenie uzależnione jest tylko i wyłącznie od wyników. Ponadto maklerzy mieli identyczny dostęp do informacji i kapitału, a dochody uzyskiwali tylko z operacji giełdowych. Badania dały zaskakujące wyniki. Okazało się, że maklerzy, na których przed urodzeniem działał wyższy poziom testosteronu, osiągali wyniki aż sześciokrotnie lepsze od tych, na których działało najmniej testosteronu. To z kolei dowodzi, że maklerowi nie wystarcza sprawny umysł, który błyskawicznie potrafi ocenić ryzyko. Potrzebna jest też pewność siebie, chęć podejmowania ryzyka i zdolność do szybkiego przetwarzania informacji. John Coates, jeden z autorów badań, zastrzega jednak: Nie powinniśmy z nich wnioskować, że w każdym rodzaju pracy maklera do odniesienia sukcesu konieczny jest wysoki poziom prenatalnego testosteronu. Istnieją różne segmenty rynku, różne style pracy maklerskiej i mogą one zależeć od wielu innych rzeczy. Gwoli wyjaśnienia dodaje, że wyższy poziom testosteronu przydaje się tym maklerom, którzy dokonują wielu krótkoterminowych transakcji. Przy inwestycjach długoterminowych lepiej sprawdzają się maklerzy z bardziej "kobiecym" stosunkiem palców wskazującego i serdecznego. Coates nie obawia się, że badania jego zespołu doprowadzą w przyszłości do stosowania jakichś biomarkerów przez firmy zatrudniające maklerów. Zauważa, że, podobnie jak inne tego typu eksperymentu, pokazują pewną średnią dla całego społeczeństwa, ale mogą nie sprawdzić się w odniesieniu do konkretnej osoby.
  3. Ludzie z hipertrychozą (znaną jako też jako zespół wilkołaka czy zespół nadmiernego owłosienia) byli kiedyś pokazywani w cyrkach. Włosy pokrywają ich ciała w całości, stąd skojarzenia z futrem. Schorzenie jest niezwykle rzadkie, obecnie zdiagnozowano je u 50 osób z całego świata. Wygląda też na to, że wreszcie znaleziono na nie skuteczne lekarstwo. Zadania tego podjęli się lekarze z Columbia University w Nowym Jorku. Zareagowali oni na apele rodziny 11-letniego Pruthviraja Patila, która wypróbowała już wszelkie możliwe środki zaradcze: homeopatię, terapię laserową, a także preparaty medycyny ajurwedyjskiej. Niestety, bezskutecznie... Amerykanie sądzą, że pomaga coś bardzo nieskomplikowanego, a mianowicie zastrzyki z testosteronu. Badania nowojorczyków sfilmowano, a montażyści uczynili z nich część reportażu Moja szokująca historia: prawdziwe dzieci-wilki. Bohaterami dokumentu są chore na hipertrychozę maluchy z Bombaju. Choć Pruthviraj ma dopiero 11 lat, zdążył już dużo wycierpieć, dlatego teraz rzadko wychodzi z domu. Gdy się urodził, jego matce powiedziano, że wydała na świat boga. Niektórzy zaczęli rozpuszczać plotkę, że to zły znak.
  4. Australijscy naukowcy zdefiniowali zmianę genetyczną, która może tłumaczyć rozwój transseksualizmu u ludzi. Zjawisko transseksualizmu, czyli zaburzenia identyfikacji płciowej, od wielu lat zastanawiało badaczy z całego świata. Rozważano wiele możliwych przyczyn tego syndromu, zarówno tych związanych z dziedziczeniem, jak i z wpływem otoczenia. Najnowsze badania sugerują, że element genetyczny odgrywa istotną rolę w rozwoju skłonności do rozwoju transseksualizmu. Zdaniem badaczy z australijskiego Monash University, za rozwój zaburzenia odpowiedzialny jest najprawdopodobniej gen receptora androgenowego (AR) - białka odpowiedzialnego za wykrywanie męskich hormonów płciowych (głównie testosteronu) i przekazywanie informacji o tym zdarzeniu do innych elementów komórki. Jak tłumaczy Vincent Harley, szef zespołu naukowców badających to zagadnienie, w społeczeństwie istnieje przekonanie, że transseksualizm to po prostu wybór stylu życia, lecz nasze odkrycie wspiera raczej tezę o biologicznym podłożu procesu identyfikacji płciowej. Obiektem badań naukowców z Australii był materiał genetyczny pobrany od 112 dotkniętych transseksualizmem mężczyzn (tzn. osób o anatomicznych cechach męskich identyfikujących się z płcią żeńską) oraz 258 mężczyzn niewykazujących objawów zaburzenia. Testy genetyczne wykazały, że u osób z pierwszej grupy częściej (55,4%, wobec 47,6% w drugiej grupie) występował zmodyfikowany, dłuższy wariant genu dla receptora androgenowego. Sugeruje to, że choć czynnik genetyczny nie jest decydujący dla powstania zaburzeń identyfikacji płci, może on mieć istotny wpływ na ten proces. Zdaniem autorów odkrycia, wydłużony fragment genu AR może, już na etapie życia płodowego, prowadzić do osłabienia sygnalizacji wewnątrzkomórkowej inicjowanej przez receptor. Prawidłowe zachodzenie tego zjawiska jest niezbędne dla maskulinizacji płodu, czyli nabrania przez dojrzewającego osobnika cech charakterystycznych dla płci męskiej. Jeżeli odpowiednie sygnały nie zostaną przekazane, płód rozwija się według "domyślnego" planu rozwoju, czyli w kierunku organizmu płci żeńskiej. Badacze z Monash University zastrzegają, że wyniki ich badań nie są ostateczne i nie należy ich traktować jako stuprocentowo pewnych. W swojej publikacji zaapelowali o przeprowadzenie dalszych badań, które zweryfikują prawdziwość stawianej tezy.
  5. Wygrywając, mężczyźni o mocno zbudowanych, toporniejszych twarzach doświadczają większego skoku poziomu testosteronu niż panowie o miękkich, delikatniejszych rysach (Proceedings of the Royal Society, Biological Sciences). Ponieważ wcześniejsze badania wykazały, że stężenie testosteronu wzrasta, gdy mężczyzna wygrywa w sporcie lub w grze hazardowej, dr Nicholas Pound z Brunel University i jego zespół również zaaranżowali eksperyment ze sportem w tle. Poprosili 57 mężczyzn w wieku dwudziestu kilku lat o wzięcie udziału w zabawie, w której współzawodnictwo stanowiło ważny element. Ochotnicy mieli bowiem przewidywać wyniki zmagań w sumo. Losowo decydowano, czy danemu mężczyźnie udawało się dobrze wytypować lepszego sportowca. Jego znajomość tematu nie mogła więc niczego zmienić. Wg Pounda, przypominało to sędziowanie rzutu monetą. Odkryliśmy, że po odniesieniu sukcesu panowie z bardziej zmaskulinizowaną budową twarzy (np. dużą żuchwą i wydatnymi łukami brwiowymi) doświadczali większego skoku stężenia testosteronu. A zatem w ich przypadku wygrana wiąże się z silniej wyrażoną reakcją endokrynną. Mężczyźni z wyższym bazowym poziomem testosteronu przyciągają kobiety z podobną cechą: wyższym stężeniem androgenów.
  6. W przeszłości udowodniono, że testosteron oddziałuje supresyjnie na układ odpornościowy, przez co panowie są podatniejsi na szereg chorób i częściej doświadczają nawrotów. Poza tym mężczyźni w większym stopniu niż kobiety przyczyniają się do rozprzestrzenienia choroby w populacji. Do tej pory nie było jednak wiadomo, co odpowiada za drugie z opisanych zjawisk. Daniel Grear z Uniwersytetu Stanowego Pensylwanii postanowił sprawdzić, w jaki sposób testosteron wpływa na zachowanie jednostek, bo być może to jego wysoki poziom zwiększa np. ryzykowność działania, a wskutek tego epidemia łatwiej się rozprzestrzenia. Amerykanie sztucznie zwiększyli stężenie tego hormonu u dzikich myszy. Dwudziestu czterem losowy wybranym samcom (wszystkie zostały schwytane w łapki w 5 lokalizacjach hrabstwa Huntingdon) wszczepiono implanty testosteronowe. Innym 25 samcom wszczepiono fałszywe implanty. Osobników z 3 pozostałych miejsc nie poddano żadnym zabiegom. Miały one stanowić grupę kontrolną. We wszystkich lokalizacjach myszy łapano dwa razy w tygodniu przez 1,5 miesiąca przed i 1,5 po manipulacji hormonalnej. Ryzyko chorób stwarzane przez samce mierzono, monitorując ich ruchy, a więc sieć kontaktów społecznych. Wszystkie myszy wyposażono w nadajniki, łatwo więc było oznaczyć ich pozycję przy ponownym złapaniu. Badanie wyłapanych ponownie myszy wykazało, że średnia liczba kontaktów zwierząt, którym podano "placebo" lub testosteron, z samcami i samicami znacznie wzrosła po manipulacji eksperymentalnej. Oznacza to, że wszystkie myszy mieszały się w większym stopniu, gdy wśród nich znajdowały się osobniki z podwyższonym poziomem męskiego hormonu płciowego. Uzyskane wyniki sugerują, że wystarczy, by tylko niektóre osobniki w populacji miały wysoki poziom testosteronu. Wpływają one bowiem na zachowanie otoczenia i napędzają transmisję chorób [czy patogenów] przekazywanych przez bliski kontakt, np. pasożytujących na błonie śluzowej układu oddechowego bakterii z rodzaju Bordetella.
  7. Od kilkudziesięciu lat wiadomo, że wzrost raka prostaty jest w większości przypadków stymulowany przez krążący we krwi testosteron. W związku z tym, jedną ze stosowanych metod leczenia zaawansowanej postaci tego nowotworu było obniżanie poziomu tego hormonu przez kastrację lub podawanie leków. Niestety, tego typu terapia pozwalała jedynie spowolnić rozwój choroby, lecz nie dawała efektu w postaci jej wyleczenia - prędzej czy później, nowotwór nabierał oporności na leczenie i przypuszczał kolejny, tym razem śmiertelny atak. Dopiero wykonane niedawno badania wyjaśniły mechanizm, który umożliwia guzowi rozwój pomimo braku produkcji testosteronu przez jądra. Badania, które wyjaśniły zagadkowe zjawisko, przeprowadzili lekarze z trzech amerykańskich instytucji: Fred Hutchinson Cancer Research Center, Oregon Health Sciences University oraz University of Washington School of Medicine. Odkryli oni, że komórki raka samodzielnie produkują testosteron oraz inne androgeny (męskie hormony płciowe) w ilościach wystarczających do utrzymania wzrostu guza. Ponieważ działa on już w miejscu wytworzenia, nie musi być wydzielany do krwiobiegu - w efekcie żadna ze znanych metod obniżania stężenia hormonu we krwi nie zapobiega skutecznie wzrostowi nowotworu. Odkryliśmy, że pomimo obniżenia poziomu krążącego we krwi tetosteronu do poziomu odpowiadającemu stanowi po kastracji, przerzutujące nowotwory prostaty są w stanie samodzielnie utrzymać znaczący poziom testosteronu, co napędza ich wzrost, mówi dr Elahe Mostaghel, jeden z autorów badań. "Znaczący poziom" oznacza w tym przypadku wartość aż czterokrotnie wyższą, niż u mężczyzn cierpiących na łagodną postać raka, którym nie usunięto jąder. Odkrycie to potwierdzono równolegle na poziomie genetycznym, wykazano bowiem podwyższoną aktywność genów odpowiedzialnych za syntezę najważniejszego męskiego hormonu płciowego. Dr Mostaghel zaznacza, że zebrane informacje powinny wpłynąć na zmianę kierunku prowadzonych badań. Według niego, obniżanie poziomu krążącego we krwi testosteronu nie wystarcza, by zablokować sygnały stymulujące rozwój guza. Aby skutecznie walczyć z chorobą, potrzebna jest, zdaniem badacza, skuteczna walka z produkcją androgenów w obrębie przerzutów. Metodą, która zdaniem badaczy ma szansę wpłynąć na tempo rozwoju choroby, jest walka z podwyższonym poziomem testosteronu już na etapie jego produkcji. Założenie to powinny spełnić leki wpływające bezpośrednio na enzymy odpowiedzialne za syntezę androgenów. Naukowcy przeprowadzili jeszcze jeden interesujący eksperyment, polegający na przeszczepieniu ludzkich komórek nowotworowych do organizmów wykastrowanych samców myszy. Zwierzęta te, pozbawione naturalnego mechanizmu odrzucania transplantacji od niespokrewnionych dawców, zachorowały na ludzki nowotwór i stały się obiektem badań nad aktywnością hormonalną przeszczepu. Dzięki badaniu odkryto, że poziom krążących we krwi androgenów był u tych zwierząt średnio dwukrotnie wyższy, niż w kontrolnej grupie zdrowych osobników, które nie zostały pozbawione jąder. Rak prostaty zajmuje trzecie miejsce na niechlubnej liście najbardziej śmiertelnych nowotworów u mężczyzn w Polsce. Według badań, aż dziesięć procent mężczyzn w wieku 50 lat jest bezpośrednio zagrożonych rozwojem tej choroby, której największym "sprzymierzeńcem" jest, niestety, brak świadomości oraz wstyd związany z wizytą u lekarza urologa. Tymczasem proste badanie u specjalisty oraz pomiar poziomu białka, zwanego PSA (antygenu swoistego dla prostaty - ang. Prostate-Specific Antigen), wystarczyłyby do wykrycia ogromnej ilości przypadków raka na bardzo wczesnym, w pełni uleczalnym etapie jego rozwoju. Wyniki badań zespołu dr. Mostaghela zostaną opublikowane w najnowszym numerze czasopisma Cancer Research.
  8. Barwne upierzenie to nie tylko ozdoba czy sposób na zwrócenie na siebie uwagi przedstawicieli płci przeciwnej. Okazuje się bowiem, że kolor piór na piersi samców jaskółki dymówki wpływa na ich fizjologię (Current Biology). Badacze z 3 uniwersytetów (Arizona State University, University of Colorado-Boulder i Princeton University) przeprowadzili eksperyment, w ramach którego farbowano pióra na piersiach ptaków. Przez tydzień po zabiegu koloryzującym obserwowano znaczny wzrost poziomu testosteronu. Naukowcy w ogóle się tego nie spodziewali, ponieważ przedsięwzięcie zorganizowano na takim etapie cyklu lęgowego, kiedy stężenie hormonów płciowych, a więc i testosteronu, powinno być niskie. Profesor Kevin McGraw z Uniwersytetu Stanowego Arizony zauważa, że do tej pory zwykło się uważać, że to wewnętrzne procesy zachodzące w organizmie ptaka wpływają na jego wygląd. Wyniki uzyskane przez zespół wskazują jednak, że zmiany w umaszczeniu zwierzęcia mogą bezpośrednio wpływać na jego fizjologię. "Aparycja" oddziałuje na profil hormonalny jaskółki.
  9. Mężczyźni z natury mają większe poczucie humoru niż kobiety. To wynik działania testosteronu – twierdzi jeden z naukowców. Płeć brzydka częściej się wygłupia i wygłupy te są bardziej agresywne, mówi Sam Shuster z Norwich University Hospital. Shuster, który hobbistycznie jest komikiem, obserwował, w jaki sposób obie płci reagują na jego występy. Kobiety komentowały, zachęcały, a mężczyźni szydzili. Najbardziej agresywni byli młodzi mężczyźni. Już wcześniej zauważono, że np. kobiety opowiadają mniej kawałów, a wśród komików zdecydowanie przeważają mężczyźni. Badania wykazały też, że w swoich żartach mężczyźni częściej szydzą z innych. Zdaniem profesora Shustera, różnice w poczuciu humoru są związane z naszym życiem płodowym, podczas którego decydowała się nasza płeć. Udokumentował on zachowania ponad 400 osób, które oglądały jego występy. Stwierdził, że aż 75% mężczyzn odzywało się, próbując dodać coś śmiesznego. Kobiety były znacznie bardziej powściągliwe. Mężczyźni często atakowali go słownie. Szczególnie było to widoczne w przypadku młodych. Z kolei starsi panowie komentowali występy bardziej życzliwie, upodabniając się w tym względzie do kobiet. Doktor Nick Neave z University of Northumbria wyjaśnia, że agresja, to wynik działania testosteronu. Nabijanie się z komika może być spowodowane tym, iż występujący skupia na sobie uwagę kobiet, odwracając ją tym samym od innych mężczyzn. Próbują więc oni temu przeciwdziałać. Szczególnie dotyczy to młodych mężczyzn, gdyż dopiero rozpoczynają oni rywalizację, nie mają ustalonej pozycji, więc czują się szczególnie zagrożeni.
  10. Naukowcy z University of Virginia testują rodzaj Viagry dla kobiet. LibiGel zawiera testosteron i ma zwiększyć libido kobiet, które straciły zainteresowanie seksem. W ciągu najbliższych miesięcy z żelu będą mogły skorzystać panie, które cierpią na oziębłość seksualną. Doktor Anita Clayton, psychiatra z University of Virginia mówi, że oziębłość to najczęściej spotykane zaburzenie seksualne u kobiet. Obecnie Clayton testuje żel na 25 kobietach w wieku 30-65 lat. Panie biorące udział w eksperymentach to osoby, którym wycięto jajniki, wywołując u nich tzw. chirurgiczną menopauzę. Po zabiegu utraciły one zainteresowanie seksem, gdyż w jajnikach produkowana jest połowa żeńskiego testosteronu, a ten odgrywa istotną rolę w aktywności seksualnej. LibiGel jest stosowany w tubce. Należy nanieść go na skórę ramienia. Dzięki temu wzrasta poziom testosteronu we krwi i przez 24 godziny utrzymuje się na podwyższonym poziomie. Clayton mówi, że metoda ta jest lepsza od wcześniej stosowanych sposobów podawania testosteronu, gdyż w tym przypadku hormon utrzymuje się na stałym poziomie. Druga faza testów klinicznych, prowadzona przez 17 różnych instytucji dowiodła, że zadowolenie z życia seksualnego zwiększyło się u kobiet o 283 procent.
  11. Wysoki poziom testosteronu u płodu zwiększa ryzyko pojawienia się w dzieciństwie cech autystycznych. Jest to wniosek wypływający z 8-letnich badań, podczas których próbowano powiązać cechy rozwoju 253 dzieci ze stężeniem męskiego hormonu płciowego w łonie matki. Naukowcy podkreślają, że nie wiadomo, czy testosteron był przyczyną wykształcenia cech autystycznych, czy też mamy do czynienia z odwrotną zależnością i poziom hormonu to skutek autyzmu. Wspominają też raczej o zależności między testosteronem i cechami autystycznymi, a nie o bezpośrednim związku hormon-autyzm. Akademicy z Uniwersytetu w Cambridge określali stężenie testosteronu, badając próbki wód płodowych, które pozostały po amniopunkcji. Już po urodzeniu przyglądano się rozwojowi dzieci. Gdy skończyły rok, 18 i 46 miesięcy, przebadano je testami, które miały pomóc w wykryciu ewentualnych oznak autyzmu. Liczono m.in., jak często dziecko spogląda na twarz matki i określano, jak rozbudowany jest jego słownik. Udało się wykazać istnienie związku między zachowaniem malucha na tak wczesnych etapach rozwoju a stężeniem testosteronu w okresie prenatalnym. Najnowsze dane uzyskano z badania tych samych, ale już sporo starszych, bo 8-letnich dzieci. Ich matki proszono o wypełnienie specjalnego kwestionariusza (dzięki niemu można było obliczyć wskaźnik zaburzeń ze spektrum autyzmu). Uwzględnia on kilka czynników, m.in. zainteresowania społeczne czy rozpoznawanie wzorców. Znaleźć w nim można pytania o to, czy dziecko woli spędzać czas w grupie, np. na przyjęciach, czy samotnie, a także jak szybko wpada na trop powtarzalnych schematów (czyli np. zapamiętuje liczbę talerzy albo numery telefonów). Uzyskane wyniki porównywano ze stężeniem testosteronu oddziałującego na płód. W zakresie stężeń oscylujących w granicach 0,1-2,05 nanomola na litr wyróżniono 20 poziomów. Korelacja nie była idealna, ale płodowe stężenie testosteronu odpowiadało za ok. 20% zaobserwowanej zmienności [w zakresie punktacji kwestionariuszowej – przyp. red.]. Chociaż wydaje się, że to niewielka liczba, jest to wynik istotny statystycznie – opowiada dr Bonnie Auyeng. Naukowcy na razie nie wiedzą, co jest przyczyną podwyższonego poziomu testosteronu w okresie płodowym. Wcześniejsze badania sugerują jednak, że odpowiadają za to zarówno czynniki genetyczne, jak i środowiskowe. Profesor Simon Baron-Cohen uważa, że hormon może wpływać na mózg, zmieniając układ połączeń między neuronami i neuroprzekaźniki. W dalszej kolejności Brytyjczycy planują rozszerzenie zakresu badań. Chcą wykorzystać próbki wód płodowych zgromadzone w duńskim banku, a jest ich 90 tys. W archiwum przechowuje się też zapiski dotyczące chorób psychicznych. Dzięki nim można by sfalsyfikować hipotezę profesora, że autyzm to przypadek skrajnie męskiego mózgu.
  12. W niektórych przypadkach bulimia, zazwyczaj postrzegana jako zaburzenie psychiczne i leczona metodami psychologicznymi, jest wynikiem nierównowagi w stężeniu hormonów płciowych. Dr Sabine Naessén z Karolinska Institutet sugeruje, że część kobiet z bulimią ma za dużo testosteronu. Kiedy terapię prowadzono, mając to na uwadze, połowa pacjentek wspominała o mniejszym głodzie i ochocie na słodkie, tłuste pokarmy. Szwedka twierdzi, iż po takim leczeniu 3 panie na 21 całkowicie uwolniły się od objawów choroby. Uważa się, że bulimia jest najczęściej występującą postacią zaburzeń odżywiania. U kobiet odnotowuje się ją ok. 10-krotnie częściej niż u mężczyzn. Leczenie polega na zastosowaniu kognitywnej terapii behawioralnej (zachowania) i poszukiwaniu ukrytych głęboko przyczyn choroby. Dość często zapisuje się leki antydepresyjne. Bulimiczki z większym prawdopodobieństwem niż zdrowe kobiety wspominały o zaburzeniach dotyczących cyklu menstruacyjnego, nadmiernym owłosieniu ciała (hirsutyzmie) czy zespole policystycznych jajników. Teorię Naessén zbadano na grupie 21 pacjentek z bulimią. Podawano im pigułki antykoncepcyjne zawierające estrogeny. Wskutek tego spadł poziom testosteronu, a u mniej więcej połowy pań w ciągu 3 miesięcy znacznie zredukowano symptomy choroby. Wykazaliśmy, że 1/3 kobiet z bulimią ma zaburzenia metaboliczne, które mogą wyjaśnić występowanie zaburzeń odżywiania. W określonych przypadkach bulimia jest raczej przejawem naturalnej "urody hormonalnej" pacjentki, a nie choroby psychicznej. Leczenie hormonalne byłoby więc alternatywą dla terapii zachowania.
  13. Daniel J. Kruger, psycholog z University of Michigan, pokazał 854 studentom i studentom sztucznie wygenerowane męskie twarze (składające się z elementów twarzy różnych osób). Poddano je różnym zabiegom, aby wyglądały mniej lub bardziej "samczo". Kruger manipulował m.in. kształtem żuchwy, grubością łuków brwiowych oraz ust (Personal Relationships). Uczestników eksperymentu pytano, którego pana wybraliby na partnera seksualnego, z którym umówiliby się na randkę, kto mógłby zostać ojcem ich dzieci, a kto kolegą przyjaciółki. Pytano także o ocenę prawdopodobieństwa, że obiekt ze zdjęcia zachowałby się w określony sposób, np. wszczął bójkę lub uderzył dziewczynę. Kruger zauważył, że niewielkie różnice w wyglądzie prowadziły do określonych sądów odnośnie do osobowości i zachowania mężczyzn ze zdjęć. Mimo że fizjonomika jest uznawana za pseudonaukę, wielu ludzi uważa, iż istnieje związek między wyglądem a osobowością. Amerykanin sądzi, że jeśli zacznie się rozważać zagadnienie w ramach psychologii ewolucyjnej, w takim stwierdzeniu odnajdzie się ziarno prawdy. Wygląd twarzy zależy bowiem od poziomu testosteronu podczas rozwoju, a męski hormon płciowy wpływa na stopień przejawianej agresji, skłonność do zdrad oraz rozwodów. Męskość twarzy może stanowić wzrokową wskazówkę dla kobiet wybierających partnera, podobnie jak ogon pawia sygnalizuje samicy jego sprawność reprodukcyjną. W jednym z badań zmaskulinizowane twarze wiązano z bardziej ryzykownymi i rywalizującymi zachowaniami, a także z większym wysiłkiem wkładanym w zdobycie partnerki niż w wychowywanie dzieci (w porównaniu do posiadaczy bardziej kobiecych twarzy). Panów z męskimi twarzami uznawano za bardziej skłonnych do bójek, wyzywających w stosunku do szefów, sypiających z wieloma kobietami, oszukujących swoje partnerki oraz podnoszących rękę na partnerki innych mężczyzn. Panowie z bardziej kobiecymi twarzami byli opisywani jako lepsi mężowie i ojcowie, którzy ciężko pracują zawodowo, nawet jeśli nie lubią swojej pracy. Badani twierdzili też, że są bardziej wspierający w długoterminowych związkach. Mężczyźni typowali mniej męsko wyglądających panów na towarzyszy weekendowych wycieczek swoich partnerek. Zarówno kobiety, jak i mężczyźni wybierali mniej zmaskulinizowane wersje na randkowiczów dla swoich córek. W wyborach obu płci zaobserwowano nastawienie na własny sukces reprodukcyjny. Męscy mężczyźni są dobrymi "zapładniaczami", a kobiecy opiekunami potomstwa.
  14. U otyłych mężczyzn często występuje ostry spadek poziomu testosteronu, podczas gdy u otyłych kobiet odnotowuje się wyższe stężenie tego hormonu niż u pań z normalną wagą ciała. Dwa badania, opublikowane w Journal of Clinical Endocrinology and Metabolism, wskazują na powodowane nadmierną wagą zagrożenia zdrowotne zarówno dla nastolatek, jak i dojrzałych mężczyzn. Testosteron jest męskim hormonem płciowym, występuje jednak również u kobiet. Odpowiada za podtrzymanie masy mięśniowej, gęstości kości, utrzymuje także popęd seksualny i energię fizyczną na prawidłowym poziomie. Stężenie testosteronu spada u mężczyzny z wiekiem. Panowie o wzroście 1,80 m, którzy przytyli o 13,6 kg, tracili jednak tyle testosteronu, jakby postarzeli się o 10 lat — odnotowali naukowcy z New England Research Institutes. Studium objęło 1.667 przedstawicieli płci brzydkiej. Badani, którzy przeżyli uraz, np. śmierć żony, doświadczali podobnego spadku stężenia męskiego hormonu płciowego. Badacze z kilku uniwersytetów, m.in. University of Virginia, zauważyli, że otyłe dziewczynki mają 2-9 razy wyższy poziom testosteronu niż dziewczynki z BMI w granicach normy. Wpływa to na ich rozwój płciowy, pojawia się nadmierne owłosienie ciała (hirsutyzm), zwiększa się ryzyko cukrzycy.
  15. Zbyt duże ilości testosteronu zabijają komórki mózgu. Odkrycie to może pomóc w wyjaśnieniu, czemu nadużywanie steroidów wywołuje zmiany w zachowaniu, takie jak wzrost agresji czy skłonności samobójcze. Testy laboratoryjne wykazały, że niewielkie ilości męskiego hormonu płciowego oddziałują korzystnie na neurony, jednak większe jego stężenie powoduje samozniszczenie komórek w procesie przypominającym patologiczne zmiany np. w chorobie Alzheimera. Prowadząca badania Barbara Ehrlich z Yale University zauważa, że niedobrze jest, gdy testosteronu jest za mało lub za dużo, z najkorzystniejszą sytuacją mamy do czynienia w przypadku średnich stężeń. Testosteron jest kluczowy dla rozwoju, różnicowania i wzrostu komórek. Wytwarzają go zarówno kobiety, jak i mężczyźni, ale dla tych ostatnich typowe jest ok. 20-krotnie wyższe jego stężenie. Możliwe jest "przedawkowanie" testosteronu lub steroidów, które są w organizmie przekształcane w testosteron. Wcześniejsze badania wykazały, że nadmiar tego hormonu powoduje zmiany behawioralne. Potrafimy wykazać, że kiedy masz wysoki poziom steroidów, masz także wysokie stężenie testosteronu, a to z kolei może uszkodzić komórki nerwowe. Wiemy również, że "tracąc" mózg, tracisz jego funkcje — dowodzi Ehrlich. Zespół Amerykanów przeprowadził podobne próby z estrogenem. Byliśmy zaskoczeni, ale wygląda na to, że estrogen wykazuje w stosunku do neuronów działanie ochronne. W obecności estrogenu odnotowuje się mniej przypadków śmierci komórek [w wyniku tzw. apoptozy — przyp. red.]. Na łamach Journal of Biological Chemistry Ehrlich i jej zespół przestrzegają przed zażywaniem steroidów. Może to pomóc w zbudowaniu masy mięśniowej, wykazuje jednak długoterminowe negatywne oddziaływanie na funkcjonowanie mózgu. Apoptoza jest ważna dla mózgu, ponieważ musi on eliminować niektóre komórki. Ale jeśli ma ona miejsce zbyt często, traci się zbyt wiele neuronów, a to oznacza kłopoty. Podobny proces występuje w chorobach Alzheimera, Huntingtona i in. Nasze wyniki sugerują, że reakcje organizmu na podniesiony poziom testosteronu można porównywać z chorobami patofizjologicznymi.
×
×
  • Create New...