Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Search the Community

Showing results for tags 'estrogeny'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Nasza społeczność
    • Sprawy administracyjne i inne
    • Luźne gatki
  • Komentarze do wiadomości
    • Medycyna
    • Technologia
    • Psychologia
    • Zdrowie i uroda
    • Bezpieczeństwo IT
    • Nauki przyrodnicze
    • Astronomia i fizyka
    • Humanistyka
    • Ciekawostki
  • Artykuły
    • Artykuły
  • Inne
    • Wywiady
    • Książki

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


Adres URL


Skype


ICQ


Jabber


MSN


AIM


Yahoo


Lokalizacja


Zainteresowania

Found 13 results

  1. Podawanie estrogenów jest jedną z nielicznych skutecznych form terapii raka prostaty. Dotychczas sądzono, że działanie tego rodzaju leczenia polega na ośrodkowym (tzn. regulowanym na poziomie organów zarządzających całym systemem hormonalnym) blokowaniu wydzielania testosteronu - hormonu odpowiedzialnego za napędzanie wzrostu guza. Okazuje się jednak, że w rzeczywistości żeńskie hormony płciowe mają także bezpośredni wpływ na sam nowotwór. Z badań przeprowadzonych przez zespół Stephena McPhersona z Monash University wynika, że wpływ estrogenów znacznie wykracza poza proste blokowanie wpływu testosteronu. Jak donoszą na łamach czasopisma Proceedings of the National Academy of Sciences autorzy, żeńskie hormony płciowe wpływają na komórki raka w sposób zależny od czynnika martwicy nowotworów α (ang. tumor necrosis factor α - TNFα) - jednego z najważniejszych czynników prozapalnych w organizmie. Dokładna analiza mechanizmu działania estrogenów wykazała, że ich podanie powoduje uruchomienie w komórkach nowotworowych procesu apoptozy, czyli programowanej, samobójczej śmierci. Cząsteczką odpowiedzialną za aktywację tego procesu jest receptor estrogenowy typu β (ERβ), występujący na powierzchni komórek raka prostaty u wielu pacjentów. Prawdopodobnie to on aktywuje następnie szlak sygnalizacyjny zależny od TNFα. Co ciekawe, stosowanie syntetycznych związków pobudzających ERβ u myszy pozwala na wywołanie leczniczego efektu bez wpływania na poziom "prawdziwych" hormonów. Oznacza to, że ich stosowanie u ludzi mogłoby wiązać się ze stosunkowo mało uciążliwymi efektami ubocznymi. Jak bardzo przykra dla większości pacjentów jest tymczasem kastracja, nie trzeba chyba nikomu tłumaczyć. Istotnym odkryciem dokonanym przez zespół McPhersona jest również zaobserwowanie leczniczego wpływu żeńskich hormonów płciowych także na komórki wyizolowane od pacjentów z łagodnym przerostem prostaty. Może to oznaczać, że stosowanie odpowiednio dobranej terapii pozwoli na skuteczne zablokowanie zmian prowadzących do nowotworzenia na bardzo wczesnym etapie, na którym wyleczalność tego schorzenia jest bardzo wysoka.
  2. Chyba nikt nie wątpi, że kobieta zmienną jest. Co ciekawe jednak, niestabilność ta dotyczy nie tylko humoru czy upodobań, lecz nawet... zmian postawy i kształtu stopy w zależności od etapu cyklu miesięcznego. Starając się uwzględnić sekrety budowy kobiecego ciała, firma ASICS wyprodukowała buty zaprojektowane z myślą o paniach i cyklicznych zmianach zachodzących w ich ciałach. Nowy model superobuwia, nazwany Kayano 16, jest reklamowany jako pierwszy w historii prawdziwie dostosowany do wymagań płci pięknej. Jak twierdzą przedstawiciele producenta, dzięki unikalnym cechom konstrukcyjnym zapewnia on poprawę efektywności chodu oraz stabilizuje struktury zaangażowane w poruszanie kończynami dolnymi. Przyczyną charakterystycznych zmian w funkcjonowaniu stóp u pań są estrogeny. Jak wykazały badania przeprowadzone na zlecenie ASICS, hormony te posiadają zdolność do rozluźniania elementów tkanki łącznej m.in. w obrębie stóp. Ich aktywność prowadzi w związku z tym do osłabienia oparcia dla elementów układu ruchu i zwiększenia ryzyka urazu. Na szczęście dzięki specjalnie zaprojektowanym wzmocnieniom oraz żelowym wstawkom w kluczowych miejscach podeszwy Kayano 16 mają rzekomo stabilizować stopę i chronić panie przed kontuzjami, lecz jednocześnie nie utrudniać biegania na pozostałych etapach cyklu miesięcznego. Przez wiele lat kobiety uprawiające sport zostawały nieco na lodzie, ponieważ obuwie było projektowane z myślą o mężczyznach, opisuje Simon Bartold, badacz z University of Melbourne zaangażowany w opracowanie nowego typu butów. Jest to dość ciekawe, ponieważ za ostatnim razem, gdy prowadziliśmy obliczenia, biegaczek było w rzeczywistości więcej niż biegaczy. Wygląda więc na to, że panie doczekały się wreszcie należnej sobie uwagi.
  3. Hormonalna terapia zastępcza (HTZ) może zwiększać ryzyko astmy (dychawicy oskrzelowej) - twierdzą francuscy badacze. Na szczęście jest też dobra wiadomość: zagrożenie dotyczy głównie pań przyjmujących wyłącznie estrogeny, ponieważ HTZ obejmująca podawanie estrogenów w połączeniu z analogami progesteronu zmniejsza ryzyko do poziomu porównywalnego z populacją ogólną. Zaprezentowane wyniki, opublikowane w czasopiśmie Thorax, pochodzą z prowadzonego przez Francuzów badania o nazwie E3N. Studium to jest częścią ogólnoeuropejskiego studium wpływu żywności na ryzyko licznych chorób na czele z nowotworami. Łącznie badaniem objęto ponad 100 tys. francuskich kobiet, zaś wiarygodne dane dotyczące ryzyka astmy pozyskano od niemal 58 tys. z nich. Do obliczeń związanych z badaniem zakwalifikowano wyłącznie panie, które w momencie rozpoczęcia studium nie uskarżały się na objawy astmy. Przez 12 lat pacjentki wypełniały co dwa lata ankiety na temat stanu swojego zdrowia. Jak się okazało, w analizowanym okresie stwierdzono 569 nowych przypadków dychawicy. Po uwzględnieniu znanych czynników ryzyka choroby ustalono, że stosowanie HTZ wiąże się ze wzrostem ryzyka astmy o 21%. Okazało się jednak, że wpływ suplementacji hormonalnej wpływał niekorzystnie (i zwiększał ryzyko dychawicy aż o 54% w stosunku do pań niestosujących HTZ w ogóle) wyłącznie na kobiety przyjmujące leki na bazie estrogenów. Panie przyjmujące mieszanki estrogenowo-progesteronowe generalnie nie wykazywały podwyższonego zagrożenia. Dodatkowym czynnikiem ryzyka u kobiet stosujących HTZ okazało się stronienie od tytoniu przez całe życie(!) oraz występowanie w przeszłości reakcji alergicznych. U pań stosujących tylko estrogeny ryzyko astmy wzrastało aż o 80-86%, zaś u pań przyjmujących preparaty dwuhormonalne wzrost ryzyka był zauważalny, lecz nieistotny statystycznie. Autorzy studium zastrzegają, że zebrane przez nich informacje są ważne, lecz podjęcie decyzji o rozpoczęciu HTZ oraz wyborze jej typu powinno zależeć także od wielu innych czynników. Zdaniem badaczy terapia tego typu może bowiem znacząco poprawić jakość życia pań w okresie menopauzy, lecz największym wyzwaniem pozostaje odpowiedni dobór składających się na nią hormonów.
  4. Amerykańscy naukowcy znaleźli w mózgu obwody neuronalne oddziałujące na sposób, w jaki samce myszy bronią swojego terytorium i o dziwo, są one kontrolowane przez żeńskie hormony płciowe – estrogeny (Cell). Wg ekspertów z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Francisco, kluczową rolę w zachowaniu terytorialnym odgrywają estrogeny i enzym aromataza, który uczestniczy w procesie konwersji androgenów w estrogeny. Dr Nirao Shah z Wydziału Anatomii wyjaśnia, że rola estrogenów w łączeniu się w pary tych samych myszy nie była już tak jasna, co sugeruje, że zachowania terytorialne i seksualne regulują inne sieci połączeń neuronalnych. To, co wcześniej uznawaliśmy za pojedynczy blok zachowań związanych z płcią, postrzegamy obecnie jako zbiór oddzielnych zachowań, kontrolowanych przez odrębne szlaki nerwowe. Amerykanin wyjaśnia, że u wszystkich rozmnażających się płciowo zwierząt występują zachowania charakterystyczne dla płci. Dotyczą one nie tylko znakowania i obrony terytorium, lecz również agresji, opieki rodzicielskiej czy seksu. Za rozwój kontrolujących je szlaków odpowiadają estrogeny i testosteron. Dotąd jednak dokładny mechanizm wpływu hormonów płciowych nie był znany, poza tym biochemicy nie mieli pojęcia, jak mogą one oddziaływać na geny, by regulować różne zachowania. Shah sądzi, że jego zespołowi udało się znaleźć odpowiedź na przynajmniej jedno z postawionych pytań. Konwersja testosteronu w estrogeny przez aromatazę jest konieczna do rozwoju i aktywacji obwodów kontrolujących obronę terytorium. Wykazaliśmy, że neonatalna ekspozycja na oddziaływanie estrogenu może zmienić u myszy zachowania typowe dla płci. Wczesne wystawienie na wpływ estrogenów maskulinizowało młode samce. Akademicy z San Francisco zauważyli, że osobniki z najwyższym stężeniem tych hormonów częściej uczestniczyły w walkach i znaczyły swoje terytorium moczem. Ponieważ u kobiet występują niewielkie ilości testosteronu, a u mężczyzn estrogenów, naukowcy od dawna przypuszczali, że stanowią one "dwie strony tego samego medalu". U obu płci to estrogeny decydują, kiedy kości przestają rosnąć, co więcej, odgrywają one ważną rolę w męskiej płodności. Zmodyfikowane genetycznie myszy, u których nie występowały receptory estrogenowe, były bezpłodne. Eksperci z zespołu Shaha znaleźli więcej "aromatazopozytywnych" neuronów w dwóch rejonach mózgu, które regulują zachowania seksualne i terytorialne. Kiedy samicom podawano w okresie noworodkowym suplementy estrogenowe, wykształcały się u nich identyczne układy neuronów z aromatazą jak u samców. Stawały się one bardzo terytorialne i atakowały intruzów; dla porównania: samice niezażywające dodatkowo estrogenów wyjątkowo rzadko wdawały się w bójki z samcami. Podanie suplementów estrogenowych nie wpływało na zachowania seksualne. Samice po takiej "farmakoterapii" nie spółkowały wcale częściej od pozostałych samic z samicami znajdującymi się w okresie płodnym. Jedno się jednak zmieniało - rzadziej kopulowały z samcami, a niekiedy nawet je odganiały. Melody Wu przez 5 lat prowadziła badania w laboratorium Shaha. To właśnie wtedy zauważyła coś ciekawego, co naprowadziło uczonych na trop opisywanego odkrycia. W zwykłych okolicznościach testosteron aktywuje bowiem receptory androgenowe, a pozbawione ich samce myszy nie przejawiają ani zachowań seksualnych, ani agresji. W ramach studium odkryto jednak, że u osobników ze zmutowanym receptorem androgenowym nadal występowały typowe dla normalnego męskiego mózgu układy komórek aromatazopozytywnych. Oznacza to, że testosteron w jakiś sposób doprowadził do ich powstania, nie używając przy tym receptorów z defektem. Chcąc rozszyfrować tę zagadkę, Kalifornijczycy zastosowali pewną konstrukcję genową (geny reporterowe), pozwalającą na śledzenie ekspresji genu dla aromatazy na podstawie analizy preparatów histologicznych.
  5. Ekspozycja ryb na estrogeny powoduje u nich znaczne obniżenie odporności przed infekcjami - twierdzą amerykańscy badacze. Wyniki przeprowadzonego przez nich studium dostarczają nowych danych na temat szkodliwości żeńskich hormonów płciowych i pozwalają na lepszą ochronę zwierząt. Impulsem do przeprowadzenia badań było zaobserwowanie współwystępowania trzech ważnych zjawisk: śmierci ryb, zaburzeń ich rozwoju płciowego oraz licznych zmian chorobowych w ciałach ryb zamieszkujących amerykańskie rzeki: Potomac oraz Shenandoah. Autorzy eksperymentu, kierowani przez dr Laurę Robertson z Amerykańskiej Misji Geologicznej (USGS), badali wpływ estrogenów na organizmy basów wielkogębowych - ryb występujących pospolicie we wspomnianych rzekach. Wcześniejsze obserwacje tych zwierząt wskazywały na częste występowanie zaburzeń różnicowania płci, objawiających się m.in. występowaniem niedojrzałych jaj wewnątrz jąder samców. Badacze z USGS szczepili basy dawką 17β-estradiolu, najważniejszego z estrogenów, po czym badali stężenie najważniejszych białek biorących udział w odpowiedzi immunologicznej. Zaobserwowano w ten sposób, że podanie żeńskich hormonów płciowych powoduje spadek poziomu hepcydyny - białkowego hormonu znanego głównie z udziału w gospodarce żelazem. Drugą, równie istotną, choć nie do końca potwierdzoną rolą tej proteiny jest jej zdolność do bezpośredniego niszczenia komórek licznych mikroorganizmów. Nasze badania sugerują, że związki naśladujące estrogeny mogą powodować zwiększenie podatności ryb wywołane przez blokowanie produkcji hepcydyny oraz innych białek związanych z odpornością, które pomagają rybom w walce z bakteriami chorobotwórczymi, podsumowuje dr Robertson. Zdaniem badaczki, działanie hepcyyny w walce z drobnoustrojami może mieć dwojaki charakter, polegający na bezpośrednim atakowaniu ich komórek oraz na zmniejszaniu dostępu do żelaza - pierwiastka krytycznego dla rozwoju licznych patogenów. Dokonane odkrycie pozwala zrozumieć przyczyny wymierania ryb, obserwowanego coraz częściej w rzekach przepływających przez tereny intensywnie użytkowane przez ludzi. Zdobyta wiedza pozwoli na udoskonalenie metod pozwalających na ochronę zwierząt przed negatywnym wpływem aktywności człowieka.
  6. Choć równouprawnienie obu płci jest w dzisiejszych czasach uznawane za rzecz oczywistą, nie wolno nam zapominać o różnicach pomiędzy kobietami i mężczyznami. W tej cichej rywalizacji panie mogą przyznać sobie dodatkowy punkt za... hormonalne wspomaganie układu odpornościowego. O odkryciu informują naukowcy z amerykańskiego Uniwersytetu McGill. Eksperci już od pewnego czasu podejrzewali, że żeńskie hormony płciowe działają stymulująco na system immunologiczny, o tym może świadczyć choćby gwałtowny wzrost podatności na infekcje po menopauzie. Dotychczas nie był jednak znany mechanizm sterujący tym procesem. Przełom nastąpił dzięki badaniom prowadzonym przez zespół dr Mayi Saleh. Eksperyment przeprowadzono na myszach pozbawionych genu kodującego enzym zwany kaspazą 12 - białko o wysokiej aktywności przeciwzapalnej i immunosupresyjnej, tzn. blokującej niektóre mechanizmy odpowiedzi na zakażenie. Następnie genom części zwierząt wzbogacono o ludzką wersję genu kodującego tę samą proteinę. Jak wykazał zespół dr Saleh, myszy pozbawione genu kodującego kaspazę 12 były, zgodnie z oczekiwaniami, wyjątkowo odporne na zakażenie chorobotwórczymi bakteriami. Sytuacja zmieniała się jednak, gdy badano osobniki zmodyfikowane poprzez dodanie ludzkiego genu dla tego białka. Zwierzęta z tej grupy stawały się podatne na infekcje, lecz szybko zauważono, że dotyczyło to wyłącznie samców. Dalsze badania przeprowadzone na Uniwersytecie McGill doprowadziły do zidentyfikowania receptora odpowiedzialnego za blokowanie aktywności genu kaspazy 12. Okazało się, że był on aktywowany właśnie przez estrogeny. Zaobserwowane zjawisko sugeruje jasno, że hormony płciowe samic ssaków są w stanie stymulować odpowiedź immunologiczną przeciwko zakażeniom. Co więcej, ze względu na niemal identyczną fizjologię organizmów myszy i ludzi oraz wykorzystanie ludzkiego genu dla kaspazy 12 można przypuszczać, że identyczny mechanizm funkcjonuje także u kobiet.
  7. Estrogeny zmniejszają zdolność kobiet do spalania tłuszczów po jedzeniu. Wg profesora Tony'ego O'Sullivana, autora przeglądu badań, to zapewne dlatego panie skuteczniej magazynują tkankę tłuszczową niż mężczyźni. Endokrynolog z Uniwersytetu Nowej Południowej Walii przeanalizował wyniki prac swoich kolegów, a wnioski opublikował w piśmie Obesity Reviews. W ten sposób chciał sprawdzić, czemu u kobiet zawartość tkanki tłuszczowej jest o 6-11% wyższa, mimo że to mężczyźni jedzą więcej tłuszczów, a ich posiłki są bardziej kaloryczne. Mechanizm przechowywania tłuszczu zaczyna działać w okresie dojrzewania i odgrywa ważną rolę na początku ciąży. Gdyby miało zabraknąć pożywienia, dostęp do zapasów jest w tej sytuacji sprawą życia i śmierci. Odpowiednie otłuszczenie wiąże się także z płodnością – u kobiet z niedowagą może bowiem dojść do zahamowania owulacji. Żeńskie dojrzewanie i wczesna ciąża – okresy podwyższonego stężenia estrogenów – mogą być postrzegane jako stany efektywnego magazynowania tłuszczu w ramach przygotowań do płodności czy rozwoju płodowego oraz laktacji – podkreśla O'Sullivan. Skoro zawartość tkanki tłuszczowej jest u pań wyższa, choć to mężczyźni jedzą więcej, oznacza to, że w okresie pokwitania następuje zmiana w sposobie metabolizowania tłuszczu: zamiast być spalany, ulega odłożeniu. A oto wyniki badań, które, wg O'Sullivana, potwierdzają jego hipotezy. W pierwszych 12-15 tygodniach ciąży kobiety przybywają średnio na wadze 2-3 kg, mimo że nie jedzą więcej ani nie gimnastykują się mniej. Co więcej, ilość odkładanego tłuszczu była podobna w 9 krajach, które bardzo różniły się pod względem dziennej podaży energii (kaloryczności posiłków). W innych 25 badaniach wykazano, że kiedy kobiety i mężczyźni wykonują te same ćwiczenia, zwłaszcza aerobik i sporty wytrzymałościowe, panie co prawda spalają więcej tłuszczów, ale nadal nie chudną tyle, co mężczyźni. Endokrynolog uważa, że podczas aktywności fizycznej organizmy męski i żeński działają podobnie, ale podczas odpoczynku mechanizm zachowania tłuszczu nie pozwala kobietom pozbyć się tłuszczu i zbędnych kilogramów. Kiedy w ramach eksperymentu kobietom i mężczyznom podawano posiłek składający się z 20 gramów tłuszczu i 20 gramów węglowodanów, panowie spalali po 10 gramów tłuszczów i węglowodanów, a panie tylko 5 g tłuszczów i 15 g węglowodanów. Reszta ulegała, oczywiście, zmagazynowaniu.
  8. Całowanie to wzajemna ocena biologicznej "jakości" potencjalnego partnera. Mężczyźni próbują w ten sposób wybadać poziom estrogenów, a więc płodność kobiety. A panie przyglądają się z bliska temu, jak mężczyzna o siebie dba i w jakim stanie znajduje się jego układ odpornościowy. Jak przekonuje dr Helen Fisher z Rutgers University, obie płcie wykorzystują dane zebrane podczas całowania, zanim zaangażują się w seks. W ten sposób oszczędzają energię, czas oraz inne zasoby. Antropolog uważa, że i kobiety, i mężczyźni całują się, by ocenić partnera nie tylko na gruncie społecznym, ale i chemicznym. Amerykanka powołuje się na badania kolegów po fachu. Twierdzi ona, że mężczyźni lubią francuskie pocałunki, bo dzięki nim mogą określić zawartość hormonów w kobiecej ślinie, poza tym przekazują partnerce trochę testosteronu, który ma zwiększyć jej libido. Kobiety polegają głównie na zapachu mężczyzny, będącym komunikatem nt. jego układu odpornościowego. Najbardziej pociągająca jest woń genów odmiennych od własnych. Fisher uznaje, że całowanie występuje w zbyt wielu ludzkich społeczeństwach (w ponad 90%) i u zbyt wielu gatunków zwierząt, by mogło nie mieć głębszego znaczenia. Gdy para zadecyduje, że warto się zaangażować, organizm zaczyna wytwarzać substancje odpowiadające za romantyczną miłość. Pierwszy pocałunek jest niezmiernie ważny, może przypieczętować lub przerwać rozwój związku. Filematologia, czyli nauka o całowaniu, jest na razie raczkującą dziedziną, lecz wiadomo, że ten prosty akt zapoczątkowuje wiele reakcji chemicznych.
  9. Helen Fisher, która od lat zajmuje się badaniem miłości, opublikowała niedawno książkę pt. Dlaczego on, dlaczego ona. Ujawnia w niej, jak dominujące neuroprzekaźniki/hormony determinują nasz temperament i jak zachowują się Odkrywcy, Budowniczowie, Dyrektorzy i Negocjatorzy. Kto kogo pociąga i z kim najlepiej się umówić, by stworzyć trwały związek. Stworzone typy opierają się nie tylko na przeglądzie literatury, ale także, a właściwie przede wszystkim na wynikach ankiety wypełnionej przez ponad 40 tys. ochotników. Na pierwszy ogień antropolog z Rutgers University wzięła dopaminę, którą zajmowała się przez kilka lat. Osoby "zdominowane" przez ten neuroprzekaźnik – Odkrywcy - chętnie podejmują ryzyko, są ciekawe świata, twórcze, spontaniczne, optymistyczne i energiczne. Odkrywcy ciągną do Odkrywców, ponieważ poszukują w swoim partnerze optymizmu, impulsywności i przyjemnego dreszczyku. Wiążą się mocno, ale przez swoje skłonności niekiedy popadają w kłopoty. Poza tym są niezbyt introspektywni, a nie mając wglądu w siebie, unikają głębszych dyskusji. Ludzie, którzy odziedziczyli określone geny związane z układem serotoninergicznym, są spokojni, towarzyscy, ostrożni, ale nie strachliwi, wytrwali, lojalni, lubią zasady i porządkowanie faktów. Uznaje się ich za konwencjonalnych strażników tradycji. Fisher nazwała ich Budowniczymi, gdyż bez względu na to, czy są kobietami, czy mężczyznami, mają talent do tworzenia sieci społecznych i zarządzania członkami rodziny lub podwładnymi. Lubią gromadzić wszystkich razem, bo cieszy ich wspólna praca. Często miewają wielu bliskich przyjaciół. Podobnie jak Odkrywcy, Budowniczowie również ciągną do siebie. Ludzie, u których silnie dochodzi do głosu testosteron (Dyrektorzy), są bezpośredni, zdecydowani i skoncentrowani. Ich mocną stroną jest myślenie analityczne i strategiczne. Dużo wymagają od innych, a przy tym pozostają niezależni emocjonalnie. Do wyzwań podchodzą realistycznie i ze sporą dozą determinacji. Uparcie zmierzają do celu. Potrafią zrozumieć konstrukcję maszyn, formuły matematyczne oraz wszystko, co opiera się na zasadach. Z tego właśnie powodu budowa utworów muzycznych bywa dla nich czymś widocznym jak na dłoni. Jeśli u kogoś wyraźnie zaznacza się działanie estrogenów, ma temperament Negocjatora. Cechuje go tolerancyjność oraz skłonność do myślenia holistycznego czy uwzględniającego szerszy kontekst. Fisher nazywa tę umiejętność myśleniem sieciowym. Negocjatorzy mają rozwiniętą wyobraźnię, z łatwością posługują się też słowami. Doskonale odczytują mowę ciała, ton głosu lub gest dostarczają im wielu użytecznych informacji. W kontaktach międzyludzkich przydają im się też intuicja, altruizm oraz zgodność. Potrafią współczuć, są sympatycznymi idealistami o niezwykle giętkim umyśle. Słowem – trudno ich nie lubić. Dyrektorzy i Negocjatorzy nie łączą się w pary w swoich typach temperamentalnych, wolą siebie nawzajem. Stanowią swoje dopełnienie, bo Dyrektorzy koncentrują się na szczegółach, a Negocjatorzy na "ogółach". Negocjatorzy przyglądają się sprawom ze wszystkich możliwych punktów widzenia, a Dyrektorzy decydują. Są w podobnym stopniu towarzyscy, a Negocjator doskonale eliminuje skutki gaf popełnianych przez Dyrektora. Dopamina, serotonina, testosteron i estrogen to podstawa podziału amerykańskiej antropolog. Nie można jednak nie wspomnieć o norepinefrynie, która tak jak dopamina należy do grupy katecholamin i odpowiada za część cech Odkrywcy, głównie za impulsywność i energię. Wydzielanie oksytocyny nasila się pod wpływem estrogenów, dlatego też hormon ten kształtuje poświęcenie, podejście wychowawcze i intuicję Negocjatorów. Mając powyższe na uwadze, nie można zapominać, że to całe rodziny związków chemicznych "rzeźbią" nasz temperament. Na serwisie randkowym Chemistry.com ludziom proponuje się nawiązanie kontaktu z osobami dopasowanymi do nich na podstawie urody neuroprzekaźnikowej. Poza tym na Pacific University studenci mogą wziąć udział w praktycznym badaniu stężeń kluczowych substancji. Niewykluczone, że kiedyś w wyborze partnera pomoże zwykłe badanie krwi. Nie wolno jednak zapominać, że geny to nie wszystko, a doświadczenie naprawdę wiele zmienia. Odkrywca po przejściach może przecież odnaleźć ukojenie w ramionach rodzinnego Budowniczego. Poza tym steroidy anaboliczne, antydepresyjny Prozac czy inne środki psychoaktywne czasowo zmieniają chemię mózgu...
  10. Młode kobiety, u których występują duże ilości estrogenów, częściej zmieniają partnerów, romansują z kolejnym, gdy jeszcze nie zakończyły poprzedniego związku i postrzegają siebie jako bardziej atrakcyjne. Wg Kristiny Durante z Uniwersytetu Teksańskiego, specjalistki ds. psychologii ewolucyjnej, wykorzystywanie każdej nadarzającej się okazji i "wyciąganie" z kolejnych mężczyzn tego, co mają najlepszego do zaoferowania, to sposób na zrekompensowanie sobie kosztów porodów (Biology Letters). Wcześniej inni naukowcy wykazali, że panie z wysokim poziomem estradiolu są postrzegane jako bardziej atrakcyjne i mają więcej dzieci od kobiet z niskim stężeniem hormonu. W trakcie cyklu następują naturalne jego wahania, które odpowiadają m.in. za wzrost i spadek zainteresowania seksem. Durante i jej współpracownik Norman Li zebrali grupę 52 studentek. Średnia ich wieku wynosiła 19 lat i 5 miesięcy. U każdej kobiety dokonano pomiaru stężenia estradiolu w dwóch momentach cyklu. Potem ochotniczki wypełniały kwestionariusz, oceniając zarówno własną atrakcyjność, jak i skłonność do oszukiwania partnera poprzez flirtowanie, całowanie, umawianie się, uprawianie seksu oraz romansowanie na poważnie z innymi. Kobiety z wysokim poziomem estradiolu uznawały się za piękniejsze. Potwierdzali to niezależni sędziowie (2 mężczyzn i 7 kobiet). Częściej zmieniały one chłopaków i były bardziej skłonne do flirtowania na różne sposoby. Nie wykazywały jednak większych skłonności do jednonocnych przygód niż kobiety z niższym poziomem estrogenów. Powód jest prosty. Mogą usidlić najprzystojniejszych mężczyzn na dłużej, nie muszą się więc zadowalać czymś na chwilę. Rekompensowanie kosztów porodu i wychowania dzieci przez zapewnianie sobie wsparcia dobrze sytuowanych mężczyzn to ewolucyjny relikt, ponieważ, jak zaznacza Durante, dzisiaj kobiety nie są już tak zależne od jedzenia czy schronienia zapewnianego przez partnera.
  11. Nowe studium naukowców z Yale School of Medicine wykazało, że estrogen reguluje metabolizm mózgu podobnie jak hormon leptyna. Leptyna jest wytwarzana przez komórki tłuszczowe, które w ten sposób przekazują podwzgórzu wiadomość dotyczącą stopnia odczuwanego głodu. Natrafienie na ślad estrogenowy jest bardzo ważnym odkryciem, taką metodą można by pomagać w zwalczaniu otyłości osobom odpornym na działanie leptyny. Tamas L Horvath i zespół badali myszy z mutacjami albo w leptynowym, albo estrogenowym systemie sygnalizacji. W ramach eksperymentu akademicy analizowali wpływ estrogenu na zdolność neuronów do tworzenia w podwzgórzu nowych połączeń, związane z tym zachowania dot. odżywiania się oraz wydatkowanie energii. Badacze odkryli, że estrogen jest niezwykle istotnym regulatorem metabolizmu mózgu. Jeśli chodzi o wpływ na tworzenie nowych połączeń, żeński hormon płciowy i leptyna wykorzystywały te same mechanizmy, natomiast oddziaływanie estrogenu na jedzenie i otyłość było niezależne od leptyny i receptorów leptynowych. Odkryliśmy, że estrogen hamuje apetyt, wykorzystując w mózgu te same ścieżki, co leptyna — tłumaczy Horvath. Upośledzona sygnalizacja estrogenowa w mózgu może być przyczyną zmian metabolicznych podczas menopauzy. Obecnie naukowcy chcą popracować nad związkami naśladującymi działanie m.in. estradiolu w zakresie redukcji wagi. Można by je stosować u osób odpornych na leptynę, bez skutków ubocznych charakterystycznych dla estrogenów. W ten sposób chroniono by tkanki piersi i jajników.
  12. Starsze kobiety, które stosują określony rodzaj zastępczej terapii hormonalnej (HTZ), są narażone na utratę słuchu. Studium objęło 124 kobiety w wieku pomenopauzalnym. Okazało się, że te stosujące hormonalną terapię zastępczą z progesteronem słabiej rozumiały mowę niż panie, które w ogóle nie uciekały się do HTZ lub przyjmowały preparaty zawierające jedynie estrogeny. Odkrycia zespołu doktora Roberta Frisiny z University of Rochester Medical Center opisano w dzisiejszym (5 września) wydaniu internetowym Proceedings of the National Academy of Sciences. Frisina powiedział, że zauważono zaburzenia funkcjonowania ucha wewnętrznego, a także rejonów mózgu odpowiedzialnych za słuch. Podkreślił również, że niedosłuch ma poważny wpływ na życie codzienne pacjentek, w tym na ich kontakty rodzinne oraz zawodowe. Dlatego zalecił okresowe kontrole słuchu u kobiet stosujących hormonalną terapię zastępczą. Sądzimy, że to powinno być dodane do listy skutków ubocznych, aby kobieta i jej lekarz mogli podjąć decyzję, mając to na uwadze. Jest to szczególnie ważne dla pań, które jeszcze przed leczeniem mają problemy ze słuchem. Frisina sugeruje, by przed wdrożeniem HTZ przetestować słuch i powtarzać badanie co pół roku. Jeśli słuch zacznie się pogarszać, trzeba rozważyć zmianę dawkowania lub wyeliminowanie progesteronu. Ponadto doktor podkreśla, że hormon ten znajduje się w wielu pigułkach antykoncepcyjnych. Koniecznie trzeba więc zbadać, jak wpływa on na zdrowie młodszych kobiet. Kolejnym etapem badań jego zespołu ma być sprawdzenie, czy negatywny wpływ progesteronu na słuch jest odwracalny.
  13. Jeśli w okresie pomenopauzalnym kobieta przytyje (nawet umiarkowanie), może to zwiększyć jej ryzyko zachorowania na nowotwór piersi. Zwiększenie się masy ciała o 9,9 kg oznacza, zgodnie z wyliczeniami zespołu amerykańskich naukowców, wzrost ryzyka zachorowania na raka piersi aż o 18 procent. Co ważniejsze jednak, panie, które zrzucą tyle samo zbędnych kilogramów, zmniejszają ryzyko o 57%! Szczegółowe wyniki zaprezentowano na łamach Journal of the American Medical Association. Brytyjscy onkolodzy podkreślają, że omawiane studium wykazało, że nigdy nie jest za późno na odchudzanie. W Polsce corocznie odnotowuje się ok. 10-11 tys. nowych przypadków zachorowań na nowotwory złośliwe piersi i, niestety, liczba ta stale rośnie. Wzrasta też liczba spowodowanych nim zgonów. Rak piersi jest najczęstszym nowotworem złośliwym wśród kobiet, zapada na niego 1:12 kobiet. Zgodnie z danymi z ubiegłego roku, największy przyrost liczby zachorowań odnotowuje się po 40. roku życia, ale największa zachorowalność występuje po pięćdziesiątce, z kulminacją po przekroczeniu 60. roku życia (dane Śląskiego Centrum Zdrowia Publicznego). Badacze z Brigham and Women's Hospital oraz Harvard Medical School podążali przez 26 lat śladami 87 tys. kobiet w wieku od 30 do 55 lat. Odnotowywali ich wagę w wieku 18 lat i przyglądali się, jak zmieniała się ona w czasie. Pięćdziesiąt tysięcy pań przeszło menopauzę w okresie trwania studium. W ich przypadku dokonano również oceny zmiany wagi po tym wydarzeniu. Odkryto, że u kobiet, które po 18. roku życia przytyły o 24,9 kg lub więcej, ryzyko zachorowania na nowotwór złośliwy sutka było o 45% wyższe w porównaniu do pań utrzymujących swoją wagę na stałym poziomie. Okazało się też, że 15% spośród badanych przypadków raka można było przypisać przytyciu o 2 kg lub więcej od ukończenia 18 lat. Utrata zbędnych kilogramów zabezpieczała przez nowotworem. Naukowcy wyjaśniają, że schudnięcie po okresie menopauzy obniża poziom estrogenów we krwi, który ma wpływ na tworzenie się raka. Hormony te powodują powstawanie oraz rozwój większości nowotworów piersi. Dzieje się tak, ponieważ stymulując rozwój komórek rakowych, przyczyniają się do wzrostu i powiększania masy guza. Badacze z zespołu dr Heather Ellassen konkludują: Dane wskazują, że przybieranie na wadze w życiu dorosłym, zwłaszcza po menopauzie, zwiększa ryzyko raka piersi u kobiet w wieku pomenopauzalnym, podczas gdy utrata wagi jest związana ze zmniejszeniem prawdopodobieństwa zachorowania. Dlatego też kobiety powinno się przestrzegać przed tyciem przed i po menopauzie, aby zredukować ryzyko poprzekwitaniowego raka piersi. Dr Sarah Rawlings z Breakthrough Breast Cancer dodaje: Bez względu na to, czy jest się przed, czy po menopauzie, należy pamiętać, że nadwaga wiąże się z wieloma problemami zdrowotnymi, takimi jak zwiększone ryzyko chorób serca, wysokie ciśnienie krwi oraz inne rodzaje nowotworów. Nie wolno też zapominać, że nie tylko nadmierna waga stanowi jeden z czynników ryzyka, ale że prawdopodobieństwo zachorowania wzrasta z wiekiem.
×
×
  • Create New...