Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Search the Community

Showing results for tags 'czytanie'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Nasza społeczność
    • Sprawy administracyjne i inne
    • Luźne gatki
  • Komentarze do wiadomości
    • Medycyna
    • Technologia
    • Psychologia
    • Zdrowie i uroda
    • Bezpieczeństwo IT
    • Nauki przyrodnicze
    • Astronomia i fizyka
    • Humanistyka
    • Ciekawostki
  • Artykuły
    • Artykuły
  • Inne
    • Wywiady
    • Książki

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


Adres URL


Skype


ICQ


Jabber


MSN


AIM


Yahoo


Lokalizacja


Zainteresowania

Found 13 results

  1. Czytając, nie czujemy się samotni, choć gdy to robimy, obok najczęściej nikogo nie ma. Dzieje się tak, ponieważ rozszerza się koncepcja naszego ja. Psychologicznie stajemy się częścią opisywanej społeczności, bez względu na to, czy składa się ona ze średniowiecznych mnichów, czy wilkołaków. W eksperymentach Shiry Gabriel i Ariany Young z Uniwersytetu w Buffalo wzięło udział 140 studentów. Na początku panie oceniały stopień, w jakim realizują oni swoją potrzebę przynależności/związku, identyfikując się z grupami. Później niektórzy czytali urywek powieści Stephenie Meyer Zmierzch, w którym Edward Cullen opisuje swojej ukochanej Belli, jak to jest być wampirem, a inni zapoznawali się z fragmentem książki J.K. Rowling Harry Potter i kamień filozoficzny, w którym uczniowie Hogwartu są przydzielani do domów i Harry spotyka nauczyciela od eliksirów Severusa Snape'a. Ochotników poinstruowano, by czytali dla przyjemności. Dano im na to pół godziny. Następnie sprawdzano powiązania badanych z wampirami lub czarodziejami. Studentom powiedziano, by kategoryzowali słowa tak szybko, jak potrafią. Gdy na ekranie pojawiały się słowa związane z "ja" (mój, moje itp.) i czarodziejstwem (np. mikstura, kij od miotły, różdżka czy zaklęcie), mieli naciskać jeden klawisz, a gdy wyświetlano wyrazy niezwiązane z "ja" lub związane z wampirami (kły, krew, ugryzienie) inny, ale również ten sam dla obu kategorii. Następnie pary kategorii z uwspólnionym klawiszem zamieniono. Zespół naukowców spodziewał się, że badani będą reagować szybciej, kiedy słowa związane z "ja" zostaną połączone z grupą, do której zostali zaliczeni podczas czytania książek. Dodatkowo do oceny identyfikacji z wampirami lub czarodziejami Gabriel i Young zastosowały Twilight/Harry Potter Narrative Collective Assimilation Scale (skalę asymilacji narracyjnej). Znalazły się tam pytania w rodzaju: "Czy sądzisz, że potrafiłbyś sprawić, że znikniesz i pojawisz się w innym miejscu?" albo "Jak ostre są twoje zęby?". Na samym końcu panie psycholog posługiwały się krótkim kwestionariuszem do oceny zadowolenia z życia i nastroju. Amerykanki podkreślają, że wszystkie testy jednomyślnie wskazywały, że czytelnicy Zmierzchu stali się poniekąd wampirami, a Harry'ego Pottera czarodziejami. Osoby bardziej zorientowane na grupę w życiu codziennym wykazywały silniejszy efekt asymilacyjny. Przynależność do fikcyjnych społeczności dawała ludziom taką samą satysfakcję i tak samo dobrze poprawiała nastrój jak związek z realnie istniejącymi grupami.
  2. Mark Taylor, z Wydziału Socjologii Oxford University odkrył, że nastolatkowie czytający książki mają większe szanse na zrobienie kariery zawodowej. Do takiego wniosku doszedł analizując kwestionariusze 17 200 osób, które wypełniły je w wieku 16, a następnie 33 lat. W pierwszej serii kwestionariuszy pytano o spędzanie czasu poza szkołą, a druga seria opisywała przebieg kariery edukacyjnej i zawodowej takich osób. Okazało się, że kobiety, które w wieku 16 lat czytały książki, miały 39-procentową szanse na osiągnięcie w wieku 33 lat wysokiej pozycji zawodowej. Te, które książek nie czytały, miały 25-procentową szansę. W przypadku mężczyzn odsetek ten wynosił 58% u czytających i 48% u nieczytających. Żadna inna aktywność - uprawianie sportu, zwiedzanie muzeów, chodzenie do kina, na koncerty, gotowanie, szycie - nie miało znaczącego wpływu na późniejszą karierę. Okazało się też, że granie w gry komputerowe nie zmniejsza co prawda szans na karierę, ale zmniejsza szanse na dostanie się na uczelnię wyższą. Z naszych badań wynika, że w czytaniu dla przyjemności jest coś specjalnego. Pozytywne skutki z tym związane nie pojawiają się w żadnym innym rodzaju aktywności - mówi Taylor. Wyjaśnieniem tego fenomenu może być albo fakt, że czytanie zwiększa bystrość umysłu, albo, że pracodawcy chętniej zatrudniają kogoś, kto ma podobne do nich wykształcenie i doświadczenia lub też, że osoby bardziej zainteresowane uczeniem się, więcej czytają. Czytanie zwiększa też szanse dostania się na uniwersytet. Dla dzieci, których rodzice pracują w handlu lub administracji czytanie książek zwiększa szanse na dostanie się na uczelnię z 24 do 35 procent dla chłopców i z 20 do 30 procent dla dziewcząt. Jeśli obok czytania książek młody człowiek angażuje się w jakąś dodatkową aktywność, taką jak granie na instrumencie czy zwiedzanie muzeów, szansa na miejsce na uczelni rośnie z 24 do 54 procent dla chłopców i z 20 do 48 procent dla dziewcząt. Z kolei granie w gry komputerowe zmniejsza szanse z 24 do 19 procent dla chłpców i z 20 do 14 procent dla dziewcząt. Mimo, że czytanie przekłada się na wyższą pozycję zawodową, to nie wpływa na przyszłe zarobki. Nie zauważono, by którekolwiek z czynności pozaszkolnych miało znaczenie dla zarobków.
  3. Doktor Jakob Nielsen z Nielsen Norman Group, firmy konsultingowej specjalizującej się w rozwoju produktów, porównał tempo czytania 24 osób, które używały Kindle 2, iPada, monitora komputerowego oraz książki papierowej. Badania pokazały, że czytanie z papieru przebiega o 10,7% szybciej niż czytanie z tabletu. Mimo to użytkownicy przedkładali czytnik książek nad książkę papierową. Najbardziej znienawidzonym urządzeniem do czytania książek jest zaś monitor komputerowy. Do badań wybrano 24 osoby, które lubiły czytać i często czytały. Na każdej z czterech platform mieli oni przeczytać różne opowiadania Hemingwaya. Mierzono czas oraz badano zrozumienie treści. Średnio przeczytanie opowiadania zajmowało użytkownikom 17 minut i 20 sekund. Poziom zrozumienia tekstu był identyczny dla każdej platformy. Jednak papierowe książki były czytane najszybciej. Jak informuje Nielsen, przeczytanie opowiadania z iPada zajmowało badanym o 6,2% czasu więcej, a z Kindle'a 2 - o 10,7% czasu więcej. Nie podano statystyk dotyczących monitora komputerowego. Badanych poproszono też, by w skali od 1 do 7 ocenili, na ile lubią korzystać z każdego formatu do zapoznawania się z treścią. iPad uzyskał 5,8 punktu, Kindle 2 zdobył 5,7, a książka drukowana 5,6 punktu. Od całości wyraźnie odstawał monitor komputerowy, który zdobył jedynie 3,6 pkt. Uczestnicy eksperymentu zauważyli też, że czytanie z monitora kojarzy im się z pracą. Z kolei książka drukowana kojarzyła się z większym relaksem niż korzystanie z urządzenia elektronicznego.
  4. Mózg dysponuje mechanizmem przypominającym słownik z edytorów tekstów czy telefonów komórkowych. Dzięki niemu potrafi automatycznie dokańczać zdania zapisane przez innych ludzi. Badacze z Uniwersyteckiego College'u Londyńskiego uważają, że to zaburzenie jego działania stanowi przyczynę problemów z płynnym czytaniem u osób z dysleksją (Nature). Oko skanuje słowa i zdania. Nie odczytujemy ich jednak do końca, ale przewidujemy, co następuje lub powinno nastąpić dalej. Gdy wzrastają nasze umiejętności czytelniczo-pisarskie, mózg doskonali się w tej umiejętności, dlatego czytamy szybciej. Dotąd sądzono, że zakręt kątowy działa jak tłumacz, pozwalając na przełożenie ciągów liter i słów na znaczenie. Profesor Cathy Price z UCL wyjaśnia jednak, że w rzeczywistości pełni on funkcję struktury przewidującej, co zobaczy nasze oko, działa więc jak podobna aplikacja w telefonie komórkowym. Myślimy, że [odkrycie to] przybliża nas do zrozumienia dysleksji. Zespół badał byłych partyzantów z Kolumbii. Brytyjczycy skanowali mózgi niewykształconych dorosłych, co eliminowało procesy dojrzewania, zaciemniające obraz zmian zachodzących podczas nauki. Guerilla przechodzili 5-letni kurs czytania i pisania. Mózgi osób, które go ukończyły, porównywano z mózgami ludzi niepiśmiennych. Okazało się, że w miarę uczenia wzrastała gęstość istoty szarej w kilku rejonach obu półkul, które odpowiadają za rozpoznawanie kształtów liter i ich tłumaczenie na dźwięki oraz znaczenie. Czytanie zwiększało też ilość substancji białej w płacie ciała modzelowatego (splenium). To bardzo istotne, gdyż ciało modzelowate jest największym spoidłem mózgu, a zmiany dotyczyły włókien łączących prawe i lewe zakręty kątowe oraz potyliczne górne.
  5. Czytanie dzieciom przed snem może być mniej skuteczną metodą wspomagania rozwoju językowego niż zwykła rozmowa. Wg amerykańskich ekspertów, nawet gdy maluch nie umie jeszcze wypowiadać słów, do nauki języka wystarczą jakiekolwiek jego reakcje. W ten sposób uczy się np. prowadzenia dialogu (Pediatrics). To, co w ramach studium nazwano monologowaniem dorosłych, słabo oddziaływało na rozwój językowy. Co więcej, Amerykanie utrzymują, że pozwalanie dzieciom w wieku od 0 do 4 lat na oglądanie telewizji ma zerowy (a więc ani dobry, ani zły) wpływ na proces nauki języka. Czytanie maluchom na dobranoc to wspólne doświadczenie wielu pokoleń. Praktykuje się je z kilku względów, choćby dlatego, że ułatwia zasypianie i sprzyja tworzeniu się oraz podtrzymywaniu więzi. Powtarza się też, że czytanie stymuluje rozwój językowy. Z tego powodu rodzice próbują starannie dobierać wieczorną lekturę, aby ich dziecko szybciej zaczęło wypowiadać słowa, składać zdania lub wreszcie czytać. Czy tak jest rzeczywiście? Wygląda na to, że nie... Zespół doktora Fredericka Zimmermana ze Szkoły Zdrowia Publicznego Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles przyglądał się 275 rodzinom z dziećmi w wieku do 4 lat. Określono nasilenie ich kontaktu z mową dorosłych, innych dzieci i rodem z telewizora. Potem maluchy badano pod kątem zdolności językowych, podsumowywanych za pomocą liczby punktów. Dzieci, z którymi rozmawiano, zdobywały ich 6-krotnie więcej niż brzdące, którym czytano. Okazało się, że dysponowały one szerszym zakresem słownictwa oraz popełniały mniej błędów, prawdopodobnie dlatego, że dorośli mogli je w czasie rozmowy poprawiać. Maluchy, które głównie słuchały, czy to bajek, czy rozmów między dorosłymi, także wykazywały pewny wzrost umiejętności, lecz był on słaby. Dzieci przesiadujące przed błękitnym ekranem ani nie polepszyły, ani nie pogorszyły swoich zdolności językowych. Przeciętne dziecko słyszy dziennie średnio 13 tys. słów, wypowiadanych bezpośrednio do niego w ramach 400 rozmów/pararozmów z dorosłym partnerem. Nie wystarczy mówić do dzieci. Trzeba je angażować w konwersację. Maluchy uwielbiają słuchać twojej mowy, ale rozkwitają, próbując własnych sił. Daj im szansę wyrażenia tego, co mają w głowie, nawet jeśli ma to być "gu guaaa". Kalifornijskie badania nie oznaczają, że czytanie trzeba zarzucić, wręcz przeciwnie. Warto je wykorzystać jako pretekst do rozmowy czy wprowadzania nowych słów.
  6. Osoby, które biegle czytają i piszą, skuteczniej komunikują się za pomocą SMS-ów. Wg autorki badań, doktor Nenagh Kemp, zadaje to kłam często powtarzanemu twierdzeniu, że krótkie wiadomości tekstowe niekorzystnie wpływają na zdolności językowe, w tym ortograficzne, użytkowników komórek. Psycholog z Uniwersytetu Tasmańskiego poprosiła 55 studentów o odczytywanie i pisanie SMS-ów albo za pomocą klasycznej angielszczyzny, albo skrótów, zwanych czasami tekstimami (ang. textisms). Posługując się tekstimami, nadawca krócej pisał wiadomość, bo spadała liczba uderzeń w klawisze. Trudności pojawiały się dopiero po stronie odbiorcy, który musiał dłużej ślęczeć nad odcyfrowaniem SMS-a ze skrótami niż napisanego zwykłą angielszczyzną. Wstukanie SMS-a po angielsku zajmowało 260 sekund, a wiadomości ze skrótami 220. Pierwszą wersję odcyfrowywano natomiast w 14 s, a drugą po 27 s, często pojawiały się też pomyłki czy przeinaczenia. Kemp zauważyła, że największe sukcesy w odczytywaniu tekstimów odnosiły osoby z najlepszą znajomością gramatyki i ortografii. Pani psycholog chce powtórzyć eksperyment z udziałem młodszych osób, by sprawdzić, czy uzyska podobne rezultaty. Teraz pracowała bowiem ze studentami, którzy czytają i piszą od jakichś 15 lat, ale z telefonów komórkowych korzystają dopiero od 5. Nie da się więc wykluczyć, że ich umiejętności w tym zakresie utrwaliły się, zanim w ich życiu pojawiły się tekstimy. Jeśli zaczniesz wysyłać SMS-y w młodszym wieku, być może wywiera to wpływ na naukę pisowni.
  7. Surfowanie po Internecie jest dla mózgu dorosłych w średnim i podeszłym wieku lepsze od czytania książek. Siłę oddziaływania Sieci można porównać do skuteczności rozwiązywania krzyżówek i układania puzzli. Przeglądanie stron WWW stymuluje większe obszary mózgu niż uznawane za stosunkowo bierną czynność czytanie (American Journal of Geriatric Psychiatry). Pobudzenie wywoływane przez Internet było tak duże i złożone, że Amerykanie uznali, że stały kontakt z nim jest świetnym sposobem na podtrzymywanie bystrości umysłu do późnych lat życia. Jednym słowem zespół doktora Gary'ego Smalla z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles (UCLA) wykazał, że korzystanie ze zdobyczy technologicznych ostatnich czasów pociąga za sobą skutki natury fizjologicznej. Gdy badani w średnim i zaawansowanym wieku surfowali po Internecie, pobudzeniu ulegały centra mózgowe związane z podejmowaniem decyzji i skomplikowanym wnioskowaniem. W eksperymencie Kalifornijczyków wzięły udział 24 osoby ze zdrowym mózgiem w wieku od 55 do 76 lat. Połowa zetknęła się już wcześniej z Siecią, połowa nie miała w tej dziedzinie żadnych doświadczeń. W ten naturalny sposób wyodrębniono dwie grupy, dopasowane pod względem wieku, wykształcenia oraz płci. Członkowie obu zarówno szukali czegoś w Internecie, jak i czytali. W tym czasie wykonywano im funkcjonalny rezonans magnetyczny (fMRI). U wszystkich 24 ochotników podczas czytania odnotowano wzmożoną aktywność mózgu – uaktywniały się rejony odpowiadające za funkcje językowe, pamięć i umiejętności wzrokowe (znajdują się one w płatach skroniowym, ciemieniowym i potylicznym). Surfowanie po Sieci ujawniło jednak bardzo istotną różnicę między grupami. Podczas gdy u wszystkich aktywowały się obszary wzbudzane przez czytanie, u osób obeznanych z Internetem uruchamiały się dodatkowo rejony w płatach czołowym i skroniowym oraz okolicach zakrętu obręczy, które odpowiadają za podejmowanie decyzji i wnioskowanie. Co ciekawe, zjawisko występowało tylko u ludzi przeglądających wcześniej strony WWW. W porównaniu do niezaangażowanych technologicznie rówieśników, podczas kontaktu z Siecią aktywność ich mózgu wzrastała 2-krotnie silniej. Korzystanie z Internetu wymaga stałego decydowania, gdzie kliknąć, aby uzyskać odpowiednie informacje. Podczas czytania odwraca się po prostu kolejne kartki, można plastycznie wyobrażać sobie opisane sceny, ale cały proces decyzyjny ogranicza się do dylematu: zamknąć już książkę czy też "wgryźć się" w kolejny rozdział. Internetowi nowicjusze nie mają jeszcze wypracowanych strategii, które ułatwiają poruszanie się po cyfrowych zasobach. Stąd zaobserwowane różnice.
  8. Żmudne ćwiczenie gam i nowych utworów pozwala nie tylko lepiej wypaść na koncercie, ale także korzystnie wpływa na zdolności językowe muzyka. Badacze z Northwestern University w Evanston podkreślają, że aby jak najlepiej wyćwiczyć i wykonać jakiś utwór, muzycy korzystają ze wszystkich swoich zmysłów. Wpływa to na działanie mózgu i zwiększa możliwości w zakresie umiejętności wykorzystywanych w czasie mówienia i czytania – wyjaśnia neurolog Nina Kraus. Procesy przetwarzania wzrokowo-słuchowego są w mózgach muzyków o wiele silniej wyrażone niż w mózgach osób niezwiązanych z muzyką. Ponadto ci pierwsi są bardziej wyczuleni na subtelne zmiany w dźwiękach mowy i muzyki. Nasze studium wskazuje, że zachodzące na wyższych poziomach przetwarzanie muzyki wpływa na proces początkowego automatycznego przetwarzania danych. Zmienia też trwale układy odbiorcze. Analiza danych multisensorycznych, czyli pochodzących z wielu różnych zmysłów, rozpoczyna się w pniu mózgu (Proceedings of the National Academy of Sciences).
  9. Kiedy czytamy, każde oko wpatruje się w inną literę tego samego wyrazu. Wbrew wcześniejszym teoriom, nie przebiegamy płynnie wzrokiem od lewej strony do prawej. Zespół psychologów poznawczych z Uniwersytetu w Southampton posłużył się zaawansowanym oprzyrządowaniem do śledzenia ruchów oczu. Przyglądając się poszczególnym literom, Brytyjczycy odkryli, że ludzie łączą części słowa oddalone od siebie średnio o dwie litery. Szef zespołu, Simon Liversedge, uważa, że dzięki opisanemu odkryciu będzie można opracować skuteczniejsze metody nauki czytania dla dzieci i zajęcia terapeutyczne dla osób z zaburzeniami uczenia, np. dysleksją. Próbuję zrozumieć związek między fizjologicznym procesem leżącym u podłoża zrozumienia języka pisanego a ruchami oczu w czasie, gdy dana osoba odczytuje zdania. Po 40 latach eksperymentów badacze sądzili, że podczas czytania jedno i drugie oko spoglądają na tę samą literę wyrazu. Aby to sprawdzić, zespół Liversedge'a wykorzystał światło w paśmie podczerwieni, które rzutowano na oczy wolontariuszy. Analiza odbicia pozwoliła stwierdzić, na co konkretnie patrzyli. Na dalszych etapach badań naukowcy postanowili wyjaśnić kwestię, dlaczego ludzie nie widzą podwójnie, skoro każde oko fiksuje się na innej literze. Okazało się, że mózg spaja po prostu dwa sygnały z poszczególnych oczu w jeden spójny obraz. Zawsze zakładano, że oczy poruszają się w idealnej harmonii i podczas patrzenia na słowo można wyodrębnić jeden punkt fiksacji. Z tego powodu naukowcy badający czynność czytania dokonywali pomiarów tylko w obrębie jednego oka, ponieważ zakładali, że drugie zachowuje się tak samo.
  10. Profesor Jennifer Dobbs z Purdue University przekonuje, że warto pomyśleć o zastąpieniu czytania dzieciom tuż przed snem bardziej aktywną formą tej czynności: czytaniem wykorzystującym dialog. Wg pani psycholog, wybór technik czytania jest niemal tak samo ważny, jak czas spędzany razem. Czytania przed snem nie należy eliminować, ale z rozwojowego punktu widzenia stanowi ono rodzaj środka uspokajającego. Czytanie dialogowe wymaga wkładu własnego dziecka. Pytania otwarte pozwalają maluchowi zadecydować, o czym chce rozmawiać. Dzieci uczą się lepiej, gdy są zainteresowane tematem. Forma dialogu przyspiesza uczenie i pozwala nabyć umiejętności, które przydadzą się w szkole.
  11. Wbrew powszechnemu przekonaniu, zgodnie z którym użytkownicy Internetu bardzo pobieżnie przeglądają prezentowane w Sieci informacje, okazało się, że ci, którzy zapoznają się z najnowszymi informacjami za pośrednictwem WWW znacznie bardziej skupiają się podczas ich czytania. Poynter Institute, szkoła dziennikarstwa z Florydy, przeprowadził badania EyeTrack07. Akademicy odkryli, że osoby przeglądające Internet czytają 77% treści, które wybrali. Czytelnicy gazet zapoznają się średnio z 62% wybranych przez siebie treści, a czytelnicy tabloidów – z 57%. Sara Quinn, dyrektor projektu Poynter EyeTrack07 mówi, że były to pierwsze tak duże badania, których celem było porównanie, w jaki sposób ludzie czytają treści w Internecie, a w jaki – w gazetach. Pani Quinn przyznała, że była zaskoczona wynikami, które obaliły mit, jakoby internauci słabiej skupiali uwagę na tekście. Niemal dwie trzecie internautów, gdy już wybierze konkretny tekst, czyta go do końca – mówi Quinn. Badania wykazały również, że większa uwaga jest przykładana do tekstów pisanych w formie pytań i odpowiedzi oraz do list. Ponadto czytelnicy wolą zdjęcia dokumentalne niż studyjne czy pozowane. W badaniu wzięło udział 600 osób w wieku 18-60 lat, które były czytelnikami czterech gazet: Rocky Mountain News z Denver, The St. Petersburg Times z Florydy, Star Tribune z Minneapolis oraz Philadelphia Daily News. Kobiety stanowiły 49% badanych, mężczyźni – 51 procent. Podczas badań, które trwały 30 dni a każdy z ochotników miał prawo do czytania tego, co chce i w jakiej chce formie, naukowcy wykorzystywali dwie kamery zamontowane nad prawym okiem każdego z badanych, które monitorowały to, co czyta.
  12. W Indiach mieszka ok. 300 mln analfabetów oraz 400 mln osób, które słabo znają alfabet. Z tego powodu Google, działający w ramach UNESCO Institute for Lifelong Learning oraz Frankfurt Book Fair zdecydowały się wdrożyć w tym rejonie świata Literacy Project (czyli, w wolnym tłumaczeniu, Projekt na rzecz Piśmienności). Pomysł, żeby ludzie na świecie mogli zobaczyć, czym się zajmujemy i, z drugiej strony, żebyśmy my mogli zobaczyć, co inni robią i mają do powiedzenia na temat umiejętności czytania i pisania, jest niesamowity — powiedział PlanetRead dr Brij Kothari. W ramach Literacy Project Google udostępni swoje serwisy informacyjne, filmy wideo z napisami (w ten sposób można porównywać tekst mówiony z pisanym; napisy są dostępne w 9 językach regionalnych, nie tylko w hindi), a także wyniki badań nad piśmiennością z całego świata. Chętni znajdą tu też linki do blogów oraz dane organizacji zwalczających analfabetyzm.
  13. Anglojęzyczne matki, które zaczynają czytać swoim dzieciom w bardzo wczesnym wieku, wychowują bardziej rozwinięte 2-letnie maluchy: z większym słownikiem, lepszym rozumieniem języka oraz wyżej ocenianymi zdolnościami poznawczymi. Matki hiszpańskojęzyczne, które czytają swoim brzdącom każdego dnia, mają 3-letnie dzieci lepiej poznawczo i językowo rozwinięte niż matki, które tego nie robią. Wyniki badań naukowców z kilku uniwersytetów, m.in. Columbii i Harvardu, opublikowano w lipcowo-sierpniowym wydaniu magazynu Child Development. Akademicy skupili się na tym zagadnieniu, ponieważ liczne studia pokazywały związek między czytaniem dzieciom w wieku przedszkolnym i szkolnym z ubogich rodzin a ich rozwojem językowym, jednak zaskakująco mało uwagi poświęcono maluchom poniżej 3. roku życia. A jest to bardzo ważny okres rozwoju językowego, decydujący o późniejszych sukcesach i niepowodzeniach podczas nauki czytania. W ramach Early Head Start Research and Evaluation Project naukowcy przebadali 2581 rodzin. Grupę kontrolną stanowiło 17 społeczności z różnych rejonów USA. W obrębie subgrupy 1101 rodzin (zarówno anglo-, jak i hiszpańskojęzycznych) baczniej przyjrzano się związkom między czytaniem a wynikami osiąganymi przez dzieci. Ocenę ich osiągnięć przeprowadzano w wieku 14, 24 i 36 miesięcy. Mniej więcej połowa matek czytała swoim dzieciom codziennie w każdym wieku, chociaż nieco więcej matek zaczynało czytać codziennie, gdy maluchy miały raczej 2-3 lata, a nie 14 miesięcy. Białe mamy czytały częściej od matek z innych grup etnicznych/rasowych, podobnie jak miało to miejsce w przypadku mam dziewczynek i kobiet, które urodziły pierwsze dziecko. W grupie anglojęzycznej zauważono ponadto, że od wieku 14 miesięcy istniało sprzężenie zwrotne między rozwojem słownika dziecka a czasem czytania przez mamę. Innymi słowy, im więcej matka czytała, tym lepiej dziecko rozwijało się językowo i domagało się wydłużenia czasu przeznaczanego na czytanie. Helen Raikes, profesor nauk konsumenckich i rodzinnych na University of Nebraska-Lincoln, zauważa: związek ten spowodował, że zaproponowaliśmy zastosowanie modelu kuli śnieżnej, w którym czytanie i słownik prowadziły do większej liczby kompetencji i możliwości językowych. Studium unaoczniło, iż związek między czytaniem a rozwojem językowym dziecka zaczyna się bardzo wcześnie, a to z kolei implikuje, że czytanie maluchom i inne aktywności dotyczące języka powinny zaczynać się o wiele wcześniej niż dotychczas proponowano. Amerykańskie badania wykazały jeszcze jedno. Większość biorących w projekcie dzieci, z wyjątkiem nieanglojęzycznych, miało dostęp do książeczek obrazkowych. Stąd wziął się postulat, by maluchom niemówiącym po angielsku również dać taką możliwość.
×
×
  • Create New...