Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Search the Community

Showing results for tags 'cholesterol'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Nasza społeczność
    • Sprawy administracyjne i inne
    • Luźne gatki
  • Komentarze do wiadomości
    • Medycyna
    • Technologia
    • Psychologia
    • Zdrowie i uroda
    • Bezpieczeństwo IT
    • Nauki przyrodnicze
    • Astronomia i fizyka
    • Humanistyka
    • Ciekawostki
  • Artykuły
    • Artykuły
  • Inne
    • Wywiady
    • Książki

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


Adres URL


Skype


ICQ


Jabber


MSN


AIM


Yahoo


Lokalizacja


Zainteresowania

Found 55 results

  1. Choć farmakoterapia chorób sercowo-naczyniowych jest coraz skuteczniejsza, pacjenci na własne życzenie niwelują jej działanie poprzez niezdrowy tryb życia - wynika ze studium, którego wyniki opublikowało czasopismo Lancet. Niestety, wiele wskazuje na to, że znaczną część winy za zaobserwowane zjawisko ponoszą lekarze. Głównym autorem badania jest dr David Wood, kardiolog pracujący dla londyńskiego Imperial College. Przebadał on losy ponad 8500 osób (średnia wieku w tej grupie wynosiła 60 lat), które przynajmniej raz w życiu przeszły chorobę układu krążenia. Wyniki analizy są przerażające: pomimo stosowania farmakoterapii ponad połowa osób chorych na nadciśnienie nie wyleczyła się z niego, zaś lekarze nadzorujący ich leczenie ograniczali swoje zaangażowanie w ich leczenie do przepisywania kolejnych dawek leków. Jeśli chodzi o styl życia pacjentów z chorobą wieńcową, wszystko idzie w złą stronę, podsumowuje dr Wood. Na poparcie swoich słów zaznacza, że pomiędzy latami 1995-1996 oraz 2006-2007 ilość przyjmowanych leków obniżających poziom cholesterolu wzrosła siedmiokrotnie(!), lecz powszechna niechęć do zmiany trybu życia sprawiła, że efekty terapii są mizerne. Efekt? Aż 43% osób leczonych preparatami obniżającymi poziom cholesterolu utrzymuje zbyt wysoki poziom tego związku w swojej krwi, a liczba osób otyłych oraz cierpiących na cukrzycę typu 2. stale rośnie. Jako najważniejszą przyczynę niepowodzenia terapii badacze z Imperial College wskazują brak kompleksowego programu zmiany stylu życia pacjentów z chorobami układu sercowo-naczyniowego. Efektem zaniedbania jest przepisywanie coraz wyższych dawek leków, których działanie jest niweczone przez niezdrowe nawyki chorych. Pomimo fatalnych danych na temat stylu życia pacjentów z chorobami układu krążenia, autorzy studium zauważają, że śmiertelność z powodu chorób serca spadła o 30% w USA oraz o 45% w Wielkiej Brytanii. Niestety, jest to zasługa wyłącznie postępu medycyny, nie zaś zmiany w postępowaniu chorych. Strach pomyśleć, o ile można by zmniejszyć śmiertelność, gdyby udało się doprowadzić u nich do radykalnej zmiany stylu życia...
  2. Bezpośrednią przyczyną wielu przypadków zawału serca i udaru mózgu jest krystalizacja cholesterolu wewnątrz ścian naczyń krwionośnych - twierdzi badacz z Uniwersytetu Stanu Michigan, dr George Abela. Jego zespół informuje o odkryciu za pośrednictwem czasopisma American Journal of Cardiology. Za każdym razem, gdy pojawia się coś nowego lub unikalnego w badaniach związanych z medycyną, spotyka się to na początku ze zdrowym sceptycyzmem, przyznaje dr Abela, badający kryształy cholesterolu już od ośmiu lat. Ale odkryliśmy coś, co może pomóc drastycznie zmienić sposób leczenia chorób serca. Do swoich badań naukowcy z Michigan wykorzystali fragmenty tętnic pobrane od pacjentów zmarłych z powodu chorób serca. Ich analiza wykazała, że zbieranie się znacznych ilości cholesterolu w ścianach naczyń krwionośnych może wywołać jego krystalizację. Traci on wówczas elastyczność, przez co może się z łatwością oderwać od blaszki miażdżycowej, czyli zgrubienia ściany naczynia, utrudniającego przepływ krwi. Fragmenty oderwane od blaszki miażdżycowej są dla organizmu szkodliwe na dwa sposoby. Oprócz ryzyka zablokowania przepływu krwi przez miejsca, do których się dostaną, istnieje także niebezpieczeństwo uszkodzenia nabłonka wyściełającego wnętrze naczyń. Dochodzi wówczas do uruchomienia procesu krzepnięcia krwi, co może prowadzić do znacznego zwiększenia zakresu zniszczeń. Powstawanie kryształów cholesterolu było przez wiele lat niezauważalne. Działo się tak, ponieważ standardowa metoda przygotowywania preparatów do obserwacji mikroskopowej, wykorzystująca etanol do usunięcia z próbki wody, powodowała ich wypłukanie. Zespół dr. Abeli zastosował inną metodę, polegającą na osuszaniu ich z wykorzystaniem podciśnienia. Pozwoliło to na zachowanie niebezpiecznych kryształów i ich dokładną obserwację. Odkrycie nowego mechanizmu odpowiedzialnego za szkodliwość złogów cholesterolu oznacza możliwość poszukiwania terapii, które ograniczałyby powstawanie szkodliwych złogów na wczesnym etapie ich rozwoju. Mogłoby to znacząco zmniejszyć ryzyko oderwania się elementów blaszki miażdżycowej, dzięki czemu prawdopodobieństwo zablokowania dopływu krwi do tkanek zostałoby znacząco obniżone.
  3. Psy, które uparcie gonią swój ogon, mają podwyższony poziom cholesterolu. Wg naukowców, to kolejny dowód potwierdzający istnienie związku między nieprawidłowym stężeniem cholesterolu a zaburzeniami zachowania, np. napadami paniki, fobiami czy zaburzeniem obsesyjno-kompulsywnym (Journal of Small Animal Practice). Członkowie zespołu Hasana Batmaza z Uniwersytetu w Uludag podkreślają jednak, że polowanie na ogon występuje również u zwierząt po zabiegach chirurgicznych, chorych czy z urazami fizycznymi. Co ciekawe, niektóre rasy, np. owczarki niemieckie czy bulteriery, zachowują się tak częściej niż inne. Obserwuje się też różnice międzypłciowe, ponieważ sukom takie pogonie przydarzają się częściej. Turecka ekipa pobrała próbki krwi od 15 psów namiętnie goniących swoje ogony. Zebrano też równoliczną grupę czworonogów, które prawie nigdy tego nie robiły. U tych pierwszych stwierdzono dużo wyższe wartości cholesterolu (zarówno dobrego HDL, jak i złego LDL). Weterynarze uważają, że cholesterol zatyka błony komórkowe, blokując przepływ hormonów, np. serotoniny, która reguluje nastrój. Zabawy ogonem zdarzają się już szczeniakom, które dość prędko odkrywają, że go mają. Problem pojawia się, gdy pogonie nie sprawiają przyjemności, a stają się przymusem. Rolę wyzwalacza odgrywa np. szczególnie stresujące wydarzenie. Psom kompulsywnie goniącym ogon pomaga zazwyczaj zmiana diety na niskotłuszczową lub przynajmniej uboższą w tłuszcze.
  4. Badacze z University of Surrey twierdzą, że spożycie jajek nie ma większego wpływu na poziom cholesterolu. Co więcej, większość ludzi może jeść tyle jajek w koszulkach, na twardo i miękko, na ile ma ochotę, bez żadnego uszczerbku na zdrowiu. Brytyjczycy przeanalizowali badania dotyczące wartości odżywczych jajek i stwierdzili, że przekonanie, że nie powinno się przekraczać "bariery" 3 jaj tygodniowo, nadal pokutuje w świadomości społecznej. Gdy British Egg Information Service przeprowadziło wśród konsumentów ankietę, okazało się, że aż 45% wierzy, że ograniczanie liczby zjadanych jaj jest sensowne i służy jakiemuś celowi. Profesor Bruce Griffin przekonuje, że jest dokładnie na odwrót. Jajka powinny stanowić część zdrowej diety, ponieważ, podobnie jak kiełki, zawierają mnóstwo wartościowych składników odżywczych. Bardziej szkodliwe od jedzenia jaj jest spożywanie nasyconych kwasów tłuszczowych i to na nie powinno się zwracać szczególną uwagę. Ilość nasyconych tłuszczów w menu oddziałuje na stężenie cholesterolu we krwi kilkakrotnie silniej niż stosunkowo niewielkie ilości cholesterolu pokarmowego. Podwyższony poziom złego cholesterolu LDL rzeczywiście zwiększa ryzyko chorób serca, ale cholesterol pokarmowy pozwala wyjaśnić tylko 1/3 stężenia substancji w organizmie. Czynnikami ryzyka są za to palenie, nadmierna waga i brak ruchu.
  5. Przeprowadzone na ogólnonarodową skalę amerykańskie badania wykazały, że aż u 75% osób, które doświadczyły ataku serca, poziom cholesterolu we krwi utrzymywał się w normie. Co więcej, niemal połowa z ofiar zawału miała optymalny (czyli mniej niż 100mg/dL) poziom cholesterolu LDL. Specjaliści wiedzą, że gdy poziom frakcji LDL wynosi od 40 do 60 mg/dL to ryzyko zawału bardzo rośnie. Jednak w USA, a również i w Polsce, za akceptowalne uznaje się 100-130 mg/dL cholesterolu. Autorzy artykułu na ten temat, który ukazał się w American Heart Journal, uważają, że obecne normy LDL są zbyt wysokie i trzeba je obniżyć, przynajmniej dla osób z grup ryzyka zapadnięcia na choroby układu sercowo-naczyniowego. Wezwali jednocześnie do opracowania lepszych metod zwiększania dobroczynnej frakcji HDL u pacjentów z grup ryzyka. Specjaliści przeanalizowali dane dotyczące 136 905 pacjentów, którzy w latach 2000-2006 byli hospitalizowani z powodu zawału. W przypadku tych, którzy wcześniej nie mieli ani cukrzycy, ani żadnych problemów z układem sercowo-naczyniowym, aż 72,1% wykazywało poziom LDL poniżej 130 mg/dL. Innymi słowy, olbrzymia część osób, które przeszły pierwszy w życiu zawał, spełniała kryteria dla osób zdrowych, przez co nie stosowano wobec nich żadnych środków zapobiegawczych. Co więcej badania wykazały też, że połowa badanych, którzy już wcześniej przechodzili choroby serca, utrzymywała LDL na poziomie niższym niż 100 mg/dL, a 17,6% mogło pochwalić się poziomem cholesterolu nie przekraczającym 70 mg/dL. Ich stan nie budził więc zastrzeżeń specjalistów. Zauważono jednocześnie spory spadek cholestrolu HDL w latach poprzedzających zawał. U 54,6% jego poziom był niższy niż 40 mg/dL. Stąd też z jednej strony konieczność obniżenia norm dla LDL, a z drugiej, opracowania lepszych mechanizmów kontroli i zwiększania udziału HDL.
  6. Cenione przez wegetarian białko grzybowe (mykoproteina), które pozyskuje się poprzez dodanie tlenu, azotu, glukozy i minerałów do Fusarium venenatum, zmniejsza ryzyko zawału serca, cukrzycy typu 2. i pomaga zachować szczupłą sylwetkę. Dieta obfitująca w mykoproteinę obniża bowiem poziom cholesterolu, cukru i insuliny we krwi, a ponieważ wydłuża uczucie sytości, zapobiega przejadaniu się. Wg specjalistów, mykoproteina jest świetnym zamiennikiem białka zwierzęcego. Wiele osób ceni ją wyżej od soi. Podobnie jak w tym drugim przypadku, przygotowuje się z niej np. kiełbaski czy rodzaj kotletów mielonych. W Wielkiej Brytanii kupić można całą linię tego typu produktów. Quorn to zarówno półprodukty, jak i dania gotowe. Nie mogą ich spożywać weganie, ponieważ jako substancję wiążącą wykorzystano białko jaja kurzego. Dietetycy, np. Angela Dowden, którzy przeanalizowali dane na temat wpływu zdrowotnego białka grzybowego, zauważyli, że spożywanie przez 3 tygodnie 190 gramów mykoproteiny dziennie owocuje 14-proc. spadkiem stężenia cholesterolu. W porcji grzybowego zastępnika mielonego znajduje się zaś 80 g mykoproteiny. W przypadku osób z podwyższonym poziomem cholesterolu zjadanie 120-140 g białka grzybowego dziennie zaowocuje nieco mniejszą, ale nadal wyraźnym zmianą (10-proc. spadek). Cudowny pokarm spowalnia transport cukrów z żołądka do krwioobiegu. Dzięki temu nie dochodzi do nagłego skoku stężenia glukozy po posiłku. Aż chce się spróbować...
  7. Statyny, leki używane głównie do regulowania poziomu cholesterolu we krwi, mogą upośledzać regenerację mięśni. O odkryciu informuje Amerykańskie Stowarzyszenie Fizjologiczne. Leki z grupy statyn są najskuteczniejszymi znanymi farmaceutykami obniżającymi poziom "złego cholesterolu" (mówiąc dokładniej: kompleksów białkowo-lipidowych zwanych LDL), odpowiedzialnego m.in. za rozwój miażdżycy. Ich stosowanie zmniejsza ryzyko poważnych zaburzeń naczyniowych (m.in. zawału serca) aż o 60%, zaś prawdopodobieństwo udaru mózgu spada pod ich wpływem o 17%. Powodują one jednak efekty uboczne, spośród których najważniejsze to zmęczenie i ból. Intensywnosć obu tych symptomów może być znacznie zmniejszona dzięki aktywności fizycznej, lecz, jak pokazują najnowsze badania, uszkodzone mięśnie mogą regenerować się znacznie wolniej, gdy pacjent jest pod wpływem statyn. Odkrycia dokonali badacze z University of Alabama. Naukowcy hodowali tzw. komórki satelitarne (ang. satellite cells - SC), których główną rolą jest uzupełnianie ubytków powstających w wyniku obumierania komórek mieśni szkieletowych. Proces ten zachodzi dzięki podziałowi komórkowemu, w wyniku którego jedna z komórek potomnych nabiera cech komórki mięśniowej, zaś druga zachowuje status SC. Badacze z amerykańskiej uczelni badali podatność komórek satelitarnych na simwastatynę - jeden z najczęściej stosowanych środków z tej grupy. Wykazano, że podwyższone dawki preparatu, odpowiadające tym stosowanym u pacjentów wymagających średnio intensywnego leczenia, zmniejszają zdolność SC do podziału. Może to utrudniać odtworzenie prawidłowej struktury mięśni, upośledzając tym samym ich funkcjonowanie. Eksperci zaobserwowali ścisłą zależność pomiędzy dawką leku i ograniczeniem zdolności SC do podziału. Zaobserwowano na przykład, że ich aktywność zmniejsza się aż o połowę, gdy poddaje się je ekspozycji na lek o stężeniu symulującym średnio intensywną farmakoterapię. Biorąc pod uwagę długotrwałe stosowanie preparatu, może to mieć istotny wpływ na kondycję mięśni i ogólną sprawność fizyczną. Prowadząca badania dr Anna Thalacker-Mercer uważa, że z uwagi na dobro pacjentów należy przeprowadzić dalsze badania nad statynami. Dodaje, że warto sprawdzić jakie efekty wywołuje wieloletnie stosowanie tych leków: jesteśmy bardzo zainteresowani efektami u ludzi starszych. Istnieje możliwość, że osoby starsze mogą nie być zdolne do rozróżnienia bólu mięśni spowodowanego podawaniem statyn lub starzeniem, przez co efekty uboczne [stosowania] statyn mogą nie być zgłaszane dostatecznie często. W związku z tym naszym kolejnym krokiem będzie przebadanie [wpływu] statyn na osoby starsze.
  8. Codzienne zażywanie 1000 mg wyciągu z liści oliwki europejskiej (Olea europea) pomaga obniżyć ciśnienie krwi oraz poziom cholesterolu. Szwajcarsko-niemiecki zespół prowadził badania z udziałem 20 par bliźniąt jednojajowych (Phytotherapy Research). Przed rozpoczęciem eksperymentu u wszystkich ochotników stwierdzono lekkie nadciśnienie. Część dostawała placebo, reszta kapsułki z 500 mg lub 1000 mg wyciągu z liści oliwki EFLA 943. Każda osoba z pary bliźniąt była przypisana do innego schematu leczenia. Po 2 miesiącach naukowcy ponownie zmierzyli ciśnienie krwi i zebrali dane na temat prowadzonego w tym okresie stylu życia. Pilotażowe testy kliniczne wykazały, że dawka 1000-mg wywiera znaczący wpływ na stan osób z pogranicza nadciśnienia – cieszy się Cem Aydogan z wytwarzającej suplementy izraelskiej firmy Frutarom, która sfinansowała badania. Ciśnienie skurczowe spadło o 11, a rozkurczowe o 5 milimetrów słupa rtęci. W parach bliźniąt z niższą dawką EFLA 943 nie odnotowano istotnej statystycznie różnicy ciśnienia krwi (w porównaniu do wartości wyjściowej). Spadek poziomu cholesterolu LDL także zależał od przyjmowanej dawki preparatu, ale występował zarówno przy 500, jak i 1000 mg. Badacze sądzą, że za obserwowany efekt odpowiada oleuropeina. Ona i inne polifenole zawarte w tkankach oliwek europejskich zwalczają wolne rodniki.
  9. Osoby karmione piersią w okresie wczesnego niemowlęctwa częściej utrzymują poziom cholesterolu we krwi w normie jako dorośli - donosi międzynarodowy zespół naukowców na łamach czasopisma The American Journal of Clinical Nutrition. Badanie wykonano metodą metaanalizy, tzn. podsumowania danych z analiz przeprowadzonych przez innych naukowców. Badacze zebrali dane na temat 17 tysięcy pacjentów, którzy byli po urodzeniu karmieni piersią (12890 osób) lub z użyciem syntetycznych preparatów (4608). Uzyskane wyniki, skorygowane o czynniki wynikające ze stylu życia, sugerują, że kontakt z naturalnym ludzkim mlekiem na wczesnym etapie życia może pozytywnie wpływać na utrzymywanie niskiego poziomu cholesterolu we krwi w późniejszych latach. Nie jest to pierwsza informacja o pozytywnym wpływie karmienia piersią na rozwój człowieka. Udowodniono m.in., że naturalny sposób odżywiania sprzyja m.in. rozwojowi inteligencji, poprawie odporności, a także zmniejszeniu ryzyka zapadnięcia na nadciśnienie, zespół nagłej śmierci łóżeczkowej (SIDS) czy osteoporozę. Niemowlęta odżywiane mlekiem matki mają też mniej problemów z utrzymaniem prawidłowej masy ciała. Wcześniejsze badania pokazały, że niemowlęta karmione naturalnym pokarmem wykazywały wyższy poziom cholesterolu w osoczu krwi, lecz po pewnym czasie jego stężenie wyrównywało się w porównaniu z dziećmi karmionymi preparatami syntetycznymi. Jak sugerują autorzy badania, odkrycie prowadzi nas do hipotezy, że wczesna ekspozycja na wysoki poziom cholesterolu występującego w naturalnym mleku może wpływać w dalekiej perspektywie na metabolizm cholesterolu.
  10. Już niewielka dawka kofeiny przyjmowana każdego dnia może utrudnić rozwój choroby Alzheimera u osób z podwyższonym poziomem cholesterolu we krwi. Dowiedli tego naukowcy z North Dakota School of Medicine and Health Sciences, odpowiednika naszej akademii medycznej. W ramach eksperymentu króliki karmiono pokarmami bogatymi w cholesterol i jednocześnie ordynowano im kofeinę w dawce odpowiadającej filiżance kawy. Po dwunastu tygodniach porównano stan ich zdrowia z grupą kontrolną, w której zwierzęta odżywiały się identycznie, ale nie przyjmowały codziennej dawki używki. Najważniejszą z zaobserwowanych różnic była znacznie lepsza kondycja tzw. bariery krew-mózg w organizmach zwierząt, u których symulowano przyjmowanie czarnego trunku. Bariera krew-mózg jest naturalną bardzo szczelną błoną, oddzielającą przepływającą krew od elementów centralnego układu nerwowego. Pozwala ona na selektywne przenoszenie substancji odżywczych i jednoczesne blokowanie przenikania do mózgu większości toksyn. Niestety, system ten często zawodzi, szczególnie przy diecie obfitującej w cholesterol. Naruszenie tej naturalnej bariery naraża mózg na uszkodzenia, które mogą ostatecznie doprowadzić do rozwoju alzheimeryzmu. Działanie kofeiny polega najprawdopodobniej na zwiększaniu zdolności komórek wchodzących w skład bariery do utrzymywania się w ciasnej sieci. Pozwala to na poprawę szczelności naturalnej blokady i osłonięcie centralnego organu układu nerwowego przed szkodliwymi związkami. Odkrycie to wyjaśnia także przyczynę wcześniejszych doniesień, zgodnie z którymi zawarty w kawie alkaloid spowalnia stopniową utratę pamięci charakterystyczną dla choroby Alzheimera. Dr Jonathan Geiger, główny autor odkrycia, podkreśla praktyczne wnioski płynące z przeprowadzonych badań: Kofeina to bezpieczny i łatwo osiągalny lek. Jego zdolność do stabilizacji bariery krew-mózg oznacza, że może się ona stać ważnym elementem terapii przeciwdziałających rozwojowi chorób neurologicznych. Szczegóły odkrycia opisano w najnowszym numerze czasopisma Journal of Neuroinflammation.
  11. Pomiar stężenia białek transportujących cholesterol jest lepszym wskaźnikiem ryzyka zawału serca, niż ilość poszczególnych "frakcji" cholesterolu w osoczu krwi - takie wnioski przedstawiają badacze na podstawie badania obejmującego aż 27 tysięcy pacjentów. O swoim odkryciu donoszą na łamach prestiżowego czasopisma The Lancet. Odkrycie może stać się istotnym krokiem na drodze do zmiany obowiązujących od lat standardów oceny zagrożenia atakiem serca. Zdaniem autorów studium, do uzyskania wiarygodnych danych na temat zagrożenia zawałem warto stosować badanie poziomu dwóch protein, apolipoproteiny B100 (apoB100) oraz apolipoproteiny A1 (apoA1). Przeprowadzona analiza statystyczna wykazała, że samo zaburzenie stosunku stężeń tych dwóch białek oznacza aż 54% ryzyka choroby, zaś uznawane obecnie za standard porównanie poziomu "dobrego" i "złego" cholesterolu (odpowiednio: HDL i LDL) pozwala na ocenę zaledwie 34% całkowitego ryzyka. Badanie poziomu apolipoprotein można określić jako rozwinięcie stosowanej dotychczas metody. Warto bowiem wiedzieć, że apoB100 jest jednym ze składników LDL, czyli tzw. "złego cholesterolu", będącego w rzeczywistości kompleksem białkowo-lipidowym, którego zadaniem jest transport lipidów z wątroby do innych organów. ApoA1 wchodzi z kolei w skład HDL, odpowiedzialnego m.in. za transport cholesterolu do wątroby, gdzie dochodzi do jego wiązania i usuwania z organizmu wraz z żółcią. Co ciekawe, zaledwie rok temu przeprowadzono podobne badanie, które przyniosło dokładnie przeciwne rezultaty. Jego autorami byli badacze biorący udział w Framingham Heart Study, prowadzonej przez wiele lat analizie stanu zdrowia populacji niewielkiego miasteczka w Stanach Zjednoczonych. Naukowcy stwierdzili, że badanie stosunku apoA1/ApoB100 nie zwiększa skuteczności oceny ryzyka zawału. Warto jednak zaznaczyć, że badanie to obejmowało zaledwie 3300 osób, czyli ośmiokrotnie mniej, niż studium, którego wyniki opublikowano w The Lancet. Inni eksperci wymieniają także inne wady przeprowadzonego studium. Twierdzą oni między innymi, że analizie poddano wyłącznie dane na temat osób po zawale, przez co nie jest pewne, czy uzyskane informacje można odnieść dla całej populacji. Pojawiają się także wątpliwości natury technicznej - naukowcy badali krew przechowywaną w ujemnych temperaturach, przez co wiarygodność rezultatów może być zaburzona. Pomimo kilku niedociągnięć, opublikowane wyniki można uznać za potwierdzenie coraz częstszej ostatnio hipotezy, że badanie stosunku apoA1/apoB100 może być bardziej wiarygodne od pomiaru stężenia całych apolipoprotein poszczególnych rodzajów. Na pytanie, kiedy nowa technika mogłaby zostać wprowadzona do pratyki klinicznej, pracujący przy Framingham Heart Study lekarz Peter Wilson odpowiada: Kluczem jest technologia. Pomiar [stężenia] cholesterolu jest wiarygodny, a my wiemy, co znaczą jego wyniki. Nie mamy doświadczenia z apolipoproteinami w środowisku klinicznym. Nieliczne szpitale, jak ten w szwedzkim mieście Uppsala, planują wprowadzenie w najbliższym czasie testów nowej generacji jako uzupełnienie tradycyjnej metody. Czy poprawi to jakość diagnostyki tego niezwykle częstego zaburzenia, przekonamy się najprawdopodobniej za kilka lat.
  12. Naukowcy z Uniwersytetu w Reading odkryli, że sprzedawany bez recepty wyciąg z liści karczocha (Artichoke Leaf Extract, ALE) obniża poziom cholesterolu. Osoby uwzględnione w studium miały umiarkowanie podwyższone jego stężenie i poza tym były zdrowe. Kiedy ogólny cholesterol zaczyna wykraczać poza pewną ustaloną granicę, lekarze ordynują pacjentowi statyny. Wygląda jednak na to, że zażywany przed tym krytycznym momentem wyciąg z karczocha nie dopuszcza do wzrostu stężenia cholesterolu w osoczu, zmniejszając tym samym ryzyko wystąpienia chorób sercowo-naczyniowych. W ramach 12-tygodniowego eksperymentu 75 ochotnikom codziennie podawano 1280 mg (4 kapsułki) ALE albo placebo. Okazało się, że ekstrakt z liści karczocha wywołał niewielki, ale istotny statystycznie spadek poziomu cholesterolu w osoczu. Naukowcy wykazali ponadto, że w ALE znajduje się wiele różnego rodzaju flawonoidów, czyli korzystnych dla zdrowia przeciwutleniaczy. Karczoch zwyczajny (Cynara cardunculus) jest w Europie od dawna stosowany jako naturalny środek wspomagający pracę układów pokarmowego i moczowego. W Niemczech i Szwajcarii sprzedaje się obecnie ALE jako preparat na niestrawność, można go też kupić w aptekach w wielu innych krajach, w tym w Polsce. W ramach wcześniejszych badań wykazano, że przynosi ulgę pacjentom z dyspepsją i zespołem nadwrażliwego jelita (ang. irritable bowel syndrome, IBS).
  13. Naukowcy pracujący pod kierownictwem Moti Kashyapa zidentyfikowali cel obierany w wątrobie przez niacynę, czyli witaminę B3. W ten sposób udało im się wyjaśnić, w jaki sposób zwiększa ona poziom dobrego cholesterolu HDL (lipoproteiny wysokiej gęstości) w plazmie krwi. Do tej pory mechanizm jej działania pozostawał nieznany. Naukowcy przypuszczali jedynie, że w rzeczywistości niacyna nie zwiększa wytwarzania HDL. Niedawno wykazano, że na powierzchni komórek wątroby znajdują się podjednostki syntetazy ATP (tzw. łańcuchy beta), które wyłapują HDL. Ekipa Kashyapa zaobserwowała, że ten sam łańcuch beta odgrywa ważną rolę w procesie regulowanym przez witaminę B3. Gdy dodano niacynę do próbek komórek ludzkiej wątroby, liczba łańcuchów beta na ich powierzchni zmalała o ok. 27%, a wychwyt HDL spadł aż o 35%. Wszystko wskazuje więc na to, że niacyna utrudnia wątrobie wyłapywanie dobrego cholesterolu z krwi. Co ważne, witamina B3 nie wpływa na usuwanie innych typów cholesterolu, przez co m.in. jest tak korzystna dla zdrowia.
  14. Radykalne obniżenie poziomu cholesterolu oraz ciśnienia krwi ma wielką szansę znacząco poprawić stan zdrowia osób chorych na cukrzycę typu 2. - donoszą naukowcy z amerykańskiego Narodowego Instytutu Badań nad Sercem, Płucami i Krwią (NHLBI, od ang. National Heart, Lung, and Blood Institute). Udowodniono, że poprawa tych dwóch parametrów może zatrzymać lub nawet odwrócić rozwój niekorzystnego dla naczyń krwionośnych twardnienia ich ścian (arteriosklerozę). Zmiana ta jest istotnym czynnikiem ryzyka rozwoju ataku serca oraz wielu innych chorób związanych z nieprawidłowym przepływem krwi, które mogą prowadzić bezpośrednio do śmierci. Wspomniane badanie trwało trzy lata i objęło 499 pacjentów w wieku powyżej 40 lat. Wszyscy należeli do grupy amerykańskich Indian - populacji o bardzo wysokiej częstotliwości występowania cukrzycy typu 2. Jest to pierwsza wykonana dotychczas szeroko zakrojona analiza wpływu obniżenia zawartości niekorzystnej frakcji cholesterolu (LDL, tzw. "złego cholesterolu") oraz ciśnienia tętniczego na zdrowie osób z tą chorobą. U osób nią obarczonych ryzyko wystąpienia chorób serca wzrasta dwu-, a niekiedy nawet czterokrotnie. Jak informuje dr Elizabeth G. Nabel, dyrektor NHLBI, po raz pierwszy wykazano, że obniżenie poziomu LDL oraz ciśnienia tętniczego może nawet odwrócić uszkodzenia naczyń krwionośnych u dorosłych w średnim wieku cierpiących na cukrzycę. W ramach eksperymentu dwustu czterdziestu siedmiu pacjentów (a więc około połowy badanych) otrzymało zadanie obniżenia poziomu "złego cholesterolu" do wartości uznanych powszechnie za prawidłowe (oznacza to obniżenie stężenia LDL do 100 mg/dl oraz ciśnienia skurczowego krwi do 130 mmHg). Drugą połowę badanych skierowano na terapię mającą na celu silniejsze obniżenie tych parametrów: było to odpowiednio 70 mg/dl oraz 115 mmHg. Jednocześnie zalecono im kontynuowanie dotychczasowych procedur obejmujących m.in. zmianę diety, rzucenie palenia oraz standardowe leczenie cukrzycy. Uczestnicy testu byli regularnie badani: najpierw po miesiącu od jego rozpoczęcia, a następnie co trzy miesiące. Za każdym razem badano poziom LDL we krwi oraz ciśnienie tętnicze. Przeprowadzano także wywiad w celu ustalenia ogólnego samopoczucia. Na bieżąco korygowano także terapię mającą na celu osiągnięcie założonych w eksperymencie parametrów oraz zachęcano pacjentów do przestrzegania zasad zdrowego stylu życia, który miał w założeniu ułatwić im osiągnięcie ustalonego celu. Aby ocenić wpływ stosowanych metod na stan naczyń krwionośnych stosowano badanie ultrasonograficzne (USG) w celu ustalenia grubości ścian tętnicy szyjnej. Z użyciem tej samej techniki analizowano także rozmiar oraz funkcjonowanie lewej komory serca, której przerost jest znaczącym czynnikiem ryzyka ataku serca. Badanie USG wykonano trzykrotnie: na początku badania, w jego połowie (po 18 miesiącach) oraz na końcu, czyli po trzech latach od pierwszego dnia eksperymentu. Po trzech latach badań przyszedł czas na analizę ich wyników. Okazało się, że choć ilość zawałów serca w obu grupach była podobna, ich częstotliwość była wyraźnie niższa od spodziewanej. Dodatkowo w grupie objętej agresywnym trybem leczenia stwierdzono inne pozytywne efekty terapii. Przede wszystkim potwierdzono, że ściany tętnicy szyjnej u pacjentów z tej grupy były cieńsze, co przekłada się na ich - niezwykle pożądaną - wiekszą elastyczność. Zauważono także, że u osób, którym udało się osiągnąć większą poprawę w zakresie LDL i ciśnienia krwi, doszło do zmniejszenia lewej komory serca, która w wyniku choroby osiągnęła zbyt duży, niekorzystny dla harmonijnego przepływu krwi rozmiar. Niestety terapia przyniosła także negatywne efekty. Zauważono, że pacjenci, u których stosowano bardziej agresywną terapię, wykazywali bardziej nasilone objawy niepożądane przyjmowania leków. Co ciekawe jednak, dotyczyło to wyłącznie leków obniżających ciśnienie krwi. Preparaty obniżające stężenie frakcji LDL nie powodowały silniejszych efektów ubocznych u osób, które przyjmowały je w większej ilości. Dr Jerome L. Fleg, jeden z autorów badań, mówi: Te zachęcające wyniki sugerują, że terapia obniżająca ciśnienie krwi oraz poziom cholesterolu bardziej zaostrzona w stosunku do stosowanej obecnie może redukować ryzyko zapadnięcia w przyszłości na choroby sercowo-naczyniowe. Dłuższy czas obserwacji oraz wykonanie dodatkowych badań na innych populacjach są potrzebne, by potwierdzić korzyść oraz opłacalność ekonomiczną takiego zaostrzenia rygoru leczenia. W Stanach Zjednoczonych na cukrzycę cierpi około 21 milionów osób, z których ok. 284 000 umrze w ciągu najbliższego roku. Przyczyną 65% zgonów będą choroby serca i naczyń krwionośnych. Dokonane przez naukowców z NHLBI odkrycie ma szansę poprawić tę zatrważającą statystykę.
  15. Mieszkańcy Ameryki Południowej piją duże ilości herba mate (hiszp. yerba mate), dziennie od 2 do 3 litrów naparu. W zależności od pory dnia jest to napój pobudzający lub orzeźwiający. Przygotowuje się go z suszonych i sproszkowanych liści ostrokrzewu paragwajskiego (Ilex paraguariensis). Teraz okazuje się, że nasila on aktywność enzymu obniżającego poziom złego i zwiększającego stężenie dobrego cholesterolu. Elvira de Mejia z University of Illinois nawiązała współpracę z La Universidad Nacional de Misiones (UNaM). Jej efektem ma być zbadanie 84 genotypów herbaty paragwajskiej, zarówno tej uprawnej, jak i dziko rosnącej. Naukowcy chcą się też ubiegać o dofinansowanie z Narodowego Instytutu Herba Mate. Poszczególne odmiany ostrokrzewu zostaną scharakteryzowane oraz porównane. Biologom i lekarzom zależy też na sprawdzeniu, jak warunki, w jakich wzrastają (nasłonecznienie, zacienienie itp.), wpływają na zawartość bioaktywnych składników. Doświadczenie Argentyńczyków z UNaM pozwoli ulepszyć metody ich uzyskiwania, z czego na pewno ucieszą się przedstawiciele przemysłu spożywczego. Ekstrakty z herbacianego krzewu byłyby dodawane do soków, napojów gazowanych, a nawet piwa. Wszystko po to, by zwiększyć ich wartość odżywczą. W eksperymentach dotyczących cholesterolu dwukrotnie mierzono stężenie paraoksonazy-1 (PON-1): przed i po wypiciu przez zdrowych wolontariuszy 0,5 l herba mate, mleka lub kawy. W porównaniu do innych napojów, po spożyciu mate aktywność surowiczej proteazy wzrosła o 10%. Działanie PON-1 polega na wiązaniu się z cząsteczką HDL. Zapobiega to utlenieniu HDL do LDL. Niska aktywność enzymu zwiększa podatność na rozwój miażdżycy indukowanej dietą. Herba mate, którą wypijano podczas eksperymentu parzono na sposób południowoamerykański (do uzyskania identycznych stężeń). Jak to zrobić? Tykwę albo drewniany kubek z metalową rurką do picia (bombillą) napełniamy do 2/3 wysokości liśćmi. Zawartość zalewamy wodą o temperaturze 80 stopni. Gdy liście wciągną całą wodę, dolewamy jej trochę (2-3 łyki). Zabieg kilkakrotnie powtarzamy. Uzupełniając wiele razy płyn, w sumie wypijamy go ok. litra. Dzięki takiemu postępowaniu antyutleniacze uwalniają się powoli. Aby uzyskać ten sam efekt z torebkami herbaty ekspresowej, trzeba ich zużyć kilka, nie jedną. Napar będzie mocny, ale wiele osób wspomina przecież o goryczce kawy. Caleb Heck (również z University of Illinois) prowadził badania laboratoryjne mate. Twierdzi, że herbata ta zawiera dużo ksantyn (głównie kofeiny, zwanej tutaj mateiną). W zależności od regionu uprawiania, występują w niej też różne stężenia 12 polifenoli.
  16. O tym, że owoce są zdrowe, wiedzą wszyscy. Co najmniej kilka badań wykazało, że pięć filiżanek surowych owoców dziennie pomaga zapobiegać nowotworom, chorobom serca, cukrzycy oraz osteoporozie. Cytrusy (pomarańcze, mandarynki i cytryny) są korzystne dla zdrowia z powodu pektyn. Są to naturalne składniki, które zapobiegają nowotworowi prostaty i innym rakom (Journal of Agriculture and Food Chemistry). Nad ich właściwościami pracowali dr Bhimu Patil i zespół z Vegetable and Fruit Improvement Centre na Texas A&M University. Pektyny to mieszanina węglowodanów występująca w ścianach komórkowych wielu roślin, lecz w największych ilościach właśnie w cytrusach. Do tej pory wykazano, że zmniejszają poziom złego cholesterolu LDL i cukru we krwi. Chociaż nasze badania skoncentrowały się głównie na nowotworze prostaty, pektyny mogą oddziaływać w ten sam sposób na inne typy raków — powiedział Patil gazecie Hindustan Times. W innym studium ekipa Patila wykazała, że regularnie pity sok z pomarańczy i grejpfrutów zapobiega osteoporozie (wyniki opublikowano w piśmie Nutrition). Niewielu ludzi wie, że owoce wpływają na zdrowie kości. Jedną z przyczyn zmniejszenia gęstości kości jest wzrost stężenia uszkadzających komórki utleniaczy, powstających w wyniku procesów metabolicznych. Nasze eksperymenty udowodniły, że zarówno sok grejpfrutowy, jak i pomarańczowy zwiększają poziom antyutleniaczy we krwi szczurów. Zabezpiecza to kości przed uszkodzeniami. Jeśli rosną w okolicy, lepiej jeść owoce niż pić sok. Całe owoce zawierają więcej składników odżywczych i są bardziej sycące, dlatego zjada się ich mniej. Owoce powinno się przechowywać w temperaturze poniżej 15 stopni, w przypadku cytrusów poniżej 9, aby zachowały swoje właściwości odżywcze. W ciągu dwóch miesięcy od zerwania "ulatnia się" do 60% witaminy C. Taki właśnie czas mija, aby zakończyło się sztucznie stymulowane dojrzewanie owoców dostarczanych na wiele rynków świata — tłumaczy Patil. Jeśli nie jest się pewnym, jak świeże są owoce, lepiej wybrać sok. Zapewni on zestaw potrzebnych organizmowi składników, a włókna można pozyskać z innych źródeł. Niezależne badania porównawcze soków wyciskanych w domu i na skalę przemysłową wykazały, że te drugie zawierają więcej flawonoidów i innych korzystnie wpływających na zdrowie związków — opowiada specjalista ds. dietetyki z azjatyckiego oddziału PepsiCo, Yashna Harjani. Produkuje się je często ze świeżo zerwanych owoców, zużywa się też skórkę, co pozwala zachować właściwości odżywcze.
  17. Jedni mogą żyć bez czekolady, inni nie. Prowadzono już badania mózgu, które wykazały, że u tych drugich występuje dużo silniejsza reakcja na wynalazek Azteków. Teraz naukowcy ze Szwajcarii stwierdzili, że flora bakteryjna jelit czekoladoholików różni się od tego, co można znaleźć w przewodzie pokarmowym reszty ludzi. Skoro kolonie mikrobów odpowiadają za nasze zamiłowanie do czekolady, niewykluczone, że dzieje się tak również w przypadku innych produktów. Sunil Kochhar, jeden z współautorów niewielkiego studium, uważa, że zmieniając skład flory bakteryjnej, można by walczyć z niektórymi rodzajami otyłości (Journal of Proteome Research). Kochhar jest kierownikiem badań nad metabolizmem w Nestle Research Center w Lozannie. Studium zostało zresztą sfinansowane przez Nestle. Rozpoczęcie eksperymentu opóźniło się o rok, ponieważ naukowcy mieli kłopot ze znalezieniem 11 mężczyzn, którzy nie jedzą czekolady. Zespół porównywał ich próbki krwi i moczu z próbkami pobranymi od równolicznej grupy wolontariuszy codziennie sięgających po brązową tabliczkę. Wszyscy panowie byli zdrowi, żaden nie cierpiał na otyłość. Przez 5 dni ich menu było dokładnie takie samo. We krwi i moczu analizowano stężenie różnych produktów ubocznych metabolizmu. Znaczące różnice stwierdzono w zakresie 12 substancji. U czekoladoholików występowało więcej aminokwasu glicyny i mniej szkodliwego cholesterolu LDL, podczas gdy u niejedzących czekolady odnotowano więcej wchodzącej np. w skład energetyzujących napojów tauryny. Kochhar dodaje, że związki, w obrębie których zaobserwowano różnice, są powiązane z różnymi kulturami bakterii. Nie wiadomo, czy to bakterie odpowiadają za zachcianki, czy to dieta z początków życia decyduje o składzie flory jelit. Obecnie badacze koncentrują się na mechanizmach, za pośrednictwem których bakterie miałyby wpływać na ludzi. Wcześniejsze studia wykazały jednak np., że gdy człowiek chudnie, na "liście" mieszkańców przewodu pokarmowego zachodzą zmiany.
  18. Nowe badania na myszach zasugerowały, że ludzie z wysokim poziomem cholesterolu są bardziej podatni na choroby odkleszczowe. Naukowcy infekowali gryzonie bakterią Anaplasma phagocytophilum, która wywołuje ludzką anaplazmozę granulocytarną (dawniej nazywaną erlichiozą). Ponieważ jej objawy przypominają grypę, często bywa nieprawidłowo diagnozowana. U chorych występują gorączka, silne bóle mięśni, stawów i głowy oraz dreszcze. U niektórych pacjentów obserwuje się powiększenie wątroby i/lub śledziony oraz węzłów chłonnych. Do końca 2004 roku w Europie potwierdzono 22 przypadki anaplazmozy, w tym tylko 3 w Polsce. Są to więc zachorowania sporadyczne. Zwiększoną liczbę zachorowań odnotowuje się natomiast w USA. U myszy, które genetycznie zmodyfikowano w taki sposób, by miały wyższy poziom cholesterolu i dodatkowo podawano im bogate w cholesterol pokarmy, odnotowano 10-krotnie więcej bakterii. Potwierdza to przypuszczenia, że Anaplasma phagocytophilum wykorzystują zasoby cholesterolu gospodarza jako podstawę własnego wyżywienia. Im więc wyższy poziom cholesterolu ma dana osoba, tym bardziej jest podatna na zachorowanie na anaplazmozę – podkreśla Yasuko Rikihisa, profesor nauk weterynaryjnych z Uniwersytetu Stanowego Ohio. U młodych i zdrowych ludzi prawdopodobnie nie rozwinie się poważna postać choroby, jednak z wiekiem działanie układu immunologicznego pogarsza się, a poziom cholesterolu wzrasta. Starsi ludzie znajdują się więc w większym niebezpieczeństwie, podobnie jak osoby z obniżoną odpornością (Journal of Infectious Diseases). Anaplazmoza atakuje granulocyty. Dzieje się tak, gdyż bakteria Anaplasma phagocytophilum się w nich namnaża. W eksperymentach Amerykanów wzięły udział dwie grupy myszy. W jednej zwierzęta nie miały apolipoproteiny E (ApoE), czyli białka odpowiedzialnego za podtrzymywanie prawidłowego poziomu cholesterolu we krwi. Przez mniej więcej miesiąc kilkorgu zwierzętom z każdej grupy podawano pokarmy obfitujące w cholesterol, podczas gdy dieta pozostałych zawierała normalne ilości tej substancji. Pod koniec eksperymentu część zwierząt zakażono Anaplasma phagocytophilum. Dziesięć dni po zainfekowaniu od każdej myszy pobrano próbkę krwi, a także wycinek śledziony i wątroby. Na podstawie liczebności bakterii w każdej z tkanek określono stopień zaawansowania choroby. Wytypowano właśnie te narządy, ponieważ filtrują one krew, a wątroba dodatkowo wytwarza i magazynuje cholesterol. Najwięcej bakterii (10 razy więcej niż u pozostałych) występowało u zmodyfikowanych genetycznie zwierząt, które zjadały dużo cholesterolu. U myszy pozbawionych apolipopeoteiny E, ale pozostawionych na zwykłej diecie, poziom cholesterolu mieścił się w granicach normy. Najwięcej bakterii występowało we krwi i śledzionie. W wątrobie myszy ze wszystkich grup ich liczebność była niewielka.
  19. Badanie, w którym wzięły udział hiszpańskie siostry cysterki, na co dzień abstynentki, ujawniło, że wypijanie codziennie 0,5 l piwa pomaga obniżyć poziom cholesterolu. Niecodzienny eksperyment finansowało Hiszpańskie Stowarzyszenie Wytwórców Piwa. Studium wykazało ponadto, że piwo nie musi zawierać alkoholu ani być wypijane w dużych ilościach, by korzystnie wpływało na czyjeś zdrowie. Chmiel, jeden z podstawowych składników piwa, działa naprawdę dobroczynnie, zmniejszając poziom cholesterolu i trójglicerydów — napisali w oświadczeniu naukowcy z Centrum Informacji o Piwie i Zdrowiu. Mimo uzyskanych wyników, piwo nie podbiło raczej serc zakonnic. Wybrano je do eksperymentu ze względu na prowadzony przez tryb życia: zdrowy i spokojny. Szczerze mówiąc, gdybym musiała obniżyć poziom cholesterolu lub coś takiego, piłabym je nadal, ale nie piłabym tego napoju dla niego samego, bo mi nie smakuje — skomentowała w oświadczeniu dla telewizji RTVE siostra Maria Jose. Zrobiłyśmy to dla ludzkości — wyjawiła gazecie El Pais inna zakonnica, siostra Almerinda Alvarez. A jak wyglądał schemat badań? Przez 45 dni (1,5 miesiąca) cysterki wychylały codziennie 0,5-litrowy kufel piwa. Potem zaprzestały tego na 6 miesięcy, a następnie przez 40 dni zażywały 400 mg chmielu. Jak donosi Centrum, na końcu u osób z najwyższym początkowym stężeniem cholesterolu odnotowano 6-procentowy spadek.
  20. Eksperyment przeprowadzony na myszach wykazał, że w przyszłości ludzie będą najprawdopodobniej mogli jeść wszystkie rodzaje tłuszczów, nie martwiąc się o swoje serce. Prowadzony przez profesora Lawrence'a Rudela zespół z Wake Forest University usunął zwierzętom gen kodujący pewien enzym. Dzięki temu zabiegowi gryzonie jadły wszystkie tłuszcze i nie cierpiały na choroby układu sercowo-naczyniowego. Jeśli jesteś myszą, nie ma problemu. Nie wiemy, oczywiście, czy podobnie się stanie w przypadku ludzi — tłumaczy badacz. Usunięty myszom gen koduje enzym ACAT2, który zmienia strukturę molekularną cholesterolu w taki sposób, aby mógł on być transportowany do komórek ciała. Bez względu na rodzaj występujących w diecie kwasów tłuszczowych, nawet jeśli są to tłuszcze typu trans, gdy brakuje enzymu ACAT2, nie rozwija się arterioskleroza. Nasze badania na zwierzętach wykazały, że ACAT2 powinien być potencjalnym celem terapii zapobiegającej chorobom serca. O pracach genetyków można przeczytać więcej na łamach pisma Arteriosclerosis.
  21. Jedzenie czarnej soi pomaga obniżyć poziom tłuszczów oraz cholesterolu i zapobiegać cukrzycy. Do tej pory wiedziano, że żółta soja obniża stężenie cholesterolu, a czarną stosowano w medycynie orientalnej jako lekarstwo na cukrzycę. Koreańskie studium wykazało, że waga szczurów, które 10% swojej energii uzyskiwały z czarnej soi, wzrosła w mniejszym stopniu niż u gryzoni niejedzących żadnej odmiany soi. Brytyjscy eksperci ostrzegają jednak, że czarna soja w pojedynkę nie może zapobiegać cukrzycy (Journal of the Science of Food and Agriculture). Naukowcy z Hanyang University w Seulu opracowali dla 32 szczurów specjalną wysokotłuszczową dietę. Gryzonie losowo przydzielono do jednej z czterech grup. Jedna nie jadła w ogóle czarnej soi, w pozostałych z warzywa tego uzyskiwano 2, 6 lub 10% energii. Po 28 dniach odkryto, że zwierzęta, które jadły najwięcej soi, przybrały na wadze o połowę mniej niż szczury, które w ogóle jej nie dostawały. Dodatkowo gryzonie z pierwszej grupy miały o 25% niższy całkowity poziom cholesterolu i aż o 60% niższe stężenie złego cholesterolu LDL niż zwierzęta "niesojowe". Szef zespołu naukowców Shin Joung Rho powiedział, że nie wiadomo, w jaki sposób jedzenie czarnej soi wywołuje opisane wyżej efekty. David Bender z University College Medical School w Londynie podpowiada, że być może białka sojowe wpływają na metabolizm tłuszczu w wątrobie i tkankę tłuszczową, zmniejszając syntezę nowych kwasów tłuszczowych i cholesterolu. Kluczowe dla cukrzycy typu 2. jest upośledzone działanie insuliny. Przede wszystkim wskutek nadmiernego odkładania się tzw. tłuszczu brzusznego. Dlatego też zrzucenie zbędnych kilogramów pomaga lepiej kontrolować poziom cukru we krwi. Bender uważa jednak, że jeśli organizmowi dostarcza się więcej kalorii, niż zużywa on w ciągu dnia, nie pomoże nawet czarna soja, która tylko do pewnego stopnia hamuje tworzenie kwasów tłuszczowych. Libby Dowling z Diabetes UK wyjaśnia, iż czarna soja zawiera niewiele tłuszczu, obfituje natomiast w rozpuszczalne włókna i białka. Wg niej, sama w sobie nie zapobiegnie rozwojowi cukrzycy. Konieczne są regularny ruch i zbilansowana dieta.
  22. Chcesz być zdrowy, kup sobie psa. Naukowcy od dawna powtarzali, że towarzystwo zwierzęcia korzystnie wpływa na zdrowie, ale obecne badania wykazały, że właściciele psów są zdrowsi od właścicieli kotów. Deborah Wells z Queen's University w Belfaście podkreśla, że przeciętny pan Burka ma niższe ciśnienie krwi i poziom cholesterolu, prawdopodobnie dlatego, że często spaceruje ze swoim czworonożnym ulubieńcem. Na łamach British Journal of Health Psychology Wells udowadnia, że właściciele psów rzadziej cierpią na poważne choroby. Analizując wyniki setek badań, pani doktor odkryła, że psy przyspieszają rekonwalescencję po poważnych "zajściach medycznych", takich jak zawał serca. Studium z 1995 roku unaoczniło na przykład, że państwo najlepszych przyjaciół człowieka z większym prawdopodobieństwem (o ok. 8,5%) żyją w rok po przebytym ataku serca. Możliwe, że psy sprzyjają naszemu dobrostanowi, ograniczając przeżywany stres. Posiadanie psa zwiększa także aktywność fizyczną i ułatwia nawiązywanie kontaktów społecznych, które niebezpośrednio poprawiają zdrowie w sensie fizjologicznym oraz psychologicznym. Jedno z brytyjskich badań wykazało, że obecność psa pomaga dzieciom przetrzymać bolesne procedury medyczne. Okazuje się też, że psy potrafią "wywęszyć" czerniaki na początkowych etapach rozwoju oraz wykryć niebezpieczny spadek cukru u osób dotkniętych cukrzycą. Studium izraelskie daje nadzieję ludziom chorym na schizofrenię. Zwierzęta pomagały im się uspokoić oraz w większym stopniu zmotywować.
  23. Gen odpowiadający za długowieczność pozwala ludziom zachować wspomnienia oraz zdolność klarownego myślenia. U osób dożywających co najmniej dziewięćdziesiątki zapobiega więc chorobie Alzheimera. Jednostki z supergenem mają o wiele większe szanse na świętowanie setnych urodzin bez jakichkolwiek oznak demencji — twierdzi Nir Barzilai, dyrektor Instytutu Badań nad Starzeniem Się College'u Alberta Einsteina w Nowym Jorku. Barzilai i jego zespół odkryli, że u stulatków dużo częściej występuje wersja genu CETP VV. Obdarzeni nią ludzie wolniej się starzeją i skuteczniej opierają się atakom skracających życie przypadłości, np. chorób serca. Aby przekonać się, czy gen CETP VV chroni również mózg, ekipa Amerykanów zbadała 158 potomków Żydów aszkenazyjskich (niemieckich i środkowoeuropejskich), którzy przekroczyli 95. rok życia. Okazało się, że mózg pacjentów z genem CETP VV działał dwukrotnie lepiej od mózgu innych starszych osób (udawało im się zapamiętać więcej nowych informacji, myśleli też jasno, bez większych problemów). W drugim studium zespół z College'u Alberta Einsteina postanowił sprawdzić, czy gen długowieczności chroni przed chorobą Alzheimera. W tym celu przez 8 lat śledzono losy 124 Żydów aszkenazyjskich. W momencie rozpoczęcia eksperymentu mieli oni od 75 do 85 lat. Badacze odnotowywali pojawiające się przypadki demencji. Osoby, u których nigdy nie wystąpiła demencja, miały z pięciokrotnie wyższym prawdopodobieństwem wersję genu CETP VV niż ludzie, u których wystąpiła znaczna deterioracja (Neurology). Naukowcy nie wiedzą, w jaki sposób supergen ochrania swoich posiadaczy. Wcześniej wykazano jedynie, że wpływa na zawartość określonych lipoprotein w krwioobiegu. One z kolei regulują proces gromadzenia się bądź usuwania cholesterolu. Osoby z wersją genu CETP VV rzadziej mają zatkane tętnice — tłumaczy Barzilai. Ten sam mechanizm zabezpiecza prawdopodobnie nie tylko serce, ale i mózg człowieka. William Thies ze stowarzyszenia zajmującego się chorobą Alzheimera zauważa, że osoby z szerszym światłem naczyń krwionośnych mają zapewniony lepszy transport krwi do mózgu. Być może to pomaga seniorom zachować stały poziom sprawności intelektualnej.
  24. Kolejne badania dostarczają dowodów na to, że ekstrakt z kubańskiej trzciny cukrowej nie pomaga obniżyć poziomu cholesterolu we krwi. Wiele produktów roślinnych wspomaga proces obniżania stężenia cholesterolu, np. sterole roślinne występujące w margarynach i innych pokarmach — powiedział Reuterowi dr Peter J.H. Jones z Uniwersytetu w Manitobie. Coraz więcej wskazuje jednak na to, że polikozanole kubańskiej trzciny cukrowej nie należą do tej grupy produktów. Zespół Jonesa podzielił 21 zdrowych badanych z wysokim poziomem cholesterolu (zarówno kobiety, jak i mężczyzn) na 2 grupy. Jedna przez 28 dni przyjmowała 10 miligramów polikozanolu dziennie, a druga placebo. Potem przez 28 dni uczestnicy eksperymentu nie przyjmowali żadnych substancji, dając swojemu organizmowi czas na oczyszczenie. Następnie osoby z pierwszej grupy zażywały placebo, a z drugiej polikozanole. Naukowcy nie odnotowali wpływu polikozanoli na jakąkolwiek składową profilu lipidowego badanych. Na łamach American Journal of Clinical Nutrition Jones i inni napisali, że badania przeprowadzane przez laboratorium kubańskie wykazują olbrzymi wpływ substancji pochodzenia roślinnego na poziom cholesterolu, podczas gdy badania zagraniczne nie potwierdzają istnienia tego zjawiska. Część ekspertów sugerowała, że być może właściwości antycholesterolowe ma tylko i wyłącznie ekstrakt z trzciny kubańskiej. Jones korzystał z niego (podobnie jak większość naukowców prowadząca ostatnio eksperymenty), ale nie odnotował żadnych widocznych rezultatów. Może być też tak, że u Kubańczyków występują określone różnice genetyczne, które powodują, że nacja ta inaczej niż pozostali ludzie reaguje na polikozanole. Nie da się też wykluczyć, że rodacy Fidela Castro mają tak skomponowane menu, że dostarczają swojemu organizmowi dużo polikozanoli, a suplementacja ekstraktem z trzciny cukrowej daje niesamowite efekty, nieobserwowane u pozostałych badanych. Opierając się na wynikach swoich badań, Jones podkreśla, że podobnej analizie naukowej powinno się poddać także inne cudownie działające środki pochodzenia roślinnego. Tym bardziej, że np. jedna tabletka z polikozanolem kosztuje ok. 1 dol.
  25. Dzieci z grupy ryzyka chorób serca, także te z wysokim poziomem cholesterolu, otyłością i cukrzycą, wykazują charakterystyczne zazwyczaj dopiero dla dorosłych objawy zwężenia i twardnienia ścian naczyń krwionośnych (skutkiem tego jest zmniejszenie ich elastyczności). Liczba dzieci, u których obserwuje się wymienione plus dodatkowe czynniki ryzyka, wzrasta, standardowo u tak młodych osób nie wykonuje się jednak badań pod kątem rozwoju chorób sercowo-naczyniowych. Tak głosi raport przedstawiony Amerykańskiemu Stowarzyszeniu Serca na spotkaniu w Chicago. Badania powinny objąć regularne określanie poziomu lipidów i glukozy we krwi — twierdzi szef badań Sanaz Piran z McMaster University w Hamilton. Wczesne leczenie mogłoby polegać na terapii statynami, które obniżają stężenie cholesterolu. Arterioskleroza rozpoczyna się w dzieciństwie — ostrzega Piran. Należy zacząć zapobiegać niekorzystnym zjawiskom już na wczesnych etapach życia, by zmniejszyć częstość zachorować w późniejszym okresie. Studium Kanadyjczyków uwzględniło dane 3630 dzieci i polegało na porównaniu zdrowych maluchów z brzdącami z grupy ryzyka chorób sercowo-naczyniowych. W 12 na 15 uwzględnionych badań dzieci z grupy ryzyka z większym prawdopodobieństwem miały zwężone światło tętnic, co może prowadzić do zawałów serca w dorosłości.
×
×
  • Create New...