Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Search the Community

Showing results for tags 'Mars'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Nasza społeczność
    • Sprawy administracyjne i inne
    • Luźne gatki
  • Komentarze do wiadomości
    • Medycyna
    • Technologia
    • Psychologia
    • Zdrowie i uroda
    • Bezpieczeństwo IT
    • Nauki przyrodnicze
    • Astronomia i fizyka
    • Humanistyka
    • Ciekawostki
  • Artykuły
    • Artykuły
  • Inne
    • Wywiady
    • Książki

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


Adres URL


Skype


ICQ


Jabber


MSN


AIM


Yahoo


Lokalizacja


Zainteresowania

Found 44 results

  1. Marsjański łazik Spirit, badając w 2006 roku otwarty teren nazwany Comanche, odkrył tam duże złoża węglanów. To oznacza wodę, a więc możliwość powstania życia. Wcześniejsze dane sugerowały jednak wysoką kwasowość tego terenu, a więc warunki niesprzyjające powstaniu życia. Dokładna analiza danych trwała aż do teraz. Istnienie węglanów żelaza na równinie Comanche podejrzewano już wiele lat temu dzięki Moessbauerpectrometrowi łazika Spirit - aparatowi wykrywającemu minerały zawierające żelazo. Potwierdzenie tych informacji było długotrwałe i mozolne z powodu uszkodzenia instrumentu wykrywającego węglany: Spektrometrowi Miniaturowej Emisji Cieplnej. Jego lustro uległo zabrudzeniu pyłem w 2005 roku. To było jak patrzenie przez brudną szybę - mówią uczestnicy projektu. - Mogliśmy wywnioskować, że ten teren różni się od innych, ale nie bardzo mogliśmy określić czym, zanim nie znaleźliśmy metod korygowania zniekształconych danych. Udało się, ponieważ Rentgenowski Spektrometr Cząstek Alfa na pokładzie łazika wykrył wysokie stężenie pierwiastków z lekkiej grupy, zawierającej między innymi tlen i węgiel. To pozwoliło ocenić ilość węglanów. To była iście detektywistyczna praca, musieliśmy połączyć dane z trzech spektrometrów, żeby je namierzyć - mówi Dick Morris z Kosmicznego Centrum Johnsona NASA w Houston. - urządzenia dały nam wzajemnie potwierdzony pogląd na ilość znalezionego węglany magnezu żelaza. Jakie jest znaczenie tego odkrycia? Dowodzi ono, że wodne środowisko dawnego Marsa nie było kwaśne, lecz bliskie neutralnemu, co mogło sprzyjać powstaniu życia. To wg naukowców NASA jedno z najważniejszych odkryć marsjańskich łazików, na tyle ważne, że artykuł na ten temat ukazał się 3 czerwca w magazynie Science. Dużych złóż węglanów poszukiwano z utęsknieniem od dawna. Struktury na powierzchni Marsa sugerują, że dawniej było tam znacznie cieplej, co wraz z odpowiednim środowiskiem stwarzałoby warunki dla powstania życia. Najpopularniejsza teoria głosi, że wyższą temperaturę Mars zawdzięczał grubszej i gęstszej atmosferze (przypomnijmy, że naukowcy nie są w tym temacie zgodni), złożonej głównie z dwutlenku węgla, który jest głównym składnikiem rzadkiej marsjańskiej atmosfery do dziś. Dlatego ważnym celem jest wywnioskowanie, gdzie podział się ten cały domniemany dwutlenek węgla. Część badaczy sądzi, że po prostu uciekł w kosmos. Inna hipoteza mówi, że atmosferyczny dwutlenek węgla, reagując z wodą w pewnych warunkach odłożył się w postaci złóż mineralnych - węglanów. Ponieważ ślady węglanów odkrywano w meteorytach pochodzenia marsjańskiego, już w latach dziewięćdziesiątych sądzono, że mogą one być powszechne na Marsie. Do tej pory jednak mapy złóż mineralnych sporządzane przez satelity zlokalizowały masywne złoża węglanów tylko w jednym miejscu oraz niewielkie ilości rozproszone równomiernie w marsjańskiej glebie. Marsjańskie łaziki wylądowały na Czerwonej Planecie w 2004 z misją badawczą zaplanowaną na trzy miesiące. Opportunity wciąż pracuje, podążając do krateru Endeavour, ma do przebycia jeszcze około dziesięciu kilometrów. Ze Spiritem nie ma łączności od marca z powodu marsjańskiej zimy.
  2. Przeprowadzone przez NASA badania wykazały, że marsjański grunt nadaje się do uprawy roślin. Ma on znacznie bardziej zasadowy odczyn, niż się spodziewano. Uczeni stwierdzili, że nadaje się do hodowli szparagów, ale nie truskawek. "Znaleźliśmy podstawę do potrzymania życia, składniki odżywcze" - mówi Sam Kounaves, chemik z University of Arizona. Naukowiec stwierdził, że w gruncie nie ma niczego toksycznego, jest on "bardzo przyjazny". Badania zostały przeprowadzone przez sondę Phoenix, która przetestowała 1 cm3 gruntu pobrany z głębokości 2,5 centymetra. Sonda przez najbliższe trzy miesiące będzie badała geologiczną historię Czerwonej Planety. Odkryła już ona ślady wody, wciąż jednak nie napotkała organicznego węgla.
  3. Jednym z głównych celów bezzałogowych misji marsjańskich jest poszukiwanie śladów dawnego, a może i obecnego życia. Możliwości marsjańskich łazików są w tym względzie niewielkie i ograniczają się do prób wykrycia w marsjańskim gruncie obecności substancji organicznych, które mogłyby być wytworzone na przykład przez bakterie. Przyszłe misje na pewno jednak będą miały coraz lepsze narzędzia w tym celu, nie mówiąc już o - odległej co prawda - misji załogowej, czy przywiezieniu próbek marsjańskiej gleby na Ziemię. Co jednak możemy tam odkryć? W tym cały problem: naukowcy z Uniwersytetu Centralnej Florydy uważają, że istnieje duże ryzyko, iż odkryjemy na Marsie to, co sami tam zawieziemy. Czyli ziemskie mikroorganizmy, które dostaną się tam, lub co gorsza już dostały, wraz z ziemskimi pojazdami. Zespoły planujące misje od dawna zdają sobie sprawę z takiego ryzyka, dlatego wszystkie wysyłane pojazdy są przed startem dokładnie odkażane i sterylizowane. Ponadto dochodzi długi lot w warunkach kosmicznych, które życiu nie sprzyjają. Czy to jednak daje nam gwarancję, że nie zanieczyścimy Marsa ziemskim życiem organicznym? Otóż właśnie niekoniecznie. Niedawno wykonane testy dowiodły, że różne typy bakterii przeżywają wszystkie zabiegi i są obecne przynajmniej w chwili startu. Sterylna natura statku kosmicznego sprawia, że przeżywają tylko najbardziej odporne - to swoista selekcja naturalna. Badacze z Uniwersytetu Centralnej Florydy (University of Central Florida) odtworzyli na ziemi warunki panujące na Marsie: brak wilgoci, niskie ciśnienie, niską temperaturę i promieniowanie ultrafioletowe. Do badań wytypowano najbardziej odporne z powszechnie występujących gatunków bakterii: acinetobacter, bacillus, escherichia, staphylococcus oraz streptococcus. Po tygodniowym badaniu okazało się, że w takich warunkach, czyli na powierzchni Marsa, potrafią przeżyć - choć nie odnotowano namnażania się - przynajmniej bakterie e-coli, jeśli będą przykryte choćby cieniutką warstewką pyłu chroniącego je przed ultrafioletem, albo jeśli będą znajdować się w zakamarkach pojazdu. Czy ziemskie mikroorganizmy będą w stanie namnożyć się na powierzchni Marsa? Jeśli tak, to przyszłe misje bez wątpienia mogłyby zasiedlić Czerwoną Planetę ziemskim życiem. Z doświadczeń ziemskich wiemy, że niektóre organizmy potrafią żyć w bardziej ekstremalnych warunkach. Konieczne są zatem dalsze, rozległe badania nad zdolnością bakterii do przetrwania, mogące potwierdzić, lub wykluczyć ryzyko. A także zachowanie maksymalnej ostrożności.
  4. W piątek, 9 października, o godzinie 21 na kanale Discovery Science będzie miała miejsce premiera nowej serii "Kosmiczne wyzwania". Czy człowiek rzeczywiście może żyć w kosmosie? Czy gatunek ludzki może przetrwać na planetach, na których temperatury wahają się od minus 149 aż do plus 427 stopni Celsjusza? Jak pokonać zabójcze promieniowanie na lodowym księżycu Jowisza i maksymalnie silną grawitację na Merkurym? Gospodarz programu, uznany fizyk Basil Singer, niezrażony początkowymi trudnościami szuka odpowiedzi na te pytania. Naszej planecie zagrażają liczne niebezpieczeństwa i nie wiadomo, jak długo będziemy mogli korzystać z gościny na Ziemi. Trzeba szukać alternatywnego miejsca do życia i właśnie w tym programie dowiesz się, jakie ciała niebieskie byłyby dla nas najlepszym obiektem przyszłej kolonizacji. W każdym odcinku programu "Kosmiczne wyzwania" Basil będzie symulował warunki panujące w odległych światach używając najnowszych technologii i symulacji komputerowych. W ten sposób sprawdzi, czy Merkury, Wenus, Mars, księżyc Saturna Tytan lub któryś z księżyców Jowisza: Kallisto, albo Gliese 581c, mogłyby kiedyś stać się nowym domem ludzkości. Zobaczymy, jak dr Singer wystawia się na działanie skrajnych temperatur, testuje nowoczesne technologie, zaprojektowane, by utrzymać ludzi przy życiu w nieprzyjaznym środowisku, znosi trudne warunki narzucone przez podróż w zerowej grawitacji, a także sprawdza realność wizji naukowców, mających umożliwić ludziom tworzenie siedlisk poza Ziemią. Po zgromadzeniu potrzebnych informacji opracowuje je w swym centrum przetwarzania danych. W ten sposób tworzy wiedzę, dzięki której przyszli pionierzy kosmosu będą mogli zaplanować udaną podróż do nowej ludzkiej siedziby gdzieś w przestrzeni kosmicznej. Tytan na początek W pierwszym odcinku Basil Singer będzie badał możliwość kolonizacji Tytana, księżyca Saturna. To jedno z ciał najbardziej podobnych do Ziemi w Układzie Słonecznym. Zaglądając pod pomarańczowe chmury Tytana, odkrywamy swojski krajobraz dolin, jezior i rzek. Jednak to wszystko, co widzimy, to nie woda, lecz skupiony metan, tworzący w stanie płynnym jeziora. Wydobywa się on także z lodowych wulkanów. Jedynie Tytan posiada gęstą atmosferę, gęstszą nawet od ziemskiej. Ma ona pomarańczowy kolor i jest niemal nieprzeźroczysta dla światła, w szerokim zakresie fal. Atmosfera składa się głównie z azotu z domieszkami argonu, metanu i innych związków organicznych, takich jak etan i acetylen, które powstają w górnych warstwach atmosfery w wyniku oddziaływania na metan promieniowania ultrafioletowego pochodzącego ze Słońca. Tytan nie posiada własnego pola magnetycznego, a magnetosfera Saturna chroni go przed wiatrem słonecznym tylko częściowo. Związki chemiczne w atmosferze Tytana przepuszczają jedynie około 10% promieni słonecznych, co prowadzi do utrzymywania się bardzo niskiej temperatury na powierzchni - człowiek musiałby przetrwać tam okrutne zimno - temperatury dochodzące do minus 149 stopni Celsjusza. Ciśnienie przy powierzchni wynosi 1,5 bara, czyli jest o 50% większe niż na Ziemi. Ludziom przeszkadzałby także silny wiatr, stale wiejący z prędkością 60 km/h. Atmosfera Tytana jest bardzo podobna do tej, jaką posiadała Ziemia około 4 miliardów lat temu. Ludzie musieliby zmierzyć się mieszkaniem na grubej powłoce lodowej, z jakiej zbudowany jest ten księżyc. Zamiast cieszyć się urokiem kąpieli wodnych, napotkalibyśmy olbrzymie morza ciekłego metanu i innych węglowodorów. Innym zaskoczeniem byłyby z pewnością kriowulkany - wyrzucające z siebie mieszaninę lodu wodnego i metanu. Zamiast gór, do jakich jesteśmy przyzwyczajeni, napotkalibyśmy na ogromne wydmy, złożone nie z piasku, a z drobin wodnego lodu lub związków organicznych. Autorzy science fiction od dawna typowali Tytana jako dobre miejsce do zamieszkania i okazuje się, że przy wykorzystaniu pewnych technologii umożliwiających przetrwanie kolonizacja Tytana może być możliwa.
  5. Niedawno dowiedzieliśmy się, że na Księżycu jest więcej wody, niż sądzono, a teraz podobne informacje nadchodzą z Marsa. Przesłane przez sondy zdjęcia ujawniły nowe kratery wypełnione lodem. Co więcej, najprawdopodobniej jest on w 99% czysty, w przeciwieństwie do poprzednich podobnych znalezisk, które składały się z mieszaniny lodu i pyłu. Na podstawie najnowszych danych specjaliści oceniają, że pod powierzchnią Czerwonej Planety znajduje się metrowej grubości warstwa lodu i zawiera ona tyle samo zamarzniętej wody, co Grenlandia. Naukowcy mówią, że mieli olbrzymie szczęście zauważając wodę. Znaleziono ją w kraterach o powierzchni kilkudziesięciu metrów kwadratowych, a powierzchnia samego lodu była cieńsza, niż w na innych obszarach. Lód zniknął w czasie badania go przez satelity. Zdążył w międzyczasie zamienić się w parę wodną. Wszystko to zdarzyło się bardzo szybko. Po 200 dniach od jego znalezienia, zniknął - mówi Shane Byrne. Ekspertów zdziwiła też czystość lodu. Zwykle jest on zmieszany z pyłem w stosunku 50:50. Nowoodkryty lód zawierał 99% wody i 1% pyłu. Wcześniej myśleliśmy, że lód tworzy się pod powierzchnią i dlatego jest w 50% zanieczyszczony pyłem - dodaje Byrne. Uczeni przygotowują się na kolejne "polowanie na lód". Na północnej półkuli Marsa rozpoczyna się lato. To, zdaniem Byrne'a, powinno pozwolić na zaobserwowanie ponad 10 nowych kraterów z czystym lodem.
  6. Astronomowie pracujący zatrudnieni przy projekcie WASP (Wide Angle Search for Planets) dokonali drugiego w ostatnim czasie odkrycia niezwykłej planety. "Gorący Jowisz", czyli gazowy gigant nazwany Wasp-18b, okrąża gwiazdę Wasp-18 znajdującą się w odległości około 330 lat świetlnych od Ziemi. Obiekt wielkości Jowisza charakteryzuje się masą 10-krotnie większą od tej planety. Najdziwniejsza jest jednak jej orbita. Wasp-18b znajduje się w odległości zaledwie 3 milionów kilometrów od swojej gwiazdy. To 50-krotnie bliżej niż odległość od Słońca do Ziemi. Czas obiegu nowo odkrytej planety wokół jej gwiazdy to zaledwie 22,6 godziny. Dotychczas znamy ponad 370 planet poza Układem Słonecznym i Wasp-18b jest drugą o tak krótkiej orbicie. Planeta, która znajduje się tak blisko gwiazdy powinna opaść na nią w ciągu miliona lat. Tymczasem Wasp-18b liczy sobie około miliarda lat. Nie powinna już zatem istnieć. Astronom Douglas P. Hamilton z University of Maryland, który jest autorem komentarza do raportu na temat niezwykłej planety, ma kilka teorii, które mogą wyjaśniać fakt ciągłego istnienia Wasp-18b. Być może, twierdzi, gwiazda Wasp18 ma tysiące razy mniej energii, niż się można spodziewać, a więc przyciąga planetę z mniejszą siłą. To przyciąganie powoduje, że po każdym okrążeniu planeta ma mniej energii, by utrzymać orbitę i w końcu spada na gwiazdę. Jednak, jak zauważa Hamilton, jeśli rzeczywiście gwiazda posiada tysiące razy mnie energii, to oznacza, że współczesna nauka nie do końca rozumie składu i charakterystyk gwiazd podobnych do Słońca. Drugie wyjaśnienie jest takie, że Wasp-18b stosunkowo niedawno została wybita ze swojej orbity np. przez inną planetę. Jeśli tak, to w ciągu najbliższych lat naukowcy będą w stanie zaobserwować jej powolne opadanie na gwiazdę. Trzecią dopuszczaną przez Hamiltona możliwością jest przeoczenie czegoś przez naukowców. Być może istnieje jakaś właściwość gwiazd lub sił oddziałujących między nimi a planetami, której nie rozumiemy. Hamilton zdaje się skłaniać ku trzeciej możliwości. Przywołuje tutaj tajemnicę z naszego sąsiedztwa. Fobos, księżyc Marsa, jest tak blisko swej planety, że powinien na nią spaść w ciągu 30 milionów lat. Tymczasem liczy nasz Układ Słoneczny liczy sobie 4-5 miliardów lat.
  7. NASA wydało oświadczenie dotyczące pochodzenia marsjańskiego metanu. Wbrew wcześniejszym spekulacjom mediów, Agencja nie potwierdziła źródła pochodzenia gazu. Wiadomo jedynie, że Mars "żyje". Najważniejsze pytanie brzmi: czy jest to "życie" w sensie geologicznym czy biologicznym. Dotychczasowe badania wykazały, że na Czerwonej Planecie występuje metan oraz że ulega on szybkiej degradacji w marsjańskiej atmosferze. Musi więc istnieć jakieś źródło, z którego jest on odnawiany. I rzeczywiście, na północnej półkuli znaleziono źródła, z których wydobywa się metan. Jedno z nich dostarcza nawet 19 000 ton rocznie. Naukowcy z NASA zastrzegają, że obecnie nie mają żadnych danych, które pozwoliłyby stwierdzić, jakie jest pochodzenie marsjańskiego metanu. Na Ziemi aż 90% tego gazu jest produkowanych przez organizmy żywe. Jednak może on też powstawać podczas procesów geologicznych. Mars więc w jakimś sensie żyje. I niewykluczone, że jest to życie biologiczne. Na Ziemi mikroorganizmy znajdowane są na głębokości nawet 3 kilometrów pod powierzchnią planety. Występujące na takich głębokościach promieniowanie jonizujące rozbija wodę na wodór i tlen. Mikroorganizmy korzystają z wodoru jako źródła energii. Niewykluczone, że podobne organizmy przeżyły miliardy lat pod zamrożoną powierzchnią Marsa, na głębokościach, na których woda jest w stanie ciekłym, promieniowanie zapewnia energię, a dwutlenek węgla dostarcza węgiel - mówi doktor Michael Mumma z NASA. Gazy, takie jak metan, mogą wydobywać się spod powierzchni właśnie w miesiącach letnich, gdy otwierają się szczeliny w powierzchni planety - dodaje. Doktor Carl Pilcher, dyrektor Instytutu Astrobiologii NASA zauważa: Mikroorganizmy, które produkują metan z wodoru i dwutlenku węgla były jednymi z pierwszych form życia na Ziemi. Jeśli życie kiedykolwiek istniało na Marsie, to logiczne staje się przypuszczenie, że wyewoluowały tak, by wytwarzać metan z tlenku węgla obecnego w atmosferze planety. Niewykluczone jednak, że źródłem metanu są współczesne lub wygasłe procesy geologiczne. Dopiero w przyszłości, podczas kolejnych misji na Marsa, mamy szansę na poznanie źródła metanu. Jednym ze sposobów jego zbadania jest przeprowadzenie badań na obecność izotopów. Jeśli okaże się, że w metanie występuje mniej deuteru, niż w wodzie, która się wraz z nim uwalnia spod powierzchni planety, będzie to dowód na biologiczne pochodzenie gazu.
  8. Brad Hansen, astronom z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles, wysunął nową bardzo radykalną teorię dotyczącą historii Układu Słonecznego. Uważa on, że Mars i Merkury to... produkty uboczne formowania się Ziemi i Wenus. Obecny model zakłada, że planety powstały z pierścienia pyłów i gazów otaczających młode Słońce. Jednak powstaje pytanie: skoro tak rzeczywiście było, to przecież rozkład materii w takim pierścieniu powinien być mniej więcej jednakowy, a zatem powstające planety powinny mieć podobną wielkość i podobne, zbliżone do okręgów orbity. Jednak, jak wiemy, Wenus i Ziemia są większe od Marsa i Merkurego, które mają bardziej wydłużone, eliptyczne orbity. Tradycyjnie wyjaśnia się to "chaosem", w którym rolę odegrało oddziaływanie Jowisza. Hansen zaproponował inny model. Jego zdaniem wokół Słońca utworzył się nie jeden, a wiele pierścieni pyłów i gazów - podobnie jak ma to miejsce wokół Saturna. Uważa on, że Ziemia i Wenus powstały z jednego grubego pierścienia położonego bliżej Słońca. Gdy młode planety zaczęły krążyć wokół gwiazdy, przechodziły przez chmury pyłów zawierające mniejsze i większe fragmenty materiału. Część z nich weszło w skład planet, ale inne zostały przez nie wypchnięte z pierścieni. Niektóre do nich wróciły, ale inne nie. "Weszły na inną orbitę" - mówi Hansen. Przeprowadzona przez niego symulacja komputerowa wykazała, że Mars i Merkury rzeczywiście mogły powstać z kosmicznego gruzu wybitego z pierwotnych pierścieni. Zdaniem naukowca, 90% materiału utworzyło Ziemię i Wenus, reszta weszła w skład pozostałych dwóch planet. Andrew Youdin, specjalista ds. modelowania planetarnego z Kanadyjskiego Centrum Astrofizyki Teoretycznej mówi, że model Hansena jest prosty i elegancki. Ziemia i Wenus są masywne i mają orbity zbliżone do okręgu, gdyż uformowały się z większości pobliskiego materiału. Merkury i Mars są mniejsze, a ich orbity eliptyczne, bo materiał, z którego powstały, został wypchnięty dalej od pierścieni. Z kolei Phil Armitage, astrofizyk z University of Colorado stwierdza: Model Brada jest niezwykle oryginalną próbą rozwiązania problemów, bazującą na hipotezie, która jest albo szalona, albo genialna.
  9. NASA zdobyła ponoć dowody na istnienie życia na Marsie. Gdy w 2003 roku zauważono na Marsie chmury metanu, zaczęto zastanawiać się nad ich pochodzeniem. Na Ziemi bowiem aż 90% tego gazu produkują organizmy żywe. Marsjański metan mógł więc wskazywać na istnienie życia na Czerwonej Planecie. Jednak, podobnie jak 10% ziemskiego, mógł on pochodzić ze źródeł geochemicznych. Przez ostatnie 6 lat prowadzono obserwacje Marsa. Obecnie media doniosły, że wkrótce NASA wyda oświadczenie dotyczące źródeł metanu. Ma z niego wynikać, iż marsjański metan jest pochodzenia organicznego i jest on na bieżąco produkowany przez bakterie żyjące pod powierzchnią planety. Oświadczenie ma zostać przedstawione jeszcze dzisiaj.
  10. Jak mogą wyglądać formy życia, które być może spotkamy któregoś dnia poza Ziemią? Tego nie wie nikt. Naukowcy nie ustają jednak w poszukiwaniu modeli, które mogłyby ułatwić przygotowania do ewentualnego spotkania z życiem pozaziemskim. Ich najnowszym odkryciem jest niewielkie jezioro w Kanadzie. Jezioro Pavilion Lake w Brytyjskiej Kolumbii wzbudziło niezwykłe zainteresowanie astrobiologów ze względu na niespotykane bogactwo form tworzonych przez niezliczone ilości komórek mikroorganizmów. Położone na dnie jeziora, przypominają one nieco rafę koralową ze względu na niezwykłą złożoność kształtów i przenikanie się elementów ożywionych i mineralnych. Opisane formy, zwane mikrobialitami, powstały co prawda zaledwie około 11000 lat temu, lecz szacuje się, że dno jeziora Pavilion jest niemal identyczne z dnem zbiorników wodnych występujących na Ziemi około 540 milionów lat temu, czyli w epoce kambru. Obecność mikrobialitów nie jest niczym niespotykanym, lecz bogactwo kształtów i różnorodność biologiczna tych odkrytych w Kanadzie wprawiła naukowców w zdumienie. Można tu znaleźć przypominające kalafiory "kwiaty", struktury przypominające do złudzenia karczochy czy kominy i palcowate wyrostki odstające od podłoża. Dlaczego bada się relikty takie jak te z Brytyjskiej Kolumbii? Odpowiedź jest prosta: jeżeli dokładnie zrozumiemy, jak wyglądały początki życia na Ziemi, wówczas jego poszukiwanie na innych planetach będzie znacznie ułatwione. Oczywistym celem pierwszych badań wydaje się być Mars, na którym niemal na pewno życie już kiedyś występowało, a być może utrzymało się tam do dziś. Badacze uważają, że jeżeli na Czerwonej Planecie istnieją organizmy żywe, to niemal na pewno będą to właśnie proste mikroorganizmy. Aby dokładniej poznać tajemnice Pavilion Lake, wysłano dwie jednoosobowe łodzie podwodne, których zadaniem jest wykonanie dokładnej mapy dna akwenu. Oprócz tego będą one pobierały różnego rodzaju próbki osadów dennych, wody oraz DNA. Nie zapomniano także o pobraniu materiału do badań izotopowych, które powiedzą więcej na temat rzeczywistego wieku "żywych skamielin" zamieszkujących jezioro. Wyniki badań pomogą w ustaleniu metodyki badań, która zostanie pewnego dnia zastosowana w analogicznych badaniach na Marsie, a być może także w innych miejscach poza naszą planetą. Czy wybór kanadyjskiego Pavilion Lake był dobry? Słowa pracującego dla NASA astrobiologa Chrisa McKaya mówią same za siebie: Czuję się, jakbym właśnie cofnął się w czasie. Czasopismo Scientific American zaprasza do obejrzenia galerii zdjęć wykonanych pod powierzchnią niezwykłego akwenu. Polecamy!
  11. Uczeni uważają, że Merkury, planeta najbliższa Słońcu, może mieć płynne jądro. Dzięki coraz bardziej nowoczesnym instrumentom badawaczym naukowcy dowiadują się coraz więcej o planetach naszego Układu Słonecznego. Niedawno ogłosili, że nawet połowa powierzchni Marsa jest pokryta lodem. Teraz badacze z NASA znaleźli dowody na to, iż może Merkury posiadać płynne jądro. Sonda Mariner 10 odkryła na Merkurym słabe pole magnetyczne, co zdziwiło uczonych. Ich zdaniem najbardziej prawdopodobnym wytłumaczeniem tego zjawiska jest istnienie płynnego jądra we wnętrzu planety. Postanowili więc przyjrzeć się bliżej Merkuremu i skierowali na niego olbrzymie teleskopy z Kalifornii, Zachodniej Wirginii i Puerto Rico, by dokładnie obserwować jego ruch obrotowy. Zwracali szczególną uwagę na drobne zakłócenia w wirowaniu planety spowodowane oddziaływaniem siły grawitacyjnej Słońca. Wykorzystali przy tym zjawisko, które każdy może zaobserwować w swojej kuchni. Jajko ugotowane na twardo wiruje inaczej, niż jajko surowe. Podobnie działo się z Merkurym. Astronomowie zauważyli, że zakłócenia w jego ruchu obrotowym są dwukrotnie mniejsze, niż powinny być, gdyby planeta miała stałe jądro. Zdobyli więc w ten sposób kolejną przesłanką pozwalającą stwierdzić, że jądro Merkurego znajduje się w stanie płynnym.
  12. Rosja i Chiny podpisały umowę, w ramach której wspólnie przygotują misję na Marsa. Jej celemi będzie zebranie próbek gruntu z Czerwonej Planety oraz jej najbliższego księżyca. Rosjanie mają zbudować statek kosmiczny, a Chińczycy dostarczą aparaturę badawczą. Misja ma rozpocząć się w 2009 roku. O zamierzeniach obu krajów poinformował główny naukowiec Chińskiego Instytut Badań nad Technologią Kosmiczną. W ciągu najbliższych pięciu lat badacze z Państwa Środka będą skupiali się głównie na badaniu Księżyca i Marsa. Chiny przywiązują dużą uwagę do przestrzeni kosmicznej i chcą odgrywać decydującą rolę w badaniach nad nią. Po wysłaniu w przestrzeń kosmiczną w 2003 roku swojego astronauty, Chiny stały się trzecim krajem, po ZSRR i USA, który uczynił to samodzielnie. Od tamtego czasu w przestrzeń kosmiczną wysłano jeszcze dwóch innych astronautów, a w przyszłym roku planowany jest kolejny lot załogowy. Państwo Środka pracuje też nad stworzeniem własnej niewielkiej stacji kosmicznej. Pekin ogłosił też, że do 2024 wyśle człowieka na Księżyc. Podobne plany mają Japończycy (ich astronauta ma stanąć na Księżycu do 2030 roku) i Amerykanie, którzy planują, że misja rozpocznie się nie później niż w 2020 roku.
  13. Kakao o specjalnym składzie może wspomagać sprawne działanie mózgu i opóźniać procesy starzenia się. Naukowcy przemawiający na dorocznym spotkaniu Stowarzyszenia na rzecz Postępów w Nauce w San Francisco zaprezentowali wstępne wyniki badań nad wpływem flawanoli na mózg. Wymienione związki wchodzą m.in. w skład kakao. Projekt sfinansowała firma Mars (producent cukierków). To ona dostarczyła także napój kakaowy do badań. Okazało się, że flawanole zwiększają dopływ krwi do mózgu i mogą w przyszłości zostać wykorzystane w leczeniu chorób naczyniowych. Mars wytwarza także czekoladki CocoaVia. Proces produkcyjny nie uszkadza przeciwutleniających flawanoli, które korzystnie wpływają na serce. Ian Macdonald ze Szkoły Medycznej Uniwersytetu w Nottingham chciał sprawdzić, czy bogate we flawanole kakao może polepszyć funkcjonowanie poznawcze w czasie wykonywania trudnych zadań. W zakrojonych na niewielką skalę badaniach wzięły udział młode zdrowe kobiety. Obrazowanie mózgu wykazało, że chociaż napój nie polepszył osiąganych wyników, to zwiększył dopływ krwi aż na 2-3 godziny. Macdonald uważa, że zjawisko to doceniliby ludzie starsi oraz np. osoby po miniwylewach. Dr Norman Hollenberg z Harvard Medical School testował efekty picia kakao z flawanolami na populacji panamskich Indian Kuna. On również zaobserwował zwiększenie przepływu krwi. Naukowiec uważa, że aby stwierdzić, jakie korzyści czerpie z tego mózg, trzeba by przeprowadzić próby kliniczne.
  14. Jak przypływy oceanów przyczyniły się do powstania i rozwoju życia na powierzchni Ziemi, tak wstrząsy tektoniczne mogą pomagać drobnoustrojom zamieszkującym skorupę naszej planety, a nawet hipotetycznym mikroorganizmom z Marsa. Według najnowszych badań przeprowadzonych przez Normana Sleepa i Marka Zobacka ze Stanford University, niszczycielskie dla nas trzęsienia ziemi mogą dostarczać pożywienia bakteriom zamieszkującym głębokie podziemia. Naturalne środowisko wspomnianych drobnoustrojów nie zawiera typowych dla nas źródeł energii. Zamiast promieni słonecznych czy produktów rozkładu substancji organicznych, korzystają one z energii chemicznej związków znajdujących się w ich bezpośrednim otoczeniu. To oznacza, że w miarę wzrostu kolonii, pożywienie wyczerpuje się, co uniemożliwia dalszy rozwój. Teraz naukowcy twierdzą jednak, że wstrząsy skorupy zdarzają się wystarczająco często, by towarzyszące im pękanie skał, reakcje chemiczne i transport wody z substancjami odżywczymi mógł stanowić pewne źródło energii przez miliardy lat. Badacze twierdzą, że identyczne procesy mogą wciąż działać na Marsie, przez co nie należy wykluczać możliwości istnienia życia na tej planecie.
  15. NASA znalazła dowody, że na południowym biegunie Marsa istnieją olbrzymie zapasy wody. Pokrywa lodowa jest tak gruba, że gdyby się roztopiła, pokryłaby całą planetę warstwą wody o grubości 11 metrów. Powierzchnia lodu jest większa, niż powierzchnia stanu Teksas, informuje Jeffrey Plaut, z Jet Propulsion Laboratory. Już wcześniej można było oszacować grubość pokrywy lodowej, ale nie było to możliwe z tak wielką dokładnością jak obecnie. Naukowcy poznali grubość pokrywy dzięki urządzeniu o nazwie Mars Advanced Radar for Subsurface and Ionospheric Sounding (MARSIS), zamontowanemu na pokładzie Mars Expressa. MARSIS bada obecnie pokrywy lodowe na północnym biegunie Czerwonej Planety. Badania nad występowaniem wody na Marsie mogą dać odpowiedź na pytanie, czy kiedykolwiek istniało tam życie.
  16. Chińscy naukowcy pracują nad księżycowym łazikiem z napędem atomowym. Pojazd ma zostać wykorzystany podczas pierwszej chińskiej bezzałogowej misji na Księżyc, która planowana jest na rok 2012. Nad sześciokołowym pojazdem od czterech lat pracuje Szanghajski Instytut Inżynieryjnych Systemów Kosmicznych. Pojazd ma 1,5 metra wysokości i waży 200 kilogramów. Będzie zdolny do przeprowadzenia transmisji wideo na żywo, kopania i analizowania wydobytych próbek oraz tworzenia trójwymiarowego modelu powierzchni Księżyca. Na zaprezentowanych fotografiach chiński pojazd przypomina amerykańskie łaziki. Nie będzie jednak korzystał z baterii słonecznych, a stały dopływ energii zapewni mu reaktor jądrowy. Pojazd będzie poruszał się z prędkością 100 metrów na godzinę. Pozwoli mu to wspinać się po nierównościach terenu, a specjalne czujniki uchronią go przed zderzeniem. Chińscy naukowcy udoskonalają w tej chwili pojazd, by dobrze dawał sobie radę w warunkach słabej grawitacji, olbrzymich różnic temperatur i promieniowania kosmicznego. Rozważają nawet budowę laboratorium, w którym będą symulowali warunki panujące na Księżycu. ChRL chce jeszcze w bieżącym roku wysłać bezzałogowy statek, który będzie orbitował wokół satelity Ziemi. W 2012 ma mieć miejsce lądowanie, a misja załogowa planowana jest nie wcześniej niż w 2017 roku.
  17. NASA dokonała sensacyjnego odkrycia. Analiza zdjęć powierzchni Marsa wykazała, że na Czerwonej Planecie najprawdopodobniej jest niezamrznięta woda. Do takich wniosków doszli specjaliści, którzy, porównując zdjęcia tego samego obszaru pochodzące z sierpnia 1999 roku i września 2005 zauważyli, że różnią się one pewnym szczegółem. Są nim nowo powstałe osady na powierzchni planety. To najmocniejszy jak dotychczas dowód wskazujący na to, że na powierzchni Marsa okazjonalnie płynie woda – powiedział Michael Meyer, główny naukowiec Mars Exploration Program. Uznaje się, że do powstania życia konieczna jest właśnie woda w stanie ciekłym. Obecność tego płynu, ale w stanie stałym i gazowym, potwierdzono już wcześniej. Nowe odkrycie ponownie ożywiło nadzieję na znalezienie na Marsie śladów życia. Kształt osadów jest właśnie taki, jaki pozostawia płynąca woda – mówi Michael Malin z Malin Space Science Systems w San Diego. Malin jest głównym ekspertem, który badał fotografie, na których odkryto osady. Warunki panujące na powierzchni Marsa uniemożliwiają istnienie tam wody w stanie ciekłym. Płyn szybko zamarza albo paruje. Okazuje się jednak, że płynie na tyle długo, by pozostawić widoczne osady. Zdaniem uczonych woda okazjonalnie wypływa ze zbiorników, znajdujących się pod powierzchnią planety. Kolejnym ważnym, choć nie tak spektakularnym odkryciem jest obserwacja powierzchni Marsa pod kątem nowo powstałych kraterów. Są one tworzone przez meteoryty, które uderzyły w powierzchnię planety. W roku 1999 sondy obfotografowały 98% Marsa, a w roku 2006 – około 30%. Porównanie zdjęć wykazało, że w ciągu 7 lat przybyło 20 nowych kraterów o średnicach od 2 do 148 metrów. Wskazuje to, iż powierzchnia Marsa, ze swą niewielką liczbą kraterów, jest młodą strukturą.
  18. NASA poinformowała, że Mars Global Surveyor, sonda, która została wystrzelona przed 10 laty, zaginęła w przestrzeni kosmicznej. Pracownikom Agencji od dwóch tygodni nie udało się nawiązać z nią kontaktu. Mars Global Surveyor to najstarsza a pięciu urządzeń NASA, które badają Marsa. Sonda okrążała planetę robiąc zdjęcia w wysokiej rozdzielczości powierzchni planety. To właśnie ona jako pierwsza dostarczyła dowodów na to, że niegdyś na Marsie była woda. Drugiego listopada MGS przekazał sygnał o awarii paneli słonecznych. Później zamilkł, a przeszukiwanie nieboskłonu nie dało żadnych rezultatów. MGS to była wspaniała misja. Naprawdę zrewolucjonizowała sposób, w jaki patrzymy na Marsa – powiedział Fuk Li, odpowiedzialny za Mars Exploration Program. Naukowcy wciąż jednak nie tracą nadziei. MGS został zaprogramowany tak, by wysłać sygnał do stacji geologicznej Opportunity, która znajduje się w pobliżu marsjańskiego równika. Z kolei stacja, gdy Czerwona Planeta znajdzie się w odpowiednim położeniu, przekaże ten sygnał na Ziemię. Jeśli MGS jest na orbicie i jego przekaźnik pracuje, Opportunity powinna odebrać sygnał – mówi John Callas, menedżer projektu Mars Exploration Rover. Z kolei Tom Thorpe zauważa, że sonda jest tak zaprogramowana, by obracać się panelami w kierunku Słońca. Czasami może to powodować iż jej anteny nadawcze będą w takim położeniu, że odbiór sygnałów z MGS będzie niemożliwy. Dziesięcioletnia misja sondy kosztowała stosunkowo niewiele – 377 milionów dolarów. W tym czasie dzięki jej pracy uczeni zdobyli dowody na to, że niegdyś na Marsie była woda, zauważyli słabe pole magnetyczne planety oraz zdobyli mapy jej powierzchni wraz ze złożami minerałów, co pozwoliło na wysłanie laboratoriów geologicznych Opportunity i Spirit. W przyszłości, dzięki pracy MGS, na Marsie wyląduje sonda Phoenix oraz Mars Science Laboratory.
  19. Niedawno NASA poinformowała, że załogowy pojazd kosmiczny (CEV) będzie znany pod nazwą Orion. Teraz ogłoszono, że Lockheed Martin wygrał warty 4 miliardy dolarów przetarg na wybudowanie pojazdu. Pojazd Orion ma 5 metrów średnicy, waży 25 ton, a jego wnętrze jest 2,5-krotnie większe niż wnętrze statku Apollo. Nowy pojazd będzie w stanie zabrać do 6 osób na Międzynarodową Stację Kosmiczną i do 4 na Księżyc. W przyszłości może zostać wykorzystany do pomocy przy misji na Marsa. Orion zastąpi obecnie wykorzystywane promy kosmiczne i stanie się podstawowym środkiem transportu astronautów. Jego pierwszy lot będzie miał miejsce w 2014 roku. Na Księżyc poleci nie później niż w roku 2020.
×
×
  • Create New...