Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Search the Community

Showing results for tags 'Europejska Agencja Kosmiczna'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Nasza społeczność
    • Sprawy administracyjne i inne
    • Luźne gatki
  • Komentarze do wiadomości
    • Medycyna
    • Technologia
    • Psychologia
    • Zdrowie i uroda
    • Bezpieczeństwo IT
    • Nauki przyrodnicze
    • Astronomia i fizyka
    • Humanistyka
    • Ciekawostki
  • Artykuły
    • Artykuły
  • Inne
    • Wywiady
    • Książki

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


Adres URL


Skype


ICQ


Jabber


MSN


AIM


Yahoo


Lokalizacja


Zainteresowania

Found 10 results

  1. Przedstawiona przez prezydenta Obamę propozycja budżetu na rok podatkowy 2013 oznacza, że NASA będzie zmuszona odwołać istotne misje dotyczące eksploracji Marsa. Ucierpi przede wszystkim współpraca pomiędzy Amerykanami a Europejską Agencją Kosmiczną. Jeśli budżet zostanie przyjęty przez Kongres NASA będzie zmuszona odwołać zaplanowane na lata 2016-2018 misje łazika marsjańskiego. „To oznacza, że nie będziemy prowadzili dalszych prac nad misjami ExoMars przewidzianymi na rok 2016 i 2018, które planowaliśmy wspólnie z ESA“ - powiedział administrator NASA Charles Bolden. W proponowanym budżecie przewidziano, że finansowanie misji marsjańskich zostanie obcięte z planowanych 587 do 361 milionów dolarów. Na szczęście nie przewidziano cięć w innych istotnych projektach, takich jak budowa Teleskopu Kosmicznego Jamesa Webba czy rozwój nowych rakiet nośnych. Całkowity budżet NASA ma zostać zmniejszony o 0,3% w porównaniu z rokiem podatkowym 2012 i wyniesie 17,7 miliarda dolarów, czyli o 59 milionów mniej niż wcześniej. G. Scott Hobbbard, profesor ze Stanford University, który był pierwszym dyrektorem NASA ds. programu marsjańskiego powiedział, że obcięcie finansowania programu podboju Marsa to prawdziwa tragedia z naukowego punktu widzenia. Mamy jeden z najbardziej udanych programów NASA ostatniej dekady i teraz zostaje on po prostu odwołany - dodał. W uzasadnieniu obcięcia budżetu podano, że niedawno wystartował pojazd Mars Science Laboratory, który zawiezie na Marsa łazik Curiosity - najbardziej zaawansowane urządzenie badawcze, jakie ludzkość wysłała na Czerwoną Planetę. Specjaliści zwracają uwagę, że trzeba myśleć o przyszłości i kontynuować misję, która prowadzona jest z tak olbrzymim sukcesem. Przypominają, że w NASA pracują najlepsi na świecie specjaliści od konstruowania i wysyłania na Marsa łazików. Jeśli wskutek cięć budżetowych odejdą oni z pracy NASA może nie być już w stanie prowadzić badań. Potencjalnym partnerem dla Europejskiej Agencji Kosmicznej, która może mimo wszystko zechcieć kontynuować projekt ExoMars mogą stać się Rosjanie. Jednak to partner wysoce niepewny, gdyż jeszcze nigdy nie udało się mu skutecznie przeprowadzić żadnej misji marsjańskiej. W ramach umowy podpisanej w 2009 roku przez NASA i ESA, Amerykanie mieli przeznaczyć na ExoMars 1,4 miliarda USD, a Europejczycy 1,2 miliarda. Projekt przewidywał wysłanie w 2016 roku satelity, a w 2018 dwóch łazików. Na jego realizację NASA wydała już dziesiątki milionów dolarów. Jak tłumaczy John Logsdon, doradca Białego Domu i analityk zajmujący się misjami kosmicznymi, USA wycofują się z ExoMars gdyż kraj nie jest w stanie zaangażować się w kolejny wielomiliardowy projekt. Administracja Obamy naciska też na NASA by budżet budowy James Webb Space Telescope, urządzenia, która ma być 100-razy bardziej czułe od Teleskopu Hubble’a, zamknął się kwotą 8 miliardów dolarów. Agencja twierdzi, że nowy teleskop zostanie wystrzelony w 2018 roku, ale cały projekt pochłonie 8,8 miliarda USD.
  2. Europejska Agencja Kosmiczna (ESA) oświadczyła, że nic nie stoi na przeszkodzie, by kontynuować prace nad pojazdem kosmicznym Skylon. Brytyjski Skylon to następca projektowanego w latach 80. pojazdu HOTOL, który nigdy nie powstał. Skylon przypomina duży samolot odrzutowy, a jego zadaniem mają być loty na orbitę okołoziemską i dostarczanie tam ładunków oraz pasażerów. Olbrzymią zaletą Skylona jest możliwość startu i lądowania na pasie startowym. Pojazd ma zostać wyposażony w silniki SABRE. Mają one działać jak konwencjonalne silniki odrzutowe do osiągnięcia przez Skylona prędkości około 6 machów i wysokości 26 kilometrów. Wówczas wloty powietrza zostaną zamknięte, a SABRE przełączą się w tryb silnika rakietowego. Silniki te będą zatem hybrydą łączącą zalety silnika odrzutowego, rakietowego i strumieniowego. Skylon będzie w stanie osiągnąć niską orbitę okołoziemską bez potrzeby odrzucania jakichkolwiek elementów. Wyniesie zaś na nią nawet do 10 ton ładunku. Po zakończeniu misji Skylon będzie lądował na zwykłym lotnisku. Jako, że ponowny start pojazdu odbywa się tak, jak start każdego samolotu, Skylon będzie gotów do ponownej misji w ciągu około dwóch dni. ESA zajęła się oceną Skylona na prośbę nowo utworzonej UK Space Agency. Inżynierowie ESA stwierdzili właśnie, że w projekcie Skylona ani silnika SABRE nie ma niczego, co czyniłoby go niemożliwym do zrealizowania. Podkreślono jednocześnie, że „silnik SABRE jest kluczowym elementem dla powstania Skylona". Skylon ma być pojazdem zdalnie sterowanym z Ziemi. Jego długość to 83 metry, a rozpiętość skrzydeł wyniesie 25 metrów. Waga bez ładunku to 53 tony, w pełni zatankowany i załadowany Skylon będzie ważył 345 ton. Szacuje się, że koszt rozwoju Skylona wyniesie około 10 miliardów funtów, a koszt pojedynczego pojazdu zamknie się kwotą 190 milionów GBP. Pierwszy Skylon ma pojawić się na orbicie za około 10 lat. Ocenia się, że dzięki niemu koszt wyniesienia kilograma ładunku na orbitę ulegnie około 20-krotnemu obniżeniu. Skylon będzie też zdolny do transportowania specjalnych modułów mieszkalnych wraz z 30 osobami na pokładzie. Twórcy Skylona, firma Reaction Engines Limited, chcą sprzedawać pojazd również firmom prywatnym. http://www.youtube.com/watch?v=3bkjiGGy0gc
  3. Europejska Agencja Kosmiczna (ESA) „zaatakuje" w bieżącym roku ze zdwojoną siłą, poszerzając wachlarz użytkowanych rakiet i kontynuując wiele projektów. Dotąd „koniem roboczym" ESA była potężna rakieta Ariane 5, mogąca przenosić ładunki aż do 9,5 tony. W 2011 roku do jej floty, startującej z kosmodromu Kourou w Gujanie Francuskiej, dołączą jeszcze dwie: rosyjski Sojuz z ładownością trzech ton i mniejsza Vega, przenosząca do półtorej tony. Posiadanie trzech rakiet o różnym tonażu znacząco rozszerzy możliwości i elastyczność oferty agencji, jak mówi jej dyrektor, Jacques Dordain. Poszerzy to także ofertę Arianespace - połączonej spółki, będącej największym na świecie komercyjnym przedsiębiorstwem zajmującym się wynoszeniem satelitów na orbitę. W tej chwili Sojuz i Vega oczekują jedynie na odpowiednie certyfikaty współpracy z ESA, sama agencja musi też opanować logistykę operowania trzema typami rakiet jednocześnie. Istotą są jednak nie same rakiety, ale ich ładunki. Już w lutym na Międzynarodową Stację Kosmiczną uda się automatyczny frachtowiec ESA: Johannes Kepler (Automated Transfer Vehicle, ATV-2). Zawiezie on na ISS pokaźny ładunek, a jego cumowanie do stacji odbędzie się w pełni automatycznie (choć pod kontrolą naziemnego centrum znajdującego się w Tuluzie). Późnym latem na orbitę mają zostać wyniesione dwa satelity systemu Galileo - europejskiego systemu nawigacji satelitarnej, mającego być konkurencją dla amerykańskiego GPS. Do zadań ESA należy również obsadzanie załogi Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, w tym przepadku jednak agencja korzysta z usług Ameryki lub Rosji, nie posiada bowiem żadnego kosmicznego pojazdu załogowego. Budżet ESA na ten rok osiągnie niemal cztery miliardy euro, do grona członków Europejskiej Agencji Kosmicznej dołączy Rumunia, współpracę z nią ma nawiązać ponadto Izrael.
  4. Do wielu eksperymentów i testów przeprowadzanych na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej od 1 czerwca doszło śledzenie statków pływających po oceanach. Europejski moduł Columbus, używając systemu AIS, śledzi trasy ponad 60 tysięcy jednostek morskich. AIS (Automatic Identification System) to powszechnie stosowany na morzu system automatycznej radiowej identyfikacji jednostek. Ułatwia on pracę portom, obsłudze kanałów żeglugowych, zwiększa bezpieczeństwo; jest obowiązkowy dla wszystkich międzynarodowych okrętów pasażerskich i towarowych powyżej 300 ton. Zaprojektowany jest do pracy na niewielkich dystansach: około 50 kilometrów lub maksymalnie do granicy horyzontu. Moduł Columbus na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS), należący do Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA) od czerwca prowadzi pilotażowy program śledzenia statków poprzez system AIS. Dzięki wysokiej czułości odbiornika NORAIS stosunkowo słaby sygnał nie stanowi problemu i bez trudu odbierany jest z orbity na wysokości 350 kilometrów, a zasięg może wynosić nawet 2000 kilometrów. Jedyny kłopot sprawia śledzenie ruchu statków w zatłoczonych miejscach, jak na przykład kanał La Manche, gdzie sygnały wielu jednostek nakładają się na siebie i wytłumiają. Tam jednak orbitalne śledzenie nie jest potrzebne, gdyż sygnały są rejestrowane przez stacje naziemne. Obserwacja przy pomocy NORAIS sprawdza się doskonale w dziedzinie, do której ją przewidziano: kontroli ruchu na szerokich przestrzeniach mórz i oceanów, gdzie statki „niknęły z oczu". Zautomatyzowany system bez trudu rejestruje drogę 60 tysięcy statków, często odbywających wielomiesięczne rejsy międzykontynentalne. Niemal każdy ruch jest zapamiętywany i można w razie konieczności odtworzyć trasę wybranej jednostki. Norwegowie z User Support Operations Centre, którzy zarządzają eksperymentem, uważają, że system śledzenia jest bardzo przydatny i zamierzają przedstawić odpowiednie wnioski Międzynarodowemu Związkowi Telekomunikacyjnemu oraz Międzynarodowej Organizacji Morskiej. Możliwe zatem, że kosmiczne śledzenie ruchu statków stanie się w przyszłości codziennością.
  5. Europejska Agencja Kosmiczna i fińska firma Patria Aviation Oy stworzyły elastyczną antenę z włókien sztucznych. Można ją przyszywać do ubrania i wykorzystywać do osobistej komunikacji satelitarnej. W ramach projektu ARTES (Advanced Research in Telecommunications Systems 5) opracowano kompletny proces produkcyjny, od etapu wyboru materiału po wytworzenie i sprawdzenie anteny. W efekcie otrzymano urządzenie, które wygląda jak część ubioru i może łączyć się z sieciami Iridium i GPS. System telefonii satelitarnej Iridium umożliwia dwustronną komunikację głosową oraz pozwala centrali na precyzyjne określenie położenia rozmówcy. Nie trzeba dodawać, jak bardzo tego typu antena przyda się wojskowym, naukowcom, służbom ratowniczym czy turystom.
  6. Słynna hiszpańska jamón ibérica nie może być ani za sucha, ani za mokra. Do określania jej wilgotności wykorzystano ostatnio kosmiczną technologię, która pozwala oszacować ilość płynów w organizmie astronauty podczas misji. Ekspert z dużym doświadczeniem potrafi stwierdzić na podstawie dotyku, zapachu i wyglądu, czy dojrzewająca szynka zasługuje na przyznany jej znak jakości. Ocena zawartości wody nie jest już jednak tak łatwa, stąd pomysł na wykorzystanie nowoczesnych technologii. Jako pierwszy zdecydował się na to Esteban Espuna. Integruje z istniejącą linią produkcyjną metodę, która została opracowana na potrzeby Europejskiej Agencji Kosmicznej przez firmę NTE. Pozwalała ona na monitorowanie zmian w poziomie płynów u kosmonautów pracujących w warunkach mikrograwitacji. Technologię nieco zmieniono, by nadawała się do oceny jakości jamón. Gdy któraś z szynek PSE (z bladoróżowym, delikatnym, "spoconym" mięsem) nie spełnia wymogów, wytwarza się z niej szynkę gotowaną. Cały proces jest niezwykle skuteczny i szybki, dlatego też pozwolił obniżyć ceny. Jamón ibérica wytwarza się z mięsa świń iberyjskich, które mimo upływu czasu nadal przypominają swojego przodka. Hoduje się je w południowo-zachodniej Hiszpanii. Żerują one w dehesas, czyli lasach z rzadko sadzonego dębu korkowego. Zwierzęta zjadają nie tylko żołędzie, ale także zioła i korzenie, stąd charakterystyczna woń ich mięsa. Ubój odbywa się późną jesienią i zimą. Mięso najpierw posypuje się solą morską, a po 4-6 tygodniach przenosi do suszarni. Końcowa faza produkcji to curado, czyli dojrzewanie. Szynka jest wtedy trzymana w chłodnych piwnicach, gdzie pokrywa się pleśnią Penicillium roquefortis.
  7. Niedawno informowaliśmy o otwarciu największego na Ziemi banku nasion. Ma on chronić bioróżnorodność planety w dobie zachodzących zmian klimatycznych. Co jednak w wypadku, gdyby doszło do jakiejś katastrofy na globalną skalę? Okazuje się, że i na to jest sposób. Należąca do Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA) Międzynarodowa Grupa Robocza ds. Eksploracji Księżyca (ILEWG) proponuje wybudowanie podobnego banku na Srebrnym Globie. Miałby on zawierać nie tylko nasiona, ale również DNA organizmów żywych, embriony i wiele innych rzeczy koniecznych do odtworzenia bogactwa życia i cywilizacji. Wszystko na wypadek, gdyby na naszą planetę spadł olbrzymi asteroid czy doszłoby do wojny atomowej. W podstawowej wersji przewidziano ukrycie w bunkrach pod powierzchnią Księżyca nośników, na których zostaną zapisane sekwencje DNA, informacje dotyczące uprawy roślin czy wytopu metali. O bunkry dbałyby roboty. Z bunkrów dane byłyby przesyłane na Ziemię do specjalnych, pilnie strzeżonych odbiorników. Gdyby zostały one zniszczone, transmisja nie ulegałaby przerwaniu. Maszyny kontynuowałyby ją tak długo, aż ludzie odbudowaliby odbiorniki. ILEWG przewiduje też ewentualne poszerzenie zasobów bunkrów o DNA, mikroorganizmy, embriony czy dobra kultury. W ciągu najbliższych 10 lat ESA chce sprawdzić, czy organizmy żywe będą mogły przetrwać w takich bunkrach. Pomiędzy rokiem 2012 i 2015 na Księżyc zostaną wysłane tulipany. Kwiaty te można bowiem zamrozić bez większej szkody dla nich. Wraz z odpowiednio dobranymi glonami, zamknięte w miejscu, w którym wytworzono sztuczną atmosferę i na chemicznie wzbogaconym gruncie księżycowym mogłyby utworzyć podstawowy ekosystem. Zdaniem specjalistów eksperymentalny bank mógłby zostać uruchomiony najpóźniej do 2020 roku, a pełną wydajność osiągnąłby do 2035 roku. Informacje przechowywane w banku byłyby transmitowane do 4000 ziemskich odbiorników w językach arabskim, chińskim, angielskim, rosyjskim, hiszpańskim i francuskim.
  8. Europejscy naukowcy chcą wykorzystać prawa fizyki kwantowej do bezpiecznego komunikowania się z satelitami. Europejska Agencja Kosmiczna rozważa wykorzystanie splątanych fotonów do przesyłania i odbierania informacji. Stan splątany jest to pewien z rodzajów stanu kwantowego co najmniej dwóch cząstek. Jego ciekawą cechą, niemożliwą do uzyskania w fizyce klasycznej jest fakt, że stan takiego układu jako całości jest lepiej określony niż stan poszczególnych jego części. Ten bowiem jest nieokreślony, a gdy spróbujemy go zbadać otrzymamy przypadkowe wyniki. Europejscy naukowcy chcą skorzystać ze splątanych fotonów dlatego, że jest to bezpieczny rodzaj komunikacji. Przy odczycie informacji stan układu ulega bowiem zmianie. Jeśli ktoś spróbuje podsłuchać komunikację prowadzoną w ten sposób, odbiorca natychmiast dowie się o podsłuchu i może mu przeciwdziałać zmieniając np. kanał komuniakcji. Uczonym udało się już wysłać pojedynczy strumień fotonów na odległość 144 kilometrów, tak więc już w tej chwili jest to najmniejszy dystans na jaki można się komunikować. W przyszłości kwantowa komunikacja może posłużyć do przesyłania za pośrednictwem satelity danych finansowych, militarnych czy nawet do dystrybucji filmów, które byłyby w ten sposób świetnie chronione przed piratami.
  9. Europejska Agencja Kosmiczna wystrzeliła w przestrzeń kosmiczną satelitę, którego zadaniem będzie poszukiwanie planet podobnych do Ziemi. W ramach francuskiego projektu COROT na orbitę okołoziemską trafi teleskop zdolny do wykrywania planet mniejszych, niż obecnie znane. Będą to obiekty jedynie kilkukrotnie większe od Ziemi i skaliste, a nie, jak dotychczas, gazowe olbrzymy. COROT będzie w stanie wykryć planety spoza Układu Słonecznego bez względna ich rozmiary i naturę – mówi Claude Catala, jeden z naukowców zaangażowanych w projekt. Naukowcy mają nadzieję, że dzięki projektowi COROT odkryją od 10 do 40 niewielkich planet nowego typu znajdujących się niedaleko swoich gwiazd oraz dziesiątki gazowych gigantów. W 2008 roku NASA chce wysłać w przestrzeń kosmiczną pierwszy teleskop, który będzie mógł wykryć planety wielkości Ziemi znajdujące się w podobnych odległościach od swoich gwiazd, co nasza planeta.
  10. Jak już wcześniej informowaliśmy, NASA ma zamiar zbudować na Księżycu stałą bazę, która pomoże w wyprawie na Marsa. Specjaliści uważają, jednak, że baza może być jednocześnie stacją wydobywczą, dzięki której Amerykanie będą mieli dostęp do helu-3. Hel-3 to jeden z izotopów helu. W skład jego jądra wchodzą dwa protony i jeden neutron. W powszechnie występującym helu-4 mamy do czynienia z dwoma neutronami. Hel-3 w reakcji z deuterem wytwarza olbrzymie ilości energii. W przeciwieństwie jednak do energii atomowej, nie powstają przy tym niemal żadne szkodliwe odpady. Naukowcy szacują, że na Ziemi jest jedynie 10 kilogramów helu-3, natomiast z przywiezionych z Księżyca próbek wiemy, że znajdują się tam olbrzymie ilości tego gazu. Jeden z akademików ocenia, iż na Księżycu w postaci helu-3 znajduje się 10-krotnie więcej energii niż są jej w stanie dostarczyć wszystkie paliwa kopalne na Ziemi. Amerykański naukowiec, Lawrence Taylor poinformował, że do zapewnienia na rok energii elektrycznej całym Stanom Zjednoczonym, wystarczyłoby 25 ton helu-3. Co prawda na jego komercyjne zastosowanie musimy poczekać jeszcze, jak twierdzą uczeni, około 50 lat, jednak wyścig już się rozpoczął. Plany budowy stałej bazy na Księżycu ujawniła nie tylko NASA. Podobne pomysły mają Rosja, Chiny, Indie i Europejska Agencja Kosmiczna. Bardzo znaczące jest tutaj zdanie Ouyanga Ziyuana, szefa chińskiego programu księżycowego. W rozmowie z agencją Xinhua zapowiedział on: Dostarczymy ludzkości najbardziej dokładny raport dotyczący helu-3. Ten, kto pierwszy podbije Księżyc, najwięcej na tym zyska. Z kolei Erik Galimow, rosyjski geolog kosmiczny stwierdził, że plany NASA pozwolą Stanom Zjednoczonym na przejęcie w ciągu 20 lat kontroli nad światowym rynkiem energetycznym i rzucą resztę świata na kolana, jak tylko wyczerpią się zapasy paliw opartych na węglowodrach. Harrison Hagan Schmitt, były astronauta i były republikański senator, już w 1998 roku skrytykował decyzję ONZ z roku 1979. Zgodnie z nią Narody Zjednoczone zabroniły posiadania osobom indywidualnym lub państwom jakiejkolwiek części Księżyca na własność. Zdaniem Schmitta Układ w sprawie działalności państw na Księżycu i innych ciałach niebieskich jest niepotrzebny i będzie hamował wysiłki mające na celu zapewnienie paliwa dla naszej planety. Istnieją jednak osoby, które wątpią, czy księżycowy hel-3 kiedykolwiek stanie się paliwem dla Ziemi. Jedną z nich jest Jim Benson, założyciel firmy SpaceDev, która pomogła w budowie silnika dla pojazdu SpaceShipOne. Jego zdaniem wydatek energii konieczny do wydobycia helu-3, przetworzenia go i przywiezienia na Ziemię będzie większy, niż ilość uzyskanej w ten sposób energii. Nie potrzebujemy helu-3 – mówi Benson. To niepraktyczne.
×
×
  • Create New...