Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Astro

Users
  • Content Count

    2340
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    48

Everything posted by Astro

  1. Bardzo polecam. Jeśli nawet wzroku to nie poprawi, to z pewnością spacer jest wskazany dla ogólnej zdrowotności. Przy okazji, jeśli to kogoś interesuje, to najlepszy czas dla miłośników fotografii.
  2. Na Słonko patrzeć raczej niezdrowo, ale chyba warto spojrzeć przez filtr Hα (całkiem blisko, 656 nm).
  3. Astro

    Jak płynie prąd

    Wynik raczej poprawny, przynajmniej liczbowo. Obawiam się jednak, że upowszechnianie takiej wiedzy może przynieść skutek odwrotny od zamierzonego i może zaowocować zwiększonymi zmaganiami na polu poszukiwania wolnej energii, a co najmniej "darmowej". To oczywiście całkowicie nierealne założenie.
  4. Bardzo ciekawe wyniki, po raz kolejny okazuje się, że misja Gaia to bardzo udany projekt. Warto przypomnieć, że nie tylko NASA i NASA.
  5. Pierwszy z brzegu. Oczywiście, że było warto, ale przecież ja tego nie kwestionuję. W końcu "spieramy" się raczej o coś innego. Przecież odniosłem się do Zubrina i zgadzam się z wytłuszczeniem, mam jednak fundamentalne wątpliwości do podkreślenia. No chyba, że w kwestii pozostawania, a właściwie pozostawienia mamy na myśli zwłoki. https://www.aip.org/fyi/2021/fy22-budget-outlook-nasa Właśnie z tego powodu zapewne, że... Mars. Venator, odniosłem się do tego, że "rozwój ludzkiej cywilizacji w kierunku kształtowania naszego gatunku jako międzyplanetarnego" wygląda obecnie jak... no właśnie. Potencjalne lądowanie na Marsie nie będzie żadnym przeskoczeniem bariery, którą mam na myśli, bo odbędzie się to z wykorzystaniem może nieco podrasowanej, ale starej dobrej technologii, którą znamy od dziesiątków lat. Nie będzie zapewne bezowocne, tylko chodzi mi o coś dużo prostszego: zysk/koszt.
  6. Wiem, że niektórych nie interesuje co piszą inni, a jedynie własna "twórczość", ale przypomnę pewien post, w którym zamieszczony jest link pozwalający wiedzieć co w trawie piszczy.
  7. Ależ odpowiedziałem, czytanie ze zrozumieniem znów kuleje? Mam obawy, że nie tylko, bo w końcu: Znikasz, czy nie znikasz? Czy to takie podkręcanie dramatyzmu?
  8. Oj tam, oj tam. W oczekiwaniu nieuchronnego mogą być różne sposoby spędzenia tego czasu, choć bliżej mi konceptu Radara. Zastanawiam się nad małą ziemną piwniczką, w której można by zgromadzić zapas paru antałków dobrego wina. Podejrzewam bowiem, że jakby co, to takie produkty pierwsze znikną z półek.
  9. Polecam bardzo ciekawą stronę na wikipedii. Jajcenty - może nie soczewki Fresnela, ale blisko: Rozwiązanie podobne jak w teleskopach rentgenowskich, całkiem niegłupio wymyślone. Rozwiązuje to parę problemów, które mi się pojawiły (co prawda nieco komplikuje koncept, ale nikt nie mówił, że musi być banalnie prosto ).
  10. Upraszczając nieco chodzi o spotęgowanie efektu Jarkowskiego, o którym było trochę wyżej. Ten efekt i tak występuje (nawet bez foliowania) i wynika z istnienia ciśnienia promieniowania oraz faktu, że asteroidy nie są pięknymi kulkami, na dodatek obracają się. Efekt powoduje dodatkowy "ciąg", co właśnie ma znaczenie przy próbie precyzyjnego modelowania orbit gadzin. Oczywiście efekt może wpływać również na sam obrót (bo niby czemu we wszystkich wątkowych zabawach dodatkowy impuls miałby być skierowany idealnie w środek masy?), a we wszystkich tu dyskusjach nikt nie powiedział wprost, że z obrotem też związana jest spora energia. Niestety, żeby brać się z tym za bary przy próbie modelowania trzeba precyzyjnie zmapować asteroidę, rozkład albedo na jej powierzchni, wiedzieć sporo na temat jej składu i budowy (i cholera wie co jeszcze), a potem na kawałku superkomputera liczyć to wszystko z zastosowaniem sporej porcji solidnej fizyki. Jak ogarniemy to wszystko, to na trochę większym kawałku superkomputera możemy szukać takiego sposobu ofoliowania asteroidy, który najlepiej przyczyni się do tego, o co nam chodzi. Niegłupie, ale do zmiany orbity kolizyjnej na parkingową trzeba naprawdę sporej energii. Tymczasem przypomniałoby to próbę przekopu mierzei przez jednego ludka z użyciem plastikowej łopatki. P.S. Nikt tu chyba nie wątpi, że tymczasem nic lepszego niż rozwiązania militarne nie istnieje, ale jakie to ciekawe - ludzkość zgromadziła arsenały pozwalające jej zgładzić się dziesiątki (setki?) razy, a może mieć problem z byle większym kawałkiem kamienia z zewnątrz... Ed. Wpadł mi do łba jeszcze jeden pomysł z gatunku SF. Dla planetoid pasa głównego istnieje dolne ograniczenie na okres rotacji, coś ok. 2 godzin, co, jak sądzimy, wynika z faktu, że przy krótszym okresie gadzina się zwyczajnie rozsypie. Może zatem tak ją przyspidować, że rozchrzani się w cholerę sama? Wygląda zachęcająco, ale muszę jeszcze sprawdzić rachunki.
  11. Masz rację, ale w tak zacnym Koleżeństwie jak to na KW o nieobecnych powinniśmy mówić dobrze, albo wcale.
  12. Laserki mogą być problematyczne, bo wymagają zasilania, a promyczki słoneczne są darmo. Soczewki z kolei to spory kawał masy. Kawałek folii odpowiednio użytej nie musi być głupi, ale wymaga to najpierw wagonu kawy i fajek, ryzy papieru i garści ołówków, a potem może przydać się solidny komputer. Oczywiście najtrudniej o najważniejsze - odpowiedni kawał czasu na to wszystko.
  13. To nie była jego koncepcja, bo jakiś już czas temu o tym słyszałem, ale jakoś raczej "nic na tym polu nie drgnęło", choć dawno nie śledziłem o czym tam się na salonach, a raczej korytarzach snuje pogaduchy w materii "Obrony Ziemi". Inna ciekawa koncepcja mnie natomiast zastanowiła, ale nie bardzo mam czas sprawdzić jak to się klei; chodzi mianowicie o pomysł odparowywania powierzchni takiego gada poprzez skupienie promieniowania słonecznego jakimś dużym lustrem umieszczonym w jego pobliżu. Lustro nie musi oczywiście być klasy luster stosowanych w teleskopach, bo wystarczy jakiś kawał folii odblaskowej +/- ułożonej w odpowiedni sposób. Z ciekawostek: https://www.quora.com/What-is-the-protocol-for-a-giant-asteroid-heading-toward-Earth?share=1 Wiemy, było o tym nawet w wątku.
  14. Czy ja w tym wątku przedstawiałem jakikolwiek "ulubiony sposób"? Delikatnie tylko próbowałem Cię sprowadzić na tory realizmu, bez skutku jednak.
  15. Wydaje mi się, że to całkiem konstruktywne i jakiś punkt wyjścia jest, bo sama się ta folia nie rozwinie. Wiem, na dzień dobry cenę trzeba pomnożyć przez jakieś 10000, bo to nieprzyzwoita cena na projekty kosmiczne jest i nie przejdzie. Tak, wystarczy mv2/2. Nie wiem jak technicy z NASA, ale skromni fizycy ciśnienie wyrażają w paskalach i zapewne chodziło Ci o 10 μPa. Nie. 4x. No to skromnie licząc w linii prostej do głównego pasa planetoid wystarczy trochę ponad 200 lat (bez dzielenia czy mnożenia). Faktycznie zatem:
  16. Wydaje mi się, że zdecydowanie lepszą rzeczą jest "spychanie" z orbity w kontrolowany i przewidywalny sposób. Nie to bym złośliwie pytał, ale które pół chcesz foliować? Pół w sensie masy, objętości, powierzchni czy jeszcze inaczej? Wiesz coś może na temat skali czasowej w której to zadziała, i jak, czy może jesteś zwolennikiem ofoliowania i zobaczenia co z tego wyniknie? Wspomniałeś coś o projekcie zakrojonym na dziesięciolecia, a przecież sporo zagrożeń o mniejszych rozmiarach, choć niekoniecznie mniejszym znaczeniu odkrywamy "za pięć dwunasta". Problem z ofoliowaniem wymaga precyzyjnych wyznaczeń orbit (i nie tylko) z dużym zapasem czasowym, a jest to raczej trudne. Jest tu nieco jak z prognozowaniem pogody - czym dalej chcesz sięgnąć, tym bardziej możesz się zwyczajnie przeliczyć, co pomysł z foliowaniem na dziesięciolecia czyni naprawdę komicznym (wyobraź sobie, że sto lat przed katastrofą malujemy, a po osiemdziesięciu latach kolejnych obserwacji okazuje się, że jednak bez ingerencji musnąłby nas o włos, a spowodowaliśmy właśnie kurs kolizyjny, hmm ). Dla uściślenia problem orbity (o ile można o czymś takim mówić w kontekście ścisłej okresowości) sprowadza się do: - niepewności parametrów orbity (tak, niepewność jest wpisana w fizykę) i ich stabilności; - precyzji modelowania (toż zwykłe zagadnienie trzech ciał potrafi doprowadzać do szaleństwa); - modelowania efektów niegrawitacyjnych, jak właśnie efekt Jarkowskiego (naprawdę wiemy tylko że dzwoni, ale ni cholery nie wiemy jak i gdzie). No i sedno: jeśli rzucasz, że "foliowanie jest wykonalne", to przelicz proszę dwie rzeczy: - koszt; - sam efekt Jarkowskiego. I nie zasłaniaj się proszę tym, że nie chce Ci się liczyć, jak i tym, że drugie jest niezbyt wykonalne. Jak dla mnie pomysł jest dobry. Na film SF albo i cały serial. Powodzenia.
  17. Chciałbym grzecznie przestrzec przed zakusami foliarsko-malarskimi. Pomijam realizm technicznej realizacji tego zamysłu (tymczasem rozwinięcie małego kawałka folii na byle satelicie powoduje znaczne przyspieszenie tętna techników w NASA ), a przypomnę coś innego: tak, asteroidy OBRACAJĄ SIĘ (czasem w sposób niezwykle ciekawy). Efekt końcowy mógłby zaskoczyć samych foliarzy.
  18. Wynika to z faktu, że wszystkie inne fermiony (pozostałe leptony i kwarki) są zarówno lewo- jak i prawoskrętne, a neutrina tylko lewoskrętne. Może tak jest, ale to brzydki fakt. Tłumaczy to też stosowane nazewnictwo, przy czym mówienie o nich jako czwartej generacji jest raczej dyskusyjne.
  19. Oczywiście, że nie, jak w ogóle wydatki na naukę, w szczególności w zestawieniu z kosztem zabawek jankeskich generałów - w 2020. było to 778 mld. Co do szacowania kosztów misji, to przypomnę tylko historię czegoś, co doskonale ogarniamy, czyli np. JWST. Z początkowego bodaj 0,5 mld zrobiło się chyba 10. No i trochę to trwało, a mówimy o wyniesieniu "jakiegoś lustra" tylko. No wiem, w końcu też powiedziałem, że lubię Star Trek: "To boldly go where no man has gone before." Poważniej - to przy obecnej technologii nie mamy, i nie jest to kwestia jakichkolwiek mniejszych czy większych "kroków". To zwyczajnie przepaść do przeskoczenia i nie widać tu żadnego światełka w tunelu. Nie. Z drugiej strony można oczywiście powiedzieć (wspomniany Zubrin), że już dawno było to możliwe, tylko kiepsko raczej wyglądałoby "kształtowanie naszego gatunku jako międzyplanetarnego" przy przeżywalności pionierów na poziomie, powiedzmy, 1% (scenariusz optymistyczny), bo: Właściwie to nie jest największa trudność, to PODSTAWOWA i FUNDAMENTALNA trudność (o kosztach nie wspominając). Przy zbyt dużej presji człowiek staje się jeszcze słabszym ogniwem, którym zresztą i tak jest. Rozwój napędów to nie jest dziedzina, w której gorący oddech przełożonego na karku inżyniera da jakikolwiek pozytywny efekt. Ta dziedzina jest nieustannie finansowana - owszem, za większą kasę chłopcy zrobią może kilka spektakularnych bum więcej, ale nie licz na cokolwiek więcej. Z całym szacunkiem dla programu (sam niejednokrotnie o tym wspominałem), ale clou tkwi w podkreśleniu i pogrubieniu, nie w programie samym w sobie. Wiesz, jakoś trzeba ludziom tłumaczyć, że wywalenie tej kasy miało sens. Kiedyś już o tym wspominałem - kolejne lądowanie człowieka na Księżycu niczego już nie przyniesie (z pewnością nie w takiej skali); nie jest to już kroczenie w nieznane. Podobnie według mnie misja na Marsa. Lepszy pulsoksymetr za 87 mld, który w dodatku nie jest stosowany, choć jest lepszy? Kiepsko to widzę. Jakoś tak przypomniała mi się historyjka z armijnymi dżojstikami do dronów bodaj, które kosztowały kosmiczną kasę. Okazało się, że te do giercowania nie są wcale gorsze, a kosztują tysiące razy mniej.
  20. No dobra, też bardzo lubię Gwiezdne Wojny, Star Trek itd., ale równie od zawsze niemal jestem zauroczony naiwną wiarą "zwolenników misji załogowych". Człowiek naprawdę jest najmniej potrzebnym i wymagającym największych (cholernych) inwestycji elementem w kosmosie. Gdyby człowiek miał być na Marsie, to już by był, choć o ile już, to prawdopodobnie martwy. Pomijam już pomysły Zubrina, toż z każdym rokiem zdajemy sobie coraz bardziej sprawę z "problematyczności" takich misji (prawdopodobieństwo sukcesu takiej misji z roku na rok maleje). Nie sądzę by za życia najmłodszych czytelników KW człowiek wylądował gdzieś dalej niż na Księżycu, a jeśli już na Marsie, to z pewnością będzie to bardziej taikonauta niż Astronauta... No i pytanie fundamentalne*: co po wybuleniu ogromnej kasy i wbiciu przykładowo w grunt Marsa jakiejś mizernej flagi przyjdzie z tego Rodzajowi Ludzkiemu? * jako pytanie pomocnicze: ile problemów za tę kasę można rozwiązać tu, na Ziemi, ile Istnień ludzkich można ocalić? Gravity, 2013
  21. Czasem nie mam już sił, ale jednak z poczucia przyzwoitości zaprotestuję - to głupoty! Ręce opadają z szelestem liści... P.S. Nie wiem, bo to otwarte pytanie, ale czy każdy artykuł sponsorowany zasługuje na to by go zamieszczać?
  22. No cóż, taki przychodzi płacić rachunek za postęp (może lepiej "postęp"). Myślę, że nasz postęp jest bardzo podobny w tym względzie do ewolucji, a w pewnym sensie jest nawet jej przedłużeniem. Ewolucja (natura), wbrew pewnym naiwnym przekonaniom, nie dba o zasoby, nie dąży do żadnej "równowagi", a jest powielaniem się kodu i owego kodu losowym błądzeniem. Nie przeszukuje ona ogromnej przestrzeni możliwości, a składa zwyczajnie z tego co ma pod ręką, znajdując rozwiązania, które owszem, działają, ale są to rozwiązania z gruntu lokalne i chwilowe. Za Mistrzem Nie wierzę w świetlaną przyszłość ewolucji, jak i świetlany, nieograniczony postęp ludzkiej cywilizacji. Tu, niestety, nie jestem optymistą.
  23. Cóż tu dodać? Powszechne niezrozumienie i niewiedza rzeczywiście mogą być bardzo problematyczne, ale niezmiennie pozostaję niepoprawnym optymistą. Przykładowo kiedyś Ostatecznie okazało się, że krowy nie przestały żreć trawy i dawać mleka, kury dalej jajka znosiły, a przy braku koni zwiększona podaż siana i słomy nie spowodowała globalnego krachu gospodarczego.
  24. Walą do tego litrami spiryt, który w olbrzymich ilościach zamawiają do czyszczenia osi optycznej teleskopu.
×
×
  • Create New...