Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

gooostaw

Users
  • Content Count

    113
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    8

Posts posted by gooostaw


  1. Gdyby wszyscy potrafili tak myśleć i wziąć na siebie odpowiedzialność to nie obawiałbym się przyszłości. Gdyby do tego, każdy zmienił swoje zwyczaje, ze zrozumieniem tych przyczyn i skutków, to byłoby idealnie :D Niestety mówienie, że Chińczycy szkodzą bardziej niż ja, więc nic nie zmienię jest bardzo proste.


  2. 1 minutę temu, darekp napisał:

    Nie wiem, czy spełnia, czy nie (pewnie nie ma ścisłej definicji choroby i wg każdego intepretatora wyjdzie inaczej), ale IMHO w gruncie rzeczy coś podobnego do np. wady wzroku (choć i tu się znajdą tacy co się nie zgodzą, bo wada wzroku przeszkadza jednostce w pełni sprawnym funkcjonowaniu a to wg nich nie;))

    Jesteś przekonany że Tobie coś nie przeszkadza w sprawnym funkcjonowaniu? Prędzej uznam homofobię za chorobę.

     

    ... tak serio to nie, homofobia to nie choroba, tylko wrogi, staroświecki pogląd oparty na bezpodstawnym strachu i zakorzenionej, ksenofobicznej obyczajowości, sprzeczny z współczesną wiedzą naukową.

    • Upvote (+1) 1

  3. Nie wiem na ile jest to obecnie realne, ale jeśli wykorzystamy energię reaktora fuzyjnego do produkcji deutery u trytu z wody to czy wciąż wyjdziemy na plus? Z czasem rektory będą coraz wydajniejsze. Będą więc mogły powstać elektrownie, które jako paliwo będą używały wody! Nie mylę się?


  4. 7 minut temu, Warai Otoko napisał:

    Moim zdaniem, w edukacji brakuje przede wszystkim cybernetyki i teorii informacji - mimo iż dziedziny te mają już swoje lata to dzisiaj są potrzebne jak nigdy. Są narzędziami do zrozumienia w ogóle czym informacja jest a czym nie jest i jak sobie z nią radzić. Do tego dodałbym filozofię nauki jeszcze i jej "poddziedizny" takie jak neurofilozofia i filozofia informacji właśnie + w ramach biologii większość tematów powinna dotyczyć neurobiologii - bo odkrycia z tej dziedziny zmienią zupełnie obraz świata - nie tylko samego człowieka ale też np. podstawowych pojęć prawa jak np. pojęcie winy. 

    Ja sugeruję jednak, żeby w pierwszej kolejności wprowadzić lekcje logiki. Serio, istnieje problem braku rozumienia czym właściwie jest logika i jak ją stosować. Nie ma sensu uczyć czegokolwiek, kogoś kto popełnia dziesiątki błędów poznawczych i nie zdaje sobie z tego sprawy.

    Wydaje mi się że szkoły publiczne powstały, żeby wyszkolić nas do wykonywania pożytecznych czynności i zwiększyć wydajność pracy, nie po to żeby pomóc nam zrozumieć świat. Niestety.

    9 minut temu, venator napisał:

    Wtedy – niestety – choroba powraca, ostatecznie przekonując społeczeństwo do danej szczepionki.

    Ten schemat niestety wydaje się prawdziwy. Zapominamy o zagrożeniu, po czym boleśnie sobie o nim przypominamy. Dlatego dobrym pomysłem wydaje się nagłaśnianie przypadków powracających chorób. Antyszczepionkowi propagatorzy żerują na strachu. Łatwowierni rodzice to łykają, mimo tego że kierują się troską. Przekonajmy tych rodziców że powinni się bać, ale nie szczepionek, tylko chorób zakaźnych.


  5. 29 minut temu, darekp napisał:

    Nihilo już wybrał "postkatastroficzny" tryb życia i chyba nie ma zbyt wielu powodów do narzekań;)

    Myślę że ten tryb życia, to prawie dokładnie ten sam tryb życia, jaki proponują ludzie, którzy widzą jeszcze nadzieję. Ograniczenie konsumpcjonizmu, lokalna samowystarczalność. o tym mowa? Sam promuję taki styl życia.

    21 minut temu, Szedar napisał:

     

    39 minut temu, gooostaw napisał:

    Mamy wiele możliwości

    Nie mamy.

    Skąd to wiesz? Możesz powiedzieć że uważasz że nasze szanse są niewielkie. Możesz powiedzieć że nie wierzysz że się uda. Jednak nawet wtedy najlogiczniejsze wydaje się podążanie w stronę światełka w tunelu. Nie mam racji? Bo Twoja postawa jest trochę jak: "może się nie udać więc po co próbować". Bo nie możesz wiedzieć że się nie uda. Jeśli jednak uważasz że wiesz to na jakiej podstawie? Jakie doświadczenie i wiedza pozwala Ci tak sądzić? Konkretnie.

    21 minut temu, Szedar napisał:

    Trudno dostrzec coś, czego nie ma.

    Dokładnie tak napisał by arogant. W przeciwnym razie napisałbyś że się nie zgadzasz w argumentami swojego rozmówcy. Ty jednak ich nie dostrzegasz, bezsprzecznie udowadniając zarzucaną Ci arogancję.


  6. 3 minuty temu, darekp napisał:

    Z drugiej strony, przypuśćmy, że nastąpiła "katastrofa" i żyjemy na sposób "średniowieczny" (czyli z różnymi ograniczeniami). To ma też swoje zalety. Mniej przemysłu, mniej chemii w żywności,  więcej ludzi na wsi (w miastach zmniejszy się liczba stanowisk pracy, na wsi natomiast bliżej do źródeł żywności, i to przypadkiem takich bardzie "eko"), więcej rola lokalnych społeczności, mniej kanałów w telewizji (której i tak nie chce się oglądać), trudniejszy dostęp do plastiku (a więc i ludzie nie będą go tak łatwo wyrzucali), trudniejszy dostęp do komputerów i elektroniki (ale kto będzie potrzebował do czegoś poważnego, np. pracy to i tak dostanie).

    eee... to ja wolę jednak fuzję, i nanoboty ;) chociaż osobiście nie posiadam smartfona.


  7. 4 minuty temu, Szedar napisał:

    Ależ przeciwnie. Całe życie popełniam błędy, co myślę, jest immanentną cechą człowieczeństwa. Mam jednak tak, że z błędów wynoszę wnioski. Wesz, skoro nauczyłem się tabliczki mnożenia, to zwyczajnie głupio dyskutować z kimś kto na pytanie o dwa a dwa daje odpowiedź 5.

    Przy okazji gooostaw, zanim zabrniemy dalej, powiedz mi proszę jedno. Ty to wszystko piszesz na poważnie, z pełnym przekonaniem? Wiesz, ja czasem też żarty robię, ale nigdy nie na taką skalę... Jeśli piszesz poważnie, to zacznij od wyjaśnienia co rozumiesz przez "uratowanie naszej cywilizacji", bo ja głęboko wierzę, że przetrwa, choć smatwatch może być najwyżej jakimś reliktem na jakimś ołtarzyku.

    Tak, mówię serio. Miliardy ludzi plus katastrofa ekologiczna na skalę globalną może doprowadzić do ogromnych konfliktów. Nie zgadzasz się z tym? Myślę że nie jest to jednak przesądzone. Mamy wiele możliwości. Możemy zminimalizować to zagrożenie. Zgadzasz się? Jeśli będzie bardzo źle to nawet jeśli ludzie przetrwają, możemy stracić ciągłość kulturową i sporą część osiągnięć. Wolałbym żeby nasza wiedza przetrwała w całości. Lepsze to niż wykopaliska w ruinach poprzedzone cierpieniem miliardów. Czy może myślisz inaczej? Co Cię tak dziwi w tej postawie?

     

    3 minuty temu, Szedar napisał:

    Arogant jak ja przyjmie każdy argument, ale trzeba argumentu, a ja niestety, nie widzę żadnego. Widzę popisy erystyczne filozofa. Nic więcej.

    Właśnie tym jest arogancja. Lekceważeniem argumentów innych osób. Bagatelizowaniem ich. Nie jest problemem to że inni nie mają argumentów, tylko to że Ty ich nie dostrzegasz.


  8. 7 godzin temu, Szedar napisał:

    Wybacz za mój zbyt może "nadęty" ton, ale nie ma tu żadnego "śmiania się z głupców". To najwyżej spostrzeżenie rodzica, który kilka razy tłumaczył dziecku, by nie dotykało żelazka. Cóż, może jednak niech się sparzy, no bo jak wytłumaczyć,  że gorące.? :)
    Próbuj, trzymam kciuki; serio.

    Taki ton brzmi już o wiele lepiej. Jednak relacja rodzic-dziecko wciąż jest dosyć wywyższająca. Może lepiej być jak brat? Oczywiście, że twoje rady mogą mnie czegoś nauczyć. Moje spostrzeżenia mogą być tak samo cenne dla Ciebie. Pewność, że nie popełnia się błędów, jest dosyć zaślepiająca. Radzę Ci nie robić tego. Ktoś o mniejszym doświadczeniu niż Ty może rozumieć niektóre sprawy, lepiej niż Ty.
    Rozwiń analogię z żelazkiem. W tym przypadku chyba nie jest najlepsza. Dla mnie lepszą analogią jest autobus pędzący w stronę przepaści. My jesteśmy pasażerami. W najgorszym przypadku odniesiemy porażkę i spadniemy. To samo się stanie, jeśli będziemy bierni. Starając się zmienić sytuację, możemy odnieść sukces. Czyli całkowicie odwrotnie niż z żelazkiem. Patrząc na tę sytuację przez pryzmat teorii gier, bierna postawa daje 100% szansy na porażkę. Działanie daje niezerowe prawdopodobieństwo na sukces o gigantycznym znaczeniu. Zamiast możliwości poparzenia ryzykujemy... uratowaniem naszej cywilizacji. Chyba jestem gotów zaryzykować to drugie. Ty nie? :) 


  9. @Szedar

    Co to za koszmarna próba rozmowy z Twojej strony? Jak można rozmawiać z kimś, kto zatyka uszy i krzyczy, że ma rację, jak tylko ktoś się do niego odezwie? Właśnie taka wizja pojawia się w mojej głowie, kiedy czytam Twoje wypowiedzi. Jaki sens ma taka "dyskusja"? Czepialstwo i arogancja. Nawet tam gdzie Twoja opinia pokrywa się z opinią rozmówcy, starasz się nie zgodzić. Serio nie jesteś trollem, który przyszedł się tutaj powyżywać? Udajesz, że nie rozumiesz co ktoś chce Ci powiedzieć i czepiasz się jakichś nieistotnych szczegółów. Co starasz się nam właściwie przekazać? Że jesteś przekonany, że zagłada jest bliska i nieunikniona? Że nie wierzysz w ratunek dla ludzkości? Że powinniśmy się poddać? Że nic nie ma sensu i najlepiej śmiać się z głupców, którzy próbują poprawić sytuację? Czy może opacznie Cię zrozumiałem? Może masz jakieś inne rady?

    • Upvote (+1) 1

  10.  

    5 godzin temu, Warai Otoko napisał:

    Odnoszę wrażenie, że na tym forum, w tego typu dyskusjach jest podział na dwa obozy różniące się fundamentalnie w podejściu do świata. Nic raczej nie wyjdzie z przekonywania się nawzajem ale może chociaż udało by się nam jakoś nazwać te postawy. Na początek propozycja - jedni to możę Transhumaniści a drudzy to Zegiści  (zero-growth?)?  Jakieś inne propozycje?

    Można stworzyć frakcje na forum. Mogło by być całkiem śmiesznie ;) obawiam się jednak że ostatecznie doprowadziłoby to do niepotrzebnych konfliktów.


  11. 3 godziny temu, ex nihilo napisał:

    O ile skleroza mnie nie oszukuje, to w czasach Gierka jakieś takie podobne hasło było...
    A z tymi, którzy przeszkadzać będą, to co zrobić? To co inni wielcy wizjonerzy postępu robili? Czy może jakiś inny, ciekawszy pomysł masz? Hmm? W tym pewnie też jakiś tam postęp jest.

    No cóż, sprzeczne wizje się zdarzają. Bliżej mi jednak do wizji tych którzy cenili wolność i różnorodność. Nie tworzę sobie wrogów. Jeśli ktoś sam zdecyduje stać się moim wrogiem, to postaram się przekonać go że nie ma takiej potrzeby. Do walki stanę jedynie w swojej obronie, a i tak zrobię to niechętnie. Z odrobiną chęci i rozumu możemy się dogadać, tworząc świat w którym będzie miejsce dla każdego.


  12. 2 minuty temu, Szedar napisał:

    Gdyby to była chociaż SF...
    1. Prawa Ohma na razie nie jesteśmy w stanie przeskoczyć; spora część kosztów to opłaty dystrybucji energii elektrycznej.
    2. Koszty wytworzenia mają się dość luźno do kosztów sprzedaży; HS ma to do siebie, że jak może sprzedać drożej, to sprzeda. W końcu jedynym, ostatecznym wielkim weryfikatorem naszej rzeczywistości jest ZYSK.
    3. Proszę, tylko nie wizje... Wizjonerami było wielu takich, których nie warto tu cytować.

    No tak, malkontentów nie brakuje :D 
    Co do wizjonerów to było wiele tysięcy takich, których chętnie bym cytował. Oboje żyjemy w ich wizji. Ja bardzo sobie cenię ten fakt i bardzo jestem szczęśliwy że było ich tak wielu przede mną. Dzięki temu możemy tu rozmawiać, zamiast błagać los o przychylność, marznąc i głodując w jakiejś dziczy. Cieszę się że znalazło się dla mnie miejsce w tej wizji i z przyjemnością będę starał się ją kontynuować. Wykorzystamy ich doświadczenie, naprawimy ich błędy i przekażemy naszą wizję naszym następcom z nadzieją że oni poprawią nasze błędy.

    Możesz się przyłączyć albo stanąć z boku i nie przeszkadzać.

    • Upvote (+1) 1

  13. Technologia kontrolowanej fuzji jądrowej może być kluczowa dla całej ludzkości. Zastanówmy się co by się zmieniło gdyby cena prądu zmalała stukrotnie.

    Ja to widzę tak. Recykling tworzyw sztucznych stałby się tak tani że opłacalne byłoby otworzenie skupów plastiku i przetwarzanie go, zamiast produkowanie nowego. Spalanie paliw kopalnych przestałoby być opłacalne. Ogrzewanie elektryczne zastąpiłyby obecne metody. Silniki spalinowe ciągle mogłyby być używane, ale zamiast wydobywać ropę moglibyśmy tworzyć paliwo z atmosferycznego dwutlenku węgla. Mógłby powstać stabilny ekosystem ze stałym poziomem CO2. Uprawianie roślin przy sztucznym oświetleniu byłoby bardziej opłacalne niż tradycyjne pola. Większość pożywienia można by produkować w miastach na piętrowych farmach hydroponicznych i aeroponicznych.

    Wiemy że jest to możliwe. Opracowywane są nowe metody. Jesteśmy blisko. Wiele ludzi pracuje każdego dnia żeby urzeczywistnić podobne wizje. Oczywiście że mieliśmy nadzieję że stanie się to wcześniej, ale i tak się uda. Tylko że nie dzięki marudom i malkontentom, tylko ciężko pracującym wizjonerom.


  14. @thikim 
    W co wygrywasz? To nie jest gra. Jakie reguły? Świat nie toczy się według Twoich reguł. Bawisz się w erystykę, ale zapominasz o prawdzie. Świat toczy się według praw fizyki, które starasz się ignorować.

    @Warai Otoko
    Może coś w tym być. Pewnie byli byśmy w stanie przeżyć bez natury. Można zastąpić wszystkie gatunki przemysłem i organizmami zaprojektowanymi genetycznie dla naszych potrzeb. To dopiero była by odpowiedzialność. Chyba jednak większość z nas czerpie tak wielką przyjemność z różnorodności natury i efektów ewolucji że łatwo nie podejmiemy takiej decyzji. Zawsze wyobrażałem sobie że w przyszłości raczej zamienimy większość powierzchni Ziemi w rezerwat, a w eksperymenty będziemy bawili się na innych planetach i w przestrzeni kosmicznej. Mam nadzieję że właśnie tak się stanie.


  15. @thikim chciałbym wierzyć że jesteś tylko trollem, ale obawiam się że naprawdę wierzysz w to co mówisz.

    Dobrze że wiele osób zdało sobie sprawę co się dzieje z naszym ekosystemem. Jeszcze jest szansa. Przykre że wielu wciąż woli zaprzeczać. Nie wiem jaka w tym przyczyna. Strach przed braniem odpowiedzialności? Brak odwagi do przyznania się do błędów? Może zaprzeczanie dla spokoju ducha? W każdym razie wszystkie argumenty zostały już wypowiedziane. Ci którzy pomimo zapoznania się z dowodami wciąż wątpią w zbliżającą się katastrofę, wywołaną działaniami człowieka, przypominają w swojej upartości płaskoziemców.

     

    Co powinniśmy robić żeby się uratować? Możemy zmienić swoje przyzwyczajenia. Świadome wybieranie produktów ma znaczenie. Może warto przemyśleć jeszcze raz czy wszystko czego używamy jest nam potrzebne do szczęścia. Myślę że rozpieściliśmy siebie samych i pora się ogarnąć.

×
×
  • Create New...