Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Leaderboard


Popular Content

Showing content with the highest reputation since 02/01/19 in all areas

  1. 5 points
    A w tym mówieniu komuś nazwiska się nie pomerdały? Niedobór dopaminy jest znamienny dla choroby Parkinsona! Na skutek degeneracji komórek nerwowych w istocie czarnej wytwarzającej dopaminę. Dlatego nikotyniarze, którzy cały czas nikotyną stymulują jej wydzielanie, statystycznie rzadziej na nią zapadają. i tutaj dorzucę 3 grosze: jest hormonem szczęścia typu: leżę na kanapie, jest mi dobrze i nic mi się nie chce, bo nic nie muszę, bo przecież jest mi dobrze. Dopamina też jest hormonem szczęścia, ale w działaniu: jestem szczęśliwy(a), bo coś robię. Jest charakterystyczna dla działania w pasji. Generalnie szczęście, to wypadkowa koktajlu neuroprzekaźników.
  2. 4 points
    Przykro patrzeć, gdy płonie taki piękny Park, gdy giną zwierzęta i rośliny. Wsparcie dla strażaków jest bardzo potrzebne, ale jedna rzecz nie daje mi spokoju. Nie rozumiem, dlaczego straż pożarna musi w takich sytuacjach prosić zwykłych ludzi o pomoc? Co w tym czasie robi Rząd? Gdzie są środki finansowe, które powinny być w rezerwie na wypadek takich sytuacji? To nie jest sprawa tylko tego pożaru. Od kilku lat, jeśli nie kilkunastu sytuacja staje się coraz gorsza. Brakuje pieniędzy w służbie zdrowia, w ratownictwie, w tym w straży pożarnej i wielu innych służbach. Co chwila jakieś służby błagają zwykłych ludzi o pomoc! A co robią ludzie w urzędach, w ministerstwach w Rządzie? Dlaczego ta pomoc nie idzie z Budżetu Państwa? Co się dzieje z pieniędzmi, które wpłacamy w postaci podatków? Podatki to przecież ok. 50% zarobków każdego z nas! To OGROMNA ilość pieniędzy! Jak to jest, że na propagandę w TVP rząd jest w stanie wydać lekką ręką 2 miliardy zł, a nie ma 2 milionów zł aby dofinansować straż, która próbuje ratować nasze dziedzictwo narodowe? Jak to jest, że Rząd Polski wydaje w ciągu 10 lat na organizacje katolickie tyle pieniędzy, ile kosztował cały naukowy ośrodek CERN(!), a służby ratownicze muszą ŻEBRAĆ o pomoc u zwykłych ludzi? Jak to jest, że Rząd zapewnia wszystkich, że dysponuje rezerwami finansowymi, a tych rezerw nie uruchamia, gdy są rzeczywiście potrzebne? Jak można mieć zaufanie do Rządu, który na każdym kroku pokazuje swoją nieudolność, kłamstwa, arogancję i niegospodarność, żeby nie powiedzieć wręcz kradzież w imię samo-tworzonego prawa, a jednocześnie wmawia nam, że musimy płacić podatki? Po co płacimy te podatki, skoro te pieniądze są potem rozkradane, zamiast zostać rozdysponowane na finansowanie państwowych służb, a my musimy potem i tak wspierać te służby dodatkowymi wpłatami? Na co nam taki Rząd, który nie potrafi rządzić? Na co nam taki Rząd, który nie zna się na ekonomi, który nie potrafi gospodarować budżetem kraju, który nie potrafi zadbać o zapewnienie rezerw finansowych na wypadek klęsk żywiołowych? Jedyne co potrafią, to opowiadać nam bajki na dobranoc o 19:30, jacy to są wspaniali.
  3. 4 points
    Raczej były i są rzadkim widokiem. Abstrahując od tego, że obecnie wykorzystuje się maszyny, to typowe koniec pociągowe, zimnokrwistych ras, były i są raczej malo lub bardzo mało popularne w USA. Wzmiankowany clydesdale to koń rasy szkockiej. Na Dzikim Zachodzie wykorzystywano do zadań wymagających siły i wytrzymałości woły lub ewentualnie muły , konie raczej do tych z pogranicza szybkości/wytrzymałości. Oczywiście nie było to 100% regułą, ale w orce czy w westernowym wagon train, przemierzającym tysiace kilometrów bezdroży, używano przeważnie wołów, które nawet podkuwano, co było ponoć karkołomnym zajęciem. Swoją drogą, najbardziej przemyślany, praktyczny i wytrzymały wóz preriowy, conestogę, skonstruowali prawdopodobnie Niemcy. Mieli i mają skubańcy dryg do "motoryzacji". Typowy wagon train z Dzikiego Zachodu: Ps. A na przełomie XIX/XX w. w USA na masową skalę zaczęto w miejsce wołów (no i koni) wprowadzać w rolnictwie ciągniki parowe. Gdy się okazało, że taki ciągnik o mocy dochodzącej do 200 KM jest w stanie w dobę zaorać 25 ha pola, to zaczęto lamentować o bezrobociu jakie wyował mechanizacja...skąd my to znamy?
  4. 4 points
    Wesołych Świąt Bożego Narodzenia - dużo szczęścia, zdrowia, odpoczynku i radości - życzą przodkowi: Ania, Jacek i Mariusz :) « powrót do artykułu
  5. 3 points
    @Jarosław Bakalarz, ale Ty bzdury piszesz. Co ma zapylenie do gazów cieplarnianych? Przecież powszechnie wiadomo, że wyższe zapylenie OBNIŻA temperaturę. Za Najważniejszy gaz cieplarniany wciąż uważany jest CO2, który zdecydowanie nie wygląda jak smog. A większość planktonu to jednak fitoplankton, który akurat bardziej produkuje O2 niż CO2. Nie wiem jak jest z pyłami, ale gazy cieplarniane wypuszczane przez największe wulkany podczas erupcji są porównywalne z tym, co produkuje ludzkość w ciągu kilku dni (źródło: https://naukaoklimacie.pl/fakty-i-mity/mit-wulkany-emituja-wiecej-dwutlenku-wegla-niz-czlowiek-58). A pyły z nich emitowane wciąż OBNIŻAJĄ temperaturę na Ziemi (był nawet rok bez lata w Europie przez wybuch jednego wulkanu w 1816) Aktywność Słońca spada, ale czytałem kiedyś na KW, że niektórzy naukowcy podejrzewają, iż właśnie niższa aktywność może prowadzić do większego nagrzewania się atmosfery, bo wtedy emisja Słońca przesuwa się bardziej w kierunku podczerwieni, a mniej ultrafioletu.
  6. 3 points
    Foci to nie, ale w pracy, różne potworności z obrazem to i owszem zdarza mi się. Zwykle zaczynam od rozpoznawania krawędzi, w wielu przypadkach dostaje się miodne grafiki. Szkoda, że ten ptaszeł schował łeb.
  7. 3 points
    Od swych początków mechanika kwantowa nie przestaje zadziwiać trudną do zrozumienia niezwykłością. Czemu jedna cząstka wydaje się przechodzić przez dwie szczeliny jednocześnie? Dlaczego zamiast konkretnych przewidywań możemy mówić tylko o ewolucji prawdopodobieństw? Zdaniem teoretyków z uniwersytetów w Warszawie i Oksfordzie, najważniejsze cechy świata kwantów mogą wynikać ze szczególnej teorii względności, która do tej pory z mechaniką kwantową wydawała się nie mieć wiele wspólnego. Od czasu pojawienia się mechaniki kwantowej i teorii względności fizykom spędza sen z powiek niekompatybilność tych trzech konstrukcji (trzech, bowiem teorie względności są dwie: szczególna i ogólna). Powszechnie przyjmowano, że opis mechaniki kwantowej jest bardziej fundamentalny i to teorię względności trzeba będzie do niego dopasować. Dr hab. Andrzej Dragan z Wydziału Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego (FUW) oraz prof. Artur Ekert z Uniwersytetu w Oksfordzie (UO) właśnie zaprezentowali rozumowanie prowadzące do innego wniosku. W artykule "Kwantowa zasada względności", opublikowanym w czasopiśmie New Journal of Physics, dowodzą oni, że cechy mechaniki kwantowej decydujące o jej unikatowości i tak nieintuicyjnej egzotyce, na dodatek przyjmowane w niej "na wiarę" (jako aksjomaty), można wyjaśnić w ramach szczególnej teorii względności. Trzeba się tylko zdecydować na pewien dość nieortodoksyjny krok. Albert Einstein zbudował szczególną teorię względności na dwóch postulatach. Pierwszy jest znany jako zasada względności Galileusza (która, notabene, jest szczególnym przypadkiem zasady kopernikańskiej). Mówi ona, że fizyka jest taka sama w każdym układzie inercjalnym (czyli albo pozostającym w spoczynku, albo poruszającym się ruchem jednostajnym prostoliniowym). Drugi postulat, zbudowany na wyniku słynnego eksperymentu Michelsona-Morleya, narzucał wymóg stałości prędkości światła w każdym układzie odniesienia. Einstein uważał drugi postulat za kluczowy. W rzeczywistości kluczowa jest zasada względności. Już w 1910 roku Władimir Ignatowski pokazał, że bazując tylko na niej, można odtworzyć wszystkie zjawiska relatywistyczne szczególnej teorii względności. Efektownie proste rozumowanie, prowadzące bezpośrednio od zasady względności do relatywistyki, przedstawił też w 1992 roku profesor Andrzej Szymacha z naszego wydziału - mówi dr Dragan. Szczególna teoria względności to spójna struktura, która dopuszcza trzy matematycznie poprawne rodzaje rozwiązań: świat cząstek poruszających się z prędkościami podświetlnymi, świat cząstek poruszających się z prędkością światła i świat cząstek poruszających się z prędkościami nadświetlnymi. Ten trzeci wariant zawsze odrzucano jako niemający nic wspólnego z rzeczywistością. Postawiliśmy pytanie: co się stanie, gdy – na razie bez wnikania w fizyczność czy niefizyczność rozwiązań – potraktujemy serio nie część szczególnej teorii względności, lecz ją całą, razem z reżimem nadświetlnym? Spodziewaliśmy się paradoksów przyczynowo-skutkowych. Tymczasem zobaczyliśmy dokładnie te efekty, które tworzą najgłębszy rdzeń mechaniki kwantowej - mówią dr Dragan i prof. Ekert. Początkowo obaj teoretycy rozważali przypadek uproszczony: czasoprzestrzeń ze wszystkimi trzema rodzinami rozwiązań, ale składającą się tylko z jednego wymiaru przestrzennego i jednego czasowego (1+1). Cząstka pozostająca tu w spoczynku w jednym reżimie rozwiązań, w drugim wydaje się poruszać nadświetlnie, co oznacza, że sama nadświetlność jest względna. W tak skonstruowanej czasoprzestrzeni w naturalny sposób pojawiają się wydarzenia niedeterministyczne. Jeśli bowiem w jednym reżimie w punkcie A dochodzi do nawet całkowicie przewidywalnego wygenerowania cząstki nadświetlnej emitowanej ku punktowi B, gdzie informacji o powodach emisji po prostu nie ma, to z punktu widzenia obserwatora w drugim reżimie wydarzenia przebiegają od punktu B do punktu A, a więc zaczynają się od wydarzenia zupełnie nieprzewidywalnego. Okazuje się, że analogiczne efekty pojawiają się także w przypadku emisji cząstek podświetlnych. Obaj teoretycy wykazali ponadto, że po uwzględnieniu rozwiązań nadświetlnych naturalnie pojawia się ruch cząstki po wielu torach jednocześnie, a opis przebiegu zdarzeń wymaga wprowadzenia sumy zespolonych amplitud prawdopodobieństwa świadczących o istnieniu superpozycji stanów, zjawiska dotychczas kojarzonego wyłącznie z mechaniką kwantową. W przypadku czasoprzestrzeni z trzema wymiarami przestrzennymi i jednym czasowym (3+1), czyli odpowiadającej naszej fizycznej rzeczywistości, sytuacja jest bardziej skomplikowana. Zasada względności w swojej oryginalnej postaci nie jest zachowywana, reżimy podświetlny i nadświetlny są rozróżnialne. Jednak badacze zauważyli, że gdy zmodyfikuje się zasadę względności do postaci - "Możliwość opisu zdarzenia w sposób lokalny i deterministyczny nie powinna zależeć od wyboru inercjalnego układu odniesienia" - ograniczy ona rozwiązania do tych, w których wszystkie wnioski z rozważań w czasoprzestrzeni (1+1) pozostają ważne. Zwróciliśmy przy okazji uwagę na możliwość ciekawej interpretacji roli poszczególnych wymiarów. W reżimie wyglądającym dla obserwatora na nadświetlny niektóre wymiary czasoprzestrzenne wydają się zmieniać swoje fizyczne role. Tylko jeden wymiar świata nadświetlnego ma charakter przestrzenny: ten, wzdłuż którego porusza się cząstka. Pozostałe trzy wymiary wydają się wymiarami czasowymi - mówi dr Dragan. Charakterystyczną cechą wymiarów przestrzennych jest to, że cząstka może się w nich przemieszczać w każdą stronę lub pozostawać w spoczynku, podczas gdy w wymiarze czasowym zawsze propaguje się w jedną stronę (co w potocznym języku nazywamy starzeniem). Trzy wymiary czasowe reżimu nadświetlnego przy jednym przestrzennym (1+3) oznaczałyby więc, że cząstki w nieuchronny sposób starzeją się w trzech czasach jednocześnie. Proces starzenia się cząstki w reżimie nadświetlnym (1+3), obserwowany z reżimu podświetlnego (3+1), wyglądałby tak, jakby cząstka przemieszczała się jak fala kulista, prowadząc ku słynnej zasadzie Huygensa (każdy punkt ośrodka, do którego dotarło czoło fali, można traktować jako źródło nowej fali kulistej) oraz ku dualizmowi korpuskularno-falowemu. Cała dziwność, która pojawia się przy rozważaniu rozwiązań odnoszących się do reżimu wyglądającego na nadświetlny, okazuje się nie być dziwniejsza od tego, co od dawna mówi powszechnie akceptowana i doświadczalnie zweryfikowana teoria kwantowa. Przeciwnie, uwzględniając reżim nadświetlny, można – przynajmniej teoretycznie – wyprowadzić ze szczególnej teorii względności część postulatów mechaniki kwantowej, które zazwyczaj przyjmowano jako niewynikające z innych, bardziej fundamentalnych przyczyn – podsumowuje dr Dragan. Niemal od stu lat mechanika kwantowa czeka na głębszą teorię, która pozwoliłaby wyjaśnić naturę jej zagadkowych zjawisk. Gdyby rozumowanie zaprezentowane przez fizyków z FUW i UO oparło się próbie czasu, historia okrutnie zakpiłaby ze wszystkich fizyków. Poszukiwana od dekad "nieznana" teoria, wyjaśniająca niezwykłość mechaniki kwantowej, byłaby bowiem strukturą znaną już od pierwszych prac nad teorią kwantów. « powrót do artykułu
  8. 3 points
    Zdjęcie z czasów pandemii (znaczy z wczoraj z mojego okna). Wenus w Plejadach. Jak ktoś przegapił, to następny taki obrazek już za 8 lat.
  9. 3 points
    Przepraszam, ja bez żadnego trybu.... Otóż film niesie ze sobą przymiotnik "cienki", podczas gdy słowo warstwa tego przymiotnika zwykle wymaga. Film jest bardzo użyteczny i wiele osób z upodobaniem go używa oraz rozumie, zwłaszcza kiedy opisuje warstwy o miąższości mniejszej niż jedna AU.
  10. 3 points
    Pozwólcie że dodam jeszcze jeden wynik badań na temat rozwoju https://www.medrxiv.org/content/10.1101/2020.03.05.20030502v1 I tutaj po polsku trochę z innego portalu : https://www.focus.pl/artykul/koronawirus-jest-zarazliwy-przed-wystapienia-symptomow-najgorszy-4-dzien
  11. 3 points
    Coby łatwiej było sobie to wyobrazić: Tutaj jest jeden elektron złapany w sztuczny atom (odpowiednio ukształtowane pole EM), ale więcej, kilka czy kilkanaście, zachowuje się podobnie - ich chmura pdp tworzy podobny dysk. Więcej szczegółów: https://www.unibas.ch/en/News-Events/News/Uni-Research/The-geometry-of-an-electron-determined-for-the-first-time.html
  12. 3 points
    http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C80546%2Cwynalazek-uczonego-uj-ogolnie-dostepny-google-nie-patentuje-rozwiazania.html Na KW był wątek wspierający dr Jarka Dudę. PS Tytuł zgodny z obowiązującym trendem.
  13. 3 points
    Albo jesteś naiwny albo ja coś przespałem. Podaj mi JEDEN przykład z postępu naukowo-technicznego który w ogólnym rozrachunku był/jest pozytywny dla Ziemi jako ekosystemu. Znajdź cokolwiek w przedziale od wynalezienia ognia do promu kosmicznego. Jak myślisz do czego będzie wykorzystanie 90% tego twojego taniego prądu z ogniw? Powiem ci, do jeszcze większej konsumpcji,eksploatacji złóż i wód gruntowych, wycinania lasów, betonowania gruntów. Czyli powiększenia problemów Twierdzisz że jak dasz alkoholikowi więcej pieniędzy to on sobie posadzi drzewko pod domem. Ja twierdzę że raczej zainwestuje w większą ilość flaszek.
  14. 3 points
    Dlatego od jakiegoś czasu (to już chyba ponad rok), na każdym spacerze i wycieczce rowerowej, zacząłem zbierać śmieci. Zbieram po lasach, łąkach itp. Pisałem o tym tu: https://forum.kopalniawiedzy.pl/topic/42343-plastik-zabija-miliony-krabów. Przecież nic mnie to nie kosztuje. Rowy przy drogach, parkingi itp. na razie zostawiam służbom, bo nie jestem w stanie zebrać wszystkiego. Tam gdzie najczęściej chodzę, albo jeżdżę rowerem, ilość śmieci wyraźnie się zmniejszyła. Na początku wstydziłem się, ale to powinni wstydzić się ci, którzy te śmieci wyrzucają, a nie ja. Samym gadaniem nic się nie zrobi. Myślę sobie, że gdyby każdy spacerowicz zabrał choć jednego śmiecia z lasu, to szybko zniknęłyby one z naszego środowiska. Ale na to raczej nadziei nie ma. Ale gdyby choć kilka osób zaczęło mnie naśladować to już byłby sukces. To naprawdę nic nie kosztuje. Biorę z domu zrywkę, albo kilka i po napełnieniu wyrzucam do najbliższego kosza. Nadal trochę mi wstyd te śmieci nosić, więc zabieram też jakąś nieprzezroczystą torbę, w której to trzymam zanim doniosę do kosza.
  15. 3 points
    W tym temacie polecam świetny kurs na platformie Copernicus College "Wstęp do prymatologii kognitywnej". Prowadzony dr hab. Macieja Trojana, doskonale omawia różne aspekty zdolności liczenia u różnych grup zwierząt, np. subityzacja, szacowanie. W niektórych czynnościach nie dorastamy do pięt innym gatunkom. Wygląda na to, że rejony mózgu wykorzystywane w liczeniu są analogicznie podobne u wielu gatunków, a sposób i potrzeba ich wykorzystania dopiero warunkuje w jakim kierunku działają one najwydajniej.
  16. 3 points
    Zależy w jakim społeczeństwie chcesz żyć. Jeśli chcesz żyć w scentralizowanym systemie to zgadza się. Cenzura jest atakiem na taki ład. Jednak jeśli chcesz żyć w społeczeństwie wolnym i tworzonym przez wszystkich jego członków to żadna cenzura nie jest pożyteczna, ani potrzebna.
  17. 3 points
    Trudno mi cokolwiek powiedzieć, bo... Od lat na końcu pola jest u mnie kupa chaszczy i gałęzi, które tam znoszę. Doskonale wiem, że tam mają się dobrze jeże. W promieniu dwóch metrów od tego nie koszę. Czasem zdarza mi się przygarnąć na zimę tych kilka "niechcianych" chudzielców (padłyby z pewnością, ale cóż, taka natura; łatwo nie jest, bo cza to pędzić robalami - zimą ciężko - ewentualnie wołowiną; do tego spory wybieg, ale płyty mfp drogie nie są . Na szczęście w moim domu znajdą miejsce.). Cóż mogę powiedzieć... Kurna, kiedyś grabie człeka nie bolały, a grabienie to bardzo zdrowa rozrywka i bezpieczna dla środowiska.
  18. 3 points
    Nie zrobili w źródle babola. Autor badań wyjaśnia to tak: Short answer: In a DNA context, PEG is the most hydrophobic cosolute available which does not precipitate DNA. I agree many people say PEG is hydrophilic. What they really mean is that PEG easily dissolves in water. But for example HPLC solvent data (for example https://sites.google.com/site/miller00828/in/solvent-polarity-table) lists dioxane, dimethoxy ethane, and diglyme (essentially very short PEG chains) among the more nonpolar solvents. Since we need a water solution to study DNA, we choose PEG-400, diglyme, and dioxane to be co-solutes. They provide the most hydrophobic environment possible, while also being DNA-compatible. Yes the wording in the press release could be misleading. Maybe they (and we in the manuscript) should be more careful when using “hydrophobic” as a shorthand for “reduced water concentration”/”environment with few water molecules”.
  19. 3 points
    Właśnie odebraliśmy wiadomość, że zostaliśmy Autorem Tygodnia na Patronite :) To dla nas olbrzymie i niezwykle miłe zaskoczenie. Mamy nadzieję, że ta nominacja ułatwi nam osiągnięcie założonych celów. O tym, jakie to cele możecie przeczytać na naszym profilu. Pochwalimy się też, że mamy już 25 Patronów, a miesięczne wpłaty przekroczyły 1000 pln, więc ponad połowę z pierwszego celu osiągnęliśmy. To naprawdę dodaje energii do pracy i pozwala optymistycznie spojrzeć na przyszłość KopalniWiedzy. Bardzo dziękujemy obecnym i przyszłym Patronom. Ania i Mariusz « powrót do artykułu
  20. 3 points
    Dobre powiedziane. Pytanie sformułowane jest w taki sposób że wyolbrzymiają problem. Gdyby pytania brzmiały: "Czy popierasz programy szczepień?" i "Czy zaszczepił byś swoje dziecko gdyby ta decyzja zależała od Ciebie?", to może wynik byłby zupełnie inny. Nie mam jednak zamiaru bagatelizować problemu. Ruchy antyszczepionkowe to realne zagrożenie i absolutne szaleństwo. Przynajmniej częściowo jest to efekt archaicznych systemów edukacji. Mamy problemy ze zrozumieniem tego co właściwie jest prawdziwe, a co nie i to na bardzo podstawowym poziomie. Wiedza wielu z nas ogranicza się do wąskiej specjalizacji. Większość ma podstawowe braki. Prawie nikt nie wie, na czym opiera się nauka i prawie nikt jej nie rozumie. Nie potrafimy odróżnić rzetelnych informacji od bełkotu ubranego w ładne słowa. Łatwo ufamy "autorytetom" i łatwo dajemy się nabierać. Charyzma i psychologiczne sztuczki są bardziej atrakcyjne niż prawda. Ktoś kto utonął w zalewie informacji nie może zaufać nawet sobe. Wyjście z tego stanu przypomina proces opuszczania sekty. Powszechnej sekty nieświadomości. Możemy się cieszyć że jako ludzkość robimy postępy i nasza wiedza o świecie się pogłębia. Problem w tym, że ta wiedza dla wielu jest niedostępna, pomimo tego że są otoczenie informacjami. Z perspektywy tych, którzy się pogubili świat już teraz wygląda, tak jakby przekroczył granicę technologicznej osobliwości. Przyśpieszające zmiany, sprzeczne informacje i skomplikowana technologia przypominająca magię. Po zastanowieniu przestaje mnie dziwić, że ktoś może wątpić w skuteczność i bezpieczeństwo szczepionek. Przestaje mnie nawet dziwić, że ktoś może zwątpić w kulistość Ziemi.
  21. 3 points
    Na starcie, zbytnio porównujesz mózg do dysku, a to zero wspólnego. Słabe, ale jednak się nie pośmieją. Robię analogię do sztucznej sieci neuronowej, polecam poczytać na czym polega jej pamięć i o jej pojemność. Nie nie musi znikać. A jak jest sztuczna sieć neuronowa to już "bajty informacji" są powiązane jeden z drugim, nieprawdaż? taaa i dlatego w sieciach neuronowych próbują obliczać właśnie tę pojemność. Udowodnij to wszyscy się pośmiejemy. (że tak zagadam w Twoim stylu). co to jest to skojarzenie? Informacja? Jeśli... A jeśli nie jest powiązana? Rozumiem, że potrafisz zapamiętać nieskończona liczbę jedynek, ale to trochę słaba nieskończona pamięć nie uważasz? Ustalmy pewne rzeczy. Ilość neuronów jest skończona w głowie, tak? Ilość połączeń między neuronami jest skończona, tak? Każda nowa informacja jest "wkomponowana" w sieć tak aby wzmacniania między kolejnymi neuronami zmieniły się jak najmniej, i to jest to właśnie pewna forma Twojego skojarzenia. Jednak każda nowa informacja(do zapamiętania) , nawet podobna, musi jednak zmienić jakoś system wzmocnień między neuronami, tak? I teraz mamy granicę pamięci która polega na tym, że każda nowa informacja, zmieni tak wzmocnienia między neurnoami, że któraś z poprzednio zapamiętanych informacji nie może zostać prawidłowo odtworzona. Otóż drogi kolego nieskończoność jest dość pojemna i każda nowa informacja nawet skojarzona z poprzednim trochę wpływa na cały stan. I własnie da się matematycznie udowodnić (i chyba nawet juz jest to udowodnione), że nie da się tak ustalić wzmocnień między naurnami, aby dokonać asocjacji między nieskończoną ilością różnych elementów. I na koniec, bo szkoda mojego czasu prosty eksperyment myślowy. Czy jak odejmę jeden neuron z mózgu to już nie będę w stanie zapamiętać tej nieskończoności? Będę? A jak jeszcze jeden odejmę to będę? Który neuron daje granicę nieskończoności?
  22. 2 points
    Hawking. Bez tego byłby jeszcze jednym anonimowym użytkownikiem wózka elektrycznego i syntezatora mowy. Nie jest, bo ciemna materia tworzy skupiska w skali galaktycznej. Co to jest faktyczna zawartość ciemnej materii, jaką ma definicję operacyjną? @Ryszard &ska poznawanie fizyki na podstawie zdań w języku naturalnym i dziecięcych wyobrażeń odnośnie znaczenia słów prowadzi do nikąd, językiem przyrody jest matematyka. Język naturalny to skróty myślowe. Raczej braku zrozumienia. Fizyka to taka paskudna nauka, w której nie da się ominąć podstaw i liczyć, że w nowym semestrze będzie lepiej. Budynków nie da się budować zaczynając od sufitu a kończąc na fundamentach. Niestety popularyzacja fizyki polega na tym, że oferuje zdjęcia z apartamentu na najwyższym piętrze zamiast planów budynku , to takie oszustwo często motywowane finansowo (na wielu poziomach). W większości nauk przeciętny człowiek jest w stanie zrozumieć całość zagadnień, barierą jest tylko hermetyczne słownictwo. W przypadku fizyki wiedza odnosi się do abstrakcji które są szkieletem zrozumienia zagadnień, każdy poziom wymaga treningu. Studiowanie fizyki nie polega na zapamiętywaniu zdań, tylko na nauce odpowiedniego myślenia. Nie chodzi mi o to aby zniechęcać kolegę, ale nie ma drogi na skróty. Jeśli ktoś ma kiepski model świata i zaczyna zadawać "ciekawe pytania" w tym modelu, to odpowiedź na nie nie ma żadnego znaczenia! Spekulacje w takim modelu nie mają żadnego znaczenia. Nawet jeśli brzmią bardzo podobnie lub identycznie jak pytania stawiane przez fizyków. Na przykład takie zagadnienie jak skończoność/nieskończoność wszechświata zaczyna bardzo mocno zależeć od definicji "skończoności", parametryzacji i układu odniesienia. Pytanie czy przestrzeń anty-de Sittera jest skończona nie ma jednoznacznej intuicyjnej odpowiedzi. Nie chodzi mi o krytykę ciekawości, tylko o uświadomienie że to nie jest prosta sprawa i najwidoczniej wyjechał kolega poza obszary które jest w stanie zrozumieć bez włożenia w to ogromnej pracy.
  23. 2 points
    Owszem, ale jeśli coś ma być przykładem, argumentem w dyskusji, bazą do statystyki, musi być chociażby w minimalnym stopniu weryfikowalne. Mnie od lat skutecznie leczy Józek spod spożywczaka - zawsze jak dam mu na piwo mówi mi "Niech ci Bozia w zdrowiu wynagrodzi". No i fakt, nawet jak jakaś zaraza się mnie czepi (b. rzadko), to natentychmiast znika...
  24. 2 points
    Polecam nowy "wstrząs poznawczy": https://abcnews.go.com/Technology/battle-sexes-men-drivers-women-dyehard-science/story?id=13841063 " Researchers at Johns Hopkins University found that female drivers were involved in slightly more crashes then men, but the difference was not all that great -- 5.1 crashes per million miles driven for men, compared to 5.7 crashes for women. Age, in various studies, appears to be a more important issue than gender. Teenage boys start off badly, according to the Johns Hopkins study, with about 20 percent more crashes per mile driven than teen-age girls. Between the ages of 20 and 35 males and females are equally at risk of being involved in a crash, and after age 35 female drivers are at greater risk than males." To są już poważne badania, a nie dziecinada spychologów oparta tylko na prostej statystyce wartości bezwzględnych. Bezkrytyczni czy wręcz bezmyślni klakierzy polskiej spycholożki muszą się bardziej postarać, jeśli chcą dyskutować z osobą, która ma pojęcie o badaniach statystycznych.
  25. 2 points
    Więc przytoczę jeszcze raz: To chyba jest dość jasne?
  26. 2 points
    Po drugiej, ateistycznej stronie głupoty (innej) tyle samo.
  27. 2 points
    Powołałem się na Ergo i wciągnęli mnie też do grupy mającej prawo głosu :DD Publikacja personaliów naukowców to rzeczywiście nie najlepszy pomysł, ale cała ścieżka finansowania powinna być jasna i dostępna publicznie, wyniki badań również. Jeśli wojsko finansuje prace nad nową zabawką masowego rażenia(zresztą zakazaną) to wyborcy powinni o tym wiedzieć.
  28. 2 points
    Po pierwsze, to nie ma problemu, a po drugie, niekoniecznie swojego, bo to Ty przez cały czas próbujesz skręcić dyskusję w stronę spraw psychicznych czy moralnych, a mnie to po prostu mało w tym przypadku obchodzi, o czym napisałem dużo wcześniej. Nie ludzie i ich motywacje są dla mnie w tej sprawie ważni, a zwierzaki, bo to do nich się strzela, a nie do ludzi. Uważam, że z punktu widzenia zwierzaków lepsza jest hodowla na wolności niż w warunkach przemysłowych, a myśliwy jest w tej sytuacji drapieżnikiem, który zresztą niemal w każdym przypadku zabija w sposób bardziej ""humanitarny" niż inne drapieżniki, głód i choroby czy kłusownicy. Interesuje mnie w tym przede wszystkim skutek a nie czyjeś motywacje. Nie wejdę w głowy wszystkim myśliwym, żeby stwierdzić, czy przyjemność sprawia im zabijanie, czy polowanie, a to nie jest to samo. Zabijanie jest tylko jednym z elementów polowania, a polowanie jest naturalnym instynktem Hs i innych drapieżników. Więcej łączy mnie z naturą niż z kulturą, cywilizacją. Właściwie jestem nie tyle "człowiekiem", co zwierzakiem z gatunku Hs zmuszonym przez okoliczności (data i miejsce urodzenia) do życia w warunkach cywilizacji, czyli dla mnie obcych, coś w rodzaju hodowli w klatce. Dlatego łatwo mi zrozumieć i zwierzaki i myśliwych, którzy na nie polują. Sam nie polowałem, ale ryby łowiłem. Łowiłem, zabijałem i zjadałem. Zabijanie nie sprawiało mi żadnej przyjemności. Była to tylko czynność techniczna, którą starałem się wykonać jak najszybciej i najskuteczniej. Rybę sprzedawaną w sklepie też ktoś przecież musi zabić. Nie widzę żadnej różnicy, czy zrobi to rybak, czy ja - ryba będzie nieżywa. No może różnica będzie tylko taka, że ja zabijając jedną czy dwie ryby, mogę zrobić to lepiej niż rybak, który nie ma czasu na przejmowanie się każdą rybą oddzielnie, a większość mu się i tak podusi, co zresztą dla tych ryb może i lepsze jest... Łowienie bardzo lubiłem i często mam ochotę na takie polowanie. Ale na pobliskiej kałuży obowiązuje zasadza "złowić i wypuścić", a w to bawić się nie mam zamiaru, bo ryby to nie zabawki, a poza tym nie widzę żadnego sensu żeby złowione ryby wypuszczać (pomijam wyjątki) i iść do sklepu po ryby, które złowił i zabił ktoś inny. Zdarzało się też, że z różnych powodów musiałem zabić inne zwierzaki. I to robiłem, a jeśli taka konieczność będzie, to zrobię. Nie ma w tym żadnej przyjemności, jest tylko coś, co zrobić trzeba. Emocje mogą być wcześniej czy później, ale nie w tym momencie - ważna jest tylko skuteczność. Dla przyjemności nie zabijam nigdy, nawet robali i innych takich. Nie czuję takiej przyjemności. "Niech to zrobi ktoś inny, bo ja (itd.)"? No chyba, że ten ktoś inny zrobi to skuteczniej. Dziewczynom odpuszczam. Wracając do myśliwych - z moich rozmów nie wynikało, że są to ludzie, którym zabijanie sprawia sprawia przyjemność. Polują, ale polowanie i przyjemność zabijania, to nie to samo. Na pewno są i tacy, których bawi samo zabijanie, zabijają dla przyjemności zabijania. Ale to raczej mniejszość. Jak ktoś tak bardzo lubi zabijać może zatrudnić się w ubojni - może wtedy zabijać bez ograniczeń. Nie twierdzę przy tym, że wszyscy w ubojniach lubią zabijanie. Co do tych ptaków - ptaki łowne w Polsce, to ptaki jadalne i do zjedzenia się na nie poluje. Hodowane w klatkach kury są nie mniej przepięknymi istotami niż one. Najpierw tych klatek trzeba się pozbyć. A i to nie zlikwiduje zabijania.
  29. 2 points
    Nie ma co, przejrzałeś tych oszustów. Postęp naukowy zatrzymał się wkrótce po tym, jak rząd USA skonfiskował patenty Tesli na darmową energię, zbyt potężne dla lobby energetycznego A tak na poważnie, to prawdopodobnie musisz zmienić źródła z których czerpiesz wiedzę. Możesz sam zbudować baterię o 10x większej pojemności przez połączenie 10 ogniw równolegle. A jeżeli chodziło ci o konwencjonalną baterię o 10x większej gęstości, to obstawiam, że jest to niemożliwe chyba, że chodzi ci o ten sam akumulator na niskiej orbicie Ziemskiej po uwzględnieniu jego energii potencjalnej Akumulator litowy (LiSOCl2) wg. Wikipedii ma gęstość energii na poziomie 2.5 MJ/kg. Zwiększenie 10x umieści go w okolicach paliw chemicznych takich jak: Etanol (30.0), Metanol (19.7) czy Hydrazyna (19.5). Źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Gęstość_energii
  30. 2 points
    Moja "rzecz" jest bardzo prosta. Współczesne myślistwo nie ma nic wspólnego z dbałością o naturę jak i zaspakajaniem fundamentalnych potrzeb (białko). Owszem, taki "sport" jak wędkarstwo ze swoją regułą "złów i wypuść" to tylko przejaw zwyrodnienia.
  31. 2 points
    A o czym myślimy? Jan Władysłw Poczobut-Odlanicki, XVII wieczny husarz litweski, weteran wojen z Moskwą i świetny szermierz, na niedźwiedzia chadzał nie z flintą (broni palnej miał pod dostatkiem), a z włócznią, bo tak było "po męsku" i "honorowo" wobec króla puszczy. Ale już w owych czasach takie podejście to była już raczej rzadkość. Myślistwo już wówczas było patologią i dewastacją przyrody na skale dziś nie spotykaną. Taki król August III podczas jednego dnia" polowania", siedząc w budzie w swym zwierzyńcu, potrafił ubić 300 sztuk przywiezionej z Litwy zwierzyny, naganinej prosto pod lufy karabinów. Tylko w latach 1893-99, w dobrach Ksawerego Branickiego, ubito 30 007 zwierząt uznanych za "szkodniki" czyli wilków, lisów i jastrzębi wydr, kun, łasic, tchórzów, psów, jastrzębi, srok, kruków, czapl, a nawet łysek i wiewiórek (te ostatnie też były uzane za szkodniki). To była zaplanowana ekstermianacja, ale na ogół poprostu polowali panowie. Chłopstwo kłusowało. Stąd może obecnie popularność polowań wśród lokalnych elyt - róznej maści dyrektorów, biznesmenów, komendantów etc. poza tym aby polować trzeba mieć pieniądze. Taka zabawa dla lokalnych kacyków by wieczorem przy wódeczce zakulisowo pogadać o interesach. Tak jak i dwieście lat temu. Ale też i tacy ludzie są silną grupą lobbingową. Mają kasę i układy, choćby lokalnie.
  32. 2 points
    Nie odwracajmy kota ogonem! To nie orki są winne, tylko ludzie! Orki próbują tylko przeżyć, żywiąc się tym, co jeszcze ludzie nie wyłowili. Orki zapewne chętnie zjadły by też inne ryby, ale ich już nie ma. Dorsze prawie zniknęły, makrele są łowione coraz mniejsze, tuńczyki też już przetrzebione itd. Niedługo zostaną im tylko meduzy do jedzenia.
  33. 2 points
    Duży szacunek. To mój największy strach, że stanie coś co nie pozwoli mi wylogować się na moich warunkach. Nie sądzę bym zachował tyle humoru. Być może każdy dostaje to w co wierzył https://youtu.be/B7nxqg13-C4
  34. 2 points
    U nas masowo w śmieciach giną żuki gnojowe i inne pożyteczne owady. Jakiś czas temu odkryłem, że porzucone w lasach puszki i butelki po napojach (głównie po piwie i coli) są śmiertelną pułapką dla tych stworzeń. Jedna puszka może być pułapką dla kilkudziesięciu do setki żuków! W skali kraju to mogą być miliardy żuków! Kiedyś zrobiłem nawet zdjęcie, może tu wrzucę, jak znajdę. Od tamtej pory ilekroć idę lub jadę rowerem przez las, zabieram ze sobą kilka reklamówek (zrywek) po zakupach i zbieram znalezione śmieci, po czym wyrzucam je do najbliższych koszy poza lasem. Zebrałem już tak co najmniej 50 reklamówek śmieci.
  35. 2 points
    Nie sądzicie że chodzi raczej o symbol? Nie chodzi przypadkiem o sprawienie żeby ich fani oraz inne osoby, które o tym usłyszą zastanowili się co mogą zmienić w swoich nawykach?
  36. 2 points
    @Sławko Prawdę mówiąc, nie bardzo rozumiem, bo skoro nie chcesz rozpatrywać z punktu widzenia jednostki, ani nie za pomocą badań naukowych, to jak inaczej? Zdroworozsądkowo, to wydaje mi się, że - jak to się często mówi - nasza cywilizacja jest oparta na trzech filarach: greckiej filozofii, rzymskim prawie i religii: chrześcijańskiej/judaistycznej. I jeśli chcieć ją jakoś oceniać, to właśnie porównując z innymi (można dyskutować, czy w ujęciu Konecznego to jest obiektywne, czy nie, albo czy pominięto coś itp. tu zgoda, można pewnie próbować tworzyć jakieś inne kryteria). W każdym razie wychodzi, że to chrześcijaństwo było "jakoś" potrzebne, żeby dojść do stanu dzisiejszego. Dokładniejszą analizą powinni się zająć chyba właśnie naukowcy:) Ale tak na szybko przychodzi mi do głowy, że: 1) Kościół pełnił funkcję pewnego rodzaju "władzy", ale też edukacji, nauki itp. (budował szpitale, mnisi przepisywali księgi itd.). 2) Jeśli chodzi o tę władzę, to mógł pomagać opozycji (tak było za czasów PRL, nie wiem, jak np. w średniowieczu). Tu można by znów wrócić do tego, na co zwracał uwagę Koneczny, czy poddani mają prawo oceniać moralnie władcę, czy nie. U nas akurat jest na "tak". 3) To nie jest tak, że ateista gdzieś w Polsce czy na Zachodzie posługuje się jakąś "obiektywną" etyką "ateistyczną". Z reguły używa przerobionej (np. zmienionej w sferze seksu - to b. częste;) ) etyki chrześcijańskiej. Dlaczego laicka Unia Europejska przyjmuje imigrantów? (można by odpowiedzieć na szybko, że w ramach "miłości bliźniego"). Tak naprawdę dużo z naszych nieuświadomionych ocen/zachowań bierze się z kultury ukształtowanej właśnie przez te trzy filary. I powstaje pole do ogromnej dyskusji, w jaki sposób ustalać, która etyka jest "lepsza", a która "gorsza" i kto ma to ustalać i jaki sposób ustalania jest "lepszy", i czy każdemu wolno jak mu się podoba itd. itp. Ja nie chcę w to wchodzić, wydaje mi się, że po prostu warto/trzeba uszanować, to co samo wyewoluowało (a wyewoluowało jakoś tak, że nawet najprymitywniejsze plemiona mają jakąś religię, więc chyba gdyby ją zabrać, przypuszczalnie byłoby gorzej). ja zbyt dobre zdaję sobie sprawę ze swoich ograniczeń, żeby uważać, że jestem w stanie samodzielnie wymyślić "lepszą" alternatywę (a na dodatek im dłużej żyję, tym więcej widzę swoich ograniczeń:) ) Więc IMHO dobrze by było, żeby naukowcy to zbadali zamiast mnie (jeśli potrafią, a czy potrafią, to zdaje się jest wątpliwe )
  37. 2 points
    "Małpa z dżungli wyjdzie, ale dżungla z małpy nigdy. Dotyczy to także nas, małp dwunożnych. Od czasów, gdy nasi przodkowie przeskakiwali z drzewa na drzewo, życie w małych grupach nadal jest naszą obsesją. Nigdy nie mamy dosyć oglądania polityków bębniących sobie w piersi w telewizji, gwiazd oper mydlanych, które skaczą z randki na randkę czy też reality show, których treść sprowadza się tylko do tego, kto pojawił się w programie, a kto zniknął. Łatwo byłoby się naigrawać z wszystkich tych zachowań właściwych ssakom naczelnym, gdyby nie fakt, że nasze branie gatunki małp traktują pogoń za władzą i seksem tak samo poważnie jak my. Łączy nas zn nimi jednak coś więcej niż władza i seks. Współczucie i empatia są równie ważne, ale rzadko wymienia się je jako część naszego dziedzictwa biologicznego. [...]" "Kontrast między tymi dwoma gatunkami małp przypomina mi stosowany przez psychologów podział na osobowości HE i HA. HE oznacza osobowość "wzmacniającą hierarchię", czyli taką, której właściwa jest wiara w prawo, porządek i surowe środki utrzymujące wszystkich w szeregu. HE natomiast to osobowość "osłabiająca hierarchię" - tacy ludzie chcą wyrównywać szanse. Nie chodzi o to, która z tych tendencji jest bardziej pożądana, ponieważ dopiero razem tworzą one społeczeństwo ludzkie, jaki znam. Nasze społeczności równoważą oba typy: istnieję w nich instytucje, które są bardziej HE, jak system wymiaru sprawiedliwości, albo bardziej HA, jak ruchy praw obywatelskich i organizacje, które opiekują się biednymi. Każdy człowiek skłania się bardziej w stronę jednego lub drugiego typu, a moglibyśmy nawet sklasyfikować w ten sposób całe gatunki - szympansy byłyby bardziej HE, a bonobo bardziej HA. Czy możliwe jest, że zachowujemy się jak hybryda tych dwóch małp? Nie wiemy wiele o zachowaniu prawdziwych hybryd, są one wszakże biologicznie możliwe i naprawdę istnieją. Żadne szanujące się zoo nie skrzyżowałoby celowo dwóch zagrożonych gatunków naczelnych, znamy jednak pewien raport na temat małego wędrownego francuskiego cyrku, w których występowały małpy człekokształtne o osobliwie brzmiących głosach. Myślano, że owe małpy były szympansami, ale dla ucha eksperta ich wołania były równie piskliwe, jak te charakterystyczne dla bonobo. Okazuje się, że dawno pozyskano dla owego cyrku samca bonobo (o czym nie wiedziano), którego nazwano Congo. Treser szybko zwrócił uwagę na nienasycony popęd seksualny samca i wykorzystywał go, nagradzając najlepsze występy Conga możliwością baraszkowania z cyrkowymi samicami małp człekokształtnych, z których wszystkie były szympansicami. Spłodzone potomstwo - które powinniśmy może nazwać "bonansami" lub "szympobo" - z łatwością chodziło w pozycji wyprostowanej i zadziwiało wszystkich swoimi dobrymi manierami i wrażliwością." Frans de Waal "Małpa w każdym z nas" Jesteśmy nie tylko małpami, ale i może jesteśmy produktem małpiego mezaliansu No tak, bo czy ktoś widział, by kobieta używała cycków do czego innego, niż zadowolenia faceta, by ludzie mieszkali w skupiskach i by bili się o terytorium?
  38. 2 points
  39. 2 points
    Obawiam się jednego, że niedługo do zrozumienia jak można zastosować komputer kwantowy ze sztuczną inteligencją będzie potrzebny ... komputer kwantowy ze sztuczną inteligencją
  40. 2 points
    Zamiast dyskusji, proszę bardzo: https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/finscy-i-japonscy-naukowcy-o-chmurach-jak-powstaje-dezinformacja-372
  41. 2 points
    Jak tu się dziwić, że ludzie boją się zajrzeć do lodówki by nie spotkać polityki?
  42. 2 points
    Twoja wiara w ludzi jest budująca. Niestety historia ludzkości pokazuje, że kiedy pojawia się silny wróg, zawsze znajdzie sprzymierzeńców na obszarach, które podbija. Zawsze znajdywali się ludzie, grupy i całe społeczności, które chciały na współpracy coś dla siebie ugrać, dokopać sąsiadom, rozliczyć stare urazy, pokazać, kto teraz jest górą itd. Lub zwyczajnie miały nadzieję, że zostanie im oszczędzona krwawa łaźnia a pod nową władzą też da się jakoś żyć. Spójrz na to, jak powstawały starożytne i historyczne imperia, jak przebiegał podbój obu Ameryk. Ba! Na własnym podwórku mamy rozbiory Polski. No chyba, że wróg byłby na tyle silny i bezwzględny, że grabiłby, mordował i gwałcił wszystko jak leci - bez względu na wyznanie, preferencje wyborcze, kolor skóry, płeć, rasę czy gatunek.
  43. 2 points
    Jak na mój gust... zadałeś pytanie współrzędnie złożone, o charakterze alternatywy, a ponieważ decyzja zapadła wcześniej: to przynajmniej ja, dyplomatycznie, czuję się zwolniony z wyrokowania.
  44. 2 points
    O ile nie jestem czy nie byłem wrogiem programu 500+, choć uważam, że lepsza byłaby ulga podatkowa (beneficjentami byliby pracujący), to aktualna liczba programów '+' przerosła moją zdolność rozumienia. Dlatego, rzutem na taśmę, oszczędnościami spłacam kredyt hipoteczny. Teraz bez kredytów i oszczędności mogę spokojnie obserwować stopy procentowe. Nie sądzę by to jawne kupowanie wyborców jakoś dobrze robiło gospodarce, choć pewnie zwiększy trochę popyt. PiS ma dużo szczęścia, że jakoś rządzi w czasach światowej prosperity, ale to się kiedyś skończy. Jak tylko gospodarka niemiecka trochę kucnie, to będziemy tu mieli zamieszki. W tym tempie 500+ przestanie starczać na waciki.
  45. 2 points
    Myślę że KW jest na miarę sensu internetu. Internet był przecież po to by promować i dzielić się wiedzą i danymi. Jestem prawie od początku tego portalu i dla mnie to jest coś wielkiego. Kiedyś nawet myślałem że gdyby tak nawiązano współpracę KW z Wiedza i Życie, to byłoby by to niezłe kopnięcie innych w zadek i wzmocnienie promowania nauki. Ale na to pewnie trzeba miliony...
  46. 2 points
    Dobra, bo widzę, że nikt nie raczył Ci wyjaśnić. Po pierwsze dlaczego zauważasz więcej owadów (i prawdopodobnie ptaków) w swojej okolicy? To bardzo proste. Habitatem owadów i ptaków były (częściowo nadal są) pola/lasy (różne gatunki etc.). Rolnictwo wypycha je z ich siedlisk poprzez niszczenie terenów oraz ich oprysk. Część owadów wymiera, część migruje (jest spychana) do terenów w których owy oprysk nie występuje. Między innymi są to Twoje okolice. Niewielu ludzi szaleje z opryskiem w przydomowym ogródku czy na trawnikach pod blokiem (jeśli w ogóle cokolwiek się tam robi poza koszeniem). Co więcej, część gatunków się do tego dostosowała i stworzyło sobie z tego świetne siedlisko przez co jest ich jeszcze więcej (LOKALNIE, nie całościowo) niż skutkiem samej migracji. Ergo to co obserwujesz to kolejny dowód na istnienie problemu. Teraz dlaczego powinno Ci zależeć na obecności owadów i patków. Wydawałoby się, że nie robią nic więcej niż Cię irytują. Nic bardziej mylnego. Taka mucha może np. znacząco przyspieszyć procesy rozkładu, które może nie są zbyt przyjemne ale kisnąca padlina też nie bardzo. Co więcej mucha jest podstawową dietą wielu innych organizmów (np. wielu ptaków). Ptaki natomiast poza byciem dietą dla innych organizmów zajmują się na przykład roznoszeniem nasion. Itd. Usunięcie jednego trybu z całego układu powoduje poważne (często nie do przeskoczenia) utrudnienia dla innych trybów. Zależności organizmów i procesów zachodzących na ziemi jest ogrom z wielu z nich pewnie jeszcze nawet nie zdajemy sobie sprawy. Gorąco polecam program na netflixie "Nasza Planeta" w polskiej wersji czyta Krystyna Czubówna więc nie tylko warto obejrzeć a i przyjemnie posłuchać. Nawet jeśli nie interesuje Cię różnorodność i piękno świata - warto poświęcić czas dla lepszego zrozumienia systemu ekologicznego i zależnosci między organizmami, obszarami czy samymi zjawiskami przyrodniczymi. Jest tam nawet sporo rzeczy wyjaśniających zjawiska meteorologiczne i jakie są następstwa różnych zdarzeń. Może to Ci wyjawi więcej.
  47. 2 points
    Przyznam się, że nie śledzę wypowiedzi co bardziej bystrzejszych bo mam pewien problem, nazwijmy to techniczny. Duża część z nich wypowiadało się kiedy mało wiedzieliśmy o działaniu mózgu, następnie mało wiedzą jak działają współczesne AI, część to po prostu nazwijmy ich filozofowie którzy szukają "magii człowieczeństwa" . A z mojego prostego rozumowania, to zwykłe dorabianie ideologii, wg. mnie nie potrzeba niczego dodawać do fizyki, czy żadnej metafizyki, "jedynie" czego trzeba nam dodać na pewno to złożoność (i parę drobnych rzeczy ) i powstanie coś co możemy nazwać świadomością. Obecnie, (moim zdaniem) jesteśmy od tego bardzo daleko. Jednak, to o czym traktuje artykuł jest bliżej nas niż świadomość. Jak słusznie zauważono, to trochę ściąganie odpowiedzialności z twórców, tak jak osoba prawna odpowiada za "swoje" działania, i schodzi bezpośrednia odpowiedzialność z ludzi. Czy jeżeli dotrzymałem wszelkich norm, jeśli chodzi o np. budowę samolotu i jego systemów i samolot mimo wszystko się zepsuł na skutek sytuacji której nikt wcześniej nie przewidział(i spadł) to czy firma odpowiada za to czy to już zdarzenie losowe? CZy jeżeli dodamy to zdarzenie do norm, i wszyscy muszą się ich trzymać to już ok? I tutaj to samo, czy jeżleli mam autonomiczny samochód i dotrzymałem wszelkich standardów (Ale ich nie ma chyba?) to jest ok? Z Twórczością nie rozumiem problemu, dla mnie sztuczna sieć neuronowa którą sobie wytrenowałem która stworzyła utwór nie różni się niczym od syntezatora na którym coś zagrałem. I w tę stronę chyba to na razie idzie. To nie jest sobie jakiś byt który sam sobie tworzy i jest tego właścicielem. Na ten moment to jest zwykły młotek i to wszystko. I na ten moment to są nasze realne problemy, bez istnienia świadomości sztucznej lub nie, zwał jak zwał.
  48. 2 points
    Mniej więcej odgadłeś moje intencje, te "zachcianki" nie wynikają z zachcianek, złej woli, nóż nie jest zły itd.argument dzieci na wysypiskach (ciekawi mnie jaki to jest procent ludzkości) nie mogą być żadnym argumentem, bo być może w świecie bez techniki by ich "zjadło" coś innego. Ludzie bez powodu nie opuszczali super raju gdzie wszystko leży na ziemi i zasobów starczy dla wszystkich, ale może właśnie nie starczało z czasem. Dla mnie to mniej więcej taka argumentacja, że gdyby ludzie nie wymyślili noży to by się ludzie (nożem) nie zabijali, więc nóż jest zły. Oczywiście, nie jest też tak, ze każda technika jest super dobra, ludzie się zachłysnęli techniką (współczesną) jej skala i wpływ na wszystko trochę ich zaskoczył, dopiero teraz się powoli ogarniają i z drugiej strony przychodzi powoli technika która jest trochę lepsza niż spal "cokolwiek" i się ogrzej (elektrownie i silniki też pod to podpadają) , to jest ta sama technikaco ludzi pierwotnych, tylko skala jest większa, bo nas jest więcej. Tutaj mamy syndrom "to nowe pokolenie takie złe, nasze to było ok" (i tak od pokoleń) "stare dobre czasy, czasy których nie pamiętamy i idealizujemy"
  49. 2 points
    , brak podstawowej wiedzy na temat pochodzenia chorób i ich zwalczania, przerażająca śmiertelność wśród noworodków, wynikające z zabobonów bolesne niebezpieczne i obleśne rytuały jak okaleczanie narządów płciowych albo picie spermy współplemieńców, przedmiotowe traktowanie kobiet. Generalnie wszystko było super, dopóki ktoś był zdrowy, silny, sprawny i młody. Jak tylko powinęła się noga - trach śmierć, często w męczarniach, teraz nawet jak jesteś śmierdzącym żulem, zawiozą cię do szpitala i zrobią wszystko co w ich mocy, żeby ci pomóc. Na czym bazujesz tę pewność? Brak danych (o które sam tak silnie się upominasz od oponentów). W naszych czasach przynajmniej można wybrać, czy się chce zaznawać tej sprawiedliwości społecznej (zamieszkać sobie gdzieś w hipisowskiej komunie) nie rezygnując wcale ze zdobyczy cywilizacji (albo rezygnując, kto jak woli) czy się chce brać udział w wyścigu szczurów. Wtedy, jak się urodziłeś w niewłaściwym plemieniu to czekało cię nędzne, krótkie i bolesne życie bez żadnego wyboru. Teraz, jak się urodziłeś w złym miejscu, możesz się właściwie swobodnie wybrać do lepszego "hyperloopem". Jesteś Ukraińcem na przykład, masz wojnę w kraju - hyc lecisz do Polski. Jesteś hindusem, który ma dość smrodu kału na ulicach - hyc lecisz do Wielkiej Brytanii itd. A co jeśli faktycznie nasza cywilizacja niechybnie dąży do samozagłady? A no nic wielkiego. Jeden więcej gatunek dołączy do miliardów już wymarłych, ale przynajmniej spróbowaliśmy zrealizować nasz potencjał, a nie zatrzymaliśmy się w przedszkolu.
  50. 2 points
    Napisałeś komentarz stosując przynajmniej trzy błędy logiczne więc się nie dziw że ludzie mają uwagi. Po prostu weź na wstrzymanie, postudiuj trochę erystykę a dopiero potem próbuj formułować opinie a nie rzucaj się gdy Ci ludzie zwracają słuszną uwagę. Po pierwsze mieszasz badania somatyczne z efektami psychologicznymi Po drugie do podważania zasady używasz indywidualnego wrażenia (nie ma znaczenia ilu osób) Po trzecie mieszasz czas. To fakt że artykuł jest napisany nieprecyzyjnie (prawd. źródło), bo wydaje mi się że badania nie negują ogólnego wpływu cukru tylko jeden z mechanizmów powstania tego mechanizmu stawiając zbyt ogólne wnioski. To błąd który popełnia bardzo duża ilość naukowców w prestiżowych publikacjach dla uzyskania większego efektu. Nawiązując od artykułu, wiadomo że organizm do rozkładania cukru potrzebuje znacznych nakładów energii. Powoduje to że jakiś czas po zjedzeniu odczuwamy senność, ciężkość i ogólny spadek sił. Czytałam o tym już parę razy i sama to obserwuję. U młodych ludzi to zjawisko nie jest jednak takie silne, pogłębia się z wiekiem. Nie mniej po tym spadku zawsze następuje wzrost aktywności - czego naukowcy w ogóle nie uwzględnili. Ponadto batony (teoretycznie) dostarczają też czekoladę (na ogół jest to bylejada). W każdym razie jeśli chcecie zdrowo dodać sobie energii nie jedzcie "batonów" tylko banan i 4 kawałki gorzkiej czekolady (powyżej 60%).
This leaderboard is set to Warsaw/GMT+02:00
×
×
  • Create New...