Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Leaderboard


Popular Content

Showing content with the highest reputation since 02/07/13 in all areas

  1. 4 points
    Tez mam wrażenie ze KW najbardziej traci w tym zestawieniu na tym ze link jest donstrony głównej. Wielokrotnie tracilem czas na szukanie źródła . Nie bylo moim celem umieszczać KW, uwazam ze jak na wielkosc zespołu który redaguje to jest to rewelacyjny wynik. Niemniej są pewne rzeczy które mozna by bylo poprawić. Głównym atutem KW są zaś komentatorzy, to oni skłaniaja do refleksji nad zasadnością tezy przedstawionej w artykułach. Gdyby wszystkie opinie były zgodne ze sobą niw zaglądał bym na ten portal, to różnorodność poglądów prowokuje ciekawe dyskusje. Ogolnie przy tej okazji chciałbym podziękować autorom za wysoki poziom i życzyć siły woli do kontynuacji.
  2. 2 points
    Napisałeś komentarz stosując przynajmniej trzy błędy logiczne więc się nie dziw że ludzie mają uwagi. Po prostu weź na wstrzymanie, postudiuj trochę erystykę a dopiero potem próbuj formułować opinie a nie rzucaj się gdy Ci ludzie zwracają słuszną uwagę. Po pierwsze mieszasz badania somatyczne z efektami psychologicznymi Po drugie do podważania zasady używasz indywidualnego wrażenia (nie ma znaczenia ilu osób) Po trzecie mieszasz czas. To fakt że artykuł jest napisany nieprecyzyjnie (prawd. źródło), bo wydaje mi się że badania nie negują ogólnego wpływu cukru tylko jeden z mechanizmów powstania tego mechanizmu stawiając zbyt ogólne wnioski. To błąd który popełnia bardzo duża ilość naukowców w prestiżowych publikacjach dla uzyskania większego efektu. Nawiązując od artykułu, wiadomo że organizm do rozkładania cukru potrzebuje znacznych nakładów energii. Powoduje to że jakiś czas po zjedzeniu odczuwamy senność, ciężkość i ogólny spadek sił. Czytałam o tym już parę razy i sama to obserwuję. U młodych ludzi to zjawisko nie jest jednak takie silne, pogłębia się z wiekiem. Nie mniej po tym spadku zawsze następuje wzrost aktywności - czego naukowcy w ogóle nie uwzględnili. Ponadto batony (teoretycznie) dostarczają też czekoladę (na ogół jest to bylejada). W każdym razie jeśli chcecie zdrowo dodać sobie energii nie jedzcie "batonów" tylko banan i 4 kawałki gorzkiej czekolady (powyżej 60%).
  3. 2 points
    Trzy komentarze i wszystkie dotyczące nie treści artykułu, tylko domniemanego wyznania podejrzanego i na tej podstawie podważające jego polskość. Bo Polak to oczywiście tylko i wyłącznie biały katolik słuchający Chopina. Może i nawet imię Aaron określa go jako żyda, ale sam najprawdopodobniej uważał się za Polaka, zapewne wynika to z dokumentów imigracyjnych. Tym bardziej to jest istotne, że właśnie wtedy ona nie istniała. Chyba nawet panowie nie przeczytali artykułu do końca, bo wynika z niego, że wcale nawet nie jest pewne, czy chusta będąca dowodem pochodzi właśnie z miejsca przestępstwa, a wynik przeprowadzonego badania co najwyżej może wykluczyć jakiegoś podejrzanego, a nie potwierdzić, że to właśnie ten konkretny, ponieważ opiera się jedynie na badaniu mitochondrialnego DNA.
  4. 2 points
    Na starcie, zbytnio porównujesz mózg do dysku, a to zero wspólnego. Słabe, ale jednak się nie pośmieją. Robię analogię do sztucznej sieci neuronowej, polecam poczytać na czym polega jej pamięć i o jej pojemność. Nie nie musi znikać. A jak jest sztuczna sieć neuronowa to już "bajty informacji" są powiązane jeden z drugim, nieprawdaż? taaa i dlatego w sieciach neuronowych próbują obliczać właśnie tę pojemność. Udowodnij to wszyscy się pośmiejemy. (że tak zagadam w Twoim stylu). co to jest to skojarzenie? Informacja? Jeśli... A jeśli nie jest powiązana? Rozumiem, że potrafisz zapamiętać nieskończona liczbę jedynek, ale to trochę słaba nieskończona pamięć nie uważasz? Ustalmy pewne rzeczy. Ilość neuronów jest skończona w głowie, tak? Ilość połączeń między neuronami jest skończona, tak? Każda nowa informacja jest "wkomponowana" w sieć tak aby wzmacniania między kolejnymi neuronami zmieniły się jak najmniej, i to jest to właśnie pewna forma Twojego skojarzenia. Jednak każda nowa informacja(do zapamiętania) , nawet podobna, musi jednak zmienić jakoś system wzmocnień między neuronami, tak? I teraz mamy granicę pamięci która polega na tym, że każda nowa informacja, zmieni tak wzmocnienia między neurnoami, że któraś z poprzednio zapamiętanych informacji nie może zostać prawidłowo odtworzona. Otóż drogi kolego nieskończoność jest dość pojemna i każda nowa informacja nawet skojarzona z poprzednim trochę wpływa na cały stan. I własnie da się matematycznie udowodnić (i chyba nawet juz jest to udowodnione), że nie da się tak ustalić wzmocnień między naurnami, aby dokonać asocjacji między nieskończoną ilością różnych elementów. I na koniec, bo szkoda mojego czasu prosty eksperyment myślowy. Czy jak odejmę jeden neuron z mózgu to już nie będę w stanie zapamiętać tej nieskończoności? Będę? A jak jeszcze jeden odejmę to będę? Który neuron daje granicę nieskończoności?
  5. 2 points
    Jak najbardziej, ale bezkaloryczną. Pozytywne skutki głodu indukuje kataboliczna kinaza AMP, która dochodzi do głosu, gdy poziom energii komórkowej, mierzony stosunkiem AMP do ATP spada. Dodatkowo kofeina stymuluje wyrzut energochłonnych katecholamin. Podobnie działa herbata, kakao, nikotyna,
  6. 2 points
    A gdzie Polska? Chyba powinna być w czołówce jeśli Francuzów uczyliśmy jeść widelcem, a USA uczyliśmy konstytucji i demokracji. A cała nasza Historia jest krystalicznie czysta.
  7. 2 points
    To było w nocy, więc pewnie była półprzytomna, a skoro bierze tak silny lek przeciwbólowy, to może jest ciężko chora, więc tym bardziej mogła być zamroczona bólem i lekami. Nie wiadomo też w jakim była stanie psychicznym. Osoby cierpiące na przewlekły ból często mają depresję. Nie ma co się śmiać z chorej osoby
  8. 2 points
    Polemizowałbym: podwójnie randomizowana próba, która nie wykazała remisji nowotworu na skutek wlewu dożylnego witaminy C opublikowana w Pubmedzie, ma chyba większą wiarygodność od zapewnień o takowym działaniu od cioci Ploci z TVP (nie mogę się powstrzymać).
  9. 2 points
    Na coraz doskonalsze. Coraz lepiej chronimy zdrową część społeczeństwa przed robakami wyżerającymi przy rdzeniu. Problem w tym, co się stanie takie doskonałe środki nadzoru trafią w macki tychże robaków wyżerających przy rdzeniu. Wczesne wykrywanie nieprawomyślności połączone z możliwością natychmiastowego karania* to marzenie zamordyzmu. To bardzo zły pomysł. Prędzej czy później obróci się przeciwko tej części, co to "nie ma niczego do ukrycia". *) tu możliwości wiele: grzywna automatycznie pobrana z konta, obcięcie racji żywnościowej, "regulacja" rozrusznika.
  10. 2 points
    Odczytuję tu lekceważenie lub nawet pogardę. Nie wiem, jakie są twoje dokonania naukowe, ale podejrzewam, że żadne. Gdyby było inaczej, wiedziałbyś, że do odkryć dochodzi się różnymi drogami i potrafiłbyś rozpoznać tę, którą podążyli autorzy badań. Wytłumaczę łopatologicznie, na czym ta droga polega. Posłużę się w tym celu twoją analogią. Naukowcy: "O! Mamy tu ciekawy niezwykle skomplikowany silnik. Tę część już dość dobrze znamy - to wał napędowy. Ale intuicja i zdrowy rozsądek mówią nam, że to wszystko nie może działać bez pompy paliwa. Przeprowadźmy badania, żeby potwierdzić, czy tak jest rzeczywiście i jeśli tak - to dowiedzieć się jak ta pompa działa." Przeprowadzają badania, dokonują odkrycia. Pchają naukę do przodu chociaż pewnie wiedzą, że zawsze znajdzie się ktoś kto post factum powie, że to przecież było takie oczywiste. Mają to jednak gdzieś, bo jakoś ta oczywistość wcześniej nie przyszła do głowy tym krytykom. W czym ci przeszkadzają dziwolągi? Ludzie jeżdżą po świecie żeby zobaczyć, jak wygląda obca kultura. Chcą spotkać wygolonego mnicha buddyjskiego, zobaczyć wytatuowanych tubylców dalekiego kraju, najlepiej podczas jakiegoś święta - w kolorowych strojach czy demonicznych maskach, zabawić się podczas karnawału w Rio itd, ale tu gdzie mieszkają to różowe włosy czy co tam jeszcze to napawa ich - bo ja wiem? - strachem? odrazą? Gdyż - co? Ciekawa teza. Skąd ją wziąłeś? Wymyśliłeś sobie? Te badania mocno sugerują, że to nie wymysły. Wskazują, że to, co wielu dotąd uważało za wymysły ma zwyczajnie podłoże genetyczne. Nie wykluczam (a nawet jestem głęboko przekonany) że u części osób mających problem z identyfikacją swojej płci - lub bez problemu identyfikujących ją "nieortodoksyjnie" - wszystko siedzi w psychice. Zapewne potrzeba by więcej badań w tym kierunku aby stwierdzić, na ile to genetyka, na ile psyche lub miks jednego i drugiego. Osobiście stawiam mocno ponad 90% na genetykę - ale to tylko moje przeczucie. No bo co się może dziać w całej mózgowo - hormonalnej maszynerii, jeśli twoje geny mówią, że powinieneś być takiej płci, wzmacniacze transkrypcji - że innej? Nie wiesz tego. Gdybyś wiedział, nie pisałbyś o "wymyślaniu płci".
  11. 2 points
    Wrócilem do oglądania, ale nie mam czasu opisywać każdego stwierdzenia dokładnie tak wiec: Mówienie że CO2 jest pokarmem dla roślin i dlatego nie powinniśmy się nim przejmować bo potrzebujemy jedzenia jest głupotą. drzewa potrafią związać dużo wiecej co2 niż rosliny uprawne , a lasów się pozbywamy. Stwierdzenie że wyniku CO2 zwierzęta sa mniejsze - słusznie punktuje głupi argument bo nie wiem skąd ta korelacja. Zmiana pokrywy lodowej - ma trochę stare dane bo pokrywa lodowa na południowej półkuli zmniejszyła się znacząco i nie kompensuje tego przyrost pokrywy na półkuli północnej. Ilość huraganów - zmiany klimatu to bardziej ekstremalne zjawiska pogodowe a nie koniecznie częstsze występowanie Rozumiem argument ze poziom oceanów zawsze się zmieniał, ale jeśli poziom wody się zmieni znacząco wpłynie to na życie nadmorski metropolii gdzie żyje większość populacji. Jeśli mamy wpły na te zmiany i możemy je spowolnić to powinniśmy to zrobić. Niedźwiedzie polarne - może ich populacja urosła ale poza nadmiernym przyrostem brak lodu morskiego znacznie utrudnia im polowania i duża cześć populacji obecnie głoduje. Wpływ samochów na globalne ocieplenie - sprytne posunięcie, zlależy w jakie dane spojrzeć ( nieuwzględniające argrokulture jako całość czy nie ) transport to w najgorszym przypadku 27% globalnej "produkcji" gazów cieplarnianych. Ale transport to nie tylko samochody, a ten pan to tak przedstawił. Nie ma wystarczających danych żeby odnieść się do argumentów z pokojem i zapałkami. Jak była "wielkość" atmosfery do porównania ? Zgadzam się z argumentem że rezygnacja z elektrowni atomowych w Niemczech to głupota, szczególnie że nie zrezygnowali z węglowej energetyki. Energetyka węglowa jest głupia bo jest droga i to nie przez limity CO2 tylko dlatego że w Polsce trzeba zjechać po węgiel kilometr pod ziemię a wiatr jest obecnie tańszy trzeba tylko go wspierać słońcem gazem i przede wszystkim atomem. A już najgorsze jest to że przez węgiel wpływamy bardziej bezpośrednio na nasze zdrowie - patrz smog. Informacja o tym że Nowy York miał na początku wieku problem jak zapewnić wystarczą ilość koni, mi osobiście zasugerowała po raz drugi w tym filmie że celem tego monologu jest obrona silnika spalinowego jako rozwiązania problemu ludzkości. To że ziemia się zmienia tak jak słyszymy w filmiku jest normalne tylko pytanie jest jak bardzo my przyśpieszamy te zmiany. Warto dodać że globalne ocieplenie to nie jest najlepsza nazwa, wyższe temperatury na ziemi już w występowały problemem jest efekt cieplaniany. Takie stężenia CO2 a szczególnie takie przyrost nie występował od co najmniej 400 tysięcy lat. Czyli człowiek nigdy ich nie doświadczył i problem będzie tak, że jak ziemia się nagrzeje bardzo długi czas zajmie ponowne wychłodzenie. Podsumowując, argumenty przedstawione w filmiku są słabe, a momentami niewłaściwe dla laureata nagrody nobla z fizyki.
  12. 2 points
    Tak wbiję się pod Twoją wypowiedź z moim prywatnym przemyśleniem, (nie chcę potem polemizować ot moje przemyślenie, nic więcej). Otóż coś się zmieniło ostatnimi czasy (nie wiem czy rok czy dwa, ciężko mi ocenić) na kopalni ale nie tylko. Otóż nawiązując do kopalni, częściej czytam niż się udzielam ale lubiłem czytać sobie różne spory, dyskusje, często naukowe filozoficzne ale rzadko miały zabarwienie polityczne czy tam powiedzmy szerzej ideologiczne, raczej był wątek główny temat i ludzie raczej wypowiadali się na ten temat. A ostatnimi czasy mam wrażenie, że ludzie się radykalizują, (tzn. niektórzy dalej są stabilni, czyli jacy byli tacy są), czasem nawet, że ginie poziom a nawet logika. Nie wiem, może to ja się zmieniłem i inaczej odbieram posty i wcześniej tego nie widziałem a może właśnie nie (a może moderacja inaczej działała.) Nie bierz tego do siebie, ale mam wrażenie, że dawniej czytało mi się Ciebie lepiej, jakoś inaczej, zawsze były jakieś tam uszczypliwości itp. i spoko, teraz hm... jakoś tak bardziej onetowo, że tak powiem a mniej kopalniowo... To tylko moje przemyślenie nie warte dalszej dyskusji, ale chodzi mi po głowie od jakiegoś czasu więc je wyrażam
  13. 1 point
    Wesołych Świąt Wielkanocnych, odpoczynku, radosnych chwil spędzonych z rodziną i niezbyt mokrego dyngusa (choć słoneczna pogoda może zachęcać do szaleństw) życzą Ania, Jacek i Mariusz :) « powrót do artykułu
  14. 1 point
    Idea jak najbardziej słuszna, chyba że ktoś lubi oglądać sterty butelek w wodzie i na lądzie, to mógłby się z nią nie zgodzić. Ale żeby coś sie sprawdziło to... Musi się sprawdzić. A tak może nie być jeżeli chcąc się napić, wpierw będziemy musieli umyć tą kulkę, wodą. A jeżeli będzie ona jedynym źródłem wody? To mamy wypić brudną? Jeżeli bedziemy mogli ja umyć to jaką wodą? Czystą czy brudną? - czystą To skoro mamy opcje umyć ją czystą to zamiast nosić brudną wilgotną kulkę, lepiej było by się napić tej czystej którą byśmy myli. Super pomysł kombinować w tym kierunku ale osobiście sądzę że nie w tą stronę powinniśmy zmierzać. Butelka jest sprawdzonym sposobem a jedynie materiał z którego jest zrobiona (plastik) jest tu głównym problemem. Sądzę że prace powinny trwać nad tanim w produkcji materiałem, wytrzymalym i elastycznym, który wytrwal by w wodzie 6mc i dopiero po tym czasie zaczął by sie rozkładać. Oczywiście material bio-eco.
  15. 1 point
    Chyba nie rozumiesz ze auta Ev dawno by się upowszechniły gdyby nie to ze ludzie chcą aby miały parametry takie jak spalinowce , Ludzie cha aby transport byl tani i choć jeżdżą sami chcą mieć duże auta na 5 osób. Jeszcze gorzej to wygląda jak ludzie jeżdżą 10 km dziennie a chcą mieć auta EV z zasięgiem 400 km. To absurd. To tak jakby pijąc pół litra mleka dziennie chodzić na zakupy z banką 10 litrową i na dodatek zapełnioną do 90% pojemności i tylko dolewać co się wypiło. Ciężkie, nieekonomiczne i się psuję to co w środku. Auto z duzym akumulatorem nawet nienaładowanym marnuje energie nie tylko na pasażera w wielkim aucie ale na ciężki akumulator. To tak jakby na wielbłąda wsadzac cały dobytek aby przewieść drobną paczkę i dziwić się ze wielbłąd potrzebuje dużo czasu, jedzenia i wody Kto potrzebuje auta miejskiego nie kupuje wyścigówki czy półciężarówki bo za parametry trzeba płącić a to też podraża eksploatację. jeśli ktoś rzadko jeździ daleko lub całą rodziną to może mieć dwa auta albo lepeij wypożyczyć na te rzadkie okazje co robi się np tworząc spółdzielnie carshaingu . Ja ktoś nie jeździ autem EV lub robi male dystanse, to niech z niego zrezygnuje bo auto jak stoi to się zużywa. Skoro bogatych nie stać kupić auta z dużym zasięgiem to klient ze średniej klasy byłby idiotą jakby kupił zasięg jakiego nie potrzebuje. Byłby tez idiotą gdyby woził w aucie magazyn energii na 1-26 dni jedzenia. Skąd pogląd ze wszystkich będzie stać na elektryka? Przez dziesiątki lat nie było stać nawet na spalinowca dopiero Polacy kupili auta gdy się Niemcy ich pozbywali. Polakom nie jest potrzebne auto ale się kupuje bo jest tanie i jest moda. Auto elektryczne nikomu nie jest potrzebne.Biednego nie stać a bogaty nie zaoszczędzi reszta nie musi oszczędzać. Najpierw będą autobusy elektryczne a auta poczekają na wynalazki akumulatorów lub na szroty. Rozwój nastąpi jak wymyślą jak przekazywać energię do aut.Już są ulice z ładowarkami indukcyjnymi dla taksówkarzy.Buduje się odcinki autostrad z trakcją dla ciężarówek z pantografami Pełna zgoda. Kupią szpanerzy ale szpan się opatrzy i nie będzie czym szpanował. Jak będą dwukierunkowe ładowarki to energetyka będzie zainteresowana ładowaniem aut w nocy a podbieraniem energii w dzień
  16. 1 point
  17. 1 point
    Hm, czyli gdy połączę się z taką chmurą, to będę mógł poznać, jakie nowe zamachy planują talibowie, którzy w tym samym czasie są podłączeni do tej chmury, oni z kolei poznać moje myśli (ciekawe w jakim języku btw) i dzięki temu zwiększy się mój oraz ich poziom empatii itd? Mam wrażenie, że w praktyce to jednak zredukuje się do czegoś prostszego, np. wyświetlania sobie bezpośrednio w mózgu zdjęć kotów z Facebooka.
  18. 1 point
    Tu jest dokładniej o tym co właściwie widzimy:
  19. 1 point
    Ja bym w ogóle nie liczył 1014, bo zakładając, że gość dobrze policzył do 1016 to można zacząć od 1017, a ponieważ sprawa jest medialna, inni ludzie oraz inni naukowcy "przypomnieli" sobie o problemie i na pewno więcej ludzi nad tym pracuje już na 1017 to w związku z tym zacząłbym od 1018
  20. 1 point
    Szkoda, że nie wiadomo jak długo się ten efekt utrzymuje... I ciekawe, czy działa też na starsze osoby z Alzheimerem
  21. 1 point
    Po Waszych odpowiedziach wnoszę że jednak się myliłem. Gdyby artykuł był "trochę niejasno napisany" to byście zrozumieli o czym napisałem. Jako że kompletnie nie zrozumieliście to znaczy że artykuł jest dużo bardziej niejasno napisany niż w pierwszej chwili sądziłem. Spróbuję trochę naprowadzić. Czy w skład "całej wyprawy tam i z powrotem" wchodzi czas oczekiwania na Ziemi na odpowiedni moment do rozpoczęcia lotu? Retorycznie pytam.
  22. 1 point
    Poniższa wiadomość to nasz żart primaaprilisowy Nie rozumiemy tych danych. Jedyna możliwa interpretacja jest niemożliwa, mówi Chris LaMotta z Jet Propulsion Laboratory. LaMotta jest głównym nawigatorem programu Voyager 2 i od kilku tygodni pewien problem spędza mu sen z powiek. Na początku lutego do JPL zaczęły spływać dane świadczące o tym, że Voyager 2... zmienia kurs. Wszystkie amerykańskie sondy wysłane w dalsze rejony kosmosu korzystają z anten Deep Space Network (DSN). Anteny wysyłają sygnał do sondy, ta je odbiera i odpowiada. Docierająca odpowiedź jest nieco przesunięta w stosunku do częstotliwości sygnału wysłanego. Obliczenia różnicy pozwalają z dużą dokładnością określić odległość i prędkość sondy względem anten. Dzięki niezwykle dokładnym zegarom atomowym prędkość sond można mierzyć z dokładnością do 0,005 milimetra na sekundę, a ich odległość z dokładnością do 3 metrów. Natomiast kwestie trajektorii lotu rozwiązuje się za pomocą inercyjnego systemu koordynacyjnego, który wykorzystuje siatkę nałożoną na Układ Słoneczny, która jest ustawiona względem gwiazd w tle. Centrum siatki stanowi centrum masy Układu Słonecznego. Wszystkie te pomiary razem pozwalają na bardzo precyzyjne określenie położenia sondy względem anten, zatem, znając dokładne położenie anten DSN można określić dokładne położenie Voyagera. Tutaj należy uwzględnić też efemerydę Ziemi, czyli jej położenie względem centrum masy Układu Słonecznego. To jest znane z dokładnością do 0,5 kilometra. Trasę obu Voyagerów obliczono już wiele lat temu. Co jakiś czas wprowadzamy korekty do tych obliczeń. Poza tym raz na kilka tygodni na wszelki wypadek sprawdzamy, czy trasa pokrywa się z wyliczeniami, mów LaMotta. Niewielkie odchylenia kursu są czymś normalnym i spodziewanym. Gdy na początku lutego okazało się, że Voyager 2 zszedł z kursu bardziej, niż kiedykolwiek wcześniej, grupa LaMotty początkowo przypuszczała, że pomyliła się w obliczeniach. Koledzy z innych zespołów zaczęli żartować, że Obcy porwali Voyagera. Na stołówce nie dawali nam spokoju, wspomina jeden z ludzi LaMotty, Greg Papadopoulos. Kolejne wyliczenia pokazywały jednak, że Voyager leci inną trasą niż powinien. Powołany ad hoc zespół inżynierów sprawdził wszystkie urządzenia naziemne i okazało się, że działają prawidłowo. Sprawdzono nawet anteny DSN, mimo że inne korzystające z nich sondy nie wykazywały żadnych anomalii. Żaden z instrumentów Voyagera 2 nie zanotował niczego, co wskazywałoby na wpływ jakiegokolwiek znanego zjawiska fizycznego, które mogło zmienić kurs sondy. Eksperci z JPL poprosili o pomoc specjalistów z wielu amerykańskich instytucji naukowych oraz z Europejskiej Agencji Kosmicznej i Japońskiej Agencji Kosmicznej. Dotychczas nikt nie potrafi wyjaśnić, co dzieje się z Voyagerem. W najbliższy czwartek w JPL ma odbyć się spotkanie z udziałem wszystkich żyjących jeszcze inżynierów i naukowców, którzy brali udział w przygotowywaniu Voyagera i w pierwszych latach jego misji. Od czasu zauważenia problemów JPL codziennie sprawdza trasę Voyagera. Dane są coraz bardziej dziwne. To wygląda tak, jakby Voyager zawracał, mówi zaskoczony LaMotta.   « powrót do artykułu
  23. 1 point
    Ok. Wieczór już dosyć późny... Oddziaływania hadron<->hadron, chyba najlepszy skrót tematu, jaki znam: http://www.physnet.org/modules/pdf_modules/m280.pdf Ciśnienie wewnątrz protonu: https://arxiv.org/pdf/1810.07589.pdf Wychodzi 10x większe niż wewnątrz gwiazdy neutronowej.
  24. 1 point
    Hmm... no chyba właśnie tak*, bo wygląda mi na to, że Ci się QCD z chemią kwantową conieco popierniczyła (albo powiatraczyła). Ale na pocieszenie: https://nonsa.pl/wiki/Co_ma_piernik_do_wiatraka A bardziej serio - publikacja w przygotowaniu. Tutaj: https://www.google.com/url?sa=t&amp;rct=j&amp;q=&amp;esrc=s&amp;source=web&amp;cd=4&amp;cad=rja&amp;uact=8&amp;ved=2ahUKEwjMr7jyl6vhAhXPmIsKHfHYBaEQFjADegQIAhAC&amp;url=http%3A%2F%2Fmoriond.in2p3.fr%2FQCD%2F2019%2FTuesdayMorning%2FSkwarnicki.pptx&amp;usg=AOvVaw1GVkVBUhjX8UGDMqvvt6F6 trochę slajdów, a tu: https://arxiv.org/pdf/1507.03414.pdf kilka zdań o pentakwarku z 2015.
  25. 1 point
    No to chyba jeszcze nie jesteś stracona Ruch i siedzenie można bardzo łatwo połączyć (taka superpozycja stanów ) - możesz spróbować tego: https://www.google.com/search?client=ubuntu&amp;hs=IF2&amp;channel=fs&amp;ei=Q8afXOiAGa34qwGSyqbIDA&amp;q=ćwiczenia+izometryczne&amp;oq=cwiczenia+iz&amp;gs_l=psy-ab.1.0.0l10.33456.42779..56734...9.0..0.98.1702.25......0....1..gws-wiz.....0..0i71j0i131i67j0i67j0i131j0i10j0i10i30j0i13j0i13i30j0i13i5i30j0i8i13i30.dEagYgGD3qg Napisałem, że "bardzo łatwo", ale... no właśnie, bo trzeba się nauczyć, co niektórym osobom sprawia trochę problemów. Jest to łatwe, kiedy wykorzystuje się jakiś opór - krzesło, drugą rękę itp. ale wtedy trudno jednocześnie ćwiczyć i robić coś innego. Można jednak nauczyć się kontrolować odzielnie napięcie dowolnych grup mięśni, a nawet pojedynczych mięśni, samym tylko "chceniem". na początku może to być trochę trudne, ale z tym jest jak z jazdą na rowerze - kiedy raz się załapie o co w tym chodzi, to nie tylko już zostaje, ale wystarczy nauczyć się kontrolować jeden mięsień, żeby coraz łatwiej kontrolować następne. A później przechodzi się na poziom "pro", kiedy jest to nie tylko po prostu fajną zabawą, którą zresztą inych też można bawić pokazując różne sztuczki z serii "tego się nie da zrobić", ale też przydaje się w różnych sytuacjach, kiedy np. z powodu jakiejś kontuzji, bólu czegoś tam, itd. trzeba przeprogramować sposób ruszania się, oddychania itp. Zresztą sytuacji, kiedy się to przydaje, jesŧ mnóstwo - od siedzenia w jakiejś niewygodnej pozycji, której nie można zmienić, do seksu Co więcej - takie ćwiczenia można robić w sposób niezauażalny dla otoczenia, np. na jakiejś nudnej naradzie, w samolocie, kiedy po paru godzinach gnaty drętwieją, można jednocześnie ćwiczyć i wklepywać jakieś piśmidło w komputer... i różne inne takie. Nie wiem ile miałaś wspólnego ze sportem (to ulatwia), treningami psychofizycznymi i innymi takimi, dlatego trudno mi teraz napisać więcej, coś konkretnego podpowiedzieć itd. Takimi i podobnymi sprawami bawię się ponad pół wieku, jeśli będzie to komuś przydatne, mogę odpalić osobny temat, gdzie będzie można o tym wszystkim pogadać. Zresztą, tymi sprawami zainteresowałem się w dużym stopniu właśnie przez marznięcie. Myślałem, że może w taki sposób... Ale wyszło tak, że różnych dziwnych rzeczy się nauczyłem, ale marznięce zostało jak było. Z tego co piszesz, wynika, że Twój przypadek jest inny i u Ciebie może, a nawet powinno to zadziałać. U mnie nie działa dlatego, że ruch nic nie zmienia - po grzbiecie może mi pot strumykiem spływać, ale nadal będę przemarznięty, ręce sine albo białe, nos, oczy itd., itp. Raczej patrzy się na dno szklanki: "cooo, tylko tyle było?". Ale kilku po kolei lepiej nie próbować, bo pompka na 200 może wejść... albo na 20 Z kozą coś tam jest, ale przede wszystkim sposób parzenia i cukier. Upał powoduje u większości osłabienie, niektórzy mdleją, a to daje szybkiego kopa - w przeciwieństwie do napojów, które nazywają się "orzeźwiające", rzeczywiście orzeźwia. Mi to nie jest specjalnie potrzebne, ale odczucie jest takie, jakby temperatura zjechała o jakieś 10 stopni. Z luftu! Nie tylko w kieszeni, ale nawet pod grubą kurtką. To spalanie jest bardzo powolne. 20-30 ml spala się przez kilka godzin, nawet 7-8. Owszem, to jest proste, kiedy regulacja działa liniowo - skutek (zmarznięcie) jest odwrotnie proporcjonalny do temperatury. Kiedy regulacja działa skokowo, nieliniowo, proste być przestaje. Można to porównać do ściemniacza (liniowe) i zwykłago dwupozycyjnego wyłącznika (nieliniowe). A teraz dodaj do tego, że ten wyłacznik działa tak, że wyłaczyć można lekkim naciskiem palca, ale zeby włączyć, musisz godzinę to cholerstwo deptać i kopać. Teraz jest 21:51. Do chałupy przyszedłem jakieś 15 minut po zachodzie, czyli ok. 18:15. Stacja meteo pokazuje mi temp. 11,5 o tej godzinie. Byłem jeszcze w miarę żywy, ale już nieźle podmarznięty - morda, ręce. Od razu koc elektryczny + IR. Teraz, po 3,5 h, ogólnie jest mi już ciepło, ale ręce jeszcze nie całkiem odblokowane. Inna sprawa, że zahartowany jestem całkiem nieźle - przeziębienia i inne takie mi się nie zdarzają, nizależnie od wszelkich zmian temperatury, jakichś przewiań itd. Z tym metabolizmem raczej źle ie jest - nie miałem nigdy reklamacji, że śledzia z beczki z temperatury przypominam, raczej odwrotnie To nie jest problem z energią, a ze źle wyregulowanym przełącznikiem, który działa zbyt nieliniowo i w dodatku na tryb awaryjny przełącza za wcześnie. Co ciekawe - spać mogę bez problemu w temperaturach, w których na jawie byłym półtrupkiem
  26. 1 point
    To nie chce być takie proste - przecież ja się od urodzenia (a jestem już dosyć mocno przeterminowany) praktycznie przez cały czas hartuję. Temperatura rzadko jest dla mnie optymalna (>25). I co? I psińco A spróbuj kiedyś czego innego - pustynnej herbaty. Potrzebe dwie szklanki, sitko, wrzątek, dwie porządnie czubate łyżeczki herbaty (dla zawodowców mogą być trzy) i cukier. Do jednej szklanki wsyp ze 2 cm cukru, herbatę nasyp na sitko i przelej przez to wrzątek do drugiej szklanki i z tej drugiej przelej przez sitko z fusami do szklanki z cukrem. Pić to trzeba gorące, małymi łyczkami. To naprawdę działa. W przeciwieństwie do wszelkich napojów chłodzących i innych takich. Nawet półtrupki do pionu stawia Często jak musiałem na dłużej wyjść na zimne używałem takiego patentu: https://www.google.com/search?client=ubuntu&amp;hs=D26&amp;channel=fs&amp;ei=jKGdXNmcB67prgTFnYqYCQ&amp;q=grzałka+katalityczna&amp;oq=grzałka+katalityczna&amp;gs_l=psy-ab.3..0i67j0l2j0i22i30l3.122408.122408..127323...0.0..0.119.119.0j1......0....1..gws-wiz.......0i71.dZbs0a6P8gw Przekładałem to z odpowiednią łapą z lewej kieszeni do prawej (i odwrotnie ), a na trasie między kieszeniami przykładałem do gęby. Ruskie są, a przynajmniej były, bardzo dobre - nie żałowali Pt do siatki. Działa to nawet całkiem nieźle. Teraz nie używam, wychodzę najczęściej na kilka minut i grabki mam wtedy cały czas zajęte, trzecia by była potrzebna, żeby tym się bawić. Niestety... a z tym trudno cokolwiek zrobić.
  27. 1 point
    Ośrodek termoregulacji omywany jest krwią do której jest dostęp przez tętnicę szyjną. Jak mi jest szczególnie gorąco to robię sobie okłady z lodu na szyję, co redukuje odczuwanie upału. Pewnie dlatego ludzie w zimie noszą szaliki i pewnie dlatego promiennik IR skierowany na twarz ma takie błogosławione działanie. Nie wiem czy to dobry pomysł oszukiwać termoregulację, zwłaszcza w sytuacji przegrzewania się układu, ale może tym niedogrzanym nie zaszkodzi tak bardzo - termofor na szyję i będzie ciepło
  28. 1 point
    W "Dziejach" Herodota (wydanie Czytelnik, Warszawa 2005) jest taki przypis: "kolczaste drzewo egipskie, jeszcze dziś rosnące głównie powyżej katarakt, rodzaj ciemnej akacji. Mimosa Nilotica Linn.
  29. 1 point
    Limit jest od początku istnienia forum. A po przygodach z niektórymi użytkownikami został trochę zaostrzony. Obecnie wynosi 3 reakcje/dzień.
  30. 1 point
    Wystarczy zerknąć do Wikipedii: https://pl.wikipedia.org/wiki/Smaczliwka_wdzięczna Zatem nie jemy, tylko stosujemy zewnętrznie.
  31. 1 point
    Odczuwanie bólu tak samo jak inne zmysły wymaga odpowiednich połączeń w mózgu i aby miało to sens także „podłączenia” do świadomości. Tutaj jest to nieco opisane: https://pl.wikipedia.org/wiki/Aborcja#Metody_aborcji
  32. 1 point
    Z tego co czytam to w przypadku Lineus sanguineus faktycznie jest to sztuczne użycie (czy nadużycie) jego mechanizmu reprodukcji. Pączkuje. ;-) Aczkolwiek wedle https://www.sealifebase.ca/summary/Lineus-sanguineus.html wynika, że faktycznym sposobem rozmnażania jest składanie jaj.
  33. 1 point
    Ciekawy artykuł o tym, jak Roskosmos "cieszy" się z sukcesu SpaceX https://arstechnica.com/science/2019/03/with-dragon-russian-critic-says-roscosmos-acting-left-behind/
  34. 1 point
    Czyli jak potną taką wstężnicę na 5 kawałków, to powstanie 5 identycznych osobników?
  35. 1 point
    @Jajcenty Raczej nic Twojej wersji nie uratuje. Fala na obwodzie jest pozorna, to tylko złudzenie. Zrób sobie prosty gedankenexperiment: niech Twój dżet, który zajączka robi, będzie słaby dosyć i z ultrakrótkich gamma zrobiony. Wtedy w odpowiedniej odległości od źródła jedną rejestrację dostaniesz u wujka Mietka pod Wrocławiem, a następną u cioci Zosi, co niedaleko Piły kartofle sadzi... Żeby informacja od Mietka do Zośki trafiła, Mietek musi za telefon złapać "Zośka! bo u mnie pizgło!" albo burakiem porządnie rzucić czy kotu na ogon tak nadepnąć, coby Zośka koci wrzask usłyszała. Poźniej może coś o splątaniu i STW, ale muszę się trochę przespać Całkiem legalnie przejść może i nie można, ale próba przemytu z jakimś pdp może być udana A cio to za toto?
  36. 1 point
    no tak, ale jaką informację przekażesz?
  37. 1 point
    Spróbujmy policzyć, dane uproszczone: 1) W Polsce przypada 1 karetka na około 25'000 mieszkańców. Czyli 0,04 karetki na 1000 mieszkańców. 2) W Polsce przypada 600 samochodów na 1000 mieszkańców. 3) Czyli karetka stanowi 1/15000 samochodów. Ekstrapolujmy to w uproszczony sposób na dane z artykułu: 1 karetka odpowiada za śmierć 26 osób na świecie w roku 2015 z powodu zanieczyszczenia które generuje. w 2016 roku pogotowanie ratunkowe interweniowało w Polsce 3 mln 170 tys. razy. Ekstrapolując w podobny sposób na świecie musiałoby interweniować 47 mld 550 mln razy. Tyle razy udzielili pomocy medycznej. Sądzę, że uratowali więcej żyć nit te 26 które zabrali przez używanie silnika spalinowego
  38. 1 point
    U mnie podobnie. Muzyka pomaga się skupić, gdy muszę robić (np. w pracy) coś, czego nie lubię (tylko że wtedy słucham jakiejś spokojnej klasyki, muzyki celtyckiej czy tp.). Jeżeli robię coś z pełnym zaangażowaniem, co mnie interesuje, to muzyka idzie w odstawkę, rozpraszałaby mnie. Aha, jeszcze musiałbym dodać, że nie jestem rzeźbiarzem, ale programistą, a więc działka związana pewnie z "kreatywnością werbalną"
  39. 1 point
    Nie chciałbym nabawić się kontuzji, ale może rozumiem coś źle, dlatego muszę dopytać. Podczas lądowania noga jest najbardziej z przodu, potem już tylko przemieszcza się względem środka ciężkości w tył. Z równań sił wychodzi mi, że środek ciężkości nie może być ciągle przed punktem kontaktu z podłożem. Jest to możliwe jedynie w przypadku przyśpieszania(wtedy wektor sił reakcji jest odchylony od pionu), albo przy silnym wietrze w twarz, wtedy siła oporu powietrza utrzymuje układ w równowadze. W przeciwnym razie poleciałbym "buzią na pysk". O co chodzi z tym środkiem ciężkości?
  40. 1 point
    A to z kolei Twoja subiektywna perspektywa ;D Nie no, pewnie że są osoby, które lubią ruch i ćwiczenia, ale sądząc po "epidemii" otyłości i innych chorób wynikających z braku ruchu, to jednak całkiem spora liczba ludzi za tym ruchem nie przepada Nawet nastolatki wolą siedzieć przed kompem niż grać w piłkę na podwórku. Nie widzę jakoś wokół siebie zbyt wielu osób dążących do ruchu Poza tym łatwo mi zrozumieć, że ktoś lubi np. tańczyć czy jeździć na nartach, ale same tylko ćwiczenia typu przysiady, pompki, to już ciężko pojąć, że ktoś może lubić, bo to po prostu nudne. A że się opłaca ćwiczyć, to oczywiste i tego nigdy nie podważałam. Dla zdrowia, kondycji i ładnej sylwetki jak najbardziej się opłaca. Dla delikatnego podniesienia nastroju, to już wątpię Gdyby ćwiczenie dawało jakąś natychmiastową, atrakcyjną nagrodę, to wtedy na pewno ludzie ćwiczyliby znacznie chętniej. Niestety, na efekty trzeba dłuuugo czekać
  41. 1 point
    Nie śmieję się a dziwię. Aczkolwiek miło z twojej strony że starasz się to jakoś wyjaśnić.
  42. 1 point
    Ale co chciałbyś zamiast niej jeśli ona do tego akurat służy? To już kwestia założenia że część punktów obarczona jest większymi błędami niż pozostałe i że te punkty jesteśmy w stanie zidentyfikować. Jeśli jesteś w stanie określić ważność (masę) poszczególnych punktów to możesz to zrobić średnią ważoną. Jeśli zakładasz że punkty w środku ze względu na skupienie są bardziej istotne to musisz po prostu nadać im większą masę. Co możesz osiągnąć robiąc najpierw średnią arytmetyczną a potem nadając punktom masę odwrotnie proporcjonalnie do odległości od środka geometrycznego. W ten sposób skoncentrujesz punkty w środku jeszcze bardziej do środka Ale czy to warte świeczki jest? Różnice nie powinny być duże. No i to powyżej dotyczy błędów przypadkowych a nie stałych. Stałe możesz wyeliminować tylko porównaniem z wzorcem.
  43. 1 point
    To na szybko z Twojego obrazka. Start od rozmycia 250/250, bez czyszczenia tła. Od ok. 20 pomiarów może by już można próbować.
  44. 1 point
    Nas raczej nie. Najwyżej trudne chwile. Ich - te miliardy prawdziwych biedaków - prawdopodobnie tak. Oczywiście, jeśli zagładę zdefiniujesz tak, że pozwolisz jakiejś części populacji przeżyć. Ale - po co się tym przejmować? Szczególnie z naszej perspektywy. Przeczytałem artykuł jeszcze raz. I jeszcze raz. Nie widzę, gdzie autor personifikuje planetę. Naprowadź proszę, bo taki zabieg w szanującym się serwisie popularnonaukowym nie powinien mieć miejsca. Trzeba mu to wypomnieć - i niech nie czyni tak więcej. O. To wiele tłumaczy. To bardzo silna, automatyczna emocja. Zmniejsza częstotliwość bicia serca, zaburza myślenie. Można stracić zdolność racjonalnej oceny sytuacji. Przy pierwszym sygnale, że to obrzydlistwo następuje niemal natychmiastowe odrzucenie. A potem ludzki umysł już nie drąży, tylko racjonalizuje reakcję. I czasem nawet przypisuje "obrzydlistwu" cechy, których nie ma.
  45. 1 point
    U mnie z dodatkiem żółtka i sporej ilości czosnku. Dekokt ten wywołuje silne łzawienie :D. Dodatkowo, nacieranie spirytusem pleców i klatki z piersiami. Po półgodzinie pod kołdrą wymiana pościeli bo wszystko płynie. Wydaje się że to dość skuteczna metoda. Trzy razy w życiu udało mi się uniknąć przeziębienia upijając się. Pierwszy raz przez przypadek - poszedłem na imprezę z początkami infekcji - po dwóch dniach leczenia kaca byłem zdrowy, Po tym doświadczeniu spróbowałem sposobu jeszcze dwa razy, przy pierwszych oznakach nadchodzącej śmierci* z premedytacją administrowałem duże dawki etanolu. W mojej opinii skuteczna jest dawka kiedy pacjent jeszcze stoi, ale już nie gada i patrzy tylko jednym okiem. Jak by nie było, w moim przypadku, ten sposób skrócił czas choroby do 2-3 dni kaca. *) mężczyzna nie chory, mężczyzna walczy o życie
  46. 1 point
    To ciekawe kwestia bo modyfikacje genetyczne i inne ulepszenia, mogą stworzyć znaczne różnice w zdolnościach umysłowych. Teraz możemy przyjąć że są one niewielkie. Kiedyś to się jednak może zmienić. Obawiam się że nie dostaniemy wszyscy prawa do rozszerzenia swojego umysłu w tym samym momencie. Może tylko elita będzie miała takie prawa. Co z tymi którzy zdecydują się nie modyfikować? Jak zaczniemy się nawzajem traktować, kiedy zaczniemy się tak bardzo różnić? Skoro niewielkie, domniemane różnice powodują tyle konfliktów, może być trudno. Pozostaje mieć nadzieję że razem z inteligencją będzie rozwijała się nasza moralność.
  47. 1 point
    Wesołych Świąt: odpoczynku, zdrowia, radości, spełnienia marzeń (prezentowych i nie tylko) życzy KW :) « powrót do artykułu
  48. 1 point
    Nonsens Kreacja protokomórek z podwójną błoną białkowo-lipidową zachodzi bez przerwy w rejonach podwodnych gejzerów. Przegrzana woda zawierająca związki wapnia, po wstrzyknięciu do zimnej wody otaczającej gejzer tworzy koronkowe struktury, na których są agregowane białka i fosfolipidy, tworząc podwójną błonę białkowo-lipidową. Błona ta natychmiast zaczyna się rozbudowywać i fałdować do wnętrza komórki, tworząc siateczkę śródplazmatyczną i podejmując prymitywne czynności przechwytywania z otoczenia aminokwasów oraz usuwania zbędnych produktów. Proces ten albo zamiera, albo kształtuje się dalej, prowadząc niekiedy do powstania całkiem udatnej maszyny biologicznej. Prędzej czy później w końcu rozpada się, ponieważ nie funkcjonuje żadne centrum koordynujące, a przechwycone z zewnątrz łańcuchy nukleotydów nie niosą ze sobą żadnej sensownej informacji. Taki proces scalenia zaszedł tylko raz w ciągu miliardów lat i dał początek pierwszej komórce, z której wywodzą się wszystkie organizmy na naszej planecie. Podsumowując, najpierw powstają szkieleciki wapienne, a na niektórych z nich pęcherzyki zbudowane z pochwyconych z otoczenia i zagregowanych białek i lipidów. Niektóre z nich tworzą nawet wewnętrzne struktury. Proces ten trwa, odkąd pojawiła się woda i błotne gejzery. Acha, a wszystkie aminokwasy biorące udział w tworzeniu białek żywych organizmów zostały wykryte w kosmosie za pomocą spektroskopii. To tak, aby uprzedzić głupie prowokacje.
  49. 1 point
    "winni niedociągnięć są ich przełożeni, którzy – mimo złożonych wniosków – nie przyznali pieniędzy na odpowiedni sprzęt i oprogramowanie." I to jest to, z czym i ja najczęściej się spotykam. Bo przełożeni często nie mają pojęcia o informatyce, lekceważą wnioski i wydaje im się, że informatycy wymyślają niepotrzebne wydatki. A jak przychodzi co do czego, to konsekwencje nie ponoszą oni, tylko informatycy.
  50. 1 point
    Marny, a właściwie to żaden argument. W dyskusji o zjawisku globalnym powoływać się na przykład czegoś, co było "przynajmniej w wielu miejscach i jakimś tam okresie". Zależy, co uznajesz za "katastrofę". Na razie (w moim rozumieniu) mamy coraz więcej tragedii. Czy to pojedynczych osobników (w tym ludzkich, o czym za chwilę), czy całych populacji. Na przykład: https://kopalniawiedzy.pl/niedzwiedz-polarny-Archipelag-Arktyczny,21498 albo świeższy, sprzed kilku dni: https://kopalniawiedzy.pl/los-kleszcz-globalne-ocieplenie-Dermacentor-albipictus,29267 Choć miłośnicy łosi czy polarnych niedźwiedzi mogliby uznać to za katastrofę. Serio??? Na Kopalni Wiedzy spodziewałbym się głębszej refleksji nad tematem a nie sloganu, który mama sprzedaje dzieciakowi gdy ten rozbił sobie kolano. Tą wypowiedzią obnażyłeś swoją dogłębną nieznajomość tematu. Otóż - od tego się umiera: https://kopalniawiedzy.pl/fala-upalow-smierc,27279 https://kopalniawiedzy.pl/fale-upalow-wilgotnosc-temperatura,26603 Nie przeżyje. Albo przeżyje zdziesiątkowana. Kluczowa jest tu nie tyle temperatura sama w sobie, co tzw. temperatura mokrego termometru. Czyli połączenie temperatury i wilgotności, przy których parowanie nie obniża temperatury powierzchni z której paruje. Dla człowieka 37 stopni to fizjologiczna granica. Po jej przekroczeniu zaczyna się powoli sam gotować. I to przy założeniu, że jest ciemno i NIC nie robi. Tylko spokojnie leży i oddycha. Praktycznie ta granica jest kilka stopni niższa jeśli chcesz zrobić kilka kroków, wykonać podstawowe czynności. Przy wzroście średnich temperatur o 10 stopni ta granica zostanie przekroczona na obszarach zamieszkanych przez miliardy, Więc będziemy mieli miliardowe migracje i przy okazji - wymieranie miliardów. Głównie ssaków, ale też gadów i ptaków, które dzięki ssakom żyją. Ogólnik fajny na forum jakiegoś Pudelka. Tutaj podaj proszę przynajmniej dwa przykłady zwierząt, które będą miały lepiej. Aż dwa, bo napisałeś "niektóre". Tylko proszę bez ogólników typu "gady i ptaki". To, że dla ptaków ten fizjologiczny punkt poza możliwością jakiejkolwiek adaptacji to z grubsza 41 stopni, nie oznacza samo w sobie, że będą miały lepiej. Oznacza tylko, że temperatura nie zabije je bezpośrednio. Czekam. No tak. Wielkiego wyboru nie będzie. Bieguny i obszary podbiegunowe. Znowu wyłażą braki w podstawowej edukacji. Zapytaj młodzież szkolną czy nawet dzieci, gdzie były ssaki w czasach dinozaurów. Usłyszysz, że w dzień siedziały w norach w ziemi a wychodziły na żer nocą. Prawdopodobna przyczyna w świetle twojego "dużo cieplej" - stres termiczny za dnia. Wygląda na to, że możesz podać dłoń tym, którzy nienawidzą wszystkiego co żyje jeżeli wzrost globalnych temperatur o 10 stopni jest dla ciebie OK. Brawo! Przypinanie etykietek zwykle działa na niewyrobionych słuchaczy (czytaczy?). Na szczęście jesteśmy na Kopalni Wiedzy i ta słaba manipulacja nie przysporzy ci zwolenników. Faktycznie w dzisiejszych czasach migawkowych informacji, manipulacyjnych nagłówków i powszechnego braku refleksji masy ludzi raczej "wierzą" w antropogeniczne i potencjalnie katastrofalne globalne ocieplenie. Z drugiej strony mamy nieco mniej popularną "religię anty-ociepleniową". Patrząc na niektóre twoje argumenty wrzucane tutaj bez cienia refleksji mam nieodparte wrażenie, że jesteś takim żarliwym wyznawcą tej drugiej religii. Proszę zatem o merytoryczną dyskusję, bez przypinania etykietek (bo naliczyłem ich tu kilka). Ja ze swojej strony odwdzięczę się tym samym. A tutaj dla zainteresowanych artykuł w języku angielskim o tym, czy to naprawdę taka tragedia, gdyby świat stał się trochę gorętszy: Is It So Bad If the World Gets A Little Hotter? Uh, Yeah
This leaderboard is set to Warsaw/GMT+02:00
×
×
  • Create New...