Skocz do zawartości


Astro

Rejestracja: 04 sie 2015
Poza forum Ostatnio: wczoraj, 20:58
*****

#127377 Muzyczne inspiracje

Napisane przez Astro w 23 maj 2017 - 16:47

Nie złapałem… Wodecki był ateistą?

Jeśli o mnie chodzi, to po śmierci mam zamiar dalej być bogiem. ;)

https://www.youtube....h?v=cq2paBCLSSc


Ed.

Zawsze był pan zagorzałym głosicielem teorii, według której po odcięciu głowy życie człowieka się urywa, człowiek zamienia się w proch i odchodzi w niebyt. Miło mi zakomunikować panu w obecności mych gości, aczkolwiek mogą oni posłużyć jako dowód prawdziwości zgoła innej teorii, że teoria pańska jest równie solidna, jak błyskotliwa. Zresztą wszystkie teorie są siebie warte. Jest między nimi i taka, która głosi, że każdemu będzie dane to, w co wierzy. Niech się zatem tak stanie.

Czy Ty Thikim chcesz powiedzieć "niech się stanie"? Masz tyle odwagi? ;)


  • 1


#127088 Poszukiwania życia to już nie spekulacje, a nauka

Napisane przez Astro w 05 maj 2017 - 15:51

Ja nie wiem :) Ktoś mi to wyjaśni?

 

https://pl.wikipedia...a_hydrotermalna

 

Planety podobne do Ziemi w jakimś tam stopniu są powszechne.

 

Możesz wyjaśnić w jakim? Polecam rozwadze termin selekcja obserwacyjna. Na podwórku łatwiej mi dostrzec psiura niż bakterię, a z perspektywy wsiury na psiurze łatwiej dostrzec inną wsiurę niż psa.

 

Może jednak lepiej szukać wody?

 

Może lepiej, ale spektroskopia atmosfer planetarnych to spore wyzwanie (dopiero raczkuje). Nie jestem też pewien czy klimatolodzy w prosty sposób ze składu atmosfery potrafią przewidzieć ilość ciekłej wody na powierzchni.

 

I te sekwencje zdarzają się dużo rzadziej niż samo życie.

 

O jakich sekwencjach myślisz?


  • 1


#126795 Kosmos albo śmierć?

Napisane przez Astro w 19 kwiecień 2017 - 22:29

Całkiem sporo słyszałem a i czytałem. Napisałem

Dzięki. Rozwiałeś moje wątpliwości odnośnie autora ST. Jesteś wielki. :D

 

a nie, że nie znam pasterskich podań.

Thikim, q*wa, czy Ty naprawdę jesteś tak rozumny inaczej, by dla Ciebie "lud pasterski" i "pasterski lud" oznaczało coś innego?  Oba, jeśli różne, nie tylko koła w stanie wynaleźć nie były, ale i kalendarza, by o dobrym winie nie wspomnieć. Thikim, nie jesteś "ciemnym ludem", ale "ludem ciemnym" z pewnością. ;)

 

Znasz gdzieś indziej życie?

 

Nie, choć nie twierdzę idiotycznie jak Ty:

Wcześniej go nie było.

  • -1


#126592 Ruszył teleskop, który ma sfotografować czarną dziurę

Napisane przez Astro w 11 kwiecień 2017 - 05:48

2x ROTFL - ani to bezpiecznie ani szybko.

 

Przekonałeś mnie. Statystyka wypadków lotniczych jest porażająca, toż to bardzo niebezpieczne. W ogóle, po co wydają na to kasę? W każdej chwili w któreś z obserwatoriów może przywalić meteoryt! Co do szybkości zdecyduj się:

Ale problem jest z wysyłką danych a nie ich odbiorem. Teleskopy "off-site" (szczególnie ten na Antarktydzie) mają relatywnie słabe łącza.
:

(tak, wiem, że w tym wypadku jest problem z wysyłką). Celowo przeciwstawiłem VLBI i e-VLBI (nie mylić z eVLBI).

 

Oparłem się na zdaniu autorów projektu, którzy, jak sądzę, są mądrzejsi w tej kwestii ode mnie (cytat i linki wyżej). Skoro wiesz jednak lepiej, to miłego tarzania się po podłodze…


The project is capturing this data on 126 HGST Ultrastar helium-filled 6TB hard drives; currently 756TB of storage with plans to expand to 6PB
Each day an observation is run at a site, the site captures 350TB of data
For context, EHT is processing ~10x the amount of data of the Large Hadron Collider in Switzerland

https://www.reddit.c...izon_telescope/


We have custom enclosures that house 16 disk drives, each at ~6TB, so a total of 96TB. We stripe the data across the drives and then beat any internet by shipping the filled disks via airplane back to a central location for processing.


Ed. Dyskusja sprzed jakiegoś roku.


  • 1


#126552 Ruszył teleskop, który ma sfotografować czarną dziurę

Napisane przez Astro w 08 kwiecień 2017 - 22:33

Proszę bardzo. Cytat:

"The array will generate such a huge amount of data that it’s more efficient to fly the data from each of the telescopes to a centralized location than it is to transfer it over the internet."


Dodam tylko, że pewnie "userzy snapchata generują i przesyłają pewnie" coś podobnego dziennie. Nie robią tego jednak wszyscy na raz jednym kablem (niechby i światłowodem).


  • 1


#126508 New Horizon w połowie drogi do kolejnego celu badawczego

Napisane przez Astro w 06 kwiecień 2017 - 18:34

porównanie byłoby słuszne gdybyśmy wystrzelili naraz 10mln sond w losowe kierunki i wtedy któraś z nich miałaby szansę z czymś się zderzyć.

 

Rozumowanie błędne. Każda miałaby (o ile losowo ;)) podobnie nikłą szansę na kolizję.


  • 1


#126237 Telefon zaufania

Napisane przez Astro w 25 marzec 2017 - 15:48

Jak na miedzy tłumaczę: macie FB:

 

Jak na miedzy odpowiadam: NIE MAM i nie mam zamiaru! :D

(co nie oznacza, że nie mam konta w banku i miziam się z kotem ;))

 

Trzy że pytanie brzmi jaką potrzebę to ma tak naprawdę zaspokoić? Wiedzy?

 

Skoro według Ciebie KW wszystko wyjaśnia, to fajnie. Pewnie się narażę, ale nie sądzę…

 

Najwyraźniej jest jakaś potrzeba "towarzystwa".

 

Osobiście nie narzekam na brak. Raczej muszę się opędzać by zadbać o "swoją prywatność". Zważ jednak, proszę, że KTOŚ wyraził takie zainteresowanie. Rozmowa bardziej "face to face" niekoniecznie oznacza "potrzebę towarzystwa". Bez urazy, ale takiego "towarzysza" jak Ty nie potrzebuję, choć chętnie ponaginam w dyskusji z Tobą parę neuronów. ;)

 

Do tego mimo bycia na jednym forum różnicie się kolosalnie między sobą.

 

Pytanie klasyczne: NO I? Wielokrotnie zdarzało mi się lepiej porozmawiać ze zwykłym dekarzem czy śmieciarzem o rzeczach fundamentalnych, niż z niejednym profesorem. Powtórzę "swoję zdanię": rozkład IQ wyrobników nauki zapewne niewiele odbiega od tego powszechnie znanego, czyli wśród wszystkich. Jak nie wierzysz, to spójrz na "popisy" tytulantów w obecnym układzie politycznym.

 

Odczuwanie potrzeby towarzystwa jest dość naturalne, ale tak się tej potrzeby nie da zaspokoić - dlatego jest to z góry skazane na porażkę.

 

Thikim, tyle się spieramy tutaj, a jedyną potrzebą przeze mnie odczuwaną, w Twoim kontekście, jest coś przeciwnego. Doskonale wiesz, że jak odłączysz wtyczkę, to odniesiemy niesamowity sukces. ;)

 

Żeby wejść w filozofię trochę: socjaliści wierzą

 

Tym razem zabawię się w chrześcijanina, odpuszczę, minusa nie dam i uśmiechnę się. Ot, tak: :D


  • -1


#126236 Muzyczne inspiracje

Napisane przez Astro w 25 marzec 2017 - 15:02

Stanley? Już to graliśmy, ale bardzo fajne wykonanie:

https://www.youtube....h?v=vZYbEL06lEU

i w całkowitym związku polecam:

https://www.youtube....h?v=3SpG7C4vHZQ

 

Pewnie spodoba Ci się ten eksperyment:

https://www.youtube....h?v=6c-RbGZBnBI

oraz fajne brzmienie

https://www.youtube....h?v=3tUh-x-fp8Q

(Ed.: U2 wiecznie żywe ;) :D)

 

Od siebie dorzucę na złe nastroje:

https://www.youtube....h?v=pYt0Nwt_oNI

oraz coś, co wszyscy zapewne znają, ale nikt jeszcze nie podlinkował ;)

https://www.youtube....h?v=5NV6Rdv1a3I


  • 1


#126228 APF (autorskie próby forumowiczów)

Napisane przez Astro w 24 marzec 2017 - 18:48

Zanim spróbuję się z cięższą rzeczą tyczącą weryfikacji modeli ewolucyjnych gwiazd, to może coś prostszego, bliższego nam, krótszego i bardziej sympatycznego? ;)

Ile trwa rok, i dlaczego tak?

Każdy zapewne wie doskonale, że rok liczy 365 dni, a czasem (rok przestępny) 366. Każdy zapewne wie również, co wiedzieli już przecież "głupi Rzymianie", że okres obiegu Ziemi wokół Słońca nie jest wielokrotnością dnia, stąd konieczne owe lata przestępne. Rewolucja Grzegorza XIII poprawiła Rzymian dając lepszą dokładność; strata jednego dnia w stosunku do Rzeczywistości nastąpi po ponad trzech tysiącach lat, czyli jest całkiem przyzwoicie. Wszystko do tej pory brzmi rozsądnie, ale jaka jest w końcu długość roku? W wielu miejscach tłumaczenia bywają nieprecyzyjne, pokrętne, a nawet błędne. Spójrzmy przykładowo na:

Czas, kiedy Ziemia okrąży Słońce wynosi w przybliżeniu 365 dni 5 godzin 48 minut.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Rok

W bardziej precyzyjnym artykule

https://pl.wikipedia...i/Rok_gwiazdowy
dowiemy się, że to jednak "365 dni 6 godzin 9 minut 9,54 sekundy". To w końcu ile?

Rok gwiazdowy, który dobrze można utożsamiać z okresem obiegu Ziemi wokół Słońca (ok. 365,256 dnia) nie jest tym rokiem, do którego "temperujemy" swój kalendarz. Rok słoneczny/ zwrotnikowy/ tropikalny, którego wyznaczenie nastręcza pewne problemy
https://pl.wikipedia...Rok_zwrotnikowy
jest właśnie tym, do czego odnosimy swój kalendarz. Ma wartość ok. 365,242 dnia (Majowie wiedzieli, całkiem zresztą słusznie, że lepsze przybliżenie to 365,2422 dnia). O co w tym wszystkim chodzi?

Warto może zacząć od czegoś prostszego. Ile trwa dzień, czyli doba? Każdy doskonale wie, że to 24 godziny. Czy tyle wynosi okres obrotu Ziemi wokół własnej osi? Oczywiście nie, bo Ziemia dokonuje pełnego obrotu w czasie ok. 23 godzin, 56 minut i 4 sekund. Dlaczego nie odnosimy się do doby gwiazdowej? Sprawa jest prosta. Jako istoty z gruntu (choć nie wszystkie) dzienne oczekujemy, że wskazanie przez zegarek godziny dwunastej da nam porę dnia, gdy Słońce (z grubsza – bo strefy czasowe, bo Ziemia nie krąży wokół Słońca po okręgu – https://pl.wikipedia.org/wiki/Analemma)
będzie miało ten sam azymut i będzie górować. W końcu Ziemia nie tylko obraca się wokół własnej osi, ale i okrąża Słońce.

Dlaczego zatem rok zwrotnikowy, a nie gwiazdowy? Ponownie, jako istoty nie tylko dzienne, ale i z gruntu rolnicze wolimy, by np. 3 kwietnia zacząć zasiewy roślinki X, a z zasiewami Y poczekać do 25 kwietnia. To właśnie zapewnia nam rok zwrotnikowy. Różnica między rokiem gwiazdowym i zwrotnikowym, wynosząca ok. 20 minut bierze się z prostego zjawiska fizycznego, które nazywamy precesją osi ziemskiej. Starożytni nie znali tego pojęcia, nie wiedzieli o zasadzie zachowania momentu pędu, mogli nawet nie wiedzieć o tym, że to Ziemia okrąża Słońce, nie znali bardzo wielu rzeczy, które znamy obecnie, ale ich wysiłki w kontekście zrozumienia Rzeczywistości budzą podziw. Przynajmniej dla każdego myślącego współcześnie człowieka.


  • 1


#126162 Kącik literacki

Napisane przez Astro w 20 marzec 2017 - 19:00

Natura w biologii działa na odwrót: „z dołu” (molekuł) w górę — ku ludziom, mamutom, dinozaurom i innym baobabim słoniom. Od najmaciupeńszego do najolbrzymiejszego. I ta metoda, przed miliardoleciami wynaleziona w łonie Natury nieskończenie cierpliwej, wydaje mi się nie tylko początkiem wszelkich początków, ale też szansą przyszłości, przez Rozum przejętą tam, gdzie już Głupoty złej, drapieżnej, krwawej mniej będzie. Na razie jednak na tę ostatnią jesteśmy wciąż skazani: a nawet, jak powiadają „cognoscenti”, tej barbaryzacji postrzegamy coraz więcej, atawizmy nam zagrażają, ale wróćcie, proszę, do jaśniejszej, aczkolwiek, zgodę dam, dzisiaj mniej, najmniej prawdopodobnej perspektywy dziejowej, powyżej bardzo grubo naszkicowanej. Żyjącym to, co po stuleciach nastąpi, jest zazwyczaj na nic, lecz przecież człowiek bez przyszłości to tyle samo, co przyszłość bez człowieka. A reszta jest milczeniem.


  • 1


#125998 APF (autorskie próby forumowiczów)

Napisane przez Astro w 12 marzec 2017 - 13:12

Pomyślałem, że może niektórzy z forumowiczów zechcieliby popróbować się z napisaniem czegoś nieco dłuższego niż trzy zdania od siebie. Może zaciekawi, może zainspiruje, może wywoła ciekawą dyskusję? Na początek podrzucam własną – może niezbyt przemyślaną – próbę.

 

 

 

Skąd wiadomo ile lat liczy sobie Słońce?

Preludium

Ludzkość od zarania swojej historii spoglądała z nadzieją, wiarą i trwogą w niezmienne, jak i nieprzewidywalne dla niej ruchy mikrych światełek na niebie, które do dziś, nawet w dobie powszechnego zanieczyszczenia światłem naszego nieboskłonu fascynują tak wielu. Dlaczego tak chętnie spoglądaliśmy, jako ludzie, w to, czego nie rozumieliśmy? Dlaczego próbowaliśmy zrozumieć?

W czasach gdy nie istniał Internet, radio i telewizja, niebo nad nami było swoistym oknem na Świat. Każdy w dawnych czasach po zmroku mógł cieszyć się widokiem, który dziś jest rzadkością. W ruchach ciał niebieskich odnajdowaliśmy regularności, które miały wszak i bardzo praktyczny wymiar. Terminy zasiewów, zbiorów i wylewów świętego Nilu to tylko pierwszy przykład z brzegu. Astronomia nieprzypadkowo jest najstarszą nauką, a współcześnie rozumiana metodologia nauki z pokorą musi odnieść się do żmudnych, czasochłonnych i wiekami prowadzonych obserwacji. Nieprzypadkowo to astronomia była swoistym motorem rozwoju królowej nauk, matematyki. Sumeryjski pozycyjny system liczbowy o podstawie 60, który zapożyczyli Babilończycy do dziś pobrzmiewa w naszej kulturze. Godzina liczy 60 minut, minuta – 60 sekund, a kąt pełny to 360 stopni.

Interludium

Historia nauki, w szczególności astronomii, to bardzo interesująca dziedzina, dokonajmy jednak skrótu perspektywicznego. Sporo czasu zajęło nam odkrycie, że to jednak Ziemia krąży wokół Słońca, a przyczyny tak długiego czasu na owo odkrycie były różnorakie. Pojęliśmy jakie rozmiary ma Słońce, jaką ma masę i skład chemiczny, a co ważniejsze, zmierzyliśmy to. Zrozumieliśmy, że nikłe światełka na nieboskłonie to w większości obiekty, które są podobne Słońcu. Niedaleka stąd droga do pytania o to, jaki wiek ma Słońce i gwiazdy. Ponownie dokonując pewnego skrótu perspektywicznego zatrzymajmy się przed myślą lorda Kelvina i von Helmholtza. Trudno dziwić się, że Baron Kelvin jako zapalony kreacjonista przyjął, że Słońce "zwyczajnie stygnie". Myśl pozostałaby nie tylko ciekawą i wybitną, ale i zdecydowanie brzemienną w skutkach, gdyby nie pewien szkopuł. Jaki wiek mogło mieć Słońce przy tym założeniu? Nietrudno było prostym rachunkiem wykazać, co Helmholtz uczynił, że nie więcej niż kilka dziesiątków milionów lat. Wobec twierdzeń geologów dotyczących wieku Ziemi szacowanego na miliardy lat wydawało się to jednak oczywistą sprzecznością. Nasi bohaterowie gładko postarali się wybrnąć z sytuacji twierdząc, że geologia się myli. Geolodzy jednak się nie pomylili… Wcześniejszych teorii dotyczących generowania energii w Słońcu na drodze procesów chemicznych nie warto wspominać, gdyż taki mechanizm pozwoliłby Słońcu przetrwać jedynie tysiące lat.

Myśl Kelvina i Helmholtza nie przeszła jednak do historii nauki jako jedynie ciekawostka. Dziś doskonale wiemy, że gwiazdy ewoluując przechodzą w swoim życiu krótsze i dłuższe okresy, w których świecą dzięki mechanizmowi Kelvina-Helmholtza:
https://pl.wikipedia...vina-Helmholtza
W szczególności, mechanizm ten odpowiada za nadwyżkę promieniowania planet, przykładowo dobrze zmierzoną nadwyżkę energii emitowanej przez Jowisza w zestawieniu z energią uzyskiwaną ze Słońca; Jowisz kurczy się w tempie 2 cm rocznie. Skoro jednak Kelvin i Helmholtz pomylili się w kontekście wieku Słońca, to co było dalej?

Trudno krytykować Kelvina, skoro potrzebna do zrozumienia problemu fizyka właściwie nie istniała. Einstein, Eddington, Bethe i Critchfield to była jeszcze pieśń przyszłości, choć może nie tak odległa, gdyż wystarczyło parę dziesiątków lat by zrozumieć, jak potężną energią jest materia sama w sobie. W tym czasie nie tworzyliśmy już trywialnych modeli budowy wewnętrznej Słońca, a dokonywaliśmy całkiem przyzwoitych oszacowań i konstruowaliśmy proste zapewne – z dzisiejszego punktu widzenia – modele. Doskonale wiedzieliśmy, jakich warunków fizycznych można spodziewać się we wnętrzu Słońca i co ważniejsze, zrozumieliśmy fizykę jądrową w zakresie wystarczającym do tego, by mówić o wieku Słońca. Zaczął się złoty wiek dla tych, którzy lubili liczyć, choć bez komputerów końca lat 40. zapewne byłoby ciężko. Obliczenia zaskakiwały samych liczących. Okazywało się, że przez miliardy lat gwiazdy zmieniają się bardzo powoli, by nagle, w mgnieniu oka w tej skali zmieniać się radykalnie. Proste schematy stałego kroku czasowego trzeba było znacząco modyfikować. Cóż zatem liczono, czym jest ewolucja?

Przyjmijmy rozsądnie, że gwiazda powstaje w jednorodnym chemicznie obłoku. Zapada się, zapada, a Kelvin i Helmholtz radośnie uśmiechają się zza światów. We wnętrzu robi się coraz cieplej i cieplej, aż w końcu mamy warunki, w których zaczynają spontanicznie na dużą skalę zachodzić reakcje jądrowe. Gwiazda osiada na ciągu głównym wieku zero. Dalej jest mało ciekawie, bo we wnętrzu wodór zamieniany jest w hel, a energia transportowana jest na zewnątrz. Trwa to zwykle, przynajmniej dla gwiazd małomasywnych, nieprzyzwoicie długo. Zmieniają się nieco w tej swojej ewolucji nasze gwiazdy poprzez zmianę średnicy i temperatury efektywnej. Jak to liczymy? Nieprzyzwoicie długie programy komputerowe, które uwzględniają parę równań/ założeń fizycznych. Gwiazda jest stabilna, wiemy (zakładamy) z jakiej materii się składa (równanie stanu), wiemy w jaki sposób generowana jest energia i w jaki sposób transportowana jest wyżej, by być ostatecznie wyświeconą.

Postludium

Na koniec pozostaje odpowiedź na pytanie tytułowe: ile lat liczy sobie Słońce? Tyle, ile wynika z naszych najlepszych modeli, czyli ok. 4,5 miliarda lat. Czy modele te mogą być błędne? Zapewne tak, jak wszystko w fizyce. Fundamenty fizyczne tych modeli, jak i same ich przewidywania przeszły tysiące prób konfrontacji z rzeczywistością, czyli obserwacjami, ale jest to zapewne temat na osobny i znacznie obszerniejszy artykuł.


  • 4


#125784 Dzikie słonie śpią najkrócej ze wszystkich lądowych ssaków

Napisane przez Astro w 02 marzec 2017 - 16:37

Ciekawe. W linku Pogo żyrafy śpią krócej.

 

Wiązanie wielkości z ilością snu wydaje mi się bez sensu.

 

Statystyka, niestety, nie pozostawia złudzeń na temat "bes sęsu". Istnieje silna ujemna korelacja między długością snu a masą ciała/ mózgu. Owszem, zależność dla mięsożerców jest zdecydowanie bardziej płaska niż dla roślinożerców. Domyślasz się zapewne, że wszystkożercy (jak świnie i ludzie) plasują się pomiędzy. ;)

https://www.semel.uc...iegel final.pdf

http://www.neuroscie...alian_Sleep.pdf

 

Ed.: zapewne ma to znaczenie również w polityce (wybory). Mniejsze mózgi śnią na jawie wrzucając karty do urn. ;) :D


  • -1


#125760 Oceanom grozi głód

Napisane przez Astro w 01 marzec 2017 - 18:46

Jak nieco wgłębić się w numeryczne modele meteorologiczne (by jeszcze w modele klimatu nie wchodzić), to zauważysz zapewne, że nikt rozsądny nie postawi głowy pod topór odnośnie przewidywania opadów i temperatury z dokładnością, dajmy, 1 mm i 1 stopnia na dwa tygodnie wprzód. Modele, jak to modele, mają pewne parametry, które czasem przypominają królika z kapelusza, ale jakoś to działa, i często bardzo skutecznie. Każdy model fizyczny z natury upraszcza rzeczywistość, bo domyślasz się zapewne, że próba wymodelowania Wszechświata z dokładnością do każdej jego cząstki wymagałaby zapewne drugiego wszechświata, albo czasu nieco dłuższego niż wiek naszego.

 

Co to zatem oznacza? Oznacza to nic więcej, że różne nieco podejścia w kontekście parametrów powłoki chmur w różnych modelach klimatu dają nieco (czyli drastycznie) odmienne prognozy. Odtajniając tajny język naukowców oznacza to zwyczajnie, że nie rozumiemy wpływu powłoki chmur na klimat (z grubsza). Pamiętając, że powłoka chmur oraz opady zależą od wielu czynników (również Słońce) można powiedzieć, że… ;)


Ed.: Muszę dodać, że GO rozumiane bardzo rozsądnie, czyli jako systematyczny wzrost średniej temperatury jakoś tam uśrednionej po naszym globie to fakt. Mimo nawet problemów z metodologią pomiarów (było niedawno na KW) i zdaniem p. Donalda Johna Trumpa (nie było o tym na KW ;)).


  • 0


#125489 Książka z opisami skał i kamieni

Napisane przez Astro w 20 luty 2017 - 12:54

Trzymam kciuki (do bólu).


Odnośnie precyzji stawianych pytań:

Ma ktoś do polecenia jakąś książkę ze zdjęciami i opisami skał i kamieni?

 

Bardziej interesuje Cię odpowiedź tak, czy może jednak nie?


Ed.: nie wiem jaka jest oficjalna wykładnia "wierchuszki", ale padało już ze strony (niekoniecznie właścicieli ;)) na forum, by pytania zadawać w miejscu bardziej odpowiednim: "Pytania i odpowiedzi".


  • 1


#125475 Książka z opisami skał i kamieni

Napisane przez Astro w 19 luty 2017 - 16:02

To może spróbuj drugie, trzecie i kolejne trafienie? Wiem, sztuka zadawania dobrych pytań coraz bardziej kuleje. Po to m. in. podesłałem w Polityce link na wywiad, który (mam nadzieję) przeczytałeś.


  • -2