Skocz do zawartości


ex nihilo

Rejestracja: 28 kwi 2014
Poza forum Ostatnio: dziś, 00:43
-----

#131843 Zademonstrowali, że jądra atomowe mogą być wzbudzane poprzez wychwyt elektron...

Napisane przez ex nihilo w 14 luty 2018 - 00:51

E tam... wszystko się zgadza :)

 

Abo:

- jądro jest w stanie podstawowym (P), kiedy jego energia jest na poziomie minimum, ale...

- ... może naćpać się energii (nieważne jak) i wtedy przechodzi w któryś ze stanów wzbudzonych (Wn, izomery);

- te stany wzbudzone są bardziej lub mniej nietrwałe - jądra emitują kwanty gamma i wracają do stanu podstawowego;

- załóżmy, że mamy stan wzbudzony W1, który ma dużą energię "nadmiarową", ale jest w miarę trwały (półrozpad 6,5 h);

- jeśli dodamy mu jeszcze odrobinę energii przejdzie w stan W2, który jest bardzo nietrwały (półrozpad nanosekundy), a przy tym W2 nie wraca do W1, ale bezpośrednio do P - po prostu "zrzuca" całą nadmiarową energię;

- czyli przejście od W1 do W2, jest jak mucha, która siada na sztandze i powoduje, że zawodnik razem ze sztangą zrzuca nadmiar energii waląc dupskiem o glebę ;)

No i to tyle :)

Reszta to szczegóły techniczne, takie jak np. to, że stan energetyczny jądra jest uzależniony m.in. od powłoki elektronowej, czyli zmieniając ją można wpływać na stan energetyczny jądra.


  • 1


#131000 Ktoś uszkodził młotkiem ślad dinozaura sprzed 115 mln lat

Napisane przez ex nihilo w 28 grudzień 2017 - 05:14

Jakże to prosto osobie o lewicowych poglądach w zależności od chwilowej potrzeby ludzkie życie sprowadzić od "bezcennego" do "ujemnego" w domenie wartości :) Oczywiście klasyfikację zawsze przeprowadzimy zgodnie z potrzebą ruchu proletariackiego :D

 

Chyba Ci się już wszystko całkiem porypało :D

To akurat prawica często płacze, że ta wredna lewacka i bezbożna unia na "kś" nie pozwala.

No i zauważ może też, że klasyfikacja (sortowanie), to ulubiona zabawa prawicy - lepsze i gorsze sorty, prawdziwi Polacy i tacy xujowi trochę, biali i za bardzo opaleni, my katolicy i te paskudne bezbożniki... i tak dalej.

 

A czy ja jestem lewicowy? Mniej więcej tak jak mój (?) psiur, czyli noga w górę i długim sikiem na te Wasze prawicowe etykietki.

 

Księża w szpitalach?

A niech sobie będą, psychologów też tam mają. Każdy może sobie wybrać, co mu akurat w danej chwili pasuje.


  • 1


#130991 Ktoś uszkodził młotkiem ślad dinozaura sprzed 115 mln lat

Napisane przez ex nihilo w 27 grudzień 2017 - 19:30

Otóż z mojego punktu widzenia: więcej jest warte życie nawet największego "podelca" niźli kawałek kamienia.

 

Hmm... tyle że życie "podelca" może mieć wartość ujemną, a w przypadku kamienia o to raczej trudno.


  • 1


#130840 Układ odpornościowy matki odpowiada za homoseksualizm młodszego syna?

Napisane przez ex nihilo w 17 grudzień 2017 - 19:09

Czepiactwo odstawiasz. Gdybym zrobił wykres, byś nie miał się czego czepić :D

Zajrzyj do linku do lesbijek - one same tak to określają i nie będę się z nimi spierał - bo mają rację.

Z wodą dałeś zły przykład. Dobrym jest np. wódka: czysta woda i czysty spirytus (zakładam istnienie) to granice przestrzeni wszystkich możliwych stanów elementów rozmytego zbioru "wódka" (= "bi").

 

o tyle definicje homo mogą być różne ale na pewno nie rozmyte. Bo definicje to nie jest rzecz natury tylko abstrakcji.

 

No nie całkiem tak - znajdź mi nierozmyte definicje: wódka, chudy, gruby, łysy... itd. :D


  • 2


#130626 Zakończono testy kriogeniczne Teleskopu Webba

Napisane przez ex nihilo w 05 grudzień 2017 - 23:50

Jest jeszcze jedna sprawa - te różne "bajery" NASA pracują nie tylko dla samego NASA, ale też dla wojska, przemysłu lotniczego, nauki itd. To też prawdopodobnie decydowało o lokalizacji.


  • 1


#130563 Uniwersytecki kurs z ufologii i egzopolityki

Napisane przez ex nihilo w 02 grudzień 2017 - 14:54

Eee tam... zwykła krzywa Gaussa, i tyle. 


  • 1


#128152 Dlaczego liście są zielone?

Napisane przez ex nihilo w 29 czerwiec 2017 - 02:48

Astro & co. ;)

 

Nie wiem ile jest możliwości w miarę skutecznego żarcia światła dla organiki wszelkiej, bez szybkiego wykitowania. Nie mam czasu w tym pogrzebać.

 

Ale... załóżmy, że jest ich kilka.

I drugie ale... organizm to całość, a żarcie światła to tylko jedna z jego funkcji.

Jak dodamy te "ale", to wyjdzie na to, że wcale to żarcie światła nie musiało być decydujące. Być może (ale tylko być może) zdecydowało coś całkiem innego, a  że akurat toto, które miało "to coś", światło żarło chlorofilem, no to mamy zielone.

Czyli być może szukać trzeba całkiem gdzie indziej, a nie w "zielonym".


  • 1


#125357 Nauka w San Escobar

Napisane przez ex nihilo w 15 luty 2017 - 19:51

ze zwolennikami PIS, jak z fanatykami

 

To "jak" jest niepotrzebne - PiS to nie jest partia polityczna, która by się mieściła w standardowej klasyfikacji politycznej. To jest polityczno-religijna sekta, która jest bezpośrednio powiązana z sektą religijno-polityczną (toruńską).

Kaczyzm odwołuje się praktycznie tylko do emocji wyborców/wyznawców, i to tych emocji najprymitywniejszych: kompleksów, nacjonalizmu, nienawiści, strachu i tak dalej. Mięso wyborcze kaczystów, to w większości wyznawcy toruńskiego grzyba, od którego przejęte zostały też techniki propagandowe. W zasadzie nawet nie są to techniki propagandowe, a zwykłe warunkowanie na symbole.

Nie istnieje możliwość merytorycznej dyskusji z kaczyzmem: w tym po prostu nie ma meritum, jest wyłącznie gra na emocjach. MY (prawdziwi Polacy-katolicy) i ONI (oderwana od koryta ubecka żydokomuna). Stara leninowska zasada: "kto nie z nami, ten przeciw nam".

Normalne partie polityczne starają się łączyć ludzi, którzy mają różne poglądy, kaczyści przeciwnie - maksymalizują podziały. Od czasów wczesnokomuszych nie było takiej napierdalanki, jak jest teraz. Nawet w czasie wojny polsko-jaruzelskiej.

I tak dalej, bo mi się nie chce więcej pisać.


  • 1


#124677 Udało się uzyskać metaliczny wodór? Nie wszyscy w to wierzą

Napisane przez ex nihilo w 28 styczeń 2017 - 23:58

Tu jest oryginalny artykuł:

https://arxiv.org/pdf/1610.01634v1.pdf

 

Co do "podkładki" - nie jest to podkładka, a uszczelka (gasket), kołnierz z rodu (Rh). Próbka siedzi w dziurze w tym kołnierzu, ściskana jest pomiędzy dwoma diamentowymi "kowadełkami". Średnica próbki 8 mikronów, grubość 1,2 mikrona.


  • 1


#123332 Dane z LIGO przeczą teorii Einsteina?

Napisane przez ex nihilo w 13 grudzień 2016 - 23:47

Wychodzi mi na to, że autor chciał coś fajnie i prosto opisać, a trochę pozapętlał sprawę.

Popatrz na to co Jarek wrzucił:

4x4 tensor krzywizny = stała * tensor energii-pędu (...+stała kosmologiczna)

 

Po prawej jest "tensor energii-pędu". Żeby takich paskudnych bluzgów nie rzucać, w uproszczeniu zwykle mówi się "masa", ale masa (m0), to tylko jeden ze składników tego bigosu, którym jest tensor e-p. Poza masą w tym tensorze siedzą wszystkie rodzaje energii, jakie obiekt może mieć - wiązań, kinetyczna ruchu postępowego i obrotowego, cieplna...

 

Weźmy sobie sytuację taką:

mamy ciało idealnie jednorodne (bez składników), doskonale sztywne, dokładnie nieruchome i całkiem zimne - czyli samą masę. W dodatku w lokalnie pustej przestrzeni.

To ciało (tensor e-p) zakrzywia wokół siebie 4D, czyli tworzy się pole grawitacyjne (tensor krzywizny). I koniec, nic więcej nie będzie się działo:

tensor e-p = const.

czyli:

tensor krzywizny = tensor e-p = const.

i tak będzie do końca świata.

 

A teraz dodajmy drugie ciało, np. takie samo. Zaczną się "przyciągać", poruszać względem siebie -> pojawi się dodatkowy składnik tensora e-p - ruch (pęd/en. kin.). Czyli tensor e-p obu ciał zacznie być zależny od parametrów tego ruchu, a tym samym tensor krzywizny też przestanie być const.

 

Chyba z rok temu, przy okazji BH, bawiliśmy się takim samym efektem (suma wszystkich rodzajów energii), tyle że bez bluzgania tensorami i innymi takimi (coby wilk nas banem nie ugryzł ;)). Na końcu zabawy robiła się z tego wszystkiego BH, i jak widzę autor tego tekstu, którego fotkę dałeś, też na następnej stronie do BH przechodzi.

 

Czyli w sumie nie jest to samonapędzanie się grawitacji - w przypadku pojedynczego ciała nic by się nie napędzało, grawitacja (krzywizna 4D) pozostała by niezmienna. Ale gdyby np. to ciało zaczęło wirować, czyli pojawił by się moment pędu (dodatkowy składnik tensora), to miałoby to wpływ na krzywiznę 4D, czyli "grawitację".

 

Uff... może mi się udało ;) :)


  • 1


#123323 Dane z LIGO przeczą teorii Einsteina?

Napisane przez ex nihilo w 13 grudzień 2016 - 16:02

Thikim

 

Dalej się zapętlasz...

Masa zakrzywia 4D i to zakrzywienie to "grawitacja".

Grawitacja nie zakrzywia 4D, bo by musiała zakrzywiać sama siebie, czyli zakrzywienie w ułamku sekundy by się zrobiło nieskończone.

Grawitacja nie pochodzi też od zakrzywienia, bo tym zakrzywieniem jest. To są równoważne opisy. Czy nazwiesz to "grawitacja" (Newton), czy "zakrzywienie 4D" (Einstein), to będzie to samo.


  • 1


#121231 Błyskawiczne tunelowanie

Napisane przez ex nihilo w 29 wrzesień 2016 - 01:30

Trochę tak, i trochę nie... A ile? A ch.. to wie ;)

 

Ale... w ścisłym sensie masą spoczynkową ("masą własną", masą Higgsa) jest masa wynikająca z oddziaływania z polem Higgsa. Oczywiście w przyjętym modelu, w jego podstawowej wersji +/- ogólnie akceptowanej. Natomiast masa obserwowalna (jako spoczynkowa) może być inna - mogą w nią wchodzić energie wiązań (oddziaływań, pól), które łącznie z masą Higgsa dają to, co jako masę obiektu obserwujemy. I ta masa jest wpisywana do H z daszkiem, bez rozdziału na składniki. Ale gdybyśmy sobie to rozdzielili, dostaniemy coś takiego: Mo = Ms(H) + Ew, czyli to co napisałem będzie prawdziwe, chociaż pewnie warte uzupełnienia.

 

A co do spraw ilościowych - nie jest to jednoznaczne. Dopiero kiedy kwarki uda się (?) jakoś wyizolować, będzie wiadomo co i jak. Jak wiesz, na razie sporo w tym prowizorki i spraw wymagających sprawdzenia. Coś tam "przyjmuje się", i tyle :)

 

To czemu łączysz mojego buta z moim glutem w jeden obiekt kwantowy?

 

Jeśli chcesz kapcia zostawić, to proszę bardzo - poluzuj sznurówki tak, żebyś z niego wyskoczył ;) Jeśli ucapisz się krzesła, będzie trzeba i krzesło do gluta dodać.

 

Tak samo nie ma sensu łączenie wszystkich atomów myszy w jednego gluta kwantowego i tunelowanie tego jako całości.

 

Odpowiadasz sobie w następnym zdaniu:

Ruszając ręką pokonuje barierę w postaci pola grawitacyjnego - dzięki wiązaniom między cząsteczkowym i atomowym tę barierę pokonuje jednocześnie cała masa moich atomów.

 

Ustawianie granicy na poziomie atomów nie bardzo ma sens - cząsteczka chemiczna to w sumie taki wielojądrowy atom. Te same wiązania są w "jednojądrowym" atomie, jak i w cząsteczce. Tymi samymi wzorami to można opisać. Atom H to proton + elektron, molekuła H2 to dwa protony i dwa (wspólne) elektrony. Itd., aż do DNA, czy innych superzłożonych cząsteczek. A te z kolei takimi samymi oddziaływaniami (wiązaniami) połączone są z innymi, co zusammen do kupki daje myszę. To wszystko jest jedno pole EM. Możesz je dzielić na składowe, ale możesz i łączyć w zależności od tego, co w danym przypadku Cię interesuje. Podobnie jak możesz pytać o np. tunelowanie całego atomu, albo tylko elektronu z niego.

 

Nie ma powodu aby nawet jeśli wszystkie jadra zatunelują w lewo o 0,0000000000000000000000000000000000001 nazwać to jednym tunelowaniem a nie przypadkowym zbiegiem biliardów tunelowań w lewo pojedynczych jąder.

 

Powód jest, a nawet dwa: pierwszy to, że interesuje mnie mysz jako całość; a drugi, który uprawnia pierwsze, to oddziaływania pomiędzy tymi atomami, które z biliardów atomów robią mysz. Jeśli mysza wykituje, to po pewnym czasie pytanie o tunelowanie myszy straci sens - to już będzie biliard niepowiązanych atomów, a nie mysz. To jak z H2 - dopóki istnieje, może tunelować jako H2, a kiedy się rozsypie na dwa oddzielne H, pytanie o tunelowanie H2 straci sens.

 

Tunelowanie w tym przypadku faktycznie jest nie tyle "w lewo", co "w górę", bo tam jest bariera potencjału, która uniemożliwia klasyczne przesunięcie się lewo (tarcie). To "lewo" dodałem tylko (zakładam, że w lewo mógłbyś bez tunelowania), żeby było bardziej obrazowo, do tunelowania wystarczyłby minimalny podskok "w górę".

 

Równie dobrze możesz powiedzieć że: da się ująć jednym równaniem mnie i Astro mimo iż jesteśmy w odległości załóżmy 100 km a barierą będzie dla nas ziemskie pole grawitacyjne.

 

Jeśli masz takie długie grabki, coby stworzyć z Astro jeden fizyczny obiekt połączony wspólnymi oddziaływaniami, to nie ma przeszkód :)


  • 1


#120840 Błyskawiczne tunelowanie

Napisane przez ex nihilo w 07 wrzesień 2016 - 22:26

Nie mogłeś tak od razu.

 

A było... no może nie tak brutalnie jak tu :)

 

Rozumiem, ze każdy obiekt kwantowy posiada kilka "zazębiających się" w ten sposób w tym samym czasie parametrów (jak te przechodzące lub odbijające się na przeszkodach na wykresie), z których jedne przez przeszkodę przechodzą w całości - zmieniając co najwyzej charakterystykę, inne się całkowicie odbijają, a inne po części przechodzą i odbijają?

 

No nie całkiem tak. Nie ma tam czegoś takiego, że coś przechodzi, a coś nie. Fala (rozwiązanie równania S) w każdym swoim fragmencie zawiera niepodzielną* informację o stanie kwantowym całego układu, np jonu jako całości. Nie może być np. tak, że elektrony przelezą, a jądro się odbije. Ta fala też się nie dzieli na takiej czy innej przeszkodzie, nie robią się z niej połówki czy ćwiartki. Cały czas jest jedna, w całości - powstają tylko lokalne maksima, np. przed przeszkodą i za nią. Tych maksimów może być skolko ugodno - 2, 5, 50, 500...

lrSl2 tej fali (pdp oddziaływania, lokalizacji) działa w taki sposób: załóżmy, że dwa lokalne maksima (przed przeszkodą i za nią). Chcesz poszukać swojego jonu w okolicy takiego maksimum. Bierzesz "młotek szczęścia" (np. CN- do K+) i walisz nim w wybrane maksimum. Jak szczęście masz, pole da ci K+ (zawsze i tylko w całości!) i zrobisz sobie KCN. Jak szczęścia nie masz, próbuj jeszcze raz... i tak do skutku. Zasada jest prosta - albo dostajesz fanta w całości, albo wcale. Możesz losować dalej, ale znowu to samo - fant w całości, albo nic. Tu nie ma nagród pocieszenia: nie dostaniesz na otarcie łez np. trzech elektronów z jednym protonem i dwoma neutronami. ;)

 

a angielskiego nigdy nie miałem

 

He, he... ale ja angielskiego nie znam! Gdyby to była jakaś trochę bardziej skomplikowana powieść, pewnie do drugiej strony bym nie dotarł, bo by mi to w ogóle do łba nie wchodziło, totalnie by mnie to nie interesowało. A "takie" artykuły czytam dosyć swobodnie, i zupełnie mnie nie obchodzi, że to angielski. Po prostu tam jest jakaś treść, w miarę znana mi terminologia, w razie draki pomogą obrazki czy jakieś prostsze robale... i wchodzi. Samo i tak jak jest - nie tłumaczę tego na polski. Zaciął bym się natychmiast. W ogóle nie potrafię czytając w obcych językach tłumaczyć tego na polski - albo załapię treść "jak jest", albo przeczytam jeszcze raz. Czytam jednym ciurkiem, i nie bardzo mnie obchodzi, że czegoś nie łapię - wyjaśni się później, albo później, jak załapię ogólnie całość, wrócę do tego szczegółu. To bardzo skuteczna metoda. Kiedyś, kiedy zajmowałem się robalami, musiałem czytać teksty w kilkunastu językach. Gdybym próbował się ich uczyć, nigdy bym tego nie zdążył przeczytać. Np. dużo wtedy czytałem tekstów czeskich i słowackich - nie rozróżniałem i do teraz nie rozróżniam języka czeskiego od słowackiego :D Nie wiem czy to co czytam jest po czesku czy po słowacku. I kompletnie mnie to nie obchodzi. Do łba ma mi wleźć treść, przekaz, i to wszystko. A ogólnie, to jestem totalnym antytalentem językowym, przynajmniej kiedy próbuję się jakiegoś języka uczyć... bez szans. W szkole rosyjski, francuski, angielski - zawsze tróje na szynach i to z łaski :) A czasem nawet się starałem, nic z tego. Podobnie zresztą z polskim, gramatyka i inne takie, to dla mnie sprawy bardziej skomplikowane niż kwadrat kwantologii przemnożony przez OTW ;) A po co to napisałem? A po to, cobyś się nie przejmował, że angielskiego nie znasz, i po prostu przeczytał, porządnie przejrzał. Nie całość, wystarczy wstęp i wnioski + obrazki. Na początku raczej nic nie skumasz, ale dziesiąty czy dwudziesty taki artykuł sam Ci pewnie do głowy wejdzie. W którymś momencie załapiesz, że po prostu i zwyczajnie rozumiesz, jakby to nie po angielsku było :)

 

Jeszcze tylko sprawa tych drgań. Co drga (cząstki elementarne, atomy złożone, cząsteczki - np woda) i dlaczego - bo tego nie rozumiem?

 

A wszystko drga. Fizyczny świat to fale, a fale to drgania... :)

Ale tutaj będzie chodziło o konkretny rodzaj drgań - drgania cieplne. W gazie, gdzie cząsteczki gazu mają dużą swobodę, podgrzewane rozpędzają się, a jak trafią na drugą, to walą w nią (polem EM powłoki elektronowej w jej pole). W cieczach, a przede wszystkim ciałach stałych, takiej swobody już nie ma, szczególnie np. w kryształach. Cząsteczki są uwięzione w węzłach sieci krystalicznej. Podgrzewane nie mogą się rozpędzić, chociaż próbują. I z tego właśnie próbowania robią się drgania cząsteczek w węzłach sieci. A jeśli energia tych drgań przekroczy wartość krytyczną (wytrzymałość wiązań sieci), to kryształ się topi albo rozpada... Związki chemiczne są w tym podobne do kryształów - atomy są uwięzione przez łączące je wiązania (wspólną powłokę elektronową), rozpędzić się nie mogą, mogą tylko drgać. Jon, który znajdzie się w polu oddziaływania pola EM molekuły, szczególnie takiej bardziej skomplikowanej, też będzie miał ograniczoną swobodę. Nawet jeśli wcześniej gdzieś tam pędził, zostanie przynajmniej częściowo wyhamowany, a jego energia kinetyczna ruchu postępowego zamieniona zostanie na energię drgań cieplnych. Odpowiedni rezonans pól jonu i molekuły może taki jon "chłodzić" lub "podgrzewać". Drgania rezonansowe przeciwne w fazie będą taki jon chłodzić.

Reszta jak przeczytam. Dzisiaj tego nie zrobię, muszę co innego klepać (termin niestety).

 

P. S.

Ciągle coś mi się zieleni pod tekstami :) Dzięki, fajnie, że się podoba. Mam nadzieję, że te skrajnie uproszczone (dalej już ściana, i to taka, której nie da się przetunelować) intuicje kwantologiczne pomogą wejść w temat, cholernie ciekawy. To tylko początek początku... Mam też nadzieję, że udaje mi się unikać błędnych sugestii - ale to jest zawsze do poprawienia, kiedy ktoś będzie chciał iść dalej :D


  • 2


#120822 Błyskawiczne tunelowanie

Napisane przez ex nihilo w 06 wrzesień 2016 - 22:27

Dopadłem oryginał:

http://arxiv.org/pdf/1206.0637v1.pdf

Z szybkiego przejrzenia wynika, że powinno mi się udać na "nasze" to przerobić, ale muszę to dosyć porządnie przeczytać (a trochę tego jest, 13 str.) i pod kopułą przemielić. Wygląda na to, że taki schemat ogólny, jaki wczoraj opisałem, pdp się z grubsza utrzyma (dojdzie sporo szczegółów), ale nie wiem jeszcze jak będzie z tym tunelowaniem - jest tam, czy go nie ma. Ogólnie artykuł bardzo fajny, wygląda na napisany bardzo przystępnie, tak że dobrze chyba będzie, jeśli Ty to przejrzysz przed moją "na nasze" przeróbką... a później przypuszczam, że do artykułu wrócisz.

 

Jednak zanim... przyda się - jak widzę po Twoim wpisie - trochę intuicji związanych ze sprawą energii. Rzecz jasna, na naszym przedszkolnym poziomie, ale powinno Ci to ułatwić zrozumienie sprawy, bo...

 

energia w kwantologii (i nie tylko) jest... no wiadomo czym jest (chociaż właściwie nie bardzo wiadomo :)). Dotychczas tym się tu nie bawiliśmy, coby nie komplikować. Zakładaliśmy, że jedyna energia, jaką ma układ (pole, cząstka, fala, dowolny inny obiekt fizyczny) to energia w postaci masy spoczynkowej, którą można traktować jako energię zawartą w oddziaływaniu (sprzężeniu) z polem Higgsa. Zgodnie z wzorem E0 = m0c2 jest to energia/masa spoczynkowa, którą można przerobić na dowolny inny rodzaj energii. Energią kinetyczną przyjmowaliśmy jako zaniedbywalnie małą, chociaż wystarczającą do bardzo powolnego przemieszczania się naszych obiektów wewnątrz pudełka. A są też inne rodzaje energii - drgań, wiązań itd.

 

W kwantologii energia jest operatorem, czyli czymś, co wpływa na stan i ewolucję układu. I to operatorem chyba najważniejszym. Całkowita energia obiektu kwantowego (suma wszystkich rodzajów energii układu) siedzi w operatorze Hamiltona (hamiltonian) i w takiej postaci wchodzi do rS. I to od tej całkowitej energii (i ew. jej zmian) przede wszystkim zależy ewolucja stanu układu. Dla naszych potrzeb i jak zwykle w maksymalnym uproszczeniu - im ta całkowita energia jest większa, tym obiekt robi się "mniej kwantowy". Przekładając to na lrSl2 - im większą obiekt ma energię, tym lepiej będzie zlokalizowany, trudniej będzie rozmywał. Im większa energia, tym obiekt bardziej będzie się zachowywał jak "cząstka", a mniej jak fala. Tych falowych właściwości nigdy całkowicie nie utraci, mogą one jednak stać się niemierzalnie małe.

 

W przypadku tego artykułu ważna będzie energia kinetyczna (ruchu postępowego) i energia drgań, która możemy tu traktować jako energię "cieplną" i jej przede wszystkim dotyczyć będzie "schładzanie". Masa jest stała. Kierunek działania energii kinetycznej ruchu postępowego i prędkość tego ruchu wyznaczone są przez różnicę potencjałów (+ i -) pola po obu stronach membrany. Przyjmijmy, że też ta energia też jest stała. Pozostają drgania.

 

W świecie kwantowym wszystko drga. Zajrzyjmy do wnętrza rS - jest to paczka falowa, której wyobrażenie można pokazać np. tak:

https://www.youtube....h?v=sydEGMnSMgg

(super to jest, warto też zwrócić uwagę na tunelowanie, przejście przez "dołek" potencjału (z częściowym odbiciem!), przechodzenie przez niskie bariery, itd.)

 

Upraszczając do oporu - im bardziej drga (= większa energia drgań), tym mocniej trzyma się kupy ("cząstka"), a im mniej drga, tym lepiej się rozłazi (rozmyta fala)... Popatrzmy na wielokilometrowe długie fale radiowe i promieniowanie gamma (praktycznie "cząstkowe"). Fizycznie to w zasadzie samo: fotony, strumienie fotonów. Tyle że fotony długich fal radiowych mają bardzo małą energię drgań, a fotony gamma bardzo dużą.

 

W przypadku przejścia jonów K przez membranę będzie chodziło o to, żeby zachowywały się bardziej jak te radiowe fale niż jak promieniowanie gamma, dlatego trzeba będzie maksymalnie wytłumić ich drgania. Ale to już po artykule :)


  • 1


#120789 Błyskawiczne tunelowanie

Napisane przez ex nihilo w 05 wrzesień 2016 - 16:58

Pogoda dzisiaj paskudna, ciągle deszczami mnie straszy, to i ja paskudny być mogę i też trochę postraszyć - przestrzenią Hilberta - oczywiście tych, którzy matmy się boją, bo Ci, którzy jej się nie boją, to raczej mnie postraszyć mogą ;)

 

Kiedy cokolwiek z kwantologią związanego się czyta, to wcześniej czy później przestrzeń Hilberta z jakiegoś kąta wyskakuje... Wektory stanu w przestrzeni Hilberta i inne takie. Co to za cudo Hilbert wymyślił, zajrzyjmy do Wiki:

"rzeczywista lub zespolona przestrzeń unitarna (tj. przestrzeń liniowa nad ciałem liczb rzeczywistych lub zespolonych z abstrakcyjnym iloczynem skalarnym), zupełna ze względu na indukowaną (poprzez normę) z iloczynu skalarnego tej przestrzeni metrykę. Jako unormowana i zupełna, każda przestrzeń Hilberta jest przestrzenią Banacha, a przez to przestrzenią Frécheta, a stąd lokalnie wypukłą przestrzenią liniowo-topologiczną." A do tego może być nieskończenie wymiarowa.

 

No faktycznie, pokraka jakaś nieziemska... kołek tylko jakiś porządny wziąć i tłuc zarazę, aż do zerowego wymiaru się skurczy.

 

Czy jednak na pewno?

Weźmy sobie nasze zapisy stanu pola:

S0 = (0, 0, 0, 0)

Se = (1, -1)

Sp = (1839, +1)

...

To są po prostu wektory stanu w przestrzeni Hilberta :D W pierwszym przypadku czterowymiarowej, w drugim i trzecim w jej dwuwymiarowej podprzestrzeni.

Dlaczego wektory? Przecież żadnej wektorowej szczałki tam nie ma. Nie ma? No to zaraz będzie. Coby prościej było, weźmy sobie dwuwymiarową pH, np: z wektorem Se = (1, -1). Narysujmy zwykły układ współrzędnych (x, y), na osi x będzie nasza elektronowa masa (1), na y ładunek (-1). I tak jak to się normalnie robi, wyznaczmy sobie punkt (1, -1). A teraz od (0, 0) do tego (1, -1) narysujmy kreseczkę ze strzałką w kierunku punktu... no i mamy wektor stanu w przestrzeni Hilberta. :)

 

Przestrzeń Hilberta jest przestrzenią wektorową, punkty w niej wskazuje się przy pomocy wektorów przeciągniętych od (0, 0, 0, ... 0) do danego punktu. Liczy się też na zasadzie rachunku wektorów. Czyli dodawanie wektorów to będzie taki romb, jaki w podstawówce pokazywali. Itd. Można sprawdzić, że nasze prymitywne rachunki stanów pola wektorowo dadzą wyniki dokładnie takie same, jak sobie to pisaliśmy, np. atom wodoru (Sp + Se) będzie miał zapis (1837, 0). Jak ktoś będzie chciał sprawdzić, wygodniej dla protonu przyjąć np. (3, +1), wynik będzie wtedy (4, 0).

 

To samo można zapisać i liczyć w postaci macierzy, czyli tabelek, z wpisanymi w odpowiedni sposób wektorami, siedzących pomiędzy dwoma kwadratowymi nawiasami.

 

I ta najprostsza możliwa intuicja przestrzeni Hilberta, dla kibiców kwantologii w zasadzie jest wystarczająca. Wiadomo po prostu o co chodzi, kiedy autor pisze o wektorze stanu w przestrzeni Hilberta. Rzeczywiste rachunki, dla faktycznych stanów i ich dynamiki, często są cholernie skomplikowane, ale ogólna intuicja tego wszystkiego wygląda mniej więcej tak, jak w naszych przedszkolnych wyliczankach. ;)

 

 

A dlaczego akurat w przestrzeni Hilberta się toto liczy? Bo najwygodniej :)


  • 1