Skocz do zawartości


MrVocabulary (WhizzKid)

Rejestracja: 08 kwi 2008
Poza forum Ostatnio: wczoraj, 16:27
-----

#127653 Jeszcze za naszego życia maszyny prześcigną ludzką inteligencję

Napisane przez MrVocabulary (WhizzKid) w 04 czerwiec 2017 - 19:10

Masz racje, powinienem napisać "jesteś człowiekiem? Masz dzieci?"
Oczywiście płeć ma tu marginalne znaczenie. Nie zmienia to jednak faktu dążenia jako ludzkość do ekspansji a inteligencja jest tylko narzędziem i to bardzo skutecznym do realizacji tego celu. I niestety albo stety świadome pragnienia jednostki nie mają w tym przypadku nic do rzeczy.

Spadek dzietności i wzrost długości życia dość mocno podważa Twoją hipotezę.


  • 1


#112895 Czy istnieje jakiś dowód/przesłanka, że czas isnieje? :D

Napisane przez MrVocabulary (WhizzKid) w 01 luty 2016 - 20:29

Jak można mieć pewność co do czegoś czego nie sposób nazwać (zdefiniować)?

 

Z czasem trochę jak z ewolucją: łatwo dać w miarę prostą definicję, ale trudno dać prawdziwą. Ja tam nie mam problemu z akceptacją ewolucji mimo to (a lubię definicje) ;)


  • 1


#112823 Siekiera nad Puszczą

Napisane przez MrVocabulary (WhizzKid) w 30 styczeń 2016 - 18:05

Mój wujek jest człowiekiem z lasu z prawdziwego zdarzenia – odwala takie maniany, że (dosłownie) bierze nóż w zęby i idzie boso do puszczy na 2-3 dni bez prowiantu. Sam wybudował sobie chatkę w puszczy, robił za przewodnika; jest też myśliwym (chociaż nie poluje). No i on twierdzi, że wycinka jest tam potrzebna od 3 lat, i że teraz jest trochę późno, bo się malaria rozprzestrzeniła, a nadpopulacja żubrów rozwala nowe szkółki. Powiedział też, że to chore drewno jest tak słabe, że się w ogóle nie nadaje na przetwarzanie.


  • 1


#112620 Życie pojawia się i szybko ginie

Napisane przez MrVocabulary (WhizzKid) w 24 styczeń 2016 - 23:50

Może to jest po prostu niemożliwe.

Dla mnie byłby to dowód nie wprost, że wszechświat ma kształt hiperwacka ;)


  • 1


#112360 Netflix będzie blokował

Napisane przez MrVocabulary (WhizzKid) w 16 styczeń 2016 - 00:29

Wy chyba nie bardzo rozumiecie o co chodzi (co się rzadko zdarza). Macie jakiekolwiek wyobrażenie, ile osób musi wydać pisemne zgody, żeby dystrybucja danego filmu mogła być legalna?

  • scenarzysta
  • reżyser
  • dystrybutor
  • zleceniodawca
  • technicy, którzy zajmowali się oprawą audiowizualną
  • osoby występujące
  • osoba, której dzieło jest na filmie
  • tłumacz
  • itd.

Jak „Doktor House” wszedł do Kanady, to producenci beknęli za to paroma milionami baksów, bo zgoda na korzystanie z utworu w czołówce była udzielona tylko na USA.

A teraz pomnóżcie sobie te problemy razy 132 nieprzystające systemy prawne. W samej Polsce są prawa autorskie niezbywalne, zbywalne i licencja, a licencja nie może być udzielana na dłużej niż 5 lat.

Netflixowi nie śmierdzi kasa, wręcz przeciwnie – spokojnie można by ich w samej Unii pozwać na kilkaset miliardów dolarów, gdyby nie wprowadzili takich zabezpieczeń.


  • 2


#111366 Uniwersalny translator dla USA

Napisane przez MrVocabulary (WhizzKid) w 10 grudzień 2015 - 10:35

Dobra, ale to jest w takim stopniu, że dla wojska może być nieprzydatne. Już mówię dlaczego.

 

Translatory niektóre rzeczy dobrze łapią – np. ustalone zwroty i formuły (bardzo mi się to przydało jak tłumaczyłem kiedyś umowę z bułgarskiego na angielski, i po sprawdzeniu okazało się, że faktycznie 90% zwrotów była poprawnie tłumaczona).

 

W reszcie przypadków próbują wyłapać co jest w najbliższym sąsiedztwie i patrzeć, co statycznie najczęściej powinno to znaczyć. To pozwala z reguły w miarę zrozumieć tekst. Ale poszczególne informacje mogą być przedstawione wręcz odwrotnie, co to zależy od konkretnych struktur w językach i kontekstów. Dla wojska, które potrzebuje tłumaczenia w czasie rzeczywistym ręczne sprawdzanie tych rzeczy nie wchodzi w grę – output sam w sobie musi być więc spolegliwy. To problem namber łan.

 

Namber dwa: to, co napisaliście o datum i novum to kolejny problem, i to bardziej pokręcony, niż sugeruje ta zajawka ;)

 

Namber trzy: poprawność. OK, zrozumiemy większość sytuacji z „Kali mieć, Kali być”, ale to obciąża mózg. W sytuacjach bojowych nie ma czasu na poprawianie tekstu w głowie – mózg nie bez powodu polega na składni/fleksji. Kiedy widzieliście jakiś naprawdę poprawnie przetłumaczony fragment tekstu w translatorze? Oczywiście, ja taki umiem spreparować – na piśmie, po zastanowieniu się, bez zdań wielokrotnie złożonych… A ile takich prostych zdań typu „Ala ma kota” jest? Nie mówię już, że translator nie zawsze zgadnie, czy osoba mówiąc coś kontynuuje po pauzie zdanie, czy zaczyna nowe, porzucając tamto.

 

Namber cztery: dwuznaczności (które są powszechne) i kontekst pozajęzykowy. Rozważmy:

  1. Jestem w Polsce w związku z Karoliną. = I am in Poland concerning Karolina.
  2. Jestem w Polsce w Związku z Karoliną. = I am in Poland in the Association with Karolina.
  3. Jestem w związku z Karoliną. = I am in a relationship with Karolina.

Dodanie do tego zdań podrzędnych spokojnie wyprowadzi prawie każdy translator z równowagi i wyjdzie coś w stylu „I am concerning Karlina” w ostatnim przykładzie (= Ja sprawiam, że Karolina się o mnie niepokoi).

 

To są wszystko rzeczy, które można częściowo zaprogramować – np. wyjaśnić, że rzeczowniki żywotne będą innymi odbiorcami emocji niż żywotne. Ale potem się okaże, że jakiś terrorysta gada do kozy jak do człowieka, albo do jakiegoś przedmiotu. A że język jest systemem otwarty mi produktywnym, to takie nadrabianie wszystkich możliwości ręcznymi opisami to kpina. Poza tym takie nieortodoksyjne użycie sprawi, że translator zacznie sobie psuć podstawowe użycie.

 

Ludzie sobie dają z tymi problemami radę w czasie rzeczywistym dlatego, że rozumieją rzeczywistość, która się za tymi słowami kryje – i zależności między tymi słowami. Poza tym rozumieją, że inni ludzie mogą mieć różne rzeczywistości. Dlatego wydaje mi się, że dopóki nie będzie faktycznego AI, to będzie jakieś 80% trafności translatorów. Są głosy, że wystarczająco dużo danych je nauczy, ale ja w to osobiście nie wierzę.

 

Poza tym nawet jeśli to by było pokonane, to bardzo trudno jest takiemu translatorowi przekazać wraz z tłumaczeniem dwuznaczności, żarty językowe i skojarzenia kulturowe.

 

Jedynym sposobem, jaki ja widzę, żeby ktoś w pełni zrozumiał treść danego języka, jest poznanie tego języka – dlatego technologią, która to da, będzie dopiero podłączanie chipa ze słownikiem, gramatyką i encyklopedią kulturową bezpośrednio do mózgu.

 

Edit: zapomniałem o problemie namber 5: część problemów występuje tylko dla danej pary języków. Przy 100 językach kombinatoryka zabija pomysł, chyba że ktoś w końcu zaproponuje rozsądny, obejmujący wszystko system uniwersaliów i zrobi jedną wspólną matrycę. Mnie nazywają szaleńcem, bo ja próbuję to zrobić w jednym tylko wymiarze dla kilku spokrewnionych języków ;)


  • 1


#108678 Liczba broni a liczba masowych zabójstw

Napisane przez MrVocabulary (WhizzKid) w 25 sierpień 2015 - 07:45

O, mógłbyś coś więcej? Co dokładnie sprawdziłeś? Gdzieś zapisałeś dla potomności?

 

 

Z resztą wam wszystkim też nie można ufać :P bo pewnie szukacie tych danych które potwierdzą waszą tezę ;) (są gdzieś w ogóle jakieś  rzetelne (współczesne) badania na ten temat?) 

 

Chcesz rzetelnych danych? To wygooglaj sobie te przeprowadzone niedawno na zlecenie Obamy. Obama chciał mieć dane przeciwko broni palnej. Oto skutek: http://www.gunsandam...fires-on-obama/

 

To, co ja znalazłem, to że w każdym demokratycznym kraju (mam na myśli państwa w przedziale: Bułgaria, Polska, USA, Szwajcaria), w którym nie ma mocno niestabilnej sytuacji politycznej (mam na myśli sytuację na Ukrainie), większa liczba broni zawsze koreluje ze spadkiem śmierci (wszystkich) nią wywołanych (nawet jeśli policzysz wypadki z bronią) oraz ze spadkiem zabójstw podczas napadów.

 

Co więcej, jeśli nie wierzysz w porównywanie odmiennych państw ze sobą, to weźmy same stany. 25 stanów z największą kontrolą broni ma 90% wszystkich zabójstw w USA. Te stany, które od 1885 ułatwiły dostęp do broni palnej zawsze odnotowywały spadek przestępczości i spadek liczby śmierci nienaturalnych. Wszystkie stany, które utrudniały dostęp do broni, odnotowywały tendencje przeciwne. Tak było w 100% przypadków w tym okresie.

 

Nie mam wszystkich danych tu przy sobie (poza krajem), więc zapodaję tylko te główne – miłego przeglądania:
http://debil.eu/~whi...death_ratio.png
http://debil.eu/~whi...& homicides.png
http://debil.eu/~whi...jstwa w USA.jpg

Wiesz, że Polska ma prawie najmniej broni per capita w EU? Wiesz, że mamy przy jeden z najwyższych współczynników przestępczości w EU, porównywalny do Ukrainy i Białorusi? Dlaczego sąsiednie, podobne do nas państwa, np. biedniejsza Słowacja, ma niższą liczbę zabójstw? Dlaczego wyższa liczba zabójstw i przestępczości w ogóle jest tylko w Rumunii, na Litwie i w Bułgarii (ten ostatni to jedyny kraj z większą przestępczością i łatwym dostępem do broni w UE)? Porównaj:

http://gunblog.eu/wp...EU-1024x842.jpg

Wiesz, że źle zabezpieczone baseny w USA zabijają ponad sto (100) razy więcej dzieci niż źle zabezpieczona broń?

http://freakonomics....rpts/chapter-5/

 

To teraz tak od siebie, Afordancjo: jestem naukowcem. Regularnie biorę udział w interdyscyplinarnych debatach, w których zła metodologia oznacza zrównanie delikwenta z ziemią. Dlatego starałem się znaleźć wszystkie dane opozycji, żeby być gotowym. Nie znalazłem żadnych rzetelnych. Mimo to moi koledzy, którzy ogólnie reprezentują sobą bardzo wysoki poziom, od dwóch lat nie są w stanie podważyć tych danych. Zawsze słyszę, że „mi się wydaje, że jednak jest trochę inaczej”. To samo im się wydaje o liczbie Polaków, którzy myją ręce po skorzystaniu z toalety i się potem dziwią, jak widzą wyniki ankiety ulicznej uniwersytetu medycznego, który pobierał wymazy dłoni od ludzi.

 

Choć jest to argument z autorytetu (lub jego braku), czyli słaby, to pozwolę sobie zauważyć, że moje wieloletnie doświadczenie w temacie sugeruje, że wrogami broni są kłamcy albo osoby niedoinformowane/nie rozumiejące podstaw statystki.


  • 1


#108674 Liczba broni a liczba masowych zabójstw

Napisane przez MrVocabulary (WhizzKid) w 24 sierpień 2015 - 21:57

Badacz nie porównuje tu broni palnej do innej, więc co jest na jej niekorzyść? Generują więcej śmierci od czego? Antysocjalistyczna paranoja, rzekłem.

Jeśli gościu stawia hipotezę: „Im więcej broni palnej, tym więcej zabójstw z bronią palną” to wprowadza w błąd. Więcej posiadaczy broni palnej zawsze koreluje ze SPADKIEM śmierci spowodowanej bronią palną. Innymi słowy: jak rozdasz ludziom broń, to 20 osób więcej zginie w masakrach, ale 200 osób mniej zginie w ramach napadów, walk gangów itd. Czyli „wzrost” liczby zabójstw z użyciem broni będzie wynosił –180.

Tak więc ten badacz formułuje hipotezę, która jest nieprawdziwa aż do momentu znalezienia przypisu na stronie X. Dane przeze mnie użyte są przykładowe, ale ja to w ramach kłótni ze znajomymi sprawdziłem dla 31 krajów i wszystkich stanów w USA.

Więc nie. To jest celowa propaganda.


  • 1


#108342 Ciemna strona Księżyca na zdjęciu NASA

Napisane przez MrVocabulary (WhizzKid) w 09 sierpień 2015 - 14:52

Tam jest bzdura – to nie jest nazwa niepoprawna, tylko potoczna, a więc niepoprawna w pewnych kontekstach =]


  • 1


#108221 Dyrektor Obserwatorium Watykańskiego o istnieniu inteligentnego życia poza Zi...

Napisane przez MrVocabulary (WhizzKid) w 04 sierpień 2015 - 09:51

Następne zdanie: " Inkarnacja Syna Bożego to jedyne wyjątkowe wydarzenie nie tylko w skali Ziemi, ale i wszechświata." Czyli...

 

Ale nie wiemy, czy to jest AN incarnation, czy THE incarnation ;) Być może Jezus jest unikatowy, ale to nie zmienia faktu, że skoro jest w Trójcy Jedyny, to może też być w większej zbiorowości unikalnych istot. W tym sensie: Jezus-ziemianin i Jezus-kepplerownik-432-b to dwie różne unikalne istoty składające się z dwóch elementów każda: Syn Boży + lokalne DNA (mam nadzieję, że nie pójdę za ten tekst do piekła). W takiej interpretacji unikalność i wielokrotność się nie wykluczają.

 

Może na innych platenach nie było jabłek, węży bądź kobiet. Jezus nie był tam potrzebny więc pomagał w zbawieniu tylko na Ziemi.

 

W Biblii nie ma nic o jabłkach. Jest o owocu – gr. male. Przy tłumaczeniu na wulgatę ktoś się walnął, bo łacina ma fałszywego przyjaciela – wyraz malum, czyli ‘jabłko’, ale także ‘pech’. Cała historia zresztą nie ma nic nic wspólnego z jedzeniem ani niczym takim. Ona uczy, że grzeszyć można tylko jeśli ma się wybór, a taki wybór można mieć tylko jeśli się jest istotą świadomą. Tak samo jak tylko istota świadoma może odczuwać wstyd. To nie jest historia o karaniu za wandalizm w sadzie, tylko takie „coming of age story” dla ludzkości – historia o narodzeniu się homo sapiens (sapiens).

 

Jestem przekonany, że jeśli a) jako teista mam rację, i b) są rasy we wszechświecie chociaż nieco podobne do nas, to na pewno mają/miały/będą miały podobną historię.


  • 1


#106267 Infekcja obniża IQ

Napisane przez MrVocabulary (WhizzKid) w 27 maj 2015 - 22:23

Powtórzę się z 10 raz, ale naukowcy ostatnio cierpią na mylenie korelacji z przyczynowością.

 

20090830.gif


  • 2


#101117 Mądrość w języku zaklęta

Napisane przez MrVocabulary (WhizzKid) w 18 listopad 2014 - 15:11

Właśnie! Bardzo ciakawe jest porównywanie frazeologii gwóch języków. Czasem widoczne są podobieństwa, a czasem różnice bywają przezabawne. Wszystko przez nasze róźnice kulturowe :)

 

I jakże mylące. Np. czeskie:

tvrdohlavá ovce

tłumaczy się często na:

uparty jak osioł/baran

podczas gdy to znaczy raczej coś w deseń:

mieć klapki na oczach, pędzić jak stado baranów

 

W czeskim też jest świetny patent – oprócz stary jak świat/dinozaur/Matuzalem, mają jeszcze czwartą możliwość, która podoba mi się najbardziej:

„Starý jako hnědý uhlí

→ Stary jak węgiel brunatny ;)


  • 1


#98414 Wzrost ekonomiczny napędza wymieranie języków

Napisane przez MrVocabulary (WhizzKid) w 04 wrzesień 2014 - 07:47

Zdefiniuj „naturalnie” ;) Zresztą naukowy wcale w to nie ingerują. Języki się ratuje tylko jeśli sami użytkownicy sobie tego życzą. Dla mnie natomiast porzucenie własnego języka to to samo, co porzucenie własnej historii, obywatelstwa i dobrych manier.

No i założenie, że język służy do komunikacji jest tylko częściowo prawdziwe. Język też służy do wyłączenia innych ludzi z komunikacji – stąd slang, żargon, socjolekt.
  • 1


#96979 Pies nie wie, że jego właściciel nie widzi

Napisane przez MrVocabulary (WhizzKid) w 07 lipiec 2014 - 07:36

Wtedy patrzyłyby się tylko na właściciela a nie ustawicznie przenosiły wzrok.


A może przenoszą nieustawicznie wzrok w na tej samej zasadzie na jakiej my zawieszamy wzrok na przedmiotach, które są obiektem naszego intensywnego myślenia? Ja czasami przenoszę wzrok z jednej otwartej książki na drugą próbując pogodzić zawarte tam informacje, ale wcale to nie znaczy, że staram się jedną książkę nauczyć czytać drugą...
  • 1


#96077 Skype Translator - tłumaczenie w czasie rzeczywistym

Napisane przez MrVocabulary (WhizzKid) w 31 maj 2014 - 09:26

A możesz mi przybliżyć, które elementy idei są Twoim zdaniem nierealne? Może to ja przegapiłem jakieś szczegóły w Star Treku?


Pewnie =]

Pomijam tu problemy inżynieryjne, np. to, że ta broszka dla każdego w pobliżu tłumaczyła z każdego języka na jego język, blokując dźwięk oryginalny i zastępując go idealną repliką głosu mówiącego, bo to się dałoby pewnie zrobić. Pomijam też synchronizację z jego ustami...

Problem polega przede wszystkim na tym, że Universal Translator był... no cóż, uniwersalny. Jedną z cech definicyjnych języka jest jego arbitralność, co oznacza, że nie ma reguł co do tego, jak język „powinien” wyglądać – ekstrapolowanie języka na podstawie trzech zdań to kompletna kpina. Nawet, jeśli reguły gramatyczne i semantyczne dałoby się sprowadzić do jakichś podstawowych zasad, to nadal polski i rosyjski mają 600 internacjonalizmów, które różnią się rodzajem gramatycznym – bo myśmy zapożyczali wtedy z francuskiego, a oni z włoskiego, przejmując tym samym różne rodzaje. Taki UT musiałby zatem uwzględniać diachronię, a więc ekstrapolować historię języków.

Ale uprośćmy pomysł i załóżmy, że UT działa tylko dla znanych języków, jest oparty na anotowanym korpusie językowym itd. Dlaczego klingońskie qapla nigdy nie było przetłumaczone? No bo to dziwne słowo i nie ma odpowiednika w żadnym żywym języku? OK, challenge: daj mi dowolne angielskie słowo, które nie jest słowem ściśle specjalistycznym, a udowodnię Ci, że nie ma odpowiednika w języku polskim :) Może to być name, plate, motor, computer czy blue – mogę Ci dla każdego wykazać, że nie ma dobrych tłumaczeń na polski. Popatrz zresztą na tłumaczenia wyrazu plate:

1. (dish) (for eating) talerz m; (small) talerzyk m; (for serving) półmisek m; china/paper plate talerz porcelanowy/papierowy; to hand or present sth to sb on a plate GB fig podać coś komuś na talerzu or na tacy fig
2. (dishful) (pełen) talerz m (of sth czegoś); he ate a whole plate of rice zjadł cały talerz ryżu
3. Relig (also collection plate) taca f (na datki); Communion plate patena
4. (utensils) (gold) naczynia n pl złote; (silver) naczynia n pl srebrne, srebra plt; the church plate was stolen skradziono cenne naczynia liturgiczne
5. (sheet of metal) płyta f, pokrywa f; (thin) arkusz m (blachy); (of glass) płyta f, tafla f; (on cooker) płyta f kuchenna
6. (sign) (on door) tabliczka f; (on car) tablica f rejestracyjna; a car with foreign plates Aut samochód z zagranicznymi numerami rejestracyjnymi or z obcą rejestracją
7. Geol płyta f
8. Elec elektroda f; Electron anoda f
9. (metal coating) powłoka f metalowa, warstewka f
10. (illustration) ilustracja f (zwykle całostronicowa, na wkładce)
11. Print (also printer’s plate) płyta f drukowa, forma f drukarska
12. Phot klisza f or płytka f szklana
13. Dent (denture) proteza f dentystyczna; (in orthodontics) aparat m ortodontyczny
14. Zool płytka f
15. Sport (trophy) trofeum n; (competition) spotkanie n pucharowe
16. Med płytka f (do łączenia złamanych kości)

To by oznaczało, że UT nie tylko dokonuje wyboru znaczenia opartego na kontekście, ale także na intencji mówiącego, bo przecież kto bogatemu zabroni zmienić nagle temat? Ale jeśli wykrywa intencję, to dlaczego qapla zawsze brzmi po klingońsku, ale wypowiedzi wszystkich innych ras zawsze mają 100% odpowiedników? To ma potężne dyplomatyczne i taktyczne implikacje. Jeśli mówię dowcip typu „Siedzą dwa gołębie na dachu – jeden grucha, drugi jabłko”, to polega on na tym, że mamy dwie identyczne formy wyrazowe grucha o różnych znaczeniach, ale oczekujemy tylko jednej na podstawie kontekstu. Dowcip polega jednak na konfrontowaniu tych dwóch. Mówienie na poważnie też zawiera tego typu odniesienia. Polisemia jest najczęstszym zjawiskiem w teorii znaczenia, podczas gdy synonimia międzyjęzykowa jest najrzadszym.

Innymi słowy, taki gadżet zawsze będzie okrajał jaką część informacji, raz lepiej a raz gorzej, ale będzie okrajał. Tak, jak mnie teraz denerwują napisy do filmów, które siłą rzeczy zawsze są tłumaczeniem, a więc zawsze są wyborem mnie irytują (bo rozumiem angielski na tyle, że każdy przekład na polski jest dla mnie stratą informacji), tak denerwowałby mnie startrekowy UT.

Jedyną metodą, która wg mnie miałaby szansę działać, byłoby zintegrowanie urządzenia tłumaczącego z mózgiem – w taki sposób, aby replikowało procesy myślowe natywnego użytkownika języka.

Pomijam znacznie głębszy problem teoretyczny, który wynika z tego, że język się rozwija zależnie od warunków w świecie fizycznym – jeśli te będą kosmicznie odmienne, to trudno mówić o jakiejkolwiek ekwiwalencji ;)
  • 2