Skocz do zawartości


Tolo

Rejestracja: 24 lut 2008
Poza forum Ostatnio: paź 13 2017 22:37
-----

#88440 Google ciągle nie usunął nielegalnie zebranych danych

Napisane przez Tolo w 29 czerwiec 2013 - 18:18

Jak się tak na to spojrzy przez pryzmat PRISM to to są całkiem ciekawe dane.
Za dużo przypadków. Jak by ruscy taki numer zrobili to już w pierwszy przypadek nikt by nie uwierzył.
A tu kolejny ze im się usunąć nie dało. Nie jest tez przypadkiem ze ktoś im w UK i USA doopę kryje,.

Zauważcie ze cześć tego ruchu była w kierunku Google (gmail, googleDNS ,cześc pochodziła z urzadzen z Androidem et cetera) wiec Google było w stanie zidentyfikować i połączyć w pewnej części przypadków siec wifi z kontem w Google i lokalizacją. A może i z innymi usługodawcami.

Przemek Kobel
Z polskiego pukntu widzenia to jest tak.
Korzystanie z czyjegoś wifi w Polsce bez jego zgody jest nielegalne to jak kradzież prądu.
Może dojść co najwyżej paragraf za złamanie zabezpieczeń to jest jeszcze do 5 lat bodajże. Czym innym jest siec mcdonalds z definicji otwarta dla userów a czym innym sieć sąsiada.
Natomiast google niekoniecznie z tych sieci korzystało w sensie stricte aczkolwiek juz tylko podsłuchując mogli naruszyć np tajemnice korespondencji która jest gwarantowana przez konstytucje ale już samo podsłuchiwanie haseł jest śmierdzące to znaczy prawnie wątpliwe.
W przypadku Google analogia była by taka jak by ktoś chodził po bloku i szklankę do każdych drzwi przykładał.
  • 1


#87077 Winogrona ograniczają szkody wyrządzane przez zespół metaboliczny

Napisane przez Tolo w 23 kwiecień 2013 - 09:10

Natomiast w winogronach są szawiany które są w stanie odkładać się w nerkach jako kamienie
  • 1


#82321 Prokuratura pozwala na piractwo

Napisane przez Tolo w 30 wrzesień 2012 - 13:28

Trzygrosze
Odsyłam do ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
Dobrze jest wiedzieć co się nazywa dura.
I oczywiście dozwolony użytek nie jest penalizowany przez np. polskie prawo co więcej nie doprecyzowane są jego ramy więc jest dość szeroki.
Przepisy paradoksalnie są bardzo dobre to rożne instytucje ludziom berety ryją ucząc prawników/sędzów jak prawo interpretować.

http://bzp0.portal.u...&rok=2012-09-26

Proszę:
Przeprowadzenie Audytu legalności oprogramowania wg standardów BSA w Powiatowym Urzędzie Pracy we Włodawie.
Ktoś może mi wskazać na jakiej podstawie jakaś prywatna firma która chyba nie ma siedziby w Polsce jest standardodawcą dla instytucji publicznej wydającej pieniądze podatników?
Już abstrahuje od tego ze jest tam urzędnik którego psim obowiązkiem jest zadanie o oprogramowanie również pod kontem legalności..


Piotr_
Zaraz zaraz, jeśli wszystko odbywa się w ramach dozwolonego użytku to nie jest to kradzież! Co jest dyskretnie zakrzykiwanie. Dzielenie się w ramach dozwolonego użytku jest PRAWEM obywatela. To dopiero rożnym instytucjom zależy na tym żeby przestało. I nazywanie wszystkiego kradzieżą i piractwem właśnie temu służy. To jest sytuacja uregulowana przez prawo jak korzystanie z biblioteki. Jest to „koszt” działania twórcy w danym otoczeniu prawnym jeśli go nie akceptuje niech nie zostaje twórcą lub zostanie nim gdzieś indziej.

Thikim na pytanie czy kradzież czy nie kradzież odpowiedź najczęściej brzmi nie kradzież.
Piszesz:

Jak zapewnić godne wynagrodzenie twórcy, wynalazcy za jego trudy i pracę a jednocześnie nie hamować rozwoju ludzkości.

Ja nie wiedzę pierwszej części tego dylematu. Druga część to istotny problem. To znaczy nie wydaje mi się żeby z faktu ze ktoś jest twórcą coś wynikało i coś mu się z tego tytułu należało. Wynagrodzenie nie powinno być godne tylko (na pewnym wyższym poziomie abstrakcji) adekwatne. Jeśli adekwatne będzie nie godne to jest to pewien sygnał dla twórcy. I powinien to być dla niego motywator do refleksji.
Poza tym co do dalszej części Twojego postu to są próby opatentowania jedzenia a emisje co2 to nic innego jak ukryty podatek od powietrza.

TrzyGrosze
jeśli już jesteśmy przy kradzieży to jeśli mamy do czynienia z kradzieżą to w przypadku dóbr niematerialnych wycena jak przy utracie samochodu jest bezsensu. Pisałem już o tym kiedyś te kradzieże obrazują popyt przy zerowej cenie przy jakiejkolwiek innej nie było by takiego popytu. Podobno dziś o popycie i podaży w gimnazjach uczą. To jak z procederem podkradania czereśni przez dzieci (abstrahując od tego ze czereśnie to dobro materialne). Dzieciarnia wcina czereśnie bo są, jak by ich nie było to by poszli grac w piłkę a nie do warzywniaka. To nie są dobra których niedobór wywołuje dyskomfort u konsumenta.
Co do tej kwestii ze bez konsumenta nie ma twórcy/producenta to rodzi to następne pytanie czy twórcy w takiej ilości są potrzebni? I czy to jest problem konsumenta? Jak nie będzie twórcy to sam się dotkliwie ukażą. No chyba ze profilaktycznie trzeba zapobiec i uchronić ludzkość przed tego typu traumami. Może to nie jest potrzeba konsumenta, a wykreowany sztucznie popyt. Który jak zniknie w części nic wielkiego się nie stanie?

A teraz o tym Mickiewiczu od sanitariatów. Jego kredyt jego problem nie zależnie czy przepił forsę czy przejadł. Właśnie zakatowałeś pośrednio instytucje biblioteki. A to właśnie dzięki nim ktokolwiek czyta książki i ktokolwiek się w ogóle literatami przejmuje. Bez bibliotek był by spokój ze znaczną częścią rynku literatury Bo nie było by wychowanych konsumentów na tym rynku i tak to właśnie piractwo szkodzi rynkowi.

To jest po prostu pewien model w którym jedni są pokrzywdzenia a inni nie, w innym modelu kto inny będzie pokrzywdzony tylko ze ci co dzisiaj są beneficjentami tego modelu są przeciwni jego zmianie.
Bo dzisiejsi pośrednicy nie będą mogli po pierwsze narzekać a pod drugie będą niepotrzebni po prostu.

Pewna forma kultury rozproszonej która dzięki nowym środkom przekazu łączy bezpośrednio konsumenta z producentem powoduje że pewnym osobom rzeczy które były pod kontrolą wymykają się spod niej i się rozpraszają i to też się niektórym nie podoba bo tracą możliwość kreowania rożnych rzeczy w tym rynku, popytu i „twórców”.

Gedart
1) jeśli się najpierw nie podzielisz to resztę swojej twórczość sobie możesz w buty wsadzić o ile nie masz konkretnego odbiorcy. Nie da się mieć ciastka i zjeść ciastka. To jest pewna analogia do inwestycji w siebie.
To są koszta marketingu. Jeśli opublikujesz coś i to jest dobre to budujesz wartość jako autora i to już jest Twoja sprawa jak tą wartość spieniężyć. Za wibitnego trzeba zostac uznanym. Wcale nie musi to byc za pieniadze uznających.

2) Widzisz tylko na ile proste symbole na innej pracy to jest kopia a na ile efekt podobnego procesu twórczego? Jeśli symbol jest prosty to i proces twórczy nieskomplikowany i powszechnie się kojarzy w populacji z tym co reprezentuje, to ktoś inny równie dobrze mógł wpaść na to samo niezależnie jak Popow i Marconi czy Bell i Meucci.

TrzyGrosze:
TERAZ trzeba zadbać o twórców. Masz receptę dla getarda

Przecież podał Ci receptę w pierwszej linijce swojej wypowiedzi.
Jeśli twórczość będzie dobra to się obroni ja jak zła to nie pomogą jej nawet spotkania marketingowe w klubie seniora.

Jeśli programista siada i realizuje jakiś swój zamysł od początku do końca to podejmuje ryzyko, jak wyprodukuje g..o bo mu się wydawało ze świat podbije to zmarnował czas. Jak się uda to zarobi. Jeśli programista jest na etacie i klepie kod bo mu kazali to nie podejmuje ryzyka. Ryzykiem zarządza ktoś inny ale i śmietankę spija ktoś inny.
Twórca w ujęciu biznesowym podejmuje ryzyko jak każdy inny i nie wiedzę potrzeby by to ryzyko transferować na innych. Co dalej? Następna będzie recepta dla hydraulika, taksówkarza?
Może zakażmy sprzedaży przetykaczy wszelakiej maci żeby pomóc hydraulikom. Tylko co wtedy ze sprzedawcami „pompek” do klopów...
  • 1


#82277 Prokuratura pozwala na piractwo

Napisane przez Tolo w 29 wrzesień 2012 - 08:32

Jest to ciekawe podejście.


Adres IP rzeczywiście nie wskazuje nikogo konkretnego poza abonentem łącza. Tak samo jak samochód (tablice rejestracyjne) nie wskazuje popełniającego przestępstwo a jego właściciela.
Ciekawsze jest jednak podejście do kwestii udostępniania które zostało uznane nie za przestępstwo a konsekwencje legalnych działań wynikającą w warunków techniczno- technologicznych.
Powiedzmy ze o ile w pierwszej kwestii jest to logiczne choć nie dla wszystkich. To pewien uśmiech w kierunku piratów choć wcale nie bezzasadny. Po prostu nieco wbrew temu za czym rożne firmy lobbują wydając na to ciężkie pieniądze.
  • 1


#82106 Apple skopiowało dworcowy zegar

Napisane przez Tolo w 22 wrzesień 2012 - 11:25

Jacenty przecież to właśnie robi apple sprzedaje stare wzorce ;)

http://technologie.gazeta.pl/internet/1,104530,11138377,Desing_Apple_wcale_nie_taki_oryginalny__Spojrz_na.html?

Myśleli ze z zegarem się uda. Jednocześnie procesując sie z wszystkim o to ze coś jest podobne.
Kto mieczem wojuje...

Apple by im już dawno porces wytoczyło.
  • 1


#82094 The Pirate Bay na czarnej liście Google'a

Napisane przez Tolo w 22 wrzesień 2012 - 09:12

Problem jest inny, a w sprawie chodzi moim zdaniem o coś innego.

Google pośrednio przyznaje ze ich algorytm jest mało wart skoro wymaga ręcznych poprawek albo od innej strony Google ręcznie poprawa wyniki dobrego algorytmu psując je.
Tak czy inaczej jeśli algorytm jest dobry i jako wejście przyjmuje pewne kryteria a jego wyniki jest w miarę deterministyczny ze względu na dane wejściowe to poprawianie tego ręcznie jest psuciem co więcej jest to robienie kuku użytkownikowi ale też sobie. Ludzie mają prawo oczekiwać ze przeglądarka da im wyniki obiektywne bo jedynie taka ma wartość. Tutaj wyniki stają się skażone czyimś interesem za chwile ktoś inny skazi je swoim i zatruwanie samych wyników stanie się kolejnym interesem Google.
  • -1


#81161 Bill Gates szuka toalety idealnej

Napisane przez Tolo w 18 sierpień 2012 - 13:32

Najprostszy pomysł na toaletę to bierzemy oryginalny produkt ze stajni M$ dystrybuowany na CD kładziemy go na podłożu i celujemy tym czy owym.
Bardzo dobrym i sprawdzonym rozwiązaniem jest też „toaleta syberyjska”. Jest uniwersalna i przenośna i można z niej korzystać w dowolnym miejscu. Składa się z dwóch kijów: jeden wbijamy w ziemie i wieszamy na nim kufaje możemy się również go trzymać jedną ręką podczas aktu defekacji. Drugi kij natomiast trzymamy w drugiej ręce i oganiamy się nim od wilków.
Ciekawą koncepcje mają bodaj hindusi czy ktoś z tamtego regionu, wieszają sobie jakiś sznurek na uchu i stają się niewidzialni. Myślę ze jeśli BG był w stanie świat przekonać do windowsa z ta wstążeczką mogło by się również udać to tylko kwestia marketingu. Jaksą taka akcje by trzeba pyknąć „one wstążeczka per child” i będzie gites.

Cóż rozpisałem się ale defekacja to takie moje małe hobby które staram się w miarę regularnie uskuteczniać niestety tylko z rzadka znajduje na nie więcej czasu. A już defekacji i Gatesowi w jednej wiadomości nie mogłem się oprzeć. Niby jeden z najbogatszych ludzi na świecie a znajduje czas by dla dobra ludzkości grzebać się w kloace prostej ludzkiej egzystencji. Zaiste chwalebne.

A tak obiektywnie to pomysł marnowania wody na spłukiwanie kału jest Jadnak generalnie poroniony.
Choć wstyd związany z defekacją to problem istniejący w głowie jedynie BG jeśli to gdzieś jest norma kulturową to cywilizowanie tego procesu na nasza modłę jest powiedzmy wykonalne tylko czy ktoś poza BG będzie od tego szczęśliwszy nie wiem.
  • 1


#81010 Kelnerka w czerwonym dostanie wyższy napiwek (od mężczyzn)

Napisane przez Tolo w 09 sierpień 2012 - 18:04

Rosyjscy naukowcy udowodnili ze kobiety bez sukienek i innych zbędnych części garderoby dostają jeszcze większe napiwki czym zawstydzili francuskich.
  • 1


#80999 Wyjaśniono fenomen tęczy bliźniaczej

Napisane przez Tolo w 09 sierpień 2012 - 15:36

A jak się ma sprawa tego gnoma(?) z garnkiem złota? przyznam szczerze ze to mnie najbardziej interesuje. Bo przy obecnym kursie złota mogło by to być potencjalnie ciekawe pole do badan dla jakiegoś naukowca.
A na koniec okaże się ze to wiekopomne odkrycie było możliwe dzięki POV-rayowi ;)
  • 1


#79961 Przymusowy eCall coraz bliżej

Napisane przez Tolo w 06 lipiec 2012 - 12:36

Już się tym euro-komuchom do końca w głowach pomieszało.
Jacenty tu nie ma interesu ubezpieczyciela w ramach OC. Ewentualnie AC przy kradzieży.Natomiast z OC jest jeszcze gorzej bo każda kolizja będzie „odnotowana” u odpowiednich służb co może mieć rożne konsekwencje. Może się okazać ze te służby w wyniku powzięcia pewnych informacji będą miały pewne obowiązki na przykład wpieprzenie komuś mandatu i kilku punktów.

mikroos ten system nie jest tylko dla ratowników i w żaden sposób im nie ułatwia życia. Ułatwia tylko lokalizacje poszkodowanego.

A aktywowany będzie albo w przypadku zagrożenia albo „potrzeby”.

Jest kilka przesłanek
Pierwsza to taka ze system ten będzie korzystać z GSM i jak znam życie dziwnym zbiegiem okoliczności system będzie cały czas online innymi słowy zalogowany do sieci (dla celów diagnostycznych oczywiście) albo w postaci AGPS (asisted GPS czyli rożne formy wspomagania GPS w oparciu o sieci komórkowe) . Jak to mówił Wilk do kapturka „Żeby cie lepiej widzieć”.
Instalacje do lokalizacji końcówek GSM już na UE zafundowała ->PLI CBD
Urządzenie musi być częściowo online tzn musi cały czas odbierać sygnał GPS tak żeby swoją pozycje znać i wypluć on demand a nie dopiero ustalać, albo wypluć ostatnią wiarygodną jeśli obecna jest nieznana (uszkodzenie anteny przy wypadku, czy kolizja pod wiaduktem lub co tam jeszcze). Jak to sobie inaczej wyobrażacie?
Auto się roztrzaskało pali się a tu moduł GPS coldstart robi i to jeszcze pod mostem?
I teraz pojawia się pytanie jaką mam gwarancje ze możliwości tego systemu nie będą wykorzystywane inaczej albo i system będzie miał jakąś dodatkową funkcjonalność.
Zaraz się okażę ze jeszcze fonia będzie do tego. Bo przecież trzeba zweryfikować zgłoszenie.

Orwell w czystej postaci, takie jest moje zdanie.

Do tego spowoduje to dodatkowy biznes z jednej strony upoważni do podniesienie cen aut o parę set euro za sprzęt wartości w sumie max 50 i to w detalu.
Okaże się ze do tego jest potrzeby abonament u operatorów GSM i już jest dodatkowy przepływ forsy wymuszony.


Mikroos oszacuj ile żyć można by uratować zakazując jazdy na rowerze albo przechodzenia przez jezdnie?
  • 1


#79420 Rakotwórcze silniki diesla

Napisane przez Tolo w 14 czerwiec 2012 - 09:11

Tym samym stwierdzono, że spaliny z silników diesla są tak samo rakotwórcze jak azbest, pluton-239 czy gaz musztardowy.


Lubie takie głodne kąski ;). To tak ap ropo musztardy. Problem z gazem musztardowym jest taki ze jego user ma najczyściej bardziej palący problem niż rak. No niby chwytliwe ale w tej trójcy zabrakło jeszcze pioruna Zesua.
A Jak już jesteśmy przy plutonie ETC to ja bym się o opad radioaktywny z rożnych atomowych zabaw martwił znacznie bardziej.

W oświadczeniu IARC czytamy, że pojawiało się coraz więcej dowodów na to, że spaliny z silników diesla są rakotwórcze. Dowody te bazowały przede wszystkim na wynikach badań u osób, które w związku z wykonywanym zawodem były narażone na kontakt z tymi spalinami.

Ato pewne ze to przez spaliny? Bo jeśli na przykład chorują kierowcy to rakotwórcze mogą być też kierownice lub środki pielęgnacji kabiny.

W marcu 2012 roku dowody te zostały wzmocnione wynikami badań opublikowanymi przez amerykańskie Narodowy Instytut Raka i Narodowy Instytut Bezpieczeństwa Pracy i Zdrowia, które stwierdziły, że górnicy mający kontakt z takimi spalinami są narażeni na większe ryzyko śmierci z powodu nowotworu płuc.

No i tu taka ciekawostka w Australi czy USA czy gdzie tam jeszcze kopalnie wyglądają trochę inaczej. Jeśli nie ma zagrożenia metanowego a złoże jest odpowiednio płytko to do kopalni wjeżdża ciężarówka sztolnią a w kopalni urobek odstrzelony od ściany ładuje spycharko ładowarka.
Tylko ze u nas kopalnie są głęboko pod ziemią i nie ma praktycznie takich do których by się zjeżdżało sztolnią. A cały sprzęt działa na prąd. A górnicy dalej na raka płuc chorują. Wiec może to pył na przykład powoduje pylice a ta zwiększa prawdopodobieństwo raka płuc.


Chyba wystarczy filtr i katalizator? Wnętrza rur wydechowych nowoczesnych silników są srebrne, ani śladu sadzy, Śmiem twierdzić, że są mniej obciążające niż niejeden benzynowiec.

To jest tak ze diesel produkuje albo tlenki azotu albo cząstki stałe (sadza) zależnie od temperatury spalania. Jeśli obniżysz temperaturę spalania to produkujesz sadze. Ale zmniejsza się ilość tlenków azotu. Zależnie od normy spalania z cząstkami stałymi nic nie robisz albo stosujesz filtr cząstek stałych. I tak to właśnie normy ekologiczne wymusiły redukcje NOx, ale przez recyrkulacje spalin konstrukcje silników które produkowały cząstki stałe. Kolejna opcja to Dopalenie wszystkiego w silniku i w nagrodę NOx które trzeba redukować mocznikiem w tłumiku. To podejście powoduje też zmniejszenie liczby rożnych nie dopalonych węglowodorów.
Wniosek jest jednak taki ze skład splin od przyjętej koncepcji ekologicznej jest diametralnie rożny i trudno wysunąć generalny wniosek w tej kwestii. Szczególnie ze nie pisze co tak naprawdę szkodzi
Może szkodliwe są związki siarki. Tylko ze zasiarczone paliwo jest szkodliwe dla silników i powoduje korozje no i równie dobrze zasiarczony może być węgiel czy nawet gaz ziemny.
Paliwo do samochodów musi być jakościowo lepsze natomiast nic nie stoi na przeszkodzie żeby pozostały syf przepalić w silniku lotniczym czy okrętowym. Gdzieś nawet czytałem (może i na KW) że jeden poważny statek puszcza do atmosfery tyle siarki co wszystkie samochody na świecie.

Zwłaszcza, że maszyny górnicze to ani filtrów, ani katalizatorów raczej nie mają.



To takie same maszyny jak wszędzie indziej lub posiadające takie same silniki jak wszędzie indziej.
W kopalni węgla będzie więcej pyłu węglowego o rożnym stopniu r

  • 1


#79153 Tylne drzwi w układzie scalonym

Napisane przez Tolo w 30 maj 2012 - 23:19

Różnie może być
FPGA to pewna struktura którą się programuje to nie do końca układ scalony w powiedzmy konserwatywnym tego słowa rozumieniu.
Z połączenia elastycznej struktury i programu realizującego konkretne zadanie w oparciu o tę strukturę (powiedzmy ze konfigurującego ta strukturę do konkretnego zadani) powstaje jakiś wyspecjalizowany układ.
I teraz wszystko zależy co to robi i jaka była motywacja tego kto to umieścił „dodatkowy kod” i czy ten dodatkowy kod ma wsparcie w reszcie architektury urządzenia.
Może to się tam znalazło przez przypadek może nie, trudno wyrokować. Być może to jest pozostałość po jakimś mechanizmie debugowania który przetrwał sprzątanie kodu. A możliwe ze to celowo umieszczony backdoor. Wszystko zależy co to za urządzenie gdzie wsadzone itp. No i jeśli dla tego kodu nie ma wsparcia w reszcie sprzętu to prawie na bank pozostałość z okresu tworzenia urządzenia i było ono na płytkach testowych na produkcyjnych nie ma bo tu ze względu na oszczędności tą cześć wycieli a z tych samych względów proca nie ruszali.

To jest kluczowe pytanie co odkrywcy znaleźli i co nazwali backdoorem bo samo to może być mocno naciągane bo już JTAGa lub równoważne rozwiązanie można nazwać backdoorem.
Nawet w prockach AMD
http://pclab.pl/news43908.html
takie coś dali na pokładzie. W intelu też coś nadprogramowego było o ile mnie pamięć nie myli ale nie umie znaleźć info.
Tak ze trzeba być grubo ostrzony bo być może odkrywcy liczą na swoje 5 minut. Choć raczej nie ulega wątpliwości ze coś znaleźli.
No i kolejne pytanie, poza konkursem to jak to znaleźli a dokładniej to czego tam szukali.
  • 1


#78621 Farmy wiatrowe a wzrost lokalnej temperatury

Napisane przez Tolo w 02 maj 2012 - 18:40

Niby masz racje ale: żywotność świetlówek jest dość teoretyczna. Moje doświadczenia w tej materii są odmienne od podawanych powszechnie (i powszechnie akceptowalnych) danych.
Prosta matematyka 10 000 tys godzin warunki komfortowe w pomieszczeniu stała temperatura zapalmy żarówkę raz dziennie (kolejne włączenia obniżają żywotność) palimy ją przez 4 godziny (uśredniamy w lecie krócej w zimie dłużnej).
10000/4 daje nam 2500 [świecodni]
2500/365 w przybliżeniu 6,85 [cwiecoroku] czyli jakieś 6 lat i 310 dni. Chyba po porstu dobre świetlówki wyrzucałem, a jeszcze tyle swiecene było porzed nimi ;)
Oczywiście świetlówki zużywają mniej prądu ale np do łazienki gdzie pracują w trybie włącz/wyłącz się w ogóle nie nadają.
W piwnicach gdzie sa niższe temperatury tez bo słabiej swiecą i trzeba to kompensowac wiekszą moca wiec znowu lipa.
Chodzi po prostu o brak wyboru.
Poza tym te wszystkie obliczenia mają sens przy założeniu ze nie ogrzewamy domów a w szczególności ze nie grzejemy prądem.
Jeśli grzejemy prądem to przez połowę roku ciepło wydzielone przez żarówkę nie jest stratą a świeceniem i grzaniem jednocześnie i nie ma różnicy czy zapłacimy za prąd do świecenia czy do grzania. Przy danym ustawieniu termostatu rachunek będzie const nie zależnie od zamontowanej żarówki bo sterowanie grzałki skompensuje brak ciepła niedoprowadzonego przez żarówkę żarową. Nie ma straty! Jeśli grzejemy innym medium to sprawa ma się nie co gorzej ale i tak nie cała różnica kosztów jest naszą stratą a powiedzmy ze prze połowę roku i tak potrzebujemy ciepła więc nasza strata jest nadmiar kosztu ciepła uzyskanego z prądu w stosunku do podstawowego źródła energii cieplnej.
Jeśli więc skorygujemy o to obliczenia to okaże się ze bilans jest ścisłe zależny od okoliczności a użytkownikowi została w imię dobra wspólnego odebrana możliwość lokalnej optymalizacji.
  • 1


#78603 Farmy wiatrowe a wzrost lokalnej temperatury

Napisane przez Tolo w 02 maj 2012 - 10:51

Wiatraki nadają się jedynie do dojenia kasy za zieloną energie. Bez tego biznes się nie opłaca.
Tzn to się i tak nie opłaca bo trzeba skądś forsę wsiąść i do interesu dołożyć. To jest generalnie taka forma redystrybucji dóbr od biedaka do cwaniaka.

Co do naukowców to się z nich trochę nabijam, ale tak to już jest czasem ze jak ktoś jest biologiem czy ekologiem to dla tego ze miał w szkole ledwo 3 z fizyki.
Dzięki temu czeka nas jeszcze wiele niesamowitych odkryć jakie mogą nowe pokolenia dokonać tylko dzięki podstawowej znajomości fizyki wyniesionej z liceum albo i gimnazjum ;)
Taki wzrost temperatury można sobie w buty włożyć bo dla mnie to on jest w granicy błędu. Starczy ze w koło wiatraków będą coś innego uprawiać niż normalnie albo zmieni śćsię średnie zachmurzenie i już się może temperatura zmienić przez ilość pochłanianego/odbitej energi. Uczeni nazywają to albedo ;)


Rozproszone prądniczki na słupach mają niższa sprawność niż generator w elektrowni. Do tego dochodzą straty na liniach przesyłowych plus straty mechaniczne na łożyskowaniu i przekładni i jeśli weźmiemy te planowane 500 gigawatów mocy zainstalowanej to im będzie towarzyszyło jeszcze trochę (zależnie od sprawności) gigawatów mocy wydzielonej jako ciepło. Nic z tym nie zrobimy. Możemy za to nie stawiać wiatraków.
  • 1


#78587 Farmy wiatrowe a wzrost lokalnej temperatury

Napisane przez Tolo w 30 kwiecień 2012 - 15:15

wg mnie to bardzo proste.
Cześć energii wiatru zamienia się w prąd a reszta w ciepło.
Jak jest noc i jest ogólnie zimno bo słoneczka nie ma to szczególnie istotne robi się ciepło z wiatraków.
Uczeni nazywają to sprawnością ;)
  • -1