Skocz do zawartości


KopalniaWiedzy.pl

Rejestracja: 13 wrz 2006
Poza forum Ostatnio: --
-----

Moje tematy

CDC zidentyfikowało bakterię oporną na 26 antybiotyków

dziś, 14:28

U siedemdziesięciokilkuletniej Amerykanki, która po długim pobycie w Indiach wróciła w sierpniu 2016 r. do USA, wystąpiła oporność na 26 różnych antybiotyków. Kobietę przyjęto do szpitala z diagnozą zespołu ogólnoustrojowej reakcji zapalnej (prawdopodobnie był on skutkiem zakażenia seromy, czyli płynu surowiczego w prawym biodrze).

Po pobraniu próbek udało się wyizolować pałeczkę zapalenia płuc (Klebsiella pneumoniae). Pacjentkę umieszczono w jednoosobowym pokoju. Niestety, na początku września u kobiety wystąpił wstrząs septyczny i zgon.

W ciągu 2 lat przed hospitalizacją w Stanach 70-latka leżała wielokrotnie w szpitalach w Indiach. Pobyty te wiązały się ze złamaniem prawego biodra i zapaleniem kości i szpiku prawego uda i biodra, jakie się na tym tle rozwinęło. Ostatnia hospitalizacja w Indiach miała miejsce w czerwcu ubiegłego roku.

Testy przeprowadzone w USA wykazały, że izolat był oporny na 26 antybiotyków, w tym na wszystkie badane aminoglikozydy i polimyksyny.

Testy Centrum Zwalczania i Zapobiegania Chorobom (CDC) wskazywały na niską oporność na fosfomycynę (jej minimalne stężenie hamujące - MIC, od ang. Minimal Inhibitory Concentration - było niskie), ale w USA antybiotyk ten stosuje się doustnie w terapii niepowikłanego zapalenia pęcherza; preparaty dożylne są dostępne w innych krajach.


« powrót do artykułu

Krótka historia światłowodów

dziś, 14:20

Chociaż światłowody nierozerwalnie wiążą się z najnowocześniejszymi technologiami, ludzie starają się komunikować za pomocą światła od setek lat. Pomijając ogniska czy pochodnie, za pierwszą udaną próbę stworzenia praktycznego stałego systemu komunikacji optycznej trzeba uznać telegraf optyczny Claude’a Chappe zbudowany pod koniec XVIII wieku.

Chappe opracował system umieszczonych na wieżach semaforów, za pomocą których przesyłano informacje. Wieże rozstawiono w odległości 12-25 kilometrów od siebie i wyposażono w teleskopy. W ten sposób w 1792 roku w czasie krótszym niż godzina przesłano pierwszą wiadomość pomiędzy Paryżem a Lille (ok. 200 kilometrów). Każdy z symboli wiadomości musiał przejść przez 15 stacji , a jego droga trwała około 9 minut. Wiele zależało od pogody i sprawności operatorów telegrafu, ale pełną informację złożoną z 36 znaków udało się przesłać w 32 minuty. Kolejną linię, złożoną z 50 stacji, zbudowano między Paryżem a Strasburgiem w 1798 roku. Telegraf optyczny Chappe’a pomógł Francji w trudnych czasach po Rewolucji, miał jednak sporo wad. Nie działał w nocy (eksperymentowano z lampami, ale nie zdało to egzaminu), był kosztowny w budowie, nie zapewniał odpowiedniej prywatności, a transmisja danych nie przebiegała zbyt szybko. Mimo to przetrwał pół wieku, a telegrafy optyczne powstawały w wielu krajach, od Prus, poprzez Wielką Brytanię, po USA. Po kilkudziesięciu latach zastąpił je telegraf elektryczny.

Całkowite wewnętrzne odbicie

Od optycznego telegrafu po współczesny światłowód droga jest bardzo daleka, jednak przynajmniej od czasu Chappe’a mamy koncepcję wykorzystania światła do zbudowania stałego systemu przekazywania danych. Potrzebny była jeszcze odpowiednia technologia. Tę zapewnił rozwój nauki. Szwajcarski fizyk Jean-Daniel Colladon był co prawda z wykształcenia prawnikiem, ale pracował w laboratoriach Ampere’a i Fouriera. Prowadzone przez niego eksperymenty położyły podwaliny pod współczesne technologie optyczne. W 1842 roku poinformował on o przeprowadzeniu eksperymentu, w czasie którego wykorzystał światło słoneczne i wypełnioną wodą tubę do pokierowania światła poprzez strumień wody i wykazania, że zostanie ono w nim uwięzione nawet wówczas, gdy strumień jest zagięty. Światło pozostało w wodzie dzięki zjawisku całkowitego wewnętrznego odbicia, które jest podstawą działania współczesnych światłowodów.

Niezależnie od Colladona podobny eksperyment, za pomocą świeczki i butelki, przeprowadził w tym samym czasie Francuz Jacques Babinet. Nie można w tym miejscu nie wspomnieć o Johnie Tyndalu, który podobne eksperymenty prowadził kilkanaście lat później w bardziej naukowy sposób. Tyndall jest szerzej znany i często to jemu przypisuje się odkrycie zjawiska całkowitego wewnętrznego odbicia, jednak prawdopodobnie znał on pracę Colladona i sam nigdy nie twierdził, że był pierwszym, który wie jak zaginać światło.

Pierwszym urządzeniem, które możemy uznać za prekursora współczesnych technik światłowodowych był fotofon Aleksandra Grahama Bella. Pozwalał on na przesyłanie głosu za pomocą światła i powstał w 1880 roku. Fotofon wykorzystywał modulację światła i 19 lutego 1880 roku za jego pomocą dokonano pierwszej bezprzewodowej świetlnej transmisji głosu. Prawdziwa próba polowa fotofonu miała zaś miejsce 21 czerwca pomiędzy dachem Franklin School w Waszyngtonie a położonym około 200 metrów dalej oknem laboratorium Bella. Sam Bell uważał fotofon za swój najważniejszy, przełomowy wynalazek, jednak to znacznie bardziej praktyczny telefon podbił świat.

W tym samym czasie William Wheeler, próbując oświetlić cały dom jedną lampą umieszczoną w piwnicy, opracował system rur wyłożonych materiałem dobrze odbijającym światło. Osiem lat później, w 1888 roku, doktor Roth i profesor Reuss używają w Wiedniu zagiętych prętów szklanych do oświetlania otworów ludzkiego ciała w czasie zabiegów dentystycznych i chirurgicznych. Z kolei w 1989 roku David D. Smith z Indianapolis składa wniosek patentowy dotyczący użycia zagiętych prętów szklanych jako lamp chirurgicznych.


« powrót do artykułu

Ludzie mieszkali w Ameryce o 10 000 lat wcześniej niż sądzono

dziś, 13:53

Ludzie przybyli do Ameryki Północnej o 10 000 lat wcześniej, niż dotychczas sądzono. Tak wynika z badań przeprowadzonych przez profesor Ariane Burke z Uniwersytetu w Montrealu, jej doktorantkę Lauriane Bourgeon oraz doktora Thomasa Highama z Uniwersytetu w Oxfordzie.

Naukowcy popierają swoje stwierdzenie wynikami badań artefaktów znalezionych w Bluefish Caves. Stanowsko to znajduje się na brzegach Bluefish River w północnym Jukonie, w pobliżu granicy z Alaską. Zostało odkryte przez Jacquesa Cinq-Marsa, który prowadził tam prace w latach 197-1987. Bazując na datowaniu radiowęglowym Cinq-Mars wysunął hipotezę, że osadnictwo w badanej okolicy pochodzi sprzed 30 000 lat. Jednak, jako że nie znaleziono nigdzie równie starych śladów ludzkiej aktywności, twierdzenia naukowca były przujmowane ze sceptycyzmem. Tym bardziej, że nie istniały dowody wskazujące, iż obecność kości koni, mamutów, bizonów i karibu w Bluefish Caves ma coś wspólnego z ludzką aktywnością.

Lauriane Bourgeon podjęła się przed dwoma laty szczegółowej analizy około 36 000 fragmentów kości znalezionych w Bluefish Caves. Są one przechowywane w Kanadyjskim Muzeum Historii w Gatineau. Na 15 kościach znaleziono jednoznaczne ślady ludzkiej działalności, a na kolejnych 20 - prawdopodobne oznaki działania człowieka.

Na powierzchni kości znajdują się serie prostych linii o przekroju V, które zostały wykonane kamiennymi narzędziami do sprawiania zwierząt. To niezaprzeczalnie ślady działalności człowieka - mówi Burke. Kości zostały poddane badaniom radiowęglowym. Wiek najstarszej z nich, fragmentu końskiej żuchwy ze śladami zadrapań powstałych prawdopodobnie podczas usuwania języka, oceniono na 23 do 24 tysięcy lat.

Nasze odkrycie potwierdza wcześniejsze analizy i dowodzi, że mamy do czynienia z najwcześniej zasiedlonym miejscem na terenie Kanady. Beringia była zamieszkana podczas ostatniej epoki lodowej - stwierdza Burke. Beringia to tereny rozciągające się pomiędzy rosyjską rzeką Leną a kanadyjską Mackenzie. Wcześniejsze analizy genetyczne ludności sugerowały, że 15-24 tysiące lata temu Beringia była zamieszkana przez kilka tysięcy osób. Odkrycie potwierdzą hipotezę o genetycznej izolacji mieszkańcow Beringii. Odpowiadała ona izolacji geograficznej. Podczas maksimum ostatniej epoki lodowej Beringia została odcięta od reszty Ameryki Północnej przez lodowce, a od zachodu przez stepy. Stała się miejscem schronienia dla ludzi - dodaje uczona.


« powrót do artykułu

Przyjazny środowisku filtr powietrza o niespotykanych właściwościach

dziś, 13:45

Naukowcy z Uniwersytetu Stanowego Waszyngtonu opracowali sojowy filtr powietrza, który wychwytuje tlenek węgla czy formaldehyd (dotychczasowe filtry tego nie potrafiły).

Amerykanie współpracowali z kolegami z Uniwersytetu Nauki i Technologii w Pekinie. Do stworzenia taniego, biodegradowalnego filtra wykorzystano czyste białko sojowe i bakteryjną celulozę.

Zła jakość powietrza to czynnik ryzyka różnych chorób, w tym astmy, chorób serca czy raka płuc. Dostępne w handlu oczyszczacze powietrza usuwają drobne cząstki pochodzące z sadzy, dymu czy spalin. W niektórych częściach świata skażenie może jednak obejmować także niebezpieczne gazy, w tym tlenek węgla, formaldehyd czy dwutlenek siarki.

Typowe filtry, które zazwyczaj wykonuje się z włókien tworzyw sztucznych o średnicy rzędu mikronów, fizycznie zatrzymują drobne cząstki, nie są jednak zdolne do chemicznego związania substancji lotnych. Ponieważ wytwarza się je z produktów ropopochodnych czy szkła, prowadzą do wtórnego zanieczyszczenia.

Nowy materiał na filtry jest tani (oczyszczone białko sojowe i bakteryjna celuloza są już wykorzystywane m.in. w opatrunkach lub materiałach do regeneracji tkanek). Amerykańsko-chiński zespół podkreśla również, że w soi występuje wiele grup funkcyjnych; zawiera ona np. 18 rodzajów grup aminowych. By grupy były bardziej wyeksponowane i łatwiej wyłapywały zanieczyszczenia, białko sojowe poddano działaniu kwasu akrylowego. Dzięki temu filtr może usunąć niemal wszystkie cząstki i związki chemiczne.

Zwłaszcza w silnie zanieczyszczonych środowiskach ludzie oddychają mieszaniną o nieznanym składzie. Duża liczba grup funkcyjnych białka sojowego jest jednak w stanie przyciągać wiele różnych substancji.

Dużym plusem nowego filtra jest to, że soja należy do najbardziej rozpowszechnionych upraw na świecie.


« powrót do artykułu

W walce z malarią ważni są nie tylko ludzie, ale i krowy

dziś, 13:05

Wzięcie pod uwagę nie tylko ludzi, ale i bydła pomoże wyeliminować malarię w Indiach.

Odkryliśmy, że w rejonie Indii bardzo obciążonym malarią większość komarów odpowiedzialnych za transmisję odpoczywa w oborach i żeruje zarówno na krowach, jak i na ludziach - podkreśla prof. Matthew Thomas z Uniwersytetu Stanowego Pensylwanii.

Jak tłumaczy dr Jessica Waite, obory znajdują się często przy domach, a niejednokrotnie są z nimi połączone (mają wspólną ścianę), tymczasem dotychczasowe wysiłki związane z opanowaniem malarii były ograniczone wyłącznie do ludzkich siedzib.

Autorzy publikacji z pisma Scientific Reports łapali komary w różnych habitatach 6 wiosek w stanie Orisa. Odnotowywali przy tym, gdzie komary odpoczywają. Później, za pomocą technik molekularnych, sprawdzali, z jakim gatunkiem mają do czynienia i na jakich gospodarzach komary żerowały.

Okazało się, że w sumie złapano 1774 Anopheles culicifacies i 169 Anopheles fluviatilis. Okazało się, że zagęszczenie obu gatunków było większe w oborach niż w domach i że zarówno A. culicifacies, jak i A. fluviatilis żerowały i na ludziach, i na bydle.

Następnie naukowcy opracowali model komputerowy, który pozwalał symulować życie dorosłego komara. Za jego pomocą można było określić, jak najlepiej kontrolować komary, by maksymalnie ograniczyć transmisję malarii.

Nasz model sugeruje, że konwencjonalne środki - takie jak moskitiery z insektycydami czy spreje stosowane w pomieszczeniach - są mniej skuteczne, gdy komary wykazują zachowania zoofilne [...]. Rozszerzenie środków zaradczych na komary zainteresowane zwierzętami, np. rozpylanie insektycydów również w oborach, pomaga znacząco zmniejszyć transmisję. Waite dodaje, że wystarczy minimalny nakład pracy, żeby wyeliminować malarię w regionie.


« powrót do artykułu