Skocz do zawartości


rahl

Rejestracja: 01 paź 2011
Poza forum Ostatnio: wczoraj, 22:45
-----

#131192 Układ Słoneczny narodził się z gwiazdy Wolfa-Rayeta?

Napisane przez rahl w 09 styczeń 2018 - 14:53

Teoria, ale zgodna z wszelkimi innymi danymi i innymi potwierdzonymi eksperymentalnie teoriami.

 

BH z gwiazdy o takiej masie "wyparuje" nie szybciej niż za kilka trylionów lat i nie nazywałbym jej "malutką".

Zaobserwować śmierć takiej BH będzie raczej trudno, chyba że nastąpi gdzieś w bliskim sąsiedztwie - zbyt mała masa.


P.S.

Dla przykładu czarna dziura o masie pięć razy większej od naszego słońca wyparuje za około 2x10^69 lat


  • 1


#129798 Odnaleziono połowę brakującej materii

Napisane przez rahl w 10 październik 2017 - 19:51

@ Krzychoo&Jajcenty

 

Norman Spinrad - Riding the Torch ?  ;)


  • 1


#126588 Ruszył teleskop, który ma sfotografować czarną dziurę

Napisane przez rahl w 10 kwiecień 2017 - 19:12

Tłumaczę i objaśniam (). Jeśli rusza "run", a mówimy właśnie o ZARYPISTEJ rozdzielczości (co jest właśnie clou programu), to nie tylko płynie KUPA danych, ale i niesamowicie dokładne timingi tego (zegary atomowe – taka tam podstawowa zabawka przy tego typu zabawach). "Online via Internet" to nieprzewidywalna zupełnie przeszkoda. Swoje lokalne zegary atomowe i redundantne (przy okazji zarypiście szybkie) dyski to ZDECYDOWANIE lepszy pomysł na uzyskanie wyniku.

 

 

Argument o "timingach" po prostu mnie rozwalił - jak prześlesz dane w pudełkach przy użyciu samolotu to będzie lepsze zgranie niż przez internet. ROTLF

 

Gdybym bardzo dbał o swoje dane, to nie zaufałbym Internetowi. Kilku ciężkozbrojnych w samolocie bardziej mnie przekonuje. :D


Ed. No i będzie szybciej. :)

2x ROTFL - ani to bezpiecznie ani szybko. Przez internet można dane przesyłać już w trakcie pomiarów, pingi i timingi (LoL Astro) Internetu nie mają tu nic do rzeczy - to surowe dane zawierające wszelkie potrzebne informacje. Nie trzeba czekać aż "moduł" się zapełni i dopiero potem wysyłać (oczywiście po wcześniejszym zrobieniu kopi zapasowej na dwa inne moduły - bo wypadki chodzą po ludziach i samolotach.

 

 

Nie jest to nie wiadomo co, ale kosztuje (nawet sporo; nazwy firmy nie podam, ale łatwo znajdziesz na stronie EHT). Pamiętaj, że wszystkie dane muszą wylądować w pobliżu superkomputera, który będzie to "składał" trochę dłużej niż czas obserwacji. Nie wiem jakie mają tam łącze, ale nie jest to zapewne 10 dedykowanych światłowodów. Trzeba będzie też sporej i szybkiej pamięci dyskowej i to nie w "chmurze" :) (dublujemy koszty?). By nie było, że tylko "tradycjonalizm"

O e-VLBI słyszeli nawet w Haystack Obserwatory ;)

https://www.google.p...K5I7XO7MvJy869g

Warto dodać, że dedykowane łącza kosztują sporo. Porównaj koszty e-VLBI w tak maleńkiej Europie (EXPReS). Dodawać chyba nie muszę, że z definicji (nawet przy DZISIEJSZYCH założeniach) wymagania projektu są zbyt wysokie.

 

W ogóle

 

 

to napisz do ludków (link bez problemu znajdziesz w tym, co już podpiąłem), że są niedouczonymi tradycjonalistami, żyją sentymentami jak taśmy magnetyczne i przewijaki, źle wydatkują pieniądze, a Ty jesteś lepszy i z dobroci serca pochylisz się nad problemem by pomóc (dla dobra Ludzkości ;)).

Z tego co wiem to Instytut MaxaPlanka ma co najmniej 100Gbit(tak było ostatni raz jak sprawdzałem) głównego łącza, Hystack nawet lepiej (toż to MIT). Oba mają także zdolności przechowywania danych setki razy większe niż to co wygeneruje EHT. Więc nie trzeba dokupować żadnych dysków (które i tak będą potrzebne aby skopiować dane).

Faktycznie, może braknąć przepustowości do transferu live w trakcie pomiarów. Przesłanie tych danych przez internet już po zakończeniu pomiarów miałoby znacznie więcej sensu i będzie 1000 razy tańsze niż wożenie pakietów dysków z kilkunastu lokalizacji na świece.

Ale problem jest z wysyłką danych a nie ich odbiorem. Teleskopy "off-site" (szczególnie ten na Antarktydzie) mają relatywnie słabe łącza.


  • 1


#120966 Amazon będzie... rozwoził posiłki

Napisane przez rahl w 13 wrzesień 2016 - 22:48

Strawę dla ducha mają od początku teraz przyszedł czas na strawę dla ciała. ;)


  • 1


#116317 Samochody elektryczne niekoniecznie są czyste

Napisane przez rahl w 15 maj 2016 - 18:37

W przypadku inwestycji instalacji wydobycia ropy czy gazu nie uwzględnia się sprawności silnika spalinowego, lecz zwrot kosztów inwestycyjnych odnosi się do zysków ze sprzedaży gazu i ropy naftowej, więc nie wiem po co czynisz to w przypadku e-diesla. Chodzi przecież o analizę porównawczą opłacalności wydobycia ropy i gazu oraz produkcji paliwa syntetycznego z powietrza i wody.

 

Chodzi mi o bezsensowność produkowania ropy (czy jakkolwiek to zwą) przy użyciu energii elektrycznej pod pozorem zmniejszenia emisji CO2. Energii która np w Niemczech jest produkowana w 60-70% ze spalania różnych kopalin i ropy. A następnie spalania tej ropy ze sprawnością nie przekraczającą 40%. Gdzie tu sens ???????

Nie łatwiej i ekonomiczniej załadować baterie elektrycznego samochodu bezpośrednio ?

Gdyby ludzie odpowiedzialni za tą ideę zajmowali się transportem wody wyglądało by to tak:

Przy źródle zbudowano by instalację do zamrażania wody, zamrożoną wodę przewożono by do celu na paletach, gdzie by wodę rozmrażano do użytku.....zaraz zaraz a nie lepiej i taniej od samego początku wlewać wodę do butelek ??

Podobnie jest z wodorem, tylko do tego na etapie końcowym dołożyć trzeba jeszcze lodówki aby woda się nie rozpuściła nim ja ktoś kupi.

 

I naprawdę daj już spokój z tymi bzdurami o energii próżni/ zimnej fuzji - równie dobrze możesz zacząć się bawić w astrologię. Efekt końcowy będzie taki sam nikt nie będzie cię traktował poważnie.


  • 1


#96122 Kalifornia wpuści na drogi autonomiczne samochody

Napisane przez rahl w 02 czerwiec 2014 - 18:12

Kolego ark - teoretyk z ciebie pierwszej wody - większość kierowców w przypadku natrafienia na nietypową sytuację na drodze zawodzi, i nie mówię tu o jakichś manewrach ekstremalnych bo w takich przypadkach nawet doświadczeni kierowcy rajdowi często nie dają rady, ale o zwykłych przypadkach jak ktoś nam wyjedzie z podporządkowanej do połowy pasa - 9/10 kierowców hamuje (z czego 4 zamyka oczy) i bum jedynie jeden z tej dziesiątki spróbuje manewru omijania połączonego z hamowaniem co przy samochodzie wyposażonym w ABS daje duże szanse na sukces.

Zasadnicza różnica między jednostką ludzką a maszyną, jest taka, że ta druga nie popada w rutynę. Wręcz można powiedzieć, że dla maszyny każda sytuacja na drodze jest zaskoczeniem, w przypadku kiedy jest "fizycznie" możliwe wyjście z sytuacji na drodze maszyna poradzi sobie bez problemu - konieczne kalkulacje (elementarna fizyka) trwają mikrosekundy, maszyna potrafi zmienić sposób reakcji w ułamku sekundy, że nie wspomnę o czasie reakcji - zanim bowiem człowiek ma szansę zauważyć, że coś jest nie tak(sygnał dopiero zaczyna wędrówkę z oka do mózgu) komputer już zaczyna działać.
Poza tym jak napisałem wcześniej, większość wypadków to brawura/jeżdżenie w odurzeniu/przemęczenie - maszyna się nie męczy, jedzie zgodnie z przepisami i co najważniejsze nie pije i nie ćpa.

Ciągle piszesz o przykładach jak to łatwo można "zahakować" mocno autonomiczne auto - podaj jakieś przykłady a nie odwołuj się mgliście do jakichś nieokreślonych źródeł w necie - dziś szukałem ponad pół godziny i nie znalazłem żadnych dowiedzionych przypadków poza wspomnianym przez ciebie testem. Owszem jest sporo wzmianek o hakowaniu samochodów ale w przypadkach które mają wpływ na bezpieczeństwo, wymagane jest kablowe podłączenie do systemu sterowania/komputera w aucie.

Oczywiste jest, że systemy takie muszą być dogłębnie testowane przez niezależne instytuty/organizacje, ale jestem przekonany że jazda takie samochody będą znacznie bezpieczniejsze w ruchu od ludzi Howg.
  • 1


#96088 Kalifornia wpuści na drogi autonomiczne samochody

Napisane przez rahl w 01 czerwiec 2014 - 09:18

Wychodzenie z poślizgu itp. nie ma nic wspólnego z meritum dyskusji.

Jakos wierze, ze kierowca zwyklego pojazdu posiada instynkt samozachowawczy


Instynkt samozachowawczy ok, ale co z typowymi błędami ludzkimi: "nie widziałem, że zmieniło się światło", "nie widziałem tego drugiego samochodu", "nie zauważyłem, że koś przechodził", "myślałem, że zdążę". Co z panującym powszechnym przemęczeniem, co z osobami zażywającymi narkotyki, jeżdżącymi po alkoholu itp. Możesz być perfekcyjnym kierowcą, albo nawet nie wsiadać do samochodu, wystarczy wyjść w złym momencie na drogę i BUM już cię nie ma bo wystąpił któryś z wymienionych wyżej wypadków. Zawsze istnieje ryzyko, ale jeśli wyeliminujemy kierowcę nagle odpada nam jedna z głównych przyczyna wypadków

. Co do wlaman do pojazdow, sluzby typu NSA nie maja problemu wpiecia sie w swiatlowody firmy pracujacej nad tymi samochodami, wiec nie widze problemu aby takie sluzby przeprogramowaly zdalnie taki pojazd. Maja wszystko co im potrzebne do przeprowadzenia takiej operacji. Jakos nie ufam obcym wywiadom nielegalnie zbierajacym dane w mojej ojczyznie, nie widze powodu dla ktorego mialy by sie nie posunac dalej. Mam nadzieje, ze rozmowa nie rozwinie sie w kierunku przedstawiania wszelkiego rodzaju agencji szpiegowskich w swietle pokazujacym ich jako rycerzy na bialych koniach, w koncu ich praca i jej sposoby sa przedstawione w wielu dokumentach i wielu ksiazkach pisanych przez ich bylych pracownikow...


Skąd wiesz czy NSA nie zamontowało podczas ostatniej wizyty w warsztacie jakichś interesujących urządzeń w twoim aucie. Skoro można jak napisałeś "wpiąć się w światłowody" można można zinfiltrować serwisy, warsztaty, być może sterownik silnika w twoim aucie ma wbudowany fabrycznie moduły GPS i autodestrukcji. Mogą cię "zniknąć" w dowolnej chwili.

... Jakos nie dziele sie takimi szczegolami przez internet


Taki to problem dla ciebie napisać z grubsza o jakim aucie mowa ?? Pytałem tylko po to aby ci pokazać na przykładzie podzespołów twojego samochodu że jeździsz pojazdem nad którym można przejąć ograniczoną kontrolę i spowodować wypadek bez twojego udziału. Nie wymagam numeru VIN, twojego adresu, ani stanu konta.
Hmm... jak widać paranoja to straszna choroba.
  • 1


#96079 Kalifornia wpuści na drogi autonomiczne samochody

Napisane przez rahl w 31 maj 2014 - 17:35

Mnie bardziej ciekawi nastepny krok, ktorym bedzie dopuszczenie do ruchu pojazdow w pelni autonomicznie poruszajacych sie po drodze bez nadzoru kierowcy. Przeciez wlasnie do tego to ma dazyc. Co w momencie jesli taki pojazd spowoduje wypadek? Kto bedzie odpowiedzialny? Wlasciciel, producent, pasazer czy moze nie bedzie odpowiedzialnego? Karanie pojazdu nie ma zadnego sensu, ba byloby kompletnym absurdem.


System mandatów karnych ma mylącą nazwę - to nie system który ma na celu "spłatę długu społecznego" jak w przypadku spraw kryminalnych ale jego głównym zadaniem jest odstraszanie od ich łamania.
Zasadniczą różnicą jest "zamysł", tymczasem w przypadku wypadku spowodowanego usterką/błędem technicznym nie możemy mówić o zamyśle. Może jest tu na forum jakiś specjalista od prawa karnego - on to wyjaśni znacznie dokładniej.

Co do konsekwencji - chyba od tego jest ubezpieczenie. Podobnie jak ubezpieczeniem są objęci kierujący pojazdem tak samo jest i będzie nim objęty sam pojazd. Rozpatrzmy następujący przypadek:
Parkujesz samochód na pochyłej drodze na "ręcznym" odchodzisz, pęka linka ręcznego samochód zjeżdża i powoduje wypadek na drodze prostopadłej.
Czy ktokolwiek będzie dochodził szczegółowej winy ?? Nie po prostu od tego jest ubezpieczenie samochodu aby pokryć powstałe w ten sposób szkody - oczywiście możesz sam sądzić się z warsztatem montującym/producentem samochodu lub producentem linki - ale to już twój własny wybór. Nie inaczej będzie w takim przypadku.
Problemem jest wprowadzenie odpowiedniego ustawodawstwa aby dopuścić takie pojazdy do ruchu.

Poza tym nie zapominaj, że statystyki pokazują brutalnie że znaczna większość wypadków(chyba około 90%) wynika z błędów/brawury/pijaństwa kierowców. Wprowadzenie dobrze przetestowanych systemów autonomicznych powinno znacznie obniżyć wypadkowość i skutki samych wypadków (elektronika ma znacznie lepszy czas reakcji).
  • 1


#90969 Energetyczne konsekwencje romantycznego spaceru

Napisane przez rahl w 24 październik 2013 - 19:41

Od dawna to mówię, te baby to nie dość, że nas hamują to jeszcze przez nie jesteśmy nieekonomiczni :P
  • 1


#90442 UE zmusi Apple'a do rezygnacji z nowego złącza?

Napisane przez rahl w 01 październik 2013 - 22:52

gimzik88 - USB 3.1 da radę z wyższymi prądami, wersja 3.0 ma też całkiem niezłe parametry.

thikim - wymuszenie stosowania najbardziej popularnego i najtańszego złącza jest naprawdę dalekie od monopolu. Poza tym nikt nie zmusza Apple do wyrzucenia złącza lightning na śmietnik, tylko do obowiązkowego zastosowania USB.
  • 1


#89721 Badania nad bąbelkami w napojach a leczenie nowotworów

Napisane przez rahl w 22 sierpień 2013 - 23:00

Nie ma to jak wtórne badania - w ósmej klasie podstawówki (późne lata osiemdzisiąte) nauczycielka na lekcji chemii dokładnie nam wyjaśniała ten efekt (włącznie z tym co powoduje odczuwalne pieczenie) - a tu nagle 30 lat później "uczeni" dokonali odkrycia - Big LoL dla tych "naukowców"
  • 1


#85720 Francuzi zaprezentują powietrzną hybrydę

Napisane przez rahl w 21 luty 2013 - 21:09

Przy swojej cenie 70000 dolarów pewnie w tej chwili jest tańszy niż to francuskie cudo w dniu premiery. I to już działa. Więc nie wiem skąd ta ekstytacja producenta.


Chyba czytałeś jakiś inny news, albo coś nie tak u ciebie z matematyką - przytaczane tu ceny samochodów to jakieś 15-20 tyś Euro (czyli 20-27 tyś dolarów) co jest wartością prawie trzy razy niższą niż cena Tesli S.
Poza tym, aby spopularyzować taki pomysł trzeba znaleźć złoty środek cena/ekonomia użytkowania.
Tesla S na dzień dzisiejszy jest całkowicie nieekonomiczna dla przeciętnej amerykańskiej rodziny - nawet z ulgami podatkowymi i niskim kosztem przejechanego kilometra całkowity koszt sumaryczny znacznie przekracza to co można osiągnąć dowolnym samochodem klasy średniej z silnikiem o mocy 150-250 koni (mam cały czas na myśli rynek amerykański).
  • 1


#84973 Ślepa uliczka biopaliw

Napisane przez rahl w 23 styczeń 2013 - 23:42

Ale po kiego grzyba jakieś akumulatory do przechowywania energii do zasilania miast - kto wymyślił taką bzdurę, słyszałeś chyba o czymś takim jak dywersyfikacja źródeł energii (wiatraki, elektrownie gazowe itp), nikt w 100% nie będzie się nigdy opierał na bateriach słonecznych - poza tym nie trzeba wcale używać fotoogniw, jest coś takiego jak Solar Tower.

Akumulatory litowo-jonowe nie są zbyt ciężkie ani uciążliwe dla środowiska, tym bardziej cynkowo-powietrzne(w tej technologii widać największą przyszłość). Koszty wytworzenia, przewożenia ich ciężaru oraz utylizacji są wielokrotnie mniejsze od kosztu butli do przechowywania wodoru, która też ma bardzo niski współczynnik masy całkowitej do zmagazynowanej energii. Miałem w mojej przeszłości trochę styczności z tym gazem, wodór jest gazem bardzo łatwo ulegającym zapłonowi - nawet jego szybkie rozpraszanie się nie jest tu ratunkiem, mikroskopijna iskra i bum. W porównaniu z nim LPG i CNG to piana gaśnicza. Wyobraź sobie "czołówkę" na drodze z udziałem dwóch osobówek ze zbiornikami z wodorem, można zbudować butle które wytrzymają praktycznie każdy wypadek - ale koszt będzie astronomiczny.

Poza tym pamiętaj to o czym napisałem wcześniej - wydajność samego procesu jest bardzo niska, na dzień dzisiejszy udaje się w praktyce odzyskać jakieś 15-18% włożonej energii, brak jakiejkolwiek infrastruktury, brak metod i środków transportu - co moim zdaniem na dzień dzisiejszy całkowicie wyklucza wodór.
  • 1


#84965 Ślepa uliczka biopaliw

Napisane przez rahl w 23 styczeń 2013 - 17:58

sig
Wykorzystywanie energii elektrycznej do wytwarzania wodoru i ponowne wytwarzanie energii elektrycznej z wodoru ma bardzo niską wydajność - w teorii udaje się uzyskać około 25% efektywności - w praktyce jest to nieosiągalne ze względu na duże problemy z przechowywaniem wodoru. Nie muszę do tego dodawać jak niebezpiecznym gazem jest wodór, oraz jak kosztowna jest potrzebna do tego celu infrastruktura.
"Wodór" to taka sama ślepa uliczka, jedyne sensowne rozwiązanie to akumulatory.
  • 1


#79997 Światło omija krople deszczu

Napisane przez rahl w 07 lipiec 2012 - 13:16

TrzyGrosze
Teoretycy swoje, a z praktyki wynika coś innego (pracuję w branży motoryzacyjnej). Samochód klasy podstawowej (np. Golf, Astra, Megane itp) produkowany obecnie jeśli uniknie wypadków i jest w miarę rozsądnie eksploatowany(wymiany olejów i filtrów o czasie, regularne "uczciwe" przeglądy, itp) wytrzymuje bez większych problemów 300-400 tyś. km. W przypadku modeli 3 generacje starszych (w których praktycznie brak jakiejkolwiek elektroniki) 200 tyś. km jest już przebiegiem naprawdę sporym, przypadki przekroczenia 300 tyś. można policzyć na palcach jednej ręki.
Trzeba pamiętać jednak, że o ile np Golf II 1.3 na gaźniku nawet po ciężkim "przetarciu" o ile tylko dało się go z powrotem poskładać dalej nadawał(powiedzmy) się do eksploatacji to w przypadku Golfa VI po podobnym wypadku często naprawa jest nieopłacalna. Dlatego napisałem o "małych przetarciach".
Człowiek który sprowadził rzeczony samochód remontuje go po minimalnych kosztach (szpachla, szpachla), kupuje używane elementy elektroniczne z innych modeli, które raczej nie będą dobrze współpracować z resztą podzespołów, często posuwa się do montażu specjalnych modułów które oszukują komputery serwisowe (dotyczy to szczególnie napinaczy pasów i mat pod siedzeniami), cofa licznik i samochód gotowy do sprzedaży. Kupujący go klient nie ma pojęcia, że tak naprawdę kupił tykającą bombę - tylko kwestią czasu jest kiedy przy jakiejś rutynowej wymianie zaczynają wychodzić kwiatki. Wtedy od razu pojawiają się krzyki - to ta j...na elektronika.

W nowych modelach najczęstszym problemem jest niedopracowanie całych układów (np. niesławny silnik 2.0TDI - gdzie najbardziej powszechna usterka pompy olejowej, czy też pękające głowice nie mają nic wspólnego z elektroniką), ale wynika to raczej z cięcia kosztów i powierzania opracowania kluczowych elementów niesprawdzonym podwykonawcom itp. Ważnym czynnikiem jest także pogoń za coraz szybszym wprowadzaniem nowych modeli - o ile sam etap projektowania nadwozia udało się znacznie skrócić dzięki modelowaniu komputerowemu to podobne przyśpieszenie w produkcji silników, zawieszeń itp już niezbyt wychodzi.
Co nie zmienia faktu, że samochód porównywalnej klasy sprzed 25 lat nie jest w stanie w większości wypadków osiągnąć przebiegów uzyskiwanych przez bardziej współczesne modele bez poważnych napraw elementów głównych(np. remont kapitalny silnika itp)
Poza tym ludzie chcą jeździć coraz wygodniejszymi, mocniejszymi, bardziej oszczędnymi i bezpieczniejszymi samochodami(że nie wspomnę o wymogach ekologicznych) - więc to automatycznie wymusza zaangażowanie coraz większej ilości elektroniki (w wielu układach jest ona nieodzowna).
  • 2